zdjęcie Autora

21 grudnia 2011

Wojciech Jóźwiak

Projekt Taraka jako alternatywa

Kategoria: Projekt Taraka
Tematy/tagi: anekumenajęzykiszamanizmTaraka

Podtytuł naszej witryny wielokrotnie budził protesty. „Astrologia, szamanizm... rozumiem, ale co tu robią Słowianie?” Albo: „Szamanizm, Słowianie... Ale dlaczego niby mam razem z tym kupować astrologię?”. Często też słyszę (czytam) zastrzeżenia, że za wiele tych grzybów w barszczu. Że lepiej byłoby wyspecjalizować serwis w kierunku samego szamanizmu... albo samych Słowian. Albo trzymać się tylko astrologii, z wycieczkami w stronę tarota, enneagramu, Księgi Przemian. Ale jak wtedy podpiąć pod wspólny dach także rozważania historyczno-geopolityczno-ekonomiczne, które też w Tarace się zdarzają? (Przykładem mój niedawny serial Kolej warszawsko-wiedeńska, który zamierzam kontynuować.)

Podsumowując te zgłaszane wątpliwości: czy jest jakiś wspólny mianownik dla tych (pozornie) rozbieżnych tematów i kierunków zainteresowań Taraki? (Które są w dużym stopniu moimi zainteresowaniami.)

Odpowiadam: jest. Streszcza się hasłem Alternatywa.

Alternatywa. Ciekawe słowo. Pominę jego (liczne) znaczenia w logice. Pochodzi od łacińskiego słowa alter – inny, drugi – które ma licznych indoeuropejskich krewnych. Po niemiecku jest ander, der andere... Tu uwaga: częściej w tym słowie jest „n”, „l” wygląda na łacińską-italską osobliwość. Angielski, ze swoją tendencją do skracania i upraszania, uprościł to słowo do other (podobnie jak zgubił „n” w goos – porównaj niemieckie Gans). W swojej pełni brzmi ono w sanskrycie: antara. ...Tak, ten rdzeń jest w słowie antarabhāva - „inne bycie”, co na tybetański przetłumaczono jako bardo. (Tak!) Jeszcze dziwniej zadziało się z tym rdzeniem w słowiańskiej linii rozwojowej. Słowiański wszędzie początkowe „a” poprzedzał prelabializacją: wstawiał tam „u” niesylabiczne, wymawiane jak dzisiejsze polskie „ł”, z czego zrobiło się „w”. Co się więc zrobiło z „antary”? „Wantara”? Nie całkiem, bo na pewnym etapie swojego rozwoju, datowanym na wieki słowiańskiej wielkiej ekspansji na zachód i południe, około 6 i 7 wieków n.e., „an” przeszło w „a” nosowe, którego refleksem w polszczyźnie jest pisana samogłoska „ą” - pisana, ale wymawiana już inaczej. Więc raczej: „wątar”. Ale ponieważ akcentowana była druga z tych samogłosek, pierwsza zamieniła się w jer, po czym, już w polskiej linii rozwojowej, zanikła. Druga też się zmieniła, z czego w polskim zrobił się „wtór-”. Rodzony etymologiczny brat-siostra sanskryckiego antara, łacińskiego alter, angielskiego other. Ale „wtóry” to raczej już „drugi” niż „inny, odmienny” - co w różnych gałęziach indoueropejszczyzny było regułą, że słowa o znaczeniu „inny” przybierały sens „drugi z kolei”.

Alternatywny, drugi, inny, odmienny. Od czego? Alternatywy budują się w opozycji do estebliszmentów i mainstreamów. Nakierowanie uwagi na alternatywy stoi na założeniu, że to co jest, nasza rzeczywistość, nie jest jedyną możliwą. Że jest w gruncie rzeczy czymś przypadkowym! Że gdyby coś kiedyś poszło inaczej, świat, który nas otacza, byłby zupełnie inny. Jest w tym też jowiszowa wiara, że świat jest naprawdę bogatszy niż ta konkretna jego realizacja, w której oto żyjemy. Że prócz tej oto naszej rzeczywistości są, lub mogłyby zaistnieć, inne i równie dobre, a może lepsze, warianty świata.

Z haseł-podtytułów Taraki każde jest jakoś alternatywne.

Logicznie najsilniejszy wydaje mi się szamanizm. Szamański paradygmat idzie w poprzek mnóstwu wdrukowanych w nasze umysły oczywistości. Przyjęty – zachodni??? - mainstraem uważa umysł za coś zamkniętego w czaszce tego-oto człowieka. Szamański paradygmat widzi w to miejsce coś całkiem innego: widzi przestrzeń umysłu, przestrzeń wewnętrzną – która może być pełna zjawisk nie gorzej i nie mniej niż „zwykła” przestrzeń, ta zewnętrzna. A wśród tych zjawisk nie wszystkie są „moje”. Nie są całkiem „moje”, bo są spontaniczne i w swojej fenomenologii, w swoim pojawianiu się przecież niezależne ode mnie. Kiedy siadam do medytacji lub zaczynam podróż z bębnem, tak samo nie wiem, co i kogo spotkam, jak wtedy, kiedy idę na wycieczkę do lasu lub w góry. A nawet wewnętrzne wycieczki bywają bardziej nieoczekiwane od tych topograficznych. Ale przecież, powie krytyk, choćby nie wiem jak poszerzona, ta twoja wewnętrzna przestrzeń pozostaje twoja, nikt tam, żaden twój przyjaciel, nie wejdzie, dostępu nie ma? Ha! To sprawa doświadczenia. Zdarza się coś, co można nazwać uzgodnieniem wewnętrznych przestrzeni... I kiedy tak się dzieje, wewnętrzna przestrzeń staje się w jakimś stopniu wspólna dla (kilkorga) medytujących. Kto próbował tam wchodzić, wie, jak dziwne rzeczy tam się mogą dziać...

Szamanizm inny i nowy sens nadaje też pojęciu poznanie. W mainstreamie poznający stoi jakby z boku, niezależny od poznawanego. Jesteś jaki jesteś... Gdzieś tam jest treść, którą masz poznać, wiedza, którą masz sobie przyswoić. W żadnym momencie – wciąż mówię o pojmowaniu rzeczy przez mainstream... - to co poznawane , ciebie nie zmienia. Ty, ciągle ten sam i taki sam, w końcu, kiedy przyswoisz sobie pewien obszar wiedzy-języka, zaczynasz coś na pewien temat wiedzieć. Tymczasem w perspektywie szamańskiej (buddyjskiej i jogicznej też...) zdarza się coś, czego zrazu „nasz” zachodni poznający podmiot nie przewidywał. Oto sam się zmienia, zmienił! Poznanie okazuje się polegać nie tylko na nauczeniu się kolejnej porcji wiedzy. Poznanie okazuje się zmianą w tobie. Poznając, sam się zmieniasz, stajesz się kimś innym. Teraz wiesz! - Ale nie dlatego, że zapełniłeś sobie pamięć listą nowych faktów i formuł, tylko dlatego, że nie jesteś już tym, kim byłeś na początku drogi, jesteś kimś innym, alter, antara, ander, other, wtóry.

Szamanizm wnosi perspektywę przemiany. To samo jest w buddyzmie i w jodze. Właściwie, prócz historycznych przypadkowości, nie widzę istotowych różnic w obrębie tej trójki: szamanizm, buddyzm, joga.

Zachodni mainstream stawia nas w pozycji obserwatorów. Ja jestem tu, wiedza, poznanie, jest tam. Siedzę jak w kinie lub przed telewizorem i przede mną przewijają się obrazy. Przetwarzam je intelektem, ale mnie one nie dotykają ani tym bardziej nie naruszają i nie zmieniają. Szamański paradygmat przynosi inny rodzaj poznania: poznanie przemieniające. (Jestem przekonany, że o czymś takim wiedziano także u nas, w europejskiej linii przekazu, ale to zostało jakoś dziwnie zapomniane. Nawet domyślam się, kiedy: na przejściu od Renesansu od Nowożytności.)

Skoro może być inaczej („alter”!) - a nie jest – to szukajmy, kiedy został popełniony błąd, nie taki wybór? Gdzie był ten moment, kiedy zrealizowana mogła być inna alternatywa? Jawi się, że nie jest przypadkiem to, że szamanizm przybył do nas od ludów, które przemyciły się do naszych czasów z epoki starszej-wcześniejszej niż rolniczy i państwowy neolit. Szukanie alternatyw pociąga szukanie rozstajnych dróg, a na nich miejsc, gdzie droga rozeszła się – poszła nie tam, gdzie nam byłoby po drodze. Aparatem do wracania na rozstaje, aby powtórnie rozważyć którędy droga, jest szałas potu: energetyczna maszyna czasu, podręczny zawracacz, urządzenie, które pozwala w jakimś (ale wymiernym i uchwytnym!) stopniu cofnąć się do momentu przed decyzjami – po to, żeby prześledzić i przeżyć konsekwencje wyborów alternatywnych.

Dlatego szamanizm, szczególnie szamanizm Twardej Ścieżki, tak akcentuje naturę, czyli wrodzoność, przyrodzoność człowieka. (To co mamy z genów, więc – po przodkach. Każdy szamanizm z konieczności musi być w jakiejś znacznej mierze, kultem przodków.) Kiedy przychodzi do alternatywnych przestawień zwrotnic, tym ważniejsze i cenniejsze staje się to, czego nie zmienisz. Co – zatem – jest tą twardą podstawą, której musisz się trzymać. I nie tylko „musisz”, bo w tym nie ma musu, tylko radość bycia naprawdę sobą. Dlatego szamanizm, zwłaszcza szamanizm Twardej Ścieżki, odwołuje się do (różnych) archaiczności, wśród nich takiej, jak nasze genetyczne zamiłowanie do gorąca, komórkowa pamięć o tym, że byliśmy dziennymi drapieżnikami, wychodzącymi ścigać zdobycz, kiedy konkurencja wielkich kotów i hien zażywała sjesty w cieniu żaru południa. Archaiczności takiej, jak stąpanie po żarze, co jest pamięcią po żerowaniu naszych starych przodków, którzy pierwsi wchodzili na pogorzeliska z pieczoną zdobyczą i to było ich sposobem.

Archaiczności przed-neolitycznych (czyli z czasów sprzed czasu, kiedy człowiek zaczął zmuszać Ziemię do posłuszeństwa sobie, samemu się przy tym krzywdząc) jest w szamanizmie (zwłaszcza w szamanizmie Twardej Ścieżki) więcej, jak choćby motyw Zwierzęcia Mocy, refleks czasów, kiedy żyliśmy wśród zwierząt i obcowanie z nimi było i warunkiem przeżycia, i źródłem mocy. Archaizmem z tej samej serii jest nasz kult dla ognia, Praojca Ognia, wraz z tym, że nasze działania mają Ogień za towarzysza i świadka. Archaizmem jest szukanie Anekumeny jako Ziemi Nienaruszonej, pierwotnej, bo taka dostarcza nam najwięcej mocy. Archaizmem jest wreszcie poczucie jedności z Czasem i jego cyklami, znaczonymi pojawianiem się planet. Od czego zaczyna się tarakowa inklinacja do astrologii.

Ale temat astrologia sam w sobie należy do alternatyw. Astrologia, razem z Tarotem i Księgą (Yijing) Przemian i ogółem sztuk dywinacyjnych, należy do tych dziedzin, które nowożytna nauka zepchnęła na etnograficzny margines. Lecz uwaga: podejście do tych sztuk dywinacyjnych, które propaguję w Tarace, nie jest prostą inwersją, w myśl, że skoro Nauka wyklęła sztuki dywinacyjne, to my je, na złość butnym naukowcom, przywróćmy. Za łatwe to by było i za banalne. Obecność Nauki, której przynajmniej ja nie mam zamiaru ani umniejszać, ani negować, ani się z nią bić, daje okazję krytycznego prześwietlenia dawnych sztuk dywinacji i ich rekapitulacji, a w końcu odnowienia: jakie one powinny być, w jakiej postaci powinny lub mogą być zrekonstruowane-odnowione, żeby ostały się pomimo naukowej krytyki i nie obrażały umysłów ludzi wykształconych w nauce? Geometria pojęć wydaje mi się podejściem, które ratuje dawne sztuki dywinacyjne w obliczu nauki i daje im szanse twórczej odnowy, rekonstrukcji. Żeby nie odbiegać w zbytnią abstrakcję, powiem jak to jest w przypadku tarota: nawet jeśli jesteś zaprzysięgłym racjonalistą i nie wierzysz w żadne wyrocznie, to zapytanie tarota i idący za nim rozkład kart daje ci okazję przyjrzeć się swoim decyzjom, planom i nastawieniom pod nieprzewidywanym przez ciebie kątem, choćby był on przypadkowy. Jeśli chcesz iść dalej ze swoją decyzją, zobacz, co o twojej decyzji „myśli” czysta i „głupia” losowość w postaci wyrzuconych kart tarota.

Przechodząc do trzeciego hasła Taraki, „Słowianie”: wynika ono natychmiast z poszukiwań archaiczności i alternatyw, czyli tych rozstajnych dróg, gdzie w historii coś się stało „tak”, a mogło „inaczej”. Wynika ono także z kultu dla przodków i tych całości (lub: postaci), które wspierały naszą rodową linię i rodowy przekaz, a które trudno nazwać inaczej niż przodczymi duchami. Wśród alternatywnych historii jest być może również ta, w której Madziarowie nie niszczą państwa Morawian, ale wchodzą z nim w sojusz, jak (później i w realu) Litwini z Polakami i wspólnie budują słowiańskie imperium z centrum-stolicą w miejscu Wiednia. W którym przechowują się starożytności dawnej rodowej słowiańskiej religii i kosmologii, która przy jakiejś okazji wypływa i konstytuuje się na nowo. Ale choć tak się nie stało (jak i wiele innych historycznych alternatyw...) i nie zaszło mnóstwo możliwych alternatywnych historii, to zaczyn tamtych ewentualności jest w nas i tylko od naszej woli zależy, czy jak ten ogień w ognisku po północy zagaśnie, czy też rano spod popiołów da się go na nowo rozniecić i wskrzesić. Polska flaga, górą biel, dołem czerwień, prócz innych rzeczy przedstawia (czerwony) żar ukryty (w dole) pod (białym) popiołem.

Ale i mniejsze alternatywy są w Tarace. Choćby afirmacja wolności i gospodarczego liberalizmu przeciw mainstreamowej wszechmocy rządu. Dalej tych pomniejszych alternatyw nie będę wyliczać, żeby nie powtarzać spisu treści Taraki.


Wojciech Jóźwiak


Ciąg dalszy w blogu Alternatywa, blog ».



Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)