zdjęcie Autora

10 lutego 2013

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Proroctwa i przepowiednie na następny rok

Kategoria: Twórczość

« Holandia z okien samochodu i głowy własnej Lodowe duchy »

Wraz ze zbliżającym się końcem roku pojawiają się proroctwa na rok następny, a czasem i kilka lat. Zazwyczaj wygłaszają je nowo odkryte media, jasnowidzący albo telepaci, a czasem nawet zwyczajni ludzie pod wpływem hipnozy. Te proroctwa stanowią jakiś czas sensację, potem wszyscy o nich zapominają i nikt nie zabiera się za sprawdzenie. Z góry wiadomo, że jeśli się sprawdzi, to niewiele. Ja zauważyłam też, że czasami przepowiednie sprawdzają się, ale zazwyczaj nie są to te z końca roku, tylko pojedyncze, wygłoszone nie specjalnie ale przy jakiejś okazji i nie przez osoby, które uważają się za jasnowidzące.

         Najlepiej widać to z dystansu, np przy okazji proroctw dla Europy i świata wygłoszonych w październiku 1924, a zamieszczonych w „Neues Wiener Journal” (podaję za Stołecznym Kurierem Wieczornym nr 12 z roku 1924) na lata 1925 — 30. Co wówczas prorokowano?

Niemcy rozpoczną ponowną wojnę z Francją w roku 1927 i wówczas nastąpi bardzo szczęśliwa dla Niemiec epoka. Polska zginie z mapy jeszcze wcześniej. Oba bieguny zaczną coraz bardziej pokrywać się lodem, co spowoduje przesunięcie się bieguna ciężkości Ziemi. Pojawią się niesłychane roje meteorytów, ich upadki na nieznaną dotychczas skalę oraz trzęsienia ziemi i inne kataklizmy, wskutek których Anglia i północne części Francji zapadną się w morze, (także ucierpi miasto Hamburg), a w pobliżu Wysp Azorskich wyłoni się nowy ląd (prawdopodobnie zaginiona niegdyś Atlantyda). Powstanie nowa religia, świat dostąpi bardzo szczęśliwej epoki pod przewodnictwem Indii, Niemców i Ameryki, które zapanują nad światem. W Afryce odkryta zostanie masa łącząca zalety aluminium i stali, która zastąpi metale; wynaleziona zostanie też siła, przy pomocy której człowiek będzie mógł przenosić ciężary jak zabawki. Ponieważ przepowiednie powstały w Niemczech i Austrii (które przy okazji miały się zjednoczyć) polska prasa potraktowała je z przymrużeniem oka.

Co z nich się sprawdziło? Może to, że w 12 lat później Niemcy rozpoczęły wojnę, ale przepowiednia była raczej pobożnym życzeniem niż rzeczywistą przepowiednią. Cała reszta do wyrzucenia. Nikt tego nie sprawdzał, nie istniały już nawet gazety, które te proroctwa zamieszczały, a ja trafiłam na nie przypadkiem. Niestety, jeżeli uznać, że przeciętne przewidywania powinny wynosić 50% trafień na 50% omyłek, to tutaj wystąpiło 100 % omyłek.

         W listopadzie 2002 roku przepowiednie niejakiej Jessiki na rok 2003 publikowała polska prasa (ja podaję je za „Angorą”). Jessika (pseudonim) była pacjentką psycholog Heleny Rataj-Zubek pracującej jako psycholog kliniczny na Śląsku. Przeprowadzała ona seanse hipnotyczne i zaczęła interesować się niezwykłymi możliwościami mózgu, które powstają w stanie transu. Uznała ona, że do tych możliwości należy zaznaczyć również umiejętność przepowiadania przyszłości i zaczęła współpracować z Jessiką, najlepszym medium. Podobno na Śląsku jej przepowiednie zdobyły ogromny rozgłos i uznanie.

         Co prorokowała Jessika? Śmierć Saddama Hussajna, dyktatora Iraku albo jego udawany pogrzeb (trumna bez ciała) oraz przygotowania do wojny w lecie 2003. W istocie zmarł w 2006 roku, choć władzę utracił wiosną 2003 roku, a o żadnym sfingowanym pogrzebie nikt nie informował. Jeśli już jesteśmy przy Iraku to Jessika prorokowała, że Busch zostanie zastopowany w swoich przygotowaniach do wojny w kwietniu 2003 roku. W istocie w kwietniu w wojnie Stany Zjednoczone odnosiły sukcesy, a Hussajn zaczął się ukrywać. Na maj-czerwiec Jessika zapowiadała przygotowywanie do wojny z Irakiem. W rzeczywistości wojna rozpoczęła się 20 marca 2003 roku.

         Tak więc generalnie rzecz biorąc w swoich przewidywaniach co do wojny w Iraku myliła się całkowicie.

         Na lato 2003 roku Jessika przewidywała chorobę papieża. Nic o tym nie wiadomo. Miały także wystąpić liczne epidemie duru brzusznego i pomór bydła w Holandii. Niczego takiego nie udało mi się dowiedzieć, a w internecie przeczytałam, że taki pomór w Holandii wystąpił w XIX wieku. Epidemii tyfusu nie znalazłam.

         W marcu w Moskwie miała wystąpić epidemia choroby odzwierzęcej spowodowanej przez terrorystów. Istotnie, w końcu roku 2002 pojawiła się epidemia SARS, ale nie w Moskwie, a w Hongkongu, a potem Chinach, zaś marcu 2003 roku WHO wydało ostrzeżenie o możliwości zachorowań na całym świecie. O terrorystach i ich udziale w tej epidemii nic nie wiadomo. Można to zaliczyć jako jedno częściowe trafienie Jessiki (ale w listopadzie o pierwszych zachorowaniach prawdopodobnie można było już przeczytać w prasie)

         We Francji miało nastąpić porwanie autobusu z naukowcami jadącymi na konferencję, a wśród nich Polaka. O niczym takim nie udało mi się przeczytać, choć kronika porwań w tym roku internetowego wydania GW jest dość obfita. W wielu miejscach porywano ludzi ale nie z autobusów. W 2003 roku w Lyonie nastąpił tragiczny wypadek autobusu we Francji ale nie na serpentynie, nie przełamał się na pół i nie został porwany przez terrorystów.

         Nie nastąpiły także inne zapowiadane kataklizmy jak pożar ogromnego budynku z czterema obracającymi się kulami na dachu w Nowym Jorku, ojciec Rydzyk nie uciekł za granicę, Miller nie miał kłopotów z bankiem i Pałacem Kultury. Powodzie i pożary jakieś były, jak zawsze. Czy w mieście na literę P czy gdzieś indziej, kto to pamięta! Jedyne co się sprawdziło, to że w referendum unijnym Polacy opowiedzieli się za przystąpieniem, a premier Kaczyński jak zwykle dużo obiecywał a nic nie zrobił – co i bez jasnowidzącej było do przewidzenia. W sumie na blisko trzydzieści przewidywań zapisałam że dokładnie sprawdziło się jedno (ustąpił minister zdrowia) a jedno było zbliżone – wspomniana epidemia SARS. To bardzo niewiele jak na tak reklamowane medium.

         Nie oznacza to, że wszelkie tego typu przewidywania są bzdurą. Zdarzają się trafne, ale, co ciekawsze, nie wygłaszają ich uznane media, a całkiem zwyczajne osoby, takie od jednego „przeczucia”. Na przykład wiele osób twierdziło, że miało wizje związane z atakiem na World Trade Center (między innymi i ja). Musiały to być jednak wydarzenia ważne dla osoby zainteresowanej lub wstrząsające dla większej liczby osób – nie jakieś tam pożary domu w mieście na literę P.

Podobno przeprowadzono kiedyś badania statystyczne ilości pasażerów w samolotach które uległy katastrofom lotniczym i w innych rejsach na tych samych trasach i w tych samych porach. Okazało się w rejsach zakończonych katastrofą brało udział mniej osób niż zwykle. Wskazuje to na możliwość instynktownej niechęci do podróży feralnym rejsem, na tyle silną, że ludzie decydowali się na anulowanie rezerwacji.

Coś w tym jest. Kilka kat temu w „Polityce” przeczytałam artykuł, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nawet go zeskanowałam, ale nie mogłam teraz odnaleźć. Autor artykułu analizując utwory literackie opublikowane w 1939 roku stawia tezę, że znani pisarze i poeci przeczuwali nadciągającą II wojnę światową i dawali temu wyraz w swojej twórczości. Artykuł zawierał cytaty, które nie obrazowały jakichś ogólnikowych „przeczuć”, a wręcz prorokowały konkretne sytuacje i wydarzenia. Było to tak frapujące spostrzeżenie, że zmuszało do zastanowienia.

Pisarze i poeci mają znacznie lepiej niż media w rodzaju Jessiki. Nie stoją pod presją konieczności ułożenia listy jakichś wydarzeń i nikt ich z tego nie będzie rozliczał. Mogą w zasadzie napisać wszystko, co im przyjdzie do głowy. Nie muszą troszczyć się o realia i szczegóły, ba, nie muszą rozumieć swoich wizji. Wiedzą jedynie, że były one na tyle silne, iż postanowili je zapisać i literacko wykorzystać. Nie muszą także osobiście tych wizji zobaczyć – mogą posłużyć się wizjami innych osób. A prawdą jest, że w obliczu zbliżających się poważnych katastrof wielu ludzi doznaje instynktownego przeczucia, że zbliża się coś niedobrego – choć nawet nie próbuje tego zrozumieć. Po prostu czuje, że coś jest nie tak.

Oglądałam kiedyś film o Nostradamusie. W filmie jest jedna scena obrazująca istotę tego, czym mogą być przeczucia. Nostradamus jedzie gdzieś karetą i nagle widzi za oknami wybuchy pocisków, a drzwi karety czepia się żołnierz w mundurze z II wojny światowej i masce przeciwgazowej. W tle miga przemawiający Hitler, samoloty i czołgi, jakieś sceny wojenne. Tego obrazu, a zwłaszcza technicznych środków bojowych nie jest w stanie w pełni zrozumieć człowiek jego czasów, dlatego tworzy sobie jakieś dziwaczne wyjaśnienia widzianych scen.

Także i my nie jesteśmy w stanie zrozumieć tego, co nasuwa nam się przed oczy w czasie spontanicznych wizji czy snów. Dopiero – jeśli i gdy się po jakimś czasie da dopasować zapamiętaną wizję do realnych wydarzeń, coś niecoś rozumiemy, przy czym zazwyczaj udaje nam się skupić i dopasować całą wizję w jednym punkcie – realnego wydarzenia – odcinając rzeczy niezrozumiałe lub sprzeczne z nim (w naszym mniemaniu). Ograniczamy wtedy ją do tego, co  naszym zdaniem prawdziwość tej wizji potwierdza, amputując „niepotrzebną” resztę, choć właśnie w niej może kryć się głębszy sens przewidywanych wydarzeń.

Tego rodzaju amputacji wymaga się od kogoś w rodzaju Jessiki i to jest zasadniczą przyczyną jej klęsk.

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Holandia z okien samochodu i głowy własnej Lodowe duchy »

komentarze

[foto]

1. Bardzo ciekawe • autor: Wojciech Suchomski2013-02-11 03:12:25

Badanie medium w laboratorium przypomina trochę oglądanie meduzy w pełnym słońcu, wyciągniętej z wody. Nietrafione prognozy nie oznaczają braku przeczuć.

Pamiętam, że miałem przeczucia co najmniej w dwóch ważnych dla mnie rzeczach, ale tylko przed jedną z nich podjąłem kroki, aby się zabezpieczyć. Pierwsza to był kryzys finansowy w 2008 roku, a druga to katastrofa smoleńska. Miałem silne przeczucie, że któregoś dnia rządowy samolot będzie miał kłopoty. Możliwe jednak, że naczytałem się wcześniej artykułów o awariach, jakie trapiły rządowe samoloty i dyskusjach o konieczności zakupów nowych.

2. Ja też oglądałem... • autor: Nierozpoznany#32012013-02-12 10:33:16


Ja też oglądałem film  o Nostradamusie, nawet dwukrotnie, ale teraz nie jestem pewien, czy on rzeczywiście miał wizje, jak przedstawiano na filmie, czy raczej przewidywał posługując się astrologią, bo z biografii wynika ,że się astrologii uczył i nią  posługiwał, a pod koniec życia był bardzo czynny w tej dziedzinie.

Jeśli chodzi o wizje, to sa liczne przypadki tego typu zjawisk, jak choćby rodzimy Krzysztofa Jackowskiego. Ja jakis czas temu trafiłem na innego wizjonera, który przewidział katastrofę smoleńską.Zamieszczę link z tekstem pod którym jest film z napisami polskimi.

http://www.fakt.pl/Przewidzial-katastrofe-smolenska-Wideo,artykuly,153913,1.html

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)