zdjęcie Autora

28 marca 2012

Jan Szeliga

z cyklu: Z obserwacji (odcinków: 11)

Przełamywanie tabu

Kategoria: Własne doświadczenia
Tematy/tagi: Jungnagośćszałas potutabu

« Strażnicy Twardej Ścieżki ...i wtedy przemówił jeleń. »
Zauważyłem, że czasem ktoś rezygnuje z wzięcia udziału w szałasie potów tylko dlatego, że trudno jest mu zdecydować się na całkowitą nagość w szałasie. Poniższy tekst jest odpowiedzią dla yvonne.b, która pisała o tym tutaj i wszystkich innych, mających podobne obawy.

Padło pytanie w artykule, więc uprzejmie odpowiadam. Dla mnie przeszkodą w uczestniczeniu w "Twardej ścieżce" jest konieczność rozebrania się w mieszanym towarzystwie. Wstyd nie jest powodem, chyba że rozumiemy wstyd jako chęć obrony swojej intymności i godności. Pośród samych kobiet, czemu nie, ale owieczka ma wejść w stado wilków dobrowolnie? :-) Mamy cywilizację, kulturę, wartości i zasady z nią związane, i miałabym je zlekceważyć zamieniając się w dzikuskę? Mówię o kulturze polskiej, w której nagość należy do sfery intymnej.

Dzięki Ci yvonne.b za poruszenie tego tematu. Twój post daje nam świadomość tego, jak nasze społeczeństwo ma głęboko zakorzenione problemy, wynikające z akceptacji swojego ciała. Tak, to nasza kultura i edukacja już od wczesnej młodości wdrukowują każdemu z nas przekonanie, że nasze ciało jest brzydkie, że jest powodem do grzechu, że powinniśmy je zasłaniać aby nie gorszyć innych. Wszędobylska reklama i kolorowe czasopisma tym bardziej jeszcze powiększają nasze kompleksy na tym punkcie. Oczywiście takie wychowanie młodego człowieka może spowodować problemy w swerze psychicznej , które objawiają się w relacjach z innymi ludźmi, zarówno w pracy jak i w domu oraz w swerze seksualnej, objawiając się powstaniem blokad w ciele, które nie pozwalają na to, aby w pełni przeżywać akt seksualny co w konsekwencji czasem prowadzi do unikania seksu a nawet do rozpadu małżeństwa. Bardzo wiele ludzi nie akceptuje wyglądu swojego ciała i zadręcza je różnymi dietami odchudzającymi czy też innymi czynnościami upiększającymi., którym nie widać końca. Często też ludzie starają się podnieść swoją wartość w oczach innych przez modne ciuchy, najnowszy model telefonu czy przez inne gadżety. Obawiamy się tego aby ludzie nie mówili źle na temat naszego wyglądu a tym bardziej naszego zachowania, które czasami odbiega od norm, które utarły się w społeczeństwie. Wiąże się to bardzo mocno z naszą niską samooceną i strachem przed odrzuceniem przez znajomych.
Wróćmy jednak do praktyk Twardej Ścieżki i nagości w szałasie potów. Być może niektórym ludziom mającym problemy opisane powyżej taki stan rzeczy nie przeszkadza i nie widzą oni potrzeby pracy nad nimi? To jest ich wybór i ja tutaj nie mam zamiaru kogoś uszczęśliwiać na siłę i wmawiać mu, że koniecznie coś musi z tym zrobić. Warsztaty Twardej Ścieżki organizuję dla ludzi, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli chcą coś w swoim życiu zmienić ponieważ sami dostrzegli różne problemy i chcą je w ten sposób rozwiązać. Praktyki Twardej Ścieżki dają im właśnie taką możliwość. Jednak aby pożądane zmiany nastąpiły w uczestnikach warsztatów, muszą się oni w te praktyki całkowicie zaangażować. Nic nie da się tutaj oszukać czy naciągnąć. Tutaj zasady są jasne. Jeśli chcesz doznać duchowej przemiany, to wchodzisz do szałasu potu nago. Jeśli chcesz tylko fizycznego oczyszczenia, to nie zawracasz sobie tym głowy, tylko idziesz np na taką saunę przy basenie i wchodzisz tam w kostiumie kąpielowym.

Wstyd nie jest powodem, chyba że rozumiemy wstyd jako chęć obrony swojej intymności i godności. Pośród samych kobiet, czemu nie, ale owieczka ma wejść w stado wilków dobrowolnie? :-)

Widzę , po tym co powyżej napisałaś, że postrzegasz to wydarzenia, z całkiem innego poziomu. Poziomu bardziej "cielesnego". Muszę Ci tu jednak wyjaśnić, że nie po to rozbieramy się do naga aby uprawiać jakiś grupen sex, ale po to, aby doznać duchowej przemiany, która może w nas zaistnieć tylko i wyłącznie w ten sposób. Uwierz mi, że tutaj nikt nie jest zainteresowany czyimiś "wdziękami", a przynajmniej jak na razie nikogo takiego nie spotkałem, kto przyjechałby na warsztaty tylko w tym celu.. Nigdzie też nie jest powiedziane, że każdy musi biegać wokół szałasu nago. Całkowita nagość jest wymagana jedynie w samym szałasie, gdzie jest ciemno. Jeśli ktoś nie chce chodzić nago wokół szałasu, to zawsze może się czymś okryć i dopiero przy wejściu zdjąć to i położyć na zewnątrz, a nawet może to wziąć do środka i na tym usiąść w szałasie. Zwykle jednak większość uczestników szłasu potów chodzi wokół szałasu całkiem nago. Moim zdaniem jest to symbol otwarcia się na świat i stwierdzenie : "chrzanię to co inni sobie na ten temat myślą, kocham siebie i swoje ciało i nie mam żadnych kompleksów na tym punkcie. Jestem jednością z całym wszechświatem i usuwam wszystkie przeszkody, które nie pozwalają mi na całkowite z nim połączenie (ubranie tworzy coś w rodzaju bariery, która nas odgradza od świata zewnętrzenego). To ja decyduję o swoim samopoczuciu i nic i nikt w świecie zewnętrznym nie ma na to wpływu."

Co na ten temat pisze Wojciech Jóźwiak Warsztaty liminalne
(...) szałas potu. Ta praktyka łączy się z czynieniem wielu rzeczy na odwrót, z łamaniem nawyków i zasad, których przestrzegamy w normalnym życiu.(...) W indiańskiej saunie czyli w szałasie potu uczestnicy siedzą nago, ubrania zostawiają na zewnątrz, obie płci razem, chociaż bez żadnych seksualnych podtekstów, jest ciasno i niewygodnie, doskonale ciemno - a przede wszystkim gorąco i wilgotno, od czego uczestnicy się pocą, co jest przypadłością, która w naszej kulturze jest w dużym stopniu tabu - robimy przecież mnóstwo starań, żeby się nie pocić, albo przynajmniej tego nie pokazywać, i samo mówienie o poceniu jest unikane, a rzecz sama nisko wartościowana, przykładem słowo "wypociny". W szałasie potu wypowiadane słowa są ujęte w pewne reguły, formuły, za to swobodnie wydawane są nieartykułowane głosy, krzyki, mruczenia, improwizowane pieśni - więc znowu coś, czego normalnie nie robimy i unikamy bądź nie przyznajemy się do tego publicznie. Po wyjściu z szałasu wchodzi się w stan, kiedy śnieg (jeśli to jest zima) wydaje się ciepły, zimny wiatr nie powoduje dreszczy, jest się obojętnym na chłód, wilgoć, rosę, krople deszczu - a więc wszystko to, czego - kierowani gatunkowym nawykiem ciepło- i sucholubnego Homo sapiens - najstaranniej zwykle unikamy. Wchodzi się w stan istnienia, właściwszy raczej zwierzętom lub duchom. Także piasek w uszach, popiół na skórze, włosy w strąkach - nie przeszkadzają...

To jest cudowne uczucie, gdy wyjdziesz z szałasu potu i leżysz całkiem nago na ziemi, patrząc na gwiazdy łącząc się z ziemią i całym kosmosem. Ci którzy to przeżyli wiedzą o czym mówię i czasami aby doznać takiego uczucia jadą setki kilometrów. Tych, którzy chcieliby czegoś podobnego doznać i zmierzyć się ze swoimi lękami, blokadami i ograniczeniami zapraszam na kolejne warsztaty Twardej Ścieżki. Nie mam zamiaru nikogo przekonywać że ta metoda "jest najlepsza i rozwiąże wszystkie wasze problemy" Być może ktoś znajdzie metodę, która bardziej mu przypasuje. Dzisiaj wpadł mi w ręce pewien artykuł o tym jak to coraz więcej kobiet leczy swoje kompleksy za pomocą rozbieranych sesji zdjęciowych. Jeśli im to pomaga, to dlaczego nie?

Z obserwacji: wstęp na końcu

"Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." C.G.Jung


« Strażnicy Twardej Ścieżki ...i wtedy przemówił jeleń. »

komentarze

1. Ciało nie jest tabu ale musimy je chronić • autor: Yvonne.b2012-03-29 16:42:39

Chcę krótko sprostować, bez wyczerpywania tematu (nie chcę nikogo zanudzać przydługim tekstem).
Ja nie jestem przykładem ofiary wychowania ani kultury. Swoje ciało akceptuję, czasem jestem z niego dumna a nawet uważam, że jest piękne :-) Zakrywam ciało z szacunku do niego, a nie z pogardy. Dlaczego?
M. in. kontekst społeczny kobiecej nagości jest różny od męskiej. Mężczyzna im bardziej goły, tym silniejszy. Nawet dziś wszystkie sporty kontaktowe uprawiają panowie mniej lub bardziej rozebrani.
U kobiet jest odwrotnie, im bardziej rozebrana, tym bardziej bezbronna. Dla nas ubranie jest zbroją. Np. w kulturze ludowej, publiczne upokorzenie kobiety może zostać zrealizowane np. poprzez rozebranie jej na oczach wszystkich, są przykłady historyczne i literackie, nie tylko z Polski. Mężczyznę trzeba pokonać w walce, kobietę wystarczy rozebrać.
Zatem panowie, rozbierajcie się, biegajcie po lesie, malujcie nagie ciała farbkami, Wam to pasuje! Ale my powinnyśmy być ostrożniejsze bo łatwo o utratę godności.
Oczyszczenie poprzez kontakt z przyrodą - cudowne przeżycie ale raczej nie w mieszanym towarzystwie. Rozumiem, że techniczne aspekty "Szałasu potu" mogą pewne rzeczy ułatwić: noc, ciemność itd.
Jeszcze jedna uwaga - jeśli uważamy się za dzieci natury, to ze wszystkimi konsekwencjami. Mężczyźni i kobiety rozebrani, w cieple i ciemności, no nie wiem co dzieci natury robią w takich okolicznościach... Przepraszam za złośliwość, wiadomo, że to wina brzydkiej wyobraźni i ogólnie mojego niskiego, "cielesnego" poziomu :-(
[foto]

2. Proszę panie o komentarz • autor: Jan Szeliga2012-03-29 17:16:12

Nie wiem czy czytałaś yvonne.b , to co na ten temat napisał tu - 39. Nagość Wojciech Jóźwiak?
Jeśli nie, to przeczytaj, bo uważam że jego odpowiedź na Twoje zarzuty jest kompletna a ja nie mam tu nic do dodania, tylko podpisuję się pod tym rękami i nogami.
P.S.
Widzę jednak, że w Twoim rozumowaniu panują pewne stereotypy, które głęboko w Tobie zakorzeniła nasza (bardzo pruderyjna) kultura, a które nijak się mają do tego co się dzieje w czasie szałasu potów.
Myślę że to co napisaliśmy z Wojtkiem mogą potwierdzić tylko kobiety, które w takim szałasie potów brały udział i nie miały one problemów ze swoją nagością. Może ich zdanie w dyskusji bardziej trafi do Ciebie, niż nasze (męskie) zdanie?.
Dlatego proszę uczestniczki szałasu potów o zabranie głosu w tej sprawie.
[foto]

3. Nie jesteśmy misjonarzami! • autor: Wojciech Jóźwiak2012-03-29 20:03:18

I nikogo nie nakłaniamy do udziału w naszych praktykach. Nie nie agitujemy za udziałem w szałasie potu ani w czymkolwiek. Nie namawiamy nikogo personalnie. Jeśli Yvonno B. nie chcesz brać udziału w szłasie, to u wszystkich... mocy... nie bierz. I koniec.

Tu pewne podejrzenie moją duszą wzdrygnęło... Może Ty, Yvonno B., myślisz, że Taraka jest pisana tylko i specjalnie, osobiście do Ciebie?
Zapewniam: nie.
[foto]

4. Odnośnie sauny • autor: Przemysław Kapałka2012-03-30 17:36:29

W pełni popieram to, co tu napisał autor, z jedną poprawką: w saunie też powinno się siedzieć nago, lub najwyżej owiniętym/owiniętą ręcznikiem. W przeciwnym razie to traci połowę sensu z przyczyn czysto fizjologicznych. To mniej więcej tak, jak myć się w kostiumie.

5. moje zdanie • autor: Nierozpoznany#6672012-04-01 17:46:31

zgodnie z prośbą Janka wypowiedziałam się na zadany temat
Golizna i dogmaty

6. Ciekawe obserwacje • autor: Ilona2015-03-03 14:23:22

Janku, znałam Cię dotąd z bloga bardziej reporterskiego, o ceremoniach i warsztatach jakie się odbywały z Twoim udziałem. Dzisiejszy wpis w blogu "Z obserwacji" był ciekawym odkryciem. Od razu przeczytałam wszystkie odcinki tego bloga. Dziękuję, czekam na więcej "obserwacji". Do zobaczenia w szałasie i na Twardej Ścieżce.
[foto]

7. Dziękuję • autor: Jan Szeliga2015-03-03 16:20:53

Ilona dziękuję Ci za miłe słowa. :)
Pisanie raczej nie jest moją mocną stroną,  bardziej wolę praktyczne działanie, ale czasem mam takie przebłyski natchnienia i wtedy piszę.
A na Twardą Ścieżkę nieustannie zapraszam. Mam zamiar powtórzyć w tym roku wyprawę na Pomorze ;)

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)