zdjęcie Autora

14 września 2012

Karol Żelazny

z cyklu: Złoty Środek (odcinków: 79)

Przestrzen


« Pozytywna ezo-papka Czym jest jasnowidzenie, gdzie je stosować? – Karol Żelazny »
Zaczęło się dość banalnie i bez fanfar jak to bywa między ludźmi. Coraz głębsza cisza, związana mocno w gęste kłębki.  Cisza nasycona mrokiem wspomnień wciskała się we wszelkie możliwe szczeliny naszego domu.

 „Co ci jest?”

 „Nic, dlaczego?”
Najpierw stanął zegar z kukułką. Przestał bić. Zrozumiałem, że władza  ciszy obejmuje też przedmioty.  Kolejno zamilkły portrety przodków wiszące na ścianach korytarza. Zamarły ich nocne szepty, które tak lubiłem. Perski dywan w salonie nagle wyblakł, w ciągu jednej nocy.  

Zwiększała się też przestrzeń, między nami i w ogóle. Powierzchnia domu powiększyła się, mierząc na oko, tak trzykrotnie, przez kilka pierwszych lat. Potem przestałem zwracać na to uwagę, ale przestrzeni było coraz więcej. Któregoś dnia obudziłem się w Ameryce Południowej a przecież nigdy nie podróżowaliśmy, od lat mieszkaliśmy w Paryżu.

Widywaliśmy się coraz rzadziej. Czasem dostrzegałem kątem oka jej cień przesuwający się pod oknem. Kochała ogród. Kilka razy próbowałem ją tam odnaleźć, ale gęste krzewy blokowały przejście. Ona wszelkie uczucia lokowała w roślinach. Przybywało ich i były diablo silne. Polowały na mnie, takie odniosłem wrażenie.  Stworzyły mur przy wejściu do ogrodu, nie przepuszczały mnie dalej.

Ściany podwajały i potrajały swoją grubość. Któregoś dnia zrozumiałem, że mieszkamy w bunkrze. Wkrótce potem zaczęła się wojna. Trwała wiele lat i były ofiary. Zniszczeniu uległo wszystko, była to wojna totalna, nie braliśmy jeńców.

Jeszcze jedno zauważyłem, przestrzeń między nami powiększała się każdego dnia. Chodziliśmy cały czas tyłem, czujni i gotowi.  Co się działo? Otóż chodziło o ból. Nikt nie chciał cierpieć, a nawet przyznać się do bólu. Wróciła dziwna rutyna. Ściany pokryła świeża farba. Udawaliśmy zadowolenie, kiedy mijaliśmy się ze sztucznym uśmiechem. Jednak bólu było coraz więcej.

Któregoś dnia potknąłem się i upadłem, nogi miałem zaplątane w jedwabną prawie niewidoczną nić. Była przyszyta do mojego swetra na wysokości serca i wchodziła w ciało. Zacząłem ją zwijać, setki kilometrów jedwabnej nici.
Pociągnalem mocniej za tą nić, próbując ją przerwać,  i wtedy nieoczekiwanie zderzyliśmy się plecami.

 Chwyciliśmy się siebie żeby złapać równowagę. Ta nić była przymocowana do jej swetra na wysokości serca i wchodziła w ciało. Szarpaliśmy się,  bezskutecznie usiłując odepchnąć się z obrzydzeniem.  Nić przyciągała nas coraz bliżej. Między nami nie było nawet milimetra przestrzeni. Muszę uciekać, pomyślałem, to nas zmiażdży. Brakowało oddechu, ból paraliżował ruchy, w strachu przed bliskością zamierało serce. Jeszcze chwila i oboje będziemy martwi.

 „Kocham Cię” – wyszeptałem wbrew samemu sobie. Jakby te słowa powiedział ktoś inny. Mówiłem te słowa poprzednio, ale nie znałem ich znaczenia. Teraz zresztą też ich nie rozumiałem, jednak czułem je całym sobą.

Te słowa, pojąłem w sekundę, są kodem genetycznym duszy i czasem ludzie jakoś je odgadną zanim ubiegnie czas na ich wypowiedzenie.  Wypowiedziane w porę mają magiczną moc uzdrawiania i wskrzeszenia zmarłych. Liczy się też ton i barwa głosu. Przypływają z daleka krystalicznym szeptem.

 Ludzie, którzy je wypowiedzą stają się nieśmiertelni. Nieraz wypowiedzenie tych dwóch słów trwa dziesiątki, nawet setki lat i kiedy w końcu je z siebie wydobędziemy, w tym momencie, w jednej przejrzystej chwili rozumiemy sens życia.

Spojrzeliśmy na siebie z ciekowością, jakbyśmy widzieli się po raz pierwszy. Była taka piękna. Dotykaliśmy się a jednak istniała między nami ogromna przestrzeń. Ta ogromna przestrzeń mieściła się w zagłębieniu dłoni. Jedwabna nić znikła, nie łączyło nas nic oprócz….”kocham Cię”, wyszeptała wbrew sobie.

Złoty Środek: wstęp na końcu

Pewien człowiek był ścigany przez tygrysa, kiedy znalazł się na skraju stromej skarpy. Czepiając się krzaków i korzeni zaczął spuszczać się w dół. "Jestem uratowany" pomyślał, kiedy ku swojemu przerażeniu zobaczył drugiego tygrysa czekającego go na dole.

Nagle zauważył dziką truskawkę, rosnącą na prawie pionowej powierzchni skarpy. Zerwał ją i włożył do ust. Była tak smaczna, że przez chwilę zapomniał o tygrysach, rozkoszując się słodyczą truskawki rozpływającej się w jego ustach.

Ten blog jest właśnie o tej truskawce :)


« Pozytywna ezo-papka Czym jest jasnowidzenie, gdzie je stosować? – Karol Żelazny »

komentarze

1. Przestrzeń • autor: Nierozpoznany#35272012-09-20 23:18:54

Witam wszystkich
Chciałabym nawiązać do sytuacji, która jakiś czas temu miała miejsce na tym portalu z moim udziałem. Bo teraz to nie bardzo wiem w czym tutaj problem?

Faktem jest, że początkowo doszło do nieporozumienia miedzy mną i Krzysztofem Wirpszą. Po przeczytaniu tego artykułu pana Karola Żelaznego stwierdziłam, że spróbuję to naprawić i zrobiłam krótki wpis. Myślałam, że szybko się zakończy to nieporozumienie. Mi przynajmniej spadł „kamień z serca” . Nie liczyłam przy tym na żadne przeprosiny, ale sytuacja potoczyła się inaczej.
Zdaje się, że pojawił się inny „przypadkowy bohater” i rozwinął temat. Dlaczego przypadkowy? Bo ja nie prosiłam o taką pomoc. Na końcu „nowy kumpel” zmienił front i zwiał gdzieś w krzaki. Ups, zdarza się.
Siedzę teraz i czytam te artykuły, które mówią coś o konfliktach, obcości, pogaństwie i nie bardzo wiem w czym tu problem?
Ja zakończyłam sprawę . Czy jestem tutaj aż tak obca, by moje komentarze pozostawały bez odpowiedzi? W czym tu problem?
Z ostatnich wpisów podoba mi się komentarz Wojtka Jóźwiaka i obraz pt. „Scena Rytualna”. Co zwróciło moją uwagę to nieskrępowana, wolna postawa kobiety. I taka tutaj chciałabym być.
Ale nic na siłę…Dajcie znać „o co wam chodzi” ok?

Dlaczego zrobiłam wpis tutaj? Bo lubię czytać artykuły pana Karola- trafiają także do zwykłych ludzi takich jak ja.

Viki
[foto]

2. Zbyt personalnie ? • autor: Piotr Jaczewski2012-09-21 08:04:23

Viki, z czym problem? Nie traktujesz swoich wpisów czy czytanych tekstów zbyt personalnie?

Czytam twój wpis i mam wrażenie pt "Nie wiesz o co ci chodzi, domagasz, żeby coś z tym ktoś zrobił, sama nie wiesz co".

Piszesz komentarze - ok, czasem trafi się wątek dyskusji - ok
Dokładnie tak to się odbywa. Komentarze w tarace są wtórne do treści - to nie forum dyskusyjne ze swoją sieciową społecznością w której się mieli, co kto powiedział i tworzy sieciowe osobowości.
Jeśli o mnie chodzi ja nie żyję komentarzami viki (czy z ostatniej dyskusji Hardchiefa) i mam spore podejrzenie, że reszta robi podobnie. Jak coś się pojawi i zainspiruje - odpisuje się czy kontynuuje ideę, jak nie - to nie.
Tymczasem tutaj piszesz, że żyjesz jakimś konfliktem z komentarzy. Gdzie np. Ja ledwo zwróciłem uwagę na tą dyskusję. A już w ogóle nie zakonotowałem kto w niej brał udział.

Serdeczności,
Piotr

3. ***** • autor: Nierozpoznany#35272012-09-21 08:35:51

Witam Panie Piotrze, dziękuję za to, że przeczytał pan mój wpis. Już odpowiadam:

"Viki, z czym problem? Nie traktujesz swoich wpisów czy czytanych tekstów zbyt personalnie?"
Czasami zdarza się, że czytane teksty zadziałają, jak było to w przypadku artykułu p. Karola, który na mnie zadziałał. Czasami.

Panie Piotrze wpis zrobiłam po to, by się upewnić jak wygląda sytuacja. Z mojego tekstu nie wynika, że „żyję jakimś konfliktem”- bo zdaje się konfliktu ze mną na tym portalu nie było, raczej nieporozumienie. Wiadomo, że nie jestem „pępkiem świata” . Dziękuję za odpowiedź i serdeczności z pana strony.

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)