Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 listopada 2009

Jacek Dobrowolski

Jak przetrwać pozostając sobą?
Czym ma być Taraka?

Kategoria: Projekt Taraka

Drodzy Tarakowicze,

Dla mnie w Tarace przede wszystkim chodzi o budowanie elit. Nie o jakąś snobistyczną elitarność wtajemniczonych, ale w naszym głównie post-chłopskim oraz post-kolonialnym społeczeństwie, o przetrzebionych przez nazistów i komunistów elitach, chodzi o ich kształtowanie, o obronę europejskiej, inteligenckiej kultury wysokiej. Niestety, na post-PRLowskiego chama nakłada się wzór amerykańskiego plebeja. Królują okropni nuworysze w wielkich SUWach żrących hektolitry benzyny, ubrani w jakieś przerażające nowomodne stroje, obwieszeni złotem, to są pawie i papugi kapitalizmu z MTV.

Jak się będzie chciało poszerzać tarakowy krąg przez kuszenie njuejdżem, czyli mydłem i powidłem, to Taraka zejdzie na psy (przepraszam przedstawicieli tego pięknego gatunku).

Taraka jak jakiś trickster chodzi po linie między jakością a ilością. To jest dylemat każdego ruchu, ale my chyba nie chcemy tworzyć kościoła ani przedsiębiorstwa (teraz to jedno i to samo), tylko przeżyć w ciekawym i inspirującym towarzystwie, by obronić się przed dekadencją tej materialistycznej epoki, zmierzającej ku jakiemuś globalnemu psychopatopolis - rozczłonkowanemu miastu sieciowemu napędzanemu przez chciwość i ADHD jego mieszkańców. Jak przetrwać, nie dając się wkręcić w tryby korporacji tej syfilizacji, oto jest pytanie. Kiedyś zapytano Ezrę Pounda, "Czego Pan naprawdę chce?", a on na to: "To proste, jedyne czego chcę to nowej cywilizacji." Ta nowa cywilizacja rodzi się w takich "tarakach" jak nasza, ale większość "tarak" jak tylko odniesie sukces sprzedaje się na rynku i jej idee zostają spłycone i zawłaszczone przez medialnych kuglarzy. Można wypromować tarakowe gadżety (kubki, koszulki, różdżki, pendułki, kapelusze, magiczne łopatki do zakopywania wojownika, grackie grabki do kamieni w szałasie potów i będzie to taki Harry Potter dla niby dorosłych poszukiwaczy ducha.

Europa zużyła swoje mity; główny chrześcijański, okazał się niemożliwy do urzeczywistnienia, instalowano jego parodie. Europa okazała się jak pisał Jung "matką smoków, które zawładnęły całą ziemią" (misjonarstwo, kolonializm, faszyzm, nazizm, komunizm). Unia Europejska, jako racjonalistyczny projekt Oświeceniowy z obroną praw człowieka to fasada za którą kryje się Neo-Hanza, związek kupiecki i to kupców-cyników handlujących z każdym dyktatorem, Rosja czy Chiny wszystko jedno. Chirac i Schoeder chcieli nawet znieść embargo na handel bronią z Chinami! Teraz w Europie jest tak jak w "Tangu" Mrożka: "Zamknąć drzwi i szukać idei!" Europa nie wiem kim jest. Czy ma być imperium skoro to już przerobiła ze złym skutkiem? Imperia USA, Chin, Rosji, nawet Indii mogą ją rzucić na kolana jak nie będzie miała własnej broni jądrowej. USA zaproponowały UE wspólną walkę z kryzysem. UE takiej polityki nie wypracowała i każde państwo walczy osobno. Wobec tego USA zwróciły się do Chin i teraz to jest ich główny partner. Europa zjeżdża na peryferie. Dlatego na tych peryferiach, na ruinach tylu imperiów, od rzymskiego począwszy, należy szukać nie starych lekarstw (kotlety odgrzewane nie zawsze są smaczne), ale porzuciwszy wszystkie zużyte mity, jak również mit nauki w którego schyłkowej dobie żyjemy, szukajmy żywej inteligencji, nie w muzeach czy egzotycznych rezerwatach, nie przez nostalgiczne imitacje przeszłości (czasu się nie zawróci), ani też nie uciekając z tej biednej planety w futurologiczne fantazje sci-fi, lecz ratujmy siebie, tu w tej chwili, patrząc na to jak łatwo dajemy się zwieść pokusom wyobrażeń, by coś mieć i być kimś, byle nie sobą nieboraczkiem.

Jak każdy z nas będzie uważnie uprawiał swój ogród i plewił go z chwastów, to dzieląc się doświadczeniami w duchu braterstwa i solidarności (największym, chwilowo zaprzepaszczonym osiągnięciu Polaków w naszych czasach) krok po kroku zacznie się wyłaniać nowa solidarność ducha i nowe, życiodajne odkrycia. Mamy na nowo odkrywać odwieczną prawdę, ale nie przez imitacje jej starych form, lecz ich transformację i nie możemy ulec komercjalizacji, bo to będzie śmierć solidarnej Taraki. Szukajmy, aż znajdziemy, nie lgnijmy do fatamorgan sukcesów, to będzie długi marsz, ale jak to powiedział Lao-tsy "podróż tysiąca mil zaczyna się od pierwszego kroku". Któryś chiński mistrz czan dodał: "Zanim zrobiłeś krok dotarłeś na miejsce". Europa, Taraka, Chrystus, Budda, szamanizm to tylko nazwy czegoś co niepodzielne i niemożliwe do uchwycenia myślą, a co wyraża się w każdym z nas. Dawajmy temu wyraz w sposób nowy i świeży, pomóżmy Wojtkowi w nawigowaniu tym promem.

Życzę wszystkim wytrwałości i nieustawania w zapytywaniu i kwestionowaniu,

Jacek Dobrowolski

P.S

Chyba napisałem odezwę dla upadających na duchu!




komentarze

[foto]

1. Czy tylko przetrwać? Czy tylko pozostać? A jeśli sobą, to kim? • autor: Wojciech Jóźwiak2010-03-05 12:59:37

Drogi Jacku! Łapię Cię oto za słowa... ale... Kto chce tylko przetrwać, ten ginie. (To jest wariant powiedzenia, że kto stoi w miejscu ten się cofa.) Nam czyli "Tarace", nie chodzi o to, żeby przetrwać, tylko żeby rozwinąć się, wyewoluować i wyprzedzić zachodzące naokoło przemiany. Przemianom nie można przeciwstawić tylko "przetrwania", bo zaskorupiony żółw przegrywa z giętkim wężem i płynną falą. Sobą nie możemy pozostać, z prostego powodu, że nie wiemy, kim jesteśmy. No właśnie: pozostać sobą - czyli kim? Najpierw by warto wiedzieć... Ale zanim się dowiem, chciałbym w odpowiednim kierunku szukać. Bo łatwiej wiedzieć, kim się nie jest i kim się nie chce być. To tyle, na razie. Wojtek

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)