zdjęcie Autora

24 stycznia 2013

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Przetwarzanie symboli (1)

Kategoria: Twórczość

« Wyznanie niewiary c.d. Przetwarzanie symboli (2) »

Zmęczyło mnie myślenie o pieniądzach, zdrowiu itp. ważnych życiowych sprawach. Zmęczył mnie spór, w który niepotrzebnie się wdałam. Zmęczyło mnie tłumaczenie rzeczy dla mnie oczywistych, a całkiem niezrozumiałych dla młodszych roczników. Zmęczyły mnie nieodśnieżone chodniki, wyprawy na rehabilitację i zimowy lęk przed utratą przyczepności. Chętnie więc oderwę się od ziemi, ale tylko po to by poszybować gdzieś w bok i skonstatować, że jest to możliwe, a nawet wskazane, jeśli nie ma się na myśli stąpania po realnej ziemi, kostce Bauma czy białych pasach na przejściach dla pieszych wymalowanych farbą poślizgową,  zwłaszcza w towarzystwie śniegu, nawet posolonego.

         Angielska „Taraka” ma nosić podtytuł: „praca z symbolami i archetypami”. Bardzo mi się ten podtytuł podoba.

         Blog w Tarace miałam ochotę zacząć pisać znacznie wcześniej, ale miałam opory właśnie ze względu na moje zainteresowania, które wydawały mi się odległe od szamanizmu, doświadczeń „twardej ścieżki”, rozkładania historii i nazw na czynniki pierwsze (och, jak okropnie tego nie znosiłam na studiach polonistycznych, jak zresztą całej gramatyki historycznej!)

         Czułam jednocześnie, że moje zainteresowanie Taraką (nie tylko astrologią, tarotem, I`Cing) wiąże się z czymś głębszym, co leży u podstaw.

         Są to właśnie symbole i archetypy. Oczywiście moja „praca” z nimi wygląda zupełnie inaczej niż tarakowe warsztaty. A jednak jest i większość osób piszących wykonuje ją, choć może czasem zupełnie nieświadomie.

         Problem polega na tym, że każdy owe symbole i pojęcia widzi nieco inaczej. Niby są jakie są, ale gdy wymienić pojęcia „dom”, „świątynia”, „miłość”, „sprawiedliwość” – każdy rozumie je w inny sposób, dla każdego znaczą różne sprawy. Podobnie „zdrowie” czy „pieniądze” o czym przekonałam się  z dyskusji przy poprzednich odcinkach blogu.

         Dlatego dziś chciałabym zająć się symbolem „dom”. Powszechną wymowę tego symbolu najlepiej oddaje ostatnio emitowana reklama składów węgla. „Twój dom, ciepło twojego ogniska...” plus fotka szczęśliwej mamusi i szczęśliwego dziecka. Nie przez przypadek na fotce brakuje tatusia – dla mężczyzn dom nie zawsze oznacza to samo, co dla kobiet. Czasami pojęcie domu inaczej rozumieją dzieci i wówczas, gdy psychologom nie zgadzają się zapisane w podręcznikach wzorce z realną wypowiedzią dziecka, zalicza się taką odchyłkę na konto wadliwego wychowania przez rodziców.

         Swego czasu starałam się o posłanie swoich dzieci, bliźniąt,  nieco wcześniej do szkoły – normalnym trybem poszłyby tam mając siedem i pół roku – i musiałam zaliczyć wizytę u psychologa celem sprawdzenia ich dojrzałości szkolnej. Niestety, uznano ją za niewystarczającą. Pisałam już o tym w swoim blogu, jak nie potrafili opisać mojego zawodu. Popełnili jeszcze drugi błąd, o którym będzie poniżej.

         Drugim powodem „niedojrzałości szkolnej” moich synów był symbol domu. Dzieciom kazano narysować „domek”. „Normalne” dziecko podobno rysuje domek z daszkiem i kominem, z którego leci dym, drzwi pośrodku (czasem z klamką) i po 1 okienku z każdego boku – koniecznie z podziałem na planie krzyża. Obok domku stoi drzewko i prowadzi doń ścieżka.

         Skąd dziecko bierze taką wizję domku? Zapewne z książek dla dzieci. Jeśli nie chodziło do przedszkola, nie widziało książeczki z „domkiem” albo nie utrwaliło sobie takiego wizerunku, albo ciągnęło go do książek dla dorosłych z bardziej skomplikowanymi ilustracjami, może mieć zupełnie inną wizję domu. Zwłaszcza dziecko chowane w izolacji od innych dzieci.

         Wychowane w miejskim bloku, wśród innych bloków inaczej wyobraża sobie dom. Przypuszczam – bo nie jestem psychologiem – że „blok” z kilkudziesięcioma mieszkaniami wcale nie stanowi dla dziecka „domu”. Domem jest jego mieszkanie i zawartość. Jeżeli mówi się dziecku: wracamy ze spaceru do domu – mamy nas myśli nasze mieszkanie i dziecko zapewne też.

         Pracowałam wtedy w delegacjach służbowych, 15 dni w miesiącu i nie zawsze wracałam na noc, jeśli miejscowość była zbyt oddalona od Warszawy, żeby codziennie do niej dojeżdżać. Mąż także pracował poza Warszawą wracając do domu jedynie na niedziele (soboty były wówczas dniami roboczymi). Dziećmi zajmowała się moja mama albo pomoc domowa.

         Kiedy wracałam wieczorem do domu starałam się dla chłopców zawsze mieć jakiś prezent. Najczęściej były to plastikowe małe misie w różnych kolorach, których pełno było w kioskach ale tak się składało, że w każdym mieście w innym kolorze. Misie były albo gładkie, albo pokryte czymś mechatym, ale wszystkie według jednego wzoru. Chłopcy biegli zawsze do mnie do drzwi i zapuszczali swoje łapki w moje kieszenie w poszukiwaniu misiów.

         Misie te gromadzili skrupulatnie, bawili się nimi, a kiedy poszli do szkoły i nauczyli się czytać i pisać zapisywali całe zeszyty opowieściami o tych misiach: gdzie były i co robiły, kogo spotykały. Czytali dużo książek, więc te misie wplatali w rozmaite fabuły. Nazywali je „Misiami Malu”.

         Dziś wiem, że nie była to zbyt dobra sytuacja dla dzieci, ale wówczas i ja inaczej na to patrzyłam i społeczne przekonania o tym, co dla nich dobre, były diametralnie różne.

         Kiedy więc pani psycholog kazała im narysować „dom” obaj narysowali rzędy misiów w ciężarowym samochodzie stojącym na półce, gdzie je gromadzili. Oczywiście narysowali regał, na którym stał samochód, ale tak nieudolnie, że pani psycholog uznała go za „jakąś kratkę”.

         Dziś rozumiem to tak, że nieobecność rodziców zastąpili obecnością misiów. Czyli ich rysunek „domu” obnażał nieobecność rodziców, nie oznaczał jednak nieznajomości pojęć normalnego dziecka.

         Misie były bardzo ważne w ich życiu niesłychanie długo. Kiedy jeden z synów miał już swojego syna, dawał mu się czasem pobawić tymi misiami. Kiedyś jeden misio w czasie tej zabawy gdzieś przepadł i osobą bardziej zrozpaczoną z tego powodu był mój syn, niż wnuk.

         Na uwagę zasługuje też drugi symbol – „miś”. Nie były one zwykłą zabawką (podobnie jak niebieski misio, o którym kiedyś pisałam, dla mnie). Niosły w sobie wiele znaczeń na tyle silnych, że angażowały emocje już dorosłych ludzi.

         Kiedyś z okazji ślubu jednego z synów zorganizowałam przyjęcie dla ścisłej rodziny i wpadłam na pomysł, żeby przed każdym gościem na serwetce położyć małego misia. Nie były to już misie takie, jak w dzieciństwie chłopców, ale stosunkowo podobne. Wygłosiłam też mowę, której elementem było pokazanie, że owe misie są symbolem związków w naszej rodzinie, każdy oddzielnie, w innym miejscu (syn też żenił się z dziewczyną z odległego miasta), ale zawsze blisko, gdy istnieje taka potrzeba. I takie były moje życzenia dla państwa młodych. Tamta rodzina nie sprawdziła się zupełnie jako wsparcie, dlatego nie było nic dziwnego w tym, że chętnie oddała swoje misie, jako niepotrzebne zabawki mojemu drugiemu synowi, a mnie uznała za odjechaną dziwaczkę.

         Nie po raz pierwszy Uran przeszkadzał mojemu Merkuremu nie pozwalając mi przekonać innych do moich racji.

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Wyznanie niewiary c.d. Przetwarzanie symboli (2) »

komentarze

1. Z tym przetwarzaniem symboli,... • autor: Nierozpoznany#32012013-01-24 11:16:28


Z tym przetwarzaniem symboli, to jest bardzo skomplikowana sprawa. Podam przykład- u nas kiwnięcie głową góra dół oznacza potwierdzenie, w Bułgarii oznacza zaprzeczenie .Ale w tym przypadku to jest kwestia ogólnie przyjętej umowy w grupie ludzi co jest czym. Problem zaczyna się , gdy pewnemu symbolowi nadajemy bez weryfikacji określone cechy i od tego rozbudowujemy jakąś szerszą interpretację, a później okazuje się ,że ten symbol oznacza w rzeczywistosci coś zupełnie  innego. Czyli najpierw mamy fałszywe przekonanie, a później jeszcze na tym fałszywym przekonaniu budujemy nadbudówki, które wspólnie razem mogą być tylko fałszywe, skoro zostały nabudowane na fałszywym założeniu..Ciągle zmagam się z czyms takim w astrologii. Gdy zaczynałem jej się uczyć jeszcze nie wiedziałem ,ze tak wiele niesprawdzonych elementów w niej funkcjonuje, niektórych tak nielogicznych, że aż absurdalnych.  Zawsze mnie zastanawiało-jak możliwe było przypisanie Marsa jako władcy , czy później współwładcy do skorpiona , skoro skorpion to woda, a baran to ogień, czyli energie silnie kolidujące, albo Merkurego znakowi panny, skoro bliźnięta są w kwadraturze do znaku panny. I oto w ten sposób z ucznia przerodziłem się w badacza astrologicznego, który próbuje rozwikłać zagadki co jest czym. 

Wspomniałem o astrologii w tym przypadku z dwóch powodów, jako osoba, która poświęciła jej wiele czasu i dlatego ,ze zastanowiło mnie ostatnie zdanie z Pani tekstu. Ja nie byłbym pewien, że to jest własciwe wytłumaczenie tego co się stało, tym bardziej ,że wg. moich dotychczasowych doswiadczeń Merkury nie odpowiada za przekonywanie do swoich racji, nie istnieje coś takiego jak spalony Merkury i w ogóle jego rola jest inna niż ta propagowana powszechnie. Astrologowie interpretuja Merkurego tak jakby był nadawcą korespondencji, a jego powinno się interpretować tak, jaką funkcję pełnił-czyli posłańca bogów-listonosza, który czeka na informacje .

[foto]

2. Merkury • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-01-24 11:28:49


Pewne rzeczy z astrologii zmuszona jestem przyjmować w oparciu o nauki mądrzejszych ode mnie, zwłaszcza jeśli nie kłócą się z moimi doświadczeniami. Nauczono mnie spojrzenia na Merkurego jako patrona komunikacji między ludźmi. Przekonywanie innych do swoich racji lub ukazywanie im swoich przemyśleń zaliczałabym do tej właśnie sfery. W przeciwnym wypadku jaka planeta wpływałaby na tak ważną dziedzinę życia? Oczywiście można się spierać o to, czy Merkury może być "spalony" i czy Uran w opozycji do Merkurego przynosi brak zrozumienia cudzych postaw (wyartykułowanych). Ale czym można by jego patronat zastąpić? Ja w swoim horoskopie nie widzę niczego takiego.

3.  Komunikacja międzyludzka wg.... • autor: Nierozpoznany#32012013-01-24 12:59:46


 Komunikacja międzyludzka wg. mnie jest czymś bardziej złożonym , w którym bierze udział wiele planet. Gdy się komunikujemy, zwracamy uwagę nie tylko na przekaz , ale też np. na barwę głosu, albo gdy mamy rozmówcę(Jowisz) przed sobą -wygląd( Wenus) i wiele innych cech. By się porozumieć ,oprócz mówienia, musimy też słuchać i tutaj własnie wg. mnie jest rola Merkurego.

Gdybyśmy wierzyli bezgranicznie autorytetom, to nie ruszylibysmy się nawet o krok w rozwoju. Rozwój opiera sie na ciągłej weryfikacji i spoglądaniu na zjawiska pod coraz to nowymi kątami by znaleźć właściwe rozwiązanie, które pchnie do przodu na wyższy poziom. Zna Pani jakiegos astrologa, który niepodważalnie udowodnił co jest czym w astrologii? Bo ja nie. Niestety ja też jeszcze nie doszukałem się jakiejś 100% metody na potwierdzenie swoich domysłów i na razie pozostają tylko niezweryfikowanymi wystarczająco mocno założeniami, by mogły zostać przyjęte jako pewnik.  Jak ktoś by chciał doszukiwać sie astrologicznych wyjaśnień, to powinien nie zapominać ,że obecna astrologia porusza się na wyjatkowo słabo zweryfikowanych przesłankach i nie polecam interpretować za jej pomocą nikomu na poważnie, z dużą wiarą w swoje objaśnienia,  raczej podchodzić do tego z dystansem i krytycyzmem. Czlowiek szuka łatwych odpowiedzi, a natyka się na złożone zjawiska. Tylko jak wytłumaczyć złozone zjawisko w sposób łatwy, jezeli nie odkryje się najpierw jego złożonego mechanizmu. Ostatnio w nauce(fizyka) pojawił się człowiek o nazwisku Haramein. Wiadomo-fizyka, wszystko w sposób perfekcyjny udokumentowane i obliczone. A jednak nie do końca, być moze ów Haramein robi większy w niej przewrót niż kiedyś zrobił Kopernik. A co dopiero astrologia, która nie bazuje na żadnych dowodach, tylko pismach tzw. autorytetów?

 

[foto]

4. Czasami • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-01-24 15:13:10


na wstępie coś trzeba założyć. Np Merkurego jako patrona komunikacji międzyludzkie. Także i tej, gdzie osoby nie stoją sobie twarz w twarz (więc Wenus nie ma tu nic do rzeczy) nie ma żadnych innych zależności (Jowisz, Saturn) kontakt jest niezbyt energiczny (Mars). Na przykład gdy obcuję z czyimś słowem pisanym. Aż się prosi, zeby wielość bytów zastąpić jednym z ewentualnymi wpływami innych. Złożone zjawiska najlepiej zacząć rozpatrywać od ich prostych części, potem komplikować w miarę potrzeby. Ale to taki sposób patrzenia na wszystko, nie tylko na astrologię.

5. Miś jako symbol Matki,,a raczej jej brak • autor: Nierozpoznany#33372013-01-24 17:41:23

.masz racje Kasiu, w opisanym przez Ciebie przypadku Mis symbolizuje Ciebie. Dzieci rekompensowały sobie zabawy misiami Twoją nieobecność..przez to, że Ty je im dawałaś były cząstką Ciebie w ich świecie a utrata , choćby jednego, była dla nich bolesna... Nie chodziło o to, tak uważam, że psycholog uznała je za bardziej lub mniej zdolne i nie o sam brak domku zapewne chodziło....domek jest symbolem zewnętrznej postawy...jego wygląd i drobiazgi dookoła. Jeśli jest do niego dodatkowo droga, to w symbolicznym znaczeniu wyraża otwartość..proszę, to droga do mnie, śmiało , jestem otwarty itp. Jeśli dziecko rysuje wnętrze mieszkania, to tak jakby psychika zajęta była tylko wewnętrznym przeżywaniem..w tym przypadku ..matką  i/lub jej brakiem. Dochodzą inne aspekty...sposób wysławiania, zdolność dłuższej koncentracji itd. To, czy dziecko jest zdolne czy nie,  nie jest tożsame ze zdolnością do pracy w grupie, z innymi. Możemy też założyć, że psycholog nie była kompetentna..wszystko możliwe..Faktem jest jednak, że lepiej, kiedy dziecko idzie później do szkoły niż wcześniej...potem już musi..Kiedy nadchodzi późna jesień zrywa się wszystkie jabłka z jabłoni niezależnie czy dojrzało już, czy nie..mróz i tak by je zniszczył. Musi do koszyka.
Osobiście nie pamiętam jakie domy rysowałam w wieku 6-7 lat. ...Na pewno rysowałam drzewa i postacie kobiet jeżdżących figurowo na lodzie...jeśli domki ,to pod sosną ....ale ja wychowałam się w przedszkolach..pamiętam, może ze 4 lata miałam jak umarł Bierut i wyły syreny a my staliśmy nieruchomo wpół schodów przez minutę...
[foto]

6. Dojrzałość szkolna • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-01-24 19:16:12


Wtedy nikt mi nie mówił o braku matki, chociaż i tak nie mogłabym nic z tym zrobić. Moje dzieci nie chodziły do przedszkola ponieważ z mężem mieliśmy zbyt wysokie dochody, a przedszkoli prywatnych wówczas nie było Skutkiem tej wizyty u pań psycholog było przyjęcie dzieci do przedszkola ze wskazań psychologicznych co naprawdę na dobre im wyszło. Dzisiaj jesteśmy wyedukowani lepiej czy gorzej i pewne zjawiska rozumiemy. Wówczas rodzicom nikt niczego nie tłumaczył. Do przedszkola trafiały dzieci z rodzin biednych albo dysfunkcyjnych.

Muszę jeszcze dodać, że nikt wówczas nie miał pojęcia o psychologii bliźniaków, a wierz mi Kalino, to zupełnie inne dzieci. Przede wszystkim więź między nimi dorównuje a czasem nawet przewyższa więź z matką - zwłaszcza karmiącą butelką. Oni działali jak jedno stworzenie o czterech rękach, rozumieli się bez słów. Żaden z bliźniaków nie czuje się osamotniony - chyba, że ludzie wejdą między nich. Szkoła w tym wypadku zaszkodziła im - poszli do jednej klasy i zaczęła się głupio sterowana przez wychowawczynię rywalizacja o to kto jest lepszy w nauce i grzeczniejszy. Rywalizacja ta trwa do dziś. Gdybym wiedziała to, co dziś biegiem przeniosłabym ich do różnych jeśli nie szkół to klas. Jednak niektóre ówczesne teorie uważane są obecnie za szkodliwe. Nie wiemy mimo to co zrobiliśmy dobrze a co źle. Moje dzieci były o wiele bardziej samodzielne niż ogół dzieci dzisiaj - co chyba na dobre im wyszło w dzisiejszych czasach. 

7. Symbole planet i ich przetwarzanie... • autor: Nierozpoznany#33372013-01-24 19:56:27

skoro już weszliśmy na temat astrologii.

Po wielu starciach wewnętrznych założyłam, że ..potencjalnie mój horoskop mógłby być moim hologramem , bo od czegoś trzeba zacząc i wziąć na tapetę potencjalny aspekt psychiki , osobowości, charakteru itp..Zakładam zatem , że jest możliwe takie odzwierciedlenie.

Kasiu, napisałaś, że Uran Ci przeszkadza..dobra :)..i zakładając..potencjalnie , że to Twoja, część, psychiki..pytasz (sama siebie ….aaaaa i .jeszcze nie wiem z jakiej pozycji ten Uran przemawia, bo nie wiem w jakim znaku ani domu, choć Wojtek Jóźwiak domów nie uznaje ale zakładamy wszystkie potencjalne możliwości)..więc pytasz.Urana. W znaku...??? znaczy siebie..co jest we mnie takiego, co nie pozwala mi na przeforsowanie swojego zdania, swoich racji i/lub przekonania innych do tychże racji.....no to chyba trzeba się udać do innych symboli psychicznych, które okadrowują owego Merkurego albo i też Urana ? ..tak sobie zakładam ...jeśli zamieszany gdzieś tam Saturn, albo Jowisz..no nie wiem.....albo Neptun...mówię niejasno? Zbyt ogólnikowo?...To takie tam moje rozważania,,jak trzeba by było z tymi symbolami rozmawiać...Możliwe, że sposób komunikowania swoich racji jest dla innych trudny do zrozumienia i istnieje konieczność dopracowania stylu....ewentualnie oczywiście, jeśli chcemy być rozumiani ?


Mam troche podobny problem, bo niby Merkury jest w trzecim domu w Wodniku ale trochę jest osamotniony...no, nie całkiem...bo robi bikwintyl do Urana. w Raku .i dalej tak myślę, że wzmacnia go, Urana, deczko władca domu...(wierzchołek domu w Bliźniętach choć Uran na Raka przypada,) a więc sam Merkury..i dlatego ten Merkury z Wodnika robi oczko do samego siebie jako władcy Urana...i się tym dowartościowuje ;)...tylko, dlaczego przez wiele lat byłam nieśmiała i nikogo nie mogłam przekonać do swoich racji ..tu się do Ciebie Kasiu uśmiecham, bo problem ten sam (bez tej nieśmiałości, bo tego nie wiem) ...wydawałoby się.....no to czas na lustrację okadrowania Merkurego i innych....co takiego we mnie jest co mnie ogranicza, hamuje i nie pozwala...albo w tym co mówię, bo o Merkurym tutaj mowa :)..no, bo opozycje rozumiem jako niezgodę jednej cechy osobowości z drugą.....jakiś złoty środek potrzebny, albo co?

8. Nie..nie, z Merkurym to nie tak marcusuranicus'sie • autor: Nierozpoznany#33372013-01-24 21:19:25

...Merkury.........poseł Bogów. był synem Zeusa i Maji, córki tytana Atlasa. Hermes z powodu sprytu niesłychanego, którym odznaczał się od urodzenia, nadawał się do wykonywania poleceń wymagających energicznego i przebiegłego wykonawcy. Był więc posłańcem Bogów, zwłaszcza Zeusa, który przez niego najczęściej objawiał swoją wolę. Hermes nie tylko mowy swej użyczał bogowi, którego był posłańcem, lecz nadto wytężał swój umysł, aby sprawą po myśli jego pokierować.

Wygląda zatem, że nie tylko ustnie przekazywał informacje ale też nie lada sprytu używać musiał, żeby owe informacje dobre, bądź złe tak sformułować aby nie narazić się innym bogom....czyli Merkury to sztuka przekazywania informacji, władania językiem i erystyki.

Jeśli zatem jest opozycja, to, moim zdaniem, jakas część psychiki udaremnia owo wyartykułowanie swojego poglądu ….i trzeba zgłębić co to jest...jeśli Uran? Hmm Merkury nie chce oryginalności, osobliwości..e tam..chce...To może trzeba spojrzeć z jakiej pozycji ten Uran przemawia? ..na zasadzie..jeśli wejdziesz między wrony..i kraczesz jak gołąb..to w tym środowisku możesz uchodzić za dziwaka. Mozna dywagować dalej i szukać..czy biolog zrozumie język mechanika samochodowego? ….albo mechanik samochodowy mowę filozofa...może tutaj pies pogrzebany? ..ale jedno jest faktem..Merkury przekazywał wiadomości za pomocą mowy i dobierał słów w zależności do kogo miała trafiać nie narażając się przy tym samemu na gniew odbiorcy..trzeba nie lada sprytu i talentu.

....

9. mowa astrologa... • autor: Nierozpoznany#33372013-01-24 22:32:37

idąc dalej tym tropem można domniemywać, że chcąc wytłumaczyć zawiłości symboliki astrologicznej komuś nieobznajonemu w astrologii a nawet w mitach , to on Cię nie zrozumie..jeśli chcesz ze wszystkimi rozmawiać tym samym językiem i pojęciami to w pewnych kręgach możesz być niezrozumiany a nawet uchodzić za dziwaka. Posłużę się teraz przykładem dość kontrowersyjnym, bo biblijnym ale w końcu to też symbole....Jezus inaczej przemawiał do "zwykłych " ludzi (przypowieściami) a inaczej do swoich uczniów, bo ci drudzy więcej rozumieli...tak zakładał (to z biblii ale nie mam dostępu teraz do owego fragmentu a tylko z pamięci)...tak samo jest z Merkurym i komunikacją jeśli chce się być zrozumianym...i w dodatku trzeba być świadomym jakiego i gdzie używać języka żeby to porozumienie osiągnąć....tak rozumiem Merkurego i jego rolę...Jakie aspekty robi do innych symboli planetarnych..to trzeba tam "iść" i wymedytować co on chce albo czemu się sprzeciwia ...inna część psychiki..jeśli Saturn robi kwadraturę, to możliwe, że trzeba ważyć każde słowo żeby nie obrazić kogoś...tylko dlaczego nie chcesz nikogo obrażać,     bo mogą cię nie zaakceptować (?)itd itd...jak rozszyfrowywanie koanów ...Pozdrawiam i uśmiecham się do Was.
[foto]

10. Muszę wyjaśnic • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-01-25 08:24:12

Muszę wyjaśnić czym dla mnie jest astrologia. Wiem, że czasami działa, czasami nie. Nie jestem bardzo zainteresowana badaniem które twierdzenia są prawdziwe, a które tylko przesądem. Dla mnie podstawowe znaczenie astrologii polega na tym, że jest ona systemem porządkującym wiedzę o człowieku, jego działaniach i motywach, bardziej czasem przekonującym niż psychologia, ponieważ ta ostatnia ogląda nas z  z e w n ą t r z, a astrologia pozwala spojrzeć od środka. Dlatego Hermes/Merkury jest przekonujący jako patron komunikacji międzyludzkiej bardziej niż pewne szczególne cechy pozostałych planet wzięte razem, ponieważ jest pojęciem prostszym i klarowniejszym. To czy Markury jest "spalony" Słońcem czy "uszkodzony" opozycją z Uranem uważam za kwestię raczej drugorzędną (wiem, że prawdziwym astrologom nóż się w kieszeni otwiera), ale i jedno i drugie opisuje ten sam objaw - że, odwołując się do symbolu Wieży Babel, Pan Bóg pomieszał nam języki. Nie chodzi mi oczywiście o języki różnych krajów a o niezrozumienie przez ludzi mimo dołożenia starań. Ma to też swoje dobre strony - właśnie dokładanie starań aby wypowiedź była bardziej precyzyjna i zrozumiała. I temu też służą owe "przypowieści" z życia wzięte, które Wam serwuję.

Pozdrawiam i miło mi, że dyskutujecie ze mną na moim blogu. To bardzo ważne czuć, że nie mówi (pisze) się w próżnię.

11. Widzę,ze nie zrozumielismy... • autor: Nierozpoznany#32012013-01-25 11:36:11


Widzę,ze  nie zrozumielismy się.

Symbolika jest dobra wtedy , gdy wszyscy dobrze wiedzą co oznacza dany symbol. Jak ze słowami,- gdy znamy język, to wiemy co dane słowo oznacza. Mówimy np. "kamień" i wszyscy. którzy znają jęz. polski kojarzą o co chodzi.

 Ale problem zaczyna się wtedy, gdy nie rozpoznalismy dobrze czyjegoś języka i próbujemy się nim posługiwać,- a tak jest własnie z obecną astrologią. Wielu ludzi stara się za jej pomocą mówić, a nie znają dobrze znaczenia słów. Mówią" kamień", a mają na myśli np." górę". Używają okreslenia Merkury jako synonim słów,- rozmowa , komunikacja, intelekt, myśl, a później okazuje się ,że Merkury wcale tego nie oznacza, bo jest tylko kablem pomiędzy nadawcą a odbiorcą.

Co do mitologii, to nie posługuję sie nią by dociec co jest czym w astrologii.. Wyjaśniając Merkurego znaczenie, użyłem mitologicznego porównania i po prostu ograniczyłem jego zasięg do faktycznej jego roli, czyli przekaźnika informacji, a nie nadawcy, czy końcowego odbiorcy, którym jest Jowisz., przekaźnika informacji, który ani nie wyraża mysli, ani nie jest końcowym odbiorcą, jest tylko jej przenośnikiem.

Co do rozmowy, to na obecne moje zrozumienie, wygląda to tak,- Jowisz wyraża myśl, puszcza ją w eter(może to być słowo, moze to być pismo,moze to być gest) Merkury ją przechwytuje i podaje do Jowisza, ten ją rozpoznaje, przetwarza i znowu przetworzoną myśl wypuszcza w eter , a potem przechwytuje ją Merkury by po raz kolejny podać ją Jowiszowi. Przy czym Merkury robi wszystko by przechwytywana mysl trafiła do odbiorcy w oryginale, czyli nie ma za zadanie jakichś dodatkowych procesów przetwórczych, ideałem jest idealne , jak najblizsze oryginałowi przekazanie informacji. Można to przyrównać do zalakowanej koperty, albo informacji chronionej hasłem, by nikt nie ingerował w treść.

[foto]

12. Bogowie Astrologii • autor: Piotr Jaczewski2013-01-25 11:45:38

Czytam, co piszesz Marcus i jak dokończę wpis o HMM - pochylę radosną głowę nad tematem "Dlaczego Astrologia powinna wrócić do bogów?". Rozmawianie w kategoriach archetypów i symboli sprawia, że nie ma astrologii - jest zdanie danego astrologa, wystarczająco udowodnione i zakrzyczane na które zgadzają się lub nie zgadzają się inni. (i kilka innych).
;) Bo na razie czytając ten wpis odnoszę wrażenie, że  tym Merkurym rządzi Mars pod wpływami Saturna i cierpi na Neptuniczną schizofrenię myśląc, ze jest Jowiszem, a w ogóle ma migreny pod wpływem Urana i długotrwałego imprezowania z Plutonem i narzekania na Venus:-).


[foto]

13. Sieć • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-01-25 12:07:35

Marcusie Uranicusie czy nie jest tak, że w twoje wyobrażenia astrologiczne wdała się komputerowa sieć? Tylko nie zapominaj, że sieci to zarzucał Neptun, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Piotrze, niesłychanie jestem ciekawa jak może wyglądać imprezowanie z Plutonem! Muszę przy innej okazji dopytać się, jak to widzisz.

14. Poniekąd ma Pan... • autor: Nierozpoznany#32012013-01-25 12:22:14


Poniekąd ma Pan rację:). Astrologią rządzą tzw. autorytety. Kto ma wiekszą siłę przebicia, ten narzuca swoje interpretacje. Tylko gdzie dowody na to wszystko? Ostatecznie nie można tego nazwać nauką tylko bardziej wiarą.  Gdy zrozumiałem ,ze to wszystko tak wygląda, zacząłem zajmować się badniem i szukać prawdziwych znaczeń.

Jeśli chodzi o moje objaśnienia astrologiczne, to staram się od jakiegoś czasu podkreślać, że to co piszę, jest tylko na miarę obecnego mojego zrozumienia, zdając sobie sprawę, że ciągle moja wiedza ewoluuje i mogę zrobić korekty w przyszłosci, gdyż robiłem je w przeszłości, a w astrologii jest jeszcze mnóstwo do odkrycia, a jeszcze dużo więcej do udowodnienia.:)

 

15. Cytat Kasia:Marcusie Uranicusie... • autor: Nierozpoznany#32012013-01-25 12:43:32

Cytat Kasia:
Marcusie Uranicusie czy nie jest tak, że w twoje wyobrażenia astrologiczne wdała się komputerowa sieć? Tylko nie zapominaj, że sieci to zarzucał Neptun, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Piotrze, niesłychanie jestem ciekawa jak może wyglądać imprezowanie z Plutonem! Muszę przy innej okazji dopytać się, jak to widzisz.

 

 

 Rozumiem, że Pan Piotr żartował z tymi funkcjami planet, , żeby podkreslić bałagan poznawczy w astrologii. .

 A skąd Pani wie ,że sieci zarzuca Neptun?:) A może Saturn? A może Mars w koziorożcu.

Gdyby stwierdzenie potraktować dosłownie, to sieć jest strukturą, a wg. mnie za struktury odpowiada Saturn. Tylko ,ze Saturn niczego nie zarzuca, bo nie ma energii,więc potrzebujemy tu dodatkowo siły Marsa.

Gdyby potraktować stwierdzenie jako przenosnię, czyli Neptun powodujacy niemoc poznawczą, to proszę się nie martwić. Moje możliwosci poznawcze są wyjątkowo wysokie, udowodnione testem na inteligencję. Także horoskopowo Neptun u mnie jest słaby, co niejako współgra z wynikiem testu..

.

[foto]

16. Prawdziwe znaczenia • autor: Piotr Jaczewski2013-01-25 13:09:03

Znają tylko prawdziwe autorytety. Ups. Prawdziwsze:  Nie jestem żadnym autorytetem, to tylko chwilowe stanowisko płynące z mojego najskromniejszego poznania, ale Pan pozwoli udzielę krótkiego sześciogodzinnego wykładu na temat i udowodnię, że mam rację, a wszyscy inni to mylący się pył, a ci, których uznaję to proch.
Wcale nie żartowałem w kwestii Bogów Astrologii. A imprezowanie z Plutonem, to długie rozmowy nie powiem przy czym.. bogowie podziemi mają z reguły problem ze słuchem od jęków tych dusz potępionych i są strasznie gadatliwi, i mają te, jak im tam fazy na: Epitafia,  Ostatnie słowa. .O! Wiem, mam, złapałem: Monologii;)
Skrzętnie przejeła to literatura i film i uprościła do "monologów złoczyńców, dających czas pozytywnym bohaterom na umknięcie z pułapki". Ale ostatnio to wszystko stoi na głowie, bo monologi wygłaszają nie tylko złoczyńcy i bardowie, ale i pozytywni bohaterowie. Co za czasy! Zero szacunku dla Bogów :P
[foto]

17. Sieć i trójząb • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-01-25 13:24:52

Są oznaką Neptuna i jego władzy. A Neptun (jako bóg) jest okropnie mściwy. Jeśli u Marcusa Uranicusa jest w horoskopie słaby, to może podszywa się pod Saturna, który wcale nie jest lepszy, bo znany z tego, że pożarł swoje dzieci. Siecią jak siecią, ale zawsze Neptun pomóc sobie może trójzębem. Nie na darmo starożytni sieciarze, uzbrojeni jak Neptun, mali i zwinni, zwyciężali często ciężkozbrojnych gladiatorów. Nie twierdzę, że Neptun powoduje niemoc poznawczą, ale czasem może zamglić parą wodną niewzruszone pewniki, albo przynajmniej przysłonić je bałwanem.

Ale to są żarty i chyba już czas je skończyć - więc kończę na niniejszych odwołaniach do mitologii.


 

18.  Mitologia grecka –... • autor: Nierozpoznany#32012013-01-25 15:05:42

 Mitologia grecka – zbiór mitów przekazywanych przez starożytną tradycję grecką opowieści o bogach i herosach, wyjaśniających miejsce człowieka w świecie

Mit (stgr. μῦθος mythos – "myśl, zamysł, temat rozmowy, opowieść, baśń")

 

Dlatego nie można przenosić mitologii zbyt bezposrednio do astrologii. Ale akurat z Merkurym w dużej mierze by mi pasowało -Merkury jako listonosz:)

Za podszywanie się, też nie obarczałbym Neptuna, ale jest w astrologii planeta "specjlista" od tych spraw i od razu uprzedzam nie jest to ani Merkury, ani Saturn:)  Każda planeta  ma swoją wyraźną rolę i nie można mówić na złoto ,że to jest srebro, na koło, że to jest kwadrat i że Neptun podszywa się pod Saturna.:)

 

[foto]

19. Polecam • autor: Piotr Jaczewski2013-01-25 15:26:04

Nie wiem kto powiedział, że nie wolno i ma aż tak wielki autorytet, aby wszystkim zabronić:-) Polecam pogrzebanie w historii astrologii.
To byli, są i będą Bogowie i Boginie objawiający swoją wolę za pośrednictwem gwiazd. Jedynie jakoś astrologowie skarleli, zostali zmarginalizowani i nabawili się kompleksów...

20. chyba deczko załapałam z tym eterem.. • autor: Nierozpoznany#33372013-01-25 15:46:33

..ujęłabym nieco jednak z innej strony..Jowisz jako nadawca informacji i owszem..wypuszczenie w eter...znaczyłoby, że na bazie jowiszowej powstaje w nas jakiś pomysł, koncepcja idea..jednak ciągle pozostaje w sferze umysłu, który marcusuranicus nazwał "eterem" (?) i dalej....nawet gdyby skorzystać z telepatii i tak musielibyśmy ubrać w słowa ten zamysł, żeby zakomunikować go innym, przekazać szczegóły itd. Zatem Jowisz musi skorzystać z mowy Merkurego, z jego inteligencji itp.. Zakładając dalej, że Merkury wyłapuje wszystko , co w eterze umysłu  fruwa, to pletlibyśmy trzy po trzy para piętnaście..tak jak ja być może w tej chwili :)....musi być jeszcze inny czynnik, który decyduje co Merkury ma przekazać......Słońce?..Oczywiście, że to wszystko dzieje się błyskawicznie :)..może nawet szybciej niż światło (?)...warunki nabyte czy wyuczone itp. ..cała sieć mechanizmów...ale jednak coś się z tym da zrobić...a przynajmniej warto próbować.......a swoją drogą ciekawi mnie scenariusz imprezy z Plutonem w roli głównej ...no, kończę ....i czekam na następne odcinki Kasiu
[foto]

21. Zapomniałam • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-01-25 15:48:16


że w sporze wygrywa ten, co ma ostatnie słowo, a nie ten, kto wycofuje się ze sporu z powodu jego miałkości. Ja myślę tak, ty tak, odpuśćmy sobie Marcusie (Uranicusie).

22. Pani Kasia niech... • autor: Nierozpoznany#32012013-01-25 19:13:21


Pani Kasia niech się na mnie nie gniewa, bo dzięki podtrzymaniu dyskusji , którą Pani pociągnęła ze mną, właśnie dokonałem serii odkryć.:) Nie ma to jak spór intelektualny:)

Co do tekstu Pani Kaliny. Proszę dokładniej czytać co napisałem . Myślicielem jest Jowisz, on generuje myśli i przetwarza informacje.. Merkury jest tylko odbiornikiem, który przesyła informację do Jowisza. Merkury to tylko przekaźnik, nic poza tym nie robi, jest jak antena odbiorcza, która przesyła odebrany sygnał od nadawcyJowisza, do odbiorcy, którym jest znowu Jowisz.

23. chyba, że mówisz marcusuranicus'sie o tranzytach? • autor: Nierozpoznany#33372013-01-25 19:49:00

.....tranzytujący Jowisz wysyła sygnały w eter..przestrzeń i nasz osobisty, tranzytowany Merkury jako antena odbiorcza wychwytuje i przekazuje do naszego "osobistego" , horoskopowego Jowisza, czyli uderza w czułą strunę?...to miałoby sens..czy idę dobrym tropem wg Ciebie?

24. Nie piszę o... • autor: Nierozpoznany#32012013-01-30 11:51:53


Nie piszę o tranzytach,....... tylko o podstawowych rolach planet.

Rola Jowisza- przetwarzać otrzymane informacje, wyciagac wnioski, wysyłać informacje

Rola Merkurego-, przechwytywać informacje, dostarczać przechwycone informacje Jowiszowi.

Uosobienie Merkurego- dziennikarz, dokumentalista, bibliotekarz, erudyta

Uosobienie Jowisza- mówca, myśliciel, filozof, pisarz, interpretator,

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)