zdjęcie Autora

03 listopada 2006

Alina Michalik

Przyroda umiera milcząc...
Zima jest czasem, który zaprzyjaźnia nas ze śmiercią

Pamięci Kugu

I mamy polski listopad. Zrywane mokrym wiatrem liście ześlizgują się na chłodną ziemię, szron przykrywa ostatnie zielone źdźbła trawy, nakazując im pokornie poszarzeć. Świat dookoła zwija się, kuli i stygnie, aby wraz z nadejściem pierwszych śniegów zasnąć głęboko. Zima jest czasem, który w naturalny sposób zaprzyjaźnia nas ze śmiercią. Życie na Ziemi, będąc w nieustannym ruchu i poddając się rotacji pór roku, zapewnia sobie ciągłość. Na tym, co obumarło, wyrośnie nowa tkanka, czas zaspanej niepłodności uwieńczą świeże, młode pąki. Nad czasem tego ziemskiego odpoczynku czuwają Opiekunowie Północy, świeci kryształowa Babcia Księżyc, otwiera się czas wizji i snów... W białych włosach starych ludzi zapisało się ich życie, cienkie teraz niczym pajęcza przędza...

Przechadzam się po naszym ogrodzie, wyłysiała przestrzeń czyni mnie widoczną, tak samo jak dalekie ogrody sąsiadów. Żegnam się z jabłoniami, starą śliwą, dotykam gałęzi drzewka brzoskwiniowego. Rozgniatam w palcach ostatnie owoce bzu. Zastanawiam się, czy wyrwać uschnięte kwiaty, które prawie wczoraj jeszcze dzielnie broniły się przed zimnem ... Wielki orzech, odsłonił ramiona, obejmując powietrze, jest bóstwem tego miejsca, jego pradziadem i barometrem. Pochyliłam się nad krzakiem, gdzie bezdomny kot zasnął na liściach, taki był matowy i kamienny... Przestraszyliśmy się siebie nawzajem, on uciekł - ja zostałam. Trzeba się pożegnać, podziękować za lato, za gwar tego miejsca, za wyścigi kształtów i barw, za ciepłe gwiazdy nad głową. Objąć wszystko, co się stało i nie stało. Pozdrawiam myszy, mrówki, żaby, krety i ptasie rodziny. Oby zima była nam łaskawa. Spotkamy się wiosną, kiedy nasze dzieci, odnóżki, korzonki i kiełki wystawią głowy poszukując zapachu słonecznych warkoczy...

Ale najpierw trzeba trochę umrzeć.

Dla wielu z nas jesień jest czasem wspomnień o zmarłych, tych bliskich i tych ważnych. Wspominamy tych, którzy odeszli nagle, i tych co w spokoju... Najtrudniejsza jest myśl nad tym, co niepożegnane, zasysa pępek od środka i wciąga go głęboko. Dlatego trzeba nauczyć się witać i żegnać, każdego dnia, ze wszystkim, z każdym małym skarbem na naszej drodze... Tylko śmierci zadanej bezcelowo nie rozumiem, nieprzygotowana jestem na jej obraz, jest śnieżycą godzącą w czerwcowe popołudnie. Gniew pulsuje w moich dziąsłach, kiedy sprawcą znowu jest gatunek mojemu najpokrewniejszy i tak obcy jednocześnie. Ziemia widziana z kosmosu jest niebieską planeta z zielono-brunatnymi znamionami, tylko orbicie jednej posłuszna, sama ustaliła swoje prawa, surowe i sprawiedliwe dla jej mieszkańców, nieustannie przywraca równowagę miedzy życiem a śmiercią. Wśród Ziemian szczególną charyzmą niewątpliwie wyróżnia się człowiek, zdaje się on jednak zapominać, że jest dzieckiem, a nie rodzicem, kapłanem, a nie bogiem, opiekunem, a nie treserem... Chuligaństwo tego niesfornego lokatora coraz bardziej zakłóca odwieczny ziemski porządek. Pojawiły się żołądki, które więcej pochłaniają, niż są w stanie strawić. Budujemy wielkie drogi, których nasze stopy nie potrafią przejść i budowle, których nikt nie zamieszkuje. Ten sam człowiek, który jak żadna inna istota, długo rozpacza po swoich zmarłych, nie zawsze potrafi uszanować życie innych istot.

Może właśnie teraz jest czas na to, aby wspomnieć te Życia, których nikt nie pożegnał i nie wspomina, a które przerwały swoją wędrówkę po Kręgu, często zanim jeszcze na dobre jej zaznały. Przyroda, bowiem umiera bez epitafiów i listów pożegnalnych, najczęściej bardzo, bardzo cicho... I zabliźnia się cierpliwie, powstając z kolan do życia.

AM
earthchild@gazeta.pl
Chodzież, 03.11.2006




Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)