zdjęcie Autora

26 października 2012

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

O przyrządzaniu wrogów

Kategoria: Twórczość

« Antyczna tragedia Atomka »

W styczniu 2009 roku telewizja regionalna na wschodzie Polski transmituje uroczystości myśliwskie w Bydgoszczy. Impreza nosi nazwę „Konkurs na najlepsze wyroby z dziczyzny”. Dwie główne kategorie tego konkursu: pieczenie mięsa i pasztety.

Nagrodzony facet wypowiada się z podium zwycięzcy. Tłumaczy, że najważniejsze jest macerowanie mięsa w marynacie co najmniej 5 dni i że nie bez znaczenia jest także wiek zabitego zwierzęcia, w tym przypadku dzika. Tłumacząc to dodaje: – co do składu marynaty, przyprawiania i przyrządzania mięsa, to nie będę się wypowiadał, bo sekrety przyrządzania zna jedynie moja żona.

         Dlaczego więc ON, a nie ONA stanęła na podium zwycięzców? No już nawet OBYDWOJE, byłoby sprawiedliwsze.

         Pierwsza myśl, jaka się nasuwa, to bliskie feminizmowi  stwierdzenie, że kobiety, a zwłaszcza mężatki, zostają zawsze w cieniu mężczyzn. Nie twierdzę, że to nieprawda. Ale mogę pójść dalej.

Uroczystość owa nie była w gruncie rzeczy konkursem gotowania, jak twierdzono oficjalnie, a konkursem myśliwych – samców. Jedne samce zostały pokonane, zabite i ugotowane, inne, zwycięskie, zjadły te pokonane. Konkurs na najlepsze pieczenie i pasztety był wyłącznie próbą racjonalizacji tego zwycięstwa, udowodnienia wszystkim dookoła, że zabijanie niektórych samców jest pożyteczne, bowiem można je potem zjeść. Wiele osób, (no może oprócz koneserów, ale tacy zawsze się znajdą) sądzi jednak w cichości ducha, że dziczyzna nie jest wcale takim super smacznym mięsem. Jest zazwyczaj łykowate, ciemne i o posmaku „biegającego barana”. Nie przez przypadek biblijny pasterz rysowany jest z owcą na ręku; przed zabiciem, owca nie może uciekać, bowiem mięso zestresowanego zwierzęcia jest niejadalne. Zazwyczaj jednak dziczyzna biega przed śmiercią i cały ten konkurs gotowania potrzebny jest nie dla smakoszy, a dla udowodnienia samczej racji, anachronicznej dzisiaj, że trzeba było tego konkretnego samca  zwyciężyć i zabić, aby mieć z niego pożytek. Samo gotowanie jest więc kamuflażem, rodzajem oszustwa skierowanym w stronę publiczności, która łowów nie akceptuje.

Nic więc dziwnego, że  z tego punktu widzenia marynująca mięso i przyrządzająca je kobieta nie ma najmniejszego znaczenia i nie zasługuje na postawienie na podium.

Cały szkopuł w tym, że większość społecznych zachowań to gry i polowania samców. Samice w tym świecie, może z wyjątkiem starych słonic, które prowadzą stada znanymi sobie od lat szlakami, mają na ogół jedno zadanie: opiekę nad potomstwem. Ale nikt od nich nie wymaga by gotowały swoim samcom ich zabitych wrogów i dodawały im zasług i chwały z racji swojego kunsztu.

My, ludzie, poszliśmy dalej.

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Antyczna tragedia Atomka »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)