Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

14 kwietnia 2015

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 4 (odcinków: 85)

Pseudo-patriarchat polski czyli ksiądz i matrona


« Czy pojezierza takie jak na Mazurach są naszą środkowo-europejską osobliwością? 64, czyli setka na liczniku »
Ponieważ w komentarzach do tekstu Atak joginów na Kościół z poszczucia przez komunistów. Czad... -- pojawił się nowy temat, awansuję swój wpis-komentarz do rangi osobnego odcinka niniejszego bloga. Będzie o tym, jak to patriarchat w Polsce jest pozorny, ponieważ faktycznie władzę należną Ojcom sprawują uzurpatorzy: Księża i Matrony. W istocie jest to matriarchat, fałszywie ubierający się w pozory patriarchatu. Zapraszam do dyskusji.

Auto-promo Taraki 4: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach:
Auto-promo 3
Auto-promo 2
Auto-promo
Auto-promo Zero.


« Czy pojezierza takie jak na Mazurach są naszą środkowo-europejską osobliwością? 64, czyli setka na liczniku »

komentarze

[foto]

1. Centrum władzy symbolicznej patriarchalne? - Śmiech. • autor: Wojciech Jóźwiak2015-04-13 23:48:46

w Polsce centrum władzy symbolicznej jest ciągle patriarchalne
---napisał wyżej Sceptyk. [patrz komentarz: 13-04-2015 Radek: @alchymista (Jakub Brodacki) - do art. "Atak joginów na Kościół z poszczucia przez komunistów. Czad..."] Łau! Ciekawy wątek się pojawia. To ja dopowiem: To jest osobliwy polski patriarchat (patriarchalizm) bez ojca. W prawdziwych patriarchatach, stróżem tradycji, władzy, porządku, zasad i tym, kto trzyma pozostałych w ryzach -- jest, jak nazwa wskazuje, OJCIEC. Tak było i jest u Żydów, nad którymi ciąży figura Abrahama-synobójcy, syno-ofiarodawcy. I figura Mojżesza, strasznego, który zszedłszy z Synaju morduje i każe wymordować ćwierć Żydów bez wyboru za nieposłuszeństwo Bogu. Czyli nad światem jest straszny, ale (jakoby) sprawiedliwy Bóg, a zaraz pod nim równie straszny dla zwykłych członków rodziny -- Ojciec. Tak było (jest?) u protestantów, gdzie Kierkegaard bał się ojca i utożsamiał się z zabijanym Izaakiem, i gdzie Nietzsche buntował się przeciw ojcowskim tradycjom. Na styku jednych z drugimi działał Freud, którego nauka też jest przeniknięta strachem przez Ojcem, strachem jaki wzbudza ta figura.

Nie wiem, jak jest u innych katolików, ale u Polaków, w Polsce -- NIE MA OJCA. Nasi literaccy bohaterowie są tacy, jakby ojców nie mieli. Nie pozostają w żadnym stosunku do swoich ojców. W "Panu Tadeuszu" ojciec jest ukryty pod powłoką księdza (ks. Robaka), więc (1) księdza, (2) robaka (czy Kafka -- przemiana w owada! -- znał-czytał "Pana Tadeusza"?) To jest dobry trop, ponieważ miejsce OJCA w Polsce zajął KSIĄDZ, a do pomocy ma STARĄ KOBIETĘ. I ta demoniczna para zastępuje Polakom ojców.

Polski patriarchat to patriarchat bez ojców, gdzie tymi, co trzymają porządek, uzurpując sobie pozycję Ojca, są Ksiądz i Stara Kobieta.

Ich się Polacy boją. Przed nimi czują respekt.

Niech Jacek Dobrowolski powie.
[foto]

2. @Wojtek, @alchymista • autor: Radek Ziemic2015-04-14 00:55:04

Wojtku, porównania do Żydów są o tyle niesłuszne, że odnoszą się one do tekstów powstałych dość dawno temu, podobnie z protestanckim Kierkegardem, to też - choć młodsze - dość dawne, niewspółczesne teksty. Patriarchalizm nie dotyczy zresztą jedynie ojca, stawia ojca ponad matką, ale rodzica, w tym matkę, ponad dzieckiem. Stawia "patrię", ojcowiznę, ponad jednostką. Oczywiście, że dzisiejszy patriarchalizm jest słabszy niż sto lat temu, a na pewno niż w czasach Izaaka. Ojca zastępuje często tzw. Ojciec święty (to jest cześć patriarchalizmu), kapłan, papież, Bóg. Bywa też Stara Kobieta, BYWA, ale to, że jest ona STARA, jest też patriarchalne.

Dziś właśnie rozmawiałem z kolegą, że u polskich poetów współczesnych nie ma ojców. Ale ich nieobecność w poezji oznacza, że synowie NIE CHCĄ O NICH MÓWIĆ. Że ojcostwo ich ojców jest dla nich traumą, że nie potrafią o nim mówić. Wyjątkiem jest tu Herbert, który próbuje ojca uczłowieczyć, zawrzeć z nim porozumienie, komunię, ale jest to możliwe dopiero wtedy, gdy ojciec staje się słabszy. Nawet taka rzecz, jak porzucanie dzieci, albo niepłacenie alimentów, o wiele częściej przez ojców niż przez matki, świadczy o patriarchalizmie. Bo patriarchalizm jest przednowoczesną formą kultu (prze)mocy. 

Alchymisto, zacząłem pisać dłuższą odpowiedź na temat Twoich uwag o KRK, ale mi to jakoś się pokasowało. A więc teraz krótko: 

- nie wiem, czy jesteś katolikiem, ale religia katolicka jest religią objawienia (sama siebie tak definiuje, stwierdza się to na przykład w dokumencie "Dominus Iesus", skandalicznie antyekumenicznym, uchwalonym jeszcze za "waszego" papieża, zgodnie z którym JEDYNIE SŁUSZNĄ RELIGIĄ jest katolicyzm (w którym jedynie dostępna jest JEDNA I CAŁA PRAWDA ABSOLUTNA o Bogu; no i zapomniałby - ZBAWIENIE). 

Katolicyzm jest POZORNIE RACJONALNY, racjonalizm jest w nim narzędziem, to znaczy czymś pozbawionym duchowości, albowiem z natury rzeczy światopogląd religijny niezdolny jest do NAMYSŁU, który, jak nas poucza pewien niemiecki filozof, jest odwagą zakwestionowania prawdziwości własnych założeń. Racjonalizm jest tu instrumentalny, służy religii. Jest też, będąc niezdolnym do namysłu, anty-dialogowy, a co za tym idzie, anty-ekumeniczny. 

Masz rację, twierdząc, że katolicy ODWOŁUJĄ SIĘ DO SIŁY INSTYTUCJI, nie dobra, nie do Chrystusa, nie do Boga. Do siły instytucji, bo religia, inaczej niż wiara, jest kultem władzy/mocy.To jest znakomity dowód na to, że, jak powiedział z kolei filozof polski, religie są odczepnym dla absolutu. Pozorują wiarę. Także prawdę, miłość. 
[foto]

3. To jest ISTOTA PROBLEMU • autor: Michał Mazur2015-04-14 11:12:28

"Polski patriarchat to patriarchat bez ojców, gdzie tymi, co trzymają porządek, uzurpując sobie pozycję Ojca, są Ksiądz i Stara Kobieta."
EXACTLY!
To jest właśnie ISTOTA PROBLEMU, KORZEŃ ZŁA, z którego wyrasta i wyrastało wiele niepowodzeń Polaków (kto wie, czy nie z upadkiem I Rzplitej włącznie). Przypomniało mi to fragment z "Przypadków Mikołaja Doświadczyńskiego" I. Krasickiego (notabene biskupa): główny bohater, mody panicz czyta jakąś polską wersję Roman d′Alexandre, aż będący u nich w gościnie ksiądz dostrzega książkę i oburza się, twierdząc że to książka "wszeteczna" i "framasońska" - i Pani Matka nakazuje protagoniście ową złą książkę wyrzucić.Odcinając tym samym Mikołaja D. od wszelkiego piśmiennictwa, nawet tego stosunkowo niskich lotów. Obrazek, jakiego Krasicki zapewne dość często był świadkiem w polskich dworach i dworkach.
Dr Jerzy T. Bąbel pisze ("Archetypy świadomości europejskiej. Przeszłość i współczesność"):"Wieki XVI i następne umacniają rolę kobiet w polskich majątkach szlacheckich. Mężczyźni są poza domem ( wojny, podróże, sejmiki, sejmy itp.).

Pomimo oficjalnie deklarowanego patriarchatu w społeczeństwie naszego baroku panował ukryty matriarchat.

W efekcie młody szlachcic nawet w wieku dojrzałym znajdował się pod opieką i władzą matki (patrz: "wilczyce kresowe") . Ojciec był w rodzinie nieobecny, co odbiło się po jakimś czasie w sferze religii.

Stopniowo zanikł bowiem kult Boga Ojca na korzyść kultu Matki Bożej."

http://etniczni.pl/jerzy-t-babel/wielka-matka


Apropos Żydów - jest jeszcze coś. Nawet nasi Żydzi (u których pozycja kobiety-matki była notabene dość silna) mieli takie powiedzenie - "polskie wychowanie". Odnosiło się ono głównie do młodych mężczyzn ze sfer wyższych, Polaków - wychowanych pod dominacją "Pani Matki", spod której przechodzili pod pantofel żony.
Dziś mało kto o tym wie, zwłaszcza młodzi (mnie akurat zdarzyło się kiedyś pracować w muzeum poświęconym "sprawom żydowskim"). A teraz, po II wś i po komunie (marzec ′68 itd.) jesteśmy w praktyce monokulturą. Nie już u nas ma znaczących obcych, którzy mogli by być zwierciadłem Polaków. Choć ci z Polaków, którzy ongiś ośmielali się w to zwierciadło spoglądać, i tak byli zapewne w mniejszości. No chyba że my teraz, na emigracji...
[foto]

4. Dżihad. Quasi-matriarchat • autor: Michał Mazur2015-04-14 13:39:52

Pewnie tak, Przemysławie. [Patrz: 14-04-2015 Przemysław Kapałka: Dżihad - do art. "Atak joginów na Kościół z poszczucia przez komunistów. Czad..."] Wtedy by się działo...Co do tego quasi-matriarchatu... to właśnie szlachecki dworek był miejscem, gdzie takie wzory się wykształciły. W takim razie pytanie brzmi - czy naprawdę warto go bezgranicznie afirmować? A może lepiej rzucić okiem na publikacje tych, którzy się o nim wypowiadają krytycznie? Podejrzewam, że pośród różnego "ideolo" tam też mogą być różne wartościowe spostrzeżenia
[foto]

5. Ksiądz, szlachcic, chłop • autor: Wojciech Jóźwiak2015-04-14 14:19:57

Mnie się wydaje, że póki istniała szlachta i później jej spadkobiercy ziemiaństwo, to ta klasa umiała trzymać kler w jakichś ryzach, że tak się wyrażę, na smyczy. Szlechcicowi lub ziemianinowi mogło się udawać zajmować wyższą pozycję na społecznej drabinie niż księdzu. Dziedzic był kimś lepszym niż pleban i był swojej wyższości świadom. -- Przynajmniej cześć z nich.
Ale chłop w obliczu księdza nie miał szans. Był niższy i podległy księdzu z definicji i z oczywistości. Mógł mu tylko czapkować, "buty lizać". Albo buntować się bezsilnie i jałowo jak piętnastolatek przeciw rodzicom, od których jest całkiem zależny. Po eliminacji szlachty-ziemiaństwa kler przechwycił ich miejsce w społecznej hierarchii. Księża stali się dyktatorami sumień i umysłów i wynieśli się ponad resztę -- nie tylko zmarginalizowanych przecież wieśniaków, ale także -- stopniowo, "procesowo" --  ponad prawo i ponad "klasę polityczną". Stali się jedyną właściwie silną elitą, tzn. taką, która dysponuje mocną organizacją trzymającą ją w całości.
To jest proces bardzo przypominający rewitalizację islamu w krajach Bliskiego Wschodu.

Wracając do wpisu Michała Mazura (zaraz wyżej), to nie "dworek" był wylęgarnią popo-matriarchatu; przeciwnie, myślę, że tradycje szlacheckie pozostają kopalnią wzorów duchowej wolności, niezależności od klechodyktatury, alternatywnych pomysłów religijnych i duchowych, a nawet reliktów szamanizmu i innego twórczego archaiku.
Sam próbowałem kiedyś nieśmiało iść tym śladem badając symbolikę herbów. ("Herby jak okna", 2007)
[foto]

6. Robert Anton Wilson... • autor: Arkadiusz2015-04-14 19:32:34

Robert Anton Wilson opisuje w książce "Powstający Prometeusz" obwody mózgowe. Pierwszy obwód - przetrwania biologicznego, wdrukowywany jest w niemowlaka i dotyczy poczucia bezpieczeństwa.Ten wdruk związany jest z relacją z matką. 
Drugi obwód - emocjonalno-terytorialny, wdrukowywany jest w dzieciaka, który zaczyna samodzielnie chodzić i tworzyć relacje z otoczeniem. Wdruk ten związany jest z relacją z ojcem.
Według G. Rattray-Taylora z tej samej książki, w zależności od tego, który wdruk jest dominujący w społeczeństwach, możemy dzielić dzieje na okresy matrystyczne (dominują wartości związane z pierwszym obwodem mózgowym) i okresy patrystyczne (silniejsze wdruki wartości ojcowskich).
Okres matrystyczny cechują takie pojęcia jak: -Permisywny wobec seksu -Wolność dla kobiet -Kobiety posiadają wyższy status -Cnotliwość nie posiada znaczenia -Egalitarny -Postępowy -Nie bojący się eksperymentów -Spontaniczny -Minimalizujący różnice płciowe -Bojący się kazirodztwa -Hedonistyczny -Bogini Matka.
Okres patrystyczny ma takie cechy: -Restrykcyjny wobec seksu -Nakładanie ograniczeń na kobiety -Kobiety posiadają niższy status -Cnotliwość posiada znaczenie -Autorytarny -Konserwatywny -Obawiający się eksperymentów -Restrykcyjny -Maksymalizujący różnice płciowe -Bojący się homoseksualizmu -Ascetyczny Bóg Ojciec.
We współczesnej zachodniej liberalnej demokracji królują cechy matrystyczne, według tego opisu. U nas w Polsce jest to bardziej wymieszane, bo kojarzą mi się mocno też drugie cechy. Niby faktycznie ojca jest mało, dziadkowie żyją krócej niż babcie, więc z matrystycznymi wdrukami liberalnej demokracji i państwa opiekuńczego ścierają się u nas z powodzeniem księża.


[foto]

7. @Arkadiusz (obserwator) • autor: Radek Ziemic2015-04-14 19:52:15

A od czego zależy, że któryś "wdruk" jest dominujący?
[foto]

8. Radku, zapewne od wielu czynników • autor: Arkadiusz2015-04-14 22:01:26

- każdy obwód sposród pierwszych 4 (a jest ich w tym modelu 8) wdrukowywany jest w okresie największej wrażliwosci, przykładowo pierwszy obwód uruchamia się przy pierwszych kontaktach z cyckiem mamy; gdyby nie było mamy wdrukowałby się jakis jej substytut, z konsekwencjami dobrymi lub złymi dla naszej przyszłosci; podobnie - dla drugiego obwodu decydujący jest najbliższy w otoczeniu samiec alfa, w okresie naszych pierwszych samodzielnych kroków wdrukuje się nasza postawa - to czy będziemy dominujący czy ulegli i wycofani; jesli nie ma takiego samca alfa to ten wdruk będzie miał inną siłę niż w obecnosci silnego czy dobrego ojca - generalnie są to przełomowe chwile dla uformowania naszej neuronalnej struktury - mapy naszej osobowosci;
- na pewno znaczenie ma intensywnosć przeżyć, bolesne anomalie;
- może też jakas osobnicza podatnosć na okreslone wdruki (ale tu strzelam przyznaję, może jakies atrologiczne wpływy, sam nie wiem);
[foto]

9. Polecam tekst z 2000 roku, "Matriarchat" • autor: Wojciech Jóźwiak2015-04-14 22:46:20

2000-01-04. Wojciech Jóźwiak. Matriarchat. Męskie i kobiece archetypy w naszym współczesnym świecie, a w Polsce w szczególności
Cytat zeń:

W "naszej" religii - czyli w dominującym tak lub inaczej rzymskim katolicyzmie, kapłan nie jest mężczyzną - jest funkcjonalnym kastratem. Męskie postaci występujące w tej religii są żałosne: czczona jest Święta Rodzina, ale mężczyzna w tej rodzinie - św. Józef - nie jest ojcem z krwi i kości, tylko rogaczem, któremu Bóg przyprawił rogi; potulnym i zapewne impotentnym opiekunem nie-swojego syna, który (Józef) nie śmie seksualnie "tknąć" swojej boskiej "białej" małżonki. Płeć kobiety, zamknięta pieczęcią świętego dziewictwa, jest tak święta, że niedostępna, zakazana, TABU dla mężczyzny. Skoro owo najwyższe dobro, jakim są narządy płciowe kobiety, jest aż tak niebotycznie uświęcone na poziomie boskiego archetypu, nie dziwota, że i na poziomie życia ziemskiego jawić się musi mężczyznom czymś bosko-zbawicielskim. Jest to /.../ religijne uświęcenie uzależnienia mężczyzny od narządów rodnych kobiety. A przy tym "rodność" przez dziewictwo Maryi staje się czymś wyższym od seksualności; przez dogmat dziewictwa wagina "bardziej" służy do rodzenia niż do seksu.

Wszystko to składa się na kompleks wyobrażeń przez antropologów rozpoznawany jako archetyp Wielkiej Matki.

[foto]

10. Ubezwłasnowolnieni mężczyźni • autor: Radek Ziemic2015-04-15 00:40:31

Również zamierzałem ten tekst polecić, przypomnieć. Zaskakuje mnie jednak w nim, po raz kolejny, jakiś taki prawie seksistowski czy wręcz mizoginistyczny aspekt i pewien rodzaj ubezwłasnowolnienia mężczyzn. Rozważyłbym na ile wygodne jest to nierzadko dla mężczyzn, ich nieobecność. Ale takie ubezwłasnowolnienie podobne niekiedy zdarza się feministkom, typem kultury uzasadniającym niemądre zachowania kobiet (bo tak je wychowano, bo takie są schematy kulturowe itd.) 

Jest w tym artykule jakiś ukryty wymiar, który można by moim zdaniem poddać ostrożnej psychoanalizie. Ciekawiłoby mnie Wojtku, jak teraz patrzysz na ten tekst. Zachęcam jednak do czytania również komentarzy Krzyśka Joczyna. Moim zdaniem są bardzo przenikliwe. Wskazują przede wszystkim na WŁADZĘ kobiet jako coś równie patologicznego i wykreowanego w obrębie patriarchatu (pewną formę, tak bym to widział, odreagowania kobiet pozbawionych podmiotowości w patriarchacie). 

Tu jest kilka "zmiennych": kwestia władzy jako relacji podporządkowującej (de facto reifikującej, a więc również frustracjo- i traumogennej); kwestia płci a nawet tożsamości płciowej (vide wypowiedzi Wojtka Jóźwiaka i Krzyśka Joczyna na ten temat, z którymi zresztą się zgadzam). Kwestia wieku (patriarchat idzie  od PATRIARCHY, podkreślam udział kobiet w patriarchacie, także kobiet matriarchalnych, broniących władzy RODZICA. Konkretny przykład - toksyczność rodziny Thomasa Manna i rola matki w jej wytworzeniu, a tam nie było żartów, bo trójka dzieci popełniła samobójstwo; to jest ta przerażająca rodzina WIELKOmieszczaństwa (w Polsce tego nie było - dziękujemy bogom?), aspirująca do WIELKOŚCI każdego rodzaju, także WIELKOŚCI NIEMIEC. Te stłumienia wyjdą też potem w nazizmie).

Przychodzi mi do głowy jeszcze jedno spostrzeżenie, może błędne. Władza ojców jest siłowa, niekiedy dosłownie, władza matek dokonuje się przez swoiste uwiedzenie, nie kazirodcze. Chodzi o sytuację braku ojca, niekiedy tylko funkcjonalnego braku, gdy syn musi go zastąpić, stając przeciw niemu po stronie matki, która kreuje negatywny obraz ojca, siebie przedstawiając jako słabszą. Wtedy syn nie widzi, że jest zależny i podporządkowany matce. Ale chodzi też o walkę o władzę w rodzinie dzieckiem.

Czy nie zastanawia nas, że mało mówimy o córkach? 

[foto]

11. Dwie ważne kwestie • autor: Radek Ziemic2015-04-15 00:48:49

Neo-szamanizm a współczesne relacje społeczne oraz neo-szamanizm a kwestia płci i tożsamości płciowej. Tekst o tej drugiej sprawie byłbym skłonny napisać, ale za jakiś czas. Dopiero niedawno odkryłem coś takiego jak winkte (two-spitrit man), no i jestem ujęty tolerancją Indian. Polecam piosenkę Winkte Winkte Dance With Me. 
[foto]

12. Oczywiście,że w Polsce... • autor: Aleksandra O-J2015-04-15 00:52:05

Oczywiście,że w Polsce doświadczamy kryzysu ustroju rodzinnego i społecznego .Bo zdaje się tu o porządek społeczny ale i o władzę i dominację idzie:)))Patriarchat jako hierarchiczny ustrój rodu, wspólnoty przyjmowany jako ideał a priori  jest anachronizmem. Realia nam nań nie pozwalają.Historia usadziła w czasach wojen naszych ojców na oślej ławce mordowanych  przegranych.Nie pomoże kadzenie umarłym, niestety może się zdarzyć, że jeszcze posadzi.Kobiety z dziećmi musiały sobie jakoś radzić, jak zwykle. Ideał więc samotnej Królowej z Synem stał się całkiem niezłym wzorem wychowawczym usprawiedliwiającym mordęgę istnienia bez ojców i mężów.Bez takich wzorców -które są jednakowoż kulami dla chromych- społeczeństwo nasze przyjmowałoby do rodzin jako tatusiów zastępczych wspaniałe męskie okazy mówiące po rosyjsku i niemiecku.Z ich społecznymi porządkami.Dziwnym trafem, może dzięki panowaniu teściowej,może dzięki kazaniom rzekomych kastratów, w Polsce do tego nie doszło.Ideał Polskiej Madonny  jest wygodny dla kobiet, które w wojennych,rozwodowych i innych nieszczęściach,chcą wyjść z sytuacji nie wyśmiane jako idiotki, lecz z twarzą.Jest tez wygodny dla  ego mężów, którzy mogą mieć nadzieję, że im się  przyzwoicie w czasie wojny kobiety poprowadzą.Oczywiście ideał ten jest  kulą u nogi, na dłuższą metę to, że w Polsce przyjęliśmy go jest wyrazem nieszczęść a nie dobrostanu.A kulą u nogi jest dlatego, że mężczyzna to -tu zgadzam się z Sai Babą-nie reproduktor biologiczny, ale dawca IDEI.A polscy księża spełniali tę rolę.Choćby tylko przekazywali słowa, które nie traktują o banałach.Brakuje realizacji archetypu Prometeusza,dla równowagi niestety
[foto]

13. Pamiętajmy • autor: Radek Ziemic2015-04-15 01:16:32

To nie jest sprawa jedynie wojny. "Nieobecny", czyli niewtrącający się do wielu domowych spraw ojciec, potrafi, "gdy trzeba", tęgo złoić skórę dzieciakom, a bywa, że i żonie. Potrafi być i wycofany, i agresywny (niekoniecznie fizycznie) jednocześnie. A mówienie o mężczyznach jako dawcach idei, przypomina, mi przepraszam, inny rodzaj dawców. Może zaczniemy kreować świadomie mężczyznę-człowieka, albo po prostu człowieka. Warto by postawić pytanie o redukcjonizm myślenia płcią. 
[foto]

14. Dworek raz jeszcze. Szamanizm i szlachta • autor: Michał Mazur2015-04-15 01:55:43

Co do dworku jako rozsadnika quasi-matriarchatu - mogę się mylić w kwestiach Ukrainy, Rosji, Poroszenki i innych ukraińskich spraw ale w tej jednej kwestii jestem pewien, że dobrze zidentyfikowałem problem. Niezbicie pewien.
Otóż moi kochani, tak się składa że to akurat ja akurat miałem okazję zaprzyjaźnić się z gościem niewiele starszym od siebie, kto został właśnie wychowany po dworkowemu. Tak, w XXI wieku ! Jego dziewczyna podobnież... oczywiście nijak to się miało np. do ich faktycznego stanu majątkowego czy możliwości. Relikty upadłego świata... 
Ogólnie rzecz biorąc, mieszkałem nawet z nimi przez pewien czas (nawet w pewnym majątku pod Krakowem, który należał do jednego z ich krewnych) i miałem okazję poobserwować ich zachowania. On był faktycznie wychowany jak Mikołaj Doświadczyński, tylko może nieco bardziej oczytany... po staremu, włącznie z fechtunkiem. Choć potrafił czasem zaszokować człowieka - kiedyś np. pochwalił się  że któryś z jego przodków spłodził koło setki nieślubnych dzieci z chłopkami, tam u nich na wschodzie Ukrainy. Ech, Ludwik XIV z Dzikich Pól ;)
Rozeszli się, przez jego i jej rozrzutność i nieumiejętność mierzenia sił na zamiary, nieumiejętność gospodarowania i wieczne "jakoś to będzie". Ja o mały włos nie zostałem naciągnięty na dość konkretną sumę pieniędzy, o reszcie zamilczę...

--> "myślę, że tradycje szlacheckie pozostają kopalnią wzorów duchowej wolności, niezależności od klechodyktatury, alternatywnych pomysłów religijnych i duchowych, a nawet reliktów szamanizmu i innego twórczego archaiku.Sam próbowałem kiedyś nieśmiało iść tym śladem badając symbolikę herbów. ("Herby jak okna", 2007)"
I dobrze myśleliście. Nie neguję pozostałych rzeczy typu herby itp. - to jednak jeszcze pochodzi ze świata wcześniejszego, świata wojowników, rycerzy. Dworek jako formacja kulturowa wyrodził się dużo później z tego świata. 
Czy wojownicy, rycerstwo mieli związki z odmiennymi stanami świadomości? Myślę że tak, i nie chodzi tu tylko o herby, których część mogła wziąć się właśnie z takich rzeczy. Utwierdza mnie w tym także to, że wspomniana powyżej osoba potrafiła rozpoznać stan ekstatyczny.
Tak, właśnie dzięki tradycjom przekazywanym z pokolenia na pokolenie - gość był bystry, od razu pokojarzył co zaszło między nami w trakcie sparringu z jakimiś strzępkami podań z Dzikich Pól (które mnie nie są znane). Coś związanego z charakternikami (czyli nie-szlachtą, tak zasadniczo). Potrafił rozpoznać to, o czym nigdy
[foto]

15. nowe czasy nowe wyzwania • autor: Arkadiusz2015-04-15 08:36:37

Nie wrócimy (chyba?) do czasów, kiedy mężczyzna był jedynym żywicielem rodziny, był nieobecny w domu, i nie uczestniczył w wychowywaniu dzieci. Żyjemy w nowych czasach i wszystko się zmienia na naszych oczach. Kobiety muszą i chcą pracować, i też są nieobecne w domu. Kobieta i mężczyzna muszą się podzielić obowiązkami, facet musi robić rzeczy, które jego ojciec i dziadek uważali za niemęskie. Jak ma się on odnaleźć w nowej roli, co może go wspierać w tych nowych czasach, z jakich wzorców ma korzystać w codziennych domowych zajęciach, jakie wzorce ma przekazywać dzieciom? Epoka wymusza powstanie czegoś, co nie jest ani patriarchatem ani matriarchatem. Oby to nie były rządy dzieci.
[foto]

16. Co myślę po 15 latach? • autor: Wojciech Jóźwiak2015-04-15 08:48:17

Moje poglądy na katolicyzm (jako matrycę [od łac. mater = matka] kulturową) i ustawienie płci, jakie w nim obowiązuje, nie zmieniły się ani o jotę.
Nadal uważam, że:
1) nie ma u nas patriarchatu, więc walki z nim uprawiane przez niektórych "kulturowych lewicowców", na wzór krajów germańskich, są walką z wiatrakami;
2) zamiast niego działa mentalny ("archetypowy"?) dyktat ciemnych figur, tj. księży i matron ("moherów"), za którymi ustawiają się inne ciemne figury -- tak jest ustawiona polska polityka...;
3) wyobrażenia na temat mężczyzn i ich roli są tknięte schizofrenią: albo mężczyzn i ich rolę potępia się czy dezawuuje (figura ojca-przemocowca czyli właściwie, przestępcy-kata z definicji) albo ustawia "w niebiesiech" ("dawca idei", jak pisała wyżej Aleksandra) -- jakaś huśtawka emocji temu towarzyszy; brakuje "zadań dla mężczyzn na co dzień".

Ciekawa jest opinia Jamesa Hillmana: że bez sensu jest narzekać na "ojca nieobecnego", kiedy właśnie na tym polega rola ojca: że jest on trochę nieobecny, bo swoje główne zadania dla rodziny realizuje poza rodziną, gdzieś "w terenie".
Hillman w ogóle leczy z wielu rozpowszechnionych intelektualnych skrzywień.

Poza tym, cóż, jestem teraz starszy o 15 lat, a starcom zaczyna to wszystko zwisać...
[foto]

17. Zadanie dla mężczyzn... • autor: Aleksandra O-J2015-04-15 21:13:41

Zadanie dla mężczyzn na dziś? Aż strach o tym pisać kobiecie.A niech tam, napiszę bo ważne.Kochać COŚ i walczyć o to...Kobiety raczej idą za. Na przykład facet z miasta pokochał naturę, bo podczas wojny las dał mu schronienie. Załóżmy polubił surwiwal, przebywanie pod chmurką, życie w ciszy nad rzeką, zbiera grzyby,łowi ryby szuka pięknych wolnych terenów, dobrze się w lesie czuje, przyjmuje los człowieka lasu, łącznie z tradycją  śmierci dziadka na samotnej wyprawie po  lesie. Swoją kobietę zabiera w teren.Ona nie zechce, to za nim nie pójdzie,znaczy się nie nadaje. Jak pójdzie, wszystko przyjmuje. Z parą naturalnie pojawią się pod namiotem dzieci, niczym też dziwnym nie jest, że dorosłe dzieci puszczają do lasu z dziadkiem wnuki, nawet prawnuki jeśli jest taka możliwość.Nawet jeśli dziadkowie i rodzice są rozwiedzeni.Ten nie niebiański, lecz całkiem ziemski proces wszczepienia w dzieci i wnuki idei lasu- dawcy schronienia,zdrowia i dobrodziejstw wszelkich, tudzież zamiłowań przyrodoznawczych,ekologicznych, stwarza całą kulturę mieszczuchów, którzy nie giną w lesie, nie podpalą lasu, pożałują wylewania ścieków do rzeki z której na wakacjach pod chmurką czerpią wodę.Może któryś z dzieci lub wnuków urażony kurczeniem się schronień zielonych będzie walczył o jakiś park narodowy.Może zrobi to z podobnym kolegą. Ojcowie założyciele swoją miłością do kawałka lasu zarazili swoich następców. A wszystko przez to,że na początku jakaś szalona kobieta zaakceptowała dziwactwo leśnego faceta i jego styl przyjęła, pozwoliła nań dzieciom, itp itd .Taka jest kolej rzeczy. Nic tu nie mają do gadania mohery i przemowy księży.To co opisałam jest zjawiskiem bardziej pierwotnym.
[foto]

18. @Arkadiusz • autor: Przemysław Kapałka2015-04-16 19:45:41

Jesteś pewien, że skłonność do eksperymentów jest cechą matrystyczną, a obawa i niechęć patrystyczną? Ja bym powiedział, że odwrotnie. 

Ja byłem w mojej rodzinie pod tak silnym wpływem kobiet przy całkowitej praktycznie eliminacji mężczyzn, że w tej dyskusji wolę się nie wypowiadać. Nadrobienie braków wynikłych z tego zajęło mi wiele czasu.

[foto]

19. CD . Kochać COŚ • autor: Michał Mazur2015-04-18 08:42:15

... o czym nigdy nie napisałem z detalami tu w Tarace, bo to było zbyt osobiste przeżycie. Przynajmniej jak dla mnie.Co nie oznacza, że tego nie spisałem w ogóle - spisałem, tak dla siebie, bo czas zaciera pamięć... Okoliczności, warunki, doznania... być może jeszcze kiedyś postaram się odtworzyć to "przeenergetyzowanie", lub nawet pociągnąć to bardziej, daleko poza "bezpieczną" granicę... 

--> Zadanie dla mężczyzn na dziś? [...] Kochać COŚ i walczyć o to... Kobiety raczej idą za.
Zgadza się, przynajmniej dla większości przypadków. Tak z moich obserwacji.  Najbardziej jaskrawym przykładem, jaki sobie przypominam była pewna młoda dziewczyna, oboje rodziców z tej "kolorowej" lewicy, na dodatek pracowali w miejscowym TVN - a ona... chodziła z "łysym" Bo coś jej w nim imponowało, ten bunt... chyba 
A ów "łysy" był nawet wporzo, całkiem bystry i chodził na zebrania UPR, choć chyba nie wszystko ogarniał. Zresztą, to nie była taka "zwykłą" partia - gdy dyskusja schodziła na pewne aspekty ekonomiczno-filozoficzne, goście sypali nazwiskami i ideami - to czasem ja też nie ogarniałem. 
[foto]

20. Przemku • autor: Arkadiusz2015-04-18 15:19:37

Twoje pytanie to pytanie do socjologów, bo to opinia właśnie socjologa. Wydaje mi się, że w świecie mniej patriarchalnym jest mniej hierarchii a więcej relacji poziomych, co może sprzyjać większej odwadze i skłonności do eksperymentów, a również i niechęć jest wtedy mniejsza, bo relacje są równorzędne. R.A.Wilson pisze, że "komunikacja jest możliwa tylko między równymi". Świat męskiej hierarchii nie sprzyja prawdziwej szczerej komunikacji. W relacjach asymetrycznych mamy rytuały dominacji i uległości, zaczynają się gierki, pojawia się szum informacyjny, jest nieszczerość. Wystarczy zobaczyć jak wygląda komunikacja w wojsku, administracji, partiach politycznych, Kościele, czy rodzinie, w której ojciec chce być władczy. Może jest jakiś porządek, ale nie ma szczerości, nie ma miłości. Komunikacja to miłość (Timothy Leary), a nieszczera komunikacja to występek przeciwko niej.
Mój tato był podoficerem w wojsku, i w domu było raczej autorytarnie, nie sprzyjało to pełnej spontaniczności, miłości i kompleksowemu rozwojowi.
Nasi ojcowie albo byli nieobecni albo próbowali rządzić twardą ręką. Ich ojcowie pewnie byli jeszcze bardziej twardzi. Może wszystko zmierza w rodzinach w lepszą stronę, w stronę lepszej komunikacji i większej miłości?

21. @Aleksandra Ostrowska-Jagoda • autor: Nierozpoznany#79092015-04-19 10:07:36

Pani komentarz niemal całkowicie popieram, poza sympatią do Sai-Baby. Pani wyjaśnienie jest kompletne.

Rodziny wojskowe, o których pisze Arkadiusz to odrębny problem. Z kilkoma córkami wojskowych chodziłem na randki i śmiem powiedzieć, że są to dziewczyny... Umysłowe amazonki w dobrym tego słowa znaczeniu. Kobiece, ale biwak i brud przyrody im niestraszny. Jednocześnie zaznacza się w nich często silny głód duchowości, co wynikało z ateistycznego wychowania domowego.
[foto]

22. @Arkadiusz • autor: Przemysław Kapałka2015-04-19 16:58:39

No, ładnie. Rzucasz pewną tezę, a kiedy proszę o wyjaśnienie, odsyłasz do socjologów (nic mi nie wiadomo, żeby to było ich stwierdzenie) i schodzisz na temat komunikacji. Komunikacja się poprawia, to widać. Tylko co to ma do rzeczy ze skłonnościami do eksperymentów?

Możesz nie odpowiadać, straciłem zainteresowanie.

[foto]

23. Kiedy mężczyźni nauczą się kochać? • autor: Radek Ziemic2015-04-19 17:15:53

To w gruncie rzeczy schemat (chyba nawet seksistowski), że zadaniem mężczyzn jest "kochać COŚ i walczyć o to", i że kobiety raczej idą za. Byłbym skłonny nawet powiedzieć, że niezdolność mężczyzn do miłości (nie że tam zaraz wszystkich co do jednego) sprawia, że działają [To chyba Dostojewski w Notatkach z podziemia mówi, że współczesny człowiek rozmawia, bo tylko idioci pozbawieni wątpliwości działają, ale mogę nie pamiętać, bo czytałem to ćwierć wieku temu], i na odwrót, kobiety nie działają (i tu będą wyjątki), bo potrafią kochać. 

Tu zresztą pewne kwestie mogą być determinowane [w znacznym stopniu] genetycznie. 


Polecam książkę Wilfrieda Wiecka Gdy mężczyźni nauczą się kochać.

I już tak "tytułem przypomnienia" powiem, że niektórzy twierdzili, że w Polsce XVII-wiecznej rządziły kobiety i że nadal jestem ciekaw jakiegoś uzasadnienia tego pomysłu. (Na czym to niby miałoby polegać?)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)