Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 maja 2017

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia mniej ezoteryczna (odcinków: 82)

Psychologiczne zanieczyszczenie

Kategoria: Twórczość

« Służew Nad Dolinką safari A na działkach nic się nie dzieje »

         Na termin ten natknęłam się w czasie lektury artykułu „Dlaczego rzeczy tracą na wartości” Tomasza Bodyła w Gazecie Wyborczej z dnia 4 maja b.r.

http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/7,134263,21761074,dlaczego-rzeczy-traca-na-wartosci.html?disableRedirects=true

dotyczacego spraw ekonomicznych. Podlegają na przykład takiemu rodzajowi zanieczyszczenia  towary już zakupione, a potem odsprzedane, mimo ich nie używania (np samochody), towary z wystawy, stare modele przedmiotów, gdy ogłoszono wprowadzenie na rynek nowych wersji, itp. Oznacza więc on pewien zasób przekonań, zazwyczaj negatywnych (słusznych lub nie), dołączonych do realnych przedmiotów w procesie obrotu nimi lub nawet wcześniej, gdy obrót ten jest tylko spodziewany.

         Sądzę, że określenie to może być używane w znacznie szerszym zakresie, niekoniecznie związanym ze sprzedażą, choć zawsze z wartościowaniem. Jeżeli uważamy, że oryginał przedmiotu jest zawsze lepszy, bardziej wartościowy niż nawet znakomicie odtworzona kopia, to właśnie kopii tej przypisujemy owe zanieczyszczenie, biorące się z faktu odtworzenia, a nie wymyślenia — chociaż właściwie w dzisiejszych czasach mało jest przedmiotów w całości oryginalnego pomysłu i wytworzenia. To jednak co jest zanieczyszczeniem z jednej strony jest wartością powiększoną z drugiej strony.

         Określenie owe więc nie jest obiektywną oceną stanu rzeczy (co w ekonomii i ekonomice powinno być normą), a kontrowersyjną oceną dokonywaną z jednego z wielu możliwych punktów widzenia. W tym wypadku reprezentuje ono punkt widzenia kogoś, komu ocena wydaje się zbyt wysoka.

         Idąc dalej w swoich rozważaniach i kierując się wskazaniem, że językowo można zawłaszczyć rzeczywistość, mamy tutaj dowodny przykład takiego zawłaszczenia. Co dodatkowo z niego wynika?

         Prosta konkluzja wskazuje na to, że psychologia może „zanieczyszczać” wartość czegoś, a więc jest dziedziną nauki (jeśli w ogóle?), która pogarsza stan rzeczy, a nie polepsza go — bowiem gdyby nie to zanieczyszczenie cena samochodów i przedmiotów odpowiadałaby ich wartości. W ogóle cena i wartość oraz związki między nimi to w ekonomii i ekonomice cała ogromna dziedzina wiedzy, którą w obecnej chwili nie chcę się zajmować. Uderza mnie jednak fakt, że w powszechnym systemie wartościowania obniża się wartość nauki badającej pojedynczego człowieka, a sztucznie zawyża wartość badań zjawisk społecznych. Tu także chyba należy przypisać maniakalne wręcz zastępowanie słowa „uczucia” słowami „emocje”, gdy bynajmniej nie ma mowy o zjawisku opisywanym naukowo (np. „Targały nią silne emocje”).

         Ta reguła woli w polityce referendum czy konsultacje, zamiast dyskusji oraz przedkłada coacha, doradcę czy konsultanta nad przyjaciela, jako że opłacony profesjonalista pomóc może lepiej niż niefachowy przypadkowy człowiek, nawet z najlepszymi chęciami.


(fotografia Mirosław Aleksander Czylek z komentarzem: „W każdej chwili, każdej godzinie, coach czai się za rogiem, by Cię dopaść.”)

         W ten sposób wszystko, co jest spontaniczne, właściwe człowieczeństwu, jest niszczone i dominowane przez wartościowanie (także finansowe), a często ośmieszane jako naiwność i głupota. Ruina w tle reklamy to chichot rzeczywistości naginanej do ludzkich manipulacji.

         W tym samym mniej więcej czasie czytałam artykuł o starszych osobach, szukających u schyłku życia na portalach matrymonialnych drugiej osoby, dla spędzenia razem reszty życia. Nie było zamiarem autora ośmieszenie naiwnych oczekiwań babć i dziadków, ale tak jakoś wyszło, że ukazany obraz tych poszukiwań jest żałosny i dołujący. Przede wszystkim nie szukają one doraźnych romansów (czyżby nie wiedziały, co jest w życiu prawdziwą wartością?), korzyści materialnych (chociaż podejrzewają, że ewentualni kandydaci tym się głównie kierują w zawieraniu znajomości) i w pełni swej starczej, zabawnej naiwności oczekują, że będą mogli z kimś porozmawiać. A przecież: po co rozmawiać?

         Właśnie, po co? Wszak to tylko zanieczyszczenie psychologiczne takiej poważnej sprawy, jak małżeński związek; przecenianie rozmowy podobne zawyżeniu wartości samochodu, dziewictwa i co tam jeszcze nagminnie zawyżamy.




« Służew Nad Dolinką safari A na działkach nic się nie dzieje »

komentarze

1. trzeba uważać • autor: Jerzy Pomianowski2017-05-05 21:15:38

Większość ludzi wychowanych w starym systemie nie rozumie faktu, że od pewnego czasu oszuści działają legalnie i zawodowo. Trudno bronić się przed oszustem reprezentującym solidną, legalną firmę. Ratunkiem jest skrajna nieufność. Jeśli instytucje czy firmy  do czegoś mnie usilnie namawiają, to oznacza że to coś jest dla mnie niekorzystne.

2. Więzi społeczne • autor: Nierozpoznany#94442017-05-05 22:31:27

Więzi społeczne rozpadają się.
[foto]

3. Oprócz zanieczyszczenia • autor: Przemysław Kapałka2017-05-07 12:05:39

i zmniejszania wartości jest jeszcze coś przeciwnego - zwiększanie wartości na skutek odpowiednich zabiegów. Weźmy zwykłą tabletkę, doróbmy do tego kampanię marketingową, a zaraz zwiększy się jej wartość odczuwalna przez tłum. Jak to nazwać? Rozświetleniem?

4. trudna sprawa • autor: Jerzy Pomianowski2017-05-07 19:40:05

Można powiedzieć, że każda wartość składa się z części rzeczywistej i części urojonej, którą można manipulować rożnymi formami propagandy. Problem jest z ustaleniem owej części rzeczywistej, której znajomość dawałaby szanse na targowanie się.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)