Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 grudnia 2019

Mirosław Czylek

z cyklu: Wędrówki po znakach zodiaku (odcinków: 13)

Punkty wielokrotne. Zero Bliźniąt

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: astrologiaharmoniki w astrologiiznaki zodiaku

« Punkty wielokrotne. Zero Byka. Punkty wielokrotne. Zero Raka. »

Wydawałoby się, że pierwszy stopień Bliźniąt uniknie losu pierwszego stopnia poprzednich znaków, w których uwzględniłem gwiazdy stałe, Difdę i Mirę. Nie, ten „komfort” czeka nas dopiero w przypadku pierwszego stopnia Raka. Początek Bliźniąt łapie się na gromadę Plejad, która jest mgławicą. Mgławice w nomenklaturze astrologicznej mogą oznaczać problemy ze wzrokiem (metaforyczne lub jak najbardziej realne). Same Plejady mają naturę Marsa i Księżyca czyli bardzo emocjonalną. Kojarzone są ze zdarzeniami smutnymi, żałobą i mają ogólnie złą sławę. Wydaje mi się, że przesadzoną, jedyną opowieścią, która do mnie trafia jest ta przesadna emocjonalność i większa podatność na zranienia. Być może to subiektywna opowieść, tak jak każdy astrolog, miewam swoje „miejsca”, w których lepiej lub gorzej się poruszam.

Dla przypomnienia tego, co pisałem o pierwszym stopniu Barana i pierwszym stopniu Byka: Difda (Deneb Kaitos) ma naturę Saturna, zaś Mira („miraculous”) przejawia saturniczność i jowiszowość (zapewne z tytułu zmiany intensywności świecenia). Plejady wskazywałyby na emocjonalność, z jakimś nacechowaniem negatywnym. Być może większość gwiazd, które mają jakiś związek z parą Księżyc – Mars, ewentualnie Merkurym – Marsem lub samym Marsem, kojarzone są z gwałtownymi akcjami, jak np. Aldebaran, Betelgeza, Procjon, żądło Skorpiona lub gwiazda Scheat. I to jest prawdopodobnie zalążek tego, co mi się kojarzy z nałożeniem Plejad z początkowym stopniem rozpoczynającym Bliźnięta.

*

Wojciech Jóźwiak podczas swojego webinarium na kursie astrologicznym zaznacza, że początek Bliźniąt to czysta esencjonalność, czyli: rozmowy, kontakty, wielość zainteresowań, podróżowanie. Słusznie, lekkość i wielowymiarowość jest tutaj mocno namacalna. Dorzuciłbym do tego również cechę, którą bym nazwał pewną dziecięcością, świeżością, taką iskrą młodości, która jest charakterystyczna zresztą dla wielu osób mających np. Merkurego na osi. Jednak uzupełnił bym te typowo bliźniacze cechy także jakością … emocjonalną, czyli czymś mało kojarzącym się z żywiołem powietrza. Podejrzewam, że „zawdzięczamy” to Plejadom. Jest to cecha, którą nazwałbym pewnym rodzajem niestabilności lub niefrasobliwości. Nie towarzyszyło mi to ani w przypadku pierwszego stopnia Barana (tam wartościami dodanymi byłyby: ekstaza, bojowe nastawienie lub bardzo wczesna kariera), ani w przypadku pierwszego stopnia Byka (wyróżniły się jaskrawa estetyka i bycie twardym punktem odniesienia na lata, w tamtych przypadkach szczególnie zaznaczone w polityce i organizowaniu czegoś). U Bliźniąt jakością dodatkową jest ta niefrasobliwość, zmienność, może czasami i lękliwość, która poszukuje swojej stabilizacji lub prowadzenia za rękę.

Jak to bywa, planeta planecie nierówna, dlatego też inaczej postrzegam położenie Słońca, Księżyca, Merkurego, Wenus i Marsa na początku Bliźniąt. Tak jak możemy podejrzewać, prawdopodobnie większość korzyść (jeśli tak można ująć zjawisko) da położenie Merkurego w tym miejscu. Odnalazłem zatem na początkach Bliźniąt takich merkuryków jak niesamowicie dziewczęca Audrey Hepburn, Adele (niezbyt reprezentatywna, bo z koniunkcją Słońce – Jowisz w Byku), chłopczykowaty odtwórca głównej roli z „50 twarzy Greya” Jamie Dornan czy młodzieńcza Helen Hunt. Z „wagi ciężkiej” Merkurego na początku znaku posiadają Lars von Trier, Alois Alzheimer. W ogóle jest problem z „powagą” sensu stricto, gdy widzimy obsadę początku Bliźniąt i ta lekkość bardzo się przydaje jeśli chodzi o prowadznie rozmów lub pozostawianie sympatycznego wrażenia. Czytam na onecie taki fragment o psychopatycznym mordercy Jeffreyu Dahmerze i od razu rzuca się w oczy taki oto wtręt dziennikarza: „jakiś niezrozumiały paradoks powoduje, że Jeffrey Dahmer jest najbardziej "lubianym" seryjnym mordercą w historii”. Lub też inne uwagi: „Dahmer był przystojnym, spokojnym i czarującym mężczyzną, ale jednak pedofilem, nekrofilem i kolekcjonerem upiornych pamiątek”. Ale ta młodzieńczość faktycznie jest mocno wyczuwalna, nie tylko w wyglądzie, ale też jakby szła synchronicznie za pan brat z paskudnymi i gwałtownymi cechami charakteru. Tak na marginesie ważna uwaga - gdy zawsze wymienię jakiegoś mordercę lub wyciągnę innego Czarnego Piotrusia z puli horoskopowych osobliwości, zawsze muszę zaznaczyć, że taka osobowość nie jest reprezentatywna i nie wyraża zwiększonego prawdopodobieństwa zostania kimś złym. Proszę to mieć na uwadze. Nie, raczej nie będziecie Dahmerami, prędzej ja nim zostanę, jeśli ktoś będzie wybiórczo traktował moje teksty.

*

Wśród osób ze Słońcem zaznaczonym na początku Bliźniąt widzę akcenty związane z młodzieńczością (lub nietolerowaniem dorosłości, np. poprzez operacje plastyczne lub pewien rodzaj infantylizmu) u takich postaci jak: Naomi Campbell (impulsywność maksymalna, ale świeży wygląd wygrała na loterii), Cher (masa operacji plastycznych) czy Laurence Oliver. Bardzo ciekawie wyglądają też kobiety z Księżycem w Bliźniętach, z niezwykle młodzieńczą Mary Louise Parker na czele. Podium uzupełniają: Keira Knightley i Frida Kahlo. Towarzyszy ich życiorysom jakaś niezwykła inteligencja, nie wiem jak to ująć, ale to jest wyczuwalne. Mężczyźni mają więcej pecha i reprezentują jakość, którą nazwałem niefrasobliwością lub emocjonalnym zwichnięciem. Wymienić można Rivera Pheonixa zmarłego w młodym wieku (brata genialnego Joaquina). Śmiesznie wyglądający piłkarz Ronaldinho, bracia Golec czy kandydat na prezydenta USA z ramienia demokratów, Michael Dukakis, to kolejne postaci, które wyłowiła mi wyszukiwarka Astrotheme.

Jeśli o moje doświadczenia chodzi, podpisuję się pod większość doświadczeń, dopisując tutaj kosmogram pewnego przewodnika turystycznego, którego poznałem i miał Merkurego na początku znaku Bliźniąt. W mojej kolekcji znajdowałem też osoby, które łączyły młodość, lotność umysłu z pewną niestałością woli lub skłonnościami do załamań (może nie aż tak bardzo, jak u Rivera Phoenixa). Gdyby więc doszukiwać się mocnych stron w tym położeniu, znajdujemy to co najlepsze u Bliźniąt, czyli lekkość, elastyczność, intelektualny błysk i umiejętność odnalezienia się w sytuacjach wymagających talentów medialnych. Słabszymi stronami zaś są niestabilność emocjonalna, problem ze znalezienie odpowiedniej granicy pomiędzy dojrzałością i infantylizmem oraz … wygląd. Bliźnięta wolą karykaturalną młodość niż eleganckie starzenie się. Z zaznaczeniem, że jest to problem raczej u mężczyzn, niż kobiet. Wina archetypu Hermesa?



« Punkty wielokrotne. Zero Byka. Punkty wielokrotne. Zero Raka. »

komentarze

1. Niestabilność - niefrasobliwość • autor: Ylvaluiza2019-12-20 11:14:46

Niestabilność - niefrasobliwość łączysz z Plejadami, a nie z żywiołem powietrza? Mam ascendent w bliźniętach, ale pod koniec znaku i prawie wszystkie planety w żywiole powietrza. Otóż czuję wyraźny problem z ową niestabilnością, zmiennością, "wiatrem w głowie", który powoduje, że przy 100 pomysłach na minutę niewiele udaje mi się zrealizować i sama sobie nie mogę ufać (sprawiam zapewne wrażenie osoby niefrasobliwej). Jestem przekonana, że to się bierze właśnie z nadmiaru żywiołu powietrza i zaakcentowanej poprzez ascendent w bliźniętach roli Merkurego (który jednak sam jest w znaku ziemskim), a nie z sąsiedztwa Plejad. Podobnie jak dziewczęcy wygląd przez większość życia. 
[foto]

2. Ja piszę tylko... • autor: Mirosław Czylek2019-12-20 19:11:22

Ja piszę tylko i wyłącznie o początku Bliźniąt. Nie zaprzeczam że to miejsce ma wiele wspólnego z innymi odcinkami znaku. Poza tym wąska specjalizacja skupiona na tym punkcie jest trudna, więc z pozoru łatwy opis wcale nie jest taki prosty. No i jeszcze jak do tego nałożymy historię w postaci zbiorku wszystkich Bliźniąt, widzimy, że te przedzieranie się przez historię dziesiątek (może nawet więcej) osób daje różne rezultaty. Często przeszkadza nam język i to co dla jednych jest niestabilnością, inni zwą rozproszeniem. Mi się kojarzy początek Bliźniąt (z zaznaczeniem Plejad) nie jako wiatr w głowie, lecz jako jakiś motyw bardziej związany że sferą przeżyć wewnętrznych. Dlatego też odwołanie do pary Księżyc Mars.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)