Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 listopada 2019

Mirosław Czylek

Punkty wielokrotne. Zero Byka.

O pierwszym stopniu Byka można pisać z wielu perspektyw i nie jest on taki nudny, przewidywalny i stabilny, jakby się mogło wydawać. Tak jak pierwszy stopień Barana, również pierwszy stopień Byka ma „gwiezdnego sąsiada”. W tamtym przypadku była to gwiazda Deneb Kaitos (albo jak kto woli Difda), która dobrze rezonowała z Hölderlinem lub Frommem. Ale oni byli jeszcze rodzeni w XIX wieku, zatem jej znaczenie w kosmogramach z XX wieku stopniowo spadało. Inaczej jest z gwiazdą Mira. Jej położenie jest względem Difdy przesunięte o ponad stopień, zatem można by stwierdzić, że jej wpływy dotyczą zarówno osób urodzonych w drugiej połowie XIX wieku, jak też współcześniejszych, z XX wieku. Oczywiście dyskusyjną kwestią jest dlaczego sobie „wybrałem” tą dziwną gwiazdę, znowu przynależącą do Wieloryba, a nie np. Mirach („Lędźwia Andromedy”) położoną stopień wcześniej. Składam ten wybór na barki swojej empirii i subiektywności.

Gwiazda Mira wg Ebertina&Hoffmana zwana jest cudowną gwiazdą i położona jest w Ogonie Wieloryba. Tak się składa, że jest ona w ogóle fenomenalnym zjawiskiem z punktu widzenia astronomii, a to co jest ciekawie astronomicznie (czyli zaćmienie, kolor, układ podwójny, itp.) staje się jednocześnie ważną sprawą w świecie astrologii. Zatem Mira gwiazdorzy na niebie, że aż miło i jej wahania w zakresie jasności na niebie są olbrzymie. W przeciwieństwie do Deneb Kaitos, który na początku Barana symbolizował coś przeciągającego i saturnicznego, Mira jest... ambiwalentna. Może też dlatego jej sąsiedztwo będzie nieco wzburzało tym pierwszym stopniem Byka i będzie usprawiedliwieniem dla … osobowości Adolfa Hitlera, szaleństwa Felixa Baumgartnera (śmiałek spadochroniarz, który skoczył na Ziemię ze stratosfery), temperament Iggy Popa czy ekstrawagancje Steve'a Fossetta.

*

Oczywiście, jeden wskaźnik w postaci "cudownej" gwiazdy nie tworzy całego obrazu horoskopowego i różne odchylenia od normy nie definiują obrazu pierwszego stopnia Byka. Rolę „strażników” pewnego porządku potrafili bowiem przyjmować zarówno Donald Tusk, jak i Elżbieta II, którzy mogą być różnie oceniani z politycznych pozycji, lecz zawsze – przynajmniej dla wielu ludzi – stanowili pewien punkt odniesienia lub ugruntowania. Jak już jesteśmy przy polskiej polityce, warto nadmienić, że światła na pierwszym stopniu Byka mają również Mateusz Morawiecki (co zauważył Wojciech Jóźwiak), no i ja bym jeszcze dorzucił postać Wojciecha Korfantego, legendarnego choć nieco zapomnianego polityka, którego dokładny › horoskop mamy.

Mitologiczno – doktrynalną kwestią jest pobudzające wyobraźnię „polskie” Słońce, które aspiruje do rezydowania pomiędzy przełomami Barana i Byka. Mamy zatem tą słynną epopeję historyczną: papież Byk, Donald Tusk na pierwszym stopniu, Mateusz Morawiecki także, "Polak na zagrodzie" i różne ciekawe powiedzonka. Możliwe, że tych Byków znalazłoby się trochę na upartego, ale to niczego nie dowodzi. Równie dobrze moglibyśmy snuć opowieść, że jesteśmy Lwem, bo Jan III Sobieski, Aleksander Jagiellończyk, Zygmunt II August, Roman Dmowski, Jan Matejko, Stefan Wyszyński, Bolesław Prus i oczywiście Robert Lewandowski to były Lwy i koniec dyskusji! Tak samo jak bitwa pod Grunwaldem rozpoczęła się, gdy Słońce ledwo weszło do Lwa. Wolę jednak nie rozwijać tematu „polskiego Słońca”, nie pasuje mi ono jednak do próby definiowania fenomenu pierwszego stopnia Byka. Tam się „coś dzieje” jeśli chodzi o tranzyty – zgoda. Ale to ewentualne „polskie Słońce” nie wyraża się jeśli chodzi o "typologię" Polaków, nawet jeśli z pełną życzliwością dołożymy tam Morawieckiego, Tuska czy Korfantego lub z nieżyczliwością wspomnimy radix Hitlera. Mógłbym powiedzieć, że Polska to raczej zaprzeczenie idei początku Byka. Jest ona boleśnie zaneptuniona, z pewnymi odcieniami Wodnika, o czym pisałem wielokrotnie wcześniej w swoich astro dywagacjach dotyczących losów horoskopu Polski i nie tylko. No, jedyne co wykazuje pewną zgodność między pierwszym stopniem Byka, a kosmogramem Polski, to aksjomat mówiący o tym, że Polki są najładniejsze na świecie. Myślę, że pod taką argumentacją nawet najwięksi przeciwnicy astrologii muszą się podpisać.

*

Gdybym miał dorzucić w ramach dwugłosu swoje uwagi dotyczące tego, co Wojciech Jóźwiak powiedział na swoim kursie internetowym, zgodziłbym się z tezą o tym, że początek Byka reprezentuje „bycze rewiry”. Z zaznaczeniem, że nie jest to łatwe do wychwycenia, bo to co "normalne" łatwiej chowa się w tłumie odczuwalnych wrażeń. Jednocześnie zauważyłem, że ten stopień daje dziwną skłonność do nieco agresywnej, mocno wyrażającej się, przesadnej estetyczności. Obecnie jestem na etapie rozpoznania, czy chodzi tutaj o fenomen nadgorliwości pierwszego stopnia znaku czy raczej o to, że akurat początek Byka „tak ma”. Gdybym miał natomiast odnieść się do cech, które Wojtek wymienił, nie postawiłbym znaku równości między cechami stricte gruntującymi (lub sferą stabilności), a zjawiskami estetycznymi (lub sferą zmysłości). Być może wynika to z pewnej ekspresji lub ekspansji tego początku Byka, a to co efektowne bardziej kojarzy się z tym, co powierzchowne (np. wygląd), a nie z tym, co długofalowe (np. zarządzanie majątkami). Wydaje mi się zatem, że początek Byka jest bardziej namacalny fizycznie.

Trochę zaskoczyła mnie jedna właściwość podczas rekonesansu po swoich zbiorach. Mianowicie - nadmiar osób, które dysponowały może nie tyle pieniędzmi, co stanowiły o różnych organizacjach. Prezes stowarzyszenia, członek zarządu organizacji studenckiej, opiekun doktorantów. A do tego trochę osób, które chciałyby rządzić, nawet jeśli... nie mają strategii ani planu. Oprócz tego fenomenu "dzielę - rządzę" potwierdzam – tak, znałem kilka bardzo zmysłowych (magnetycznych seksualnie, nawet bym orzekł) osób z zaznaczeniem tego stopnia, przy czym więcej tam było faktycznego piękna niż towarzyszącej mu psychologii. Jeszcze inaczej - były to osoby "ze smakiem".

*

Wracam do kosmogramów dostępnych dla ogółu. Na początku Byka znajdujemy prominentną Wenus Alanis Morrisette w opozycji do Księżyca w Skorpionie. Tutaj znowu powtarza się „sygnał” pojawiający się na pierwszych stopniach znaku Barana - „rób karierę szybko”. Morrisette robiła faktycznie tą karierę szybko, ale jej Wenus musiała na swój triumf poczekać, zważywszy na przykre incydenty związane z depresyjnością (ech, ta koniunkcja Merkury – Saturn!) i zaburzeniami odżywiania. Zdecydowanie piosenkarka, aktorka i ktoś w rodzaju mentora – psychologa społecznego (którym się stała, w stopniu wysokiej profesjonalności, a nie tylko celebryckości) to konglomerat wielu ciekawych doświadczeń i znaczeń, wykraczających poza ten stopień.

Drugą osobą wartą wspomnienia jest Robert Smith z The Cure, ze Słońcem w 1 stopniu Byka, praktycznie na IC horoskopu. Charakterystyczny wygląd i natapirowane włosy jako ekstrawagancja sceniczna to jedno, skłonność do „chowania się” i antynatalizm (podjął tą decyzje świadomie z żoną, którą poznał w wieku 14 lat) to drugie.

Iggy Pop to kolejny z „ciekawie wyglądających” osób, silnie prowokujących. Saturn przy ascendencie znajduje potężne antidota poprzez silne obsady Barana (Merkury+Mars) i podwójnego Byka – oprócz Słońca na początku znaku towarzyszy mu Księżyc, bliski „powietrznego korytarza”, znajdującego się w okolicach szóstego stopnia.

*

Na zakończenie, w ramach ciekawostki podsunę horoskop ekstrawaganckiego bytu politycznego jakim jest partia … Razem. Otóż, pisząc teksty o uranicznych socjalistach z konstelacji Byka nie spodziewałem się, że partia Razem, niby taka marginalna, a jednak będąca drzazgą w oku, będzie miała … światła w znaku Byka, podobnie jak … nomen omen... Karol Marks! Czy to dobry fundament astrologiczny dla struktury politycznej, który na afiszu wystawia wątki związane z kapitałami i sprawami pracowniczymi? Zdecydowanie, skoro słowo "Razem" generuje większe emocje niż byty polityczne, o których stanowią np koalicjanci PiSu (mówię o partiach Z. Ziobry i J. Gowina).

Zabawne, ale ten „przypadkowy przypadek” razemowo-marksowy koreluje z podwójnie byczym Iggy Pop-em. Otóż, okazało się, że tkwi w nim jakieś zwierzę polityczne. W październiku 2014 bowiem przedstawił on wykład zatytułowany „Darmowa muzyka w społeczeństwie kapitalistycznym”, w którym zajął się sztuką, eksploatacją, udostępnianiem plików i darmowym pobieraniem muzyki. Jeśli chodzi o smykałkę do kasy, myślenie o twardej rzeczywistości i różne biznesy, nie muszę przekonywać, że „podwójne” (Słońce i Księżyc) Byki nieźle sobie w tej materii radzą. Piosenkarz Chris Brown (ex Rihanny), mimo kryminalnych historii dorobił się odzieżowych linii i jest właścicielem sieci Burger King. Katharine Hepburn (przy okazji, świetna reprezentantka punktu wielokrotnego w 21 Byka), oskarżona przez antykomunistyczny HUAC o sprzyjanie (sic!) komunizmowi, grała postaci bogate, często inteligentne (co w dawniejszych czasach brzmiało jak quasi feminizm) co podobno... było bardzo zgodne z jej osobistą naturą. No i jeszcze do kolekcji "podwójnych", bogatych Byków dołożyłbym Jean-Paul Gaultiera i arcyoszusta, Bernie Madoffa.


komentarze

[foto]

1. Jeszcze ewentualnie Bolesław... • autor: Wojciech Suchomski2019-11-21 21:30:14

Jeszcze ewentualnie Bolesław Bierut i Gustaw Holoubek. :)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)