zdjęcie Autora

25 lipca 2020

Mirosław Czylek

z cyklu: Wędrówki po znakach zodiaku (odcinków: 16)

Punkty wielokrotne. Zero Lwa

Kategoria: Astrologia

« Od Barana do Raka - pierwsze stopnie znaków Punkty wielokrotne. Zero Panny »
Pierwszy stopień Lwa w swoim opisie jest "czysty". W tym znaczeniu, że nie zanieczyszczają go znaczenia innych gwiazd, jak to miało miejsce w przypadku pierwszych trzech znaków. Przynajmniej na dzisiaj nie znajduje się na pograniczu Raka czy Lwa dominująca lub strategiczna gwiazda. Dzięki temu można na wejściu powiedzieć, że lwia natura jest lwią naturą i basta! Lew błyszczy, Lew reprezentuje wysoką dumę, afirmację na wielu poziomach. Umie ryknąć, umie pocieszyć, jego sceniczność i emanowanie samym sobą jest naturalne, przyrodzone mu i niezwykle spójne. Często nie musi grać, wystarczy że "jest sobą". Nie jest to diament, który wymaga szlifowania, jest to prędzej dobrze wypielęgnowany pazur, który wymaga lekkiego naostrzenia. 

Słońce, radość, kreacja i seks, ach ten seks! Różnica pomiędzy nim a poprzednimi znakami polega na tym, że one potrzebowały pomostu, czegoś w rodzaju atrybutu zewnętrznego, żeby utwierdzić się w towarzyskim powodzeniu. Barany prowokowały witalnością, atrakcyjnymi tańcami (walkami) godowymi, silnym temperamentem. Byki często kokietowały estetyką (trochę same się sobie musiały też podobać), przechodziły transformację przez sztukę, ich cechą charakterystyczną jest również zmysłowość kulinarna, znana potocznie jako "przez żołądek do serca". Bliźnięta i Rak, cóż - pewnie sobie nagrabię, ale to inne terytoria niż poprzednie znaki, Marsa i Wenus. Natomiast Lew! Cóż, on nie potrzebuje narzędzi, on po prostu sam jest chodzącym seksem (co widać czasem po obecności Słońca na głównych osiach, oprócz IC). Bywa tak bezczelny w swoim wyrażaniu pragnienia, że jego przedstawiciel, Mick Jagger, w ostatniej zwrotce utworu "I Can't Get No" irytuje się na fankę, która z powodu okresu nie może rozłożyć nóg przed mości królem. Przygody, te miłe i te niemiłe, a także frustracje seksualnego niezaspokojenia to jakiś kamień milowy tego punktu. Lista jest przebogata, zwłaszcza jeśli chodzi o pozycję Słońca: Monika Lewinsky (sekretarka Clintona), Jennifer Lopez (afera o seks taśmę ze swoim ex), Daniel Radcliffe (aferka o sceny gejowskiego seksu), Woody Harrelson (zagrał Larry Flynta, ma to "coś"), Slash ("miałem tylko pięćset kochanek"), Martin Gore (stylistyka sado-maso w ubiorach). Księżyc w Lwie na początku jest znacznie spokojniejszy. Zdarzają się fenomeny na miarę Clinta Eastwooda czy Shia LeBoufa (aktor od "Transformers" i "Ganstera", który zagrał ostre role u Larsa von Triera), lecz prawdopodobnie częściej mamy tutaj większą złożoność lub niedostrzegalność tego, co miało miejsce przy Słońcu. Michael York? Friedrich Schiller? Mark Hamill? Nigel Mansell? Nie, nie żartujmy. Efekt Merkurego jest podobny, chociaż Banderas i Cumberbatch ważą więcej niż dwie jaskółki późną zimą. Seks na scenę wraca w sposób spektakularny, gdy pomyślimy o Wenus. Madonna, Kora Jackowska, Diane Kruger (grała Helenę w Troi, tej samej produkcji, gdzie Achillesem był Brad Pitt), Emily Ratajkowsky, David Haselhoff - lista jest ponadprzeciętnie obsadzona. 

*

Samym seksem (jak też samym chlebem) człowiek jednak nie żyje, zatem - co jeszcze można by o tym początku Lwa napisać? Odnoszę wrażenie, jakby osoby z zaznaczonymi w tym miejscu planetami ... mniej się wstydziły za siebie. Wiem, że w czasach narcyzmu i natrętnej autopromocji nie stanowi to wielkiej wartości, ale mamy tą pewność, że jeśli ktoś wali sloganami o "byciu sobą" lub "otwartości", najprawdopodobniej ma większą szansę, że się sztucznie nie lansuje, ale autentycznie jest sobą. W formułach wulgarnych może to być zatem żyjąca jedną historią w kółko Monika Lewinsky (traumatyczne wspomnienia sprzedawane i publikowane za pieniądze po latach), wyuzdana żona Kurta Cobaina Courtney Love (Merkury), Kuba Wojewódzki (ego, w którym mieściły się kolejno budynek Polsatu i TVNu), Michał Wiśniewski (reality show ze swojego życia prywatnego) czy w końcu Madonna (razem z obydwoma wymienionymi panami Wenus na początkach Lwa). Przyznam też, że dziwny mam stosunek do Władimira Żyrinowskiego, Amandy Knox, Paula Gauguina (Polinezja...), że tak tylko wymienię kilka osób z Marsem na początku Lwa. 

Ciekawa jest też tendencja większego "zjadania" słabszych znaków przez dominującego Lwa. Gdyby istniała astrologiczna gra w papier, kamień i nożyce, Lew pewnie byłby wodą, przy której papier by namókł, kamień się utopił, a nożyce zardzewiały. Wielokrotnie zauważyłem, że jeden element w znaku Lwa potrafi znacznie prościej "znosić" resztę horoskopu. Możemy schować różne znaki lub stosować ich pewne zastępniki (np. mogą się mylić Bliźnięta z Baranem lub Koziorożec z Rybami). Z Lwem ta sztuczka jest ciężka do wykonania, Lwa się nie da schować w kącik. Masa planet w Wadze i Księżyc w Skorpionie nie tłumią Marsa w Lwie Beyonce. Koniunkcja Saturna z Księżycem w Koziorożcu (wow!) nie zamurowały Marsa w Lwie u Clooneya. Po prostu jak ktoś jest Lwem, to jest Lwem i kropka. Często zdarzają się reklamacje, że ktos jest solarnym Koziorożcem, a czuje się jak Wodnik, lub jest solarnym Rakiem, a czuje się jak Bliźnięta np. Lew rzadziej takie reklamacje czyni, jakby "wiedział". 

*

Podzielam poglądy Wojciecha Jóźwiaka o tym, że utożsamianie twórczości i osobowości w przypadku Lwa to praktycznie pewnik. Jeśli chodzi o "samouctwo", trudno powiedzieć, aczkolwiek kusi mnie by iść za tym stwierdzeniem przynajmniej jeśli chodzi o ... cierpliwość (tak!) i upór (zdecydowanie). Lew jest znakiem stałym i jest w stanie - o dziwo - cierpliwie pracować, by do czegoś dojść. Ten stan skupienia znacząco odróżnia go od kwadratu znaków zmiennych. Slash, grający nawet po 12 godzin dziennie. Pracoholik Martin Gore z Depeche Mode. Znosząca ostre reżimy treningowe alpejka Lindsay Vonn (Waga i Lew zaznaczone w horoskopie). Masa różnych modelek (Elisabeth Moss, Stephanie Seymour, wspomniane Kruger i Ratajkowsky). I na deser Mireille Mathieu, która nagrała 1200 piosenek w 11 językach. Zdecydowanie, zdecydowanie nie jest to leżący na tapczanie lew, który nic nie robi cały dzień. Warto obserwować ten trop, w którym płodność artystyczna łączy się z pewną stabilnością, determinacją lub potrzebą ciągłego wyrażania siebie (tu jeszcze można przypomnieć Agnieszkę Osiecką i jej księżycowego lwa).


« Od Barana do Raka - pierwsze stopnie znaków Punkty wielokrotne. Zero Panny »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)