Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

09 września 2011

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Droga Tarota (odcinków: 28)

Pytania przed wrześniowym kursem tarota w Sadach pod Ślężą

Kategoria: Tarot

« Pytanie o kurs franka szwajcarskiego Manichejsko-ujgurski ślad »

Od Ani Rataj, organizatorki zbliżającego się kursu (zaczyna się 16 września, 2011) dostałem pytania od zainteresowanych osób. Oto one – od razu odpowiadam.


1. Jakie są Twoje inspiracje do pracy z tarotem, kto Ciebie inspirował?

Początki to lata 1983, 84, inspiracja od Leona Zawadzkiego, w którego klanie wówczas się obracałem. Ale pierwszą książką, z której zacząłem naprawdę rozumieć, o co chodzi w tarocie jako systemie znaczących obrazów, była książka Alfreda Douglasa „The Tarot”. To jest bardzo porządny podręcznik napisany w latach 70-tych, w którym jego autor zgrabnie połączył dwie główne tarotowe tradycje: tę od Arthura Waite’a i konkurencyjną od Aleistera Crowleya. Przy czym pisał dużo jaśniej i zrozumialej niż obaj ci klasycy. Wiele też mi dała książka Rafała Prinkego pt. „Tarot, dzieje niezwykłej talii kart”, przy której wydaniu współpracowałem na początku lat 90-tych. Potem natrafiłem na książkę Crowleya „The Book of Thoth” – tą ”Księgą Tota” oczywiście jest talia tarota. A później była już praca własna, patrzenie na świat z tarotem w ręku, czy raczej w umyśle, bo mniej pracowałem z materialnymi kartami, a bardziej z tymi, które noszę w głowie, w wizualizacji. Pewien przełom nastąpił w 1996 roku, kiedy nałożyły mi się na siebie dwa systemy: małych arkanów tarota – i astrologicznych punktów pięciokrotnych i siedmiokrotnych w zodiaku. Wiosną 1999 r pierwszy raz prowadziłem sesje ze scryingiem czyli wizualizacyjnym wchodzeniem w przestrzeń kart tarota przy dźwięku szamańskiego bębna; nie wiem czy ktokolwiek to robił przede mną. Potem w 2000 prowadziłem pierwsze warsztaty „Tarot i Bęben” dla kilkunastu osób, wyniki były bardzo cenne. Kolejnym odkryciem było skojarzenie wielkich arkanów tarota z enneagramem, co zrobił Krzysztof Wirpsza w 2009 – otworzyło to nową przestrzeń!


2. Na czyjej analizie się opierasz?

Głównie własnej – ale stoję na tradycji, o czym napisałem wyżej. W tarocie, tak jak ja go rozumiem, zbiega się przekaz ściśle tarotowy idący od Waite’a i Crowleya, z przekazem astrologicznym, enneagramowym i szamańskim.


3. Czy to, jak interpretujesz karty, to jest interpretacja według Crowleya?

Bardzo cenię to, czego dokonał Crowley i jego podejście wiele mi dało, ale jego rozumienie kart jest dla mnie inspiracją, a nie autorytetem ani „wyrocznią”. Jego propozycję odczytywania kart widzę właśnie jako propozycję - ważną, ale jedną z wielu i wcale nie obowiązującą.


4. Czy można Twoich analiz kart używać do innych rozkładów?

Znaczenia kart to jedno, a sposób ich wykładania na stole to drugie; i jedno na drugie nie wpływa. Dwie osoby mogą trochę inaczej rozumieć karty i mieć ich własne wyobrażenia, ale stosować ten sam rozkład. I odwrotnie, osoby nauczone tak samo rozumieć karty mogą układać je w inne wzory.

Oczywiście, to co pisałem o znaczeniach kart (a nie napisałem dotąd wszystkiego co bym chciał!) można zastosować w innych rozkładów niż ten, którego sam używam i polecam.


5. Dlaczego Ty nie stosujesz innych rozkładów, poza własnym?

Bo wierzę, że to właśnie nie jest jakiś „mój własny” rozkład, tylko że jest to rozkład w zasadzie obiektywny, „ten jedyny”. Który jest taki, ponieważ jest zawarty w samej naturze talii kart. Co rozkładamy, w każdym rozkładzie? Potasowana talię, czyli ciąg kart, które leżą po kolei, jedna na drugiej, a więc tworzą liniowy ciąg. Póki nie przełożysz potasowanej talii, nie wiesz, która karta jest pierwsza, która ostatnia. Ciąg w którym nie wiadomo, co jest początkiem, a co końcem, to koło! Taka talia jest już przygotowana do odpowiedzi czyli do wypowiedzenia pewnego sensu, ale jeszcze „nie zna siebie”, jest nieokreślona - jak funkcja falowa w mechanice kwantowej. Dopiero kiedy przekładasz potasowaną talię, wtedy otwierasz ją czyli ją określasz. Wtedy koło staje się ciągiem, po czym z tego ciągu wyjmujesz tyle kart, ile jesteś w stanie objąć umysłem, np. 3, 6 lub 13. (Więcej nie radzę – nie obejmiesz!) Dlatego struktura ciągu jest naturalna dla tarota, a to że niektórzy kolejne karty tego ciągu układają w krzyże lub w kratki, to już sprawa drugorzędna, to się robi dla lepszego spamiętania która karta ma co znaczyć. Jeśli trzymasz w umyśle znaczenia pozycji (czyli: na jakie podpytanie odpowie karta nr 1, nr 2 itd.) – to nie musisz specjalnie tego zaznaczać np. kładąc te karty w rogach krzyża lub kwadratu.

Droga Tarota: wstęp na końcu

O kartach tarota, pracy z nimi i o tym, jak poszerzają widzenie świata.


« Pytanie o kurs franka szwajcarskiego Manichejsko-ujgurski ślad »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)