zdjęcie Autora

01 lutego 2010

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Astro-obserwator (odcinków: 202)

Czy racjonalista może wróżyć z tarota?

Kategoria: Astrologia

« Testowanie astrologów Pięć, Wenus i kwiaty »

W weekend 30-31 stycznia (2010) prowadziłem - bardzo udane! za co tu jeszcze raz podziękuję Uczestnikom i Organizatorom - zajęcia z tarota w Szczecinie, a jadąc tam i z powrotem czytałem książkę Lucio Russo „Zapomniana rewolucja”, w przekładzie niezmordowanego Ireneusza Kani. Ta zapomniana rewolucja - La rivoluzione dimenticata, bo oryginał włoski - to pierwsza w historii rewolucja naukowo-techniczna, która miała miejsce w Grecji hellenistycznej w III wieku p.n.e. Czasy kiedy w Aleksandrii działał Euklides, a w Syrakuzach Archimedes, epoka pomiędzy Aleksandrem Wielkim a rzymskim podbojem. Okazuje się, że ówcześni uczeni dokonali niewiarygodnego postępu poznawczego. Euklides podał (prócz innych osiągnięć) poprawną definicję liczb rzeczywistych - odzyskaną i przywróconą dopiero w XIX wieku przez Weierstrassa. Metoda „wyczerpywania” dostarczała podobnych wyników, co nowożytny rachunek całkowy. Znane były (choć definiowane z nieistotnie małą różnicą) funkcje trygonometryczne i ich tablice. Budowano zegary zdolne zliczać sekundowe odcinki czasu. W pewnym wraku statku z tamtej epoki znaleziono mechaniczny kalkulator liczący położenia Słońca i Księżyca w okresach wieloletnich. Eratostenes zmierzył obwód Ziemi. Pozycje planet rutynowo wyznaczano w układzie heliocentrycznym, zdawano sobie też sprawę z grawitacji, trafnie odgadując, że siła ta maleje z kwadratem odległości od centrum. Potrafiono sobie - trafnie - wyobrazić, jak będzie poruszać się ciało wrzucone do pomyślanego tunelu prowadzącego do środka Ziemi! Pewne rozważania, znane tylko z nieudolnych streszczeń późniejszych spłycających komentatorów, zdają się wskazywać, że znano trzecie prawo Keplera: planeta znajdując się dalej od Słońca na wydłużonej orbicie zwalnia tak, że trójkąt jaki przemiata jej promień wodzący w stałym i małym czasie „delta t” pozostaje stały. Znano anatomię z sekcji zwłok, znano krążenie krwi i jak działają zastawki; w tym samym czasie odkryto i zastosowano w technice zawory. Znaleziska morskich zwierząt w skałach na lądzie słusznie interpretowano jako skutek ruchów skorupy ziemskiej. Do listy odkryć z matematyki, fizyki, nauk przyrodniczych, należy dodać listę wynalazków technicznych, z których wymienię tylko taki drobiazg: automatyczny dozownik do napojów: wrzucasz monetę, dostajesz kubek wina. To co tu wyliczam, to oczywiście tylko mała próbka.

Ale głównym wynalazkiem tamtych czasów była naukowa metoda, to znaczy umiejętność budowania myślowych modeli, na których teoretycznie testowano zjawiska. Modeli, których nie mylono z rzeczywistością i umiano od rzeczywistości zarówno odróżnić, jak i dopasować poprzez reguły odpowiedniości.

Kres tamtej światłej epoce położył najazd Rzymian, a zanim oni przyszli, poczynania brutalnego władcy Ptolemeusza VIII Euergetesa („dobroczyńcy”) zwanego też Brzuchaczem, który w 143 r pne wypędził z Aleksandrii uczonych, uznawszy ich za swych wrogów, i tak zlikwidował główne naukowe centrum ówczesnego świata.

Autor, Lucio Russo, wielokrotnie podkreśla, jak trudno było później przywrócić przerwany wątek naukowych poszukiwań - udało się to dopiero w okresie między XVII a XIX wiekiem, czyli czekać trzeba było ponad dwa tysiące lat... - podkreśla też, jak wiele z odkryć i wynalazków nowożytnych było w istocie powtórzeniami dokonań Greków. Tak było z heliocentryzmem Kopernika, dynamiką Galileusza i Newtona, analizą matematyczną Fregego i Weierstrassa, a nawet teoria snów i psychoanaliza Freuda, wraz z kompleksem Edypa, okazuje się być wynikiem pilnych studiów Freuda nad Apollodorosem. Być może kolejną porcję dorobku Greków ujrzymy, kiedy za jakiś czas dorośniemy do ich poziomu... - zdaje się sugerować, choć jawnie tego nie pisze, włoski historyk.

Tyle musiałem napisać o książce „Zapomniana rewolucja”, żeby oddać tło moich kolejowych przemyśleń. A były one pod hasłem: Czy racjonalista, świadomy naukowych metod, może wróżyć z tarota? Czy posługiwanie się kartami do dywinacji (czyli do „zapytywania bogów o ich wolę i wyroki”) koniecznie wrzuca umysł w otchłań przesądu, irracjonalizmu? Czy do tego konieczna jest wiara, iż kolejno wyciągane karty „pokazują” przyszłość? I że za kartami, poruszając nimi i podkładając je nam pod nos, stoi jakiś „wiedzący demon” lub „tajemna władza umysłu”?

Bo co może powiedzieć racjonalny ogląd? - Że kolejność potasowanych kart jest przypadkowa i nie ma związku z czymkolwiek. A ewentualne podobieństwa z tym, co się wróżonemu wydaje, że tak będzie, są wynikiem sugestii i zauroczenia, zaś ewentualne zbieżności z tym, co po jakimś czasie się wydarzyło, są wynikiem samospełniającej się wróżby: że mianowicie wróżony odpowiednio przez układ kart i wróżbitę zasugerowany, zrobi to, co mu przez karty zostało podpowiedziane. (A ile jest wróżb niespełnionych lub źle spełnionych!)

Wydaje mi się jednak, że można tak postawić sprawę, że zarówno racjonalny wilk będzie syty, jak i wróżebna owca cała. Oto powiedzmy sobie, że rozłożenie kart służy temu, żeby poznać własne rozeznanie w tej sprawie, o którą pytamy. Bo przyszłości przecież nie znamy i naprawdę żaden wróżbita nie zagwarantuje, że stanie się tak, jak „w kartach pisane”. Po wróżbie przyszłość pozostaje dokładnie tak samo nieznana jak była przed wróżbą. Co więc się zmieniło? Zmieniło się nastawienie wróżonego do sprawy, o którą pytał. Dobra wróżba daje zysk taki, że lepiej znasz własne nastawienie do sprawy - zyskiem jest samopoznanie. To lepsze poznanie siebie (w kontekście pytanej sprawy) osiągasz dzięki temu, że prześledziłeś/aś jeden z możliwych przebiegów tej sprawy i, jedno z możliwych, naświetlenie problemów splątanych wokół tej sprawy. To jedno z możliwych naświetleń to to, które zaproponowano ci na podstawie wylosowanych kart. Wyrocznia - z Tarota, Yijingu, run lub astrologii horaranej (pytaniowej) w istocie jest „testem przypadku”, jest poddaniem się testowi, w którym rozważasz i próbnie przeżywasz rozwój pytanej sprawy wyrażony przypadkowo. Blisko stąd są słynne plamy Rorschacha.

Astro-obserwator: wstęp na końcu

Dawniej pod tytułem „Mesuranema”, z greckiego mesouranêma co znaczy „środek nieba” czyli medium coeli.


« Testowanie astrologów Pięć, Wenus i kwiaty »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)