zdjęcie Autora

23 września 2011

Przemysław Kapałka

Radiestezyjna muzyka
Przyczynek do studium wpływu instrumentów muzycznych na człowieka

Kategoria: Techniki rozwoju

WstępPrzedmiot badań i sposób ich prowadzeniaWpływ instrumentówInstrumenty dęteInstrumenty miechowe i języczkoweInstrumenty strunoweInstrumenty strunowe szarpane i uderzaneInstrumenty smyczkoweInstrumenty dęteInstrumenty membranoweInstrumenty perkusyjne drewnianeInstrumenty perkusyjne metaloweInne perkusyjneInstrumemy elektroakustyczne i sztuczne generatory dźwiękuGrupy i połączenia instrumentówUwagi co do metod prowadzenia badańPodsumowanie i wnioski końcoweMożliwości i potrzeby dalszych badań


Wstęp

Od najdawniejszych czasów ludziom towarzyszyła muzyka. Towarzyszyła różnego rodzaju uroczystościom, od triumfalnych poprzez religijne po żałobne, zagrzewała do walki, pomagała w pracy, czasami wprowadzała w trans i odmienne stany świadomości, pełniła jeszcze wiele innych funkcji daleko wykraczających poza czysto artystyczne. Chyba wszyscy wiemy, że muzyka, odpowiednio przygotowana i wykonana, potrafi te zadania wypełnić bardzo dobrze. Wreszcie, ostatnimi czasy coraz więcej mówi się o muzykoterapii. Pojawia się coraz więcej muzyki uzdrawiającej najróżniejszych rodzajów, pojawia się nawet muzyka oddziaływująca na poszczególne narządy człowieka, pojawiają się specjaliści potrafiący leczyć muzyką lub samym dźwiękiem. Mając na uwadze ich dokonania trudno wątpić w to, że muzyka może leczyć, a skoro tak, to również w to, że muzyka może również wprowadzać w choroby i niszczyć. Ważnym zadaniem jest więc rozpoznać, jakie cechy powinna mieć ta uzdrawiająca, a jaka może się okazać chorobotwórczą i niszczącą.

Jeśli muzyka ma uzdrawiać, to oczywiste jest, że bardzo ważną rolę odgrywa samo źródło dźwięku, tym bardziej, że - jak wynika z badań podjętych przez wielu ludzi - już sam dźwięk może mieć właściwości uzdrawiające. Specjaliści leczący dźwiękiem używają do tego celu specjalnych gongów, mis wykonanych z odpowiedniego stopu metali, czasami mają do dyspozycji specjalne instrumenty lub źródła dźwięku. Wspólną cechą jeśli nie wszystkich, to większości tych praktyk jest to, że używane w nich instrumenty i źródła dźwięku pochodzą z dalekich krajów i kontynentów - używane są misy i gongi tybetańskie, bębny afrykańskie, instrumenty pochodzące z Azji, podczas gdy z instrumentów europejskich używane są najczęściej elektroakustyczne, a więc nietypowe. A przecież w naszej europejskiej kulturze wykształciliśmy bardzo bogaty zestaw instrumentów, mających w dodatku naukowo opracowany sposób ich wykonania; europejska orkiestra symfoniczna ze swym instrumentarium jest chyba jedynym tego rodzaju przypadkiem w świecie. A jednak tylko niewielu z nas, poszukując instrumentów uzdrawiających, pomyśli o tym, że może warto byłoby skorzystać z tego przebogatego zestawu. Że zanim odrzucimy nasz europejski dorobek w zakresie instrumentów muzycznych i zwrócimy się do dorobku innych kultur, warto zbadać, czy dźwięk tych naszych rzeczywiście nie ma cech szczególnych i wartych wykorzystania. To chyba nie przypadek, że we wnętrzach kościołów, w których potrzebne było wytworzenie stanu podniosłości i uduchowienia, umieszczano organy, a próby zastąpienia ich organami elektroakustycznymi dają znacznie mizerniejsze efekty, choć brzmnienie często jest podobne. To chyba nie przypadek, że europejska muzyka epoki romantyzmu została niemal całkowicie zdominowana przez skrzypce i fortepian, co każe przypuszczać, że instrumenty te mają w sobie cechy, mogące zawładnąć całymi społecznościami. Takie przypadki każą się zastanowić nad dźwiękiem tych i innych naszych instrumentów oraz nad rolą nie tylko artystyczną, jaką pełnią i mogłyby pełnić w naszej cywilizacji. Tym właśnie kierowałem się, przeprowadzając studium instrumentów muzycznych i wpływu, jaki mogą wywierać na człowieka.


Przedmiot badań i sposób ich prowadzenia

W badaniach, jakie przeprowadziłem, interesowały mnie właśnie instrumenty z naszego europejskiego kręgu kulturowego, przede wszystkim używane w muzyce artystycznej, ale też co bardziej popularne instrumenty ludowe i elektroniczne. Poza kilkoma wyjątkami nie zajmowałem się instrumentami, które były używane w dawnych epokach, a obecnie wyszły już z powszechnego użycia. Wśród interesujących mnie zagadnień znajdowały się następujące: z jakim kolorem radiestezyjnym wiąże się dźwięk danego instrumentu, w jaki sposób i przez co działa on na organizm człowieka i jego psychikę, co ogólnie z sobą niesie, czy jest korzystny czy niekorzystny, i wszystko, co w trakcie badań jeszcze mi się nasunie. Badania te prowadziłem w sposób chyba najprymitywniejszy z możliwych: Brałem płyty lub kasety z nagraniami muzyki na dany instrument, najchętniej zarówno solowej jak też z towarzyszeniem zespołu, wprowadzałem się w stan koncentracji, i starałem się jak najpełniej odczuć, jaki wpływ ma na mnie jego dźwięk. Celowo nie angażowałem do tego innych ludzi i tylko czasami dla uzupełnienia zapoznawałem się z ich odczuciami, celowo też nie czytałem żadnych opracowań na ten temat. Chciałem najpierw sam mieć pierwsze własne wyniki, a dopiero potem angażować w to innych ludzi i porównać wyniki moje z tym, co wychodzi innym. Zresztą materiałów i opracowań na ten temat spotkałem bardzo niewiele i żadne nie wychodziło poza coś, co można określić najwyżej mianem "dotknięcia" zagadnienia.

W większości przypadków nie miałem kłopotów z dostępem do nagrań muzyki na instrumenty, które chciałem przebadać. Wyjątki dotyczyły instrumentów rzadziej używanych jako solowe, przede wszystkim perkusyjnych i niektórych ludowych. Tu musiałem niejednokrotnie wyławiać dźwięk instrumentu z ich większej grupy, w której wcale nie grał roli wiodącej i był tylko jednym z wielu, a uzyskane w ten sposób wyniki były nawet dla mnie mało przekonywujące. Zdarzało się też, że w ogóle musiałem rezygnować z badania jakiegoś instrumentu, ponieważ nie udało mi się znaleźć żadnych jego nagrań (trzeba pamiętać, że miasto, w którym mieszkam, nie jest żadnym znaczącym ośrodkiem). W większości przypadków dysponowałem jednak nagraniami wystaczającymi do wyciągania wniosków. Zdarzało się, że stwierdzałem, że na głębsze rozpoznanie jakiegoś zagadnienia brakuje mi wiedzy anatomicznej lub ezoterycznej i poprzestawałem na stwierdzeniu kierunku, w jakim powinny pójść dalsze badania.

Bardziej szczegółowe omówienie zasad, jakimi się kierowałem, zamieściłem pod koniec artykułu.


Wpływ instrumentów

Dźwięk każdego instrumentu wiąże się z kolorami radiestezyjnymi, i w większości przypadków z czakramami, na które oddziaływują. Poszczególne przedmioty, ale także zjawiska, cechuje emisja pewnego rodzaju subtelnej wibracji, do opisania której używa się pojęcia koloru - mówiąc w skrócie, nie jest to kolor w sensie tym, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni w życiu codziennym, to jednak tak samo częstotliwość tych wibracji opisuje się przez pojęcie koloru. Z kolei każdy z podstawowych kolorów radiestezyjnych wiąże się z jednym z czakramów - energetycznych centrów w ciele człowieka. Kolor czerwony związany jest z czakramem podstawy, znajdującym się najniżej ze wszystkich, kolor pomarańczowy - z czakramem pępka, i tak dalej, aż do fioletu, związanego z tzw. czakramem korony, znajdującym się na czubku głowy. Kolor biały oddziaływuje na wszystkie czakramy, natomiast czerń jest kolorem ogólnie niekorzystnym.

Okazuje się, że działanie instrumentów muzycznych również cechują wibracje, dające się zaliczyć do określonych kolorów radiestezyjnych. Ich zakres jest bardzo różny, występują zarówno podstawowe (od czerwieni do fioletu, ale też czerń, szarość, biel), rzadziej kombinacje podstawowych, jak również złożone (złoty, seledynowy). W wielu przypadkach instrument oddziałuje na określony czakram, zawsze na ten, który jest zgodny z jego kolorem. Związek między wysokością dźwięku a związanym z nim kolorem radiestezyjnym jest różny; zdarza się, że wraz ze wzrostem wysokości dźwięku kolory przesuwają się w górę widma barw, zdarza się, że jest odwrotnie, zdarza się też, że kolor jest taki sam niezależnie od wysokości dźwięku. Są też przypadki, że instrument emanuje kombinację dwóch różnych kolorów i z każdym z nich wygląda to inaczej. Nie wykryłem, od czego to zależy, czasami inaczej jest między instrumentami podobnymi, czasami podobnie między różnymi. Odmiany poszczególnych instrumentów (np. sopranowy, altowy, tenorowy) nie wykazują cech w znaczącym stopniu różnych, najwyżej ich działanie przesuwa się w określoną stronę lub wzbogaca o dodatkowe elementy.


Instrumenty dęte

Z instrumentami dętymi sprawa jest najprostsza i wszelkie badania nad instrumentami oraz ich omawianie powinno się rozpoczynać właśnie od nich. Ich działanie jest łatwe do ogarnięcia, skupione na wąskim zakresie i łatwe do określenia, ich kolory należą do podstawowych, a co za tym idzie w największym stopniu oddziaływują na poszczególne czakramy. Ich dźwięk jest masywny i działa bardzo konkretnie, przypomina wąski i silny strumień powietrza, skierowany w jedno określone miejsce. W pewnym przybliżeniu można powiedzieć, że tam, gdzie występuje konkretny problem, na który chcemy zadziałać muzyką, należy użyć odpowiednich instrumentów dętych, natomiast nie nadają się one do terapii ogólnej, polegającej na zharmonizowaniu człowieka i całościowym działaniu na niego. Szczególnie dźwięk instrumentów blaszanych jest wręcz sterylnie czysty i skupiony w wąskim paśmie (wyjątkiem od tej reguły jest tuba). Najkorzystniejszym z instrumentów dętych jest trąbka, której dźwięk emanuje bardzo czystą, niższą bielą, działa uzdrawiająco i harmonizująco. Jednak w połączeniu z większością innych instrumentów dętych działanie trąbki zanika, wygląda to tak, jakby jej dźwięk stawał się falą nośną dla ich dźwięku. Puzon z radiestezyjnego punktu widzenia okazuje się być odmianą trąbki o nieco niższym działaniu, choć z punktu widzenia budowy i techniki gry instrumenty te należą nawet do różnych podgrup. Dźwięk rogu emanuje bardzo czystym kolorem pomarańczowym i wykazuje pewne działanie uzdrawiające i pobudzające, pobudza też siły organizmu. Innym bardzo korzystnym instrumentem jest obój, który emanuje indygiem z dodatkiem ciemnego błękitu, napełnia ciepłem, oraz otwiera na działanie pozytywnych energii z kosmosu. W jeszcze większym stopniu efekt ten daje jego odmiana rożek angielski, który dodatkowo emanuje fioletem. Flet emanuje żółcią z dodatkiem pomarańczy oraz bielą, ponadto wyczuwałem w nim coś, co może stanowić łączność z wyższymi poziomami egzystencji (np. z aniołami). Jego dźwięk jednak jest zanieczyszczony poprzez szmery w stopniu tym większym, im bardziej prymitywna jest odmiana tego instrumentu. Działanie fletu jest silniejsze w przypadku gry szybkiej i figuracyjnej; chciałoby się powiedzieć, że istotą gry na flecie jest ruch - odmiennie niż w przypadku oboju, dla którego działana korzystyna jest gra spokojna, niejako statyczna. Saksofon jest wręcz muzycznym archetypem czerwieni, a więc nie da się jednoznacznie powiedzieć, czy jest korzystny, czy nie. Silnie działa na czakram podstawy. W zasadzie obojętny jest fagot, który choć emanuje prawie tym samym, co rożek angielski, to jednak jego dźwięk jest na tyle przytłumiony, że traci praktycznie całe swoje działanie (wrażenie podczas badania było takie, jakby był zamknięty w kuli, z której nie może się wydostać). Niekorzystne okazują się klarnet (czerń i szarość) oraz tuba (zanieczyszczona pomarańcz), choć ten efekt wyraźnie się zmniejsza wtedy, kiedy instrumenty te wchodzą w skład zespołów (o tym zagadnieniu wspomnę jeszcze później). Ciekawostką jest to, że nie stwierdziłem żadnego instrumentu emanującego zielenią - być może znalazłby się taki wśród instrumentów dawnych, ale wśród tych, którymi się zajmowałem, taki nie występuje.


Instrumenty miechowe i języczkowe

Instrumenty języczkowe to takie, w których dźwięk powstaje na skutek drgań metalowej blaszki, zwanej języczkiem, pobudzanej do drgań przez strumień powietrza. Instrumentoznawstwo zalicza te instrumenty do samobrzmiących, czyli do tej samej grupy, co większość perkusyjnych. Natomiast instrumenty miechowe, to znaczy takie, do których powietrze jest tłoczone z miechów, nie tworzą osobnej grupy. Wszystkie one zaliczają się do języczkowych, z wyjątkiem organów, które łączą w sobie cechy języczkowych i dętych wargowych (podgrupy, do której należy flet), oraz niektórych instrumentów ludowych. Jednak z punktu widzenia oddziaływań wszystkie instrumenty miechowe i języczkowe tworzą podgrupę dętych. I to jest jedyna istotna poprawka, jaką do klasyfikacji instrumentów przyjętej w muzykologii należałoby wprowadzić ze względu na ich oddziaływanie.

Najbardziej znanym i najbardziej niezwykłym instrumentem należącym do tej grupy są organy. Okazują się też, co nie powinno dziwić, najbardziej niezwykłym instrumentem w ogóle. Organy składają się z wielu różnych głosów, należących do dwóch grup: wargowych i języczkowych, a ich dźwięk jest kombinacją dźwięku tych głosów - w pewnym stopniu jest to tak, jakby stanowiły grupę podobnych do siebie instrumentów, wzajemnie się uzupełniających. Również kolor dźwięku organów ma w sobie wiele składowych od jasnej zieleni po ciemny fiolet. Kolorami głosów wargowych są błękit, indygo i fiolet, który szczególnie wyraźnie występuje w rejestrach najniższych, pedałowych. Głosy języczkowe mają kolory bliższe zieleni, są też wyraźnie słabsze i robią wrażenie tylko uzupełniających. Wyłania się też wyraźna biel, robiąca wrażenie sumy wszystkich barw, mimo tego, że dźwięk organów nie obejmuje ich całego spektrum (kolory bliższe czerwieni są w nim nieobecne). Oprócz tego działania bardziej "przyziemnego" występuje też inne, znacznie bardziej subtelne i na wyższym poziomie. Wyczuwałem przekazywanie energii kosmosu poprzez rdzeń kręgowy i działanie uzdrawiające, wyczuwałem też, że organy są bardzo dobrym nośnikiem mocy samej muzyki. Wiele też zależy od wnętrza, w jakim organy się znajdują, i od konkretnego instrumentu - wrażenie jest takie, jakby organy musiały mieć swoją duszę i ich moc w dużym stopniu zależała od niej. Organy dawniejsze, renesansowe i wczesnobarokowe, mają wyraźnie mniejszą moc, ale też są łagodniejsze. Ograny późniejsze mają większą moc, ale też ich działanie może dla niektórych okazać się zbyt radykalne i gwałtowne. Jest to o tyle ciekawe, że muzyka klasyczna i romantyczna robi wrażenie niezbyt pasującej do natury organów - wzorem muzyki na ten instrument jest muzyka baroku, szczególnie Bacha, oraz niektórych współczesnych kompozytorów, przede wszystkim Messiaena. Jednak to, o czym tutaj piszę i to, co mogłem poznać, to zaledwie wstęp do całości zagadnienia, którego dokładne zbadanie wymagałoby znacznie większego zaangażowania, większej ilości czasu i większej wiedzy, niż ja posiadałem.

Inne instrumenty miechowe i języczkowe, którymi się zajmowałem, to fisharmonia, akordeon i harmonijka ustna. Widać wyraźne podobieństwa między nimi. Ten sam jest zakres barw - od zieleni do fioletu, różnice występują w konkretach. Żaden z instrumentów nie może się równać z organami i żaden nie ma choćby w przybliżeniu ich głębi. Fisharmonia, choć w jej przypadku występuje najwięcej podobieństw z organami, jest od nich po prostu znacznie słabsza. Akordeon ma węższy zakres barw, fiolet nie występuje w nim w ogóle, kolory robią wrażenie rozcieńczonych i zanieczyszczonych tak, że w sumie ma działanie prawie neutralne i rola instrumentu do zabaw i rozrywki, jaką pełni w naszej kulturze, jest dla niego chyba najodpowiedniejsza. Natomiast gra na harmonijce ustnej nasuwała mi nieodparte skojarzenia z grą na jakichś skrzypiących sprężynach i starym żelastwie, a kolory wyglądają na szare w zakresie przeciwnym do błękitu i indyga.


Instrumenty strunowe

Działanie instrumentów strunowych jest już znacznie bardziej złożone. Występuje albo kombinacja kolorów, albo kolor wyższy, albo będący mieszaniną barw - pojawiał się złoty, srebrny, seledynowy i inne. W wielu przypadkach kolor należał do "wyższych", co do których brakuje mi wiedzy, zatem nie wszystko potrafię powiedzieć na temat danego instrumentu. W wielu przypadkach, mimo podobieństw (kolor złoty lub podobny do złotego) występowały różnice, których nie potrafię sprecyzować. Zawsze też pojawiała się jeszcze jakaś cecha, nie wiążąca się z takim a nie innym kolorem, przeważnie specyficzna dla danego instrumentu. Strunowe nie wykazują tej prostoty działania, co dęte, zawsze jest ono bardziej złożone i wymaga głębszych i subtelniejszych studiów. Wiele z instrumentów strunowych ma działanie bardzo szlachetne, niektóre wyraźnie niekorzystne, niewiele natomiast plasuje się pośrodku. Dokładne zbadanie instrumentów strunowych wymaga zarówno znacznie więcej wiedzy, jak też znacznie większego wyczucia, niż zbadanie instrumentów dętych. I co prawda nie miałem możliwości przebadania tego zagadnienia, ale wygląda na to, że dużą rolę odgrywają cechy konkretnego egzemplarza danego instrumentu tak, że w znaczący sposób mogą wpłynąć na pogłębienie lub osłabienie efektu.


Instrumenty strunowe szarpane i uderzane

Większość instrumentów strunowych szarpanych działa w sposób, który można określić jako subtelny i delikatny, co w niektórych (ale tylko w niektórych) przypadkach jest równoznaczne z działaniem płytkim i powierzchownym. Większość z nich działa na wyższych poziomach i działanie to mogą odczuć tylko ludzie odpowiednio otwarci. W wielu przypadkach trudno jest mówić o kolorze ciągłym, raczej jako o czymś w rodzaju błysków i impulsów. Instrumentem bardzo korzystnym, jednym z najkorzystniejszych w ogóle, jest gitara klasyczna, która działa subtelnie i na wysokich poziomach, w delikatny sposób podnosi też witalność. Jednak nie działa ona na każdego, na to, żeby skorzystać z jej właściwości, trzeba być odpowiednio otwartym. Jeszcze korzystniejsza jest lutnia, również spokojna i delikatna, mająca bardzo harmonizujące działanie na cały organizm. Jej dźwięk jakby w delikatny sposób przenikał przez aurę i wpływał do wnętrza człowieka, przy czym w odróżnieniu od gitary, choć aby w pełni odczuć jej działanie również trzeba być otwartym, to jednak przynajmniej w niewielkim stopniu działa ona na każdego. Zarówno dźwięk gitary, jak też lutni cechuje kolor zbliżony do złotego. Bardzo korzystna jest też harfa, której działanie przypomina delikatny masaż całego ciała, który czasami może spowodować zupełne przestrojenie się i zharmonizowanie organizmu.. Jednak w jej przypadku jeszcze ważniejsze jest otwieranie na wpływy z innych światów. Niektórzy twierdzą, że dźwięk harfy przywołuje anioły, i chyba jest to prawda. A od rodzaju harfy zależy, jakie anioły i jakie konkretnie siły z innych światów zostaną przywołane, zawsze jednak będą to siły przyjazne.

Niekorzystne okazują się mandolina i cytra, których kolor przedstawiał mi się jako nieładny i zabrudzony. Podczas ich badania czułem nawet ukłucia i inne nieprzyjemne efekty, na szczęście przeważnie słabe.

Klawesyn i klawikord, choć to nieprawdopodobne, robią wrażenie instrumentów neutralnych lub prawie neutralnych - być może to, co z sobą niosą, jest obojętne akurat dla człowieka choć niekoniecznie dla innych żywych istot, a być może po prostu nie potrafiłem tego wyczuć (choć akurat w tym przypadku wydaje mi się to mało prawdopodobne). Cymbały, choć są instrumentem uderzanym, w oddziaływaniu wykazują cechy szarpanego, prawdopodobnie jest to związane z tym, że grający na nich faktycznie szarpie struny młoteczkami. W ich przypadku znacznie większe znaczenie niż kolory ma to, że ich dźwięk jest bardzo silnie zanieczyszczony i daje efekt podobny do środków odurzających.

Zjawiskiem zupełnie wyjątkowym okazuje się fortepian. Jego działanie sprowadza się do masażu dźwiękiem, prawdopodobnie jest to masaż ciała eterycznego. Ważniejsze jednak jest to, że jest on idealnym nośnikiem tego, co przekazuje sama muzyka - jej emocji i wszystkich treści, jakie z sobą niesie. Można powiedzieć, że pełni całkowicie służebną rolę wobec muzyki przekazując jej treść i wyraz, nie dodając od siebie nic poza tym łagodnym masażem, który jednak nie wpływa na wyraz samej muzyki. Jego kolor jest wręcz przezroczysty. Uwzględniając te cechy fortepianu nie należy się dziwić, że akurat w okresie romantyzmu przyćmił on inne instrumenty i wraz z zaledwie paroma innymi zdominował całą muzykę.


Instrumenty smyczkowe

Skrzypce, altówka i wiolonczela, choć w działaniu są do siebie podobne, nie są bynajmniej kilkoma odmianami tego samego instrumentu. Podobnie jest z innymi instrumentami smyczkowymi, jedynie w przypadku dawnych wiol można mówić o tym, że są odmianą tego samego. Poza tym, mimo dużych podobieństw, każdy instrument smyczkowy ma swoje indywidualne cechy.

Instrumenty smyczkowe nie działają na nic w sposób ukierunkowany, raczej otulają człowieka delikatnie ze wszystkich stron swoją mocą i działają na niego jako całość. Niewykluczone, że działają na nasze wyższe ciała. Ich działanie przypomina wiaterek, otulający człowieka i harmonizujący go. Nie nadają się do terapii ukierunkowanej na konkretny problem, ale do całościowego oddziaływania na człowieka i napełniania go korzystnymi, subtelnymi wibracjami. Jednak żeby ich działanie było wyraźne i dało większe efekty, musi ich wystąpić cała grupa. Jeden, pojedynczy instrument być może ma działanie na wyższych planach, jednak na fizycznym jest na tyle delikatny, że ma niewielkie możliwości. Daje to zadziwiającą analogię z orkiestrą, w której partie przeznaczone dla dętych często wykonują pojedyńcze instrumenty, natomiast partie smyczkowych prawie zawsze grupy złożone z wielu instrumentów.

Zawsze występuje kombinacja kolorów różnego rodzaju - na przykład "wyższych" (złoty, srebrny) z podstawowymi. Czasami, w przypadku instrumentów dawnych i prymitywnych, jest tak, jakby główny kolor instrumentów był przykryty z zewnątrz innym, który go zanieczyszcza. Zawsze też dźwięk instrumentów smyczkowych ma w sobie coś, co trafia jakby bezpośrednio do duszy i czego powiązywanie z kolorami nie ma sensu. Skrzypce są najprostsze w odbiorze. Ich dźwięk najbardziej bezpośrednio trafia do duszy i bardzo dobrze "przelewa" do niej uczucia, sprawiają one wrażenie instrumentu świetnie nadającego się tam, gdzie kogoś trzeba otworzyć na uczucia, przekazać uczucia radości i "uleczyć duszę". Wyczuwałem też silne działanie na splot słoneczny. Najsilniejsze jest działanie przy grze legato, niekoniecznie spokojnej, ale bez specjalnej wirtuozerii. Z kolorów występuje żółtozłoty, zieleń, zaznacza też swą obecność wiele kolorów wyższych. Myślę, że cechy, które tu podałem, dobrze tłumaczą ogromną popularność tego instrumentu, szczególnie w epoce romantyzmu. Wiolonczela nie jest już taka prosta w odbiorze, przekazywane przez nią uczucia są bardziej subtelne. Zaznaczało się działanie na czakram trzeciego oka i mniej wyraźnie korony. W porównaniu ze skrzypcami wiolonczela działa z mniejszym natężeniem, ale jakby w szerzym paśmie, w mniejszym stopniu daje prostą i powierzchowną radość, za to sięga głębiej do człowieka i oprócz radości przynosi również ukojenie. Z kolorów wyczuwałem kombinację subtelniejszego złota z fioletem. Wiolonczela wydaje się najkorzystniejszym z instrumentów smyczkowych, ale jej działanie jest głębokie i można powiedzieć, że trzeba do niego trochę dorosnąć.

Kontrabas ma działanie podobne do wiolonczeli, ale o wiele słabsze. Cenny jest jako składnik zespołów, ale jako instrument solowy daje niewiele. Jedynie podczas gry pizzicato (szarpanej) przekazuje krótkie, ale silne porcje energii, otulającej słuchacza czymś ochronnym, ale też na tyle silnej, że wskazana byłaby pewna ostrożność w dawkowaniu. Altówka z kolei z punktu widzenia natury dźwięku ma nieprawidłowe proporcje i to wyraźnie waży na jej działaniu - jest ono korzystne, ale słabe, nasuwa się skojarzenie z "parą idącą w gwizdek" i aż się prosi, żeby zmienić trochę jej budowę tak, żeby jej efekty były wyraźniejsze. Nie odkrywam tu zresztą niczego nowego, nawet w podręcznikach instrumentoznawstwa można przeczytać, że wymiary altówki są inne, niż by to wynikało z wysokości dźwięków, które się z niej wydobywa. O takiej a nie innej jej budowie zadecydowały względy wykonawcze (konieczność dostosowania wielkości do wymiarów ciała człowieka), okazuje się, że ma to również duże efekty uboczne.

Natomiast dawne instrumenty smyczkowe nie dorównują obecnym, w najlepszym razie okazują się ich mniej doskonałą wersją i z punktu widzenia ich oddziaływań nie ma sensu się nimi zajmować.


Instrumenty perkusyjne

Instrumentoznawstwo wyodrębnia dwie grupy instrumentów perkusyjnych: membranowe, w których dźwięk powstaje na skutek drgania membrany, oraz samobrzmiące, w których drga ciało stałe mające naturalną sprężystość. (Wyjątkiem wśród samobrzmniących są wspomniane już instrumenty języczkowe, które do perkusyjnych nie należą,). Część z nich daje dźwięki o określonej wysokości, część szmery obejmujące ciągły fragment widma dźwięków. Wspólną cechą większości instrumentów perkusyjnych i wszystkich tych, którymi się zajmowałem, jest to, że dźwięk wydobywa się z nich poprzez uderzanie (potrząsanie np. tamburynem do tego samego się sprowadza). Wspólną cechą ich oddziaływania to, że zawsze zaznacza się wpływ na centralny układ nerwowy, a kolor okazuje się czynnikiem niezbyt istotnym. Im bardziej nieokreślona jest wysokość dźwięku instrumentu, tym bardziej rozmyty i trudny do uchwycenia jest też jego kolor, nie jest to jednak zależność pełna. Najkorzystniej instrumenty te działają wtedy, kiedy są używane w tradycyjny sposób i bez udziwnień. W miarę zwiększania się tych udziwnień (np. przestrajanie kotłów w czasie trwania dźwięku, próby grania melodii na instrumentach z natury niemelodycznych) praktycznie każdy instrument staje się niekorzystny.

Jeśli chodzi o dalszy podział instrumentów perkusyjnych z punktu widzenia ich oddziaływania, to najrozsądniej wydaje mi się przeprowadzić go ze względu na materiał, z którego są wykonane: na membranowe, drewniane, metalowe i szklane (inne słyszałem tylko w zespołach i nie mogę się na ich temat wypowiadać). Są co prawda takie, które nie dają się jednoznacznie zaklasyfikować do żadnej z tych grup (werbel, marimba, tamburyn), jednak mimo to taki podział wydaje mi się najlepszy z możliwych. Zawsze też potrafiłem tylko bardzo ogólnie naszkicować ich działanie, jego dokładniejsze określenie wymagałoby uwzględnienia wielu innych czynników. W muzyce artystycznej do każdego instrumentu używane są różne rodzaje pałeczek, ważne jest miejsce, w które są uderzane itp. Z moich badań wynika, że czynniki te nie wpływają na zasadnicze właściwości instrumentu, natomiast mogą w istotny sposób wpłynąć na parametry szczegółowe jego dźwięku. Duże znaczenie ma też rytm gry na instrumentach perkusyjnych. Pełne zbadanie tej grupy instrumentów wymagałoby zatem znacznie głębszego potraktowania tematu i zaangażowania dużej grupy ludzi.


Instrumenty membranowe

Do instrumentów membranowych zaliczają się kotły i różnego rodzaju bębny (oczywiście te naciągnięte skórą lub czymś, co ją imituje, a nie np. metalowe). Ich działanie wykazuje daleko posunięte analogie z masażem (może nawet jest to masaż ciała eterycznego - to już musiałby stwierdzić ktoś specjalizujący się w tych zagadnieniach). I tak jak w przypadku masażu, nie da się jednoznacznie powiedzieć, czy jest ono korzystne - stosowane umiejętnie mogą uzdrawiać, stosowane nieumiejętnie wręcz zabijać. Duże znaczenie ma tu rytm, siła uderzeń i wiele innych czynników, i nie wszystko daje się ująć w reguły. Zawsze jest to działanie poprzez układ nerwowy i zawsze jest silnie pobudzające, wydaje się też, że może pobudzać siły organizmu do walki z chorobami, a także psychikę do oczyszczania. Jednak, jak już wspomniałem, wszystko zależy od sposobu użycia, a czynników jest zbyt wiele, żeby w ogólnych badaniach wgłębiać się w nie. Najlepsze są bębny z naturalnej skóry, a najlepiej jest uderzać w nie miękkimi pałeczkami, jednak nie nazbyt miękkimi.

Działanie dość różne od innych instrumentów membranowych wykazuje werbel (zwany też małym bębnem), wykonany ze sztucznej skóry, pod którą umieszczone są struny z innego materiału. Jest on wyraźnie niekorzystny, a słuchając jego dźwięku czułem się tak, jakby jakaś brzytwa przecinała mi spojenie półkul mózgowych.

W wielu środowiskach bębny są używane do wprowadzania się w stany transowe i podobne. Sądzę, że uzyskane przeze mnie wyniki dają się z tym pogodzić.


Instrumenty perkusyjne drewniane

Instrumenty perkusyjne drewniane działają najbardziej bezpośrednio na mózg i układ nerwowy. Szczegóły - na które konkretnie miejsce w mózgu, w jaki sposób itp. - zależą od rodzaju instrumentu. Jednak większość tych, które badałem, robiła wrażenie wykonanych ze zbyt miękkiego drewna i mających zbyt krótki dźwięk, żeby mogły mieć znaczące działanie. Jedynie ksylofon wykazuje działanie bardziej wyraźne, a najbardziej wyraźnie działa przy muzyce pełnej ruchu. Jest to działanie korzystne, trochę pobudzające siły witalne. Marimba jest jakby złagodzoną i przytłumioną odmianą ksylofonu, przytłumioną w taki sposób, że może stać się niekorzystna, ale to, jak zadziała, w dużym stopniu zależy od odbiorcy (dla jednego może okazać się korzystna, dla innego nie). Jednak materiał nagraniowy, którym dysponowałem w przypadku instrumentów należących do tej grupy, nie pozwala mi więcej powiedzieć na ich temat poza tym, że warto by było podjąć bardziej zaawansowane badania, bo może się okazać, że jest w tym instrumencie sporo możliwości wykorzystania.


Instrumenty perkusyjne metalowe

Instrumenty metalowe w największym stopniu wpływają na pracę mózgu, a poprzez mózg mogą wpływać na cały organizm. Natomiast sposób, w jaki to robią, zależy od metalu, z jakiego są wykonane. Niektóre mają dźwięk zgodny z falami mózgu i te mogą być bardzo korzystne, dźwięk innych jest niezgodny z falami mózgu i te są niekorzystne. Wydaje się, że wynika to przede wszystkim z właściwości samego metalu, a kształt i wielkość instrumentu może jedynie wzmocnić lub osłabić efekt.

Najbardziej znanym instrumentem metalowym są dzwony. Każdy chyba lubi słuchać ich dźwięku, a to, co wynika z moich badań, jest w dużym stopniu zgodne z powszechnymi odczuciami na ich temat. Znakomicie wprowadzają w stan medytacji, mają działanie kojące i wyciszające, mogą wprowadzić w odmienne stany świadomości. Im niższy dźwięk dzwonu, tym bardziej dogłębne i subtelne jest ich działanie, jednak wydaje się, że pewne konkretne częstotliwości mogą być bardziej korzystne niż inne. Dzwony mogą mieć ogromne zastosowanie do leczenia nerwowego i psychicznego, jednak bez konsultacji z kimś znającym dogłębnie ich działanie (lekarzem lub naturoterapeutą) należy zachować ostrożność i nie wystawiać się na nie dłużej niż kilka minut. Na koniec wypada stwierdzić, że z punktu widzenia omawianych tu zagadnień nie ma sensu wygrywanie melodii na dzwonach, najlepiej jest po prostu wsłuchiwać się w ich jednostajny dźwięk.

Również silne działanie wykazują gongi, choć tu bardzo wiele zależy od metalu, z którego są wykonane - czy dźwięk, który wydaje, jest zgodny z falami mózgu. W zależności od niego gongi mogą być korzystne lub niekorzystne, działać dostrajająco lub rozstrajająco. Gongi używane w europejskich orkiestrach symfonicznych pod nazwą "gong" (a więc pewna wieloznaczność nazwy) i "tam-tam" (nie mylić z afrykańskimi tam-tamami!) należą do najkorzystniejszych.

Instrumentem, używanym w orkiestrze do imitowania dźwięku dzwonów, są tzw. dzwony rurowe. Są one najwyraźniej niekorzystne ze względu na to, że materiał, z którego są wykonane, wydaje dźwięk niezgodny z falami mózgu. Inne podobne do nich instrumenty wykonane z metalowych sztabek mogą okazać się korzystne.

Dźwięk innych instrumentów - talerze, trójkąt (triangiel), czelesta, dzwonki orkiestrowe (ich prostsza odmiana jest powszechnie znana jako "cymbałki") - jest jak krótki impuls, wysłany do mózgu. Od strony barwy wyglądają jak krótki błysk światła, którego kolor trudno mi było uchwycić. Mają przeważnie małą moc przebicia się przez orkiestrę i ich działanie przeważnie jest słabe, silniejsze jest ono wtedy, gdy są używane jako solowe. Wszystkie są korzystne, choć dzwonki są instrumentem zbyt prymitywnym, żeby było to wyraźnie odczuwalne. Lepiej od nich wypada czelesta, będąca udoskonaloną odmianą dzwonków. Bardzo korzystnie działa ona na mózg i przypuszczam, że ma działanie oczyszczające z niekorzystnych wpływów otoczenia. Talerze i trójkąt również mogą mieć działanie lecznicze (zdarzyło się nawet, że podczas badań nad nimi miałem pewne kłopoty z nerwem kulszowym i czułem, że korzystnie wpływają na jego stan). Instrumentem zdecydowanie niekorzystnym, wręcz niebezpiecznym, jest wibrafon, a czynnikiem, który o tym decyduje, jest wibrato jego dźwięku.

Jak widać, otwiera się tutaj ogromne pole do szczegółowych badań: w jaki sposób dobrać materiał, w jaki sposób wykonać instrument i czym go uderzać, żeby osiągnąć jak największą zgodność z rytmem mózgu i uzyskać określone efekty. Przykład dzwonów i niektórych gongów świadczy o tym, że zastosowania mogą być ogromne. Zawsze jednak należy uważać, żeby nie przesadzić ze stosowaniem instrumentów metalowych, gdyż zbyt długie i mocne ich oddziaływanie na mózg może zaszkodzić na podobnej zasadzie, na jakiej szkodzi nadmierne stosowanie fizykoterapii, a zważywszy naturę ich działania niebezpieczeństwo to może być szczególnie duże.


Inne instrumenty perkusyjne

Instrumentem perkusyjnym może być praktycznie wszystko, są nim również np. klaszczące dłonie. W muzyce artystycznej i ludowej znanych jest znacznie więcej niż te, o których dotąd wspomniałem, nie u wszystkich dźwięk powstaje na skutek uderzania, jednak w przypadku takich posiadany przeze mnie materiał muzyczny pozwala mi jedynie na stwierdzenia bardzo ogólnikowe. Instrumenty szklane wydają się mieć działanie podobne do metalowych, jednak trudniej tu o zgodność z falami mózgu. Znamienne jest, że w dawnych czasach znany był instrument harmonika szklana, jednak szybko wyszedł on z użycia po tym, jak zaobserwowano, że grający na nim muzycy często zapadają na choroby umysłowe. Moje odczucia co do tego instrumentu są podobne - zdecydowanie niekorzystne działanie na mózg. Marakasy i instrumenty podobne do nich, u których dźwięk powstaje na skutek przesypywania pewnego materiału, wydają się oddziaływać na ciało eteryczne lub astralne, jednak jest to chyba działanie bardzo słabe. Wygląda na to, że im twardszy jest materiał, z którego wykonany jest instrument, tym silniejsze i wyraźniejsze jest jego działanie.

Na koniec wypada wspomnieć o tym, iż pojawiają się czasami głosy, że fortepian jest instrumentem perkusyjnym lub mającym wiele wspólnego z perkusją. Z punktu widzenia podjętych tutaj badań należy kategorycznie stwierdzić, że jego działanie nie wykazuje cech instrumentu perkusyjnego i zdecydowanie nie należy on do tej grupy.

W obecnie istniejącej muzyce tzw. poważnej instrumenty perkusyjne nie są należycie wykorzystane. Aż do połowy XIX wieku stanowiły tylko uzupełnienie orkiestry, praktycznie nie było utworów, w których występowałyby jako solowe. Z kolei w muzyce nowszej istnieje wiele utworów napisanych nawet wyłącznie na perkusję, również dla wielu wykonawców, jednak kompozytorom, tworzącym taką muzykę, brakowało nie tylko wiedzy o ich działaniu na człowieka, ale też świadomości, że takie zagadnienie może istnieć. Wiele nowoczesnych utworów na perkusję jest interesujących od strony brzmieniowej i artystycznej, jednak kiedy się ich słucha medytacyjnie, zauważalny jest brak jakiejkolwiek logiki i kompletny brak wyczucia tych zagadnień. Nie spotkałem przypadku muzyki na perkusję, która słuchana medytacyjnie nie stawałaby się wręcz niebezpieczna po stosunkowo krótkim czasie. A szkoda, bo w instrumentach tych tkwią ogromne możliwości wykorzystywania ich do celów uzdrawiających zarówno ciało, jak też psychikę, i warto podjąć bardziej systematyczne studia nad ich zastosowaniem.


Instrumenty elektroakustyczne i sztuczne generatory dźwięku

Oddziaływanie dźwięku wytworzonego przez elektroniczne generatory wykazuje cechy w dużym stopniu zgodne z tym, czego należałoby oczekiwać biorąc pod uwagę naturę takich dźwięków. Przede wszystkim tak, jak występuje ogromna różnorodność w ich czysto muzycznych cechach i otwierają się zupełnie nowe możliwości, tak też występuje ogromna różnorodność w ich działaniu i też otwierają się zupełnie nowe możliwości, które mogą być wykorzystane zarówno w sposób konstruktywny i uzdrawiający, jak też silnie destrukcyjny. I tak jak mimo swej różnorodności dźwięki generowane sztucznie zawsze będą miały swoje wspólne cechy i dla wprawnego ucha będą rozpoznawalne, tak też w ich oddziaływaniu zaznaczają się cechy wspólne i wyraźnie odróżniające je od instrumentów tradycyjnych. Podobnych analogii między fizycznymi cechami dźwięku a jego oddziaływaniem jest zresztą znacznie więcej. W porównaniu z instrumentami tradycyjnymi dźwięk instrumentów elektroakustycznych jest czysty, sterylny i jakby przefiltrowany. Nawet, jeśli podobny efekt pojawia się w przypadku niektórych instrumentów tradycyjnych, to tutaj zaznacza się w znacznie większym stopniu. Jest on szczególnie wyraźny w przypadku instrumentów dawniejszych, takich, jak organy Hammonda czy fale Martenota. Nowocześniejsze syntezatory mają dźwięk dużo bardziej pełny, ale chyba nigdy nie będzie on taki, jak w przypadku instrumentów naturalnych. Również jego działanie nie przypomina działania czynnika mechanicznego, jak w przypadku instrumentów tradycyjnych, lecz raczej działanie pola elektromagnetycznego. Dźwięk elektroniczny nie działa na całego człowieka, ale na określone miejsca na jego ciele lub w psychice, czasami wręcz na określone komórki ciała. Czasami wrażenie jest takie, jakby te komórki przenikał i przefiltrowywał (w niektórych przypadkach nasuwają się skojarzenia z przepłukiwaniem wodą destylowaną). Czasami przypomina ono kłucie szpilkami, a czasami akupunkturę, ale taką, którą można prowadzić leczenie konkretnego problemu, nigdy holistyczne. Przestrzenne pulsowanie dźwięku może z kolei wytworzyć coś w rodzaju pola elektromagnetycznego (a może nie coś w rodzaju, tylko właśnie pole elektromagnetyczne?), bardzo silnie oddziaływujące na ciało i na psychikę w bardzo różnorodny sposób. Możliwości są rzeczywiście ogromne, i wydaje mi się, że najsilniejszy efekt osiągnie się nie przez słuchanie, ale przez przyłożenie końcówki z dźwiękiem w odpowiednie miejsce w taki sam sposób, w jaki przykłada się elektrodę.

Zastosowanie terapeutyczne instrumentów elektroakustycznych może być bardzo szerokie - od kojącego i usypiającego po pobudzające i zmuszające do działania, może ono być leczące, i może nawet się okazać, że na każdą dolegliwość znajdzie się sposób leczenia poprzez dźwięk wytworzony elektronicznie. A żeby osiągnąć dobry efekt, dźwięk ten powinien być albo stały, albo zmieniać się powoli i spokojnie.

Niestety, jest też druga strona zagadnienia. Działanie instrumentów elektroakustyczych może też być silnie destrukcyjne, a wszystkie cechy, które wymieniłem, mogą być wykorzystane w sposób bardzo szkodliwy. Szczególnie szkodliwe są dźwięki o szybko zmieniającej się wysokości i innych parametrach. A ponieważ współcześni kompozytorzy najczęściej dążą do uzyskania "interesujących efektów brzmieniowych" i niejako do oszołomienia swoją muzyką, więc też wśród muzyki elektronicznej dominuje ta niekorzystna lub bardzo szkodliwa. Wcale tak być nie musi, ale w naszej kulturze tendencja ta niestety przeważa.

Kolory dźwięków elektronicznych są bardzo różne, zwykle jednak wyglądają na rozwodnione i matowe lub prawie monochromatyczne (co też nie powinno być zaskoczeniem). Nigdy też nie należą do najważniejszych cech tego dźwięku. Ciekawostką jest to, że bardzo często występowało indygo jako jedna ze składowych lub kolor wyraźniejszy niż pozostałe.

Dźwięk gitary elektrycznej daje pewne połączenie cech dźwięku gitary klasycznej z dźwiękiem elektroakustycznym. Ten drugi element wyraża się między innymi przez kolor przypominający kolor brudnej rdzy. Nie jest to instrument szkodliwy, co najwyżej trochę niekorzystny, a z punktu widzenia oddziaływania dźwięku gitara elektryczna jest wynalazkiem zupełnie zbędnym i niewartym większej uwagi. Natomiast dźwięk gitary basowej robi wrażenie wybitnie szkodliwego - zaznacza się w nim brak korzystnych cech dźwięku gitary klasycznej, silna czerń, i brutalne wdzieranie się do wnętrza człowieka.


Grupy i połączenia instrumentów

Oddziaływanie grup i zespołów instrumentów oraz właściwości instrumentów w połączeniu z innymi stanowi osobne, obszerne zagadnienie, którego w swoich badaniach zaledwie dotknąłem. Wyszedłem z założenia, że nie ma sensu zajmowanie się nim w sytuacji, kiedy badania nad wpływem instrumentów w ogóle zostały zaledwie rozpoczęte, warto zrobić to jedynie w takim zakresie, żeby chociaż wstępnie zorientować się w skali zagadnienia i w rodzaju problemów, jakie mogą się pojawić. Nie można bowiem wykluczyć tego, że wystąpią interakcje i coś, co nie będzie prostym połączeniem wpływu instrumentów, wchodzących w skład zespołu, oraz że pojawi się nowa jakość. Przypadek trąbki, która traci swe najlepsze właściwości w zestawieniu z większością instrumentów dętych drewnianych, świadczy, że możliwości takie należy poważnie wziąć pod uwagę. Dlatego chciałbym z góry zastrzec, że jakiekolwiek zjawiska tutaj zasygnalizuję, nie mogę mieć pewności, czy nie istnieją od nich wyjątki, a nawet spodziewam się, że istnieją bardzo duże.

Co do zespołów składających się z instrumentów należących do jednej grupy, to w przybliżeniu można powiedzieć, że wykazują cechy, które wymieniłem jako wspólne danej grupy, oczywiście w zwiększonym wymiarze. I tak zespoły instrumentów dętych dają dźwięk bardzo masywny, o oddziaływaniu bardzo konkretnym i dającym się ująć w prostych kategoriach. Wygląda na to, że poza pewnymi przypadkami szczególnymi działanie takiego zespołu jest prostą sumą działania instrumentów wchodzących w jego skład, szczególnie wtedy, kiedy składa się on z instrumentów należących do jednej podgrupy (wargowych, stroikowych, blaszanych). Nieco inaczej wygląda to w przypadku instrumentów smyczkowych, które w zespole nabierają mocy. Jest to dość oczywiste jeśli wziąć pod uwagę, że ich działanie jest bardzo delikatne i dotyczy planów niefizycznych - wtedy połączenie wielu instrumentów niewiele straci na delikatności, a zyska moc "materializowania" swoich działań i przejawiania ich nawet na planie fizycznym.

Nie miałem możliwości przeprowadzenia wiarygodnych badań zespołów instrumentów strunowych szarpanych. Jeśli miałbym się pokusić o przewidywania, to ponieważ wśród tych instrumentów zaznacza się spora różnorodność nawet jakościowa, więc ich połączenie również mogłoby stworzyć jakość będącą czymś innym, niż prosta suma składników takiego zespołu.

Co do łączenia ze sobą instrumentów należących do różnych grup, to ograniczyłem się do zbadania skrzypiec w połączeniu z niektórymi innymi instrumentami. Przede wszystkim należy stwierdzić, że bardzo popularne w naszej muzyce połączenie skrzypiec z fortepianem nie jest zbyt szczęśliwe. Nie ma w takim połączeniu nic szkodliwego, jednak dźwięk tych instrumentów ma różną naturę i nie daje się dobrze połączyć. Główne cechy skrzypiec i fortepianu wyraźnie nie harmonizują ze sobą i jeśli można mówić o jakimś dodatkowym efekcie, to tylko o efekcie wzajemnego tłumienia. I choć tego nie badałem, to przypuszczam, że podobnie jest w przypadku łączenia fortepianu z innymi instrumentami, do których używany jest jako akompaniujący, również z dętymi.

Mniejszy efekt tłumienia występuje w połączeniu skrzypiec z fletem, tu oba te instrumenty, choć również nie współgrają ze sobą, to przynajmniej zachowują większość swoich właściwości i działają osobno. Bardziej "poszkodowane" w tym przypadku są skrzypce, które są tłumione w większym stopniu. Natomiast bardzo pięknie wypada połączenie skrzypiec z harfą - instrumenty te mają podobne kolory, oba niosą z sobą wiele światła, i razem tworzą wspaniały efekt. Aż szkoda, że tak mało istnieje utworów na oba te instrumenty w połączeniu.

Zupełnie czymś innym jest orkiestra symfoniczna. Nie jest ona prostą sumą instrumentów, wchodzących w jej skład, tylko czymś znacznie pełniejszym. Wszystkie instrumenty razem współdziałają tworząc nową jakość, będącą czymś więcej niż połączeniem ich korzystnych cech. Z kolei cechy niekorzystne są tuszowane przez zespół jako całość i przejawiają się w znacznie mniejszym stopniu albo wręcz wcale. Szczególnie wyraźne jest to w przypadku dzwonów rurowych, które używane z umiarem wiele wnoszą do zespołu, natomiast to, że ich dźwięk jest niezgodny z rytmem mózgu, zupełnie traci znaczenie w zestawieniu z całą orkiestrą. Nieco inaczej jest z klarnetem, którego niekorzystny wpływ jest trochę wyczuwalny, jednak poszerza on barwę orkiestry i jej możliwości wyrazu w stopniu na tyle dużym, że okazuje się to czynnikiem ważniejszym. Jedynym instrumentem, który nawet w orkiestrze zachowuje swe niekorzystne cechy, wydaje się być wibrafon. Pozostałe nawet nie tyle łączą swe cechy korzystne, co razem tworzą coś większego i pełniejszego, a środki wyrazu, jakie się uzyskuje, rekompensują wszystko niekorzystne i nawet przewyższają znaczenie oddziaływania każdego instrumentu z osobna.

Różne instrumenty w połączeniu ze sobą nasuwają analogię z pierwiastkami chemicznymi, z których każdy ma pewne właściwości, jednak ich połączenie może wytworzyć coś odmiennego i nawet niekoniecznie musi to być związek chemiczny - przecież nawet powietrze, będące tylko mieszaniną gazów, jest czymś odmiennym niż tlen, azot czy dwutlenek węgla. Podobnie wydaje się być z instrumentami. Ich połączenie czasami jest tylko prostą sumą, a czasami czymś zupełnie innym.


Uwagi co do metod prowadzenia badań

Słuchanie muzyki tak, żeby odczuć całe jej działanie, różni się pod wieloma względami od słuchania jej tylko dla przyjemności lub doznań estetycznych. Warto więc, poza wynikami badań, przedstawić zasady, którymi kierowałem się podczas ich prowadzenia. Zasady te dotyczą nie tylko badań nad instrumentami, ale w zasadzie każdych badań, związanych z muzyką i jej wpływem na człowieka, oraz medytacji z muzyką i muzykoterapii.

Przede wszystkim należy się skoncentrować wyłącznie na muzyce, a w tym celu najlepiej jest zamknąć oczy, odciąć możliwie dokładnie od innych źródeł dźwięku (a już całkowicie od resztek innej muzyki dobiegającej np. od sąsiadów), wejść w stan zbliżony do medytacji i mentalnie otworzyć się na jej działanie. Najlepiej jest poprzedzić badania krótką modlitwą, w której określimy cele badań lub medytacji i poprosimy o pomoc w jej przeprowadzeniu, a zakończyć modlitwą z podziękowaniem. Niedopuszczalne są rozmowy w trakcie badań, należy też zadbać o wyłączenie telefonów, elektronicznych zegarków i podobnych źródeł dźwięku, który w tym spokojnym stanie, w jakim się wtedy znajdujemy, może zadziałać jak kataklizm i nie tylko uniemożliwić dalsze badanie, ale też zadziałać jak szok, który wyrządzi wiele szkód. Czasami w trakcie badań trzeba zrobić krótką przerwę chociażby dla odpoczynku lub w celu zmiany płyty. Jeśli jednak tych przerw będzie zbyt wiele, też źle wpłynie to na poziom koncentracji i na wynik badania. Z tego też względu najlepiej jest skompletować sobie nagrania na jednej lub najwyżej paru płytach, taśmach lub zestawach plików. Jeśli decydujemy się słuchać tylko wybranych utworów z płyty kompaktowej lub ze zbiorów przechowywanych w komputerze, należy zawczasu zaprogramować odtwarzacz tak, żeby uwzględniał tylko te ścieżki, które są nam potrzebne. Jeśli natomiast będą to nagrania z taśm magnetofonowych, należy przez rozpoczęciem badań ustawić je w odpowiednim miejscu. Jeśli jakiś fragment taśmy ma być odsłuchiwany wiele razy, należy go zawczasu nagrać wiele razy na innej taśmie, gdyż jej ciągłe cofanie i tym bardziej szukanie początku nagrania mogą zupełnie zdekoncentrować i uniemożliwić przeprowadzenie badań. Warto też zawczasu przygotować sobie wszystkie nagrania, z których zamierzamy korzystać, tak, żeby nie trzeba było przerywać badań wyszukiwaniem ich. Ten ostatni wymóg w wielu przypadkach okazywał się niewykonalny, gdyż w trakcie badań stwierdzałem, że dla kompletnego ich przeprowadzenia należy zmienić pierwotne "plany repertuarowe". Warto jednak postarać się przynajmniej o ograniczenie takich sytuacji. Należy unikać muzyki z plików mp3 i innych, na których zapis wiąże się z dużą kompresją dźwięku - dźwięk, zapisany w ten sposób, traci tak wiele ze swych cech istotnych z punktu widzenia oddziaływań, że pliki te okazują się mało przydatne lub zupełnie nieprzydatne do badań.

Jednym z podstawowych zagadnień przy podejmowaniu jakichkolwiek badań muzycznych jest to, że muzyka działa na człowieka poprzez cały jego organizm i psychikę. A co za tym idzie, nie można słuchać jej przez słuchawki, tylko przez głośniki tak, żeby wnikała w nas nie tylko poprzez uszy, ale przez całe ciało. Słuchanie przez słuchawki może być wskazane tam, gdzie chodzi tylko o przyjemność lub pewne doznania estetyczne, może też być wskazane wtedy, gdy celem jest wywarcie pewnego wpływu na mózg. Jeśli jednak chodzi o działanie muzyki na cały organizm i psychikę, wtedy to absolutnie nie wystarcza. Zdarzyło się, że przeprowadzając badanie miałem przejściowe kłopoty z jednym uchem i słabo na nie słyszałem. Stwierdziłem wtedy, że tylko w niewielkim stopniu wpływa to na moją zdolność do ich podjęcia i do wyciągania wniosków. Można się spodziewać, że słuchanie muzyki wykonywanej na żywo daje jeszcze silniejszy efekt, jednak tego zagadnienia nie podejmowałem.

Należy też pamiętać o zachowaniu pewnych zasad bezpieczeństwa. Inny efekt daje słuchanie muzyki "do obiadu", kiedy jest ona tylko tłem, inny słuchanie jej w skupieniu, a jeszcze inny pełne otwarcie się na jej działanie w stanie medytacyjnym. Z moich poprzednich doświadczeń z muzyką, które mam zamiar opisać kiedyś w innym artykule, wiem, że jej działanie może być nieprawdopodobnie silne i głębokie. A ponieważ dziedzina ta jest ogólnie mało znana i zbadana i w niewielkim stopniu wiadomo, czego się spodziewać, nie należy przesadzać ze zbyt dużą i silną dawką muzyki, szczególnie, jeśli niesie ona z sobą duży ładunek emocjonalny lub jej działanie jest w jakiś sposób wyjątkowe. Należy też pamiętać o zwykłym zmęczeniu. Moje badania jednorazowo trwały około godziny, tylko czasami dłużej, i była to na ogół dawka wystarczająca. Zdarzało się (choć zaznaczam, że były to wyjątki), że musiałem je kończyć wcześniej, gdyż stwierdzałem, że dalsze wystawianie się na badaną muzykę byłoby niebezpieczne. Natomiast znacznie częstsze były przypadki, że po jakimś czasie (zwykle po około godzinie) automatycznie wychodziłem ze stanu skupienia i próby ponownego wejścia w niego nie przynosiły rezultatu - najwyraźniej dla mojej podświadomości lub dla mojego organizmu przyjęta dawka muzyki była wystarczająco duża.


Podsumowanie i wnioski końcowe

Trudno jest dziś wątpić w to, że w muzyce drzemią potężne moce, zdolne leczyć i zdolne wprowadzać w choroby. Żeby je w pełni wykorzystać, konieczna jest wiedza na temat właściwości dźwięku. Wiadomo też, że sam dźwięk wpływa na wszelkie żyjące organizmy. Moim celem było zbadanie właściwości dźwięku instrumentów używanych w muzyce europejskiej i wpływu, jaki może on wywierać. Jak już wspomniałem na samym początku, moje badania przeprowadzałem maksymalnie prymitywnymi metodami i są one dalekie od naukowych. Nie miałem możliwości weryfikacji swoich wyników, a polegać mogłem jedynie na własnym wyczuciu, niedoskonałym, i w kilku przypadkach na wyczuciu innych osób, równie niedoskonałym. W trakcie swoich badań wielokrotnie stwierdzałem, że natknąłem się na zagadnienie, którego nie jestem w stanie zgłębić gdyż nie pozwala na to stan mojej wiedzy i świadomości. Nasuwa się od razu pytanie, ilu takich przypadków nawet nie zauważyłem i ilu takich zagadnień pozostaję zupełnie nieświadomy. Jest też rzeczą oczywistą, że i w tym, co stwierdziłem, mogę się mylić. Moich wyników w żadnym wypadku nie można więc uznać za wiążące i wyczerpujące zagadnienie. Nie można nawet wykluczyć możliwości, że pomyliłem się we wszystkim (aż taka ewentualność nie wydaje mi się prawdopodobna, niemniej jednak nie można jej wykluczyć). Myślę jednak, że sama różnorodność, z jaką odbierałem poszczególne instrumenty, a równocześnie dające się zauważyć cechy wspólne, świadczy o tym, że z moich badań wypływają pewne wnioski. I te wnioski chcę przedstawić jako niewątpliwy plon moich badań.

Pierwszym narzucającym się wnioskiem jest to, iż można przyjąć jako pewnik, że każdy instrument wywiera pewien wpływ na człowieka nie tylko pod względem doznań artystycznych, ale też radiestezyjnych, choć obecnie jest zagadnieniem otwartym, w jakim stopniu wpływ ten jest taki sam dla wszystkich, a w jakim różny dla każdego człowieka. Innymi słowy - zagadnienie, któremu poświęcone były te badania, istnieje i warto się nim zająć, a względy artystyczne i techniczne możliwości instrumentu nie decydują o wszystkim.

Kolejnym narzucającym się wnioskiem jest ogromna ubogość naszej muzyki, a przynajmniej tej, która istnieje w świadomości większości odbiorców, nawet tych zaliczających się do grona koneserów. W epoce baroku komponowano muzykę na wszystkie instrumenty, jakie wtedy były znane, z wyjątkiem perkusyjnych - tylko rola tych była podrzędna. Nie ma chyba takiego instrumentu, który nie występowałby jako solowy lub jeden z solowych w utworach Vivaldiego, Telemanna i wielu innych kompozytorów, a który w ich czasach był znany i popularny, wyjątkiem są jedynie instrumenty perkusyjne i czasami klawiszowe. Odwrót od tego rozpoczął się w epoce klasycyzmu, w dorobku którego trudniej już znaleźć utwory na niektóre instrumenty w roli solowych. Natomiast w epoce romantyzmu muzyka została całkowicie zdominowana przez zaledwie dwa instrumenty: fortepian i skrzypce. Romantyzm obsypał nas muzycznymi arcydziełami na te dwa instrumenty, trochę ich dodał na altówkę i wiolonczelę, kilka innych, jak na przykład organy, odgrywało jeszcze pewną rolę jako instrumenty solowe. Pozostałe zostały praktycznie zepchnięte do roli towarzyszących i tworzących tło. W muzyce romantycznej i nieco późniejszej trudno jest znaleźć znaczący utwór na róg, obój, harfę, nie mówiąc o instrumentach jeszcze mniej popularnych, jak na przykład puzon. I choć równocześnie nastąpił rozwój orkiestr symfonicznych i różne grupy wchodzące w jej skład zaczęły być wykorzystywane w stopniu nieporównywalnym z dawnymi epokami, choć na początku XX wieku dominacja fortepianu i skrzypiec zaczęła powoli maleć, a obecnie kompozytorzy tworzą już chyba na wszystkie możliwe i instrumenty i na najróżniejsze (czasami najfantastyczniejsze) ich zestawy, to można powiedzieć, że muzyka wywodząca się z nurtu tzw. poważnej w dalszym ciągu jest zdominowana przez te dwa instrumenty z niewielkim udziałem kilku innych. Żeby stwierdzić, że tak jest, wystarczy zajść do dowolnego sklepu płytowego i zobaczyć, nagrań jakiej muzyki jest w nim najwięcej, a jaką znaleźć jest bardzo trudno; wystarczy przeanalizować programy koncertów dowolnej filharmonii lub programy rozgłośni nadających muzykę tzw. poważną. Znamiennym przykładem jest również wydana w latach 80 ubiegłego stulecia książka, mająca w swym podtytule "ABC kolekcjonera płyt", której pełnego tytułu ani autora nie wymienię. Książka ta zawiera obszerny rozdział poświęcony wybitnym śpiewakom, obszerny rozdział poświęcony wybitnym pianistom, rozdział poświęcony skrzypkom i jako dodatek altowiolistom i wiolonczelistom, natomiast nie ma w niej ani słowa na temat organistów, flecistów, ani tym bardziej wirtuozów innych instrumentów. I choć w świetle wyników, które uzyskałem, biorąc również pod uwagę historię Europy i jej kultury, można zrozumieć, dlaczego tak bardzo ograniczyliśmy naszą muzykę pod względem instrumentów wykorzystywanych jako solowe, nie zmienia to faktu, że pod tym względem jest ona bardzo uboga. Warto jest zdać sobie w pełni sprawę, jakie bogactwo kryje się w innych instrumentach i jak wiele tracimy, spychając większość z nich do podrzędnej roli. Po przeprowadzeniu moich badań mogę być pewnym tego, że we wszystkich naszych instrumentach kryje się ogromne, wciąż jeszcze niewykorzystane bogactwo.

Następne zagadnienie, które należy poruszyć, dotyczy wykorzystania instrumentów dawnych. Ostatnimi laty modne stało się wykonywanie utworów muzycznych na instrumentach wzorowanych na tych, które były używane w czasie ich powstania; barokową muzykę często wykonuje się na barokowych instrumentach i tak samo muzykę innych epok. Moje badania wielokrotnie uzupełniałem o muzykę wykonywaną na instrumentach dawnych i ich porównania z instrumentami współczesnymi. I na tej podstawie stwierdzam, że dawne instrumenty są po prostu niedoskonałe, i to przeważnie w dużym stopniu. Ich dźwięk często jest nierówny i przytłumiony, prawie zawsze zakłócony, instrument w swojej dawnej wersji nie ma możliwości przejawić swoich możliwości w takim zakresie, w jaki przejawia je instrument współczesny, jego działanie jest znacznie słabsze i ograniczone. Może się oczywiście zdarzyć, że jakiś instrument w wyniku zmian i udoskonaleń straci coś ze swoich właściwości. Ale takie przypadki należą do dużych wyjątków, reguła jest taka, że dawny instrument jest - mówiąc wprost - gorszy, i to przeważnie dużo gorszy. Używanie dawnych instrumentów może być zasadne ze względów historycznych, może być ze względów artystycznych (choć to już jest kwestia gustu - ja na przykład tego nie lubię i się z tym nie kryję), ale z punktu widzenia oddziaływania instrumentów i wykorzystania możliwości ich działania na człowieka należy to uznać za absurd.


Możliwości i potrzeby dalszych badań

Badania, które podjąłem, trudno uznać choćby za wstęp do poznania wpływu instrumentów muzycznych na człowieka i zastosowania tej wiedzy. Jest to jedynie otwarcie i ukazanie zagadnienia. Myślę, że do prowadzenia wiążących i profesjonalnych badań z tej dziedziny potrzebna jest współpraca fachowców przynajmniej z dziedziny muzyki i ezoteryki, celem wypracowania odpowiedniej metodyki i wielostronnego ich przeprowadzenia. Myślę, że badania takie należałoby podjąć na trzech grupach ludzi: muzyków, ezoteryków i bioterapeutów, oraz nie mających przygotowania w żadnej z tych dziedzin. Kierunki tych badań, jakie mi się nasuwają, są następujące:

  • szeroko rozumiany wpływ poszczególnych instrumentów w zakresie, jaki naszkicowałem w tym artykule;
  • wpływ grup i zestawów instrumentów;
  • różnice we wpływie instrumentów i ich grup ze względu na przygotowanie muzyczne, status społeczny, narodowość i podobne czynniki;
  • czysto indywidualne różnice we wpływie instrumentów na poszczególnych ludzi;
  • różnice we wpływie instrumentów i ich grup słuchanych na żywo oraz słuchanych z nagrań, wpływ warunków akustycznych pomieszczenia, wpływ innych czynników;
  • różnice we wpływie instrumentów w zależności od sposobu słuchania ("zwykłe" a "medytacyjne" itp.);
  • różnice we wpływie instrumentów podczas ich słuchania, podczas gry na nich takiej, "jak każdy potrafi" i podczas gry artystycznej.

Zagadnień tych z pewnością pojawi się więcej, możemy być pewni, że wielu z nich obecnie nie sposób jest przewidzieć.

Jednak istotą sprawy nie jest samo zbadanie wpływu, jaki instrumenty wywierają, ale wyciągnięcie z tego wniosków praktycznych do fachowego, opartego na rzetelnej wiedzy procesu tworzenia muzyki pomocnej do rozwoju duchowego, uzdrawiania i różnych innych celów, a przy tym wolnej od cech niekorzystnych. Nie wystarczy zbadać istniejące zespoły i różne zestawienia. Należy również stwierdzić, czego w tych zespołach brakuje, co należy dodać, co z nich usunąć i co w nich zmienić, żeby wyrównać proporcje i utworzyć nową, pełniejszą jakość - krótko mówiąc, co należy zmienić w istniejących rodzajach zespołów muzycznych, żeby otrzymać coś lepszego. Kryteria artystyczne mogą tu oczywiście pomóc, ale nie mogą niczego definitywnie rozstrzygnąć, o czym świadczy chociażby przypadek skrzypiec i fortepianu oraz łączenia trąbki z innymi instrumentami w zespołach barokowych. Jak dotąd w naszej europejskiej muzyce zagadnienie to nie istniało praktycznie w ogóle. Większość kompozytorów, nawet tych komponujących muzykę aspirującą do miana duchowej i mającej wywołać określone stany u słuchacza, sprawia wrażenie nie zdających sobie sprawy z tego, że same instrumenty mogą wywoływać określone efekty u odbiorcy. Konieczne jest, żeby to się zmieniło. Dźwięk poszczególnych instrumentów z całą pewnością wywiera wpływ na człowieka i warto, żeby muzycy, a w szczególności kompozytorzy, poznali te możliwości i zaczęli je świadomie wykorzystywać. Nie słyszałem też, żeby gdzieś na świecie takie badania zostały podjęte, i można się spodziewać, że nawet, jeśli gdzieś już są prowadzone, to daleko im jeszcze do stanu, w którym będzie można wyciągać z nich zaawansowane wnioski praktyczne. Jest więc szansa podjęcia badań pionierskich, dotyczących nowej dziedziny, mogących mieć ogromne znaczenie. Warto też zauważyć, że ich koszt, choć wysoki, na pewno będzie o wiele niższy niż w przypadku zaawansowanych badań chociażby z nauk technicznych. Rysuje się ogromna dziedzina badań, myślę, że dziedzina ważna, jeśli chcemy mówić o muzyce nowych czasów. Warto więc, żeby znalazła się grupa, chętna podjąć profesjonalne (bo tylko takie miałyby sens) badania nad tą nową dziedziną.


Przemysław Kapałka



komentarze

[foto]

1. Odpowiedź • autor: Przemysław Kapałka2011-09-26 18:54:50

Następne artykuły niestety przewiduję nieprędko. Wiele tematów ciągle boję się poruszać, a jeśli już, to roboty z napisaniem będzie bardzo dużo, a moje możliwości jak na razie są ograniczone. Muzyki psytrance nie kojarzę, chętnie zapoznam się z próbkami. Proponuję w ogóle kontakt na priva, w informacjach o mnie powinien być mój e-mail.
Pozdrawiam.

2. Muzykofilia • autor: Nierozpoznany#2482011-09-27 20:58:01

Witam

Cieszę się z tego artykułu


Jest taka pozycja,może Pan ją zna,Olivera Sacks'a: "Muzykofilia.Opowieść o muzyce i mózgu". Polecam. Nie jest to łatwa pozycja, sama przez całość nie przebrnęłam.

Jest coś zadziwiającego i niesłychanie prostego, że właśnie tembr, określona wibracja wpływają na poszczególne centra, na ciało i umysł.
Książka należy do działu medycyny konwencjonalnej,gdzie stosuje się muzykoterapię u chorych na różne dolegliwości, nie jest jednak sucha.

Ciepło pozdrawiam
[foto]

3. * * * • autor: Przemysław Kapałka2011-10-01 12:16:57

Książki nie znam, dziękuję za zasygnalizowanie. Muzyka to rzeczywiście fenomen, którego istoty nawet nie będę próbował zgłębić. Mogę tylko zgłębiać szczegóły jej działania. Górecki, jeden z wybitniejszych współczesnych kompozytorów, powiedział, że zanim umrze, chciałby zrozumieć, czym jest muzyka. Ciekawe, co by na ten temat mieli do powiedzenia Bach, Mozart, Beethoven i inni najwięksi.

4. mandolina • autor: Nierozpoznany#33372011-10-03 22:11:38

od dziecka uwielbiam głos mandoliny. Nie mogę uwierzyć, że mandolina brzmi "nie tak" wg. wahadełka..Nie, nie zgadzam sie na taki werdykt, nawet wahadełka..Muzyka , każda muzyka jest piękna...a instrument również...Czy jest możliwe w ogóle takie klasyfikowanie, który instrument jest dobry a który nie...uważam że to sprawa subiektywna.....a muzyka jest piękna niezależnie od instrumentu. Pozdrawiam serdecznie.
[foto]

5. Mandolina • autor: Przemysław Kapałka2011-10-04 14:52:44

Przede wszystkiom nie wg wahadełka. W ogóle go nie używałem w tych badaniach. Ja też mam płytę z koncertami mandolinowymi Vivaldiego, którą bardzo lubię, i też byłem zdziwiony tym, co mi wyszło odnośnie mandoliny. Czy mam rację? Nie wiem, pisałem o tym w artykule. Otrzymałem już jeden głos, że mandolinę ktoś odbiera podobnie. A co do tego, że mogą być instrumenty szkodliwe, chyba wątpliwości nie ma, a to, czy nam się podobają, nie może być kryterium, na takich samych zasadach, na jakich to, czy potrawa nam smakuje, nie może być kryterium, czy jest zdrowa.

6. mandolina i goździki • autor: Nierozpoznany#33372011-10-05 21:57:21

Z tym zdrowiem i dla zdrowia moge się zgodzić, choć nie do końca. Mam wielu znajomych, którzy nie cierpią mandoliny, bo kojarzy im się z ludowymi przyśpiewkami i komunizmem, tak samo jak goździki z czasów PRL-u. W orkiestrach i w rękach wirtuozów mandolina przestaje być instrumentem li tylko ludowym i kojarzącym się z przytupami.
Aż boję się czytać powtórnie tekstu, żeby nie wyczytać czegoś negatywnego o erhu, którego dźwięki są balsamem dla mojej duszy. Jestem może nazbyt sentymentalna. Kiedy słucham utworów na erhu chce mi się płakać albo śmiać i czuję bicie własnego serca. Nie wiem czy to zdrowe, ale czuje, że jestem w innym świecie....a to wspaniałe uczucie.
[foto]

7. Czemu tak negatywnie • autor: Przemysław Kapałka2011-10-12 19:55:35

A co to jest ten erh? Nawet wujek google niewiele mi na ten temat powiedział.
Czemu tak negatywnie podchodzisz do sprawy? A może wyczytałabyś w moim tekście coś dobrego na jego temat?

8. erhu - chińskie skrzypce • autor: Nierozpoznany#33372011-10-13 02:16:22

Na potrzeby tego tekstu wyszukałam notatki opisującej erhu, żeby samej czegoś nie pokręcic. Słuchałam wcześniej tej muzyki niewiele wiedząc o instrumencie . Okazuje się, że należą do rodziny instrumentów smyczkowych. Nazywają je też "Duchem chińskiej muzyki" W chińskiej kulturze jest wiele podobnych instrumentów , jak sie okazało , ale dla mnie dziwnym sie wydaje, że jakkolwiek sa podobne , to należa do innego gatunku. Cóż, mnogośc wielka. Wróce jednak do erhu i przytoczę opis wyszukany w necie.
"Erhu– Chiński Duch Muzyki
Erhu to narodowy chiński instrument smyczkowy, należący do rodziny instrumentów huqin. Posiada on niemal tysiącletnią historię. Erhu zbudowane jest z drewnianej długiej szyjki (Qín gan), a na jej końcu umiejscowiony jest mechanizm, który reguluje napięcie strun. W dolnej części instrumentu znajduje się niewielkie pudło rezonansowe (Qín tong), które pokryte jest skórą pytona. To właśnie ona nadaje chińskiemu instrumentowi charakterystyczne brzmienie. Erhu wykonuje się z najczęściej z drewna sandałowego i jego azjatyckich odmian.
Erhu wyposażone jest w dwie struny, pomiędzy którymi umiejscowiony jest smyczek. Możliwości tego instrumentu są bardzo szerokie. Brzmienie "chińskich skrzypiec" na stałe wpisało się w skład tradycyjnej chińskiej orkiestry. Współcześnie coraz więcej kompozytorów poszukujących orginalnych brzmień korzysta z możliwości tego instrumentu. Erhu wyjątkowo podkreśla nastrój lirycznych fragmentów muzycznych (do złudzenia przypominając głos ludzki) jednocześnie ukazując pełne dynamizmu i charkateru brzmienie w motywach energicznych. Współcześnie instrument ten w dalszym ciągu czeka na wydobycie z jego wnętrza pełnego wachlarza ukrytych możliwości."
Erhu ma , rzeczywiście , nieco "płaczliwe" tony, jak to określił mój znajomy, ale brzmi fantastycznie. Utwór , który szczególnie :przypadł mi do ucha" nazywa się Erhu-The Moon Mirrored in the Pool (tutaj sa jeszcze cztery kwadraciki, a nie wiem co znaczą, może jakis chiński tekst ).W tej wersji wykonania akompaniuje mistrzowi mandolina, albo jakiś instrument o podobnym brzmieniu. Może ja lubie jakies dziwne dźwięki po prostu. Ogólnie lubie wszystkie instrumenty, ale te szczególnie..no, moge dodać jeszcze flet, trąbke, bębny i parę innych. Normalne skrzypce też lubię. Muzyka chińska jest u mnie w szczególnym poważaniu. Czemu ? Jest refleksyjna, wyciszająca i kojąca.. Mam nadzieje, że te "chińskie skrzypce" znajdą u Pana uznanie..tak, czy siak....nie przestanę ich lubić i słuchać...czasami miło jednak, że inni tez lubią, ale tylko czasami.
W rodzinie i wśród znajomych uchodze za "delikatnego" dziwaka. Wszystko co osobliwe ma u mnie uznanie.Nie jest to jednak osobliwośc dla osobliwości..po prostu tak czuję. W dzieciństwie i w młodości martwiłam sie swoja odmiennością. To poczucie wyobcowania sprawiło, że zainteresowałam się Tarotem, astrologią, naukami buddyjskimi, w tym szczególnie Zen mi odpowiada. Nie, nie należe oficjalnie do żadnej z tych grup...czasami myśle jednak, że może czas na mistrza? Na razie szukam inspiracji i natchnienia samotnie.Powiadaja, że jeśli uczen jest gotowy to mistrz się znajdzie. Widać nie jestem gotowa jeszcze, albo chodze nie tymi drogami. Pański tekst przeczytałam ponownie z większą uważnością i ,moim zdaniem, erhu to "zdrowy pokarm" dla duszy, a więc i dla ciała też zapewne. Życzę owocnych dalszych badań nad muzyką.
[foto]

9. Kontakt • autor: Przemysław Kapałka2011-10-14 20:29:27

Ze zdziwieniem stwierdziłem, że w moich danych nie ma żadnego kontaktu do mnie - byłem pewien, że jest, i wkrótce uzupełnię. Gdyby ktoś był zainteresowany, to podaję mail:
premnathan wp pl
(oczywiście należy wstawić odpowiednie znaczki)

A co do erhu, to nie wiem, czy to ten instrument słychać na kasecie z muzyką chińską, którą mam. Jeśli tak, to na pewno mój odbiór nie będzie negatywny.
[foto]

10. * * * • autor: Włodzimierz H. Zylbertal2011-10-20 21:58:51

Bardzo ciekawy tekst. Sam robiłem badania związków kolorów radiestezyjnych i dźwięków stroju temperowanego, jednak tylko na "czystych" tonach bez alikwotów. Tu związek wyszedł jednoznaczny: "C"=- V-, "Cis"=czerń, etc, aż do "C"=V- następnej oktawy. Jak widać z badań Przemysława Kapałki, rzeczywiste instrumenty, mające złożone spektrum dźwięku, także dają się wpasować w schemat kolorów radiestezyjnych.

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)