Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

29 października 2008

Przemysław Kapałka

Radiestezyjne właściwości Tatarskiej Góry
Radiestezja Pojezierza Mazurskiego

Kategoria: Podróże i regiony

W sobotę, 18 października, wybrałem się na Tatarską Górę, leżącą trochę na południe od Gołdapi w rejonie Szeskich Wzgórz. Góra ta jest drugim co do wysokości wzniesieniem w tym rejonie i zarazem drugim co do wysokości na całym Pojezierzu Mazurskim, wyższej od siebie Szeskiej Górze ustępuje zaledwie o metr. Jej nazwa pochodzi od znajdującej się w pobliżu wsi Tatary, do której nie zachodziłem, i zapewne ma coś wspólnego z narodem Tatarów, ale nie zajmowałem się takimi subtelnościami. Moim celem było zbadanie jej właściwości radiestezyjnych - od jakiegoś czasu podejrzewałem, że mogą one być bardzo szczególne, i teraz, z wyraźnej inspiracji moich opiekuńczych istot, postanowiłem się tam wybrać i w miarę moich możliwości zbadać.

Tatarska Góra to właściwie nie jest pojedyńcza góra, tylko mały masyw. Jego główna, najwyższa część, jest pokryta lasem. Las ten jest kompletnie dziki i niezagospodarowany, gęsty, pełno w nim zwalonych drzew, od puszczy różni się tylko tym, że nie jest tak bogaty i brakuje mu majestatyczności. Aż przydałoby mu się trochę gospodarki, pozostawiony sam sobie jest niezbyt zdrowy. Prowadzą przez niego tylko dwie ścieżki, obie omijają wszelkie wzniesienia. Tych, którzy ewentualnie chcieliby się tam wybrać, uprzedzam, że ciężko się tam poruszać. Oprócz tych najwyższych, zalesionych wierzchołków od strony Gołdapi znajduje się jeszcze kilka niższych, pokrytych pastwiskami dla krów. Trzeba tam uważać, żeby nie wejść w któryś z krowich placków.

Na samym początku mojej wizyty pożałowałem, że nie wziąłem ze sobą aparatu fotograficznego. Co prawda wynikało to z moich zasad co do takich wyjazdów, ale panoramy rozciągające się z tych niezalesionych wierzchołków, wzbogacone przez kolory jesieni, były tak wspaniałe, że chętnie zrobiłbym mały wyjątek od tych zasad. Trudno, może następnym razem.

Najniższy z niezalesionych wierzchołków Tatarskiej Góry leży najbliżej drogi, prowadzącej do Gołdapi. Według mojego rozpoznania na niej bardzo dobrze mogą przemawiać bóstwa opiekuńcze, cokolwiek (czy kogokolwiek) przez to rozumieć. Dla kogoś, kto chce porady w jakichś ważnych dla siebie sprawach czy zwykłego pocieszenia, jest to świetne miejsce do nawiązania kontaktu z nimi. Ja tego nie próbowałem - po pierwsze wtedy nie zdążyłbym przed zmrokiem przebadać całego masywu, po drugie wiał silny i zimny wiatr, który bardzo by w tym przeszkadzał.

Zaraz w stronę wsi Tatary, za parowem z niewielką wodną strugą, znajduje się druga, nieco wyższa góra, składająca się z trzech wierzchołków prawie równej wysokości. Ona jest z kolei bardzo dobra dla tych, którzy chcieliby sami wniknąć w światy, z których przemawiają opiekuńcze bóstwa. Tamto wzniesienie jest dla tych, którzy potrzebują prowadzenia, te - dla tych, którzy chcą i potrafią sami nawiązać kontakt i prowadzić własne poszukiwania. Poszczególne wierzchołki różnią się pod tym względem tylko mocą i pewnymi szczegółami, ale są to różnice bardzo niewielkie.

I pomyśleć, że takie miejsca są wykorzystywane do wypasu krów! Miałem ochotę spróbować mleka z takiego wypasu, chciałem nawet zwrócić się w tej sprawie do gospodarzy, kiedy jednak spostrzegłem, że ich krowy są wypasane również w innych miejscach, zrezygnowałem z tego zamiaru.

Główna, zalesiona część masywu, składa się z wielu wierzchołków, choć widać to dopiero wtedy, kiedy się tam wejdzie. Właśnie na wierzchołkach kumulują się korzystne cechy całego masywu, poza nimi zaznaczają się one w o wiele mniejszym stopniu. Praktycznie każdy z tych małych zalesionych wierzchołków jest miejscem mocy. Emanuje z nich dużo czystej bieli, samej z siebie dającej uczucie ciepła i ukojenia. Cechy, którymi charakteryzują się wierzchołki niezalesione, tu występują w bardziej subtelnej formie, możliwa jest jedna i druga forma kontaktu z opiekuńczymi istotami, w dodatku las daje spokój i bardzo dobrze izoluje od wpływu otoczenia. Zdecydowanie są to miejsca odpowiednie do praktyk indywidualnych, a nie do zajęć zbiorowych. Każdy z tych wierzchołków trochę różni się swoimi cechami od pozostałych, ale precyzyjne wychwycenie tych różnic przekracza już moje możliwości. Można powiedzieć tyle, że każdy, poszukujący spokoju, kontaktu z opiekuńczymi istotami, ugruntowania w bezpieczeństwie, znajdzie tam jakieś miejsce najbardziej odpowiednie dla siebie. Ja najlepiej się czułem wcale nie na najwyższym wierzchołku, tylko na niższym, leżącym trochę na wschód od niego w stronę ruin dworku. Po prostu bardzo dobrze się tam czułem i nawet nie wiem, na czym to polegało, choć próbowałem to zgłębić. W innych miejscach też czułem się dobrze, ale nie aż tak.

Od całości masywu trochę wyróżnia się jego fragment w południowo-wschodniej części. Tam oddziaływania są znacznie słabsze, w porównaniu z tymi z najwyższego wierzchołka wręcz nieznaczące. Nie warto się zatrzymywać w tym rejonie masywu, lepiej pójść do miejsc, w których oddziaływania te są wyraźniejsze.

Jedyną osobliwością przyrodniczą Tatarskiej Góry, za to dużą, jest mokradło z małym oczkiem wodnym, leżące prawie na samym jej szczycie. Z najwyższego wierzchołka schodzi się zaledwie kilkanaście metrów prosto do niego. Można na to mokradło wejść, ale polecam to tylko poza sezonem wegetacji, gdyż w czasie jego trwania takie wejście mogłoby poczynić duże szkody dla przyrody. Również na nim zaznacza się biel, jednak główną rolą tego mokradła jest wzmacnianie cech całego masywu.

Nie wiem, czy to ma coś do rzeczy, ale w lesie pokrywającym Tatarską Górę widziałem sporo muchomorów sromotnikowych. Ten grzyb w naszych lasach jest dość rzadki, nigdzie dotąd nie spotkałem go w większych ilościach. Tam, na niewielkim terenie, wcale nie szukając grzybów, widziałem około trzydziestu sztuk i był to jeden z liczniejszych tam gatunków i zdecydowanie najliczniejszy spośród wszystkich muchomorów.

Cały masyw Tatarskiej Góry robi wrażenie miejsca rzeczywiście wyjątkowego. Jednak nie służy tym rodzajom kontaktu z "innymi światami", o jakich mówiłem w przypadku pobliskiej Suwalszczyzny i całego Pojezierza Litewskiego. W tamtym przypadku chodzi o wszystko, co można określić mianem "szamańskie", w tym - o opiekę ze strony istot z innych światów, poszukiwanie uzdrowienia i uspokojenia. Całe Szeskie Wzgórza robią wrażenie regionu służącego właśnie takim celom, miejsc o cechach podobnych do Tatarskiej Góry może na nich być więcej, i zapewne również są to wzniesienia. Ale na razie są to tylko moje przypuszczenia.

Na koniec mojej wyprawy zaszedłem jeszcze na Piękną Górę, leżącą na granicy miasta Gołdap. Wyczuwałem silny fiolet i działanie uzdrawiające, ale nie potrafię sprecyzować, na co - chyba przede wszystkim na choroby kobiece, w każdym razie na nic z tego, co dolega mnie.

Pewnym niepokojem napawają wiatraki prądotwórcze, których trochę już w tym rejonie postawiono i trochę następnych jest w trakcie budowy. Same z siebie nie są niczym złym, trochę ich jeszcze może tam powstać bez żadnej szkody dla tych terenów. Jednak wiatraki buduje się zwykle na wzniesieniach i oby nie powstały one na tych, które odznaczają się czymś szczególnym, oby nie zakłóciły ich działania. Wyciąg narciarski, zbudowany na Pięknej Górze, oraz stojąca na niej wieża telefonii komórkowej, nie zmniejszają działania góry, ale trochę przeszkadzają w odbiorze przez to, że znajdują się prawie na samym szczycie. Można mieć obawy, żeby przy okazji którejś z następnych budów nie zniszczyć jakiejś cennej radiestezyjnej właściwości. Ale na to na razie nie mamy rady.

Na zakończenie mojej relacji z Tatarskiej Góry i okolic dodam, że byłbym wdzięczny komuś, kto uda się w te miejsca i zweryfikuje moje ustalenia.

Przemysław Kapałka




Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)