Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

22 czerwca 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Rak! Czyli jak tu nie wierzyć w astrologię...


« Kupalne chaire Jasza, Marza i Nyja w Gnieźnie czczeni »

Słońce weszło do znaku Raka. Zrobiło to przedwczoraj wieczorem i jeszcze tej samej nocy nad Mazowszem przewaliła się burza, dzień zaczął się najpierw ulewą, potem chmurno, ciemno, parno, żaby, ślimaki. A przecież wcześniej, kiedy Słońce szło przez Bliźnięta, długo była susza. Symbolika znaku Raka to nie tylko woda, opady, jeziora i ich dna, detrytus i sedymentacja, życie drobnych i szybko mnożących się żyjątek - „tytułowe” raki tu należą, ale i żaby z kijankami, gąsienice, zające, rzęsa wodna, plenienie się i zarastanie. To także i przede wszystkim biologia przejawiająca się i odbijająca (jak w stawie) w ludzkim życiu, na czele z macierzyństwem, wydawaniem dzieci na świat i rodzinnym życiem ze wszystkimi problemami, które ono stwarza, wychowując nas, ale i w rodzinnych więzach więżąc. Pierwszy artykuł w Tarace po letnim przesileniu – jakże dziwnym trafem - pozostaje właśnie w „rakowym” kręgu. Agnieszka Czapczyńska pisze o "Matkowaniu sobie samej". Nie dość że zwraca się do kobiet, to porusza ważny problem: jako ocalić swoje wewnętrzne dziecko przed wewnętrzną matką? Bo od dialogu i dyskursu pomiędzy tymi figurami naszego umysłu (archetypami!) wiele zależy: nie dość, że szczęście nasze, to i naszych dzieci.

Tekst jest pisany przez kobietę i dla kobiet-czytelniczek, jednak i ja, przypadkiem będąc od dość dawna mężczyzną, czuję się zamieszany w jego przekaz. Więź między tobą a rodziną, która cię wydała, przyrównuje się do pępowiny. Czyli życie dziecka na łonie rodziny widziana jest jako przedłużenie egzystencji embriona w łonie matki. Ta więź-pępowina jest życiodajna – ale tylko do czasu. Przychodzi moment, kiedy pępowinę, także tę psychiczną, trzeba zerwać. Odpępnianie jest bolesne a przynajmniej dyskomfortowe. Jak w Czwartej Fazie Okołoporodowej Grofa, świat w który idziesz po zerwaniu tego zasilającego cię – ale i trzymającego na uwięzi, jak balon – kabla, jawi się nie tylko pociągający i stwarzający okazje, ale też niebezpieczny, obcy, wrogi. Jednak jeśli cofniesz się przed tą inicjacją (bo to jest generyczna, archetypowa inicjacja) stopniowo ale nieubłaganie pępowina wyschnie i przestanie cię karmić, a pozostanie z niej tylko sznur trzymający cię na uwięzi. Albo powróz niewolnika.

Jeśli szeroki świat wydaje ci się wrogi, obcy i zagrażający, to jest to jednoznaczny objaw, że tej inicjacji się nie przeszło. Dotyczy to nie tylko jednostek (którym, jeśli tak im się przydarzyło, współczujemy...), ale także całych narodów. Bałwochwalcze toksyczne przywiązanie do „starych dobrych czasów”, tęsknota, żeby „nic nie zmieniać” lub nawet „przywrócić co kiedyś było”, rodzinna frazeologia w polityce, oddawanie się niby jakaś dziatwa-niewolnicy (rab, rebiata) w opiekę wielkich mamuś w niebie, czołem bicie świętym ojcom, to wszystko plus strach przed strasznymi obcymi, którzy zawsze na „nas” dybią, a najgorzej jak chcą nas zdeprawować swoją zgniłą wolnością – wszystko to znak, że odpępnienie się nie odbyło, że zdominowali nas starzy i przerośnięci gówniarze, a pępowiną wsącza się trucizna.

Bo odpępnienie, inaczej niż strata dziewictwa, może się cofać. Inicjacja może się (jak nieudane szczepienie) nie przyjąć. Ale za daleko odbiegłem od tamtego artykułu, który do polityki nie zagląda, więc i ja dłużej nie będę. Czytając, odbierałem artykuł Agnieszki także z punktu widzenie mojej płci. Zdominowanie wewnętrznego dziecka i dalej całej psyche przez głos wewnętrznej matki i nieprzepracowanie tego wewnętrznego konfliktu także u chłopców i mężczyzn ma nieciekawe skutki. Tak uzależniony młody mężczyzna dalej wyrasta albo na „pantoflarza” (uzależnionego od kobiecej opieki i prowadzenia), albo na „rodzinnego chłopa pańszczyźnianego” (który ma pracować, przynosić kasę i – poza swoją wydzieloną działką, np. samochodem – nie zwracać „pani” głowy), albo na narcyza, wiecznego Piotrusia Pana.

Nie pociesza, że kobiety za nieodpępnienie płacą choć inaczej to równie boleśnie: tym, że nie wiedzą kim są: sobą czy przedłużeniem swojej matki. Czy żyją swoim życiem – czy grają rolę jej lub taką, którą od niej dostały. Nie wiedzą, gdzie jest granica między matka i córką, ta granica, która córkę czyni indywiduum.

Oj, płaci się płaci za to, że się jest ssakiem! W dodatku łożyskowym. Czy torbacze cierpią na niewyjście w porę z torby? Czy ptaki czują się uwięzione w swoich jajach?

Chyba tylko szamani to wiedzą.

Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Kupalne chaire Jasza, Marza i Nyja w Gnieźnie czczeni »

komentarze

1. Wolność dla każdego jest utopią jak komunizm. • autor: Nierozpoznany#32012012-06-27 11:26:53

Wolność, to piękna rzecz, ale niestety nadaje się tylko dla nielicznych, bo wymaga odpowiedzialności.
Gdybyśmy ją dali każdemu w dowolnej ilości, mamy murowany powrót do przeszłosci, w okolice mniej więcej epoki kamienia łupanego. Czyli dokładnie to , co tak bardzo Pan krytykuje w związku z cechami raczymi :) Trudno uwierzyć, ale dam prosty przykład- proszę sie udać do miejsc w których nie przestrzega się praw , albo spróbować poruszać się drogą na której nie obowiazują żadne przepisy ruchu drogowego.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)