Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

22 lipca 2006

Wojciech Jóźwiak

Ratujmy Rospudę
Nie-ludzkie święte miejsca przyrody musimy chronić celowo

Kategoria: Ekologia

Ratujmy Dolinę Rospudy!
Tu możesz podpisać list z protestem do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Nie pozwól zniszczyć miejsca, którym powinny się cieszyć także następne pokolenia. Nie my stworzyliśmy dolinę tej rzeki i nie bądźmy tymi, którzy ją bezpowrotnie zniszczą.
Górę Świętej Anny już bezmyślni technokraci zniszczyli. Teraz idą na Rospudę. Które święte miejsce następne pod beton?


Ponad Doliną Rospudy ma być przerzucona - mostem-estakadą - obwodnica miasta Augustowa. Projektanci nie wzięli pod uwagę wariantu, który całkiem omija ten zabytek przyrody i przekracza Rospudę wyżej, już pod miejscowością Raczki. Nie trzeba mieć wiele wyobraźni, żeby zobaczyć, że Dolina Rospudy przecięta półkilometrowym mostem nie będzie już nigdy tym, czym była dotąd. Zapewne pozostanie rzeka płynąca meandrami przez torfowiska, ale z daleka będzie widać unoszącą się nad nią konstrukcję, w nocy oślepiające jarzeniówki i słychać będzie łomot jadących noc i dzień tirów. Nad wodami dźwięk dobrze się niesie. Dolina Rospudy, a właściwie jej dolny, rozlewiskowy odcinek, to zaledwie kilkanaście kilometrów przestrzeni. Ta niewielka ostoja przyrody ma być zniszczona tego lata.

Kiedyś byłem fanem kajaków. I właśnie tu, na Rospudzie, przeżyłem swoją wodną inicjację. To było w latach siedemdziesiątych. Na drugi dzień tamtego spływu ruszyliśmy w górę rzeki. Zrazu powolna i szeroka woda mało różniła się od jeziora. Rzeka wpuszczała nas do swojego wnętrza, jak do zaczarowanej krainy, gdzie człowiek jest tylko gościem. Po kilku zakrętach olchowy las odszedł od brzegów, rzeka zacisnęła się, stała się silnym nurtem idącym między trzcinami. Kręciły się czaple, zimorodki, kruki. Ostrzegawczo sykały łabędzie siedzące na jajach. Woda pod nami, trzciny po bokach, niebo w górze. I z tego nieba runęła ściana wody. Poznałem wtedy, jak to jest, kiedy żaden ludzki sposób nie uchroni cię przed - mówiąc pospolicie - deszczem, a mówiąc bardziej prawdziwie: przed zjednoczeniem z wodnym żywiołem. Trzeba było przetrwać, lądu obok nie było, deszcz zimny, problemem stało się, nie żeby uniknąć wilgoci, bo cały byłem zalany wodą, ale żeby nie stracić ciepła, bo ciało chłodło w nieprzewidzianie przykry sposób. Rada była jedna: wiosłować dalej. Deszcz minął, pozbieraliśmy się rozproszeni przez ulewę po meandrach, ale płynąć musieliśmy dalej, bo jak wyjść na trzcinowiska? Kiedy dotarliśmy do twardego miejsca pod biwak, byliśmy już prawie susi, ubrania wyschły na ciele. (Przy tej okazji serdecznie pozdrowię uczestników tamtego spływu: Agnieszkę i Monikę, Anię, I, Nama, Michała... Może o kimś zapomniałem, tyle lat.) To się opowiada w paru słowach, ale to była - już użyłem tego słowa - inicjacja. Coś, czego się nie zapomina. Doświadczenie, po którym jest się już nie takim jak przedtem. A teraz wyobrażam sobie siebie - albo raczej mojego wnuka - kulącego się od deszczu pod przęsłami tego mostu, którym mają przegrodzić tamto miejsce. Mistyczne przeżycie obraca się w żałosność "siedzenia pod mostem". Widać to? Więc Rospudę powinniśmy ochronić nie tyle z racji torfowisk, storczyków, czarnych bocianów i łosi, chociaż te wszystkie ozdoby są oczywiście cenne. Jednak naprawdę ważne jest co innego: że ta rzeka jest tak skonstruowana, że nadaje się na tło i miejsce takich przeżyć, mistycznych i inicjacyjnych. Gdyby rzeka została przecięta tą obwodnicą, zwierzęta pewnie jakoś przywykną, przynajmniej niektóre. Ale magicznego miejsca już nie będzie, nigdy.

Święte miejsce to miejsce, gdzie człowiek spotyka się z tym, co poza-ludzkie. Idziemy do lasu, nad wodę, w góry, często nie wiedząc, co czynimy - tymczasem nie uświadamiając sobie tego, szukamy świętych miejsc. Coś się zmienia w naszych czasach: kiedyś święte miejsca chroniła ich własna niedostępność, ale także bieda i brak technicznych środków. Rospuda przetrwała w naturalnym nie-ludzkim stanie (a nie przetrwała, na przykład, moja rodzinna Bzura, nad którą się wychowałem) z powodu biedy: kolejne administracje nie miały pieniędzy na wyprostowanie - czyli zniszczenie - tej rzeki. Dobrze też chroniło Rospudę przygraniczne położenie: jako naturalne "trzęsawisko" lepiej rozdzielała Rosję i Prusy, a potem Polskę i Niemcy, niż forty i okopy. Teraz granicy nie ma, pieniądze są, motywacje ekonomiczne też. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że człowiek jest w stanie w obecnych czasach zniszczyć każdy twór przyrody. Człowiek zorganizowany, więc przede wszystkim rząd. (Gdybyśmy chcieli, moglibyśmy wyciąć wszystkie drzewa w Polsce albo rozebrać Giewont na wapno.) Z tego wynika, że przyrodę i jej nie-ludzkie święte miejsca też musimy chronić celowo, taką właśnie mając wolę - a nie przez zaniedbanie i biedę.

Przywołałem przypadek Góry Świętej Anny. Kilka lat temu ekologiści przypinali się tam do drzew - i nic z tego. Ochroniarze ich wynieśli, autostradę zbudowano, jechałem nią parę razy. Żal tylną część ciała ściska! Szosa jak rana przerżnęła żywy organizm tej Góry. Po bokach widać dwustuletnie buki - pozbawione osłony swoich wyciętych towarzyszy, wystawione na słońce, wiatr, spaliny i suszę betonowanej gleby, długo nie pociągną. Buk to drzewo, które rośnie w masie, w lesie, nie w pojedynkę. Może dalsza część lasu, dalej od szosy, przetrwa, ale to już nie będzie jeden las. Nawet gdyby potomkowie, przeklinając nasze pokolenie idiotów, kiedyś tę szosę zasypali i na nowo zalesili, to dwie części puszczy już się nie połączą - przynajmniej w czasie ludzkim, nie tym geologicznym. Do tego autostrada przez Gorę Świętej Anny jest nie tylko przeciw ekologii, jest też przeciw ekonomii. Kierowcy są zmuszani mozolnie wdrapywać się sto metrów w górę, żeby za chwilę z drugiej strony zjechać. Zwalniają, mając pod górę i zakręty. Tracą czas, który miała zaoszczędzić im autostrada, marnują paliwo i pieniądze. Z trasy widać, że Świętą Annę łatwo było ominąć. Na północ od Góry ciągną się równiny, pola odłogiem, ludzkich osiedli nie ma, nawet nikogo by nie trzeba było wysiedlać. Jak doszło do tego idiotyzmu? Trasę śląskiej autostrady wytyczono w Niemczech za Hitlera, a polska administracja użyła tamtych planów bez zmian. Niemcy zamierzali przerżnąć autostradą Górę Świętej Anny, bo któryś z przybocznych Hitlera chciał tam zrobić wszechniemiecki ośrodek zlotów Hitlerjugend. Autostrada miała dowozić transporty fanatyków na trybuny... Minęło sześćdziesiąt lat i duch Młodych Hitlerowców zwyciężył rękami polskich urzędników-idiotów. (Zastanawiam się, czy podobny idiotyzm albo machloja nie kryje się za rozwaleniem Rospudy.)

Okolice Suwałk i Augustowa na mapie wyglądają podobnie jak te same pojezierza w województwie Warmińsko-Mazurskim, ale faktycznie jest to inny krajobraz. Rzeźba terenu jest ta sama, lodowiec był ten sam - różnica w tym, że w ziemi i wodach Mazur-Prus ich mieszkańcy i rządy dużo grzebali: regulowali rzeki, spuszczali wodę z jezior (spiętrzali już rzadziej), wycinali lasy i sadzili plantacje równej sosny, kopali rowy, suszyli i wapnowali torfowiska. Większość ludzi tego nie widzi, zachwyca się jeziorami i lasami, ale naprawdę tamta po-pruska ziemia jest ściachana, jest chora i to od stu lat z górą. Powojenna polska bieda i zaniedbanie też tamtejszej przyrodzie nie pomogła. Kiedy z ziemi ujdą jej ożywcze soki, nie wraca do stanu początkowego, przynajmniej nie tak szybko, żeby jedno pokolenie to zobaczyło. No więc w pogoni za pseudo-cywilizacją i za zamianą bagna na kiepskie siano, po dawnej niemieckiej stronie granicy tamtą ziemię poważnie nadpsuto. Inaczej po stronie dawnej rosyjskiej, polityka była taka, żeby pogranicze zostawić w oryginale: zatorfione, bezdrożne, słomiane i nieprzejezdne. Rosja celowo zostawiała pasy ziemi-calizny na pograniczach. Takie były początki chwały przyrody na Suwalszczyźnie. Ale od kilkunastu lat geopolityczna sytuacja zmieniła się: powstał tu korytarz Unii Europejskiej wciśnięty pomiędzy rosyjski Kaliningrad i białoruskie Grodno. Dawne zostawione odłogiem pogranicze stało się punktem przyłożenia międzynarodowych energii. Układ napięć w przestrzeni się zmienił, ale umysły planistów nadal usiłują rozprowadzać nowy ruch starymi przestrzennymi kanałami. Nowym rozwiązaniem byłaby autostrada omijająca od południa Góry Suwalskie, a od zachodu Sandr Augustowski, przez który płynie Rospuda - i która by szła dalej w bezpiecznej odległości od Puszczy Augustowskiej i od Bagien Biebrzańskich, gdzieś koło Ełku, Kolna, Łomży. Tylko że ślepi projektanci nadal widzą na swoich mapach granicę rosyjsko-pruską, której od 70 lat nie ma.

Nie jestem wrogiem autostrad, przeciwnie, wolę szybką i wygodną jazdę od przeciskania się przez korki i wioski. Nie jestem też wrogiem cywilizacji i nie uważam, że jej wpływ na przyrodę jest wyłącznie niszczący. Tak nie jest! Kilkadziesiąt lat temu u nas kruk, łabędź, kormoran, czarny bocian były na granicy wymarcia. Wyginęły łosie i bobry - ledwie pojedyncze sztuki przetrwały właśnie na Suwalszczyźnie. Obecnie wszystkie te zwierzęta są niemal pospolite, zwłaszcza łabędzie. Prawda, wyginęły dropie, za to lepiej niż dawniej mają się sokoły. Pod mój dom na skraju miasta podchodzą sarny, do okien zaglądają sójki. Dobrobyt spowodował, że ludzie na wsi nie jedzą, jak dawniej, wszystkiego co się rusza - osłabł napór ludzkich zachowań aprowizacyjnych na dzikie populacje, które się odradzają. Zaczęliśmy dbać o jakość wody, zbudowano oczyszczalnie. Za Gierka moja rodzinna Bzura była śmierdzącym ściekiem, a tego lata widziałem ją z okna pociągu i dno było widać przez czystą wodę. Kiedy chcemy, możemy - także dbać o przyrodę.

Rospudę może już tylko uratować nad-naczelnik wszystkich urzędników w Polsce - Prezydent Państwa. Czy to zrobi? Podpisz do niego protest.


Wojciech Jóźwiak
22 lipca 2006



Dopisane po pół roku 13 lutego 2007:
Nie zrobił. Prezydent Lech Kaczyński nic nie zrobił w tej sprawie. Wojewoda podlaski wydał zgodę na budowę obwodnicy. Za kilka dni ma zacząć się wycinka lasu nad Rospudą.





Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)