04 czerwca 2005

Krzysztof Miszczuk

Reiki Światowida
Uzdrawiające właściwości pozycji posągu Światowida ze Zbrucza

Kategoria: Zdrowie i medycyna

Dla mojego duchowego Brata

Niniejszy artykuł dotyczy tzw. Pozycji Światowida i jest próbą ukazania aspektów energetycznych i pro-zdrowotnych tej mudry ciała w dość szerokim, wielowarstwowym ujęciu wiedzy ezoterycznej, m.in. poprzez pryzmat Metody Reiki, której jestem Nauczycielem. Zaznaczam, że tytuł artykułu jest jedynie nawiązaniem tematycznym, a nie nazwą nowego Systemu Reiki. W kilku miejscach nawiązuje również w sposób uniwersalny do idei tzw. szamanizmu, który rozpoznaję jako budzenie wrażliwości serca na życie własne i otaczającego nas świata, po to by móc go lepiej zrozumieć i odnaleźć się w nim. Oczywiście przytoczone przeze mnie interpretacje nie są jedynymi możliwymi, jak i nie wyczerpują dość obszernego tematu.

Na wstępie inspiracje tego artykułu: opisana przez Wojciecha Jóźwiaka "Pozycja Światowida",[1] na podstawie książki Belindy Gore i Felicitas Goodman "Ecstatic Body Postures", Santa Fe 1995. Jak czytamy:

"Aby ją przyjąć, należy stanąć i położyć nadgarstek prawej ręki na środku piersi, a lewą dłoń na splocie słonecznym. Pozycja ta służy uzdrawianiu i została przedstawiona nie tylko na Słupie ze Zbrucza, ale także na starożytnych rzeźbach z Boliwii i z doliny Tennessee oraz na totemach Indian Tlingit z Alaski. W bardzo podobnej pozie stają również szamanki uzdrowicielki z Uzbekistanu. /.../ Żeby jednak energia odpowiednio zadziałała, pozycja ciała, którą przyjmujemy, musi być dokładnie taka sama, jak ta przedstawiona na starożytnym wizerunku. Mała zmiana powoduje bowiem, że ciało przestaje funkcjonować jak magiczna antena lub - co gorsza - zaczyna działać odwrotnie i ściąga niekorzystne energie. Na przykład osoby, które myliły się i trzymały ręce odwrotnie, zamiast odnieść wrażenie, że przepełnia je pozytywna moc, wchodziły w obszary mroku i przygnębienia".

Przyjrzyjmy się dokładniej rzeźbie Światowida ze Zbrucza, jej całości. Jest ona dostępna w internecie w postaci szczegółowych fotografii, np. www.ma.krakow.pl/pradzieje/swiatowid.


Cztery strony Światowida z Liczkowiec nad Zbruczem

Część opisana jako Pozycja Światowida to jedynie wierzchołek tego totemu. Całość, jak widzimy, składa się z trzech poziomów, które równoznaczne są trójpodziałowi świata na: świat wyższy (Niebo), średni (Ziemia), oraz niższy (Cień lub Świat Podziemny). Taki podział jest niezwykle popularny wśród ludów pierwotnych, uważnie obserwujących rytmy Natury, na całym świecie. Odpowiada on trójpodziałowi świadomości na: Wyższą (Nadświadomość, czyli Świadomość Duchową, tj. patrzącą całościowo - holistyczną), Średnią (związaną z Umysłem i ziemskim bytowaniem) oraz Niższą (Podświadomość, przebywającą zwykle w ukryciu, a będącą siedliskiem uczuć, magazynem pamięci i archetypów).

Jeżeli przyjrzymy się posągowi uważnie, dostrzeżemy, że ze wszystkich CZTERECH stron Pozycja Światowida, wygląda identycznie (mowa o ułożeniu rąk, a nie atrybutach), potwierdzając w ten sposób stałość oraz jedność sfery Ducha, naszego duchowego rodzica i jego bezwarunkowość wobec nas.

Jak to się ma do Reiki? Przede wszystkim, krótkie wyjaśnienie dla niewtajemniczonych: Reiki jest to Metoda Naturalnego Uzdrawiania, lub też jak jest to powszechne w terminologii anglojęzycznej: Reiki - Method of Spiritual Healing, czyli Metoda Uzdrawiania Duchowego - Reiki. Osobiście wolę jednak określenie "naturalnego", dlatego, że Metoda Reiki wykorzystuje wiele naturalnych odruchów, wpisanych głęboko w istotę człowieka, m.in. takich jak to, że kiedy nas coś nagle zaboli, bez chwili zastanowienia łapiemy się tam dłońmi i modlimy się: "Oj, Boże, Boże, Boże!" Lub, kiedy coś nam się nie mieści w głowie i nie możemy tego pojąć, łapiemy się oburącz za głowę i modlimy: "Oj, ...".[2] W ten sposób pobudzamy Energię i kierujemy ją do obu półkul mózgowych, synchronizujemy ich pracę, co ewidentnie zwiększa wydajność mózgu i umysłu - wreszcie mamy możliwość pojąć!

Reiki, jako Metoda Uzdrawiania Duchowego (holistycznego) korzysta z Enegii Reiki, która bywa nazywana Bezwarunkową Miłością, czyli może być rozumiana jako to, czym obdarza nas nasz duchowy rodzic (np. wg chrześcijan Bóg Ojciec). Z związku z tym osoba, która korzystając z Reiki przykłada do siebie dłonie z ten właśnie sposób jak w "Pozycji Światowida" (lewa na splocie, prawa na sercu) harmonizuje się z wzorcem niezmiennie trwającym na poziomie duchowym. A przecież Reiki to właśnie Metoda mająca na celu doprowadzenie kondycji własnego Ki (Chi, Energii Życiowej), do jakości pierwotnej, jaką jest Rei (Rei po japońsku znaczy Niebo, ze zrozumieniem, że Niebo zaczyna się na Ziemi).

Co więcej, ten duchowy rodzic, czyli nadświadomość, postrzegana jest często jako nauczyciel wiodący nas przez życie - oczywiście, gdy go słuchamy. Zgadza się to pięknie z relacjami osób korzystających z Reiki, które twierdzą, że dzięki tej Metodzie nauczyły się patrzeć na życie szerzej, głębiej i z większym zrozumieniem, czyli ze świadomością całości.

Wracając do Pozycji Światowida, wiążę z Nią pewną teorię. Proszę się uważnie przyjrzeć układowi ramion, przypominają one (nieco koślawo, ale) przechyloną ósemkę, symbol nieskończoności, zjednoczenia. Jak wiadomo, jest to doskonały sposób połączenia terapeuty z uzdrawianym, wykorzystywany powszechnie w zabiegu kontaktowym Reiki dla drugiej osoby (chodzi o połączenie lewej strony terapeuty z prawą stroną uzdrawianego i odwrotnie), z tym że tutaj osoba terapeuty i uzdrawianego to ta sam postać. Mamy tu do czynienia z tzw. samouzdrawianiem, albo automasażem energetycznym. W takim zabiegu, synchronizując się z poziomem duchowym, przywracamy stan pierwotnej harmonii ośrodkom emocji oraz uczuć. Jak wspomniałem, łączymy je znakiem nieskończoności podkreślając tym samym ich jedność. Zaznaczam, że nie chodzi tu o idealną ósemkę, tylko jej symboliczną warstwę: łączenie strony lewej z prawą, góry z dołem, męskiego i żeńskiego. Wyjaśnię to w dalszej części artykułu. Warto też zauważyć, że jak twierdzą numerolodzy, moc ósemki, to moc szamana, uzdrowiciela, terapeuty czy hipnotyzera.

Co więc daje takie połączenie? Zdarzało mi się wielokrotnie słyszeć, że uczucia to wyższy rodzaj emocji oraz, że najwyższym uczuciem jest miłość (nie wnikajmy jaka, po prostu miłość, Aloha!). Spotkałem się też z odwrotnymi stwierdzeniami, że emocje to niższa forma uczuć. Kto ma rację? Sprawdźmy to. Połączmy ośrodek emocji i uczuć w jedno znakiem nieskończoności (duchowości), tak jak w zabiegu Reiki dla siebie, tak jak w opisanej Pozycji Światowida. Pod pewnym względem niewiele się one różnią: uczestnicy badań pani Goodman wprowadzali się w trans za pomocą rytmicznego bębnienia (216 uderzeń na minutę), natomiast w przypadku zabiegu Reiki, umysł człowieka pozostaje w stanie alfa, jak wiadomo, stanie bardzo sprzyjającym uzdrawianiu. Stwórzmy prostą definicję zjawiska transu: jest to stan, w którym umysł podąża równo i harmonijnie ściśle określonym torem. Do transu potrzebna jest synchronizacja pracy półkul mózgowych, a jego osiągnięcie objawia się zmianą fizjologiczną w mózgu, co można odnotować za pomocą EEG. Do stanów takich należą: stan alfa, theta i delta.

Co uzyskujemy w takim stanie odpowiednio przykładając dłonie? Uzdrowienie! Proszę spytać ludzi korzystających z Reiki, co sądzą o działaniu tej pozycji, która w tym przypadku może być traktowana jako wiarygodna próbka tej Metody. Z mojego doświadczenia, mówią o spokoju, wyciszeniu, większej kontroli siebie, łatwiej jest też im dostrzegać piękno, a także co ważne prawdę. Jak to się dzieje? Spójrzmy na pozycję jeszcze raz: Energia Reiki, która jest Energią harmonizującą, dostarczana jest do ośrodka emocji, których nadmiar (tak!) hamuje, rzekłbym koi, wycisza oraz do ośrodka uczuć, gdzie jako Bezwarunkowa Miłość leczy zaszłości, przywraca spokój, sprzyja wybaczaniu i budzi radość życia. Całe działanie tej pozycji sprzyja więc spokojnemu wsłuchiwaniu się we własne serce, gdzie znajduje się ośrodek wolnej woli, źródło naszych najgłębszych potrzeb oraz, jak się zwykło mówić, siedlisko naszej duszy, miejsce w którym mieszka iskra Boga. Właśnie wychodząc z tego miejsca uzyskujemy zrozumienie naszej ścieżki życiowej, jesteśmy sobą, a przede wszystkim jesteśmy zdrowi. Duchowo zdrowi, bo w zdrowym ciele zdrowy duch!

A co się dzieje z emocjami? Zniknąć nie mogą, a i nie ma takiej potrzeby, ale stają się bardziej świadome i zdobywamy nad nimi kontrolę (inteligencja emocjonalna), bo to, co nazywamy emocjami, w naturalny sposób podporządkowuje się sercu, tj. wolnej woli, czyli miejscu, w którym jesteśmy (np. dzięki Pozycji Światowida). Jest to bardzo popularny objaw wszystkich praktykujących tzw. drogę środka, m.in. u buddystów. Cechują się oni stonowaniem, serdecznością, życzliwością, współczuciem i wewnętrzną ciszą. Ciszą, w której wszystko mogą usłyszeć. A WSZYSTKO, to jest ten CZWARTY stan świadomości, wynikający z zespolenia pierwszych trzech! Takie A + U + M w Jedności! (Zachęcam do poczytania o Śri Yantra Chakra i punkcie bindu w centrum mandali; tam ten czwarty stan świadomości nazywa się po prostu CZTERY!) W kulturze zachodniej moment takiego rozbłysku świadomości nazywamy: Eureka! - "Zrozumiałem!" Idealnie pokrywa się to z relacjami osób, które rozpoznają Reiki, jako swoją duchową ścieżkę i podążają nią. Jest to podobne momentowi mistycznego oświecenia, odkrycia - poszerzenia świadomości poprzez otworzenie serca na Tajemnicę Boga.

Jeszcze wracając do emocji. Dlaczego jest ich tak dużo we współczesnym świecie? Odpowiedzi może być kilka. Na początku chciałbym zauważyć pewną ciekawostkę. Zarówno w języku polinezyjskim, jak i w słowniku buddyzmu tybetańskiego nie ma takiego słowa, takiego określenia, które oznaczałoby emocje. Sprawia to wrażenie, jakby to, co my na zachodzie przeżywamy jako emocje, oni przeżywają inaczej. Jak? Może bardziej sercem...

Czy wspominana przeze mnie obfitość emocji to stan Naturalny? Myślę, że skoro Reiki je wycisza, to nie. Jak to wytłumaczyć? Otóż jak wiadomo, nasza własna Energia Życiowa płynie z dołu do góry (mam na myśli strumień ożywczej Energii Kundalini, podstawy naszej egzystencji na Ziemi). Logicznym jest, że jeśli ta Energia trafi na opór na swojej drodze, nadmiar jej zgromadzi się szczególnie tuż przed przeszkodą i będzie dążył do rozładowania, aby odzyskać równowagę.

Jeżeli więc człowiek nie wsłuchuje się w swoje serce, to tak naprawdę nie wie, czego chce, gubi się i miota, zaczyna działać mechanicznie, poddając się bezwolnie maszynie cywilizacji technicznej - w tym miejscu w jego świadomości powstaje dziura, rodzi się poczucie wypalenia i bezsensu, zaś na drodze Energii Życiowej - blokada. Zgodnie z przytoczonym rozumowaniem, nadmiar tej Energii zgromadzi się poniżej (serca, ośrodka woli), czyli w splocie słonecznym! Specjalnie napisałem "!". A jaki jest najprostszy sposób rozładowania takiej Energii przez zniecierpliwionego i zagubionego w świecie człowieka? Niestety, często... wybuch emocjonalny. A potem wstyd, albo poczucie winy, które blokują jeszcze bardziej i koło się zamyka. I choć serce ciągle szepcze, to coraz trudniej je usłyszeć, bo zakrzyczane jest przez falę emocji próbującą rozpaczliwie wydostać się na zewnątrz, wyrwać z tej ciasnej klatki, uwolnić, samo-naprawić, przeprosić, wybaczyć, bo czymże jest wybaczenie, jak nie uwolnieniem, uzdrowieniem?

A co z moją teorią? Mam wrażenie, że skoro zabieg Reiki (pozycja splot plus serce), jako ten, który przywraca harmonię, odtwarzając we wnętrzu człowieka stan pierwotny, stan jedności ze Źródłem Energii Życia, odbudowuje porozumienie pomiędzy emocjami a uczuciami, to w stanie naturalnym, niezaburzonym, stanowią one pewien kompleks, nierozdzielną, acz wielowarstwową strukturę, którą można po prostu nazwać Sercem. Stąd wniosek, że harmonia emocji i uczuć jest jedną z podstaw (być może najważniejszą we współczesnym świecie) warunkujących stan naturalnego zdrowia i szczęśliwości (słynne: Aloha!). Zaś wniosek przez odwrotność jest następujący: odseparowywanie emocji jako czegoś osobnego, czyli odwrócenie naturalnego obiegu Energii (tak jak w cytowanym na wstępie fragmencie o Pozycji Światowida: lewa na sercu, a prawa na splocie), powoduje dysharmonię i utratę stanu zdrowia.

Oczywiście w tym artykule jedynie nakreślam temat. Jeśli chodzi o emocje i uczucia, jest wiele różnych powodów nieradzenia sobie z emocjami zarówno własnymi jak i innych osób, szczególnie tych bliskich oraz unikania konfrontacji z uczuciami. Jakie są tego powody - proszę, odpowiedzcie sobie sami.

Jeszcze jeden sposób na odpowiedzenie: Jak to jest, że Pozycja Światowida działa i jak działa? Przyjrzyjmy się w najprostszy sposób polaryzacji rąk człowieka. Mówi się, że lewa bierze, a prawa daje, i tak zwykle jest. Śledząc teraz uważnie ruch Energii kreślimy linię od splotu słonecznego, lewa dłoń, lewy łokieć, lewy bark, obręcz barkowa, prawy bark, prawy łokieć, prawa dłoń, serce - jeden pełny zwój spirali! Można by rzecz dziewiątka, obdarzona prawdziwą mistyczną miłością i szeroko pojęty altruizmem. A prościej rzecz ujmując: Energia ze splotu słonecznego trafia do serca, które jest w stanie przekształcić wszystko w miłość. I tutaj znów kłania się Nam wspomniana wcześniej droga środka. I do tego magiczne właściwości spirali...

Pozostał jeszcze do poruszenia temat roli umysłu w kwestii porozumienia pomiędzy uczuciami a emocjami. Otóż jak wiadomo, nazwa splot słoneczny wywodzi się od dużego splotu włókien tkanki nerwowej znajdującej się w tym miejscu. A jak również wiadomo, stan naszego układu nerwowego ma znaczący wpływ na nasze fizyczne samopoczucie. Skoro wcześniej wspomnieliśmy, że stany transowe umysłu zmieniają obraz fizjologiczny pracy mózgu, centrali układu nerwowego na bardziej harmonijny, to logicznym jest, że sprzyjają one poprawie naszego samopoczucia. I odwrotnie, stany umysłu, które powodują desynchronizację pracy mózgu, oddalają nas od zdrowia. Kiedy tak się dzieje? Wtedy, kiedy mocno wykorzystujemy jedną półkulę mózgu, drugą zostawiając odłogiem.

Przyjrzyjmy się jeszcze raz życiu człowieka Zachodu: tysiące reklam, napisów, barw, modeli samochodów, numerów rejestracyjnych, szyldów, sklepów, półek, ludzi, twarzy, każdy inny, inaczej ubrany, ulic, budynków, autobusów i tramwajów, znów numerów, artykułów na półkach, cen (znów numerów), gazet, dzienników, seriali (naczelne bóstwo w domu), terminów... O Boże! Lewa półkula aż huczy. Do tego niezdrowo wysoki poziom adrenaliny. Nic dziwnego, że czasem puszczają nam nerwy. A prawa półkula... śpi. Tak przesypiamy pół życia, a drugie pół się wypalamy. No, nie wszyscy, oczywiście przesadzam, jedynie, żeby coś wyraźniej pokazać.

A teraz do konkretów: Prawa półkula, ta od intuicji i kojarzenia, bardziej uczuciowa, unerwia lewą rękę, którą w Pozycji Światowida kładziemy na splocie słonecznym, czyli ośrodku emocji, tak silnie związanych z umysłem i przetwarzaniem informacji (lewa półkula). I z drugiej strony: Lewa półkula, ta od logicznego myślenia, racjonalna, unerwia prawą rękę, którą w Pozycji Światowida układamy na sercu, ośrodku uczuć, odwołujących się raczej do prawej półkuli. Co to daje? Pogłębienie stanu harmonii w parach: emocje plus uczucia, lewa półkula plus prawa półkula. (To taką właśnie symboliczną ósemkę miałem na myśli.) A inaczej? Układ nerwowy, czyli Umysł - plus sfera uczuciowa (serce), czyli Podświadomość. Powstaje tak zwana Jedność z Wewnętrznym Dzieckiem. A stąd już krok do mistycyzmu, a przede wszystkim do modlitwy. Bo jak wiemy, dobra modlitwa wypływa z serca, a nie z umysłu, choć umysł jest jej uczestnikiem, jednak sam bezpośrednio nie jest w stanie połączyć się z nadświadomością, musi to obywać się poprzez serce, "droga środka" prowadzi poprzez ludzkie wnętrze. To właśnie tak nasze Wewnętrzne Dziecko łączy się z Duchowym Rodzicem. W ten sposób mamy połączone jedną klamrą wszystkie trzy poziomy świadomości ja, które tworzą spójną, czwartą (bo nie-identyczną z pierwszymi) całość. Jak nazwać to ja? Pozostawiam to Wam.

Skoro już zacząłem posługiwać się liczbami, przyjrzyjmy się temu. Chciałbym odnieść trójkę do emocji, do splotu słonecznego, nie tylko dlatego, że jest to trzeci czakram. Numerologia mówi o trójce: Optymista, towarzyski, spontaniczny, pełen Energii, pozytywnie nastawiony do świata. Czyż nie taki powinien być zdrowy splot... SŁONECZNY?! Co jeszcze? Z palców dłoni, trzeci związany jest ze sferą emocji. To nie przypadkowo pokazujemy go komuś, jak chcemy, żeby delikatnie mówiąc, sobie poszedł. A liczbę cztery? Odnosimy o uczuć. Serce to czwarty czakram: solidny, pracowity, uczciwy, wierny, odpowiedzialny (jak mówi numerologia). Czwarty palec (licząc od kciuka) - nazywa się serdeczny, na nim nosimy obrączkę, dowód uczuć. Co daje taka współpraca trójki i czwórki, trójkąta i kwadratu? Trójkąt to zmiana, Kwadrat to stabilność, podstawa. Podobno jedyną stałą rzeczą w świecie jest zmiana... Zastanówcie się nad tym w kontekście Pozycji Światowida.

Mój Nauczyciel Reiki mówi o tej pozycji: "Dzięki niej nasze uczucia stają się bardziej ożywione, emocjonujące, a nasze emocje bardziej serdeczne, zdrowsze". Krótko i na temat.

Pamiętacie, co się działo, kiedy ktoś położył ręce w tej pozycji odwrotnie? Czyli w kolejności cztery a potem trzy. Wynikiem była dysharmonia. Co ciekawe, nie istnieje w przyrodzie pierwiastek o liczbie atomowej 43. Dopiero człowiek go zrobił. Nazywa się Technet od greckiego technetos - sztuczny. A jakie są pozytywy, czyli współpraca trzy i cztery w aspekcie numerologicznym? Choć nie jestem specjalistą w tej sprawie, wygląda mi to ewidentnie na siódemkę, czyli Oświecenie! Witaj Drogo Środka!

I jeszcze krótko na temat RÓWNOWAGI. Mówiliśmy o trójce, czwórce i trzech poziomach świadomości. Dobrze, powtórzmy trójkę trzy razy: 333. Co to za Liczba? Dobrze znana w Kabale, a odnosząca się do jednego z Praw Energii: "Światłość w ciemności świeci, a ciemność jej nie ogrania". Teraz potrójmy czwórkę... Niestety, trzeba ją przy tym podwoić (- "niestety" dlatego, że nie potrafię Wam tego logicznie wytłumaczyć, może dlatego, że tak czwórka jak i serce, do którego ją tu odnoszę, ma w sobie coś z podwójności: kocha - nie kocha; może dlatego, że licząc palce od kciuka i od małego palca mamy dwa czwarte; może poniosła mnie fantazja; może... uwierzcie mi albo obalcie, jak chcecie) do znanej już ósemki: 888. Co to za Liczba? Również znana. Uzyskujemy ją podstawiając pod alfabet grecki (24 litery od alfy do omegi) miano IHS. Pan Światła i Życia. W ten sposób uzyskujemy w Pozycji Światowida odniesienie do porządku Wszechświata, równowagi pomiędzy światłem i ciemnością.

To chyba to, czym naprawdę zajmują się szamani - równowagą w świecie, zarówno wewnętrznym jak i zewnętrznym. Słowo szaman oznacza "tego, który wie". Jak mawiają buddyści, największą przyczyną cierpienia w świecie jest ignorancja, czyli niewiedza, niedostrzeganie, że wszystko jest ze sobą połączone, że kiedy cierpi choćby najmniejszy z braci, cierpi wtedy całość. Szaman wie, czuje, widzi, nie tylko oczami, ale również Sercem. Pozycja, równowaga, świat, widzi... Pozycja Światowida!

Mój Nauczyciel powtarza, że Metoda Reiki tworzy nowego człowieka, szamana XXI wieku, człowieka wrażliwego, potrafiącego pochylić się nad każdym czującym stworzeniem.

Czy ja wiem, czy nowego? Może już od wieków znanego...

Pochylam głowę przed mądrością Życia. Dziękuję.

Krzysztof Miszczuk

30 maja - 4 czerwca 2005
usrreiki@o2.pl



Przypisy "Taraki":

[1] Artykuł p.t. "Ciało, magiczna antena", w miesięczniku "Wróżka" nr 5/2005.

[2] Warto wiedzieć, że pozornie nie-słowny okrzyk "oj" lub "ojej" jest pobożnym przyzwaniem boskiego imienia: "o, Jezu", zniekształconym na skutek tabu.



Zobacz glos w dyskusji:




Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)