Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

16 sierpnia 2012

Roman Kam

Relacja z głodówki 21-dniowej przeprowadzonej wg Małachowa

Kategoria: Zdrowie i medycyna
Tematy/tagi: dietagłodówka

Praktykę głodówek oczyszczających, wg Małachowa, rozpocząłem w roku 2009 i kontynuowałem w roku 2011 oraz 2012. Pierwsza z głodówek trwała 14 dni, druga 12 (przerwana z powodu zatoru kamienia nerkowego w moczowodzie i konieczności zabiegu chirurgicznego). Ostatnia trwała 21 dni i tę szczegółowo w tym artykule opisuję. Wszystkie przeprowadzałem na początku lata, w okresie tzw. postu Piotrowego, praktykowanego w Kościele Prawosławnym. Najpierw wybrałem ten okres intuicyjnie, potem potwierdził mi go znajomy, który przeprowadzał w tym roku głodówkę 28-dniową, korzystając ze wskazówek znalezionych u Małachowa. Muszę nadmienić, że post Piotrowy jest czym innym niż głodówka lecznicza, jednak termin tego postu uznaje się za korzystny, ponieważ jest zsynchronizowany z cyklami przyrody i układem zodiaku. O samym poście Piotrowym i jego terminach, osoby władające j. rosyjskim lub translatorem Google, mogą przeczytać tu: Петровка-голодовка.

Pierwotnym motywem do podjęcia mojej pierwszej głodówki w 2009 r. była diagnoza lekarska o przepuklinie rozworu przełykowego i silnej nadkwasocie. W opinii gastrologa choroba była nieuleczalna i skazywała mnie na stałe branie leków. Stan mojego żołądka był fatalny, pomagało tylko chemiczne hamowanie sekrecji soku żołądkowego. Moja waga dochodziła do 100 kg, przy wzroście 176 cm i szczupłej kiedyś konstytucji ciała. Brzmi to jak slogan marketingu hipnotycznego rodem z „ezoterycznej sfery biznesu”, ale nie zrażajmy się przedwcześnie.

Intuicja, co do skuteczności zwalczenia tej przypadłości głodówką leczniczą, okazała się, w moim przypadku, trafna. Wyleczyłem się z obu chorób, a przynajmniej ustały wszystkie objawy. Mogę jeść dowolne rodzaje pokarmu, w tym wykluczone dla mnie wcześniej słodycze czy śledzie. Ważę obecnie 77 kg. Potwierdziła się teza Małachowa, że głodówka jest, być może, jedynym nieinwazyjnym procesem, który powoduje obumieranie komórek tłuszczowych, a nie tylko ich obkurczanie. Przeciętnie powrót do unormalizowanej wagi, po odbyciu głodówki, następował na poziomie ok. 5-8 kg niższym, niż przed głodówką. Efekt jo-jo nie wystąpił.

Warte zauważenia są też inne korzyści: zwiększenie elastyczności stawów, ustąpienie dyskopatii, poprawa myślenia związana ze wzrostem uwodnienia organizmu, poprawa koncentracji, zmniejszenie dolegliwości hemoroidalnych. W głodówce i obecnie mam dużo mniejsze zapotrzebowanie na sen. Zmienił się mój stosunek do sytuacji stresujących, ergo – zwiększyła się moja odporność na stres, zmalała chwiejność emocjonalna, osiągnąłem większy spokój i dystans do rzeczywistości oraz ludzi o egotycznych zachowaniach.

Spotkałem się z zaskakująco silnym oporem otoczenia. Komunikaty typu: "ale to nie jest chyba całkiem normalne? Wyniszczanie organizmu. A co na to lekarz? Tylko żebyś się nie schował za szpadel!", i tym podobne, były i są moją codziennością w głodówkach. Daje się odczuć wyraźny lęk przed relacją z głodującym, jakby fakt ten dotykał „normalnego” otoczenia w sposób nakazujący temu otoczeniu natychmiast się określać, zajmować stanowisko. Ponieważ nie spotkałem ani jednej osoby reagującej obojętnie, tolerancyjnie,uważam to za zjawisko dziwne. Trudno mi powiedzieć, czy za takimi postawami kryje się pełna miłosierdzia chęć ratowania mnie przed samym sobą, czy to ucieczka oceniającego przed czymś, co natychmiast zaczyna go w konfrontacji z moim głodem prześladować. Reakcje przypominają jako żywo te związane z poczuciem winy i psychologicznym mechanizmem projekcji. Czyżbyśmy objadali się na kredyt? Może to efekt tego, że dziś już prawie nikt nie dziękuje za zdobyte pożywienie – naturze, duchom tej natury, Bogu Stwórcy? Stąd poczucie winy głęboko schowane i objawiane w konfrontacji z czystej formy antytezą odżywiania. Może włącza się coś, co przypomina dręczący wielu mężczyzn i chyba też, wsparty zaszczepionym poczuciem winy, smutek postkoitalny? Uczucia te, jako niechciane, są wypierane i działają, jak programy w tle. Z tymi mechanizmami psychicznymi kojarzą mi się także fetysze osób zamożnych, otoczonych nagłą sławą i powodzeniem. Są one często prześladowane myślami o stracie: zdrowia, bezpieczeństwa, prosperity. Spodziewają się jakiejś kary za swe bogactwo, co paradoksalnie staje się ich achillesową piętą.

Słyszałem więc często, padające ze strony otoczenia, pełne niedowierzania pytania: "Nic? Ale jakieś soki? Witaminy? Woda? Tylko woda? Trzy tygodnie?!!!" Potwierdzenie faktu przeżycia trzech tygodni tylko na wodzie, wywoływało u większości moich rozmówców konsternację. Uciążliwe były też dla mnie naciski mojej własnej rodziny na zakończenie głodówki, dające w efekcie klasyczną sytuację czekania na potknięcie, kiedy to można zakrzyknąć chórem: "...a nie mówiliśmy?!" Podchodząc do tego szamanistycznie czułem, że pod płaszczykiem troski otaczały mnie zewsząd nieświadome „złe życzenia”.

Technologia. Idąc za radami Małachowa z jego książki „Lecznicza głodówka” podzieliłem swoją głodówkę na trzy etapy:

I. Faza wstępna - przygotowanie do głodówki.

II. Głodówka lecznicza.

III. Regeneracja.


I. Faza wstępna

W tej fazie obejmującej dwa tygodnie, odstawiłem mięso i produkty odzwierzęce. Zostałem na ten czas weganinem. Cechą charakterystyczną tego okresu były wyraźne objawy abstynencyjne, co wskazywałoby na uzależniający charakter produktów przemiany materii, powstających przy spożywaniu mięsa. Wegetarianie i weganie wiedzą zapewne więcej na ten temat. Rozbicie, rozdrażnienie, dekoncentracja, myśli wątpiące, wyostrzony węch i silna chęć zjedzenia zwierzęcego białka, która u mnie minęła dopiero po 8-10 dniach od odstawienia. Faza wstępna spowodowała pobudzenie systemów, odpowiedzialnych za mechanizmy wewnętrznego spalania. Nastąpił pierwszy ubytek wagi, uzyskany przez redukcję tkanki tłuszczowej. Schudłem ok. 5,0 kg, gdyż moja wyjściowa waga oscylowała w okolicach 93,0 kg – nie robiłem jednak ważenia i notatek w tym okresie.


II. Głodówka

W tej fazie piłem tylko wodę i urynę, którą przy ostatniej próbie zdecydowałem się wprowadzić ze znakomitym, leczniczym skutkiem. Muszę powiedzieć, że przebieg głodówki nie jest procesem łatwym. W tym roku był on szczególnie ciężki, ponieważ goszcząc niewidomego przyjaciela, musiałem przez niemal dwa tygodnie przygotowywać dla niego posiłki. Kontakt z pożywieniem, wg Małachowa, może całkowicie zniweczyć efekt głodówki czy ewentualnie zmniejszyć jej skuteczność o połowę. W moim wypadku spowodowało to rozhuśtanie żołądka, nadkwasotę i mdłości, chwile silnego osłabienia. Wypicie ok. 100 gram zbieranej codziennie rano uryny, powodowało ustąpienie dolegliwości, przeczyszczenie z samoistnym wypróżnieniem, bez konieczności stosowania lewatywy, oraz wyraźną zwyżkę nastroju, z przypływem sił i energii.

W tej, a szczególnie w poprzednich głodówkach, następował początkowo bardzo szybki ubytek wagi, przeciętnie 1,0 kg dziennie. (zdarzyło się w moich głodówkach, że schudłem 2 kg w ciągu jednego dnia!) Jest to w dużej mierze wynik wyrzucania wody z komórek, ich obkurczania się. Skóra zaczęła mi wiotczeć i brzydko się marszczyć, co było szczególnie widoczne w okolicach szyi. Na szczęście był to proces odwracalny, a stan skóry w trakcie regeneracji uległ u mnie szybkiej poprawie. Panie informuję na marginesie, że może zajść zjawisko opadania piersi. W głodówce trzeba by o nie szczególnie zadbać - ćwiczyć, stosować zmienny gorący-zimny prysznic, to powinno pomóc.

Po 3-4 dniach psychicznej i fizycznej szarpaniny, nastąpił okres przystosowania, uspokojenia. Wszedłem w rytm głodówki. Ustało dotkliwe ssanie w żołądku, jakkolwiek nadal, w porach moich stałych posiłków, musiałem pić więcej wody. W okresie od 8 do 12 dnia rozpoczął się pierwszy przełom kwasiczy. Drugi przełom kwasiczy był trudniejszy do wychwycenia. Lokuję go od momentu zaostrzenia zapalenia stawu palca ręki (14 dzień) do dnia poprzedzającego poprawę samopoczucia (dzień 19).

We wszystkich momentach kiedy organizm czegoś się wyzbywał, widać to było w moim ogólnym wyglądzie. Cera bywała wtedy bladozielona, twarz zmęczona, ruchy nienaturalnie spowolnione. Były to na szczęście stany przejściowe. Jakiś szczególnych prawidłowości, dla tych procesów odtruwania się, nie wychwyciłem.

Woda. Piłem surową wodę, przywożoną w dużych 20 l pojemnikach z leśnego źródła, bijącego na brzegu jeziora w mojej okolicy. Wody nie filtrowałem, ponieważ podchodzi najwyraźniej z większej głębokości (wypływa lodowata) i jest bardzo czysta. Jest też wodą bardzo miękką, o niewielkiej zawartości soli. Kiedyś, po roku jej używania, w czajniku praktycznie nie osadził się kamień. Nie byłem w stanie pić wód komercyjnych, jak: „Żywiec”, „Nałęczowianka”, „Cisowianka” itp. Na początku głodówki zużyłem pięciolitrowy karton wody leczniczej „Wielka Pieniawa”, którą bardzo dobrze tolerowałem. Generalnie im mniej soli mineralnych ma woda, tym lepiej moim zdaniem, wspomaga proces oczyszczania organizmu. Odradzam jednak używanie wody zdemineralizowanej, destylowanej i jakiejkolwiek obrabianej chemicznie czy nawet mechanicznie. Wszelkie zabiegi na wodzie pogarszają, moim zdaniem, jej właściwości - w warunkach głodówki natychmiast się to wyczuwa. Dużym problemem było dla mnie wypicie zalecanych przez Małachowa 2 l wody dziennie. Maksymalnie byłem w stanie przyjąć 1,5 l, ale często było to dużo mniej. Picie wody, z biegiem dni  głodówki, coraz bardziej odstręcza. Po 14 dniu każdy większy haust wody powodował zaleganie jej w żołądku, uczucie nieznośnego ciężaru w okolicy splotu słonecznego i mdłości. Radziłem sobie, pijąc częściej, małymi łyczkami, wodę gorącą, a także zastępując wodę - uryną.

Kryzysy. Potwierdziły się tezy Małachowa o przebiegu „przełomów kwasiczych” oraz zaostrzaniu się chorób przewlekłych w tych przełomach. Przełom kwasiczy związany jest z osiągnięciem maksymalnego poziomu ciał ketonowych we krwi i moczu, co następuje w wyniku samostrawiania białek. Jak wykazały badania laboratoryjne, w 12-tym dniu głodówki stężenie ciał ketonowych w moczu trzydziestokrotnie przekraczało u mnie wartości maksymalne.

Jest to moment kluczowy, w którym organizm musi dokonać przesterowania metabolizmu w kierunku swoistej fotosyntezy, czyli, jak pisze Małachow przyswajania azotu z powietrza i użycia go do budowy wymiennych białek. Jak wspomniałem, pierwszy przełom kwasiczy przebiegał u mnie pomiędzy 8 a 12 dniem głodówki i trzeba powiedzieć, że przebiegał ciężko. Odczułem pogorszenie samopoczucia, odpływ sił, trudno mi było pracować, podejmować jakikolwiek wysiłek. W głodówce w 2011 r., w 12-tym dniu głodówki, zszedł mi kamień z lewej nerki. Ból, jaki się przy tym pojawia, jest traumatyczny i da się podobno porównać tylko z bólami porodowymi - dlatego mówi się potocznie o „rodzeniu” kamieni. Skończyłem na sali operacyjnej, gdzie usunięto mi ów kamień, który zatorował moczowód, niosąc ryzyko wodonercza i w konsekwencji utraty nerki. Rzeczą ciekawą jest, że przeglądając jakiś czas później swój notes ze snami, odnalazłem zapomniany już przez siebie sen profetyczny, który szczegółowo pokazał mi całą tę sytuację. Był to sen bardzo precyzyjny w swym przekazie. Pojawił się na trzy miesiące przed zdarzeniem. Opublikowałem go w Zawijawie pt. „Operacja chirurgiczna”.

Urynoterapia. Gdybym, zachęcony przez swego towarzysza w głodzie, nie spróbował tego, prawdopodobnie bym się załamał po 14 dniach. Działanie uryny w głodówce, wyrażając tylko swój pogląd, uważam za rodzaj interwencji homeopatycznej, zgodnie z główną jej zasadą, „similia similibus curantur” (podobne lecz podobnym). Na bazie swoich doświadczeń muszę powiedzieć, że urynoterapia ma silne działanie stymulujące, przynoszące natychmiastową ulgę w pospolitych dolegliwościach przełomów kwasiczych, jak: ogólne rozbicie, utrata sił, ciężar w żołądku po wypiciu najmniejszej ilości wody, koszmarny, trupi, słodkawo-mdły oddech czy wreszcie nasilenie przewlekłych dolegliwości i chorób. Wydaje się, że przyjmowanie z uryną drobnych dawek wydalanych trucizn, jest swoistym „przypomnieniem szczepionki”, przetarciem wcześniej opracowanych przez organizm (w trudnej sytuacji zagrożenia) szlaków metabolicznych. Były to moje pierwsze doświadczenia w tym kierunku, podjęte mimo dużych wątpliwości. Pomogła mi pamięć o pewnym drobnym zdarzeniu z czasów młodości, gdy swego czasu pracując, jako student w Grecji, rozciąłem sobie głęboko nieprzyjemnie palec. Byliśmy na polu, ręce miałem koszmarnie brudne i do dzisiaj pamiętam słowo, które powiedział do mnie 70-letni Grek wyglądający na 50-latka (w gęstej, ciemnej czuprynie, nie miał jednego siwego włosa) – katuriste! (nasikaj). No i po wielu tłumaczeniach, wciąż nieprzekonany, zrobiłem katuriste na palec. Zagoił się on potem w niesamowitym tempie i nie doszło do infekcji. To samo zaobserwowałem pracując z bawarskimi cieślami na dachach, którzy dezynfekowali w ten sposób, częste w tym fachu drobne i większe skaleczenia.

W mojej ostatniej głodówce, dla rozchwianego kontaktem z pożywieniem żołądka, działanie uryny było łagodzące, kojące. Następował też 2-3 godzinny doping psychiczny i wyraźne naenergetyzowanie. Była to wielka pomoc i ulga w trudnych momentach.

Technicznie, zbierałem poranny mocz do słoika 0,33 l a następnie studziłem go szybko w większym słoiku z zimną wodą. Poszedłem tu za radą bardziej doświadczonego w tej kwestii kolegi, o którym wspominałem tu wcześniej, gdyż faktycznie, tylko zimną urynę byłem w stanie wypić. Na początku było to i tak duużym przeżyciem! Powtarzając za Aloszą Awdiejewem powiem: „nie sztuka wypić - sztuka utrzymać!”.

Początkowo wypijałem ok. 100 g uryny, stopniowo dochodząc do ok. 250 g. Osadów dennych nie byłem w stanie przyjąć i nie wiem, czy sam Małachow osobiście by mnie do tego przekonał. Każda ilość miała działanie przeczyszczające, widocznie stężenie soli w moczu, na głodówce, przekracza zdolność osmotyczną jelit i uryna nie jest w całości wchłaniana. Wypity raz mocz, w okresie regeneracji (ok. 300 g), nie miał już tego działania.

Oczyszczanie jelita grubego. W głodówce należy bezwzględnie, moim zdaniem, oczyszczać jelito grube z treści, które, o dziwo, systematycznie się tam pojawiają. Wymaga to stosowania lewatyw, ponieważ perystaltyczne przesuwanie się mas kałowych, prowadzące do samoistnych wypróżnień, nie zachodzi. Zaleganie jakichkolwiek treści w tym jelicie odczuwałem natychmiast w postaci pogorszenia samopoczucia, bólów głowy, spadku energii. Zdecydowałem się na płytkie, ok. 150 - 250 g, lewatywy z czystej wody lub wody zakwaszonej sokiem z cytryny. Technika lewatyw nie jest specjalnie określona. Są przytaczani przez Małachowa lekarze, którzy nie widzą nawet potrzeby jej stosowania w głodówce. Można zakupić sprzęt do lewatywy, można stosować mniej wygodne pojemniki wyciskane lub radzić sobie w inny, pasujący nam sposób. Po rozpoczęciu urynoterapii mogłem zrezygnować z lewatyw, bo miałem samoistne wypróżnienia. Na początku należy dobrze poznać przeczyszczającą reakcję swojego organizmu i tak rozplanować przyjęcie uryny, by zawsze zdążyć do toalety. Kontrola wypróżnienia jest w tym wypadku zaskakująco ;) ograniczona.

Higiena osobista. Dokładne mycie, higiena jamy ustnej, poranne ćwiczenia bioenergetyczne Aleksandra Lowena, oraz spacery, należały do stałego repertuaru zachowań pozwalających mi podbudowywać nadwątlone ciało i psychikę. Wielkie znaczenie miał dla mnie codzienny kontakt telefoniczny z kolegą, który rozpoczął głodówkę kilka dni wcześniej ode mnie i w tegorocznym poście, jak już wspominałem, głodował 28 dni. Post Piotrowy, będący postem o zmiennej długości i terminach jego rozpoczęcia, także zakończenia, był w tym roku wyjątkowo długi, gdyż wynosił 30 dni.

Chodząc do pracy, gdzie miałem stały kontakt z ludźmi i zdając sobie sprawę, że wydalanie toksyn następuje także przez skórę, włosy i oddech – dwa razy dziennie brałem prysznic, dokładnie szorując ciało szczotką i rano kończąc ten zabieg polewaniem zimną wodą. Włosy zgoliłem maszynką do samej skóry, miało to też dla mnie znaczenie symboliczne i w jakiś sposób, ten czytelny sygnał (dla podświadomości?) wspomagał mnie psychicznie. Do mycia zębów i języka używałem zwykłych past, jednak dodatkowo po umyciu płukałem usta preparatem „Baikadent”, do którego wcisnąłem, dla wzmocnienia działania, tubkę żelu o tej samej nazwie. „Baikadent” jest naturalnym preparatem opartym na wyciągu z korzenia endemicznej rośliny – tarczycy bajkalskiej (Scutellaria Baicalensis), popularnej w Azji rośliny leczniczej. Dostępny jest praktycznie w każdej aptece. (po uwadze Weidera z komentarza nr 26 zgadzam się, że stosowanie pasty do zębów i płynu do płukania ust było bez wątpienia błędem. Płyn był lekko słodkawy, więc pewnie coś wchłaniałem z tego przez śluzówki, a i uzdrawiające procesy głodówkowe, które miały zajść w jamie ustnej, w ten sposób zaburzałem). Język przez cały okres głodówki miałem bardzo obłożony – biały, jak przy silnej gorączce. Symptomem zakończenia, tzw. pełnej głodówki, jest zniknięcie tego nalotu (chociaż objaw ten nie zawsze ma miejsce) oraz silny głód. Ten drugi symptom jest stuprocentowym objawem, sygnalizującym konieczność zakończenia głodówki, bo muszę powiedzieć, że już w trzecim dniu od rozpoczęcia, głód, praktycznie, całkowicie minął. Małachow zanik uczucia głodu wiąże z przestawieniem się organizmu na odżywianie wewnętrzne, oraz pojawieniem się na ścianach żołądka ochronnej warstwy białkowo-lipidowej chroniącej ten organ przed samostrawieniem.

Chrześcijanom przypomni się zapewne Nowy Testament i głodówka Jezusa na pustyni, kiedy to w 40-tym dniu (!) tej głodówki poczuł on silny głód i przystąpił do niego diabeł. Musiał być Jezus, jako człowiek przecież, wysokiej klasy joginem, jeśli przetrwał tak długą, pełną (bo zakończoną uczuciem silnego łaknienia) głodówkę w tak ekstremalnych warunkach. Małachow w „Leczniczej głodówce” przytacza apokryficzny tekst mówiący o wskazaniach Jezusa odnośnie głodówki. Mając obecnie trochę większą świadomość tego,czego dokonał Jezus na pustyni, odbieram ten tekst jako autentyczny.

Pierwszy przełom kwasiczy (8 - 12 dzień głodówki)

W pierwszym przełomie, dokładnie jak w roku 2011, kiedy to zszedł mi kamień z lewej nerki, w 12-tym dniu zeszło mi dużo osadu z porannym moczem. Ucieszyłem się, że tym razem nerki mi się oczyściły bez sensacji – jednak była to radość przedwczesna. Stan zaostrzenia kamicy nerkowej nie został początkowo przeze mnie rozpoznany. W notatkach z ważenia i odżywiania zapisałem tylko trwający dwa dni, ból pachwinowo-jądrowy.

Drugi przełom kwasiczy (14-19 dzień głodówki)

Ten kryzys miał łagodniejszy przebieg. Uaktywnił się w nim stan zapalny środkowego stawu palca wskazującego prawej dłoni. Stan ten pojawiał mi się okresowo od ok. 1,5 roku i przynosił w okresie zaostrzenia bardzo silne bóle, uniemożliwiające, np. utrzymanie szklanki czy podniesienie długopisu. Sądzę, że jest to wynik ciągłego korzystania z konsoli dotykowej laptopa. Wcześniej, gdy pozwalałem sobie pracować przy stacjonarnym komputerze po 12 godz. na dobę, chorował mi łokieć i nadgarstki. Stan zaostrzenia trwał ok. jednego dnia, po czym minął. Na razie nie ma remisji. Przy obecnym poziomie zatrucia środowiska i pożywienia, a w konsekwencji mojego organizmu, ów łagodniejszy przebieg tego przełomu i tak był trudny. Można to odczytać z roboczych notatek. Dodatkowo balastowała mnie świadomość, że mijają już 3 tygodnie jak nie jem i silna presja najbliższego otoczenia na przerwanie głodówki.


III. Regeneracja.

Rzeczą zasadniczej wagi, na miarę zagrożenia życia, jest zachowanie reżimu wychodzenia z głodówki. Przyjąłem za Małachowem, że okres ten nie może być krótszy niż okres głodu. Początkowo piłem tylko rozwodnione, przygotowane w domu, świeżo wyciśnięte soki, potem soków nie rozwadniałem; po 3-4 dniach zacząłem urozmaicać pożywienie wprowadzając produkty stałe. Utrzymywanie diety roślinnej, w tym okresie, pozwoliło zachować tryb głodówkowy organizmu, tę wspaniałą, swoistą „fotosyntezę”. Łatwo to zaobserwować na tych częściach zamieszczonych tu wykresów, które dotyczą regeneracji. Dieta roślinna pozwalała na dalsze spalanie nadmiaru tkanki tłuszczowej i wzrost uwodnienia. Gdy w poprzednich głodówkach szybciej wprowadzałem białko zwierzęce, efekt ten nie pojawiał się w takim stopniu.

Bóle pachwinowe, które pojawiły się w 12-tym dniu głodówki, były jednak związane z kamieniami, tym razem w nerce prawej. W 12-tym (nomen-omen) dniu regeneracji, zaczął mi schodzić kamień z prawej nerki. Przeżycia „niezapomniane”, jedynie, że tym razem, nie czułem okropnego strachu wynikłego z braku świadomości na temat tego, co się dzieje. Nauczony ubiegłorocznym doświadczeniem, poradziłem sobie stosunkowo dobrze. Na głodówkę, jeśli masz skłonność do kamicy nerkowej, warto wcześniej przygotować zestaw złożony z „Nospy forte” i jakiś silnych czopków przeciwbólowych. W moim wypadku skuteczniejszym od „Tramalu” okazał się przeciwbólowy i przeciwzapalny „Diclofenac GSK” (100 mg) lub tylko przeciwbólowy „Diclac” (100 mg) Można poprosić o nie swojego lekarza rodzinnego. Leki te powodują uśmierzenie bólu na ok. 8 godz. Oczywiście, była to sytuacja wyjątkowa. Bólu kamieni nerkowych nie da się chyba znieść bez uśmierzania bólu. Nie wyobrażam sobie jednak, brania jakichkolwiek leków w trakcie głodówki. Organizm powinien uruchamiać mechanizmy samoleczenia - po to się przecież głoduje.

Przez cały okres głodówki i regeneracji, codziennie, po porannej toalecie ważyłem się. Nigdy nie ważyłem się bezpośrednio po wstaniu, gdyż na unormowanie rozkładu wody w organizmie potrzeba ok. 20-30 min. Używam wagi elektronicznej, która mierzy poziom tłuszczu i wody, korzystając z pomiaru oporu elektrycznego słabego prądu, przepuszczanego przez ciało podczas ważenia. Ważę się, co oczywiste -  nago i boso. Starałem się robić notatki odnośnie odżywiania i samopoczucia.

Rezultaty głodówki

Zmiany w zasobach podstawowego budulca, „z któregom jest stworzon”, pokazują narastająco dwa poniższe zestawienia:


GŁODÓWKA [KG]
Zmiany w okresie: 5 dni 10 dni 21 dni
białko -0,4 -0,8 -1,9
woda -0,7 -1,6 -3,6
tłuszcz -2,1 -4,1 -6,8
Razem: -3,2 -6,5 -12,3
Średnio/ dzień: -0,64 -0,69 -0,61

REGENERACJA [KG]
Zmiany w okresie: 5 dni 10 dni 21 dni
białko +0,8 +0,4 +0,4
woda +1,1 +2,3 +2,6
tłuszcz -1,2 -2,1 -2,3
Razem: +0,7 +0,6 +0,7
Średnio/dzień: +0,14 +0,12 +0,14

Likwidacja nadwagi. Za jeden z najważniejszych, korzystnych symptomów uważam utratę zatoksykowanej tkanki tłuszczowej. W głodówce i regeneracji spaliłem łącznie 9,1 kg smalców. Całkowity ubytek wagi wyniósł 11, 6 kg. Ma to korzystny wpływ na stan moich kolan i wypadających przedtem dysków kręgosłupa. Odciążenie stawów, a pewnie też detoksykacja, poprawiło ich elastyczność. Łatwo się schylam, dłużej mogę pozostać w tej pozycji bez uczucia bólu czy zesztywnienia. Osiągnąłem optymalną wagę, przyjmując uproszczony wzór na taką wagę: wzrost minus 100. Przy wzroście 176 cm mam obecnie 77,0 kg wagi. Wskaźnik BMI spadł z 29,6 (otyłość) do 24,5 (norma).

Ciekawym, znanym mi z wcześniejszych głodówek, jest fakt stopniowego spadku wielkości spalania wewnętrznego. W końcowej fazie głodówki w 2009 r. spalałem dziennie ok. 20 dkg tkanek i była to ilość wystarczająco do sprawnego funkcjonowania. Zdarzały się też dni, kiedy głodując, w ogóle nie traciłem wagi. Daje to do myślenia, w kontekście standardowo, w codziennym życiu spożywanych przeze mnie ilości pokarmu. W obecnej głodówce ze względu na kontakt z pożywieniem ta dynamika nie ujawniła się tak jaskrawo i tempo spalania pozostało stosunkowo wysokie (ok. 60 dkg dziennie).

Interesujący jest również stosunek spalanych białek do tłuszczów. W głodówce wynosi on początkowo ok. 1:5 rosnąc, do 1:6,5 na końcu. Jest to zatem więcej, niż wskazuje Jan Kwaśniewski dla swojej diety optymalnej, gdzie jego, tzw. złota proporcja żywienia BTW (białko-tłuszcz-węglowodany) wynosi 1:2,5-3,5:0,8. Stałem się więc w okresie głodówki „superoptymalnym”. Czekam na medal Bractwa.

Minusem procesu chudnięcia, okazała się konieczność wyniesienia większości garderoby do lamusa. Gdy przymierzałem niektóre z rzeczy, aż trudno było uwierzyć, że należały one do mnie. Paski potrzebowały wciąż nowych dziurek, wszystko ze mnie spadało. Ze starej garderoby została mi bielizna i skarpetki.

Utrata białek. Jak widać z tabeli - w ciągu 42 dni spaliłem tylko 1,5 kg białek. Nie jest to wiele, ale w moim przypadku ubytek ten spowodował widoczne skutki. Pierwszym źródłem białka w głodówce stają się mięśnie szkieletowe przy kręgosłupie, tzw. mięśnie posturalne. W świecie zwierząt łatwo to dostrzegamy i stąd wzięło się określenie „chudy grzbiet”. W efekcie zacząłem się garbić, a przy wykonywaniu prostych czynności, jak np. mycie naczyń, zacząłem odczuwać przykre bóle mięśniowe wynikłe z przeciążenia osłabionych aktonów. Drugim objawem było zwątlenie w ramionach. Zrobiłem się zgarbiony, mały i przykurczony, przedstawiając sobą (szczególnie dla mojej rodziny, artykułującej takie konstatacje bez żenady), obraz pełen żałości.

Osłabieniu mięśni grzbietu i garbieniu starałem się zapobiegać stosując ćwiczenie jogiczne, nazwy którego nie pamiętam, niestety. Nauczyłem się go z czytanej w dzieciństwie książki Maliny Michalskiej „Hatha Joga dla wszystkich”. Asanę wykonuje się rano, po wypiciu szklanki wody. Klęcząc, wypychamy biodra do przodu, jednocześnie głowę odchylamy do tyłu, a dłońmi przytrzymujemy kostki nóg. Jest to rzeczywiście bardzo skuteczne ćwiczenie, znacząco prostujące sylwetkę już po 2 tyg. stosowania.

Zwiększenie uwodnienia. Mimo, że w wartościach bezwzględnych utraciłem w całym procesie 1,0 kg wody, to względne uwodnienie organizmu wzrosło spektakularnie. Zmianę tę uważam za bardzo korzystną. Im starszy organizm, tym mniej ma w sobie wody, stąd, np. trafnie mówimy o „zasuszonych staruszkach”. Gdy rozpoczynałem przygotowanie do głodówki, moje uwodnienie wynosiło ok. 50%. Dla porównania, uwodnienie mojej żony, która jest mniej więcej (czasem mniej, czasem więcej) w moim wieku – wynosiło ok. 42%. Natomiast uwodnienie mojego 23-letniego syna wynosiło ok. 68%. W szczytowym punkcie regeneracji, moje uwodnienie, co widać na wykresie, osiągnęło maksimum na 62,7 %. Po wprowadzeniu białka zaczęło nieznacznie spadać. Ponieważ zwiększenie uwodnienia wpływa na przyśpieszenie wszystkich procesów fizjologicznych i nerwowych, w których mediatorem jest woda, nie wątpię, że jego wzrost oznacza cofnięcie mojego zegara biologicznego o kilka, ładnych lat.

Zmniejszenie zapotrzebowania na sen. W okresie przed głodówką, aby w miarę sprawnie funkcjonować w pracy, musiałem spać ok. 8 godz. Do tego często dochodziły dłuższe drzemki popołudniowe trwające 1-3 godz. Byłem ociężały. W trakcie i po głodówce zapotrzebowanie na sen bardzo mi zmalało i wynosi obecnie ok. 4-5 godz. Zdarza się, że się budzę po 3 godz. snu i wstaję, by czymś się zająć. Po powrocie z pracy, mimo wszystko, nie mam chęci na odsypianie. Często wstaję przed budzikiem, ok. godz. 4:45 -5:00 (budzik mam nastawiony na 5:30). To duża, trochę niepokojąca mnie zmiana, bo wydaje mi się czymś na pograniczu bezsenności, podczas gdy „od zawsze” byłem nocnym Markiem i śpiochem. W zgodzie z odczuwaną obecnie potrzebą kładę się spać przed 24:00.

Zmiany psychiczne. Generalnie, jak to w sytuacjach ekstremalnych, następuje przesunięcie bieguna percepcji. Nagle moje życie zacząłem postrzegać z innej perspektywy. Potrafiłem być dość zasadniczy w tym okresie i wiele osób to odczuło. Była to krańcowo odmienna strategia od mojej sytej codzienności opartej na kompromisie i częstym, konformistycznym przemilczaniu niewygodnych dla innych prawd. Co dziwne, mój sposób wypowiadania się, nie powodował dużych konfliktów – najwyraźniej znalazłem się na chwilę w krainie ludzi zorientowanych na cel, którzy fiksując się na nim, obojętnieją na otoczenie. Ten rodzaj koncentracji metaforycznie opisał Anthony de Mello w „Przebudzeniu”. Przytaczam tu z pamięci, więc niezbyt dosłownie: „Kiedy masz jasno uświadomiony cel, nie potrzebujesz dyscypliny. Rzeka płynąc ku morzu, sama ogranicza swe brzegi, tworzy swoje łożysko”. To bardzo trafny głos przeciwko autotresurze wszczepianej wielu z nas od wczesnego dzieciństwa.

Stonowanie emocji. Jak na kryzys przystało - telewizji oglądać się nie da. Udział w rozmowach codziennych jest niemal niemożliwy. Życie towarzyskie praktycznie nie wchodzi w grę. Stajemy się odmieńcami, jakkolwiek by to groźnie, czy dziwnie nie brzmiało. Jako taki, w głodówce chętnie słuchałem muzyki poważnej, szczególnie Bacha i Haendla, a w regeneracji post-folkowego Adama Struga z jego ostatniej płyty „Adieu Złoty Wąż”.

Kontemplacja. Stan głodówkowy wymaga pielęgnacji, szacunku, przeżycia go w kontemplacji właśnie. Bez wątpienia jest to stan szlachetnego wysiłku w kierunku zmiany siebie i swoich nawykowych postaw. Próba ta obnażyła z całą stanowczością konsumpcyjną stronę mojego życia. Ćmiące pytanie, czy żyję po to, by jeść, czy też jem po to, by żyć (?), jest może zbyt zasadnicze, ale ziarnko prawdy z niego kiełkuje. Jedzenie, gdy ma się 53 lata, to wielka przyjemność. Smak robi się coraz bardziej wyrafinowany, gdyż coraz to trudniej pobudzić stygnące zmysły. Dzisiejsza Europa, pod kątem zabezpieczenia podstawowych potrzeb bytowych, jest, mimo tzw. kryzysu, krainą mlekiem i miodem opływającą. Nie zaznałem wojny i głodu – są to dla mnie filmowe story oglądane z paczką przekąsek w ręku po wcześniejszej, smacznej kolacji. Mój świat w zakresie zdobywania pożywienia stał się widocznie tak mało skomplikowany, że przestałem tę prostotę, jako walor czy dar, dostrzegać. Nagłe redukcje: stres odstawienia mięsa, potem głód, ograniczenia regeneracji – to wszystko dojmująco mi pokazało, jak wielki to obszar i jak agitujący dla mojego życia – planowanie, zakupy, ustawiczna troska, by czegoś nie zabrakło. Te symptomatyczne awanturki o cukier, którego nie ma. Gdzie cytryna? A też, nie daj Boże, brak - podrzućmy poetycko – papieru toaletowego po drugiej stronie tego ustawicznego globusa. Wcześniej - wyprodukowanie dania, emocje, krytyki, pochwały, wzajemne dziękczynienia– przerysowuję nie po to, by drwić z życia rodzinnego, jest ono piękne i cenne bardziej, niż jakikolwiek twór materialny na Ziemi, a jednak dziwi, że zaspokajanie tej podstawowej potrzeby stanowi tak wielki i znaczący obszar. Gdy nagle wszystko to zostaje wyłączone, w rozpostartym po horyzont dnia oceanie wolnego czasu, zapada głucha cisza.

Tego czasu naprawdę jest dużo. Można wiele dokonać i często, w zakresie zaległych z wielu lat prac domowych, dokonywałem w głodówkach spektakularnych (jak dla mnie) wyczynów.

Ustąpienie chorób przewlekłych.

  1. Reflux, nadkwasota, przepuklina rozworu przełykowego. Od mojego wyleczenia minęły trzy lata. Przepuklina zapewne się cofnęła i może jeszcze, zanim ukończę ten artykuł, zdecyduję się na gastroskopię, żeby ten fakt potwierdzić.
  2. Kamica nerkowa. Nie mam też wątpliwości, że proces (jakkolwiek porażająco bolesny!) zejścia kamieni nerkowych – służy zdrowiu. Budujący jest fakt, że w tym roku obeszło się bez zabiegu chirurgicznego, a pewne objawy wskazują, że kamienie z prawej nerki zeszły samoistnie.
  3. Stan zapalny stawu palca prawej ręki. Jeśli choroba nie powróci w ciągu roku, uznam to za wyleczenie głodówką.
  4. Dolegliwości hemoroidalne. Kilka lat temu byłem leczony z pomocą aparatu „Hemoron”, jednak choroba zaczęła powracać. W nie budzący wątpliwości sposób, niekorzystne zmiany uległy w głodówce zatrzymaniu, a istniejące stany zapalne - remisji.

Zaostrzenie chorób przewlekłych.

Kłopoty z wątrobą i trzustką. Wskaźniki dla wątroby nie są dobre, a trzustka nie wytwarza dostatecznej ilości insuliny, co objawia się niską tolerancją cukru. Może to być efekt przeciążenia tych organów w głodówce, ponieważ to system wydalniczy musi się z produktami spalanych chorych i zatrutych tkanek uporać. Z drugiej strony, organy te, szczególnie w okresach przygotowania i regeneracji, są odciążane, odpoczywają. W ciągu najbliższych dwóch lat zamierzam cyklicznie odtruwać wątrobę metodą Małachowa. Liczę też, że kontynuacja głodówek poprawi stan trzustki i zatrzyma rozwój cukrzycy.

Sny. Małachow podkreśla rolę snów w głodówce. Sny, które u mnie się pojawiły, zaliczają się zgodnie z jego systematyką do snów o długu karmicznym lub więzach prawa karmy. W snach takich ukazuje się obiekt, z którym jesteśmy związani, na przykład zmarli, osoby z którymi byliśmy blisko (a jesteśmy, np. rozwiedzeni); same sytuacje, w czasie których powstał dług karmiczny; wreszcie - sytuacje, poprzez które można zlikwidować długi karmiczne. Widzimy we śnie sytuację z dłużnikiem karmicznym, po której odczuwamy ulgę, zadowolenie. W rezultacie tych przeżyć wewnętrznych, we śnie lub na jawie, może pojawić się płacz i smutek.

Miałem dwa zapamiętane, ważne sny. Oba kolorowe.

W pierwszym towarzyszyłem Jezusowi. Był postawnym, wysokim, szczupłym, ale krzepko wyglądającym mężczyzną o płaskiej, szerokiej i silnej klatce piersiowej. Ubrany w luźną, białą szatę, trzymał w ręku długi, sprężysty kostur. Szedł pewnym, zdecydowanym krokiem. Podążało za nim grono mężczyzn. Ja szedłem, czy wręcz podbiegałem górą, przy metalowym, nowoczesnym ogrodzeniu z cienkich, spawanych prętów. Cały teren przypominał dość obszerną zagrodę. Patrzyłem ze skarpy na Jezusa i usłyszałem jego słowa, wypowiadane silnym głosem:
Nasze zoo jest małe, ale musimy iść!
I szedł. Chciałem zdążyć, dobiec do niego na skróty przez stary, sosnowy lasek, zadrzewienie bardziej niż las... To się nie udało. Utknąłem w suchych gałęziach w połowie drogi.

W drugim śnie przyszedł do mnie mój Tata. Tata, który od wielu już lat nie żyje. To był smutny sen, bo ojciec mój ubrany był w znoszony, brązowy garnitur, poplamiony w wielu miejscach wielkimi kleksami beżowej, olejnej farby. Pewna jaskrawa żałosność tej próby zachowania elegancji, odszykowania się, w kontraście z bijącą z tego stroju biedą, trafiła mnie dotkliwie prosto w serce. Za kilka dni od tego snu, poszedłem do Taty na grób, zapaliłem znicz i się pomodliłem. Ładunek emocjonalny tego snu jest tak silny, że gdy go czasem przywołuję, bywa, że płaczę.

Podsumowanie.

Iść pod prąd, działać przełamując opór - to przyjemne. Zapewniam, że warte swej ceny. Czy bezpieczne? Tego nie mogę jeszcze z całą pewnością stwierdzić. Małachow zaleca stosowanie głodówek pod kontrolą lekarza obeznanego z tym procesem leczniczym. Nie wiem, jakie mogą się pojawić krytyczne symptomy zdrowotne, które mógłbym nieświadomy zignorować, a które doprowadziłyby do poważnych komplikacji zdrowotnych, czy zagrożenia życia. Myślę tu szczególnie o stanie przeciążenia któregoś z organów, jak wątroby, nerek lub trzustki. Także silne zaostrzenie jakiejś choroby przewlekłej może być groźne, jak mniemam. Jak ocenić, nie mając odpowiedniej wiedzy, jakie symptomy są naturalne i konieczne dla wyzdrowienia, a które są dla mnie groźne? Dlatego właśnie moje głodówki nie są zbyt długie. W obecnej dobie, ze względu na stopień zatrucia środowiska, żywności i w konsekwencji nas, ludzi – jestem za głodówką opisywaną przez Małachowa, jako głodówka frakcyjna. Zacytuję:

„Głodówka frakcyjna zastępuje pełną. Człowiek nie zawsze jest w stanie wytrzymać pełną głodówkę. Natomiast serię głodówek przerwanych, które ostatecznie dają efekt pełnej, może znieść każdy. Pierwsza głodówka powinna trwać tak długo, aż zakończy się pierwszy przełom kwasiczy. Okres regeneracji trwa tyle czasu, ile trwała głodówka. Druga głodówka powinna trwać aż do drugiego przełomu kwasiczego, zaś okres regeneracji - półtora do dwóch razy dłużej niż głodówka. Trzecia głodówka trwa do momentu pojawienia się uczucia głodu i oczyszczenia języka. W niektórych przypadkach (przy silnym porażeniu organizmu chorobą) trzeba przeprowadzić do pięciu głodówek przerwanych, a nawet powtórzyć je w następnym roku, aż do całkowitego wyzdrowienia. W okresach regeneracji pomiędzy głodówkami spożywajcie produkty nie zawierające białka zwierzęcego (nie pijcie mleka, nie jedzcie twarogu, sera żółtego, mięsa, jaj itp.). W tym czasie nadal trwa uzdrawiające działanie głodówki - przyswajanie dwutlenku węgla i biosynteza na jego podstawie.”

Także system cytowanego w „Leczniczej głodówce” amerykańskiego lekarza,Paula Bragga, zalecającego stopniowe wdrażanie się do głodówek i systematyczność w ich praktyce, lepiej, moim zdaniem, odpowiada realiom współczesności, niż stosowanie pełnej, klasycznej głodówki.

Czując się też do tego zobowiązany (jakkolwiek nie są to moje osobiste doświadczenia), chciałbym jeszcze wspomnieć, cytując w dalszym ciągu Małachowa, o zjawisku krytycznej intoksykacji w głodówce:

„W dzisiejszych czasach ludzie mają tak przepełnione złogami organizmy, że mogą ginąć nie z głodu, lecz wskutek (...) intoksykacji. Mówią o tym liczni specjaliści od głodówki leczniczej - J. Nikołajew, P. Bragg i in. Narządy wydalnicze nie nadążają z unieszkodliwianiem i usuwaniem złogów z organizmu. Powstaje „blokada" - organizm nie przystosowuje się do głodówki. Zazwyczaj dzieje się to w 5-10 dniu. Osoba przeprowadzająca głodówkę przestaje tracić na wadze, pojawia się osłabienie, nudności, ból głowy, bezsenność, może wzrosnąć temperatura, wystąpić osłabienie i arytmia serca. Są to podstawowe oznaki „blokady" (silnej intoksykacji). Z prac wielkich fizjologów i biochemików rosyjskich (W. Paszutina, M. Szatiernikowa, J. Heftera) wiemy, że podczas przymusowej długotrwałej głodówki organizm zwierzęcy i ludzki umiera wskutek „blokady" (samozatrucia produktami rozpadu), najczęściej nie osiągając głębokiego stopnia wyniszczenia. Jeśli zaś w procesie głodówki leczniczej produkty rozpadu usuwane są z organizmu za pomocą szeregu zabiegów (lewatywy, kąpiele, masaż, zwiększona wentylacja płuc, spacery), to organizm osoby poddającej się głodówce wytrzymuje nawet 30-40 dni bez jakichkolwiek objawów samozatrucia.

Jeżeli jednak objawy „blokady" narastają pomimo stosowania wymienionych wyżej zabiegów, należy przerwać głodówkę. Po dwu-trzytygodniowym okresie regeneracji (odżywianie sokami i świeżymi warzywami) powtórzcie głodówkę. Wybierzcie krótką: 3-7 dni. Rozumienie tego zjawiska ułatwi wam rozsądną z nim walkę i osiągnięcie wspaniałych rezultatów głodówki.”

Jak widać z powyższego, zawsze wolałbym odbyć głodówkę pod kontrolą i przy pomocy lekarza. Dotychczas, niestety, nie poznałem żadnego, który umiałby i chciał mi pomóc. Wśród lekarzy, z którymi o tym rozmawiałem, rozpowszechnione jest przekonanie o wyniszczającym dla organizmu charakterze głodówek. Jakimi badaniami ten pogląd jest poparty, nie wiem, a chętnie dla swojego bezpieczeństwa wiedzieć chciałbym.

Wyniki pomiarów wagi, arkusz roboczy. Do robienia notatek, wpisywania wyników pomiarów oraz sporządzania wykresów, korzystałem z arkusza Excela. 





Ogólne zasady zapewniające bezpieczeństwo i względny komfort w głodówce

  1. Zachowaj właściwą kolejność i reżimy faz: przygotowania, głodówki, regeneracji.
  2. W okresie przygotowania, odstaw mięso i produkty zwierzęce, także: mleko, masło, śmietanę, jaja, sery, ryby, raki, krewetki, małże - również  ptactwo, dziczyznę, kawior i homary.
  3. Jeśli nie wskaże ci tego intuicja, odstaw tytoń, alkohol i wszelkiej maści używki (papierosy, fajkę, bongosy Marysi, Lady S., niebieskiego Czesia itp. itd. itp.).
  4. W dniu poprzedzającym rozpoczęcie głodówki, dokonaj przeczyszczenia żołądka i jelit. Technika dowolna. Polecam, jako najlepszą i wypraktykowaną „Szankh Prakszalanę”. Jeśli źle tolerujesz sól, bo np. masz stany zapalne jelit, zastąp ją nieinwazyjnym środkiem do przeczyszczeń. Środki takie są stosowane przed badaniami endoskopowymi jelita grubego. Dla mnie świetnie tolerowanym okazał się „Fortrans”. Jest to środek wydawany na receptę.
  5. Regularnie (codziennie lub co drugi dzień) stosuj lewatywy, lub skorzystaj z urynoterapii, która powoduje przeczyszczenie.
  6. Pij wyłącznie czystą wodę! Żadnych herbatek miętowych, wody z cytryną itp. Najlepiej, aby to była woda miękka, o małej ilości soli mineralnych. Korzystaj ze sprawdzonych, naturalnych ujęć. Jeśli będziesz w stanie, pij minimum 1,5 – 2,0 l wody dziennie. Dla urozmaicenia czy rozgrzania, możesz pić ciepłą, przegotowaną wodę oraz, jeśli zechcesz jednak, różne wody mineralne.
  7. Bezwzględnie unikaj jakiegokolwiek kontaktu z pożywieniem. Nie plącz się po kuchni, nie otwieraj lodówki. Unikaj zapachów dochodzących w trakcie przygotowania posiłków, nie siadaj do nich z rodziną, by, np. pić wodę. Nie rozmawiaj z nikim o jedzeniu, nie wspominaj preferowanych potraw czy smaku ulubionych owoców. Nie planuj, co będziesz jadł po zakończeniu głodówki. Nie chodź po zakupy, na widok supermarketu spluń trzy razy przez lewe ramię :]
  8. W trakcie głodówki dbaj o sprawność oraz higienę ciała, psychiki i duszy. Bądź uważny na sygnały z ciała i nie daj się zwieść fortelom własnej psychiki. Gdy zaobserwujesz u siebie jakieś niepokojące objawy, nie wahaj się powiedzieć o nich lekarzowi, bez obawy poinformuj go o tym, że głodujesz. Spadek ciśnienia krwi (jeśli pozostajesz wydolny) nie powinien cię niepokoić, w regeneracji ciśnienie się wyrówna i unormuje.
  9. Spróbuj pozostać w orbicie normalnych zajęć.
  10. Noś tylko naturalną odzież. Nie zakładaj na siebie jakichkolwiek ubrań z syntetycznych materiałów.
  11. Sprawiaj sobie drobne przyjemności, rozpieszczaj się trochę. Masaż jest bardzo wskazany, także basen, sauna sucha i mokra i wszystko, co lubisz. Podczas całego procesu raczej zrezygnuj z seksu, może ci się wydać nadużyciem na sobie.
  12. Poinformuj ważne dla siebie osoby, że przeprowadzasz głodówkę, wytłumacz im, czemu ona służy i jaki będzie jej przebieg. Unikaj wyjaśnień dla osób postronnych, z reguły nie będą potrafiły cię zrozumieć.
  13. Jeśli masz zaufanego lekarza, koniecznie skorzystaj z jego opieki w czasie głodówki
  14. Zbieraj i obserwuj poranny mocz. Jeśli będziesz w stanie, spróbuj urynoterapii.
  15. Przeczytaj książkę G. P. Małachowa „Lecznicza głodówka” – może ci się wydawać, miejscami sprzeczna czy naiwna, ale to bezcenne źródło praktycznej wiedzy. Szczególnie w trakcie głodówki, wskazówki Małachowa są wielkim wsparciem.
  16. Waż się regularnie, notuj wyniki, obserwuj co się z tobą dzieje, to pomaga. Może w przyszłości twoje doświadczenia pomogą innym.
  17. Nigdy nie działaj z orientacją „na wynik” czy to wagowy, czy czasowy. Głodówka to stan kontemplacyjny a nie rywalizacyjny, nawet jeśli jest to rywalizacja tylko z samym sobą.
  18. Jeśli w 5-10 dniu głodówki przestaniesz tracić na wadze, pojawią się osłabienie, nudności, ból głowy, bezsenność, wzrost temperatury, arytmia serca, a objawy „blokady" (silnej intoksykacji) będą narastać pomimo stosowania zabiegów wspomagających oczyszczanie organizmu, przerwij głodowanie!
  19. Bezwzględnie zachowaj reżim regeneracji. Obfity i tłusty posiłek w pierwszych dniach po głodówce, z dużym prawdopodobieństwem cię uśmierci! Takie przypadki notowano.
  20. Tak, jak głównym problemem głodówki są przełomy kwasicze, tak głównym problemem regeneracji jest nieopanowany, rosnący apetyt. Staraj się mu nie ulegać, lub spróbuj go zmylić. W sytuacji awaryjnej, szklanka świeżego soku warzywnego na pewno ci pomoże.
  21. Utrzymywanie diety roślinnej w okresie regeneracji, bardzo wspomaga procesy odnowy organizmu, dopalanie tłuszczu i wzrost uwodnienia.
  22. W okresie regeneracji ze względu na możliwość doprowadzenia do groźnych obrzęków ciała, należy zrezygnować z używania soli kuchennej. To ograniczenie Małachow w ogóle zaleca dla codziennego, zdrowego odżywiania.
  23. Zrób sobie badania krwi i moczu „przed”, „w trakcie” i „po” głodówce. Parametry dowolne, zależne od tego, co chcesz u siebie sprawdzić.
  24. Podziel się swoim doświadczeniem z innymi. Bądź pewien, że zawsze istnieje ktoś, dla kogo Twoje doświadczenie jest unikalne i bardzo cenne.

Appendix. Moja relacja, jest relacją właśnie, a nie poradnikiem. Zestawienie zasad bezpieczeństwa i ogólnych wskazówek ma ustrzec osoby mniej doświadczone przed popełnieniem kardynalnych, groźnych dla życia błędów. Jeśli będziesz chciał eksperymentować ze swoim organizmem, zrobisz to na własną odpowiedzialność. Nie namawiam nikogo, do stosowania głodówek, ani nie twierdzę, że kogokolwiek uleczy ona z jego dolegliwości i chorób. Wszystkie przedstawione przeze mnie fakty są prawdziwe. Będę wdzięczny za uwagi w kwestii praktyki, czy też w kwestii, np. rodzaju prowadzonych badań kontrolnych, których wyniki mogłyby pomóc w ocenie bezpieczeństwa głodówek. Szczególnie jeśli znasz fizjologię człowieka lub jesteś lekarzem, może coś ci się nasuwa, prowokuje jakieś pytania? Zachęcam do krytyki. 

Roman Kam




komentarze

1. Moje doświadczenie z głodówką • autor: Nierozpoznany#63762012-08-16 12:46:09

Bardzo przyjemnie czytało mi się to, co napisałeś.
Ja jakoś nie pomyślałam o tym, żeby opisać swoje doświadczenie z głodówką - jest trochę inne od Twojego.
Było tylko jedno tak długie - 34 dni. Post jednodniowy stosowałam wcześniej. Wejście w głodówkę trwało 40 dni, bo do tyle chciałam pościć. Wychodziłam ponad dwa miesiące. Nie piłam uryny, oczyszczanie organizmu miałam tylko za pomocą lewatyw, i było skuteczne. Od 3 dnia prawie całkowicie znosiło ból głowy i zgagę.
Chciałam schudnąć, a stało się coś o wiele piękniejszego. Bardzo często chorowałam na zapalenie tchawicy, anginy, zapalenia oskrzeli. W ciągu 6 miesięcy poprzedzającej leczenie wzięłam 7 serii antybiotyków. To było ponad 5 lat temu (marzec - kwiecień 2007 roku). Od tego czasu wzięłam jedną serię. Zapalenia ustały. Za to przez parę dni, mimo tego że brałam kilka razy prysznic dziennie, "pachniałam" lekami. Wyleczyłam też wrzody żołądka, które nie wróciły.
Drugą piękną rzeczą, która się stała, to to, że rozpoczął się od tego czasu przełom w moim życiu duchowym. To był czas zadania sobie trudnych pytań i otrzymania nie łatwych, wręcz nie strawnych odpowiedzi. Od tego czasu rozpoczął się zwrot w moim życiu, który trwa... i trwa.
Po przeczytaniu Twojego artykułu zauważyłam coś niesamowitego. Na post wybrałam czas przed Wielkanocą. Post musiałam przerwać, organizm podniósł doniosły bunt, w Wielki Piątek wieczorem. Biorąc pod uwagę moje ówczesne przekonania religijne, nie było szans, abym mogła pościć w czasie Wielkanocy.
Co się nie udało... Nie schudłam. Albo inaczej, w czasie głodówki schudłam 10 kg, ale po 5 latach waga wróciła do tego co było wcześniej. Patrząc trochę z perspektywy czasu, były ważniejsze sprawy w moim życiu do załatwienia niż redukcja wagi.
I myślę, że jedną rzecz warto napisać...
Jeśli wyjście z głodówki następuje za szybko, może dojść do skrętu kiszek. Niestety, można z tego powodu umrzeć. Według opowieści mojej babci, po powrocie z obozu mojego dziadka, trzeba było Go parę dni zamknąć i pilnować co i w jakiej ilości je, ale dzięki temu przeżył (a ponoć nie wszystkim to się udało). Do normalnego jedzenia trzeba wracać mądrze i bardzo powoli. Szklanka wywaru z warzyw, bez soli, była ucztą po dniach nie jedzenia.
[foto]

2. Do Utisurri i Inqbusa • autor: Roman Kam2012-08-16 23:31:07

Moi Drodzy,
bardzo dziękuję za trud lektury i Wasze cenne, szerokie opinie. Na to liczyłem właśnie, że ktoś się czymś podzieli. Super! Podziwiam, że przebrnęliści przez ten ciężkawy (jak mi się zdaje) tekst. Najbardziej dumny jestem w tym artykule z czegoś, co stawia mnie w jednym szeregu z Mendelejewem - przewidziałem mianowicie występowanie "niebieskiego Czesia" ;) Czesio nie został jeszcze odkryty, ale o jego arcyciekawych własnościach pewnie jeszcze napiszę z okazji kolejnych głodówek.
A serio - Uti pokazała, że można bezpiecznie głodować 32 dni i zwróciła mi uwagę na ważny warunek bezpieczeństwa - wykluczenie soli w okresie regeneracji! Dopiszę to do listy podsumowujacej.
Inqubus - wiele Twoich uwag pokrywa się z moim doświadczeniem. Nie pisałem o tym, ale wcześnie rano chodziłem po rosie, ćwiczyłem Lowena i oddychałem w porannym słońcu. To co piszesz o rozwoju intuicji - ten telefon. Kilka razy wziąłem telefon do ręki, zanim zadzwonił, lub dokładnie w tym momencie, kiedy przyszło połączenie. Także to, co piszesz o odczuwaniu (niech będzie, że energetycznym) ludzi i miejsc jest mi bliskie. To czułem właśnie doświadczając tych dojmujacych stanów awersji lub niepokoju w kontakcie ze szkodliwym dla mnie środowiskiem.

Teraz odtruwam wątrobę. Bedę o tym jeszcze pisał. Pozdrowienia!

3. super tekst Pana Romana • autor: Nierozpoznany#76332013-10-19 09:40:43

Witam.
 Pod pańskim artykułem mógłbym w zasadzie podpisać się. Moje doświadczenia z aktualnie trwającej głodówki są właściwie identyczne, łącznie z utratą wagi :)
Różnic jest niewiele. Piję wodę głównie zdemineralizowaną. Dlaczego? Może to błąd, ale tłumaczę to sobie tak: jeżeli mam wypłukać organizm z zalegających brudów, to nie mogę tego robić brudną wodą. To tak, jak zmywanie podłogi przy pomocy wody z błotem.....
Pracuję po 13godz. dziennie, a wieczorem jeszcze mam ochotę i energię na ćwiczenia siłowe. Lepiej śpię,  szybciej i jaśniej myślę.
Doszedłem do wniosku, że człowiek nie tęskni za spożywnaniem pokarmów, ale za ich smakiem. Wieczorem, siedemnastego dnia bez jedzenia, uległem pokusie czekolady, dopadłem do niej jak świnia do koryta. Na drugi dzień czekała mnie za to kara. Potworny ból  brzucha. Wieczorem miałem gorączkę i dopadła mnie jakaś choroba typu nos i gardło. Kilka dni wcześniej zaczęły chorować moje dzieci i żona (ja i tak poległem jako ostatni). Ciekawe, czy moment mojego zachorowania może mieć jakiś związek z tym przeżarciem czekoladą?
W tym momencie mija 27 dzień głodówki i okazuje się, że problemem nie jest samo niejedzenie, tylko szantaże żony,która chodzi cały czas zmartwiona i  jak co tydzień daje mi czas do kolejnej niedzieli. Moi rodzice panikują, że robię sobie krzywdę, mówią: "nierób tego dalej, nie masz prawa, masz małe dzieci, musisz dla nich żyć...". Właśnie takie teksty dobijają mnie najbardziej.
W czasie mojego poszczenia dwa razy musiałem pracować dosyć ciężko przy robotach polowych i biorąc pod uwagę brak dostarczanych z zewnątrz kalorii radziłem sobie całkiem nieźle.
Zmiany w psychice. Zauważyłem obniżenie mojej tolerancji dla ludzkiej głupoty, a tej jest dookoła całe mnóstwo. Wszędzie w środkach masowego przekazu dostrzegam manipulację, reklam nie da się oglądać, bo są kierowane do idiotów. Moja sprawność umysłowa znacznie wzrosła, czasem zaskakuję samego siebie, a wtedy nawet pojawiają się stany euforii:-)
Obawiam się, że powrót do jedzenia (a to kiedyś nastąpi) spowoduje umysłowe zamulenie i powrót nadwagi:-( a tak mi jest teraz dobrze. 
Piękne jest, że to co nagromadziłem w swoim organiźmie przez ponad 10lat, zrzuciłem w nie cały miesiąc.
Pozdrawiam wszystkich poszczących.

4. lekarz ktory moglby skonsultowac • autor: Nierozpoznany#81482014-04-26 19:45:07

Witam Pana,

Bardzo dobry opis glodowki i efektu. Pierwszy raz o glodowce uslyszalam w USA, gdzie znajomy robi co roku glodowki Daniela, czyli 40 dni w czasie postu tylko o wodzie.

Drugi raz moja mama przedstawila mi broszurke ksiazke pani dr Dabrowskiej, ktora prowadzi glodowki-diety od 20 lat w Polsce (zainspirowana jedna z publikaci rosyjskich, gdzie sa zdjecia mikroskopowe i wytlumaczony jest proces zachodzacy w organizmie podczas glodowki) Moglby Pan sprobowac sie z nia skontaktowac, aby nadzorowala Pana proces zdrowienia-glodowke.
Opisuje onatakze ktore warzywa i owoce mozna jesc, aby efekt glodowki byl taki sam jak bez jedzenia i inne praktyczne rady.

Pozdrawiam Pana i wszystkich poszczacych
[foto]

5. Dziękuję za kolejne komentarze • autor: Roman Kam2014-04-27 22:48:07

@Aggie, @mariusz28,5 dziękuję za trud lektury i Wasze komentarze. Lubię, jak pod artykułem pojawiają się nowe myśli i doświadczenia. Mariuszu, epizod z czekoladą mógł się dla Ciebie skończyć tragicznie. Ze względu na dużą zawartość tłuszczu w czekoladzie mogłeś w najlepszym razie skończyć w szpitalu ze skrętem jelit. Zmiany psychiczne o których piszesz, są jednym z cenniejszych efektów głodówki. Większy dystans do rzeczywistości, rozbudzona intuicja, klarowność sądów - wewnętrznie czuje się wtedy , że to właściwa droga, że jest się w kontakcie z czymś głębszym w sobie, z czymś cenniejszym i budzącym większe zaufanie. Pojawia się skuteczność działania i to jest namacalny skutek dobrego kontaktu z wnętrzem, czy duszą jak kto chce. 
   Aggie, prace dr Dąbrowskiej znam i uważam za cenne, jednak jej podejście to zupełnie inna droga niż głodówka, właściwie nie możemy mówić o głodówce, gdyż ta polega na całkowitym odstawieniu pożywienia poza wodą (czy ew. uryną). Nie chcę w zadnym wypadku powiedzieć, że dieta dr Dąbrowskiej jest zła, jest po prostu czym innym niż głodówka i na obecnym etapie mniej mnie interesuje. Jeszcze raz Wam dziękuję za uwagi i przychylną ocenę mej pracy.         

6. Urynoteria w trakcie głodówki wodnej Małachowa • autor: Nierozpoznany#82092014-05-19 23:54:49

Jestem w trakcie stosowania głodówki wodnej, czy mogę do niej wprowadzić urynoterapię. Jeśli chodzi o wprowadzenie za pomocą lewatyw to z tego co wyczytałem nie powinno żadnych efektów ubocznych. Nie mogę nic znaleźć na temat wprowadzania moczy przez usta, czy to nie zaburzy albo źle wpłynie na głodówkę. W koń podczas głodówki wodnej układ trawienny się najprawdopodobniej wyłącza a żołądek pokrywa się na ściankach tłuszcze by nie produkował soków trawiennych. Czy coś by się stało gdy był wypił mocz?
Dziękuję
[foto]

7. @Łukasz • autor: Roman Kam2014-05-22 05:47:27

Możesz spokojnie stosować urynoterapię oralną, jeśli cokolwiek o niej wiesz. W głodówce będzie wspomagała na wiele sposobów. Moim zdaniem jest to procedura immunostymulująca o podobnej zasadzie działania jak w homeopatii. Wspominam o tym w swojej relacji. Życzę wytrwałości i powodzenia! 

8. Moja/ Nasza głodówka • autor: Nierozpoznany#84312014-07-27 13:07:15

Witam,

W 3 osoby przeprowadziliśmy wspólnie 21 dniowa głodówkę, udokumentowując wszystko bardzo szczegółowo, w tym nagrywając filmy. Chętnych zapraszam do zapoznania się z materiałem podsumowującym do którego zamieszczam tylko 3 z wielu linków :

http://drogazdrowia.com/glodowka-oczyszczajaca-spotkanie-po-zakonczeniu-2124-dniach-glodu-wszyscy-juz-sa-po-i-razem-o-wychodzeniu-z-glodowki-i-innych/

 

http://drogazdrowia.com/glodowka-oczyszczajaca-podsumowanie-medyczne-czesc-1-morfologia-krwi/

 

http://drogazdrowia.com/glodowka-przed-i-po-zmiany-drogazdrowia-com/

 

 

 

Nie robiliśmy analizy składu ilościowo/jakościowego organizmu ponieważ ogłniedostępne przyrządy mają granicę błedu kilka procent. To baaardzo dużo. Jest jedna metoda służaca takiej analizie , która głownie używana jest w wykrywaniu osteoporozy. Niestety w naszym ponad 100 000 osobowy mieście nie ma takiego sprżetu.

9. głodówka a leki i schizofrenia • autor: Nierozpoznany#84332014-07-28 14:47:13

cześć, bardzo fajny artykuł. Od jakiegoś czasu interesuję się głodówkami, przez kilka lat pościłam raz w tygodniu, lub po kilka dni. Mam za sobą też posty różnego rodzaju. Myślę o dłuższej głodówce, ale leczę się na schizofrenię - biorę Abilify. Jak myślisz, czy w takim wypadku głodówka jest możliwa? Boję się odstawiać ten lek. Moja lekarka mówi, że właściwie w ogóle powinnam unikać postów i głodówek wszelkiego rodzaju, bo może to spowodować nawrót, ale przypuszczam, że nie wie wiele na ten temat. Pozdrawiam :)
[foto]

10. Ad głodówka i schizofrenia • autor: Roman Kam2014-07-29 10:35:30

Niestety, niewiele mogę powiedzieć w kwestii schizofrenii. Nikt z chorujących na to znajomych nie głodował. Jedna osoba bierze neuroleptyki, druga nauczyła się żyć bez leków z dobrym jak na razie skutkiem. W kontekście tej choroby i głodówek przytaczam poniżej fragment dostępnej w sieci książki dr Wojtowicza oraz na końcu link do ciekawego postu z forum portalu schizofrenia.pl i kilka innych linków.

Dr Georgij Aleksandrowicz Wojtowicz (Mińsk) Tłum. Antonina i Leszek Mioduchowscy (Lublin) „Ulecz samego siebie. (O leczniczym głodowaniu w pytaniach i odpowiedziach)”.

Tytuł oryginału "lsceli samogo siebia” Wydawnictwo "Białoruś", Mińsk 1988

"Leczenie chorych na schizofrenię, którzy przez dłuższy czas zażywali leki neuroleptyczne ma mniejsze powodzenie niż chorych nieleczonych tymi lekami. Podczas szczytu kwasicy mogą oni zdradzać oznaki zaburzenia psychiki. Tacy chorzy stają się w tym okresie niepoczytalni. Leczenie tej choroby wymaga warunków szpitalnych. Chorzy ci najtrudniej poddają się leczeniu metodą głodowania dozowanego. Zastosowanie jej we wczesnych stadiach choroby daje z reguły trwałą remisję lub całkowite wyleczenie. Wydaje się, że zanim przepisze się chorym psychicznie leki neuroleptyczne czy inne środki oddziałujące na komórki mózgowe, warto przeprowadzić2-3 kursy terapii głodówkowo-dietetycznej i dopiero w razie braku pozytywnego efektu ma sens stosowanie gorzej rokujących, farmakologicznych metod leczenia"

http://www.schizofrenia.pl/forums,show_post,47,1028744,0

i ten sam post, ale uzupełniony o orientacyjne koszty leczenia w ośrodku.

http://schizofrenia.evot.org/viewtopic.php?f=74&t=4708

i poprawiony (uległ zmianie) adres strony rosyjskiego ośrodka, z przytoczonego wyżej postu.

http://lechebnoegolodanie.com


Dodaję jeszcze linki do dwóch stron, których może nie znasz:

http://www.schizofrenicy.info/cms/pages/porady/poradnik-paula-bakera---glos-wewnetrzny.php

http://www.anty-psychiatria.info/cms/index.php

Zdrowia życzę i powodzenia! 






[foto]

11. Ad moja/ nasza głodówka • autor: Roman Kam2014-07-29 11:34:35

Panowie, 
bardzo dziękuję za zamieszczone linki i uwagi. Rzeczywiście żaden naśladowca Małachowa i Wojtowicza nie zrobił jeszcze tak dobrej roboty jak Wy ;)

Sam uległem temu typowo męskiemu punktowi widzenia: zrobić, pomierzyć, opisać, wyciągnąć wnioski. Większym od uzdrowienia jest cud narodzin, a jak mało kobiet pisze o blogi o swoich ciążach - ile przytyły, na co miały apetyt, z czego je ciąża wyleczyła :) To naturalne podejście kobiet do życia, zwala mnie często z piedestału nieomylności i nadziei na odnalezienia "idealnej" formy, gdyż jest to trochę jak szukanie drogi dla "idealnych" narodzin "idealnego" człowieka.  

Miałem poważne wątpliwości, gdy pisałem swoją relację. Kiedyś publikacja wiązała się z odpowiedzialnością za to, co się chciało przedstawić innym ludziom. Trzeba się było bronić, zmagać z krytyką lub ignorowaniem. Na publikację trzeba było w pewien sposób sobie zasłużyć, pracą. Prowadząc eksperyment trzeba przyjąć założenia, tezy, którym eksperyment przeczy, lub je w sposób statystycznie istotny potwierdza. Czas internetu przyniósł szansę publikowania każdemu, kto chce mówić. To czas przemawiającego Amatora. To ubarwia świat, ale ja zaczynam cierpieć na nadmiar opowieści, może się starzeję? A może jednak jest tak, że Amator wypełnia luki w które nauka nie wchodzi lub wchodzi bardzo niechętnie? A może stricte naukowe podejście jest tak niestrawne i nudne, ze Amator i jego trzy grosze są potrzebne? Czasami nie tylko "Zawijawa", ale cała "Taraka" wydaje mi się "snozbiorem".  
 
 W każdym razie, dziękuję raz jeszcze za Waszą relację. Będę ją propagował wśród zainteresowanych. Liczę na więcej. No i rozbawiliście mnie, a o to niełatwo, bom melancholik :)

Pozdrawiam!     

   

12. Podziękowania • autor: Nierozpoznany#84312014-08-21 23:32:00

Serdecznie dziękuję za taką "recenzję" materiałów na blogu.
Zaczynając bloga zastanawiałem się na ile wystarczy materiałów, ile uda się zrelacjonować, innymi słowy kiedy ten projekt się zakończy. Wydawało mi się, że nie można pisać "w nieskończoność" o głodówce. 
Życie jak zwykle zaskakuje :) a materiałów jest jeszcze całe mnóstwo. My obecnie zaczynamy doradzać osobom chcącym w sposób metodyczny przeprowadzić głodówkę.
Nawiązałem kontakt z dr. Alanem Goldhamerem z True North, prowadzącym klinikę, w której pod nadzorem medycznym ludzie prowadzą głodówki. Otrzymałem sporo ciekawych opracowań i czuję, że to nadal początek drogi :)
Pozdrawiam
Radek z drogazdrowia.com  


13. Klara • autor: Nierozpoznany#88832015-03-03 20:27:45

Witam

Mam pytanie czy w trakcie głodówki można pomóc sobie lekami przeciwbólowymi? Jeżeli tak to jakimi?

Robiłam już kilka głodówkę różnej długości i zgadzam się - prawidłowo przeprowadzone mogą zdziałać cuda. Ale podczas ostatniej już drugiego dnia pojawił się u mnie uporczywy ból w okolicy kręgosłupa lędźwiowego ( kość ogonowa). Nie mogłam tego znieść szczególnie w nocy i postanowiłam przerwać. co do śr. przeciwbólowych opinie są różne a jak wy myślicie? 

[foto]

14. Środki przeciwbólowe w głodówce... • autor: Roman Kam2015-03-04 01:36:41

... moim skromnym zdaniem, nie mają sensu. Z założenia jest głodówka metodą naturalną, dzięki której mają zostać uruchomione procesy samoleczenia organizmu. Wszelkie wspomaganie będzie przerywać lub zakłócać te naturalne procesy. Tak wczesny ból w kości krzyżowej wiązałbym z przebiegiem przygotowania do głodówki (niedostateczne zmiękczenie organizmu), a szczególnie ze stopniem oczyszczenia jelita grubego.
Moim zdaniem, dobrze, że Pani przerwała głodówkę w sytuacji gdy bóle były zbyt dokuczliwe, sądzę, że też bym tak postąpił.
Proszę coś więcej napisać o swoich głodówkach, lub podać  link ewentualnie, jak gdzieś się Pani tym dzieliła. Wiosną ten temat jest chętnie czytany i tworzenie jakiegoś większego zbioru żywych doświadczeń, poza obiegiem komercyjnym, może być pożyteczne dla wielu ludzi. Pozdrawiam, gratulując determinacji i odwagi :)

15. Pomoc w decyzji • autor: Nierozpoznany#89932015-05-02 18:31:38

Witam mam takie nie typowe pytanie, mianowicie jestem w 13 dniu głodówki założyłem sobie 21 dni, spokojnie wszystko znoszę ale 7 czerwca czyli tydzień po 21 odbudowie mam wyjazd służbowy z kluczowymi klientami z pracy na 7 dni, na moje nieszczęście nie za bardzo będę wstanie uniknąć większych ilości alkoholu grilla itd.Moje pytanie czy to nie za wcześnie na takie wojaże, waham się czy po prostu nie przerwać jej w obecnej chwili.Będę wdzięczny za pomoc.Pozdrawiam
[foto]

16. @buzon0 • autor: Roman Kam2015-05-03 23:55:29

Tak to jest. Wahania to naturalny element głodówki. Umysł jest przebiegły i toczy z nami w głodówce uporczywą zgaduj- zgadulę. Zresztą przed głodówką, makówka jest jeszcze bardziej aktywna w temacie - po co Ci to :)
Gratuluję odwagi, determinacji i wytrwałości. Podziwiam, że jako handlowiec, był Pan w stanie wygospodarować czas na przygotowanie i samą głodówkę.
Trudno mi doradzać wprost, ponieważ nie znam żadnych czynników, które potencjalnie mogłyby Panu zagrażać, a może ich być wiele. Okres 7 dni po zakończeniu regeneracji nie wydaje mi się zbyt wczesny na plenerową imprezę. Ważniejsze od alkoholu, co do którego się nie wypowiem, bo w ogóle od wielu lat nie piję, wydaje mi się tłuste, mięsne jedzenie. Nad ilością i wielkością golonek bym się zastanowił. Generalnie jest tak, że to co nam się wydaje, że powinno być, wcale być nie musi. Tak więc, zapewniam, że gdyby Pan wypił przez wieczór jedno piwo i jadł tylko grilowane warzywa i ryby - to niewielu tak naprawdę tym się wzruszy - jeśli oczywiście, nikogo nie będzie Pan zmuszał, czy zachęcał do naśladownictwa :)
Pozdrawiam serdecznie i proszę się podzielić choćby i tutaj, jak to się wszystko potoczyło i skończyło. 

17. Pomoc w decyzji • autor: Nierozpoznany#89932015-05-10 19:54:46

WitamDzięki za odpowiedz :)Skończyło się to przerwaniem głodówki w 14 dniu.Doszedłem do wniosku że 21 dniową zawsze zdążę zdobić a nie chciałem ryzykować jakimiś komplikacjami zdrowotnymi obecnie jestem w 8 dniu wychodzenia :)Pozdrawiam
[foto]

18. Niesamowite. Analizuję to...... • autor: Michał Mazur2015-05-15 01:03:34

Niesamowite. Analizuję to... gdybym był w podobnej sytuacji wymuszającej na mnie głodówkę to większość rzeczy zrobił bym dokładnie tak samo. Intuicja to dobre narzędzie, a połączone z "męskim" punktem widzenia (typu zrobić, pomierzyć, opisać, wyciągnąć wnioski) daje niesamowite rezultaty. Jak pańska głodówka i ten tekst. Nasuwa mi to skojarzenia z pewną ideą obecną np. w tekstach alchemicznych

Ja sam najdłużej bez jedzenia byłem przez trzy dni (które jakoś tak dziwnie szybko przeleciały) będąc w stanie hmm... roboczo nazwijmy go "depresyjnym", w zasadzie bez wody też (1/3 kubka wody... chyba. To wszystko, co byłem w stanie sobie przypomnieć jeśli chodzi o płyny) z tym, że przedtem niewiele jadłem. Zasnąć też nie bardzo mogłem, choć się starałem.Później, na skutek niepojętego dla mnie do dziś zbiegu okoliczności, doświadczyłem stanu głębokiego transu - i to był punkt zwrotny.

Poruszył Pan ważny problem - kontakt z pożywieniem. Pożywienie kusi. Kontakt z nim może zniweczyć efekt głodówki lub znacznie zmniejszyć jej skuteczność, bo np. widząc pożywienie podświadomość reaguje i wydziela się więcej soków trawiennych w żołądku (stąd ta nadkwasota). I tak organizm traci niepotrzebnie swe siły. Można jednak spróbować to obejść... W moim przypadku zadziałało samo, bo wydawało mi się, że umrę, że już jestem martwy. Skeletonizacja, stopienie się ze światem zmarłych. Jak u szamanów.. i nie tylko.Martwi nie jedzą

BTW "Kam" u Pana to nazwisko czy pseudonim?
[foto]

19. Ad Michał Mazur • autor: Roman Kam2015-05-15 09:55:12

Dziękuję. Też uważam, że podejście powiązane z analizą, czy przynajmniej z próbą analizy jest dobre. Z drugiej strony rozumiem jednak podejścia, które przyjmują, że analiza zakłóca wynik, tym samym zamiast zysku, przynosi stratę. Szczególnie w sprawach duchowych łatwo o takie zakłócenie - ego mlaska i się oblizuje, żeby skonsumować wreszcie efekty tej "okropnej′ mordęgi. Większość osób o których wiem, że prowadzą głodówki, nie zawraca sobie niczym głowy. Przyjmują, że poprawiły stan swojego ciała oraz ducha i to im wystarcza. 

Jeśli chodzi o kontakt z pożywieniem, to ja akurat wyznaję pogląd, że ten kontakt oddziałuje nie tylko na poziomie fizjologicznym, ale przede wszystkim na poziomie energetycznym. Oczywiście "energetycznym" to powiedzmy: metafora oddziaływania, o którym nie da się powiedzieć naukowo, że istnieje. Ja w taki wpływ elementów na siebie wierzę: pamięć wody, pamięć materii, czy może nie żywienie, ale "dożywianie" światłem.       
Dziękuję za życzliwość i dobre słowo. Kam to nick, który przyjąłem za radą Wojciecha J. :) 
[foto]

20. Bardzo klimatyczny nick... • autor: Michał Mazur2015-05-16 00:29:12

Bardzo klimatyczny nick doradził :) Kam, qam - miano, jakim określali szamana Hunowie i potomkowie Turkutów
[foto]

21. No proszę... • autor: Roman Kam2015-05-16 01:08:43

...więc stąd byłoby "kamłanie"? 

Pisząc tę notkę, zauważyłem, że zastanawiając się, identycznie trzymam dłoń, z tym że lewą. Kciuk oparty o policzek, zwinięta dłoń zasłania usta. Spece od mowy ciała: "dłoń zakrywa usta a kciuk opiera się o policzek, gdy podświadomość rozkazuje stłumić kłamliwe słowa, które dopiero co wypowiedzieliśmy. Czasami ten gest jest ograniczony do przykrycia ust kilkoma palcami lub zaciśniętą pięścią, jednak znaczenie pozostaje to samo. Jeżeli osoba mówiąca używa tego gestu, to świadczy on, że mówi nieprawdę. Jeżeli zaś osoba, z którą rozmawiasz, zasłania swoje usta w chwili, gdy mówisz, to oznacza, że wydaje jej się, że ty kłamiesz".

No tak. Niezłe dictum :) Ja sam zgadzam się z poglądem, że mówiąc, nie skłamać, to wielka sztuka. To skłamanie rozumiem raczej, jako "nie omylić się". Może dlatego Rimbaud, ale i wielu, wielu innych, złamał pióro? Może to było rozczarowanie sztuką, a może gorzkie rozczarowanie ludźmi. Tak czy inaczej, uważam, że osoba świadoma względności poznania, poruszając się na gruncie nieustalonych opinii, zawsze się zawaha i tę świadomość zasygnalizuje podobnym gestem. 


[foto]

22. "Kamłanie" to pewnie... • autor: Michał Mazur2015-05-16 10:34:16

"Kamłanie" to pewnie stąd. Choć przypisu do tego nie przytoczę

Spece od mowy ciała chyba nie wzięli pod uwagę, że niektórzy tak mają - dla nas całe to nasze poznanie jest względne. Na dodatek pewne "nietypowe" doświadczenia utwierdzają nas w tym jeszcze bardziej.

Świat w stanie transu wygląda inaczej niż to co widzimy na co dzień, jest jakby... pełniejszy. Może tym się powinienem zająć, po tym jak zakończę bycie nudnym, nijakim emigrantem (bo przy obecnym trybie życia nie mam kiedy). Eksplorowaniem.

23. Seks w czasie głodówki • autor: Nierozpoznany#92812015-11-15 10:37:39

Przymierzam się do pierwszej w swoim 24letnim życiu głodówki. Na początek planuje 14dniową. Powodem są dolegliwości ze strony układu moczowo-płciowego występujące od blisko pół roku: częste zapalenie pęcherza, ból w cewce moczowej, bóle w okolicach nerek, krwawienia między miesiączkami mimo poprawnego obrazu jajników na usg i stosowania już od ponad dwóch lat tabletek antykoncepcyjnych. Wiem ze przy głodówce najlepiej odstawić wszelkie leki i środki chemiczne. Zamierzam odstawić antykoncepcję hormonalną i zastanawiam się jaki wpływ, jeśli jakikolwiek, na przebieg a może raczej skuteczność głodówki będzie miało używanie prezerwatyw, żelu intymnego czy stosunek oralny bez prezerwatywy, tzn. czy ten moment kiedy nasienie znajduje się w jamie ustnej (nie zostaje połknięte) liczy się jako "oszukańcze jedzenie". Słyszałam na przykład od innych "głodujących" ze samo żucie skórki od chleba bez zjedzenia jej już zaburza proces oczyszczania. Jak jest w przypadku nasienia? Mogę liczyć na wsparcie?
Pozdrawiam
[foto]

24. Uff, niebanalna szczerość... • autor: Roman Kam2015-11-15 17:20:56

... tyle wiem, że w trakcie głodówki seks "nie smakuje". Drenuje poważne ilości energii, której po prostu i tak brakuje, czy raczej brak jest jej "na zawołanie". Pobierana umiarkowanie starcza na dłużej niż zwykle. Jestem za głodówką pozbawioną wszelkich dodatków, w tym także seksualnych. Im większy jest reset od wszelkiej naszej rutyny, tym efekty głodówki lepsze, obejmujące szerszy aspekt nas, jako osoby. Woda (ew. uryna), spacery, kąpiele, oddychanie, jakieś lekkie ćwiczenia rozciągające do których zwykle brakuje motywacji. Skupienie na sobie, troska o siebie, kontakt z naturą, kąpiele słoneczne, medytacja rozumiana jako skupienie na tym, co się dzieje, uważność na sygnały płynące z ciała i ducha. Zastanawianie się nad tym: co czuję, jakie myśli przychodzą mi do głowy, jak reaguję - dopatrując się w tym wszystkim dobrego, sygnałów o zachodzącym wysiłku organizmu i psychiki w kierunku odzyskania zdrowia.   
Tak, osiągniecie przynajmniej pierwszego przełomu kwasiczego, wydaje mi się dobrą opcją dla młodej, silnej osoby. Mówiąc silna, mam na myśli potencjał młodego wieku, który może przesunąć pierwszy przełom nawet na 5-6 dzień głodówki. Życzę powodzenia i zachęcam do głodówkowych prób raczej wiosną i wczesnym latem.      

25. Ortodoks • autor: Weider2015-11-15 21:17:09

′Zamierzam odstawić antykoncepcję hormonalną i zastanawiam się jaki wpływ, jeśli jakikolwiek, na przebieg a może raczej skuteczność głodówki będzie miało używanie prezerwatyw, żelu intymnego czy stosunek oralny bez prezerwatywy, tzn. czy ten moment kiedy nasienie znajduje się w jamie ustnej (nie zostaje połknięte) liczy się jako "oszukańcze jedzenie". Słyszałam na przykład od innych "głodujących" ze samo żucie skórki od chleba bez zjedzenia jej już zaburza proces oczyszczania. Jak jest w przypadku nasienia? Mogę liczyć na wsparcie?′

Niestety musisz 2 tygodnie przeczekać. No i rzecz jasna nie myj zębów pastą ani nie płucz płynem bo to zaburzy oczyszczanie. Samą szczoteczką jedziesz. 

26. Dziekuje za szybka... • autor: Nierozpoznany#92812015-11-16 06:09:24

Dziekuje za szybka odpowiedz. Tak, wiem ze najlepiej wiosna glodowac niemnien chyba nie bedzie takiej mozliwosci. Poki co mam przerwe w pracy a do wiosny ona raczej nie potrwa. No a pierwsza glodowke, gdzie nie wiem jeszcze co mnie czeka wolalabym spedzic w domu. Czyli mozliwe ze przelom kwasiczy bedzie tak wczesnie i nawet 10 dni mogloby wystarczyc?
[foto]

27. Nie wiem jeszcze co mnie czeka... • autor: Roman Kam2015-11-18 22:47:26

No cóż, jak się bliżej przyjrzeć, to nigdy nie wiemy co nas czeka, a najczęściej mamy szansę się omylić mówiąc: "już wiem, co mnie czeka". Tak, pierwszy przełom kwasiczy może wystąpić wcześniej, więc i 10 dni może wystarczyć. Trzeba uważać na objawy, jednak przełom trwa 2-3 dni zanim nastąpi wyraźna zwyżka samopoczucia  - i wtedy dopiero bym kończył.   

28. prosze o odp. • autor: Nierozpoznany#92922015-11-24 19:28:41

Bardzo proszę o odpowiedz bo już sama nie wiem co mam zrobic..Nie dawno w wynikach wyszła mi nadczynnosc tarczycy czego bym sie w ogole nie spodziewała bo zawsze czułam sie dobrze i raczej nie przywiazywałam wagi do rzadko wystepujacych u mnie niedomagan organizmu.Zwykle szybko wszystko wracało do normy,a teraz jak poczytałam o tarczycy to mozliwe,ze to wszystko jest od tego.O urynoterapii wiem juz od małego dziecka bo mama na mnie zaczela to stosowac;) wyleczyla mi tym sposobem ospe itp.I tak sama sie w to wkreciłam.Na codzien uzywam do wcierania we włosy,twarz i czasem pije gdy czuje,ze łapie mnie jakies przeziebienie.

Co do głodówek to stosowałam i krótkie, i długie.Jedne tylko na wodzie inne tez z wykorzystaniem moczu,te drugie oczywiscie lepiej znosiłam bo faktycznie wypicie uryny duzo pomaga,a takze robienie lewatyw.Najdłuzsza glodówka trwała 2 tygodnie.

Mam teraz pytanie w zwiazku z ta nadczynoscia.Ogólnie jestem w trakcie robienia dalszych badan i nie biore zadnych leków..i bardzo chciałabym tego uniknac bo jestem zwolenniczka naturalnych sposobów leczenia.Wszedzie szukałam jakiegos potwierdzenia czy głodówka i urynoterapia pomoze i w wyleczenu tarczycy i wszedzie tylko pisze,ze nie powinno sie stosowac głodówki przy nadzczynnosci.A czytałam o wyleczeniu stanów rakowych urynoterapia to przeciez powinno i mi pomoc...a mam jakies obawy przed zastosowaniem.
Znalazłam tylko jedna wypowiedz,ze głodówką bardzo dobrze leczy sie tarczyce.
Na innej stronie przeczytałam tez,ze to nie tarczyca sama w sobie choruje tylko całe to podłoze choroby lezy w zanieczyszczonych jelitach i układzie odpornosciowym,i ze z tym powinno sie najpierw zrobic porzadek..no i jak wiadomo stres tez ma tu duzy wpływ.
Wiem,ze jesli nie spróbuje to sie nie dowiem,ale szukam jakiegos potwierdzenia i wsparcia czy to jednak dobra droge wybrałam bo juz sama sie troche pogubiłam
Tak czy inaczej własnie od jutra zaczynam głodówke z wykorzystaniem urynoterapii.

[foto]

29. Niestety nie mam ani doświadczeń w tej mierze... • autor: Roman Kam2015-11-25 22:56:12

... ani informacji, które mogłyby być pomocne. Jedyne do czego bym zachęcał, to może podjęcie przez Panią próby głodówki frakcyjnej, cierpliwej, popartej medytacją i troską o ciało. Zanim się jednak Pani na to zdecyduje, warto by było ustalić, czy komuś w ogóle głodówka w nadczynności tarczycy pomogła. Postaram się pomóc w zebraniu informacji i jeśli coś uda mi się ustalić, dopiszę to w tutaj, w komentarzach. Życzę zdrowia!  

30. tarczyca.. • autor: Nierozpoznany#92922015-12-01 17:15:43

Dziękuję za odpowiedz .Cóz jedyne co moge zrobić to właśnie oczyszczenie organizmu i sprawdzenie wyników czy cos sie zmienilo po głodówce.Dziś byłam u lekarza i mam ta nieszczesną nadczynnosc tarczycy a dokładniej autoimmunologiczne zapalenie tarczycy.Dostałam leki do wykupienia,ale trzymam sie od tego z daleka....same skutki uboczne moga wpakowac do grobu wiec podziekuje.(są to Propranolol Wzf i Thyrozol)Niestety tak jak wczesniej pisałam nie znalazłam informacji czy ktoś wyleczył takim sposobem(głodówka plus mocz) choroby tarczycy..ale sama ta nazwa autoimmunologiczne zapalenie daje mi tak jakby odpowiedz,ze przeciez chodzi o układ odpornosciowy,a co za tym idzie bardzo zwiazane sa z tym jelita.Także to mi daje nadzieje na to,ze mi sie uda i tego musze sie trzymac.

31. świąd skóry a post • autor: Nierozpoznany#93212015-12-14 13:29:00

Witam
 Gratuluję świetnego artykułu oraz rzetelnych odpowiedzi na pytania.
Dlatego zdecydowałem się napisać. Post stosuję od kilku lat co roku na wiosnę - ostatnio miałem 16 dni. Natomiast od 2 lat mam wielki problem - około 12- 14 dnia pojawia się ogromny świąd skóry najpierw podudzi, a potem również tułowia, którego nie umiem opanować - on był przyczyna przerwania postu w ostatnich latach - założenie było dłuższe. Skóra wygląda jak zwykle, tylko ten świąd. Nie potrafię w nocy spać. Wcześniej się nie pojawiał. Nie biore żadnych leków. Trzy lata temu przeprowadziłem sie do nowego domu. Co polecałbyś z tym zrobić ?
[foto]

32. @213913 • autor: Roman Kam2015-12-14 22:54:00

Bardzo dziękuję za ciepłe słowa. Czy w Twoim wypadku post oznacza ścisłą głodówkę, czy też jest to jakaś forma diety? W sumie usunąłem swój adres mailowy z artykułu, bo nie zawsze sobie radziłem z oczekiwaniami rozmówców. Możemy się jednak zastanowić, chociaż naprawdę daleko mi do eksperta. Proszę o ewentualny kontakt na @kam.pl  

33. Start głodówki • autor: Nierozpoznany#93682016-01-13 21:38:27

Witam serdecznie, już od dłuższego czasu zabieram się do ponownego przeprowadzenia pełnej głodówki. Pierwszy raz przeprowadziłam 10-dniowy post 8 lat temu-czułam się fantastycznie. Pamiętając o tych wszystkich pozytywnych przemianach planuję w tym roku w okresie Wielkiego Postu przeprowadzić 40-dniową głodówkę. W chwili obecnej mam do zrzucenia z siebie około 20 kg razem z wszelkimi następstwami tego dodatkowego balastu. Moja nadwaga powstała w ciągu 2 lat nie jest następstwem chorób tarczycy, ani zaburzeń hormonalnych- jestem przebadana bardzo dokładnie, a przyczyna nie jest znana. Jestem bardzo aktywna osoba, biegam, ćwiczę a waga stopniowo nadal rośnie. Pana artykuł wpłynął na moją decyzję bardzo motywująco. Myślę że jest to jedyna metoda przywrócenia mojego organizmu na właściwą drogę przemiany materii. Chcę się właściwie upewnić, czy te 40 dni będą dobrą długością przeprowadzenia głodówki.

34. organizm się psuje z czasem • autor: Jerzy Pomianowski2016-01-13 22:27:14

Nie wróżę sukcesu w punkcie dotyczącym schudnięcia. Są ludzie u których wszystko co zjedzą zamienia się w tłuszcz. Jeśli głodują, to tracą wodę i mięśnie, więc waga im spada.
Mogą schudnąć tylko wtedy gdy jedzą mniej niż wynosi minimum biologiczne, czyli kosztem zdrowia i życia. Nie wiem czy można to oszukać. Może przez całkowitą zmianę diety i trybu życia. Np.rok wyrębu lasów na Syberii, o kaszy i wodzie.

[foto]

35. @ renatamleczko • autor: Roman Kam2016-01-14 01:35:05

Ambitne plany :) Jak pisałem jednak, w obecnym stanie środowiska i żywności, którą nam jeść przychodzi, nie jestem przekonany do przeprowadzania pełnych głodówek, bez wcześniejszego, wytrwałego treningu. Zalecałbym ostrożność w przeprowadzeniu 40-dniowej głodówki, mimo, że jest Pani osobą sprawną fizycznie i zasadniczo, zdrową. Zawsze wskazuję, przy radykalnym nastawieniu danej osoby, na możliwość przeprowadzenia głodówki frakcyjnej. Jest bezpieczniejsza, pozwala na lepsze przyjrzenie się reakcjom organizmu, a daje takie same efekty, jak pełna głodówka. Proszę pamiętać o dobrym przygotowaniu przed głodówką, o zmiękczaniu organizmu kąpielami, czy sauną parową, o zmianie diety na wegańską na okres równy planowanej głodówce, o zapewnieniu sobie odpowiednich warunków do przeprowadzenia głodówki: odizolowanie od pożywienia, wsparcie zaufanych osób, urlop przynajmniej na końcową fazę głodówki, możliwość zaopiekowania się sobą. Ja wierzę, że może Pani drogą głodówki podregulować metabolizm, zmienić swe nawyki żywieniowe i odzyskać zdrowie. Proszę rozważyć, czy nie spróbować też, jeszcze przed głodówką, kilku zabiegów odtruwania wątroby. Życzę powodzenia! Będę wdzięczny za podzielenie się tutaj, swoimi spostrzeżeniami po zakończonej głodówce i regeneracji.   

36. 21 dzień • autor: Nierozpoznany#93772016-01-18 16:15:16

Witam, świetny rzeczowy artykuł. Dziękuję.Moja głodówka była ciężka, ale wiem, że oczyszczenie było naprawdę ogromne. Teraz jestem po dugim przełomie kwasicznym, który był znacznie słabszy niż pierwszy który mnie męczył przez około 4 dni. Głodówkę zaplanowałem na 21 dni, ale dziś poczułem, że mam ochotę pociągnąć ją przez następne 7 dni. Ale do rzeczy. Mam jedno pytanie w związku z tym. Czy są jakieś poważne przeciwskazania, aby pić wodę lekko gazowaną? Niestety nic nie znalazłem u Małachowa. Dlaczego pytam. Ponieważ obecnie największym dla mnie problemem jest smak wody...mimo, że czuję pragnienie - po prostu zmuszam się, żeby pić .. tak bardzo woda mi nie smakuje. Testowałem wodę lekko gazowaną i było bardziej znośnie. Stąd pytanie. 
[foto]

37. dziękuję za inspirację, w jej efekcie • autor: Helka2016-01-18 17:58:28

jestem obecnie po tygodniowej głodówce wg. Dąbrowskiej (wybrane owoce i warzywa max 800 kcal), za tydzień chcę przejść na pełną głodówkę na ok 10 dni. Fantastycznie jest wyzwolić się z przymusu jedzenia. Nigdy nie przypuszczałam, że będę się tak dobrze czuć. Jedyne co przeszkadza, to uczucie zimna.
[foto]

38. @ kantorysinski • autor: Roman Kam2016-01-19 00:14:31

Brawo! Wiem, że w głodówce wszelkie brawka nie mają większego znaczenia, ale jakoś chciałem pogratulować. Każdy, kto podejmuje się głodówki, to dla mnie taki "bohater naszych czasów". To nie jest łatwe ani też bardzo proste, chociaż cóż prostszego, jak nie jeść. Woda gazowana moim zdaniem może być. Jak Pana stać, polecam Perriera lub gruzińskie chyba, Borżomi. W obu wodach kropelki gazu są drobne i delikatne. Dla mnie, dzięki temu są smaczne - można je znaleźć w sieciówkach. Piłem też Pieniawę, ale wód leczniczych raczej bym unikał. Proszę spróbować z wrzątkiem. Pora jest trudna na głodówkę, więc stąd może i brak większego pragnienia - jednak zachęcam do picia ile tylko Pan zdoła.  Pamiętam swój wstręt do wody, który mi pozostał, niestety, na stałe. Wszystko, tylko nie surowa woda krzyczy mój organizm, jednak w głodówce możemy się spotkać tylko z aniołem wody, albo z diabłem uryny ;) Życzę powodzenia i bardzo dziękuję za wpis.     

39. głodówka • autor: Nierozpoznany#93822016-01-20 12:51:49

świetny artykuł przeczytałam od deski do deski :) pod koniec marca planuję przeprowadzić 10-cio dniową głodówkę to będzie druga w moim życiu pierwsza trwała 7 dni po jej zakończeniu czułam się fantastycznie.
[foto]

40. @ helka, @ nierozpoznana • autor: Roman Kam2016-01-21 06:43:26

@ helka
Tak, wyziębienie o tej porze roku może być nieprzyjemne i dokuczliwe. Styczeń, luty to nie jest najlepsza pora na głodówkę, ale okoliczności życiowe są różne, więc i pora roku niczego nie determinuje - ważniejszy jest nasz cel. Gratuluję, dieta dr Dąbrowskiej to świetne przygotowanie do głodówki. Jak jest jest Pani "w biegu′, że tak powiem, nie zachęcam do przełożenia terminu głodówki, a wybrany okres 10 dni, uważam w Pani wypadku za optymalny. Życzę zdrowia i powodzenia, będę trzymał kciuki, jak i będę wdzięczny za podzielenie się wrażeniami tutaj.  
@ nierozpoznany
"Od deski do deski"?! Szczere gratulacje! Artykulik (artykulisko raczej) chaotyczny i bardzo przegadany jest, ale przewróciło się, niech leży :)  Koniec marca to niezły termin, brak jest, co prawda świeżych warzyw, ale gdzieś w tym okresie właśnie, pojawia się we mnie chęć poszczenia. Czuję, że to dobry moment, by zacząć. Także z kontaktów z czytelnikami, widzę wczesną wiosną większe zainteresowanie głodówką, więc jest to chyba instynktowne.   

41. Nowotwor a urynoterapia? • autor: Nierozpoznany#94482016-02-28 13:17:07

Czy ktos z was ma wiedze jak wplywa urynoterapia gdy ma sie nowotwor ?Czy pije sie caly mocz z calego dnia czy tylko rano? Czy mozna stosowac naturalne suplementy tj. Witaminy Ziola ?Dziekuje za pomoc.Pozdrawiam 
[foto]

42. Nadal podziwiam, • autor: Helka2016-02-28 20:06:53

ja jednak nie zdecydowałam się na pełną głodówkę. Moja praca jest związana z tradycyjnie przygotowywaną prawdziwą zdrową żywością, więc pełna rezygnacja była dla mnie zbyt dużym wyzwaniem. Zapachy bardzo przeszkadzają w głodzeniu się. Musiało wystarczyć 6 tygodni postu warzywnego.
Głodówkę warzywną wg. Dąbrowskiej polecam, poza wartością leczniczą (i bonusem odchudzającym) jest doskonałą szkołą obserwacji samego siebie. Ułatwia potem panowanie nad jedzeniem - jego ilością i jakością, zdecydowanie poprawia jadłospis. Wyzwala z "przymusu" podjadania, sięgania po słodkie czy kawę. Oczyszcza też doskonale umysł - czuję się psychicznie, jak po najlepszych wczasach. Miałam kilka momentów kryzysowych, ale nie było niczego ponad moje siły.

Ciekawi mnie, czy Pan utrzymał efekty głodówki (wagowe i zdrowotne) i czy ponawiał Pan podobne posty.

[foto]

43. Ad 42 slenderek • autor: Roman Kam2016-02-29 14:19:17

Niestety nie mam doświadczeń w tej kwestii. Książkę Małachowa na ten temat wydała oficyna ABA z W-wy. Link:
http://oficynaaba.pl/product.php?id_product=31 
Tam powinny być wskazówki. Nic innego nie mogę polecić :/ Nie znam nikogo, kto się zajmuje naturalnymi metodami zwalczania raka.    

44. Jak często? • autor: Nierozpoznany#95392016-05-02 14:01:16

Dziękuję za obszerny i ciekawy artykuł, mam tylko jedno pytanie jak często należy przeprowadzać głodówkę dziesięciodniową? Serdecznie pozdrawiam
[foto]

45. Ad 43 Helka, ad 45 em.ka06 • autor: Roman Kam2016-05-05 08:33:42

Efekty zdrowotne mojej głodówki utrzymują się, mam też relacje dwóch osób, które uwolniły się po krótkich, 10-dniowych głodówkach z objawów ciężkich, wieloletnich alergii. Ja sam niestety, w ciągu ostatniego roku wróciłem do punktu wyjścia jeśli chodzi o wagę i zaczynam odczuwać, jak negatywnie wpływa to na stan mojego zdrowia. Jestem zwolennikiem długich głodówek dla przeprowadzenia których, potrzebne są sprzyjające okoliczności życiowe. Przez kilka kolejnych lat, zamachując się na poważną, długą głodówkę (myślałem o 50 dniach), nie przeprowadziłem w rezultacie żadnej. Fakt, że często były to przeszkody na które nie miałem wpływu. Często też, przygotowując się do planowanej głodówki, miałem przynajmniej korzyści z okresowego przestawienia się na wegetarianizm i czyste wege. Właśnie mam za sobą dwa miesiące takiego eksperymentu ;)

Zgadzam się w pełni, że każda praca z dietą, uczy samoobserwacji. Wyrwanie z rutyny, to wielki kapitał tych działań. Pojawia się świadomość, która nie daje się już usunąć z naszego myślenia, rodzaj kompasu: to dla mnie dobre - to niezbyt mi służy - to mi szkodzi - to mi pomaga. Uczymy się wiązać fakty, jak sposób żywienia wpływa na nasze samopoczucie, myślenie, funkcjonowanie itd.  

Jak często ponawiać głodówkę? Wydaje mi się, że najrzadziej, co wiosnę i minimum do pierwszego przełomu kwasiczego, a ten w zależności od stanu naszego organizmu i sposobu odżywiania, występuje ok. 6-10 dnia głodówki. Chęć przegłodzenia się, to instynkt wspólny wielu ludziom. Kiedy jeszcze prowadziłem korespondencję w sprawie głodówek, to wczesną wiosną właśnie, miałem najwięcej zapytań.    

46. Rak i głodówka • autor: Nierozpoznany#95482016-05-10 07:52:22

Może ten link pomoże komuś podjąć decyzję o podjęciu głodówki po rozpoznaniu choroby nowotworowej, ale trzeba mieć dużo siły, żeby podziękować w centrum onkologicznym za propozycje leczenia.

47. Rak i głodówka • autor: Nierozpoznany#95482016-05-10 07:53:11

48. wychodzenie z głodówki • autor: Nierozpoznany#95552016-05-15 15:39:51

Witam! Niedługo zamierzam rozpocząć 21-dniową głodówkę. Czy to jest w porządku, jak na pierwszy raz?
Słyszałem, że nie powinno spożywać się cukrów przy wychodzeniu z głodówki, dlatego owoce nie są zalecane. Czy gorąca zupa warzywna z supermarketu bez konserwantów będzie się nadawała? Co jeszcze warto spożywać przy powrocie do żywienia?
Dziękuję za świetny artykuł i pozdrawiam.
[foto]

49. ad 49 Bartek • autor: Roman Kam2016-05-16 10:43:10

Gratuluję decyzji! Też uważam, że na wyjście warzywa są najlepsze, chociaż sam zawsze zaczynałem od rozcieńczonych z wodą soków np. marchewka-jabłko, burak-jabłko gdzie jest sporo cukru. Nie czułem z tego powodu jakiś sensacji. Myślę, że bardziej chodzi o słodycze niż cukier - ale po 21-dniowej głodówce, jeszcze długo się o słodyczach w ogóle nie myśli. Na pewno nie spożywałbym soli. Na wyjściu pojawia się naprawdę wilczy głód, wszystko tak wybornie smakuje, można się rozpędzić. Podstawa to kontrolować ten zdrowy apetyt. Należy zjadać nieduże ilości, miksy warzywne (początkowo np. pomidory bez pestek, ogórki bez pestek, arbuzy bez pestek), warzywa na parze, rzeczy lekkostrawne. Po kilku dniach i pierwszych wypróżnieniach, można wracać do standardowych posiłków unikając jedynie przejadania się. Życzę pomyślności, uzyskania zamierzonych efektów i będę wdzięczny za podzielenie się swoim doświadczeniem tutaj, na Tarace, czy to w formie komentarza, czy może dziennika lub artykułu? Pozdrawiam!         
PS Zupkę warzywną bez wątpienia lepiej zrobić samemu, także ze względów fizjologicznych. Polecam wyprawę na targ, są już w tej chwili wspaniałe i smaczne młode warzywa, zaczynają się szparagi i będą jeszcze z miesiąc.  

50. Fajne, • autor: Nierozpoznany#5222016-06-18 14:10:17

Dzieki za relację,

zrobiłem kilka głodówek, kiedy byłem młodszy w tym jedną 28 dni.
Główną przyczyną było znudzenie/znużenie czynnością jedzenia i wydalania ! Naprawdę :) Jakieś to było takie zbyt powtarzalne...

pozdrawiam
Robert
[foto]

51. @ 51 Robert Palusiński za przyczyną • autor: Roman Kam2016-06-20 08:11:49

Właśnie! Przyczyny. Znudzenie/ znużenie spada nawet na wyznawców religii. Ja abstynowałem od religii kilkadziesiąt lat i nagle wróciło! Podobno to skutek katolskich operacji czarnomagicznych na moich czakrach, ale to dygresja z innej dyskusji ;)

U mnie ważnym impulsem do głodówek, co dostrzegłem dopiero niedawno, jest chęć uzyskania kontroli nad jakimkolwiek fragmentem życia. Niechby nawet na te trzy tygodnie, ale jakaż to ulga! Jakiż balsam, kiedy cokolwiek się dzieje, jak JA CHCĘ. Wygląda więc, że próbuję odzyskać tą drogą moc sprawczości. Kto wie? Może praktykując ten proces, naprawdę można tę moc odzyskać i zacząć kierować swoim życiem? Übung macht den Meister? Rzecz w tym, że jednak, przede wszystkim talent. Na nic więc heroiczne wysiłki me, trzeba się zadowolić efektami ubocznymi (które, moim zdaniem, są nie do pogardzenia). 

Dzięki za trud lektury Robercie i życzliwość!  

52. Witam.Przede wszystkim zacznę... • autor: Nierozpoznany#96412016-07-17 02:29:03

Witam.Przede wszystkim zacznę od gratulacji ,w takim wieku na pewno nie jest łatwo podjąć tak radykalne środki,żeby coś zmienić.Chciałem jeszcze dodać,że wpis jest zredagowany na prawdę świetnie i bardzo dobrze się go czyta.Chyba ujawnił się u Ciebie ukryty talent pisarski .Również dzięki głodówce;)Ja mam 21 i w zasadzie dzisiaj minął mój 3 tydzień głodowania ,lub samoleczenia i regeneracji.W zależności,które kto woli sformułowanie.W zasadzię zacząłem głodówkę bez jakiś super konkretnych przygotowań.Nie miałem też planu na konkretną liczbę dni.Głównym powodem u mnie było wręcz 100%przekonanie,że jest coś w mnie nie tak z przewodem pokarmowym.A podejrzenia te miałem ,gdyż przez długi czas panowały u mnie okropne nawyki żywieniowe,ale chyba co najgorsze bardzo ponad stan objadanie .Drugim powodem była chęć wyleczenia alergii i dość poważnych problemów skórnych,które dość mocno objawiały się u mnie na twarzy w postaci różnego rodzaju pryszczy i ropniaków(najczesciej w okolicach ust).I na pewno AZS,które jak przypuszczam udało mi się wyleczyć wcześniej dzięki octowi jabłkowemu.Tak przynajmniej przypuszczam.I ostatnia rzecz ,jeśli chodzi o przyczyny,to znamie na twarzy wyglądajace jak liszaj (ciężko ,to jakoś konkretnie scharakteryzować).Mam je prawdopodobnie od dziecka,ale co dziwne na zdjęciach gdzie jestem bardzo mały ich nie dostrzegam.Więc i tu tli się pewna nadzieja ,że jakimś cudem ,może i również ono dzięki glodówce zniknie.W zasadzie dziś 22 dzień bez jedzenia i czuję się świetnie .Wczoraj byłem na basenie i trochę popływałem.Dzisiaj natomiast na saunie ,gdzie dość mocno się wypociłem .Nie planowałem ,że moja głodówka będzie tyle trwać ,ale przede wszystkim staram się słuchać swojego organizmu.I można powiedzieć ,że już trochę ze zniecierpliwieniem wyczekuje pojawienia się tego wilczego głodu .Język z każdym dniem jest czystszy i czuję,że okres wyjścia z głodówki zbliża się wielkimi krokami.Miałem dylemat co do wyboru wody.Ostatecznie wybrałem wody źrodlane w 5l bańkach i również wody mineralne.Zastanawiają mnie dwie rzeczy,o które chciałem Ciebie zapytać Romanie.Każdego ranka odczuwam niesamowitą suchość w jamie ustnej,że praktycznie ciężko mi odkleić wargi od szczęki.Czy powodem jest brak odpowiedniego nawodnienia u mnie ,czy może coś innego.A druga sprawa ,czy możliwe jest,aby schodziły mi kamienie nerkowe,bądź żółciowe?Takie przypuszczenie pojawiło się u mnie ,ponieważ za każdym razem gdy biorę gorącą  kąpiel ,coś jakby próbowała się ze mnie wydostać samoczynnie przez odbytnicę.Tak jakby "chciało mi się kupe"natomiast,nie mogę jej zrobić.

53. Bardzo chciałbym poznać... • autor: Nierozpoznany#96412016-07-17 02:33:32

Bardzo chciałbym poznać twoje zdanie ,jakie moga być przyczyny tych dwóch moich niewiadomych .Pozdrawiam,Maciek
[foto]

54. @majkeldmajkeld • autor: Roman Kam2016-07-18 08:29:16

Dziękuję za życzliwe słowa i trud lektury. Talent pisarski to ma na tym portalu Wojtek Jóźwiak i chciałbym pisać jak on, ale do tego trzeba mieć poukładane w głowie. Gratuluję wytrwałości! Jesteś młody i silny, więc dochodzenie do kolejnych przełomów kwasiczych w głodówce jest szybsze. W przypadłościach alergicznych głodówka jest metodą, o często zaskakującej skuteczności. Sądzę, że w Twoim wypadku również jest nadzieja na wyzdrowienie. Dwóch moich czytelników odzyskało zdrowie z podobnych dolegliwości. Co do Twoich pytań: suchość w ustach może świadczyć o tym, że za mało pijesz. Na dzisiaj jestem zdania, że trzeba w głodówce pić więcej niż dyktuje nam pragnienie, po prostu trzeba się zmuszać do picia, bo wstręt do wody narasta - przynajmniej u mnie tak było. Dzisiaj, piłbym 2 litry, a piłem 1,0 do 1,5 l. Co do pustego parcia na stolec - jest to typowy objaw schodzenia kamieni (lub piasku) z nerek. Mogą to być "stare" kamienie, ale też mogą się one pojawiać w wyniku głodówki, kiedy zbyt mało się pije. Pracę wątroby stymuluje w głodówce oczyszczanie jelita grubego lewatywą. Jeśli dotąd nie stosowałeś tego, spróbuj się przekonać. Głodówka sprzyja powstawaniu złogów i kamieni w woreczku żółciowym, ale też wątroba dużo zrzuca śmiecia, bo sam byłem tego świadkiem. U mnie akurat żadne nowe złogi i kamienie wątrobowe nie powstały. Podsumowując. Uważaj na te kamienie nerkowe, zbieraj poranny mocz do słoika i obserwuj ile go jest i co się tam pojawia. Rano powinneś zebrać ok. 300-400 ml moczu. Jeśli będzie go nagle o połowę mniej, to znaczy że masz zator, ale na pewno to poczujesz.... Zmiękczaj organizm ciepłymi kąpielami i raczej mokrą sauną, bo jeśli jesteś szczupłą osobą, to sucha sauna w głodówce może spowodować zbieranie się złogów, zamiast oczyszczenia, jakby napisał Małchow: zbyt wzmocnisz doszę wiatru. Bądź ostrożny, słuchaj organizmu i nie "wyściguj" się :)  Zdrowia! Napisz za jakiś czas o wynikach. 

55. Dzięki wielkie za... • autor: Nierozpoznany#96412016-07-18 09:28:29

Dzięki wielkie za szybką odpowiedz.Co do sauny to nie doczytałem u Małachowa,że nie powinno się korzystać z sauny suchej,jeśli jest się osobą o konstytucji wiatru.W ciągu tego okresu straciłem jakieś 10kg(może troszkę więcej)i obecnie ważę 63.Czy słyszałeś może ,że ktoś podczas głodówki korzystał może z krioterapii.Zastanawiam się ,czy nie spróbować tego.Na pewno dalej będę korzystał  z basenu ,a co do sauny to sobie odpuszczę ,bo akurat nie mam dostępu do mokrej,natomiast zastąpię ją ciepłymi kąpielami w wannie.Mógółbyś mi przybliżyć jeszcze zjawisko wilczego głodu?Jakbyś je opisałJeżeli oczywiście wystapil u Ciebie kiedykolwiek..Znalazłem również wczoraj u siebie lampę lecznicza bioptron i naświetlam się nią po trochu w miarę możliwości;)
A jak u Ciebie wyglądaja sprawy ze zdrowiem ?Wszystkie wyleczone dotychczas choroby nadal utrzymują status wyleczonych? A czy waga nadal jest na zadowalajacym Cie poziomie?Jeśli można oczywiście wiedzieć.A właśnie byłbym prawie zapomniałem zapytać jeszcze o jedną rzecz;)Czy polecasz jakoś szczególnie jakieś konkretne ,albo kompozycje soków podczas okresu regeneracji ?
Pozdrawiam,
Maciek
[foto]

56. @majkeldmajkeld post 56 • autor: Roman Kam2016-07-19 00:06:34

Małachowskie "konstytucje" ciała, są niezbyt precyzyjnie przez niego opisane, ale przy uważnej lekturze, można sporo wyciągnąć z kontekstów. Dla osób w konstytucji "wiatru", które są przede wszystkim szczupłe, czy wręcz chude, zaleca Małachow rozgrzewanie i natłuszczanie ciała (trochę o tym na str. 64 i 84 "Głodówki leczniczej"). Krioterapia wydaje mi się "ściągająca" i nieodpowiednia dla Ciebie, przynajmniej w tym momencie, natomiast pomysł z lampą wydaje mi się trafiony. Zachęcam, jak zawsze zresztą, do rozpieszczania się w głodówce, relaksu, posypiania. Jak kąpiel, to z odrobiną naturalnego aromatu, gdzieś tam dyskutowaliśmy tutaj o wchłanianiu przez skórę, ale bez przesady!  Wilczego głodu nie znam, nie zaszedłem tak daleko. Małachow opisuje natomiast napady głodu, które są powiązane z usuwaniem blokad energetycznych w organizmie, pękaniem, jak to on określa "pęcherzy psychicznych". U mnie owocowało to nie tyle głodem, co niepokojem, wzrostem niepewności, nieuzasadnionym rozważaniem przerwania głodówki, bo to już za długo, a po co to itp. W każdym razie, patrz na język, czy się oczyszcza, a głód też zauważysz na pewno.   

Soki na wyjściu polecam z tego, co lokalne i w danym momencie dostępne. Teraz masz porzeczki, wiśnie, jabłka papierówki na soki owocowe, oraz świeże buraki, marchew, seler na soki warzywne czyste i mieszane z jabłkiem. Żyć nie umierać :) Świeżo wyciśnięte mieszaj z wodą, potem czyste. Masz pomidory! Sparz i przetrzyj przez sito. Więcej nie podpowiadam, bo przerwiesz głodówkę ;)

Jestem zdrowy, ale przymierzając się do "wielkiej" głodówki, w efekcie zaniedbałem tę praktykę. Przytyłem i wraca stare, nadwaga, trochę reflux i skrzypiące stawy. Coś z tym zrobię. Utrzymały mi się natomiast niektóre zmiany w sposobie żywienia,

57. Super ,jestem Ci... • autor: Nierozpoznany#96412016-07-20 12:01:45

Super ,jestem Ci bardzo wdzięczny za wszelkie rady.U mnie trochę niepokoi mnie sprawa obniżonej temperatury ciała (ok.36),problemów ze snem.Chociaż zdarza mi się,że czasem śpię np.koło 10h,a czasem 4/5.Język cały czas dość intensywnie się oczyszcza z toksyn .Mocz również jest stosunkowo,ciągle ciemny,choć już nie tak jak na początku.A na twarzy pojawiają mi się ciągle jakieś nowe "syfki",ale jestem spokojny,że już niedługo wszystko wróci do normy.Tylko mam dylemat.Chce sobie pójść przebadać mocz i krew ,natomiast nie mam pojęcia na co powinienem zwrócić uwagę.Możesz mi coś doradzić ?I czy poleciłbyś mi jakaś wodę do picia ?Obecnie do większości mam obecnie wstręt..
Pozdrawiam,
Maciek

58. do Roman Kam • autor: Nierozpoznany#96412016-07-24 03:25:19

Dziś odebrałem wyniki badań moczu i krwi.W zasadzie właśnie mija 29 dzień głodówki.Język jest prawie czysty.Co do wyników to stężenie ciał ketonowych w moczu mam na poziomie 150,cholesterol 203 ,a z morfologii neutrofille mam troszkę za nisko.Reszta jest w porządku.Żyjesz Roman?
[foto]

59. Ad 58-59 • autor: Roman Kam2016-07-25 12:43:36

Żyję... na wsi i nie zawsze jestem w sieci. Poziom ketonów masz dokładnie taki sam,  jaki był u mnie przy pierwszym przełomie kwasiczym, ale może Twój szczyt zakwaszenia wypada po prostu wyżej. Cholesterol i inne zweryfikujesz po zakończeniu regeneracji. 

Jeśli chodzi o wodę, to piszę trochę o tym w komentarzu nr 39. Do wymienionych wód Perrier i Borjomi (czyt. bordżomi) dodałbym jeszcze San Pellegrino. To naprawdę świetne wody i warto się nimi w głodówce trochę porozpieszczać (na bieżące zużycie to, jak dla mnie, za drogie). Nigdy nie piłem Vichy, ale też jest podobno znakomita. Sam polecam picie uryny, która wyraźnie podkręca procesy głodówkowe i po prostu pomaga, choćby czyszcząc jelita z treści wątrobowych. Studzisz, pijesz, wydalasz - proste. Hardcore tylko na pozór. Dla mnie to zwykła i naturalna procedura lecznicza. Tabuizacja czynności fizjologicznych jest wynikiem wzrostu kultury, która preferuje odcięcie od  "zwierzęcej" natury. To odwieczny dylemat człowieka świadomego, który nie chce się kultury wyrzekać, ale zarazem widzi, że usiłuje ona wysterylizować go, jak konserwę. Odrzuć więc kulturowe kalki i spróbuj :)  

W komentarzu nr 9 znajdziesz natomiast linki od chłopaka, który zebrał dużo ciekawego materiału na swojej stronie. Tam przeczytasz więcej o badaniach laboratoryjnych w głodówce. Zrobienie niektórych z nich jest stosunkowo drogie, więc ja sobie odpuściłem, ale o roli biochemicznej dla organizmu oznaczanych substancji, poczytać warto. Strona fajna, wartościowa dla "głodomorów", więc ze spokojnym sumieniem polecam uważnym, szczególnie młodszym, czytelnikom, którzy znajdą tam więcej identyfikacji i bliższy pokoleniowo język.      

Maćku, gratuluję Ci wytrwałości, jestem spokojny o Twoje zdrowie. Sprawdź tylko proszę BMI, czy przy swojej budowie ciała nie wpadasz już w przedział "wygłodzenie". Jeśli by tak było, przerwij i powtórz głodówkę za jakiś czas, tak, by osiągnąć zamierzone efekty zdrowotne. Ze względu na to, że jest to raczej miejsce na komentarze do artykułu niż regularną korespondencję, na tym zakończmy. Być może, z nas dwóch, ty już jesteś bardziej kompetentny. Będę wdzięczny, jeśli po przejściu głodówki i regeneracji, dasz znać także tutaj, o rezultatach. Pozdrawiam!    

60. do Roman Kam • autor: Nierozpoznany#96412016-07-25 16:12:11

Dzięki wielkie jeszcze raz za wszystkie twoje cenne rady.Na prawdę bardzo sobie je cenię;)Jeszcze chciałbym zadać jedno pytanie .W ostatnim czasie wzrosło dość mocno moje zapotrzebowanie na sen i zaczyna mnie to trochę martwić ,bo śpię na prawdę dużo..A druga sprawa dzisiaj się ważyłem i waga pokazała 59,8 kg przy wzroście 181/182 co daje BMI na poziomie koło 18.Na pewno podzielę się moimi spostrzeżeniami ,gdy będzie już po wszystkim.
Pozdrawiam,
Maciek
[foto]

61. Ad 61 :) • autor: Roman Kam2016-07-27 00:20:01

Rozbawiasz mnie :)
Śpij, jeśli tylko pozwalają na to okoliczności, cóż w tym złego. Odpoczywaj, ale też się dotleniaj, nawadniaj, oczyszczaj oraz w dalszym ciągu zmiękczaj organizm ciepłymi kąpielami. Nie miałem okresu zwiększonej senności, ale też nigdy tak długo nie głodowałem, więc trochę słabniesz, ale piszesz zbornie, nie majaczysz, nie połykasz liter, jak co poniektórzy najedzeni ;) 
Sprawdzaj wagę. Dobrze jest wiedzieć ile tkanki spalasz dziennie i jakiej. Tłuszczu masz pewnie minimalne ilości, ale zawsze się coś jeszcze znajdzie. Do wejścia w etap wychudzenia (wygłodzenia) organizmu masz około 2-3 kg. Biorąc pod uwagę dzienne spalania na poziomie 20 dkg (w zależności od wysiłku) dysponujesz zapasami własnego ciała na ok 10-14 dni, sądzę jednak, że będziesz chciał skończyć wcześniej. 

Nie wiem w jakiej byłeś kondycji fizycznej, czy masz zdrowe serce, czy na coś poważnego w przeszłości chorowałeś, więc naprawdę trudno mi jest cokolwiek doradzać - zachęcać lub ostrzegać. Idzie o Twoje wyzdrowienie, pamiętaj jednak, że klucz do trwałej zmiany nie leży w jednorazowym wyczynie.    

62. Witam. W pierwszej kolejności ... • autor: Nierozpoznany#96562016-07-28 13:22:07

Witam. W pierwszej kolejności chciałbym pogratulować Panu świetnego, przepełnionego wiedzą oraz doświadczeniem artykułu. Gratuluję również powyższych komentarzy, które są równie wciągające w lekturę. Korzystając z okazji chciałbym podzielić się moim doświadczeniem. Tematem zmiany nawyków żywieniowych zainteresowałem się po wykrytym przeroście Candidy. Zmiana diety oraz stosowanie na przykład srebra koloidalnego, wyciągu z pestek grejfruta, oleju oregano, kwasu kaprylowego itp. przyniosło pewną poprawę, niemniej jednak do dnia dzisiejszego zmagam się z występującą alergią oraz nietolerancją na gluten. W moim przypadku dalszą, naturalną konsekwencją było zrezygnowanie ze spożywania mięsa. I tak zostałem wegetarianinem, którym jestem od przeszło roku. Temat głodówki leczniczej przeplatał się na przemian z innymi informacjami takimi jak na przykład dieta Pani Doktor Ewy Dąbrowkiej, której również spróbowałem. Na diecie byłem 14 dni. Przyznam szczerze, że w porównaniu do 4-dniowej głodówki była to straszna męczarnia. Niemniej jednak było warto, chociażby dlatego aby wiedzieć, że mój organizm lepiej znosi zupełne niejedzenie niż jedzenie produktów zalecanych przez Panią Doktor. Głodówkę 4-dniową przeprowadziłem 4 tygodnie temu. Byłem zaskoczony brakiem jakiegokolwiek bólu lub dolegliwości spowodowanych głodówką. Miałem dobry nastrój, a poziom energii zarówno tej do działania jak również tej pozwalającej działać był nieprawdopodobnie wysoki. Miałem świadomość, że czas głodówki powinien być czasem mniejszego obciążenia fizycznego oraz psychicznego organizmu, natomiast nie potrafiłem się powstrzymać i nie mogłem nicnierobić :-)Poza oczyszczaniem organizmu z toksyn, mam nadzieję, że choć w małym stopniu oczyściły się moje jelita. Zauważyłem, że mój mózg również inaczej pracuje niż dotychczas. Jak gdyby wszedł na wyższe nieznane mi lub zapomniane obroty. Obecnie planuję 21 - dniową głodówkę, którą planuję rozpocząć od najbliższego poniedziałku. Przyznam szczerze, że nie mogę już się doczekać. Zupełnie jak dziecko nowej zabawki :-) 
Kończąc, jeszcze raz gratuluję i życzę Wszystkim wytrwałości w drodze po lepsze jutro
PozdrawiamAdamo
[foto]

63. Ad 63 Adamo • autor: Roman Kam2016-07-28 23:58:32

Bardzo dziękuję za życzliwe słowa. Bywam nadmiernie krytyczny wobec siebie, więc jest to dla mnie wspierające. Fakt, wesoło tu czasem w naszych komentarzach, bywają niespodzianki i zwroty akcji. Ktoś był chory, głodował na łapu capu, wbrew zasadom, a tu łuups! - wyzdrowiał - właśnie z podobnych Pańskim, dolegliwości. Warto więc spróbować, pamiętając jednak o głównych zasadach i swoim bezpieczeństwie. Ja gratuluję optymizmu i zapału. Sądzę, że się Pan nie zawiedzie! Zachęcam do paru słów po wszystkim (czyt. po zakończeniu regeneracji), będę wdzięczny, jeśli tymi spostrzeżeniami podzieli się Pan również tutaj. Zdrowia! Gdyby były problemy, pytania czy niepokoje proszę pisać. Nie zawsze mam możliwość szybko odpowiedzieć, ale się staram :)   

64. Pytanie • autor: Nierozpoznany#96592016-07-31 19:52:12

Dzień dobry
Ja mam trochę inne pytanie do was panowie , panie. Może nie mam aż tak poważny problem jak wy , ale dla mnie jest to dość istotne. Mój problem to estetyka wyglądu mam 32 lata, a sporo szromu na skroniach i bardzo duże zakola. Czytałem na forum o urynologii , że mocz pomaga w odzyskaniu koloru włosów i regeneruje cebulki. Stosuje już spory czas zewnętrznie , ale nie ma to większego efektu i dlatego myślę nad wprowadzeniem postu z uryną. Może to dla wielu będzie błahy powód, ale mi na tym bardzo zależy. Przeczytałem książkę pani Cybulskiej i opisała tam parę przypadków odzyskania koloru we włosach oraz Małachow opisywał sytuacje , gdzie starszemu panu odrosły włosy po poście z uryny. Moje pytanie do was co te posty macie za sobą czy zauważyliście pozytywne efekty we włosach? czy barwa ich wraca do naturalnego kolory? czy są zdrowsze? bardzo proszę o pomoc, odpowiedz, poradę . 
Pozdrawiam Michał 
[foto]

65. Ad 65 Chyba odwrotnie • autor: Roman Kam2016-08-02 06:42:28

Zdawkowo, bo lecę do pracy. Moim zdaniem głodówka początkowo obciąża włosy, ponieważ także do włosa trafia cała paleta tego co nas zatruwało. Między innymi dlatego w głodówce ściąłem włosy do skóry. Natomiast cały proces odmładza więc i proces siwienia zostaje przynajmniej spowolniony. Uważam, że uryna dobrze wpływa na skórę głowy, reguluje jej pH, dezynfekuje, leczy łupież. Gdybym miał cokolwiek doradzić (ach, te rady dobrych wujków i cioć) to:
- ściąć włosy do skóry i utrzymywać ten stan do późnej jesieni,
- systematycznie natłuszczać skórę głowy np. oliwą z oliwek, lub lekko rozcieńczonym olejem rycynowym,
- w dalszym ciągu od czasu, do czasu stosować zewnętrznie urynę,
- próbować coś zmienić w diecie, raczej w kierunku odkwaszenia, 
- pić napar ze świeżego (!) skrzypu polnego, zbieranego na bieżąco, bo występuje licznie i powszechnie - po trzech miesiącach widać efekty w postaci wzmocnienia i zgęstnienia włosów  
.... i tutaj najlepsze :)
- zmniejszyć częstotliwość współżycia (?)

Temat ciężki, szanse na sukces niewielkie, ale też nie powiedziałbym, że jest kolega bez szans :) 
Zapomniałem dodać, że radykalnym rozwiązaniem problemu będzie akceptacja swojego wyglądu ;)  
Biorąc natomiast rzecz ogólnie, to procesy łysienia androginicznego czy siwienia są naturalne, związane bezpośrednio z naszą genetyką i jako takie, niemożliwe do całkowitego powstrzymania. Mamy tu na portalu sporo kobiet i gdyby zadał im Pan pytanie, co jest najważniejsze u mężczyzny, to cechy zewnętrzne znalazłyby się na dalszych miejscach, a szpakowate skronie byłyby zapewne wymieniane, jako zaleta.  02.12.2016 - z tym współżyciem, to poszedłem po bandzie :| WPG (Wyraźny Przypływ Głupoty). Nic to, jeszcze bywam u fryzjera :)  

66. Moje doświadczenia i pytanie o kamicę • autor: Nierozpoznany#96872016-08-27 03:09:20

Dzień dobry,

bardzo się cieszę, że trafiłam na ten artykuł i że pomimo upływu już 4 lat od jego stworzenia, wciąż jest on komentowany.

Podzielę swoją wypowiedź na cztery osobne części ze względu na zbyt długi tekst.

Kilka lat temu przeprowadzałam serię głodówek zgodnie z zaleceniami G. Małachowa. 

 Bardzo dobrze wspominam okres jednego roku, kiedy to połączyłam zdrowe odżywianie (warzywa, owoce, świeżo wyciskane soki, oczyszczona woda itp) ze stopniowo wydłużanymi głodówkami. Miałam wtedy ok. 24 lata.

Poza czasowym opadaniem z sił czy kołataniem serca nie przypominam sobie żadnych problemów z głodówkami klasycznymi. Za to efekty bardzo mi się podobały - po 6 dniach jednej z nich skóra na mojej twarzy wyglądała jak u niemowlęcia (jak dotychczas dokuczały mi problemy skórne w postaci wyprysków, przetłuszczającej się cery, szarawego odcienia skóry i podkrążonych oczu). Odczuwałam również duże przypływy energii, z którą po prostu nie miałam co zrobić i mimo iż planowałam spokojnie leżeć w łóżku w czasie głodówki, to w efekcie wstawałam z uśmiechem na twarzy o 4 nad ranem, skakałam i biegałam w euforii po pokoju nie wierząc w to co się ze mną dzieje (normalnie potrzebuję około godziny i kilkunastu budzików aby podnieść się z łóżka) ;). Ponadto wcześniej w stawach (kolana, dolny odcinek kręgosłupa, palce, kark, nadgarstki) odkładały mi się złogi soli, które powodowały nieustanny ból zarazem przy poruszaniu się jak i przy braku ruchu, co trwało latami. Po przeprowadzeniu głodówek - chyba po pierwszych trzech dniach  głodowania z rzędu problem zniknął i bardzo długo już się nie pojawił (dopiero po ok. dwóch latach).

Innym razem, - w okresie zimowym, gdy dokuczał mi ból zatok przynosowych (już nie pierwszy raz w życiu) - wypróbowałam z ciekawości głodówkę na sucho - trwała zaledwie 2 dni. Pewnie dłużej i tak bym nie wytrzymała, ponieważ była to dla mnie - mimo wcześniejszych doświadczeń z głodówkami na wodzie - ciężka próba. Bardzo brakowało mi wody, zatoki bardzo bolały, temperatura ciała była dość wysoka. Wiłam się z bólu, masowałam nieustanie twarz i przykładałam do niej gorący termofor. Kiedy już postanowiłam przerwać głodówkę, nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji: "urodziłam" nosem twardy prawie jak kamień, o wymiarach ok. 4 x 2,5 cm zbitek kserożelu, następnie ogromne ilości śluzu. Potem przez dwa lata ani przez chwilę zatoki nie dawały mi się we znaki. 

67. Moje doświadczenia i pytanie o kamicę • autor: Nierozpoznany#96872016-08-27 03:10:31

Chciałam zwrócić uwagę, że pewnie mniej bolesna byłaby głodówka na wodzie w tym wypadku, ale niestety podczas wcześniejszych głodówek na wodzie leczenie zatok nie nastąpiło, a w sumie ciekawe jest jak bardzo szybko (bo to było szczerze mówiąc piorunujące tempo) dzięki głodówce na sucho pozbyłam się problemu z bólem zatok.

Po roku takiego zdrowego odżywiania i przeprowadzania głodówek czułam się świetnie i nabrałam dużo energii. Akurat nadszedł czas, gdy połączyłam pracę ze studiami zaocznymi i z uwagi na brak wolnych dni zrezygnowałam z przeprowadzania głodówek. Zaczął się stres związany z pracą, egzaminami, brak ruchu. Zaczęłam ponownie palić papierosy (po 3 latach od rzucenia przy pomocy książki Allena Carra "Easy Way"). Bardzo duża ilość stresu, problemy w związku, przemęczenie, nerwobóle serca, niezdrowe jedzenie, dużo kawy. 

Takie duchowe i fizyczne maltretowanie mojego ciała trwało około dwa lata. Miałam dość i doszłam do tego momentu, że musiałam coś zrobić ze swoim zdrowiem. Ze łzą w oku wspominałam wspaniałe czasy gdy przeprowadzałam głodówki. Przypomniałam sobie wtedy, że w jednej z książek Małachowa wyczytałam, iż głodówka umożliwia rzucenie palenia. Tak więc podjęłam wyzwanie. Akurat zbliżało się kilka dni wolnego (Wielkanoc), które postanowiłam bezwzględnie poświęcić tylko dla siebie. Przygotowałam się wstępnie do głodówki, która miała trwać około tydzień. No i niestety się przeliczyłam.

W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę jak ważne jest MĄDRE obserwowanie nie tylko swojego ciała, ale i psychiki. Chcąc osiągnąć efekty w krótkim czasie (rzucenie palenia miało zająć około tygodnia na wodzie, a na sucho ok. 4 dni, jeśli dobrze pamiętam) zdecydowałam się ponownie na głodówkę bez wody. Była to ciężka próba, ale dawałam sobie radę. Jak to, ja nie dam rady? 

Wiedziałam, że nie powinno się w trakcie stresującego okresu podejmować głodówek, ale zbagatelizowałam to myśląc, że przecież taki stres jak ja przechodzi na co dzień wielu i nie ma czym się przejmować. Na początku - przez dwa dni - podpalałam po pół papierosa, nie mogąc się oprzeć nałogowi, ale 3. dnia palenie zupełnie przestało mnie kusić. Czwarty dzień okazał się straszny - wydaje mi się, że przez połączenie ogólnego stresu, szoku wywołanego odstawieniem tytoniu i przeprowadzeniem najtrudniejszego rodzaju głodówki. 

68. Moje doświadczenia i pytanie o kamicę • autor: Nierozpoznany#96882016-08-27 03:21:33

W jednej chwili zabrakło mi chęci do życia. Czułam, że coś jest bardzo nie tak, ale nie potrafiłam nic zrobić. Nie miałam motywacji żeby wstać z łózka, ruszyć ręką, czy wypowiedzieć chociaż słowa. Nie mogłam zrobić nic. Leżałam bez najmniejszego ruchu kilka godzin, najpierw zszokowana, potem bezradna, potem czułam kompletną pustkę.  Nie wiem jak to opisać, ani co się dokładnie wydarzyło, ale w pewnym momencie doświadczyłam, poczułam, zrozumiałam, bardzo dokładnie i bez żadnej wątpliwości, że jeśli nie przerwę tego stanu, moje ciało się podda i po prostu za chwilę odejdę z tego świata. I nie czułam lęku, ani strachu. Byłam spokojna, szczęśliwa, ta dobrowolna rezygnacja z życia wydawała się czymś pięknym. 

Nie chcę tego doświadczenia opisywać bardziej szczegółowo ponieważ jest zbyt osobiste i w sumie nie da się go opisać. Ostatecznie nie wiem jak mi się to udało, ani dlaczego to zrobiłam, bo wcale nie chciałam się ratować, ale zmusiłam się do wypicia wody i przerwania głodówki. Jednak nic już potem nie było jak dawniej i długi czas borykałam się z depresją.

Nie chcę w tym miejscu nikogo zniechęcać do tej metody samoleczenia, tylko zwracam uwagę, że należy zwracać uwagę na swój stan psychiczny – ten obecny i ten z przeszłości – zastanowić się, czy przypadkiem nie ryzykujemy, czy mamy wystarczającą wiedzę na temat siebie samych i czy dobrze oceniamy swój stan psychiczny.

Może kogoś to zdziwi, ale ostatecznie cieszę się, że wszystko się tak potoczyło J A swoją drogą po głodówce już nie paliłam i tylko czasem drażnił mnie zapach papierosów gdy ktoś palił je w pobliżu.

No ale niestety, jak to przy załamaniu nerwowym, ciężko jest zadbać o zdrowe odżywianie i odpowiednią dawkę ruchu. Przybrałam kilkanaście kg na wadze, problemy z zatokami i bólem stawów powróciły, nerwobóle serca itp. Itd., długo wymieniać. Bardzo dokuczają mi nerki – wyhodowałam sobie kamienie, odczuwam również bóle w okolicy woreczka żółciowego. Miałam już kilka ataków w ciągu ostatnich miesięcy i niestety, ale nie jestem w stanie pracować. Ból atakuje kiedy chce i jest nie do zniesienia, u lekarzy specjalistów dostałam jedynie recepty na silne leki przeciwbólowe (typu Ketonal) i zalecenie by w razie ataku zgłosić się na pogotowie…

69. Moje doświadczenia i pytanie o kamicę • autor: Nierozpoznany#96882016-08-27 03:22:04

Małachow pisze, że głodówka rozpuszcza kamienie i w razie pojawienia się bólu przechodzi on po kilku dniach. Zastanawiam się czy nie podjąć się ponownie głodówki (klasycznej, urynowej), żeby pozbyć się tych potwornych dolegliwości związanych ze złogami w nerkach. Bardzo proszę o informację, szczególnie autora artykułu, jak u niego przebiegały głodówki leczące nerki – zarówno ta pierwsza przerwana bólem i późniejszą operacją (czy lekarze podali odpowiednio mniejszą dawkę leków, czy autor na własną rękę coś brał, jadł coś w tym czasie?), jak również ta druga, na którą autor był już przygotowany (co to znaczy? Leki w trakcie głodówki?). Zwracam na to uwagę ponieważ boję się, że przy możliwości pojawienia się uporczywego zatoru mogę zostać nafaszerowana lekami, co nie jest zbyt bezpieczne. Jak wyglądały Państwa doświadczenia w tym zakresie? Czy może znacie Państwo jakieś inne źródło informacji na ten temat? Czy kamienie rozpuszczały się, czy jednak organizm wydalał je w całości w ogromnych bólach?

Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.

Pozdrawiam – Ela.

70. proszę kontak • autor: Nierozpoznany#96742016-08-27 18:11:45

Mam prośbę do Pana Roman Kam. Czy mógłbym prosić o kontakt bo jestem w trakcie wychodzenia i bardzo przydała by mi się Pana rada. mój e-mail: krypto622@o2.pl Pozdrawiam. Tomek 
[foto]

71. Ad 67 i dalsze • autor: Roman Kam2016-09-13 23:17:39

Bardzo uprzejmie przepraszam Wszystkich oczekujących na odpowiedź. Przykro mi, że nie mogłem jej we właściwym czasie udzielić, także dzisiejszego wieczora nie jest to możliwe :|Dopiero wróciłem z urlopu, gdzie z własnego wyboru, szczęśliwie dla siebie, ale mniej szczęśliwie tu dla Państwa/ dla Was - byłem poza siecią.Bardzo ciekawe wpisy i doświadczenia, bardzo charakterystyczne - na pewno się odniosę. Zapewne w najbliższą niedzielę. Dziękuję za zaufanie (tak kończył zdaje się, telewizyjny "wróżbita" Maciej :)        

72. Dzień dobry ;)Czy... • autor: Nierozpoznany#97092016-09-14 13:44:22

Dzień dobry ;)Czy może miałeś przypadek, że ktoś podczas głodówki wyleczył nadwrażliwe jelita i pasożyty?Czekam na odpowiedź i gratuluję wytrwałości. Pozdrawiam serdecznie

73. Głodówka kontra bakterie • autor: Nierozpoznany#97112016-09-15 09:39:05

 Witam serdecznie,
Wpis pojawił się już dosyć dawno temu i nadal – nie bez powodu – cieszy się popularnością. Przeczytałam całość dokładnie, podoba mi się Twoje refleksyjne, uduchowione spojrzenie na własne doświadczenie postu. Takie świadectwa są naprawdę bardzo potrzebne! Ta strona to kawał dobrej roboty. Zastanawiam się, czy głodówka jest dla mnie szansą. Wiem, że nie jesteś jasnowidzem, ani lekarzem, może jednak Twoja wiedza i własne doświadczenia pozwolą Ci wypowiedzieć się w konkretnym przypadku. A więc do rzeczy. Moim problemem są bakterie. Od około 4 lat nawracają u mnie infekcje, które mają ukryte źródło. Infekcja jest uogólniona, powoduje znaczne osłabienie i pomaga tylko antybiotyk. Pomaga jednak tylko na chwilę. Za 2-3 miesiące przy osłabieniu wszystko powraca i znów mnie rozkłada. Nie mam pojęcia gdzie jest ukryte ognisko zapalne – robiłam rtg płuc, zatok, zębów, na życzenie lekarza wycięłam migdały itp. Itd. Nic to nie dało. Być może to ropień który gdzieś się ukrył i sieje. Nie mam też jak sprawdzić co to za bakcyl, bo nie wiem skąd miałabym go pobrać. Bakteria nabiera oporności na kolejne antybiotyki – to droga donikąd. Stąd moje zainteresowanie głodówką i pytania do Ciebie. Jak organizm podczas głodówki „traktuje” ogniska zapalne i żywe bakcyle? Czy głodówka ma szansę część z nich wytępić, „dobrać się” do ukrytego ogniska, którego nie jestem w stanie zlokalizować? Czy raczej na tyle mnie osłabi, że bakterie zeżrą mnie, rozwinie się sepsa itp.? W tej chwili po 2-miesięcznej przerwie bakteria znów się odezwała i czuję ją w postaci osłabienia, łamania w kościach. Jak myślisz, czy głodówka pokonuje tego typu problemy?

[foto]

74. Uff... reszta jutro :| • autor: Roman Kam2016-09-18 23:41:44

No niestety, nie uda mi się szerzej odpowiedzieć. Głodówka zaostrza problem kamieni nerkowych, czy go rozwiązuje? Nie wiem. Jeśli masz wąskie moczowody, tak jak ja, będziesz miał problem, bo gdy na skutek głodówki czyszczą się nerki, przy zrzucie piasku i kamieni będziesz miał(a) zator. Nie leczony zator to wodonercze i w dalszej konsekwencji trwale uszkodzenie i utrata nerki (nerek). Jeśli masz normalną budowę, drobne złogi kamyki mniej lub bardziej boleśnie zrzucisz, ale oczyścisz narząd i możesz liczyć na jego lepszą pracę w przyszłości. Trzeba się liczyć w każdym razie ze schodzeniem kamieni, jeśli się już takowe posiada. W kwestii kamieni żółciowych, znam tylko potwierdzone medycznie fakty pojawiania się ich w woreczku żółciowym przy gwałtownym chudnięciu. Zwracam uwagę, że "gwałtowne chudnięcie" nie oznacza bynajmniej głodówki. W każdym razie, kamicy żółciowej, ja głodówką bym bezpośrednio nie leczył, chyba że pod opieką Małachowa. Kamica to ogólnie rzecz biorąc, wynik zbytniego "przesuszenie" organizmu, przesterowania go za daleko w tzw. "doszę wiatru" czy lepiej tłumacząc moim zdaniem "doszę powietrza". 
Małachow daje wiele ważnych wskazówek, ale trzeba je uważnie czytać i na poważnie przyjmować. Ja w głodówkach zawsze za mało piłem, bo narastał mi wstręt do wody i nie odczuwałem pragnienia - a moim obowiązkiem w głodówce jest, przepłukiwać organizm minimum dwoma litrami wody. To i wiele innych wskazówek dotyczących zmiękczania organizmu trzeba po prostu realizować, by zapobiec ewentualnym problemom. Pewnie, że każdy jest inny i można bezboleśnie przejść przez głodówkę, łamiąc jej podstawowe zasady - jednak uważam to za nieodpowiedzialne. 
Cholera! Straciłem (po raz kolejny) sporo tekstu, bo go nie skopiowałem przed wcisnięciem - zapisz :/&n
[foto]

75. Ad 74 • autor: Roman Kam2016-09-29 06:29:48

Głodówka kontra bakterie jest sprawdzonym rozwiązaniem. Cierpliwa głodówka (najlepiej od razu frakcyjna) rozwiąże Twoje problemy, jeśli ich przyczyną nie jest np. drobna wada anatomiczna, w której takie ognisko zapalne, wciąż od nowa będzie się tworzyło. Nie wiem też niestety, czy formy przetrwalnikowe (otorbione cysty itp.) głodówka zabije, dlatego podpowiadam, żebyś zainteresowała się zabiegami Kambo. Być może kilka tego typu zabiegów jeszcze szybciej rozwiąże Twój problem, niż głodówka. Zdrowia!  

76. Witam. • autor: Luki1999952016-11-03 20:44:57

W związku z natrafieniem na temat o poście postanowiłam sam zrobić sobie głodówke.No więc założyłem sobie iż wytrwam 3 dni no i dnia drugiego po powoli ustępującym głodzie pod wieczór w sumie tak nagle przyszła taka rześkość,radość umysłu stałem się niezwykle towarzyski coś pięknego... Ale i ból głowy się zaczął się pojawiać,drżenie mięśni,osłabienie itd.Położyłem się spać.3 dnia rano mocz już był niezwykle ciemny rano,słabość,drżenie mięśni,obłożony biały język,wyostrzenie zmysłów. Pod wieczór zbierało mi się na wymioty i bolał mnie żołądek niezmiernie. Nie wytrzymałem zjadłem a wł. przemieliłem małe jabłko na wieczór,zasnąlęm. Obudziłem sie o 2 w nocy i uległem zjadłem 3 skibki chleba. Mimo wszystko postanowiłem od następnego dnia pościc dalej. Przepękałem cały dzień i pod wieczór znów przyszła rześkość umysłu. Nic nie jadłem zasnąłem. I tu znowu obudziłem się o 1 w nocy z bardzo szybkim tętnem, zawrotami głowy,temp. ciała 35.8 właściwie to czułem się jak bym miał zaraz odlecieć, zawał czy coś serce waliło jak nie wiem,było mi zimno. Przestraszyłem się i zjadłem w nocy 3 skibki chleba. Od tamtego czasu nie poszczę a chciałbym. Chciałbym coś zmienić w życiu i pościć 3 tygodnie zmienić się duchowo,ale się boje. . .Mam 21 lat 162 cm wzrostu i 56kg ogólnie mój organizm jest troche wyczerpany pewną rzeczą ale żeby aż tak reagował.Dodam że nigdy nie przestrzegałem zdrowej diety i ciągło mnie do słodkiego.Sory za odgrzebanie kotleta.
[foto]

77. Odgrzebywanie kotleta :) • autor: Roman Kam2016-11-05 23:09:37

Ha, ha, ha! Jaka puenta i jaki temat na czasie. Od dość dawna noszę się z myślą, żeby zamknąć komentowanie, ponieważ art się zestarzał i ja sam się zestarzałem. Z drugiej strony Wasze (tutejszych Czytelników) komentarze, zawsze coś nowego wnoszą do tematu - co robić, czego nie robić, z czym są trudności. Do głodówki dobrze jest się przygotować, pobyć trochę na wege, oczyścić jelita. Wtedy na starcie powinno być łatwiej. Nadzieja, że po jednej głodówce zajdą jakieś trwałe zmiany w psychice, jest mało realna. Zostaje ślad, niepokojące wspomnienie jakiegoś odkrytego potencjału, innego scenariusza na życie... Nieee. To raczej świadomość, że ja, jako ta sama osoba, mogę się zupełnie inaczej zrealizować, w jakiś lepszy, bardziej świadomy sposób. Z większym sensem. Jesteś młody i wagę masz prawidłową, do prób Cię więc zachęcam, ale do prób z głową :) Chyba mi się zrymowało :) (lecz tak naprawdę, to brzmiała mi w głowie melodia słów Mistrza Yody z Gwiezdnych Wojen).

78. Prosimy - nie zamykaj tego art. Bedzie jak znalazł dla innych • autor: Nierozpoznany#97952016-12-01 18:34:33

Witam. Ten artykuł jest ważny i zachęca ludzi aby dbali o zdrowie, oczywiście głodówka nie jest dla wszystkich. Ja stosowałam dietę dr. Dabrowskiej, a potem wg jej wskazówek głodówkę. Efekty bardzo dobre i praktycznie powtarzam je co roku po 3  a nawet po 7 dni. To już taka na max. Niektórzy wytrzymują dłużej, ale to każdy wg własnych możliwości . Jeśli LUKI19995 nie może głodować bo robi mu się słabo, widocznie nie jest to jego droga. Spróbuj jakiegoś suplementu, może masz coś z jelitami. Na rynku jest tonik Floradix, właśnie od takich tematów. Ładnie osłania nam kiszeczki, itd. No i żołądek nie boli, bo wypróbowałam. Ale warto samemu poczytać, może znajdziesz coś odpowiedniego. Ważne, aby dbać o systematyczne oczyszczanie organizmu. Raz jeszcze powrócę do wspomnianej tu dr. Ma b. dobre podejście do diet.
[foto]

79. Cierpliwym trzeba być... • autor: Roman Kam2016-12-01 22:12:56

...robić albo nie robić - prób nie ma :) Tako Yoda rzecze, w świecie rycerzy Jedi - w naszym świecie - próbować możemy, jak wiecie :) Dziękuję "od1998" za tę zachętę do cierpliwości. Czasem w poczuciu bezradności rzucam się w jakiekolwiek działanie, aby zdjąć z siebie "przymus" zrobienia czegoś. Myśli o zamknięciu wątku są takim sygnałem i dobrze, gdy jest ktoś życzliwy, kto spokojnie pokaże tę drugą i trzecią i czwartą ;) stronę medalu. Myślę, że wciąż coś dojrzewa we mnie, chęć przedarcia się przez własną niemoc do czegoś czystego i ważnego. Zawsze tam, w tej przyszłości widzę innych ludzi i to, że ich wspieram jakoś swoim antyprzykładem, swoim outsajderstwem i nagą prawdą.  

80. I witam po raz kolejny ... • autor: Luki1999952017-01-04 14:33:28

Oczywiście! Ten artykuł jest ważny i także moja prośba by go nie zamykać.Od mojej ostatniej wypowiedzi trochę minęło.Pościłem w tym czasie różnie 1,2,3 dni ale nic dłużej.Pewnego razu kiedy pościłem trzeci dzień zaczęła mi wychodzić zielona maź z nosa,to były zatoki, oczyszczały sie.Oddech stał się taki głęboki jak już nie pamiętam kiedy. Lecz 4 dnia "pękłem" i rano zjadłem śniadanie i tu mój błąd.Składało się bowiem z ... kiełbasy,jedzenie ciężkostrawnych potraw może bowiem zniweczyć całkowicie efekt postu,o czym przestrzega Małachow.Kiedy byłem już w 2-3 dniu do moich oczu wlał się blask jakiego już dawno nie miałem,po zaczęciu jedzenia wieczorem blask jakby zaczął słabnąć i a następnego dnia z tego co pamiętam już nie było to. . .Po 1,2,3 dni pościłem aż do 24 grudnia,niestety trudny okres dla poszczącego w którego mieszkaniu pachnie potrawami a wkoło jest harmider no ale cóż.Wigilie zjadłem obfitą i za to spotkała mnie kara rozwolnienie,bez chemii się nie obyło.29 grudnia z wielką nadzieją na post chociażby 7 dniowy rozpocząłem owy proces.W domu nadal był harmider choć już nie taki.Pierwsze 3 dni standardowo choć już nie tak wyraźnie jak kiedyś okresowe bóle głowy, mięśnie słabe ale nie tak jak kiedyś,błysk w oku znów zaczął narastać,mocz poranny ciemny i cuchnący,byłem bardzo drażliwy bardziej niż przy ostatnich postach,ciągle prawie leżałem na łóżku wietrząc pokój.Ale co ciekawe zęby moje przypominały zwłaszcza rano zęby murzyna Haha! Były znacznie bielsze niż zwykle,dbam o zęby ale zwykle takich białych to ja nie mam.Od czasu do czasu tylko słuchałem narzekań mamy a jej słowo jakoś szczególnie komunikuje w swoim mózgu,mogło się to również negatywnie odbić przed negatywnymi emocjami i myślami innych przestrzega Małachow.

81. 4 dnia obudziłem... • autor: Luki1999952017-01-04 14:38:40

 4 dnia obudziłem się pełen oczekiwań bowiem był to mój pierwszy 4 dzień głodówki najdłuższy.Głupek ze mnie po tylu latach tyrania organizmem ma on się naprawiać już 4 dnia Haha! Samopoczucie miałem fatalne,zrobiłem lewatywe z około 600 ml wody z cytryną,więcej nie chciało wejść nie wiem czemu.Wyszło parę małych bobków a na końcu rudawa woda. Ale ogólnie lepiej się poczułem zwłaszcza tak o 15 godz. i 21 naprzemienne wahania nastroju. W tym czasie Małachow pisze że mogą się zaostrzyć choroby przewlekłe i u mnie chyba tak było.Moje prawe jądro od 2 lat jest znacznie mniejsze od prawego w dodatku miękkie jak by się rozpływało stan ten jest przewlekły, lewe zaś jest bardzo duże i twarde. W tym 4 dniu zaczęło mnie boleć owe prawe była to chyba jakaś zapowiedź. . Dodam że oddawanie moczu stało się utrudnione wychodził w małych ilościach i był ciemny oraz osłabło powonienie(na co dzień również mam słabe).Piątego dnia około 9-10 poczułem dość silny głód,przemogłem go, pojawiał się okresowo aż do 15-17 kiedy był na tyle silny że "pękłem" zacząłem wychodzenie z głodówki na 3 pomidorach gotowanych wg. P.Bragganastępnie dwie marchewki, 3 łyżeczki sałatki warzywnej i na tym koniec dnia.Dzień szósty rozpocząłem od l "latania po sklepach" i zakupach na dietę wegańską . . .Tak włączył mi się pociąg do owoców (prócz niewielkiej ilości wiejskich jaj i majonezu na które sobie przyzwalam)Aktualnie jestem na 3 dniu wegańskiej i przestrzegam zasad dobrego żywienia Małachowa.Śniadanie 9-10 obiad lub "przelotny posiłek" o 13-14 i ostatni posiłek za dnia do godz 17. Starannie przeżuwam i połykam,staranne przeżuwanie przyśpiesza jelita nawet czterokrotnie!Błysk w oku jeszcze pozostał zobaczymy na jak długo,może dzięki diecie się utrzyma ;)Trzymajcie się ciepło.

82. Post leczniczy, a odporność • autor: Nierozpoznany#98422017-01-17 13:17:02

Od jakiegoś czasu interesują mnie tego typu kuracje. W szczególności zaciekawił mnie post leczniczy dr Dąbrowskiej. Według informacji z tego źródła:
http://postleczniczy.pl/dla-poszczacych, tego typu post sprawia że poprawia się odporność. Szczerze trudno jest mi w to uwierzyć. Raczej spodziewałbym się spadku odporności po takim "wyjałowieniu" organizmu. Jestem ciekaw czy ktoś zauważył u siebie jakąś poprawę w odporności.

83. Bieganie w czasie głodówki • autor: Nierozpoznany#98462017-01-23 13:32:18

Dzień dobry,
dziękuję za ten artykuł a w szczególności za tą uwagę na temat obcowania z jedzeniem. Mam 36 lat i jestem na diecie dr Dąbrowskiej w 11 dniu. Czuję się dobrze, ale wczoraj miałem straszne mdłości i nie mogłem patrzeć na jedzenie. Okazało się, że wcześniej przygotowywałem posiłek dla dzieci i byłem na obiedzie rodzinnym, gdzie było wiele jedzenia, ja jednak siedziałem tylko o wodzie. Nikomu tego nie polecam, odcierpiałem swoje, mimo, że nic nie jadłem.
Ważę 89 kg (przed dietą) i ciągle mam 10 kg nadwagi mimo, że biegam około 50 km tygodniowo.
Dietę dr Dąbrowskiej robię raz na rok. W pierwszym roku było to 28 dni, w kolejnym 14 dni a w tym roku jak już wspomniałem 11 dzień. Przechodząc do meritum zagadnienia. Od 3 lat biegam bardzo regularnie, cztery razy w tygodniu i przebiegłem już dwa półmaratony. Na diecie dr Dąbrowskiej trenuję normalnie, długie wybiegania po 18 km ale także interwały. Jedynie co zauważyłem to lekko podniesione tętno. Mam to przetestowane z poprzednich lat.
Zamierzam przejść na całkowitą głodówkę. Czy w tym czasie mogę normalnie trenować? Postanowiłem zdobyć koronę półmaratonów polskich (trzeba przebiec 5 w ciągu roku) stąd powinienem regularnie trenować.  
Dziękuję bardzo za odpowiedź.
[foto]

84. Trening biegowy w głodówce... • autor: Roman Kam2017-01-25 00:22:36

... to dla mnie jakiś hardcore. Maltretacja organizmu. Jeśli zależy Ci na zupełnej głodówce, to zastąp w tym czasie dość jednostronny trening biegowy czymś, na co nigdy byś się nie zdecydował z braku czasu, czy zainteresowania. Nie wiem, wybranymi asanami jogi? Ćwiczeniami bioenergetycznymi Aleksandra Lowena lub strechingiem? Wybierz coś, co wzmocni Cię energetycznie, ale nie wyczerpie.
To chyba tyle, co mogę doradzić. Sądzę, że uda Ci się upiec, obie te pieczenie na jednym ogniu :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia! 

85. Dziękuję za odpowiedź... • autor: Nierozpoznany#98462017-01-25 08:19:35

Dziękuję za odpowiedź i potwierdzam to co napisałeś. Od poniedziałku jestem na głodówce i wczoraj po 6 km żona ściągała mnie z trasy, bo tętno zaczęło wariować i zrobiło mi się bardzo słabo. Nie doświadczyłem tego nigdy na diecie dr Dąbrowskiej. Jednak całkowita głodówka jest zdecydowanie czymś innym. Postanowiliśmy z małżonką, że zastąpimy moje bieganie spacerami we dwoje, bo brakowało nam zawsze czasu na pobycie razem.
Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki!

86. Pytanie • autor: Gosiasecret2017-02-15 11:59:15

Witam,zwracam sie do Pana jako esksperta. mialbym pytanie, mam nadzieje ze bedzie mi Pan w stanie pomoc.
Jestem na glodwce, dzis moj 10 dzien, wczoraj niestety mialm lunch biznesowy i musialam cos przegryzc. Czy mam przerwac glodowke? czy moze kontynuowac ja i wydluzyc? zaczac od nowa?
Z gory dziekuje za pomoc i rady,Pozdrawiam,Gosia
[foto]

87. @ Gosiasecret • autor: Roman Kam2017-02-16 09:30:11

Bardzo ciekawy problem. Ja bym przerwał i nie ciągnął dalej, ale nie jestem ekspertem :) Nie powinno się szarpać organizmu, serwować mu chaosu. Proszę wychodzić ostrożnie, nie chcę się powtarzać, możliwości jest wiele - rozwodnione, świeżo wyciskane soki, potem soki czyste, jakieś wywary warzywne, delikatne zupy-krem. Mój kolega lubi rozgotowane kasze i na tym wychodzi. 

Tak do początku czerwca, ma Pani najlepsze miesiące, żeby głodówkę powtórzyć, najlepiej do drugiego przełomu kwasiczego. Jest Pani zdaje mi się młoda i silna, pierwsza próba już Panią przygotowała, więc myślę, że w 14 dniach się Pani zmieści.
Zdrowia życzę i spełnienia zamierzeń!    

88. głodówka a niejedzenie • autor: Nierozpoznany#98752017-02-24 18:58:45

witam wszystkich. zaleca się głodówki do 40 dni jako bezpieczne, oczyszczony język czy silny głód uważa się za symptomy zakończenia głodówki. A co z inedią, odżywianiem się praną czy światłem, ludzie jak twierdzą nie jedzą latami.... obie ’’głodówki’’ zaczyna się tak samo, bez jedzenia i picia... a co potem? jak ciało ’’odczyta" moje plany? że przestałam jeść na kilka dni w celu detoxykacji lub leczniczo czy planuję być inedykiem? pozdrawiam
[foto]

89. @Kate.donegal • autor: Roman Kam2017-02-26 11:16:58

Nie mam pojęcia. Jak widać bardzo szybko powróciłem do jedzenia ;)                 Odczułem na sobie, że można w jakimś stopniu wpływać na bilans energetyczny, łagodząc w ten sposób przykre objawy osłabienia. Mogłoby to w rezultacie pomóc wydłużyć trochę głodówkę i oddalić na jakiś czas moment przejścia z głodówki prozdrowotnej, do wyniszczania organizmu przez wygłodzenie. Inspirowałem się trochę "Bioenergetyką" Alexandra Lowena oraz zamieszczonymi na Tarace tekstami Wojtka Jóźwiaka o uzupełnianiu energii przez wizualizację oraz ćwiczeniami jogi typu "Powitanie słońca". Ze zjawiskiem o którym piszesz, nigdy się nie zetknąłem osobiście, ani przez wiarygodne dla mnie źródła. Nie jestem tu sceptyczny, ale jestem sceptyczny, co do drastycznych eksperymentów na sobie.    

90. Tabletki • autor: Teresa2017-02-28 19:22:02

Witam ,jestem na głodówce 4 dzień , no i dzisiaj musiałam przyjąć tabletkę od serca , puls skoczył do 106 , serducho mało nie wyskoczyło  . no i moje pytanie czy mam przerwać głodówkę ?Pozdrawiam Teresa


[foto]

91. ad 91 Palpitacje • autor: Roman Kam2017-03-01 02:37:08

Tętno 106 nie wydaje się drastycznie wysokie. Czy próbowała Pani opanować ten stan zwalniając oddech? Wybierając spoczynkową pozycję? Odwracając uwagę, by powstrzymać paniczne myśli i przerwać spiralę lęku? Głodówka wymaga zaufania do tego procesu i odwagi podjęcia ryzyka, na własny rachunek, nie kierując się niczym innym, jak znajomością samego siebie. Nie umiem odpowiedzieć na Pani pytanie. Nie wiem, czy i jak się Pani do głodówki przygotowała, nie znam Pani wieku, stanu zdrowia, kondycji, aktualnych i przebytych w przeszłości chorób itd. Jednak gdybym znał te dane, to też po prostu bał bym się doradzać. Miałem ciężkie stany w głodówkach , mimo, że bardzo dbałem o siebie przed i w trakcie. Minęły. Pewnie i w Pani wypadku mogło się obyć bez leku, ale to tylko moje przypuszczenia. Życzę odwagi i cierpliwości. Co Panią skłoniło do głodowania? 

92. Głodówka • autor: Teresa2017-03-01 09:53:15

Bardzo  Panu dziękuję za odpowiedź . Do głodówki przygotowałam się  moim zdaniem dobrze , w lutym 2016 r zrezygnowałam z mięsa i przeszłam na kasze , warzywa , jajka , nie jem chleba . Na diecie schudłam 20 kg , ważyłam przy wzroście 164 cm aż 106 kg. Mam 66 lat i w tym wieku taka waga przeszkadza . Mój stan zdrowia oceniam jako dobry , nie chorowałam na poważne choroby .  Obecnie trochę mam podwyższony cukier ale nie biorę żadnych leków , jedynie na serducho i nadciśnienie łykałam pigułki ,jak przeszłam na głodówkę nie brałam leków . Wczoraj , w 4 dniu wzięłam jedną tabletkę od serca bo nie do wytrzymania było łopotanie serducha . Dzisiaj jest dobrze i dalej jestem na głodówce . Do głodowania skłoniło mnie nadciśnienie i trochę podwyższony cukier . Dobrze jest mieć bratnią dusze , która wesprze . W moim otoczeniu nie mam z kim pogadać na ten temat , mąż naciska abym skończyła z niejedzeniem , mówi że jeszcze w coś wpadnę . Nie mam określonego terminu zakończenia głodówki , każdy dzień to dla mnie sukces .Jeszcze raz wielkie dzięki , bardzo mi Pan pomógł duchowo . Pozdrawiam Teresa 
[foto]

93. ad 93 Pani Tereso... • autor: Roman Kam2017-03-01 13:15:20

bo domyślam się, że Kazik to mąż :)... nie jestem lekarzem, nie znam się na lekach, jednak o ile wiem, to charakter leków na nadciśnienie jest taki, że jak się je raz zacznie stosować, to trzeba je stosować do końca życia. Jaki mechanizm wchodzi tu w grę i jakie są zagrożenia, proszę koniecznie, natychmiast spytać lekarza, który Pani lek przepisał. Nie wiem też, jaki lek bierze Pani na serce, czy poprawia miarowość jego bicia, czy np. jest to tylko lek wspomagający pracę przez poprawę natlenienia mięśnia sercowego itd, itp. Te pytania mnie niepokoją. Małachow opisuje skoki ciśnienia w głodówkach i pisze o ich unormowaniu w przebiegu głodówki. Ja sam mając podwyższony poziom cukru i nietolerancję glukozy, zbiłem poprzez głodówkę cukier do górnej granicy normy. Proszę się pilnie upewnić, co do warunków odstawienia leków, które Pani stosuje. Zdrowia życzę i bezpiecznego osiągnięcia celu, o jakim Pani myśli i marzy.  

94. Leki • autor: Teresa2017-03-01 15:25:01

Tak  Kazik to mąż  ale do końca nie jest przekonany co do leczenia głodówką . Chyba wczoraj za bardzo spanikowałam , dzisiaj wszystko ok . Lek na serce to Bisokard 5 mg obniża ciśnienie tętnicze oraz zmniejsza zapotrzebowanie mięśnia sercowego na tlen w wyniku zwolnienia czynności oraz zmniejszenia siły skurczu serca , tak jest w ulotce . Ciśnienie mam dobre 132/74 , przed głodówką brałam dużo wit C , omega 3 , 6 i 9 i już przed głodówką ciśnienie znacznie  się obniżyło . Dzisiaj już prawie koniec dnia a jutro się zobaczy . Jak będzie źle to pójdę do lekarza , teraz nie bo co ja mu powiem , że ja  głoduję , wyśmieje mnie . A cukier teraz mam super 85 jak na mój wiek to bardzo dobrze ,wcześniej 110 ,120 . Bardzo Panu dziękuję za wszystko , pozdrawiam Teresa  
[foto]

95. ad 95 Nie ma za co dziękować... • autor: Roman Kam2017-03-02 00:13:04

...Pani Tereso, sprawdziłem pobieżnie, jak z odstawianiem tych leków na nadciśnienie  i nie natrafiłem na informacje o bezpośrednich zagrożeniach. Głodujących zachęcam zawsze do większej niż zwykle opiekuńczości nad swym ciałem i duchem. Umiarkowany ruch na świeżym powietrzu i kąpiele - to moje ulubione sporty głodówkowe. Można się trochę porozpieszczać (jest dużo czasu na to). Reszta w artykule. Też dziękuję za Pani wpis. Zdrowia!

96. Głodówka • autor: Teresa2017-03-04 21:31:30

Wytrzymałam już 8 dni , jak dla mnie to sukces . Bolała mnie wątroba pod żebrami jak siedziałam , bolała trzustka a cukier z 85 wywindował do 105 , 107  .  Puls 90 , 100 ale piguł żadnych nie biorę , ciśnienie dobre 123/75 . Czwarty i szósty dzień był najgorszy ,bardzo źle się czułam , teraz chcę dotrwać do dziesiątego dnia , jeszcze tylko  dwa dni i aż dwa dni .Pozdrawiam Teresa 
[foto]

97. ad 97 • autor: Roman Kam2017-03-05 03:42:06

Pani Tereso, proszę do mnie napisać na @kam.pl ponieważ nie chcę wracać do technicznych spraw o których pisałem już w artykule, a mam pytania. 

98. Witam w klubie. • autor: Nierozpoznany#98962017-03-27 04:39:30

Niezmiernie sie ciesze ze znalazlem to forum.Zajelo to troche czasu.Sporo forow w temacie glodowki poumieralo smiercia naturalna.W grudniu po swietach zaczalem glodowke 42 dniowa Breussa.Skonczylem 4 lutego.Doszedlem do siebie i 24 marca znow zaczalem tym razem 3 tygodniowa.Planuje bardziej obostrzona.Wlewki z kawy codzienne moze sie przelamie na polaczona urynoterapie. Ciezke zadanie w zimie.
Nastepna planuje w lecie to bedzie prawdziwa fantazja kilka a moze i nascie godzin z wedka na lodce na sloncu.Pozdrawiam was serdecznie wiecej szczegolow w nastepnych postach.
[foto]

99. ad 99 Mligieza • autor: Roman Kam2017-03-27 22:48:50

Małe nieporozumienie Kolego. To nie jest niestety forum. Nie będziesz mógł zamieścić posta bezpośrednio pod swoim postem, bo zasady komentowania na Tarace, na to nie pozwalają. Jednak doświadczenia masz fajne, więc po pierwsze - gratulacje! Po drugie - zachęta byś spisywał swoje wrażenia na bieżąco - na Tarace można zakładać własne blogi, więc do dzieła! Po trzecie do tej kawy mam dystans, a do wlewów z uryny - nie. Zresztą do picia uryny w głodówce też nie wiedzieć czemu, nie mam większych psychicznych oporów, ani nie muszę przełamywać jakiś barier. Przyjemne to nie jest, ale pomocne bardzo, więc i tu zachęta z mojej strony, żebyś spróbował i wyrobił sobie własne zdanie w tej materii. Gdzieś w komentarzach jest adres niezłej stronki dla ludzi w Twoim wieku, tam jest chyba forum, wiec sprawdź sobie. Optymizmu, wytrwałości i zdrowia!

100. Post w toku i wątpliwości • autor: newone2017-04-18 20:33:43

Dzień dobry,
Przeczytałem wiele forum, blogów i innych sposobów komunikacji o tematyce postu i całkowitego powstrzymania się od jedzenia. Jednak, ten, Panie Romanie, jest dla mnie najwartościowszy, dlatego pozwalam sobie na ten wpis licząc na poradę.
Dziś mija 10 dni postu, wcześniej przygotowywałem się przez 7 dni jedząc tylko surowe warzywa i owoce. Ogólnie byłem a być może wciąż jeszcze jestem dosyć wysportowanym facetem, maratończykiem (amatorem) z przyzwoitymi wynikami. Jednak ostatnimi miesiącami (od października) potrzebowałem nieco przekierować strumień energii z biegania na inne ważne sprawy i dziedziny mojego życia i ograniczyłem bieganie do 100-200 km miesięcznie. W styczniu, wracając do treningów na nieco większej intensywności skręciłem staw skokowy, dosyć poważnie. Nie pozwoliło mi to biegać przez ponad 8 tygodni. W międzyczasie, niestety, nie prowadziłem się zbyt dobrze i oprócz zmiany metabolizmu zaczęły mnie dopadać przeziębienia a ostatnimi czasy również alergie, których właściwie nie miałem. Rozpoczynając przygotowania do postu ważyłem ok 85 kg, pierwszego dnia postu 81-82 kg, dziś rano waga wykazała 75,5 kg. Mój wzrost to 184 cmDwa dni przed rozpoczęciem postu zrobiłem badania krwi i moczu - wszystko w najlepszym porządku, w normie.Przez cały okres postu piję tylko wodę, zęby myję tylko szczoteczką do zębów, bez użycia past/płynów (raz zdarzyło mi się wypłukać buzię szałwią ale, choć nie jestem pewien czy to od tego, bolał mnie trochę brzuch).Co 2-3 dni wykonuję lewatywę z wody z cytryną.Ogólnie czuję się przez cały czas bardzo dobrze, jestem w miarę wypoczęty, głód mi nie doskwiera. Codziennie robię między 10-20 km chodząc. Jedynie co zauważyłem, że szybciej się męczę gdy potrzebuję gdzieś podbiec lub wejść po schodach.

101. Post w toku i wątpliwości #2 • autor: newone2017-04-18 20:35:47

Język lekko obłożony.


Dziś byłem u internisty po skierowanie na kolejne badania (nie będę pisał jakie lekarz miał zdanie na temat głodówki, gdzie słowo lecznicza powodowało u niego śmiech :-))


Post założyłem na 21 dni z możliwością przedłużenia. Czyli zakończyć chcę po drugim przełomie, z czystym językiem i z ogromnym głodem.


I tutaj właśnie proszę o pomoc bo zarówno w książce Małachowa jak i w innych źródłach tej informacji nie znalazłem) - tak jak już pisałem - dziś mija 10 dzień głodówki, nie odczuwam zbliżającego się przełomu kwasiczego. W różnych źródłach podaje się, iż przełom następuje między 6-10 dniem.


Czy przełom może przyjść jeszcze później a może w ogóle ? i jak się do tego odnieść ... ?

I jeszcze jedna sprawa ... związana z lewatywą ... niestety ani razu nie dane mi było przyjąć więcej niż 0,5 l za pierwszym razem po takiej ilości w kilka minut kończę tam gdzie nawet królowie piechotą chadzają. Tzw. dolewka zazwyczaj idzie już lepiej ale mam wrażenie, że to nie pozwala oczyścić jelita. Może jakieś złote myśli i porady na ten temat dostanę ? :-)


Z góry pięknie dziękuję i raz jeszcze winszuję niezwykle rzeczowej relacji, która pomimo upływu czasu (bo to już 5 lat od publikacji), według mnie jest najlepiej i najpełniej opisaną relacją.


Liczę na wsparcie.

[foto]

102. Gratulacje! • autor: Roman Kam2017-04-19 10:33:26

Wiem co nieco, o przeszkodach jakie stają na drodze przygotowań do głodówki, jak wszystko ustawia się bokiem, czy wręcz zadem i do tego jeszcze kopie ;)
Moje gratulacje nie są więc absolutnie na wyrost. Odnosząc się do pytań Pańskich i drobnych problemów:
1. Przełom kwasiczy u osób sprawnych i dobrze do głodówki przygotowanych może wystąpić wcześniej, tak między piątym a szóstym dniem. Objawy wtedy będą słabo zauważalne (np. ból brzucha), jako sygnał budującej się dopiero lub już obecnej choroby przewlekłej. Aspekt fizjologiczny (kwasica ketonowa) na pewno się rozwinął i działa.
2. Sam robiłem płytkie lewatywy, z jeszcze mniejszej ilości wody, ale przełamałem się do urynoterapii i dzięki niej przeczyściłem całe jelito. Nie przejmowałbym się jakoś bardzo wlewami. Kwestia samopoczucia. U mnie zabrudzone jelito to z reguły nieprzyjemny ból głowy, więc się pilnowałem i czyściłem. Przyzwoicie technika opisana jest tu: https://www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_lewatywa_-_jak_to_zrobic_cz2.html
3. Spacery są ok, ale lepiej zaplanować czas niż dystans. Proszę spróbować czegoś innego niż Pan robi zwykle. Warto doczytać tu na Tarace w publikacjach Wojtka Jóźwiaka o sposobach doenergetyzowania się, świadomego czerpania energii z zewnątrz. Bardzo fajne doświadczenie. Właśnie w głodówce, kiedy uruchamiają się nasze "paranormalne" zdolności, można się o tym namacalnie przekonać.
4. Po 21 dniach p i e r w s z e j głodówki nie dopadnie Pana "wielki głód", ani nie oczyści się język (chociaż, szczególnie u wegan, to się zdarza). Głodówka jest praktyką, dobrze jest ją rozwijać stopniowo, nie na hura! Cierpliwości, a wszystko się uda!

103. Post w toku i wątpliwości #3 • autor: newone2017-04-26 00:13:38

Dzień dobry,
Bardzo dziękuję za wcześniejsze odpowiedzi i porady i ochoczo zgłaszam się po kolejne :-)
Dziś był 17 dzień postu. Właściwie przez cały czas czuję się bardzo dobrze, całkiem energicznie za wyjątkiem wchodzenia po schodach oraz 15 dnia gdy w nocy mało spałem i wstałem rano zmęczony. Po kąpieli kręciło mi się przez pół dnia w głowie i byłem bardzo, bardzo osłabiony. Dodatkowo na kilka godzin zatkało mi się ucho. Ogólnie - samopoczucie fatalne. Wszystko jednak minęło wieczorem.Dzień po kryzysie oraz w kolejnym zdobyłem nowe doświadczenia a mianowicie - skorzystałem z urynoterapii (jeśli pojedyncze użycia możemy tak nazwać). Efekt, właściwie żaden. Za wyjątkiem emocji związanych z przełamywaniem nowego doświadczenia żadnych reakcji. Ani w trakcie, ani zaraz po ani później.Z dolegliwości jakie mi pozostały po 17 dniach to zmiany skórne, które niestety, nie uległy zmianie.

104. Post w toku i wątpliwości #4 • autor: newone2017-04-26 00:15:26

Ponieważ 21 dni powoli się zbliża mam kilka pytań:
Jeśli po upływie 21-22 dni postu będę czuł się dobrze, nie będe odczuwał wielkiego głodu, czy jest sens kontynuacji ? czy toksyny nadal będą wychodzić ?Jeśli dobrze rozumiem, okres regeneracji trwa tyle samo ile postu. Jednak w różnych źródłach czytałem o kolejnym takim takim okresie czasu tyle, że z mniejszymi restrykcjami. Nie chodzi mi tutaj o ciągłe zajadanie się tłustymi potrawami a sposobem funkcjonowania w tym czasie. Przy okazji, wiem, że będę miał ciekawy wyjazd gdzie do spożycia będą świetnej jakości sery, kiełbasy, inne wędliny, ryby, być może i owoce morza a także wina i inne trunki. Choć osobiście nie jadam mięsa to gdy wiem, że są to produkty swojskie, dobrej jakości - jak najbardziej korzystam :-)
Kolejne pytanie, czy podczas regeneracji wracamy do używania kosmetyków (pasta do zębów, mydła ziołowe, dezodoranty, itp.) ?
Czy podczas regeneracji mogę wrócić do picia ziół (melisa, mięta, rumianek, czystek) i zdecydowanie bardziej mineralizowanych wód ? 
Z góry pięknie dziękuję za wsparcie.
[foto]

105. Ad 105 zakończenie i wychodzenie z głodówki • autor: Roman Kam2017-04-26 09:30:17

Wszystkie odpowiedzi na Pańskie pytania już tu są, ale niech będzie pochwalony ten, co 17 dnia dobrnął i pragnie więcej :)                                               "Jeśli po upływie 21-22 dni postu będę czuł się dobrze, nie będe odczuwał wielkiego głodu, czy jest sens kontynuacji ? "                                                                          Moim skromnym zdaniem, nie. Wygląda na to, że ma Pan za sobą drugi przełom kwasiczy, w Pana organizmie zaszły zmiany zdrowotne, więc jak na pierwszą lekcję wystarczy. Wie Pan jak to bywa, kiedy zachłyśniemy się nowymi umiejętnościami i pójdziemy "na całość". Jeśli rzecz dotyczy np. jazdy na rowerze to finał jest zawsze podobny - wywrotka :)
"Jeśli dobrze rozumiem, okres regeneracji trwa tyle samo ile postu." 
Tak, ale nie mylą się Ci, którzy twierdzą, że warto więcej.   
"Przy okazji, wiem, że będę miał ciekawy wyjazd gdzie do spożycia będą świetnej jakości sery, kiełbasy, inne wędliny, ryby, być może i owoce morza a także wina i inne trunki."
Aż ślinka leci, mimo, że nie wspomniał Pan nic o śpiewie i kobietach :)
"Kolejne pytanie, czy podczas regeneracji..." Tak. Kosmetyki, zioła itd. Proszę tylko ograniczyć sól. Swoją drogą, jak w regeneracji zamówiłem sobie frytki w MD i nie zastrzegłem, żeby nie posolili, to nie byłem w stanie ich zjeść. Czułość organizmu jest taka, że te wspomniane wędliny będą się wydawały Panu konserwowane nawozem sztucznym. 

106. Zakończenie i wychodzenie z głodówki #1 • autor: newone2017-05-07 01:25:40

Panie Romanie,
Post zakończyłem na 23 dniu. Głównie z tego powodu, iż 21-go dnia kupiłem bilet na Fuerteventura gdzie postanowiłem spędzić tydzień, odpocząć i rozpocząć regenerację a samą podróż z przesiadką wolałem pokonać jeszcze według trybu bez świeżych soków, bo w samolotach o nie trudno a na lotniskach ich ceny są kosmiczne. 
Dopisując jeszcze kilka słów na temat postu - ostatnie 2-3 dni były już cięższe. Byłem osłabiony, chwilami pobolewał mnie brzuch, chciałem jeść - szczególnie wtedy gdy to jedzenie widziałem bądź czułem. Być może wzięło się to z tego, iż miałem zaplanowane 21 dni i organizm na tyle był przygotowany. Myślę, że działa to w podobny sposób jak w bieganiu, gdy założę sobie odcinek 15, 20 czy 30 km to pod koniec jestem zmęczony lub znużony. Być może tak to właśnie działa. 
Co do regeneracji. Na wyspie przywitały mnie cudowne, dojrzałe i pachnące owoce i warzywa. Temperatura około 25 stopni, wszechogarniający błękit nieba wraz nieco ciemniejszymi odcieniami z fragmentami lazuru i ciągnącymi się kilometrami piaszczystymi plażami. Spaceruję tu dziennie ok 3 godzin. Drugiego, trzeciego i czwartego dnia lekko biegałem, po 5 kmSłońce zdradliwe … pomino ciemnej karnacji troszkę mnie przypiekło ...

107. Zakończenie i wychodzenie z głodówki #2 • autor: newone2017-05-07 01:27:56

Z soków piję głównie grapefruitowe oraz marchewkowe, troszkę jabłkowego oraz dziś wypiłem większą szklankę pomarańczowego. O buraki tutaj trudno ale raz kupiłem więc buraczano-jabłkowy i sam buraczany także był. Niestety, nie mam tutaj wyciskarki ale marchew, jabłka i buraki robię w sokowirówce a cytrusy w ręcznej wyciskarce. Do tego oczywiście piję wodę  a wieczorami czystka.Dziś, piątego dnia, był pierwszy dzień surowych warzyw. Mam wrażenie, że mnie nieco poniosło :-) bo oprócz soków z grapefruita i pomarańczowego zjadłem małego kalafiora, starłem marchewkę i jabłko, dwa mniejsze wyparzone pomidory bez skórki … i to było tylko rano. Później dokupiłem kapustę, którą również starłem i wraz z marchewką i zieloną pietruszką przyjmowałem …Jakby tego było mało to pojawił się melon … matko i córko jaki on był pyszny … soczysty, pachnący … boski. I jeszcze troszkę soku z pomarańczy a na koniec sok z pomarańczy i grapefruitów.Jutro mam nadzieję, nieco przyhamować a na pocieszenie staram się nieco to racjonalizować - tylko surowizny :-) choć … owoców morza, wspaniałych wędlin i serów, oliwek, win i innych przecudnych delicji są tutaj setki więc zmysły, szczególnie na początku - szalały. Teraz już, po kilku dniach jest łatwiej.
Co do kobiet i śpiewu również się pojawiają :-)

W poniedziałek czeka mnie trudny powrót :-)

108. Zakończenie i wychodzenie z głodówki #3 • autor: newone2017-05-07 01:29:33

Proszę jeszcze o drobne wskazówki:
  • od 5 do 8 dnia lecę na sokach, surowych owocach i warzywach, czy od 9 dnia mogę dorzucać już rozgotowane kasze (głównie chodzi mi o jaglaną i gryczaną) ?
  • po którym dniu włączyć niesolone wywary z warzyw/zupy-kremy, gotowane warzywa, ryby, nieco nabiału (zabieram pyszny kozi ser :-)), oliwa z oliwek ?
  • kiedy pieczone, np. chipsy z marchewki, batatów polane odrobiną oliwy z oliwek ? 
  • czy alkohol po ok 28 dniach po zakończeniu postu czy może razem z tym serem i kawałkiem hiszpańskiej kiełbasy (jeśli dałoby się wcześniej :-)) ?

Z góry dziękuję za odpowiedzi.
[foto]

109. Ad 109 newone • autor: Roman Kam2017-05-08 11:18:18

Witam i szczerze gratuluję! Przepraszam jednocześnie, ale z ważnych powodów byłem poza siecią, więc dopiero teraz przeczytałem Pana wpisy. Są miłe i trochę zabawne, bo widać poza słowami, co też się z Panem wyrabia - pozytywnego oczywiście. Czytam ze szczerym uśmiechem na twarzy i za to również wypada mi podziękować!
Kolorowy zawrót głowy z tą egzotyką, ale i możliwości jakie :) Pozazdrościć. Produkty odzwierzęce doradzam odłożyć na koniec okresu regeneracji, ale reszta o której Pan pisze, to można już, od ręki - aby w rozsądnych porcjach. Mięso, masło, mleko, sery itp. zniszczą Panu wciąż działające efekty głodówki - proszę się z tym nie spieszyć.
Alkohol - trudno powiedzieć. Może wegetarianie coś Panu podpowiedzą? Wóda, to wiadomo od razu, że nie, ale wina czy piwo? Bardziej mi pasują jednak do tłuszczy zwierzęcych. Czy jest wino dobrze komponujące się z warzywami lub owocami? Ja sam od dziesiątek już lat nie piję alkoholu, chociaż broń mnie Boże, żebym był wrogiem. Dajmy głos naszym "słuchaczom" - może jacyś są? Pozdrawiam serdecznie!   

110. Woda strukturowana • autor: Nierozpoznany#99352017-05-15 20:38:07

Witam,dzisiaj jest mój 5 dzień głodówki. Wydaje mi się, że wczoraj miałam swój 1 przełom kwasiczy. Wieczorem bardzo rozbolał mnie brzuch po czym nastąpiło wypróżnienie bez użycia lewatywy ( ciemnobrazowy, coś a la kamyczki). Podczas wcześniejszych dni piłam naprzemiennie wodę mineralną, filtrowaną, przegotowańą. Dzisiaj natomiast napiłam się wody strukturowanej, którą przygotowałam w naczyniu żaroodpornym. Chwilę później zaczęło mi burczeć w brzuchu. Zaczęłam się zastanawiać czy to z powodu domagania się przez organizm kolejnej porcji wody, czy może naczynie zawierało pozostałości po wcześniejszych pieczeniach (np. olej). Jak Państwo uważają powinnam dalej pić tę wodę? Dopowiem, że wcześniej nie burczało mi w brzuchu. 
Kolejna sprawa - lewatywy z uryną. Podczas głodówki przeprowadziłam dwie. Jednak zaczęłam się zastanawiać... skoro nerki się oczyszczają to mocz może zawiera jakieś substancje, których wprowadzenie do jelita nie jest wskazane?
Pozdrawiam
[foto]

111. Ad 111 Sandra • autor: Roman Kam2017-05-17 10:46:37

Pani Sandro, duży wyczyn! Podoba mi się, że jest Pani skłonna poszukiwać i eksperymentować. Nie wiem, czy to już 1-szy przełom kwasiczy, to zależy od organizmu i przygotowania. Na wodzie strukturowanej się nie znam, nie próbowałem, ale sądzę, że coś jest na rzeczy. Czy kontynuować picie, jak to Pani nie służy? Ja bym tego nie robił. Głodówka to i tak niemało dyskomfortów.
Co do lewatyw z uryną, to popieram i jestem za. Nawet zachęcał bym, jeśli ma Pani warunki do odparowania uryny, żeby i tego spróbować (opis u Małachowa). Jedynie sam proces odparowania jest dla mnie niejasny, bo nie wiem w jakich temperaturach należałoby go przeprowadzić. Przy następnej głodówce na pewno będę tego próbował, zakładając, że należy unikać za wszelką cenę przegotowania (no i mając możliwość przeprowadzenia tego w ogrodzie). Sądzę, że proces odparowania uryny powinien przebiegać powoli, w płaskim, szerokim naczyniu, przy maks. temp. białego wrzenia, a chętniej (dla cierpliwych) niżej. Stosowanie odparowanej uryny do lewatyw, nazywa Małachow zbawiennym.
Pozdrawiam i trzymam kciuki za Pani sukces i zdrowie!
[foto]

112. Droga Pani... • autor: Roman Kam2017-05-22 10:44:26

... urynoterapia to takie tabu, że strach o tym rozmawiać. Osobę, która zdecydowała się pić własny mocz, można w naszym "oświeconym" społeczeństwie zdyskredytować i zniszczyć, wepchnąć do ciemnogrodu, wyśmiać, zlekceważyć. Proszę o tym pamiętać.
Jasne, że urynoterapia pomoże Pani przetrwać, złagodzi objawy kryzysu. Za chwilę Pani samopoczucie się poprawi, potem się trochę pogorszy, potem znów poprawi - tak to faluje i to jest normalne.
Proszę trzymać się zasad, unikać kontaktu z pożywieniem, rozpieszczać się kąpielami, spacerami, odpoczynkiem w słońcu, snem wtedy, kiedy go Pani potrzebuje. Mam nadzieję, że w tym okresie nie musi Pani chodzić do pracy. Warto mieć wtedy przerwę, bo kontakty z ludźmi robią się ciężkie, za dużo się "widzi", dostrzega, a trudniej wybacza.
Trzymam kciuki i zdrowia życzę!

113. do Joanny / odp. do 115 • autor: newone2017-05-31 17:29:57

Dzień dobry Joanno,
Może nie jestem Panem Romanem, którego również się radziłem pisząc komentarze od 101 do 110 ale jestem dość świeżo po 23 dniach postu.
Jeśli bierzesz pod uwagę pomoc i wsparcie od kogoś innego - chętnie odpowiem i wesprę w tych trudnych chwilach.
Jeśli jesteś zainteresowana podaj, proszę, kontakt. Odezwę się.
Kłaniam się
[foto]

114. Ależ ludzie mają oryginalne adresy mailowe... • autor: Roman Kam2017-06-01 10:48:20

...Pani Joanno. Podziękuję najpierw Newone za przyłączenie się i chęć pomocy. Świeże doświadczenia mają na pewno większą moc oddziaływania, stąd siła płynąca z identyfikacji, współdzielenia doświadczeń jest od razu odczuwalna i przynosi ulgę.
Jest Pani dzielna, ma Pani cel, te parę dni przed drugim przełomem kwasiczym powinna Pani znieść bez problemu. Sam przełom nie jest jakimś ogromnym wyzwaniem, a przynosi duże korzyści dla zdrowia. Nie wiem, co jest dla Pani obecnie największym kłopotem, co jest takie trudne - czy dotyczy to ciała, czy bardziej psychiki? Myślę, że to drugie. Jeśli wierzy Pani w Boga, proszę spróbować najwcześniej jak to możliwe, zaraz po przebudzeniu, wyjść na słońce i modlić się o siłę i pomoc.
Wraca zawsze do mnie taka anegdota z życia sławnego, amerykańskiego terapeuty Scotta Pecka, zruganego przez wiekową szamankę:
"Tobie nie dałabym leczyć nawet swojego psa" - powiedziała.
"Ale dlaczego" spytał stropiony Peck.
"Bo myślisz, że to TY leczysz..."
Z tą myślą na niedzielę, Panią zostawiam ;)

115. szukam opinii na temat przyjmowania leków w trakcie głodówki • autor: Nierozpoznany#99502017-06-05 16:18:20

Pokrótce choruję przewlekle na dne moczanową - robiłem krótkie głodówki, starałem sie przejść pełna 21 dni, zrezygnowałem w 7 dniu po literalnie 2 dniach bez snu i 4 leżenia w łózku w bezruchu w bólu. Jeśli sytuacja ma się powtórzyć to chciałbym użyć leków które pomagają obniżyć poziom kwasu moczowego we krwi. Interesują mnie doświadczenia i zdanie na temat używania w trakcie dlugiej glodowki srodkow przeciwbolowych rozdrobnionych na miazge  i popitych z woda. Rzecz jasna przestudiowałem internet, literature oraz Państwa komentarze i wciąż nie jestem pewien odpowiedzi. Zabieram sie za materiały anglojęzyczne. Będę wdzięczny za wszelkie opinie,relacje,linki. pozdrawiam
[foto]

116. Ad 119 Głodówka a leki • autor: Roman Kam2017-06-06 10:44:45

Z kilku oczekiwanych, niestety mogę się tylko podzielić swoją opinią. Gdyby głodówka była tak skuteczna, jak o tym marzymy, medycyna byłaby zbędna, a my sami uzyskalibyśmy nieśmiertelność. Jednakże wciąż jesteśmy śmiertelni - do czasu rzecz jasna. Dna moczanowa jest zaburzeniem metabolizmu, a te funkcjonalne historie głodówka nieźle reguluje, a czasem powoduje całkowite cofnięcie choroby. Połączyć prozdrowotne procesy głodówki z lekami, moim zdaniem się nie da. Kiedy użyje Pan leku, z miejsca zmienia Pan sytuację biochemiczną organizmu i wykoleja pociąg, którym jedzie do Pana lekarz, a przynajmniej kieruje go Pan na ślepy tor. Tak to widzę ;)
Ja bym próbował głodówki na urynie, bo zasada klin, klinem jakoś mi tu pasuje. Nie jestem jednak ortodoksem, więc tylko jeśli Pan spróbuje z lekami, można będzie sprawdzić - działa, czy nie działa, pomaga czy nie? U mnie głodówka wspaniale oczyściła stawy - nie mogę zapomnieć tego uczucia komfortu jakiego doznałem - to był szok, bo po prostu nie zdawałem sobie sprawy z jakim bólem żyję na co dzień, jak sprytnie nauczyłem się ograniczać, żeby od tego codziennego bólu uciec. Powiedziano mi też, że moje przypadłości żołądkowe są nieuleczalne, a jednak do dzisiaj jestem zdrowy, więc i dla Pana jest nadzieja. Trzeba kombinować, myśleć, próbować - tak jak Pan to robi. Nie wszystko jest odwracalne, więc wskazane jest energiczne działanie. Zdrowia życzę :)  

117. Tak zdaje sobie... • autor: Nierozpoznany#99502017-06-06 18:51:40

Tak zdaje sobie sprawe z tego i leki chce potraktowac jako ostatecznosc. Kolchicyna ktorej bym ewentualnie uzywal jest ponoc wyciagiem z rosliny trujacej wiec moze nie jest to cos az tak chemicznego.Stawy to też moja przypadłosc, czy moge prosic o wiecej szczegolow w jakim byly one u Pana stanie i jak sie poprawiły?
[foto]

118. Ad 120 stawy i groble... • autor: Roman Kam2017-06-08 08:56:57

...w stawach raki, wodnik Szuwarek i reszta kompanii - tak pamiętam z dzieciństwa drogą wolnych skojarzeń :) A mówiąc serio, pamiętając ostre fazy bólu, bezwiednie stosowałem różne sztuczki, aby go uniknąć. Dotyczyło to środkowych stawów palców prawej (?) ręki, kolanowych i skokowego lewej nogi, także najbardziej dokuczliwe, odcinka lędźwiowego kręgosłupa. W trakcie głodówki, te wszystkie stawy się rozluźniły i nagle poczułem niesamowity komfort. Zrozumiałem, że żyłem dotąd ze stałym bólem, nie będąc nawet go świadomym. Miałem wrażenie, że palce rąk zrobiły się dłuższe, a kręgosłup nabrał takiej elastyczności, że wymyśliłem sobie zabawę przy wynoszeniu worka ze śmieciami, polegającą na coraz niższym opuszczaniu bramy garażowej, pod którą musiałem się przecisnąć bez podparcia. Osiągałem coraz lepsze wyniki i miałem z tego masę fanu - przypominało to pewną hawajską zabawę ludową, pokazywaną turystom i będącą popisem sprawności tubylców.
Podobnie było z oporami psychicznymi, odcięcie tych oporów, ich zmarginalizowanie przez głodówkę, pozwoliło mi zobaczyć, jak mógłbym działać, gdybym te opory umiał pokonać lub usunąć. Zacząłem podejrzewać, że może to jest codzienność innych ludzi, taki sposób efektywności działania, który dla mnie był niedostępny. Niestety, ten stan oczyszczenia umysłu, wraz z powrotem do jedzenia, dość szybko zniknął i znalazłem się, jeśli chodzi o stan psychiczny w starym świecie, ale jeśli chodzi o stan stawów to starczyło tego kapitału głodówkowego na 2-3 lata. Przyczyny są złożone, jest kamica nerkowa (zaleczona skutecznie chińskim preparatem Shilington), jest też, jak się rok temu okazało, zastarzała borelioza, którą na początek zdecydowałem się leczyć konwencjonalnie - antybiotykami.
[foto]

119. cd. stawy i groble... • autor: Roman Kam2017-06-08 09:03:53

...sądzę, że kwasica wybiła wolne krętki boreliozy i zlikwidowała, wywołany nimi stan zapalny stawów, jednak krętki otorbione w cystach (forma przetrwalnikowa borelii np. w mięśniach, organach wewnętrznych) z czasem się uwolniły i wróciłem do punktu wyjścia. Chyba tyle. Może się przyda. Pozdrawiam!

120. Chwała Ci Panie! • autor: Antess322017-07-25 22:34:59

Panie Romanie, z całego serca dziękuję za wspaniały tekst o głodówce. Dzisiaj jest 3 dzień mojej trzeciej głodówki, założyłam 21 dni. Pierwsza trwała 5 dni, a druga 12. Robiłam je w zeszłym roku, a w tym roku wiosną 2 tygodnie na poście wg Dąbrowskiej, co też miało swoje pozytywne efekty.Gdyby nie Pana artykuł chyba nigdy nie zdecydowałabym się na głodówkę, pomimo przeczytania książek Małachowa i Heinza Fahrnera "Post jako metoda leczenia".Pomimo wielu istotnych informacji w nich zawartych, książki są jakby bezosobową pracą naukową, a Pańskie relacje są opowieścią żywego człowieka.Jeszcze raz serdecznie dziękuję i pozdrawiam, Ania. 
[foto]

121. Ad 124 Antess32 • autor: Roman Kam2017-07-31 01:16:23


Chwała  Panu, a Pani Ani cześć! :)
Świetna rozkrętka z tymi wcześniejszymi próbami. Zaskoczą Panią ich efekty i już zawsze będą Pani towarzyszyć wspomnienia głodowych wydarzeń. Ślad zostaje i w pewnym stopniu jednak nas zmienia.
Za bohaterem pewnej czeskiej bajki, który będąc stropiony, głośno wzdychał, i ja sobie westchnąłem obdarzony Pani zaufaniem.
Życzę  odwagi i wytrwałości! Niech ten specjalny czas będzie dla Pani darem, dającym wiele szczęścia, zrozumienia i radości.

122. Post wodny • autor: Nierozpoznany#99402017-09-20 14:01:44

Witam!Jestem wlasnie w trakcie 14-go dnia postu wodnego. Pierwszy tydzien przebiegl naprawde cudownie. Mialam pelno energii, potrafilam spacerowac po 5-6 godzin i do tego jeszcze pojsc na silownie zrobic delikatny trening (oczywiscie nic ciezkiego). Dnia siodmego, jak to przy kazdej glodowce poczulam sie bardzoe slabo, wszystko mnie bolalo i czulam sie jakbym miala goraczke....nastal przelom kwasiczy. Od tego czasu nastapil znaczny spadek energii. Dalej staram sie spacerowac na ile mi organizm pozwala, ale wiekszosc czasu poprostu wypoczywam. Glodu praktycznie nie odczuwam. Chcialabym dotrwac do 21 dnia postu, do drugiej kwasicy. Najdluzszy post jaki dotad przeszlam trwal 14 dni, musialam zrezygnowac bo tak mi organizm podpowiadal. Mam bardzo dobre warunki na przeprowadzenie postu, gdyz jestem sama w domu i mam zero stycznosci z jedzeniem. Nikt nie gotuje, w lodowce sama woda. Mam wolne od pracy a Universytet zaczynam za 2 tygodnie. Szczerze powiem, ze doskwiera mi nuda. Zajelam sie wyszywaniem i czytanie, ale czegos mi brak..... Pozdrowienia
[foto]

123. Nuda? • autor: Roman Kam2017-09-21 23:52:33

To czego Pani brak, jest chyba najważniejsze. Cóż to być może, nie podejmuję się zgadnąć. Umysł na tym etapie świetnie pracuje, proszę spróbować się skupić i pomedytować nad tym brakiem. Nie mam na myśli, poświęcenia temu pięciu minut, tylko np. dwóch dni. Jeśli nic się w tym czasie nie wydarzy, niezawodne jest się porozpieszczać trochę. Repertuar rozpieszczania był tu opisywany przeze mnie, głównie zabiegi wodne i parowe. Ja lubię ciepłą kąpiel przy świecach - pozwalam sobie na odrobinę jakiegoś olejku, chociaż ortodoksi się krzywią.
No i tyle. Miło, że Pani napisała. Proszę o więcej - na bieżąco lub gdy wszystko się skończy. Mam nadzieję, że do 21 dnia dotrwa Pani szczęśliwie i osiągnie to, na czym Pani zależało. Z reguły dostaje się więcej :)
Zdrowia, sił, optymizmu i pomyślności! Już teraz, szczerze gratuluję!

124. Post wodny • autor: Nierozpoznany#99402017-09-23 02:28:11

Wiatm ponownie:)Jestem w trakcie 17-go dnia. Podejrzewam ze 2 kwasice juz przeszlam, a konkretnie bylo to pod koniec 14-go i polowa 15-go dnia. Czulam sie fizycznie i mentalnie okropnie. Nie potrafilam sie ruszyc z lozka, mialam mocne bole plecow... Nie jestem pewna czy to mozliwe zeby kwasica wystapila tak szybko, ale robilam kiedys post 14 dniowy i bardzo podobne objawy tez sie objawily wlasnie dnia 14-go. Co Pan mysli o tym Panie Romanie? Po tych przejsciach dnia 15 po raz pierwszy od 2 tygodni zrobilam sie okropnie glodna i gdyby nie fakt ze byla 4 rano a auto w naprawie pojechala bym do Tesco po zakupy i przerwala post. Wlaczylam sobie film i po 4 godzinach glod zaniknal i kotnynuuje post do teraz. W sumie czuje sie codziennie zmeczona, odczuwam glod kilka razy na dzien, spacery sprawiaja mi trudnosc. Mysle ze duzymi krokami zblizam sie do mety. Pozdrowienia 
[foto]

125. Zgadzam się... • autor: Roman Kam2017-09-24 11:07:41

...z tym, że pogorszenie Pani samopoczucia to drugi przełom kwasiczy. Głodówka to nie wyczyny, ani wyścigi z czasem. Moim zdaniem może Pani spokojnie kończyć. Jest Pani dzielna! Proszę uważać na wilcze głody w regeneracji, żeby pochopnie nie rozciągnąć sobie obkurczonego żołądka. Zadowolą Panią wtedy mniejsze porcje i nie wystąpi efekt jo-jo. Ostrożnie z solą. Proszę zwrócić uwagę na swoje zdolności paranormalne - wyostrzoną intuicję, zdolność przewidywania zdarzeń, wyraziste sny itp. Czasem potrafi nas to przyjemnie zaskoczyć, szczególnie, kiedy wcześniej takich zdolności nie przejawialiśmy. Zdrowia i powodzenia!    

126. Post wodny • autor: Nierozpoznany#100182017-09-27 02:52:41

Witam! Dzisiaj juz moje ostatni godziny postu, dotrwalam do 21 dnia. Nie sadzilam, ze tego dokonam ale udalo sie! Dnia 18-stego dostalam niesamowitego przyplywu energii, lecz nie byla to jednak dobra energia.... musiaim ja z siebie wyrzucic, pozwolic odzywianiu wewnetrznemu to "zjesc", dlatego to mnie przekonalo do kontynuowania postu. Spacerowala czasami do 8 gdzin na dzien, chodzilam na silownie na lekkie treningi, a nawet czasami biegalam. Bylam bardzo niespokojna i bardzo zle sie czulam. Dokopalam sie do starej przypadlosci, ktora mialam kilka lat temu i jej do konca nie wyleczylam. Teraz ogolnie czuje sie lepiej, a nawet powiedzialabym ze mam stan euforyczny. Tych ostatnik kilkanascie godzin pozwole organizmowi jeszcze wyczyscis cialo na tyle na ile sie da. Wody juz pic nie potrafie, od 2 dni nie moge sie zmusuc do wypicia nawet najmniejszej jej ilosci. Teraz chyba przez rok nie spojrze sie na wode brrrrr.. Sny mam za to takie jasne, czyste:) Postaram sie dobrze wyjsc z postu, bo nie chce zmarnowac tak ciezkiej pracy. Serdeczne pozdrowienia!!  
[foto]

127. Ad 127 Angelika • autor: Roman Kam2017-09-27 09:21:55

Tak, można nabrać wstrętu do wody, a to przecież lekarstwo i pokarm i ratunek.
Ta energia zła, wyrażała się złością? No, mniejsza. Bardzo Pani gratuluję. Brawo! Dziękuję, że Pani zechciała napisać - fantastycznie!
W ramach nagrody i rozpieszczania się - polecam arbuzy i melony :)
Jak mawia Wojciech J. - oby co dobre, się spełniło!
Proszę jeszcze się podzielić doświadczeniami z regeneracji.
Warto obserwować wagę, to niesamowite, jak mała ilość pożywienia wystarcza, aby na wadze przybierać :)
Pozdrawiam serdecznie!

128. Witaj.W poniedziałek 8.10... • autor: Nierozpoznany#100252017-10-15 00:20:18

Witaj.W poniedziałek 8.10 zakończyłam swoją 23 dniowa glodowke..Teraz okres regeneracji, ale niestety były dziś urodziny mojej córci i nie wytrzymałam i podjadam zakazane produkty tzn głównie mięso,  proszę o informację czy to przekreśla cały proces oczyszczania? ? Jestem bardzo zła na siebie i swoją słaba wole, jutro będę kontynuować proces wychodzenia i mam nadzieje nie zaprzepascic tego 23 dniowego postu..Co do samej glodomki. ..ciężko mi to szło,  byłam bardzo osłabiona,senna,nerwowa,miałam niespokojny sen,było mi ciągle zimno,najlepiej nie wychodziłabym  z łóżka, ale przy dwójce małych dzieci nie da rady.Od ok 20 dnia zaczal powoli oczyszczac mi sie jezyk,lewatywe robilam co 2,3 dni i wyychodzila czarna maz. Wg Małachowa powinnam mieć dwa przelomy kwasicze, ale ja nie zauważyłam żadnego...tzn.nie były one tak wyraźne jak np. w książce ww autora...Najdziwniejsze w tym wszystkim było to ze ok 10 dnia zachorowałam,miałam katar i ból gardła,który trwal do końca głodówki, teraz tez jeszcze trochę mam katar i nie wiem czy to miało związek z jakąś stara choroba czy rzeczywiście zachorowała, choć wg.MLACHOWA na glodowce sie nie choruje.. 9 dnia miałam samopisane wyproznienie a to znak że oczyscila się watroba...Za 14 dni pójdę zrobić badania i zobaczymy jak mój organizm się ma,ogólnie mam Hashimoto i właśnie glodowka chciałam pozbyć się tej choroby...  głodówki mam zamiar kontynuować raz w roku ok 21 dni,ponieważ wierze ze oczyszcza ona organizm i do tego 2 razy w roku post wg Ewy Dąbrowskiej na którym czuje się wyjątkowo dobrze,mam mocny zdrowy sen jakiego juz dawno nie miałam. ..
[foto]

129. Ad. 129 @chmielanita • autor: Roman Kam2017-10-15 12:43:05

Pani Anito, szczerze gratuluję wytrwałości! Co do Pani pytania, zjedzenie mięsa w regeneracji niczego nie przekreśla, oczywiście wpływa na metabolizm, jak sam sprawdziłem i tempo dopalania tłuszczów wyraźnie spada. Przy dwójce dzieci, jak przypuszczam przez cały czas miała Pani kontakt z pożywieniem - to jest ta trudność, która trochę zaciemnia obraz prawidłowej głodowki. Stąd mało wyraźne przełomy kwasicze. Moim skromnym zdaniem i tak jest Pani herosem, czy raczej heroiną i ma Pani mój niekłamany podziw! Lepiej przeprowadzić głodówkę w niekorzystnych warunkach niż zaniechać jej w ogóle. Ja o procesach głodówkowych mogę się wypowiadać tylko w superlatywach, ale proszę pamietąć, że to moje o s o b i s t e, jednostkowe zdanie. 
Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia! Proszę za jakiś czas znów napisać.

130. Tak...dwoje maluchów 3... • autor: Nierozpoznany#100252017-10-15 14:26:52

Tak...dwoje maluchów 3 latka i roczny synek sprawiły, że z jedzeniem miałam kontakt przez cały dzień, bo musiałam karmić syna...ale mam nadzieje ze nie przekreslilo to pozytywychodzi skutków głodówki. ..W marcu mam zamiar przeprowadzić kolejna 23 dniowa glodowke i juz prawidłowo z niej wyjść. ..musze 7z biorąc urlop, ponieważ nie jestem jeszcze w stanie głosować i pracować  (wszystkie skutki uboczne głodówki:okropnie nieswiezy oddech,słabość, nerwowosc) powoduje że muszę ten czas spędzać w domu... W dniu ekadashi będę robiła sobie jednodniowe glołówki tak jak poleca Malachow.Panie Romanie czy może Pan polecić jakieś mądre forum o glodowce bo ja niestety nie mogę takiego znaleźć...
[foto]

131. Ad. 130 Chmielanita • autor: Roman Kam2017-10-23 01:19:07

Nie polecę forum, bo najczęściej są to projekty ludzi nastawionych na rozwój witryny i jej monetyzację. W monetyzacji  nie widzę nic złego, ale z reguły prowadzi ona do autocenzury na stronie, by część niepublikowaną sprzedawać na szkoleniach. Wartość takiej strony natychmiast spada. Najlepszym nauczycielem są konsekwentne próby własne. Największą przeszkodą nie jest bynajmniej brak wiedzy, lecz brak ducha :)
Głodówki w dniach ekadashi to bardzo duży wysiłek. Proszę sobie uzmysłowić, że niemal 60 dni, prawie dwa miesiące z roku, nie będzie Pani jadła. Jest to oczywiście wykonalne, mój bliski przyjaciel w ten sposób pościł pełne dwa lata i spowodowało to duże zmiany w jego metabolizmie i stylu życia (ostatnio, jako 55 latek, pokonał dystans 111 km, także kilka maratonów, będąc przedtem wiernym wyłącznie taksówkom). W każdym razie - nie wszystko naraz Pani Anito, spokojnie :) Dużo już Pani zrobiła, nie trzeba się śpieszyć, to nie wyścigi. Proszę zadbać o większy komfort w głodówce, najlepiej gdyby ktoś zajął się dziećmi przez te 10 - 14 dni. Lepsza dla Pani będzie krótsza głodówka w dobrych warunkach, niż dłuższa "szarpana" kontaktem z pożywieniem.

132. 132. Poradźcie • autor: Nierozpoznany#100302017-10-27 13:58:40

Witam serdecznie, jestem tu dopiero co, Panie Romanie z dużym zaciekawieniem przeczytałem o głodówce 21-dniowej. Cenne uwagi. Podzielę się swoimi spostrzeżeniami. W lutym 2006 r lekarz po obejrzeniu moich wyników badań stwierdził, ze jestem chory, mam podejrzenie nowotworu i że powinienem zgłosić się do szpitala (ważyłem wtedy 102 kg przy wzroście 182 cm). W marcu zacząłem przygotowania do głodówki, na 2 tyg. przed, przeszedłem na kasze, owoce i warzywa, lewatywy wg.Tombaka, a następnie podjąłem głodówkę, która trwała 11,5 dnia. Miała być dłuższa, ale presja rodziny spowodowała, ze się skróciło, faktem jest, że przy końcu czułem  znużenie. W tym miejscu nadmienię, że cały czas pracowałem zawodowo, mało czasu poświęcałem na spacery.  W trakcie trwania prawie od początku pojawiły się bóle brzucha, trwały do końca, później okazało się, że były spowodowane odnowieniem wrzodzenia opuszki dwunastnicy, z której wtedy nie wyleczyłem się. Ósmego dnia załatwienie się to był taki mały poród ciężko i ciężko, uch a  to co wyszło  można było tym chłopa zabić. Dziesiątego jakieś siatki, teraz wiem że to były koreczki cholesterolowe. Wychodzenie z głodówki pierwszy dzień woda + kilka kropli soku z marchwi, dalej więcej, później przeszedłem na soki z wyciskarki, kasze, mięso po upływie ok. 10dni. Po pół roku zrobiłem badania, były bardzo dobre, tamten lekarz nie uwierzył, twierdził, że leczyłem się  prywatnie, a na temat głodówki leczniczej śmiech go ogarnął. Teraz mam inny problem, dokucza prawe kolano, biegłem, potknąłem się i po badaniu  razonansem magnetycznym wyszło, że uszkodzona łękotka i lekko pokruszona rzepka. Od jakiegoś czasu stosuję okłady z żywokostu, ćwiczenia, ale nie bardzo pomaga,1 lekarz proponuje endoprotezę, drugi oteotomię za pieni

133. Poradźcie część2 • autor: Nierozpoznany#100302017-10-27 13:59:57

oteotomię za pieniądze, a jeszcze inny mówi, że astroskopia ale bez gwarancji. Pierwsze 2 przypadki to tak na ok. 13-15 lat.
Mam 58 lat, waga 91kg.
Pytanie: czy za pośrednictwem głodówki wyleczył ktoś tego typu schorzenie. Będę wdzięczny za odpowiedź.

Pozdrawiam.

[foto]

134. @Alew1959 • autor: Roman Kam2017-10-28 20:58:58

Nie ma co pisać w liczbie mnogiej, bo jestem tu tylko ja :)
Trudne pytanie. Tak na rybkę powiem, że jeśli zgubi Pan szybko 15 kg, to stan kolana bez wątpienia się poprawi, mimo, że urazy kolana trudno się leczą. Czy pokruszona rzepka poskłada się w całość, rozpuści  jak złóg lub wchłonie - wątpię. Jednak mogą zajść lecznicze procesy, kóre będą zmierzały do likwidacji stanu zapalnego, w głodówce są ku temu warunki.
Pora roku nie bardzo jest sprzyjająca, a i warunki do głodówki ma Pan kiepskie. Jeśli da radę, niech Pan doczeka do przedwiośnia, weźmie urlop i zrobi głodówkę do drugiego przełomu kwasiczego. W dobrych warunkach, bez rodziny, w spokoju i z odpowiednim postępowaniem. Polecam jakąś termalną okolicę i korzystanie w tym czasie z ciepłych wód. Pomysł z żywokostem jest niegłupi. Proszę się nie zniechęcać, zioła wymagają cierpliwości. Ma Pan ją? Można jeszcze nazbierać sporo korzenia, który dobrze się przechowuje. Żywokost rośnie dosłownie wszędzie. Życzę determinacji, odwagi i cierpliwości właśnie. Jeśli coś z tego się Panu powiedzie, proszę napisać.

135. Kontakt z żywnością • autor: Nierozpoznany#100412017-11-05 14:41:35

Witam I dziękuję za rzetelny i szczegółowy artykuł któremu daleko do przedawnienia. Podziękowania dla komentujących którzy wzbogacają całą treść. Jestem po 21dniowym poście Dr Dąbrowskiej I kiedy przechodziłam etap jadłowstrętu postanowiłam podjąć się 10dniowego postu (do pierwszego przełomu kwasiczego). Obecnie jestem w trakcie 3ego dni. Dawniej przed urodzeniem dzieci pościłam regularnie każdy piątek przy codziennej urynotetapii. Trwało to ok 4lat i pamiętam to uczucie do dziś: spokój, lekkość ducha I ciała. 
Jednakże mój obecny problem dotyczy kontaktu z jedzeniem. Mąż pracuje wyjazdowo ja obecnie mam dłuższe wolne od pracy (pracuję w domu opieki). Gotuję mianowicie codziennie. Nie uznajemy przenocowanego lub dlugo przechowywanego jedzenia. W międzyczasie mojego postu warzywnego byliśmy z mężem gospodarzami 3 uroczystości. A ja trzymałam się bardzo dobrze bez większych potknięć. Nie powiem że nie było łatwo. Przechodząc do meritum: po zapoznaniu się z tematem zwątpiłam w to czy całe moje poświęcenie ma sens. Nie mogę się odciąć od moich wciąż stosunkowo małych dzieci, przemęczonego męża i obowiązków. Mieszkamy za granicą I o pomocy rodziny można tylko pomarzyć. Czy całe to przedsięwzięcie może nie przynieść oczekiwanych leczniczych rezultatów? Bardzo proszę o radę I z góry dziękuję za odpowiedź.

136. Pytanko • autor: P.giz2017-11-06 16:15:26

Dzień dobry, super artykuł, ale do rzeczy.Dzisiaj mija siódmy dzień mojej głodówki i prawie od samego początku bardzo cierpię, coś na kształt permanentnego kaca giganta. Byłem do niej super przygotowany i jedyne w czym widzę przyczynę takiego stanu to fakt, że w związku z moją chorobą, przez ostatnie 8 miesięcy przyjmowałem duże dawki lekarstw i środków przeciwbólowych. I tu moje pytanie: czy w czasie głodówki można brać kąpiele z  dodatkiem sody oczyszczonej, żeby proces detoksykacji odrobinę wspomóc. I jeszcze jedno, czy ktoś z was przechodził to równie ciężko i którego dnia zrobiło mu się lepiej?
Z góry dziękuję za każde wsparcie.PozdrawiamPiotr
[foto]

137. Ad. 135-136 • autor: Roman Kam2017-11-06 22:10:07

Mili Państwo, bardzo dziękuję za przychylne uwagi, chociaż niezmiennie czuję się nimi skrępowany. Jeśli chodzi o kontakt z jedzeniem, to na pewno ma on wpływ na przebieg głodówki. Procesy adaptacyjne wspomagjące zdrowienie są spowolnione, ale przecież nie można powiedzieć, że całkowicie zniweczone. Trudno, jak nie ma innego wyjścia, warto próbować i tak. Jest wtedy dużo ciężej, samopoczucie gorsze, wytrwać jest trudno, stracimy niepotrzebnie więcej wagi. Nie mam wątpliwości natomiast, że kto nie spróbował, nie wie co traci.
Panie Piotrze, ortodoksji tu nie ma, że tylko tak i nie inaczej. Wszystkiego można próbować w granicach rozsądku. Dodatek sody oczyszczonej do kąpieli nie zburzy Panu efektów głodówki, a Pana samopoczucie i wiara w wyzdrowienie się wzmocnią. Małe ustępstwo a duży zysk moim zdaniem, więc na zdrowie!
Ciężko Panu, jak przy kacu - to dobrze. Gdyby teraz zbadać Pana mocz, to by się okazało, że sika Pan czystym antybiotykiem ;) 
To minie, proszę czyścić jelito grube, mi to pomagało. Pozdrawiam serdecznie i gratuluję chęci i odwagi do tych szlachetnych prób doskonalenia siebie.

138. Drogi Panie Romanie!Dzięki... • autor: P.giz2017-11-07 20:17:23

Drogi Panie Romanie!
Dzięki za dobre słowo i zrozumienie, dzięki Panu wyrwałem się wczoraj z otchłani rozpaczy 😊, a dzisiaj od rana ogromna poprawa i tak cały dzień, a skoro nam tak dobrze poszło, to jeszcze trochę pomęczę.Nie jestem już w stanie pić zwykłej wody, więc piję gazowaną z różnymi mikroelementami, czy to zakłóca proces? Zastanawiam się też, czy nie brać probiotyków, aby odbudować florę bakteryjną po lewatywach, co Pan na to?
Jeszcze raz dziękuję za wsparcie, teraz już będzie z górki ☺PozdrawiamPiotr
[foto]

139. Gazowana jest ok :) • autor: Roman Kam2017-11-07 22:37:53

Też miałem wstręt coraz większy, coś mi do dzisiaj z tego zostało, bo czystej wody napić się nie potrafię, tylko w głodówce. Jeśli głodówka, to bez probiotyków moim zdaniem, bez ziół itd. Nie wiem, jakie mikroelementy ma Pan na myśli, jeśli jest to tylko woda silniej zmineralizowana, to ok. Natomiast wody typowo lecznicze, ja wykluczam. Na wszystko przyjdzie czas, a do przepłukiwania oczyszczającego się organizmu lepsza jest woda o większym potencjale osmotycznym, czyli mniej zmineralizowana, miękka. Da Pan radę, wiara w siebie i zaufanie do swojego organizmu, będzie rosło - z nim odwaga i siła, której życzę!

140. 140. głodówka • autor: Nierozpoznany#100302017-11-09 09:17:58

Witam ponownie, ma Pan rację, że pora roku nie pomaga, ale niezależnie od tego podjąłem głodówkę 2 listopada z zaplanowaniem 7 dni na wodzie, tyle wytrzymałem. Dziś już sok z marchwi pół na pół z wodą. Cały czas wszystko było ok., bez urlopu w pracy, zaznaczam, że do pracy mam ok. 60 km, co drugi tydzień jeżdżę jako kierowca. Po południu codzienne obowiązki i tak do wieczora, sen ok. 5 godz.                          

Na tą chwilę żadnych ozdrowieńczych sytuacji nie zauważyłem, nie było przełomu, faktem jest, że schudłem 5 kg. Chciałbym w grudniu powtórzyć tak ok. tyle samo, ale wiem, że ciężko będzie, imprezy: imieniny, 18-nastka, w grudniu 50-lecie urodzin i 25-lecie małżeństwa, jak się w tym  odnaleźć sam nie wiem, a odmówić nie mogę. I na koniec pytanie, czy prawdą jest, że przy głodówce kości  nam uciekają z organizmu, mam ostopenię i tym się trochę martwię.

[foto]

141. Ad. 140 • autor: Roman Kam2017-11-12 11:23:10

Gratuluję siedmiu dni w tak trudnych warunkach! Warto od czasu do czasu przegłodzić organizm, bo jest to, jak dobra kąpiel, która właściwie nie jest nam niezbędna, a jak poprawia samopoczucie!
Trudno spodziewać się natychmiastowych rezultatów zdrowotnych po jednym podejściu do krótkiej głodówki. Zakładam, że robi to Pan raz pierwszy w swoim 50-letnim życiu. Kilkadziesiąt lat gromadzenia się w organizmie różnych, problematycznych substancji, których realia XX-wieczne nam nie szczędziły. I Pan jadł, jako dziecko ziemniaki chronione przed stonką za pomocą DDT, które skonsumowane, już nie opuszcza organizmu. To Panu zakładano być może "srebrne" plomby z amalgamatu zawierające rtęć uwalniajacą się stopniowo z zaplombowanych zębów. To Pan wdychał formaldehydy z płyt meblowych... itd, itp, itd.
Podchodzi Pan do tematu swojego zdrowia poważnie, więc jestem dobrej myśli. Znajdzie Pan dla siebie właściwą drogę!
Nie wiem, czy do spalania wewnętrznego potrzebny jest wapń, na pewno tlen. W osteopenii, która jest zaburzeniem czynnościowym, regulacyjna funkcja głodówki może dać, moim skromnym zdanim, tylko dobre efekty.
Proszę w okresie światecznym zaniechać prób głodówkowych i zaczekać przynajmniej do marca. Efekt osiągnie Pan lepszy i organizm będzie chętnie współpracował z Pana zamierzeniami. Wszystkiego najlepszego na następne 50 lat zdrowego życia!

142. 142. Ad. 142. głódówka • autor: Nierozpoznany#100302017-11-22 08:31:37

Dzień dobry Panie Romanie, dziękuję za cenne wskazówki, życzę dużo zdrowia, odezwę się w przyszłym roku. Pozdrawiam serdecznie.

143. Dzień dobry. Zarejestrowałem... • autor: Nierozpoznany#100952017-12-03 13:00:42

Dzień dobry. Zarejestrowałem się tu specjalnie po to, by skomentować Pana wpis. Przede wszystkim czy wykonał Pan badanie gastroskopii? I czy wykonywał Pan badania przed i po głodówce enzymów wątrobowych Alat, Aspat, bilirubina, badanie amylazy trzustkowej i jakies markery stanu zapalnego np. CRP? Ew. Poziom glukozy?

144. Dzień dobry,choruję od... • autor: Nierozpoznany#100982017-12-04 21:18:22

Dzień dobry,
choruję od roku na przewlekłe zapalenie żołądka (dające straszne objawy w postaci bólu) i refluks - moje główne objawy to laryngologiczne, trudne do leczenia. Od roku biorę też niestety leki ipp, żeby w ogóle jakoś funkcjonować. Ale chciałabym się rozsądnie zabrać za zdrowie i wyleczyć te choroby, stąd wpadłam na pomysł głodówki i trafiłam na Pana stronę. Nie wiem jak tak chory żołądek zareaguje na głodówkę, nie "zje" się sam, nie wiem jak zareaguje na kwas po roku jego blokowania, gdybym odstawiła leki na czas głodówki. Nie wiem też czy moja znikoma waga pomoże mi w niej wytrwać. Ale pomyśłałam, że to może może być jedyna szansa też dla refluksu, może organizm się unormuje w ten sposób - czytałam o tym.
Mam też pytanie odnośnie wody - dopuszczalna jest również alkaliczna czy musi być mineralna? I czy jakaś suplementacja witaminowa (np. b-complex) również nie wchodzi w rachubę? Kobietom może się to odbić na wypadaniu włosów, zaburzeniu okresu itd. Planowałabym i tak max 14-dniową na początek.
Dziękuję z góry za odpowiedź.
[foto]

145. Ad 142 i 144 • autor: Roman Kam2017-12-04 21:55:15

Niestety, nie zrobiłem nigdy tej gastroskopii po głodówce, po prostu nie było potrzeby. Wciąż od strony żołądka nie notuję żadnych niepokojących objawów, czasem, coś, co mają i tzw. zdrowi ludzie - sporadycznie nadkwaśność, czy reflux gdy niefortunnie się schylę, po wypiciu np. sheaka bananowego. Nie pomyślałem o badaniach wątroby, ale obecnie wskaźniki mam prawidłowe, w granicach normy, więc sądzę, że po głodówce mogło być tylko lepiej. Jednak odnotowuje sobie tę wskazówkę i sprawdzę wątrobę przed i po najbliższej głodówce - zobaczymy.
Pytanie P. Karoliny. 14 dni głodówki niczego Pani nie zburzy, a może być wielką pomocą. To jest w sumie 6 tyg. na wege i to jest już poważna zmiana dla większości osób. Jeśli to jednak mozliwe, proszę poczekać przynajmniej do przedwiośnia, doczytać jeszcze, dobrze się przygotować planistycznie: gdzie, kiedy, jak - żeby możliwie ściśle móc trzymać się zasad. Leki w trakcie - nie, woda alkaliczna - nie, suplementacja - urynowa, jeśli da Pani radę, a warte przy tego rodzaju dolegliwościach, całkiem poważnie się nad tym zastanowić. Dziękuję serdecznie za trud lektury i życzę tylko sukcesów na tej dziwnej, nietypowej drodze do zdrowia, która jest drogą jakiej się już nie zapomina.

146. Dziękuję bardzo za... • autor: Nierozpoznany#100982017-12-04 22:56:25

Dziękuję bardzo za odpowiedź. Zaczęłam się właśnie poważnie zastanawiać nad urynoterapią na zapalenie żołądka i czytać o niej. Natknęłam się jednak na takie zdanie: " Jeśli przyjmujemy lekarstwa należy przerwać picie moczu aż do 2-4 dni po zakończeniu kuracji lekowej". Czy wiadome jest Panu coś na ten temat, może chodzić o wszelkie leki?  (czytałam, że przeciwdepresyjne, przeciwbólowe i inne jeszcze, nie jest wtedy wskazana). Nie wiem jednak jeśli chodzi o leki ipp zobojętniające kwas solny w żołądku, a nie chciałabym sobie jeszcze bardziej zaszkodzić.
Pozdrawiam.

147. @KarolinaNa zapalenie/wrzody żołądka/dwunastnicy... • autor: Krabat2017-12-05 09:59:33

@Karolina

Na zapalenie/wrzody żołądka/dwunastnicy polecam picie soku wyciskanego z surowej białej kapusty. Sprawdziłem na sobie, działa.

Pozdrawiam
[foto]

148. Jak kapusta mu nie pomoże... • autor: Roman Kam2017-12-07 21:27:59

... trzeba go zabić. Tak mawiali Rzymianie o swoich niewolnikach, nie dziwne więc, że chromi zaczynali chodzić, a ślepi widzieć. Żarcik. Sok z kapusty jest bardzo ok pod każdym względem, w ogóle ufam roślinom odpornym na pleśnie. Kapusta jest tu w czołówce, mam wrażenie.
Od siebie polecam czysty sok z rokitnika. 50 ml z rana, na czczo. Ciecz lekko oleista i bardzo, bardzo kwaśna. Jeśli ma zadziałać, to wyzdrowienie jest szybkie, wręcz spektakularne. Gdyby jednak nie pomógł - to kapusta, jako Krabat rzecze :)

149. Dziękuję za rady:)... • autor: Nierozpoznany#100982017-12-08 19:03:41

Dziękuję za rady:) Ja już stosowałam niemal wszystko, sok z kapusty również, teraz piję sok z surowych ziemniaków. Ale to beznadziejny przypadek z tym moim zapaleniem i bardzo przeewlekły. Ponoć do 5 lat się może goić żołądek. Co jest lepiej, znów gorzej. No nic, trudno się mówi.
[foto]

150. Ad 149 @ Karolina • autor: Roman Kam2017-12-14 20:06:52

Pisałem coś do Pani, ale widzę, że posiał się gdzieś ten komentarz. Chyba mój Firefox go pożarł niesławnym skrótem, co znów po aktualizacji przeglądarki się uruchomił. Piszę sobie i raptem po trudnej do wyłapania kombinacji klawiszy, wszystko diabli biorą. A zmartwił mnie ten ton rezygnacji u Pani. Proszę mieć wiarę, wyleczy się Pani, bo to się dobrze leczy. Pani rzuci te pyry i zwroci się do rokitnika jeśli kapusta nie pomogła. Rokitnik potrafi zdziałać cuda i może wiosenna głodówka będzie mogła być krótsza. Głowa do góry!

151. Złośliwość rzeczy martwych.... • autor: Nierozpoznany#100982017-12-14 22:37:17

Złośliwość rzeczy martwych. Dziękuję za rady. Piłam kiedyś olej z rokitnika, ale też bez jakichś dużych efektów. Ale jeśli ten sok, jak Pan pisze jest kwaśny, to też nie można kwaśnego przy stanie zapalnym. Chyba bym nie wytrzymała z bólu... Kurczę, ja odnoszę z kolei wrażenie, że żołądek się trudno leczy. Ja już rok prawie próbuję. Chyba najbardziej pomogło mi hericium jak dotąd. Zażywam na stałe. I wróciłam znów do ścisłej diety. Zobaczymy. Pozdrawiam

152. o snach i głodówce • autor: Nierozpoznany#101242017-12-29 18:13:19

Witam!
Wchodzę z prośbą o to by Pan nigdy nie kasował tego tekstu o głodówce, czytałam go z 5razy bo lubię go czytać więc żaden to trud czytania, no może za wyjątkiem opisów kolokwialnie ujmując-- picia własnych sików..
 Poza tym jeszcze przeraża mnie ten portal. Nie lubię snów wolę nie śnić, bo proszę sobie wyobrazić są osoby co jedzą wszystko a i tak mają taką intuicję, nie daj Boże niech mi się przyśni coś kilka razy to się spełni, czasami spełniały się sny z dzieciństwa, którymi mało się przejmowałam bo jeszcze nie znałam tego mechanizmu.
 Ostatniej nocy przyśnił mi się koszmar- najgorszy jaki może spotkać matkę, ciężko sobie z tym poradzić i nie wyobrażam sobie jeszcze o tym pisać, nie będę też czytać opisów żadnych snów, bo to wg mnie chory świat a takie wesołości jak latanie ( razem z rowerem) śniło mi się  dawno dawno temu.
Teraz o głodówkach - nie stosuję i nie mogę stosować pełnej,ze wzgl. na depresję, która mnie męczy od pół roku,a  ponieważ koleżanki powiedziały mi,  że przytyję po lekach to wzięłam się za zmianę diety, ćwiczenia, akupresurę i ten półpost Daniela zwany dietą Dąbrowskiej z rożnym skutkiem choć akurat nic tak mi nie poprawia samopoczucia jak niejedzenie.
Proszę coś jeszcze napisać dłuższego, coś co nie będzie opisem snu...
[foto]

153. Oczywiście, tekst zostaje... • autor: Roman Kam2017-12-30 03:35:31

...dotąd, aż Wojtkowi się znudzi, lub zacznie kojarzyć z jakąś mało dojrzałą wersją Taraki lub witryna zniknie. Dziękuję za Pani zachętę, pragnienie napisania jeszcze czegoś w temacie głodówki, zdrowia fizycznego i psychicznego, duchowości - narasta we mnie powoli, ale nieustępliwie. Powiedziałbym, że nabiera ciężaru, by się w końcu wydarzyć. Rozbawiła mnie Pani, nastroiła pogodnie swoją szczerą prośbą i obawami. Proszę nie bać się snów, to równie niezdrowe, jak lęk przed życiem.
Niech Pani zaczeka do przedwiośnia i strzeli sobie dłuższą głodówkę - to sposób przemiany, który działa. W wypadku depresji, jak sądzę, głodówka ładnie się wpisuje w terapię przez wzmacnianie objawów. Tak zawsze namawiam przyjaciela, depresanta, narzekajacego na siebie, że tylko leży - leż, ja cię proszę, leż, nie wstawaj, leż ile się da, aż Ci dobrze zbrzydnie, aż ci nosem to leżenie wyjdzie, aż zapragniesz wstać, a wtedy wstań świadomie i odpowiedzialnie i wstań po coś, nie wstawaj martwy, wstań żywy!
Tak właśnie jest z głodówką - "zabijamy się", by zmartwychwstać.
A sny są dla mnie świętem, lubię kiedy sny przychodzą i je zapamiętam, czuję się wtedy zainspirowany, chyba nagrodzony i w jakiś sposób pełniejszy, złożony w całość. Sen bez snów - to taka przygnębiająca dość, pustka.
Ściskam Panią (((((((((((((( )))))))))))))))  

154. Moje 5 zdań :) • autor: KamKAr2018-01-03 20:49:24

Witam w nowym roku,
  Trafiłem przypadkiem na Pana stronę i od razu ją polubiłem. Ten artykuł z całymi komentarzami odnośnie głodówki jest mega wartościowy i nadawałby się na książkę praktyka :)  Chcę się upewnić czy chodzi o tę książkę G.Małachow - Lecznicza głodówka? Bo decyduję się na jej zakup.
  Kolejne pytanie. Razem z żoną odżywiamy się wegańsko. W związku z jej alergią oraz bulami i puchnięciami stawów oraz kolan (były wszelakie badania i wszyscy możliwi lekarze, 4 lata poszukiwań powodu  ) doszliśmy do wniosku, że poszukamy dalej, naturalnych metod. I tutaj robiliśmy 2 i 3 dniowy post pijąc wodę z solą. Ja mam się wyśmienicie bez jedzenia, żona niestety przy pierwszym podejściu po nocy obudziła się spocona, z kołataniem serca, brakiem sił i depresją. Przy drugim podejściu czyli obecnym żona wytrzymała równe 23h i nastąpiły objawy pocenia, kołatania, bezsilnością i lekkiej depresji. Wyczytałem gdzieś, że wtedy powinno się przerwać post. Wystarczyło aby zjadła 2 wafle ryżowe posmarowane dżemem i wszystkie objawy ustąpiły. Tak czy inaczej czy ma Pan pomysł jak podejść jej organizm, metody lub pomysł na pst min 12 dniowy?. Chcę połączyć jej post z późniejszym wykluczeniem glutenu oraz sporym nawadnianiem się, uzupełnieniem flory bakteryjnej bo wyczytałem, że to jest podstawa w regeneracji i szukaniu przyczyn w chorobach. Potem można dorzucić suplementację wit D3 oraz raz do czasu wit C. Ale bez odpowiedniego postu nie chcę zaczynać dalszego etapu.
  

155. Moje 5 zdań :) cz2 • autor: KamKAr2018-01-03 21:02:31

Kolejne pytanie mam o urynę, myślę też zakupić książkę Urynoterapia Małachowa. Wierzę w nią dlatego, że za bajtla mało jadłem dużo jeździłem na rowerze chcąc schudnąć i doprowadziłem chyba do wytarcia lewego stawu w biodrze. Bolało bardzo, chirurdzy tylko tabletki zapisywali i nic. Dopiero u babci na wsi pewien Ukrainiec, teraz nazwałbym go naturopatą, po pracy na budowie (przyjechał dorobić) pomagał ludziom w chorobach. Generalnie stojąc przed nim miałem wrażenie jakby mnie czytał, miałem jakieś uczucie wstydu za grzechy, jako bajtel nigdy nie miałem wcześniej takiego uczucia. Zalecił abym spożywał produkty od "swojej" krowy, okłady z liści kapusty oraz żebym robił sobie też okłady,oddając mocz na pieluchę i przykładając ją na biodro. Wtedy wydawało mi się to dziwne, ale ból przeszedł. 1:0 dla medycyny naturalnej.Tutaj pytanie, czy w książce Lecznicza głodówka jest opisane jak przyrządzić tę urynę do spożycia a jeśli nie to proszę o krótki instruktaż.        Póki co czerpię wiedzę, jak sam przejdę 12 dniowy post na wodzie opiszę i podzielę się uwagami. Dziś mija 3 dzień poszczenia i mam się super. Gorzej z żoną.... Jeszcze pytanie o nią, ma 164cm wzrostu i 47-48kg. Czy taki post 12 dniowy nie zaszkodzi jej przy tak małej wadze?   Bardzo dziękuję i pozdrawiamy. Może i nam post pomoże:)     
Dodam tylko, że jedną wątpliwość mam co do oczyszczania jelit uryną czy też lawatywami itp. Wtedy wypłukujemy dobre i złe bakterie, które są nam niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu (one stanowią ok 70% naszej ochrony przed wirusami, trawią pokarm itd) a tym samym zaburzamy jego funkcjonowanie. Jest to nie jako koszt postu.... Mam rację??

156. Moje 5 zdań :) cz3 • autor: KamKAr2018-01-04 08:53:17

Mały update, przyjaciel też na mój wzór rozpoczął post z małym poślizgiem po sylwestrze jednak odpuścił wczoraj po południu bo miał uczucie, że zaraz zejdzie, bezsilność oraz pojawiło się kołatanie serca raz około minuty. Gość waży przy wzroście 180cm 90kg. Kawał chłopa a tu też taki objaw. Dzisiaj właśnie wysłał mi sms, że nie dał rady... Wytrzymał 1,5 dnia

157. Do KamKAr - a propos przyjaciela • autor: Antess322018-01-05 18:45:34

Przepraszam, że się wtrącam, ale mam nieodparte wrażenie, iż Pański przyjaciel wszedł w głodówkę bez przygotowania - stąd objawy. Zapewne po świętach obfitujących w potrawy mięsne, niekiedy zakrapiane alkoholem chciał ów mężczyzna przejść post bez wcześniejszego odstawienia mięsa, nabiału, alkoholu, czy kawy.Ja co prawda nie jestem weteranem głodówek, zaledwie 3 do tej pory, ale z własnego doświadczenia... Pozdrawiam, Ania


158. Do Antess32 • autor: KamKAr2018-01-05 20:37:57

Cześć, dziękuję za odpowiedź, dzwoniłem do niego i faktycznie tak było. Powiedział, że w 98% to racja :)) Wysyłałem mu materiały aby wcześniej przed nawet krótkim postem nie przesadzać z pokarmem... Dziękuję, jego problem znany już:))
[foto]

159. @KamKAr, @Antess32 • autor: Roman Kam2018-01-07 23:01:21

Przepraszam, nie mam wiele czasu, więc tak pokrótce :)
Dziękuję Ani za "wtrącenie się" :)  w pełni się zgadzam. Ludzie improwizują, a potem rozczarowanie, że coś nie wychodzi.
@KamKAr
Tak, książki Małachowa polecam, bo są i źródłem wiedzy i podporą w trudnych chwilach głodówki. "Lecznicza głodówka", "Urynoterapia"  to pozycje wydane i wznawiane przez oficynę wydawniczą "ABA" z Warszawy. Mają wszystkie pozycje Małachowa, więc warto kupować u nich bezpośrednio.   
Żona Pana jest bardzo szczupła. Nie wydaje mi się rozsądne zachęcać ją do dłuższych głodówek lecz jeśli jest odważna, zmotywowana i cierpliwa, może spróbować jednodniowych głodówek w dni ekadashi. Łatwo temat wygooglać lub doczytać u Małachowa w "Leczniczej głodówce". Jest to duże wyrzeczenie, ale w rezultacie prowadzi do takich samych rezultatów, jak długa, pełna głodówka. Mój przyjaciel, bardzo szczupły, drobnej kości, stosował tę głodówkę przez niemal trzy lata, ze znakomitym skutkiem. Zmieniła się jego dieta, dużo biega, pokonał ostatnio dystans 111 km - mając było, nie było 55 lat!
I chyba tyle. Jeśli chodzi o lewatywy, to głodówka usprawnia, odmładza i uszczelnia jelita, pozytywnie stymulując zasiedlającą je florę. W moim wypadku, lewatywy były konieczne, bez nich strucie i mocne zjazdy w dół. Po wszystkim czułem się świetnie przez długi czas. Dziękuję za życzliwe słowa. Życzę zdrowia, zapału i odwagi - reszta wydarzy się sama.  

160. Głodówka a zęby. • autor: Nierozpoznany#101492018-01-24 20:20:56

Witam. Mam wielki problem z zębami, psują się w zastraszającym tempie, do dentysty nie pójdę, w dzieciństwie lekarze Ci wyposażyli mnie w kilka plomb, były też leczenia kanałowe. Teraz zęby robią się czarne spod dziąseł aż na całość. Wygląda to tak jakby coś je zjadało. Czy głodówką można zahamować ten proces? Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam. Ola. 

161. Głodówka a zęby • autor: KamKAr2018-01-24 20:28:22

Cześć,
Nie jestem autorytetem, ale może coś podpowiem. Też mam zęby leczone kanałowo. I ostatnio miałem leczonego kanałowca bo był ciemny od dziąsła. Ty tego nie czujesz, ale to ta sama próchnica go atakuje co zdrowe zęby. I wątpię czy głodówka zahamuje już tak daleko zaszłe zmiany w zębach. Raczej jest to proces. Proces od wyleczenia ich u dentysty chcąc nie chcąc, wyeliminowanie cukru, albo go ograniczenie do minimum ( ja teraz mam 1 ząb rocznie do poprawek, kiedyś kilka plus nieszczęsne kanałowce). Pewnie coś wzmacnia zęby, ale tego nie wiem. 

162. Problem w tym,... • autor: Nierozpoznany#101492018-01-24 20:32:40

Problem w tym, że nie psują się tylko te leczone u dentysty, psują się też zdrowe. Cukru nie jem już od kilku lat, jedynie w gorzkiej czekoladzie, nie jem nic co mogłoby mi zaszkodzić, poza kawą i czekoladą. Psucie zębów raczej podszywam pod długotrwały stres i pod to, że przez pewien okres o nie w ogóle nie dbałam. W każdym bądź razie może znajdzie się ktoś kto zauważył jakieś zmiany po głodówce :). 

163. A to.... • autor: KamKAr2018-01-24 20:50:32

http://www.pepsieliot.com/jak-samemu-leczyc-ubytki-czyli-bez-uzycia-dentysty/
Próbowałaś może naturalnych sposobów leczenia i zapobiegania ?? Wszystko idzie odwrócić, jak to mówi Zięba, nie ma chorób nieuleczalnych, tylko trzeba wiedzieć jak.

164. Robiłam swoje pasty... • autor: Nierozpoznany#101492018-01-24 21:09:06

Robiłam swoje pasty z oleju kokosowego, próbowałam myć popiołem z brzozy, żułam korzeń żywokostu co prawda zbyt krótko, ale próbowałam, myłam szarym mydłem, myłam tylko wodą, nie myłam wcale itd. Też uważam, że wszystko można odwrócić i  według mnie wszystko można psychiką/myślami wyleczyć, ale na razie jeszcze nie jestem na tym etapie :-) więc muszę wspomóc się w inny sposób dlatego też pytam o głodówkę. 

165. Jeszcze to... • autor: KamKAr2018-01-25 10:10:17

Jak pisałem wcześniej w swoim temacie, kupilem książkę Urynoterapia Malachowa. I teraz czytając jest taki fragment : współczesne jedzenie człowieka jest bardzo ubogie w mikroelementy (oczyszczone mąki, kasze, mięso słabej jakości, dodatkowo wszystko gotowane, konserwowe), nasz organizm znajduje się ciągle w stanie ’głodu mineralnego’. Psucie zębów potwierdza tylko ten fakt. Dalej jest o zaletach urynoterapii w tym kierunku dokarmiania mineralnego... Więc, to co wcześniej pisałem. Czegoś jest brak, zdrowy organizm nie choruje 

166. Dalej • autor: Nierozpoznany#101492018-01-25 19:42:29

Nasz organizm może znajdować się w stanie "głodu mineralnego" również za sprawą stresu, który niestety towarzyszy nam codziennie w mniejszym lub większym stopniu, dawno nie jest to już stres naturalny, już niewielkie zdenerwowanie powoduje zmiany w jelitach a na przestrzeni lat tkwienie w stresie może doprowadzić do raka, zawału i innych chorób w tym pewnie i psucia zębów. To jest moje zdanie, które na podstawie obserwacji samej siebie wysunęłam. Dlatego na pewno czegoś brak choremu organizmowi. Czytałam o urynoterapii, wiem, że może cuda zdziałać jednak po wypiciu małej ilości na razie robiło mi się niedobrze, być może jakoś się przekonam i przełamię w końcu, nie pomyślałam, żeby schłodzić tak jak było napisane w artykule powyżej. 

167. Witam. Prosze do... • autor: Nierozpoznany#101832018-03-04 00:05:50

Witam. Prosze do Was bo potrzebuje pomocy. Jakis miesiac temu skonczylem 25 dniowa glodowke. Wczesniej okolo roku przeszedlem na owoce I warzywa, usunalem spozycie cukru. Podczas wychodzenia z glodowki zaczalem z sokami, po 5 dniach zaczalem wprowadzic warzywa. Obecnie jestem caly czas na warzywach I owocach. Problem pojawil sie jak zaczalem wychodzic z glodowki. Caly czas jestem oslabiony, mam bole w wielu miejscach, I pojawila sie ostra depresja. Nie wiem co juz mam robic. Prosze o pomoc :-(
[foto]

168. Trzecie podejście... • autor: Roman Kam2018-03-04 20:47:13

... do odpowiedzi. Przepraszam, ale przy korzystaniu z Firefoxa zbyt szybkie nabijanie skrótu związanego z literą "ó" - wyrzuca z okna i traci się wiadomość. Nie mam już siły powtarzać w kółko, bo mija się to z celem. Jak wyłączę ten skrót z przeglądarki, dokończę.Trudno powiedzieć dlaczego, z jakiego powodu czuje się Pan tak źle. Czy Pan przedtem chorował przewlekle? Czy brał Pan jakieś leki, których Pan już nie bierze? Czy miał Pan wcześniej problemy psychiczne? Co skłoniło Pana do zmiany diety i podjęcia głodówki? Ile ma Pan lat, czy ma Pan rodzinę, ile Pan waży, ile wynosi obecnie Pana BMI? Może odpowiedź na te pytania coś, by wyjaśniła, a może nic.
Proszę poczytać o głodówce frakcyjnej u Małachowa. Nasiliła się Panu jakaś choroba przewlekła, niedoleczona głodówką. Jak się powie a, to trzeba powiedzieć b. Jednocześnie trzeba być  ś w i a d o m y m  ryzyka. Trzeba rozumieć, że coś może się nie udać, wiedzieć, jak będzie wyglądać owe "się nie udało" i mieć na nie wewnętrzną zgodę. Jeśli nie jesteś tak przygotowany - nie próbuj, bo będziesz żałował, robił sobie wyrzuty, siebie, a częściej "ich" oskarżał. Delikatniej, ostrożniej, z dużą miłością do siebie i uda się. Proszę nie wątpić, tylko próbować dalej jeśli wiek, kondycja, waga, i stan organizmu na to pozwalają. Na razie tyle, bo goni mnie praca. Pozdrawiam!     

169. Witam • autor: Nierozpoznany#101832018-03-04 22:58:01

Postaram sie odpowiedziec na Pana pytania. Nie chorowalem przewlekle, nie bralem lekow, mialem zalamanie psychiczne ok. 10 lat temu, do zmiany diety sklonil mnie fakt ze moja mama dostala nowotwora, glodowke podjalem bo uwazalem ze jesli cos jest nie tak w moim organizmie, to glodowka mi pomoze. Mam 40 lat, mam rodzine, przed glodowka wazylem 95kg, teraz ok. 80 kg I 180 cm wzrostu. Musze przyznac ze wejscie w glodowke to byl taki rodzaj desperacji :-( Liczylem ze glodowka pomoze jesli jestem na cos  chory :-( Problem w tym ze nie wiem co mam teraz robic :-( Czy zaczac nowa glodowke, czy wrocic do starych nawykow zywieniowych. Po prostu nie wiem :-( Zycie mi sie zawalilo :-(
[foto]

170. Jak napisałem w usuniętym już komentarzu... • autor: Roman Kam2018-03-06 21:03:59

... wygodniej będzie porozmawiać prywatnie. Proszę napisać lub tu w komentarzu podać swój adres mailowy, wtedy ja pierwszy napiszę. Wszystko wygląda dobrze. Te stracone 15 kg to tak akurat. Powinno być trochę mniej, ale zakładam, że popełniał Pan drobne błędy, stąd średnio 0,6 kg dziennie strat na wadze. Proszę się nie poddawać tak łatwo, nie marnować tak cennego wysiłku, jaki Pan dotąd w swoje zdrowienie włożył. Proponuję byśmy zastanowili się razem, co i jak robić dalej, by było to dla Pana bezpieczne.  Nikt mi nie powie i nikt zaprzeczyć nie może, że wielkie i pozytywnie nakierowane dokonania za Panem. To Panu zaowocuje, nie ma inaczej. Wiem dobrze i czuję przebytą przez Pana drogę. Właśnie Pan siebie poznaje, to wielka okazja. Czas raczej poświętować Pana sukces, niż nos zwieszać na kwintę! Coś wymyślimy. Pozdrawiam!

171. Dziekuje. To jest... • autor: Nierozpoznany#101832018-03-07 11:03:59

Dziekuje. To jest moj mail: kanialka@o2.pl.

172. tarczyca • autor: Nierozpoznany#101922018-03-21 08:24:38

witam wszystko fajnie krótko opisane i dokładnie bez zbędnych scenariuszy, mam pytanie jak się ma taka głodówka przy chorobach immunologicznych typu nadczynność jak i niedoczynność tarczycy?
[foto]

173. Trzeba próbować... • autor: Roman Kam2018-03-23 00:34:10

Ne mam takich doświadczeń, ani nikt ze znanych mi osób. Trudno powiedzieć. Głodówka reguluje czynnościowe funkcje organizmu, więc liczyłbym na poprawę. Ten regulacyjny wpływ jest długofalowy i chociaż mniej widoczny, to ważniejszy od tych efektów zewnętrznych. Tarczyce mają chyba związek z jakąś ukrywaną awarią elektrowni jądrowej, któregoś z krajów skandynawskich. Słyszę o tych dolegliwościach powszechnie (szczególnie kobiety), a spece od tarczycy mają kolejki w swoich gabinetach. Niestety, jak się zacznie chemiczne grzebanie przy gospodarce hormonalnej organizmu, to praktycznie nie daje się wrócić do naturalnej równowagi. Z kolei  nie podejmowanie leczenia ma fatalne skutki. Jeśli rozchwianie jest jeszcze niewielkie, nowotwór wykluczony, to próbowałbym alternatywego leczenia.

174. Oczyszczanie nerek • autor: Poszukiwaczka2018-05-02 15:05:37

Panie Romanie, czy mógłby pan napisać coś więcej na temat epizodu z kolką nerkową? Jak duży kamień utkwił w moczowodzie? Czy podczas kolki wziął pan gorącą kąpiel? Jakie dokładnie problemy z wątrobą się ujawniły po głodówce?
Mogłabym prosić o jakieś namiary na pana? Za kilka dni planuję głodówkę i mam kilka pytań, jednak żadnego obeznanego lekarza nie udało mi się znaleźć. Książka Małachowa wiele tłumaczy, ale nie wszystko.Pozdrawiam!
[foto]

175. Oj... • autor: Roman Kam2018-05-07 20:02:25

Odpisałem Pani, lecz ostatnie zdanie, które miało brzmieć "to nauka, która nie idzie w las..." w las mnie poprowadziła, gdyż przypadkowy skrót klawiszowy Firefoxa w dalszym ciągu nie wyłączony, zamiótł wszystko w niebyt. Nie mam już niestety wiecej czasu. Wszystko tu jest miła Pani, niewiele więcej mógłbym dodać. W dalszym ciągu uważam głodówkę za świetny, transformujący i uzdrawiający proces. Popieram każdego, kto chce się ze sobą w ten sposób zmierzyć. Naprawdę warto. Ta nauka nie idzie w las  :)
Życzę odwagi, cierpliwości i sukcesu!

176. Kamica nerkowa • autor: Poszukiwaczka2018-05-08 10:53:19

Rozumiem, że nie ma Pan za wiele czasu. Może chociaż napisze Pan informacje na temat wielkości Pana kamieni sprzed głodówki? To tylko 1 zdanie. A jeśli byłoby więcej czasu, to podstawowe informacje co w zasadzie stało się z Pana wątrobą i trzustką. Pozdrawiam i z góry dziękuję!
[foto]

177. Proszę zrozumieć... • autor: Roman Kam2018-05-09 22:14:56

... że naprawdę przyłożyłem się do ostatniej (tej straconej) odpowiedzi i odniosłem się do wszystkiego, o co Pani pytała. Ponieważ uporanie się z krnąbrnym skrótem klawiszowym Firefoxa wymaga czasu, którego mi bardzo brakuje, nie chcę poświęcać czasu na kolejną próbę zanim nie rozwiążę tego problemu. Próbuję też zgadnąć, jakąż to tezę mam swoją odpowiedzią uzasadnić - co Pani mam potwierdzić lub czemu zaprzeczyć tym  j e d n y m  zdaniem: kamień był kształtu, wielkości i faktury pestki arbuza.
Markery czynności wątrobowych ALAT i ASPAT odbiegły nieznacznie od wartości standardowych, jednak wkrótce po zakończeniu regeneracji zauważyłem, że praktycznie znikły mi brzydkie plamy wątrobowe na przedramionach. Dzisiaj, chociaż bledsze, znów je widzę, lecz nie prowadzę się tak dobrze, jak mógłbym. Cukier mam nadal na poziomie 120 czegoś tam na coś, lecz po głodówce unormowała się krzywa cukrowa - jak jest obecnie, nie wiem, kilka lat nie sprawdzałem, ale polubiłem słodycze, więc chyba jest dobrze (a może właśnie źle?). Trzymam kciuki za Pani próbę, nie ma co teoretyzować, warto zmierzyć się z własnym światem, o którym, jak nam się zdaje - wiemy wszystko ;)     

178. głodówka lecznicza a leczenie depresji • autor: Eeewas882018-06-19 12:49:15

Witam Panie Romanie, ostatnimi czasy zainteresował mnie temat leczenia głodówką depresji. Czy spotkał się Pan może z przypadkiem odstawienia leków z grupy stabilizatorów nastroju i neuroleptyków na czas głodówki? Chodzi o neuroleptyk o nazwie Zalaxa (olanzapina) i stabilizator nastroju Lit.  Z góry dziękuję za odpowiedz. Ewa  

[foto]

179. Nie, niestety... • autor: Roman Kam2018-06-20 12:30:03

... nie miałem kontaktu z takimi osobami, poza mną samym, ale je odstawiłem antydepresant jeszcze przed głodówkami.

Optowałbym za odstawieniem leku na czas głodówki, pod warunkiem, że stan przed wejściem na lek, nie był bezpośrednio zagrażający życiu.

Pojedynczy akt głodówkowy, nie wyleczy z depresji, proszę na to nie liczyć. Stałe praktykkowanie głodówek natomiast, jest dla uwikłanego w cywilizację współczesnego człowieka bardzo trudne, chociaż nie powiem, że niemożliwe.  

Doświadczenie głodówki jest w wypadku depresji (zahamowania) doświadczeniem na wskroś pozytywnym. Potrafi pokazać, jak wygląda świat zdrowych ludzi, niejako "od środka". Potem już trudno o tym zapomnieć i chociaż stan depresyjny powraca, to wspomnienie tego okresu psychicznego zdrowia motywuje i daje rodzaj trwałej nadziei.  

180. Trzustka • autor: Davidmurawski852018-07-02 22:47:59

Dzien dobryMam nie do konca wyjasnione problemy z trzustka.Pomimo wielu badan w tym najnowoczesniejszych lekarze nie potrafia mi przypisac konkretnej choroby,jest jedynie podejrzenie na przewlekle zapalenie trzustki.Jednak wg nich minimalnie przekroczona amylaza oraz lekki,tepy bol brzucha oraz luzne stolce to za malo zeby stwierdzic ta chorobe. Dieta trzustkowa mi nie pomaga ,czuje sie na niej tak samo jak podczas jedzenia normalnego czyli srednio. Dlatego zainteresowalem sie tematem glodowki bo ciekawym objawem jest u mnie to ze nie czuje glodu. Dwa razy w ciagu ostatnich 6 m-cy nie jadlem po 1 calym dniu i kompletnie nie czulem glodu.Myslalem moze na poczatku nad sprobowaniem glodowki 7 dniowej. Prosze o rade
[foto]

181. @David • autor: Roman Kam2018-07-06 05:39:01

Panie Dejwidzie, ja na Pana miejscu spróbowałem i nie żałuję. Sądzę, że jest Pan w rosnącej grupie ludzi z jakąś nietolerancją pokarmową. Dlaczego to zjawisko się nasila, nie podejmuję się odgadnąć - wrzucam Pana w ciemnno do worka "choroby cywilizacyjne". Choroby cywilizacyjne to z jednej strony choroby z przeżarcia, a choroby złej jakości żywności, z drugiej. Potem są jeszcze choroboskutki masztów telefonii komórkowej, czy skutki przerobu, wypychanych do Chin, plastikowych śmieci Europy, na śliczne, polarowe wdzianka. Te wdzianka są potem zjadane przez nas, jako mikrogranulki. My, mądrzy Europejczycy, zjadamy de facto własne śmieci. Jest także cała paleta obciążających czynników mentalnych, z których rosnącą obojętność na los drugiego człowieka i kamuflowaną niechęć, czy wręcz wrogość wzajemną - uważam za główne. W każdym razie jest z czego wybierać.

Krótka, pojedyncza głodówka odciąży Pana na chwilę od czynnika stresogennego, może pomóc w zorientowaniu się, co szkodziło - jednak nie doprowadzi do zmiany Pana myślenia i zachowania. Jeśli pragnie Pan trwałej zmiany, trzeba się będzie bardziej wysilić.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)