zdjęcie Autora

01 czerwca 2014

Jan Szeliga

z cyklu: Moja Twarda Ścieżka (odcinków: 80)

Retrit Twardej Ścieżki
Intensywny retrit Twardej Ścieżki - Brodki 5-11 listopada 2011r.

Kategoria: Twarda Ścieżka

« Łączenie praktyk Taniec w Świetle »

Jesienią 2011r. Wojciech Jóźwiak wyszedł z propozycją zorganizowania retritu Twardej Ścieżki.
Retrit miał się odbyć w dniach 5 - 11 listopada 2011r., w dobrze mi już znanych Brodkach położonych koło Mińska Mazowieckiego.
W programie retritu miały się znaleźć praktyki dobrze mi znane, takie jak:
szałas potu, marsze transowe, podróże przy bębnie, rozmowy z ogniem.
Miały tam też być praktyki całkiem dla mnie nowe: medytacje siedzące, w stylu zazen + kinhin, praca z pytaniem "kim jestem?", praca z avatarem oraz kontaktowanie się z wewnętrznymi postaciami: przewodnikiem, serwitorem.
Nie mogłem zaprzepaścić takiej okazji i pomimo bardzo intensywnego dla mnie okresu, który obfitował w różne warsztatowe doznania, postanowiłem wziąć w tym udział.

Brodki przywitały nas ładną jesienną pogodą. Na retrit przybyło, łącznie ze mną, 8 osób. Wojtka i Maję znałem z wcześniejszych działań na "Twardej Ścieżce". Pozostałe osoby poznałem dopiero teraz.


Pierwszy Szałas potu .

Pierwszego dnia na powitanie odbyliśmy szałas potu. W tym czasie, w Brodkach, stały obok siebie dwie konstrukcje do szałasu. Mniejszy - mogący pomieścić 8 osób, zbudowany przez Wojtka i większy - zbudowany przeze mnie na potrzeby moich pierwszych warsztatów w Brodkach. Pierwszy szałas (drugi też ) odbyliśmy w tym mniejszym szałasie.
Jak dla mnie to było dość ciasno i miałem wrażenie, jakbym siedział na samych kamieniach. Coś pewnie mam jeszcze do przerobienia z klaustrofobii? ;)
Po szałasie odbyliśmy dość długie podróże przy bębnie.

Drugiego dnia, po porannych rozmowach o wrażeniach z szałasu potu, wyszliśmy w teren na poszukiwanie swojego miejsca, gdzie mieliśmy przeprowadzić "rozmowy z Praojcem Ogniem". Jest to bardzo ciekawa praktyka, w której Ogień traktujemy jako partnera do rozmowy, a raczej partnera do wysłuchania naszego monologu. W czymś takim brałem już kiedyś udział na warsztatach w Pniewie. Jednak z tego co pamiętam - to tamta praktyka była nieco krótsza. Ja do swoich rozmów z Ogniem wybrałem miejsce przy szałasach potu. Pozostałe osoby porozchodziły się po całym terenie, by sobie w tych rozmowach nawzajem nie przeszkadzać. Praktyka trwała około 3 godzin i oceniam ją na bardzo dobrą i owocną.
Wieczorem, a właściwie już późno w nocy, zrobiliśmy medytację "zen-bez-zen" z chodzeniem, czyli kinhin, na deskach tarasu altany stojącej koło domu.
Przyznam, że jakoś nie przemówiła do mnie ta praktyka. Długotrwałe siedzenie w jednej pozycji jest dla mnie dość uciążliwe z powodu skrzywienia kręgosłupa, które mi dokucza od wczesnej młodości.

Trzeciego dnia zadawaliśmy sobie pytanie: "powiedz mi kim jesteś?".
Wyglądało to tak, że siedzieliśmy w kręgu z zawiązanymi oczami i po kolei kilka osób zadawało takie pytanie jednej osobie, a następnie przesuwaliśmy się z pytaniem o jedną osobę dalej.
Praktyka ta jest bardzo trudna dla naszego umysłu, który pracuje na wysokich obrotach, wymyślając ciągle nową odpowiedź na to pytanie. W pewnym momencie następuje przesilenie, gdy umysł już nie nadąża i wychodzą wtedy bardzo ciekawe rzeczy.
Praktykę robiliśmy przez cały dzień, z przerwą na prace przy układaniu drewna w szopie. Prace te dały nam chwilę wytchnienia od pracy z umysłem. Ogólnie praktykę uważam za bardzo dobrą, jednak dość ciężką dla przerabiających je osób. W tej chwili przy dłuższych warsztatach, które prowadzę, włączam ją do programu warsztatów. Z tego, co obserwuję, wiele się dzieje w czasie tej praktyki.

Czwartego dnia wstaliśmy wcześnie rano, aby pomedytować na polu, tzn. "na dworze". Później szliśmy marszem transowym kilka kilometrów przez las. Było to przygotowanie do pracy z Avatarem.
Avatar jest to postać z naszej przestrzeni wewnętrznej, która utożsamia nasz ukryty potencjał, czyli to, kim moglibyśmy się stać, gdybyśmy mogli sięgnąć po to, o czym czasami skrycie marzymy. Avatar posiada także nieograniczone możliwości kreacji rzeczywistości. Jedynie nasza wyobraźnia stanowi granicę tego, co może dokonać.
Przykładem takich możliwości jest dla mnie to, co wyprawia bohater filmu "Maska", którego zagrał Jim Carrey. Dobrym przykładem jest też film "Avatar" J. Camerona.
Z Avatarem pracowaliśmy w podobny sposób jak z pytaniem "kim jestem?". Było to dla mnie fascynujące ćwiczenie, gdzie mogłem puścić wodze fantazji i nacieszyć się tym, co mógłbym zrobić, gdybym posiadał nieograniczone możliwości.
Wieczorem odbyliśmy drugi szałas potu.

Piątego dnia dokończyliśmy pracę z Avatarem, a wieczorem, przy świetle księżyca, poszliśmy na bardzo długi marsz transowy. W sumie to chyba zrobiliśmy 10 km po leśnych drogach i ścieżkach. Do domku wróciłem dość mocno zmęczony tymi nocnymi wędrówkami.

Szóstego dnia, przed południem, zrobiliśmy jeszcze podróże przy bębnie i  rozmawialiśmy o naszych wrażeniach z dotychczasowych działań retritowych.
Tego dnia wypadała pełnia i miał się odbyć tradycyjny szałas na pełnię. Przyjechali więc nowi ludzie i wszyscy zajęliśmy się przygotowaniami do szałasu.


Szałas potu na pełnię. Na zdjęciu Wojtek, Ela, Maja.


Tym razem miało być więcej osób, więc postanowiliśmy przygotować większą konstrukcję do szałasu.


Na zdjęciu Wojtek, Jan (autor), Maja.

Jak się później okazało - w szałasie, który budowaliśmy na 12 osób, zmieściło się 17. W czasie tej ceremonii byłem ogniomistrzem i wnosiłem wtedy kamienie do szałasu. Za każdym razem przy wejściu musiałem sobie znaleźć miejsce, wywijając swoje ciało, w bardzo dziwnych pozycjach, pomiędzy sąsiednie osoby.


Podsumowując:

Udział w retricie był dla mnie ciekawym doświadczeniem. Wojtka znałem już od 10 lat i byłem na kilku jego poprzednich warsztatach. Myślałem więc, że nic mnie już nie zaskoczy. A jednak ten retrit był całkiem innym, nowym doświadczeniem. Stało się tak z kilku powodów.
Po pierwsze trwał prawie cały tydzień, a przy takiej ilości dni można stracić poczucie czasu i skutecznie odizolować się od świata zewnętrznego.
Po drugie - na niektóre praktyki przeznaczyliśmy prawie cały dzień, co okazało się bardzo interesujące jeśli chodzi o ich rezultaty.
Była to też dla mnie okazja, aby rzetelnie przerobić pewne praktyki, a ponieważ sam prowadzę warsztaty "Twardej ścieżki", postanowiłem niektóre z nich na stałe wpisać do programu moich warsztatów.

cdn...

Moja Twarda Ścieżka: wstęp na końcu

Warsztaty i praktyki Twardej Ścieżki, które prowadziłem i w których brałem udział.

Korekta przez: Radek Ziemic (2014-06-04)



« Łączenie praktyk Taniec w Świetle »

komentarze

[foto]

1. Dobra robota :) • autor: Wojciech Jóźwiak2014-06-01 22:21:06

Janku, przeczytałem. --- To przypomnienie Retritu Z Awatarem 2011 to kawał dobrej roboty!
[foto]

2. Dzięki Wojtku • autor: Jan Szeliga2014-06-01 22:29:22

Dzięki Wojtku, ale to przede wszystkim Twoja zasługa. Ja byłem tylko zwykłym uczestnikiem a Ty to wszystko wymyśliłeś i prowadziłeś.
Może jakaś powtórka by się przydała?

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)