Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

22 grudnia 2011

Paweł Brągoszewski

z cyklu: Samsara (odcinków: 8)

Reykavik jeszcze raz

Kategoria: Podróże i regiony

« Wikingowie Warlikowski, koniec i udręka w zaświatach »
Reykjavik wydaje się miastem w trzech wersjach: dla turystów, studentów i w końcu - dla Islandczyków. To prawdopodobnie najbardziej różnorodne etnicznie miejsce na wyspie. W samym centrum miasta znajduje się nie tylko kilka najpopularniejszych, wypełnionych sklepami i klubami ulic, ale także siedziba islandzkiego parlamentu. Parlament jest ascetycznie eleganckim budynkiem, wmontowanym wprost w ulicę, bez specjalnych murów, ogrodzeń, czy widocznych gołym okiem środków bezpieczeństwa.

Islandczycy, wciąż przeżywający kryzys lat 2008-2010, piszą nową konstytucję. Piszą dosłownie. Konstytucja powstaje na zasadach znanych z ruchu wolnego oprogramowania i jest tworzona przez wszystkich chętnych z całego społeczeństwa.

Jak każde miasto stołeczne w Europie, także Reykjavik posiada sieć sklepów z pamiątkami, w większości w samym centrum. Typowymi pamiątkami z Islandii są czapki z opadającymi na uszy klapkami, swetry z bardzo ciepłej i bardzo gryzącej wełny, kurtki przeciwdeszczowe i rękawiczki. W ciepłą czapkę chroniącą głowę i uszy warto zaopatrzyć się już pierwszego dnia pobytu na Islandii. Na wyspie wieje.

W knajpie w samym centrum Reykjaviku prezentowany jest cykl obrazów utrzymanych w komiksowej stylistyce. Prezentują one historię kryzysu finansowego widzianego oczami superbohatera: latanie, pelerynka, jaskrawe kolory. Nie udało mu się nic zdziałać.

Maraton w Reykjaviku przyciąga co roku kilka tysięcy zawodników. Ja mogłem czuć się wyjątkowy - wybuch wulkanu Eiafiadyajokudl wystraszył biegaczy i w 2010 w maratonie na Islandii startowało mniej niż tysiąc chętnych. Zawody były przygotowane perfekcyjnie a sama trasa prowadząca dookoła Reykjaviku okazała się rewelacyjna. Od osiedli domków jednorodzinnych, przez wybrzeże portowe, obok gigantycznych stosów sieci rybackich, po największy park miejski, a nawet obok latarni morskiej. Dopisała pogoda, trasa przepiękna: to pewnością najlepszy jak dotąd mój maraton.

Jak na co dzień odżywiają się Islandczycy - nie wiem. Turystom serwują syte, wysokobiałkowe posiłki, często łącząc jagnięcinę i ryby, np. w gęstych zupach. Słynne islandzkie przysmaki, od galarety z baranich jąder po gnijącego rekina - są jedzone jako tradycyjne dania, a turystom serwowane do zabawy. Kosztowałem rekina i okazał się zjadliwy, choć rzeczywiście cuchnący zleżałym moczem.

(zapiski z 2010, znalezione prz porządkach na koniec roku 2011)






« Wikingowie Warlikowski, koniec i udręka w zaświatach »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)