Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

03 maja 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie Sheldrake'a (odcinków: 17)

Czy w rezonans morficzny mogą wejść różne rzeczy?

Kategoria: Pytania i granice

« Czy u ludzi rezonans nie działa? Rupert Sheldrake i nowa joga Zachodu. Czy świat jest złudzeniem? »

Znalazłem kolejną lukę w koncepcji Sheldrake'a. Czy w rezonans morficzny mogą wejść różne rzeczy? Sheldrake mówi (pisze), że nie, nie mogą. Rezonans wg niego polega właśnie na tym, że np. rozwijający się zespół tkanek, powiedzmy liść pewnej rośliny, zostaje skutkiem tego rezonansu „zmuszony” do powtórzenia etapów rozwoju i osiąganego w każdym etapie kształtu na wzór wszystkich liści, które poprzednio, w przeszłości, robiły to samo. Sheldrake wielokrotnie podkreśla, że koniecznym warunkiem, żeby takie repetycje powiodły się, jest materiałowe podobieństwo „tego” liścia z „tamtymi”. (Oczywiście za „liść”, który tu jest tylko przykładem, możemy podstawić organizm, komórkę, molekułę lub sekwencję zachowań zwierzęcia w tym człowieka.) To materiałowe podobieństwo (mówi Sheldrake) jest zapewnione przez ten sam zestaw białek, więc ostatecznie, przez ten sam zestaw genów, czyli zapis DNA. (Chociaż w książce „The Presence of the Past” pisze o wzajemnie naśladujących siebie czyli morficznie rezonujących roślinach z Nowej Zelandii, które nie są ze sobą spokrewnione, więc i zestaw genów mają każda inny.)

Zresztą, właśnie to byłoby według Sheldrake'a głównym sensem genów: że zapewniają wspólną w danym gatunku materialną podstawę dla zajścia morficznego rezonansu. Wspólna podstawa dla rezonansu! - a nie jak twierdzi mainstream, pełny zapis informacji o pewnej żywej istocie. Inaczej mówiąc: kiedy geny zrobią swoje (dostarczą białkowego surowca), przychodzi to, co faktycznie formuje organizm: rezonans morficzny.

Tą swoją „nad-specyficznością” rezonans morficzny różniłby się od znanych dotąd rodzajów rezonansu, od innych zjawisk rezonansowych. Gdyż rezonans w zjawiskach elektromagnetycznych, akustycznych i partykularnych (dotyczących cząstek elementarnych) nie wymaga „materiałowej identyczności” rezonujących przedmiotów czy układów.

Struny głosowe śpiewaczki nie są materiałowo (ani, także, strukturalnie) identyczne ani nawet podobne do szklanki, która gdy wejdzie w rezonans z nimi, rozsypie się na okruchy. – Ani fortepian nie jest podobny do receptorów dźwięku w naszych uszach.

Radiowe anteny nadawcze (które widzimy na masztach) są całkiem różne od miniaturowych anten ferrytowych w odbiornikach i działają na innej zasadzie.

Generująca zmienne pole magnetyczne rura, do której wsuwa się pacjenta badanego tomografią, nie ma żadnego materiałowego podobieństwa do molekuł, np. wody, w jego ciele.

Szum termiczny na powierzchni Słońca nie ma materiałowego podobieństwa do cząsteczek roślinnego chlorofilu, które rezonansowo pobierają energię ze Słońca.

Cząstki rezonansowe, czyli superkrótko żyjące układy kwarków (które można uznać za „odbiornik” odpowiedniego rezonansu) nie są materiałowo podobne do zderzających się jąder, które je produkują.

Co jest więc wspólne, co łączy te przypadki „tradycyjnego”, energetycznego rezonansu? (– Czyli nie tego, który postuluje Sheldrake) – Wspólna jest często(tliwo)ść (frekwencja), oraz współzależna od niej energia. Ten „tradycyjny” rezonans poznajemy po tym, że przy pewnej częstotliwości „ssana” jest energia – z jednego układu do drugiego.

Czy można powyższe jakoś uogólnić i rozciągnąć na rezonans morficzny? Gdyby tak było, to za nadawanie i odbiór rezonansu morficznego odpowiadałyby jakieś przestrzenno-czasowe struktury bardziej abstrakcyjne niż materialna konkretność.

Materiałowe niepodobieństwo jest konieczne, żeby niektóre układy morficznie rezonujące mogły służyć jako „anteny morficzne” dla innych.

Morficzny rezonans pomimo braku materiałowego podobieństwa pozwoliłby rozciągnąć morficzny rezonans na astrologię i uzasadnić ją właśnie przez ten rezonans. Nadajnikiem tego rezonansu byłyby w takim razie „planety”, a właściwie stan nieba we „wnęce rezonansowej” którą tworzy przestrzeń wokół Ziemi; odbiornikami byłyby jakieś nieznane dotąd receptory rezonansu morficznego czyli tamte „anteny morficzne” w organizmach lub w (ludzkich) mózgach.

Tu jeszcze dodam, że astrologia cierpi na podobny defekt, co rezonans Sheldrake'a: tym defektem jest jej niemal ta sama nadspecyficzność. Chodzi o to, że „wpływ planet” odbierać mogą tylko ludzie poprzez swoje zachowanie, a nie np. jakieś obwody elektryczne. Gdyby w obu dziedzinach istniał rezonans pomimo materiałowego niepodobieństwa, i gdyby udało się go wykryć, to obie te dziedziny zostałyby wyzwolone z obecnego i trwającego uwięzienia w pułapce nadspecyficzności.

Czytanie Sheldrake'a: wstęp na końcu

O koncepcjach Ruperta Sheldrake'a na tle innych poglądów.

Książki czytane: Rupert Sheldrake, A New Science of Life, III wyd. 2009, The Presence of the Past, 1988.



« Czy u ludzi rezonans nie działa? Rupert Sheldrake i nowa joga Zachodu. Czy świat jest złudzeniem? »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)