Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

14 lutego 2016

Halina Wiśniewska

Rezygnacja z KK
Odejście

Kategoria: Religie

Jakiś czas temu postanowiłam wystąpić z KK z powodu przebudzenia i zrozumienia, iż nie chcę iść dalej tą drogą. Napisałam do KK pismo, w którym oznajmiłam, że moi rodzice zdecydowali za mnie i ochrzcili mnie w KK, a ja dziś jako dorosła osoba mam prawo decydować o sobie i nie chcę krzyżować Jezusa ani innych ludzi. Pragnę żyć z zgodzie ze sobą i chcę być wolna od wszelkich religii. W odpowiedzi na moje pismo do Kurii Biskupiej otrzymałam złowieszczy list, w którym były pogróżki i tego, co się później ze mną działo, nie sposób opisać. Mało nie zwariowałam. Wróciłam z płaczem do KK i dopiero się uspokoiło, lecz mam odczucie, że nadal coś się dzieje w moim życiu, jakby za karę, że chciałam odejść. Jestem świadoma zarówno, Kim Jestem, jak i dokąd zmierzam oraz po co tu jestem. Wprawdzie wróciłam, lecz tylko po to, aby zobaczyć, co jeszcze mogę zrobić, aby się uwolnić. Trochę chodziłam do KK, lecz pomału się wycofywałam, widząc obłudę i zakłamanie. W rezultacie całkiem przestałam uczestniczyć w życiu kościoła i przyjmować księdza. Przecież chodzi o świadome działania i wybory. Zrozumiałam bardzo wiele, lecz nie walczę. Akceptuję Wszystko Co Jest, bo tylko poprzez akceptację, zrozumienie i bezwarunkową miłość można rozproszyć ciemność. Pozdrawiam serdecznie. H.W.

Korekta przez: Radek Ziemic (2016-02-14)


komentarze

[foto]

1. Ciekaw jestem wrażeń-doświadczeń... • autor: Wojciech Jóźwiak2016-02-14 11:48:04

osób, którym udało się oficjalnie uwolnić od Kościoła Kat.
[foto]

2. Nie drażnić egregora! • autor: Jan Szeliga2016-02-14 13:08:02

KK to potężny egregor, która łatwo nie pozbywa się swoich niewolników!
Dlatego uważam , że jeśli ktoś nie jest wystarczająco mocny, to powinien sobie darować wszelkie oficjalne pisma do KK w tej sprawie.
Przykład który podała Pani Halina dobitnie nam to pokazuje.
Moim zdaniem lepiej byłoby to zrobić po cichu. Po prostu przestać chodzić do kościoła i zaprzestać całej "działalności religijnej".
Można jeszcze zdjąć pieczęcie nałożone w czasie przyjmowania kościelnych sakramentów i już można cieszyć się wolnością.
[foto]

3. A co to znaczy • autor: Radek Ziemic2016-02-14 18:39:39

że tego, co się później z Panią działo, nie sposób opisać?

4. > Ciekaw jestem... • autor: Nierozpoznany#2082016-02-15 12:41:02

> Ciekaw jestem wrażeń

Jest tego trochę na stronie apostazja.info:

http://apostazja.info/index.php/strona/19-swiadectwa

ale tam są głównie sprawy formalne. Na temat dechrystianizacji jest stary tekst krążący w sieci od wielu lat, np tu:

http://kochanezdrowie.blogspot.com/2014/12/4-dechrystianizacja.html

Do autorki: jeśli otrzymała Pani groźby należy je koniecznie upublicznić! Jeśli są karalne to podlegają ściganiu, jeśli nie - warto je opublikować aby ośmieszyć grożącego. Pomoże Pani w ten sposób także innym którzy są w podobnej sytuacji, bo mechanizm wpływu psychologicznego, stosowany przez tę firmę, zostanie obnażony.

Apostazja i dechrystianizacja są lekarstwem, co można docenić dopiero po latach wystąpienia z destrukcyjnej sekty, życzę powodzenia!



5. Odejście. • autor: Nierozpoznany#94232016-02-15 16:23:47

Od momentu kiedy napisałam pisma i chciałam się wypisać minęło kilka lat.Odpowiedzi od Kurii Biskupiej zniszczyłam.To co było napisane tak odebrałam gdyż dla mnie grożnie brzmiały.Niby nic takiego strasznego nie było napisane a jednak bardzo się bałam i coś się działo z moją psychiką.Miałam tak okropne poczucie winy,że mało nie oszalałam.Słyszałam jakieś głosy i miałam uczucie,że cały świat mnie potępia.Nie mogłam tego znieść.Całą noc płakałam i krzyczałam.Widziałam płonące stosy i ludzi ukrzyżowanych.Miałam wizje,że wszyscy mnie zdradzili a potem popełnili samobójstwa.Powyrzucałam wiele rzeczy,które dostałam od moich rodziców na klatkę schodową,bo bałam się bardzo,że mnie oskarżą o kradzież tych rzeczy i podadzą do sądu.Powyrzucałam też książki o duchowym rozwoju,które wcześniej kupowałam.Kiedy z płaczem wróciłam do KK i przeprosiłam za swoje zachowanie wszystko ucichło.Powoli wracałam do równowagi psychicznej.W duszy podziękowałam za wszystkie doświadczenia w KK gdyż zrozumiałam o co chodzi.Czytałam wiele na ten temat i zgodziłam się tym co przyszło do mnie jako wyjaśnienie.Jeśli przed zejściem w ciało fizyczne wybrałam ten kraj,tą rodzinę i tę religię,aby tego doświadczyć tylko o tym zapomniałam teraz kiedy odzyskałam świadomość tego Kim jestem nie mogę odchodzić w złości czy nienawiści,lecz odejść świadomie i z wdzięcznością za wszystkie doświadczenia.Ponadto wszystko to było potrzebne gdyż ciało ludzkie nie wytrzymałoby takiej ilości światła i tak wysokich wibracji.Wszystko zaczęło mi się układać w logiczną całość i odpuściłam sobie wszelkie żale czy urazy do KK.Zamiast tego pojawiła się wdzięczność i bezwarunkowa miłość. inaczej.Pracowałam nad sobą i czułam się coraz lepiej.Wtedy dopiero można poczuć wolność i powoli iść swoją drogą bez czepiania się religii czy innych ludzi.Pojęłam,że wszystko jest we mnie i zaczęłam zmieniać moje postrzeganie świata.Przestałam chodzić do KK,lecz z innymi intencjami.Dotarło do mnie,że wcześniej nie byłam gotowa do odejścia z KK.Jak przestałam obwiniać KK za to co działo się w moim życiu poznałam prawdę.Dopiero teraz czuję się wolna,bo przestałam uciekać i bać się.Nie przyjęłam także księdza,lecz nie mam z tego powodu poczucia winy i nikt mnie nie pyta dlaczego tego nie zrobiłam.To dla mnie jest wolność i o to przecież chodzi,że jestem tym kim się czuję,że jestem.Przestało mieć to dla mnie jakiekolwiek znaczenie czy gdzieś w kartotekach KK jest imię i nazwisko,którego obecnie używam.Jestem CZYSTĄ ISTOTĄ DUCHOWĄ,która nie ma początku ani końca .To ja świadomie tworzę swoją rzeczywistość tu i teraz.Połączenie z Wyższ
[foto]

6. To straszne • autor: Jan Szeliga2016-02-15 17:05:31

Straszne jest to co piszesz i bardzo Ci tego współczuję.
Tym bardziej popieram wypowiedź Inqbusa aby takie pogróżki upubliczniać!

7. Odejście. • autor: Nierozpoznany#94232016-02-15 17:44:10

Teraz patrzę na to jak na doświadczenie do wzrostu,które nie budzi już we mnie lęku ani poczucia winy.Uważam,że jest to moje indywidualne doświadczenie,które pokazuje co jest we mnie,gdyż moja koleżanka w tym samym czasie chociaż wcale się umawiałyśmy też wypisywała się z KK nie miała z tym żadnego problemu.Ksiądz,który przyjmował od niej dokumenty podał jej rękę i rozmawiał z nią z kulturą i bez żadnego straszenia.
[foto]

8. A ja nie wychodzę • autor: Przemysław Kapałka2016-02-16 19:21:05

Bo nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Z KK po prostu nie utrzymuję kontaktu i tyle. Może do czegoś nie dojrzałem, ale nie sądzę, żeby fakt formalnego odejścia coś dla mnie zmienił.


9. trudny los ateisty katolickiego • autor: Jerzy Pomianowski2016-02-16 20:47:07

Miałem problem gdy poszedłem załatwiać pogrzeb matki. Nie wiedziałem czy do księdza zagaić "dzień dobry" czy jakoś inaczej. Mama organicznie nie znosiła katolicyzmu, co dziwne bez żadnego konkretnego powodu. Jakoś instynktownie. Jednak świecki pogrzeb bardzo jej się nie podobał " taki ponury i smutny, i nagrobek jak dla psa czy komunisty".
No i jak spytać o cenę?
Ksiądz nawet nie wspomniał o pieniądzach, więc spytałem"chyba należy się ofiara?".
On na to "to jak pan uważa". Cos tam bąkałem że skoro praca to i płaca, czyli ta ofiara jak najbardziej...
Ciężka sprawa.

10. Zawsze wzruszają mnie... • autor: Nierozpoznany#2082016-02-17 20:48:30

Zawsze wzruszają mnie opowieści o kapłanach, co nie wiedza gdzie oczy schować gdy rozmowa schodzi na temat pieniędzy. W Warszawie sytuacja jest prostsza - stawka na cm. północnym - 900 stów. Bez dyskusji, albo wyjazd. Za obsługę kościelną, obsługa cmentarna i inne niuanse to osobne koszta, bardzo wysokie zresztą i skrupulatnie liczone, żeby obedrzeć sieroty i wdowy do gołej skóry pod egidą państwa polskiego. Ale zostańmy przy kościelnych. W ciągu roku wzrost na 900 z 850 czyli 6%, więcej niż oficjalne dane na temat inflacji, ale ja bardziej wierzę tym kościelnym, akurat na forsie znają się jak nikt. Za to otrzymujemy mszę i marsz kapłana nad grób. Pogrzeby są co pół godziny, fabryka. Dostaje się pokwitowanie z pieczęcią, że nastąpiło przyjęcie pogrzebu oraz ofiary - darowizny na cele kultu religijnego, co o ile wiem, nie jest opodatkowane. Mam wieści z pierwszej ręki bo niedawno uczestniczyłem w pogrzebie. Ale cóż, chcesz iść do nieba - płać. Jeszcze ciekawostka. Nie można tak po prostu iść sobie do nieba z dowolnego cmentarza, trzeba mieć zgodę z parafii zameldowania, czy jak to się tam nazywa. Tu opłata jest dowolna, co łaska, powiedzmy dwie dychy za papier, żeby nie było siary przed ludźmi.
I tak, ziarnko do ziarnka, buduje się chwała tego świata...

[foto]

11. Prywatne cmentarze • autor: Wojciech Jóźwiak2016-02-17 22:30:09

Dlatego powinny być prywatne cmentarze. Uważam, że sprawa jest warta tego, żeby zebrać chętnych ludzi, poznać know-how, czyli stronę prawną i administracyjną tej sprawy, kupić odpowiednią ziemię i zacząć się chować z dala od CZARNEGO. Taki cmentarz powinien być prywatną fundacją albo stowarzyszeniem z udziałowcami. Szczegółowe zasady kogo i jak chować zostawiamy poszczególnym Towarzystwom Cmentarnym.
Mnie by interesowało takie, które nie interesuje się religią ani innymi poglądami chowanego, ale jest 1 podstawowy warunek: tylko po kremacji, żadnego gnijącego mięsa w gruncie.
To by ostro ograniczyło udział Czarnych i ich poddanych.
[foto]

12. nie jest lekko się uwolnić od KK • autor: Arkadiusz2016-02-18 07:39:18

My z żoną wypisaliśmy syna z religii w tym roku szkolnym (2 klasa), a pani katechetka wyjechała do dziecka z tekstem: "Nie boisz się Pana Boga? Nie kochasz Boga?". Brzydki emocjonalno-duchowy (czy jak to nazwać) szantaż wobec małego dziecka. Potem wielokrotnie nagabywała go jeszcze na korytarzu. Uważają, że mają monopol na Boga i duchowość. A Państwo umywa ręce jak Piłat. Miała być etyka w szkołach i coś nie widać.
[foto]

13. Nie jest lekko się uwolnić • autor: Wojciech Jóźwiak2016-02-18 07:49:45

Jeden z mnóstwa przykładów, że KK = przemoc. Religia strachu, zastraszania, szantażu, poniżania, wykorzystywania czyjejś słabości. To wszystko nie incydentalne, ale wpisane w system i metodę. Błe...
A poza tym, powinno być jakieś NGO monitorujące takie przypadki, jak z synem Arkadiusza i przywołujące katów-katechetów do porządku.

14. taak • autor: Nierozpoznany#57362016-02-18 12:10:13

Niezły temat. Tylko jeden raz towarzyszyłem w drodze wyjścia z KK na wolność, ale człowiek, któremu pomagałem wg mojej oceny nie jest jeszcze wolny od indoktrynacji jaką przeszedł kiedy był dzieckiem, co jest trudne do przepracowania - tacy już jesteśmy, jako gatunek ludzki mamy tą cechę by szanować autorytety z dzieciństwa, przeżyliśmy bo byliśmy posłuszni - naszych rówieśników, którzy nie słuchali się bezwzględnie starszym w jaskiniach pożarły lwy i krokodyle. Tak czy inaczej moje gratulacje.
[foto]

15. Nie występuję c.d. • autor: Przemysław Kapałka2016-02-18 20:38:57

Po przeczytaniu tych wszystkich komentarzy i tego artykułu o dechrystianizacji postanowiłem postąpić przekornie. Otóż ja, choć od dawna nie praktykuję religii chrześcijańskiej, a w ich obrzędach biorę udział tylko z okazji ślubów i pogrzebów, nie żałuję ani tego, że w tej religii pozostawałem przez 25 lat, ani tego, że przystąpiłem do sakramentów i jakoś nie czuję na sobie ich szkodliwego działania - z wyjątkiem pokuty. Myślę, że w ogólnym rozrachunku dobrze mi to zrobiło. Szczególnie, że za moich młodych lat nie miałem innej alternatywy dla jakiej takiej duchowości i poszukiwaniu wyższych przeżyć, a kiedy taka alternatywa się pojawiła poszedłem sobie. Co więcej, jeszcze przez dłuższy czas jeździłem na czuwania modlitewne tam, gdzie były prowadzone dość sensownie, i zdarzyło się tam kilka rzeczy bardzo ważnych. Bardzo źle mi zrobiło tylko imię, jakie sobie dobrałem do bierzmowania, ale tego imienia nikt mi nie narzucał, sam je sobie idiotycznie dobrałem. Na KK nie potrafię spojrzeć obiektywnie, ale nie sądzę, żeby miał on tylko złe strony.

16. Psychomanipulacja ze strony KK • autor: Nierozpoznany#94262016-02-18 23:19:39

Jak byłam około 10-letnim dzieckiem (sama przestałam chodzić na religię) miałam bardzo podobną sytuację co syn Arkadiusza. Tyle, że nie byłam ciągana i zastraszana przez katechetkę, ale przez dzieci, które do mnie przysyłała (religii nie było jeszcze w szkole). I natrętne pytanie: "Dlaczego, dlaczego?", żeby się dowiedzieć, do jakiej konkurencji odeszłam. Nie mieściło się w głowie zindoktrynowanym umysłom, że można być po prostu wolnym człowiekiem. Słudzy Czarnych Panów wyciągają swoje łapska i nikt nigdzie nie przygotowuje nas na techniki psychomanipulacji, które stosują. To szokujące, że Arkadiusz nie przewidział tego szantażu i nie przygotował swojego dziecka na atak odpowiedziami: PROSZĘ PRZESTAĆ STRASZYĆ! Nie ma pani do tego prawa i jak będzie pani nadal to robić, moi rodzice przygotują wobec pani pozew! KK nie ma monopolu na prawdę (bo nikt nie ma!). Bóg jest wszędzie, także tu gdzie teraz stoimy, nie potrzebuje wobec tego pośredników. I na pewno nie trzeba się go bać. Tylko osoby z mózgami zindoktrynowanymi religijnie się boją, bo KK wdrukował im strach do mózgu. Jestem bliżej sił wyższych od pani, bo nie mam zindoktrynowanego religijnie mózgu (nie mam blokad na umyśle). Głupia kobieto ze zindoktrynowanym religijnie, zaczopkowanym mózgiem, czemu straszysz? Gdzie twoja miłość do bliźniego? Moi rodzice rozwijają się bez pośrednictwa Czarnych Panów w czarnych sukienkach odbierających ludziom godność, siłę i moc w czarnych boksach. Ja też będę się tak rozwijać. W przeciwieństwie do pani będę niezależnie myślącym człowiekiem, wolnym od indoktrynacji religijnej KK. To dosyć ostre, ale przynajmniej JEDNO TAKIE ZDANIE nie pozostawiłoby dziecka bezbronnego wobec ataku KK. Ja musiałam sobie ze sługusami Czarnych Panów sama poradzić. Działałam intuicyjnie, dałam radę, ale byłoby mi dużo łatwiej, gdybym wtedy miała jakąkolwiek teoretyczną podbudowę, jakiekolwiek wsparcie. Aha, jeszcze niedługo później pole egregorialne KK wyciągnęło do mnie swoje łapska w postaci mojej babci, która na jakiś czas przyjechała się mną opiekować. ′Sprytnie′ udawała, że nie wie jak dojść do kościoła, a potem jak ją przed nim zostawiłam protestowała tupiąc nogami. Jak dzisiaj sięgam pamięcią wstecz do tych wszystkich prób zapędzenia mnie w kozi róg, z powrotem do czarnego boksu i odcięcia od Źródła, to ogarnia mnie ogromne, niewyobrażalne OBRZYDZENIE. To straszne, że nikt z tym nic nadal nie robi (minęło tyle lat od mojego przypadku!), nikt nie rozpracował technik psychomanipulacji, nikt nie uczy jak się przed nimi bronić.
[foto]

17. CZY NALEŻY WYSTĘPOWAĆ • autor: Radek Ziemic2016-02-18 23:20:02

Ja poszedłem się wypisać do księdza, w czasach, w których jeszcze Internetu nie było, albo ja go nie miałem. Ale jak patrzę z perspektywy lat, to, po pierwsze, moje rytualno-emocjonalne bycie poza kościołem i moja niechęć do niego niewiele miały wspólnego z nim samym. Po drugie, zgadzam się z Przemkiem, KRK ma nie tylko złe strony, podobnie jak inne chrześcijańskie religie. Po trzecie wreszcie, bez znaczenia jest, czy ja się wypiszę, czy nie, choć może to kiedyś zrobię, ważne jednak są moje emocje, chodzi o ty, by nie żywić złych emocji, bo szkodzi się samemu sobie. 
[foto]

18. każdy robi to co czuje • autor: Arkadiusz2016-02-19 07:54:51

Lepiej uszanować cudze doświadczenia i nie oceniać ich, bo każdy ma je inne. Ja przykładowo nie jestem na wojennej ścieżce z KK, wielu moich bliskich chodzi do kościoła, nikogo do niczego nie namawiam ani niczego nie odradzam. Są jednak osoby, jak choćby tutaj Halina czy Joanna, które musiały przejść przez radykalne wyjście z KK, widocznie tak musiało się to odbyć, było to zapewne niezbędne. Wszystkie drogi prowadzą do boga, jedne są dłuższe inne krótsze. Wydaje mi się, że droga kościelna jest dłuższa, ale mogę się mylić. W kościele nie podoba mi się walka z grzechem (Cieniem), jest w tym jakieś masowe wypieranie i projekcja na innych, nie lubię tego.
[foto]

19. @Arkadiusz • autor: Radek Ziemic2016-02-19 09:04:15

Zgadzam się zupełnie. Natomiast to, co mi się nie podoba, i co moim zdaniem czyni obraz Boga w Kościele Katolickim TOKSYCZNYM, jest uwikłanie duchowości we WŁADZĘ oraz swoista mentalno-duchowa WYGODA, to podawanie "do wierzenia" na tacy dogmatu.
[foto]

20. @joanna_w_tarace • autor: Przemysław Kapałka2016-02-19 14:02:17

Odnośnie babci: Trzeba było wziąć ze sobą książkę do czytania, babcia sama by Cię wyprawiła do domu. A z tym straszeniem, to po co odpowiadać też straszeniem? Nie boisz się Boga? Jak mogę bać się tego, który według was samych jest miłością? Bać to się mogę szatana, choć też nie bo on nie jest dla mnie groźny. A jak jeszcze nie rozumiecie, to moi rodzice przyjdą i to wytłumaczą, najlepiej na lekcji. A dlaczego? Bo stwierdziłem, że tu już się nie rozwinę (tak przynajmniej było w moim przypadku). Ogólnie: nie złością, tylko dowcipem.

21. KK odcina od Wyższej Jaźni i Źródła • autor: Nierozpoznany#94262016-02-19 14:08:59

Arkadiuszu, Radku, jakim cudem przebywanie w sekcie KK może prowadzić do Sił Wyższych, skoro ta instytucja praktykami czarno-magicznymi (chrzest i następne) blokuje dostęp do Wyższej Jaźni (na poziomie czakry korony) i odcina dostęp do Źródła? Jak bardzo trzeba mieć wyprany mózg, żeby nie widzieć, że w czarnym boksie nie ma żadnego ducha świętego? Że najważniejsze jest bycie podporządkowanym funkcjonariuszom KK, a wartości są na dalekim miejscu? Mistyk śniący progresywnie Jarek Bzoma napisał w swoim blogu, że osoby przebywające w polu KK mogą dotrzeć w swym rozwoju tylko do poziomu 6-go struktury świadomości (i to chyba niecałego), następne 6 poziomów jest dla nich niedostępne (szczegóły u mistyka). Z moich obserwacji wynika, że osoby takie nie mają np. dostępu do 3-go oka, czyli nie widzą jasno, nie potrafią nie jasno-widzieć, nie mają snów-wizji, nie mają możliwości pracy ze swoją strukturą świadomości na wyższych poziomach, nigdy nie zniosą żadnej brzydkiej matrycy psującej życie która występuje na poziomie 10-tym. Co to za rozwój? Bardzo ułomny...
[foto]

22. @joanna_w_tarace • autor: Radek Ziemic2016-02-19 14:16:44

Niestety / na szczęście świat nie jest taki prosty. TAK MYŚLĘ, to moje zdanie.

Myślę też że w K(R)K można znaleźć dobro, pomagać innym, dotykać Tego, Co Niepojęte. To nie jest moja droga. A to nie jest moją zasługą. Tak się stało, a ja dorastam do tego, by uczynić to wyborem.

Ale chcę to zrobić spokojnie, ŚWIADOMIE, radośnie, z wdzięcznością.

Dziękując Bogu / Bogom / Duchowi / Duchom że nie jestem katolikiem. Pisze to bez ironii i złośliwości.

23. dotykać tego co niepojęte - do 6-go poziomu • autor: Nierozpoznany#94262016-02-19 14:26:49

Radku, cyt. "w K(R)K można znaleźć dobro, pomagać innym, dotykać Tego, Co Niepojęte." Moja odpowiedź: Tak, ale tylko do 6-go poziomu struktury świadomości. Potem  jest blokada. Oczywiście że w KK można się rozwijać, bo jakby w ogóle nie było można, to ludzie by to zauważyli i przestali chodzić do kościołów. Instytucja KK to sprytna sekta.
[foto]

24. @joanna_w_tarace • autor: Radek Ziemic2016-02-19 14:38:46

Staram się nie patrzeć poprzez żadną "doktrynę". Nie wiem, ile świadomość ma poziomów, podobnie jak nie wiem, jaka jest jej struktura (nie jestem psychologiem, psychiatrą, neurofizjologiem). Choć zgadzam się z tezą o sekciarstwie KRK. Tak, to wielka sekta, ale jej sekciarstwo wynika z dogmatyzmu.

25. do Przemysława i Arkadiusza • autor: Nierozpoznany#94262016-02-19 14:53:44

Do Przemysława - Twoja metoda postępowania z moją babcią nie sprawdziłaby się. To była kobieta z bardzo prostym, chłopskim, zindoktrynowanym religijnie mózgiem, działająca w sposób przemocowy (trzeba chodzić do KK i koniec) i już wtedy nie miała u mnie autorytetu. Generalnie bardzo dużo starszych pań jest bezwiednymi sługami Czarnych Panów. W liceum też wychowawczyni usiłowała w dziwny sposób wymusić na mnie chodzenie na religię (obrzydliwe to było). Musiałam się udać do nadzorczych instytucji oświatowych, żeby ją uświadomić co do moich praw i w ten sposób uciszyć. Jak tylko funkcjonariusze KK zobaczą, że zniknęliśmy im z kartotek, od razu nasyłają na nas swoje sługi. Presja zapędzania do czarnych boksów pojawia się co jakiś czas. I syn Arkadiusza też jeszcze będzie zapędzany/ straszony w pewnych odstępach czasowych: "Nie dostaniesz sakramentu bierzmowania, nie dostaniesz ślubu etc."
[foto]

26. Poziomy • autor: Przemysław Kapałka2016-02-19 17:17:06

Nie wiem, jak to jest z tymi poziomami świadomości, i uważam to za mało istotne. Ale zanim się przejdzie do poziomów wyższych, to może najpierw warto dobrze ugruntować się w niższych? Na mnie przyszedł moment, że moje dalsze pozostawanie w KK nie miało sensu. Ale zanim to nastąpiło, nie sądzę, żebym pozostając poza nim mógł osiągnąć taki postęp, jaki osiągnąłem razem z nim. I jakoś nie czuję nad sobą żadnych klątw ani zamknięć. To, czy je czujemy, i czy czujemy presję, chyba w dużym stopniu zależy od nas samych.

27. Ciekawostka polityczna • autor: Nierozpoznany#94262016-02-19 18:08:53

Najpierw do Przemysława: z Twojej wypowiedzi wynika, że pozwala się bez problemu odejść dorosłym; dzieciom/ młodzieży się na to nie pozwala, zarzuca się lasso/ smycz i koniec kropka (jest to tragiczne). A skoro ja poczułam ′smród′ KK na poziomie ciał subtelnych, to znaczy, że u mnie, 10-letniej dziewczynki już wtedy wykształciła się czakra 3-go oka.
Ciekawostka polityczna: Imperator rządzący naszym krajem bezproblemowo używa czakry 3 oka do zdobywania i utrzymywania władzy. Co zaskakujące, może też mieć dostęp do wyższych warstw świadomości, ponieważ potrafi stworzyć pole (pola mocy) pracujące samoistnie dla niego. Jedno z tych pól ′przyprowadziło′ (samoistnie, bezwiednie) do niego i całej opinii publicznej dokumenty obciążające jego śmiertelnego wroga L.W. Charakterystyczne jest, że to Imperator trzyma w garści Czarnych Panów i im płaci, żeby siedzieli cicho, a nie odwrotnie. Natomiast podwładni imperatora: mężczyzna i kobieta takich umiejętności w ogóle nie posiadają, czakry 3-go oka mają całkowicie nieaktywne, może ich w ogóle nie mają (?). Są całkowicie we władaniu zarówno Czarnych Panów, jak i Imperatora, stuprocentowo manipulowalni. Nie widzicie tych zależności?
[foto]

28. Co do ciekawostki • autor: Przemysław Kapałka2016-02-20 08:27:31

Ja nikogo nie pytałem o zdanie, tylko po prostu odszedłem. I nie obnosiłem się z tym - jak temat wyszedł przyznawałem się, ale nie rozgłaszałem naokoło, że odszedłem. A takich, którzy próbowali mnie nawracać, bym nie zliczył, tyle, że zwykle szybko tracili ochotę do rozmowy. Przyczyn, dla których nie miałem większych kłopotów, może być wiele, główne są chyba takie, że na to nie pozwalałem.

Drugiej części poprzedniej wypowiedzi nie rozumiem, ale nie szkodzi, nie muszę jej rozumieć.

29. Paradoks technik psychomanipulacji kościoła katolickiego • autor: Nierozpoznany#94262016-02-20 14:45:42

Do Przemysława: Ja też nikogo nie informowałam, nie wypisywałam się oficjalnie, etc. ale luka w kartotece/ na świadectwie równała się konieczności nagabywania :-((

Podsumowanie paradoksu technik psychomanipulacji KK:
1) Najpierw KK odcina od Źródła poprzez chrzest na poziomie czakry korony
2) Następnie KK utożsamia ′chodzenie do Kościoła i odwiedzanie czarnych boksów′ z dostępem do Boga czyli Źródła
3) ponieważ wierni są przez kolejne sakramenty/ pieczęcie odcinani od Źródła, to bez względu na to ile by się nie modlili, nigdy ′nie mogą się do niego dostać′. Nie rozwijają zdolności jasnowidzenia, medytacji, pracy ze swoją strukturą świadomości; nie mają snów wizyjnych itd. W rezultacie:
4) Wierni wierzą w doktrynę utożsamiającą Duchowość z instytucją KK i DO CZASU traktują to jako pewnik, ponieważ
5) W pewnym momencie dusze niektórych ludzi próbują ′wydostać się na wolność′, poza 6 dozwolonych poziomów rozwoju w ramach pola egregorialnego KK. Dusze widzą, że ′coś tu nie gra′. I wtedy zaczyna dziać się ′cyrk′, który opisała pani Halina, którego źródłem są opisane wcześniej blokady na umyśle/ pieczęci. W szczególności dusze niektórych ludzi próbują ′przebić się′ do poziomu 10-go, czyli poziomu na którym np. usytuowana jest m.in. miłość. A tak się składa, że na tym poziomie ′siedzą sobie′ matryce czyli sposoby tworzenia bliskich relacji. Oznacza to, że jeżeli związek naszych rodziców był nieprawidłowy/ toksyczny, to kształtuje się w nas taka sama matryca i wybieramy partnerów, z którymi odtworzymy dokładnie taki sam rodzaj relacji. Dopóki osoba taka nie wypracuje sobie technik pracy z własną duszą na poziomie 10-tym, to nie przeformatuje tej matrycy i kolejne bliskie relacje będą tak samo nieprawidłowe. A teraz kwintesencja: Właśnie o to chodzi instytucji KK, żeby CIERPIEĆ, NIEŚĆ SWÓJ KRZYŻ przez życie, tak jak to się dzieje w życiu osób tworzących wadliwe relacje na podstawie wadliwych matryc. Usunięcie wadliwie działających matryc na 10-tym i innych wyższych poziomach zmniejsza cierpienie. A to już jest bardzo Czarnym Panom nie w smak.
Dla zainteresowanych: Jak się dostać do 10-go poziomu? Stosując techniki opisane w blogu/ książkach przez Jarka Bzomę lub synchronizując ciemną i jasną stronę swojej osobowości. Wtedy wszystkie pieczęcie rozpadają się, ulegają unicestwieniu. U mnie ten proces dokonał się przy okazji pewnych zdarzeń w moim życiu.

Pani Halino, cieszy mnie, że osiągnęła Pani spokój Ducha.
[foto]

30. Joanno • autor: Przemysław Kapałka2016-02-20 15:48:57

Joanno, daj sobie spokój z tymi poziomami, bo widzę, że przesłania Ci to istotę sprawy. Zawsze mi się wydawało, że informacja, na którym jesteśmy poziomie i na który się próbujemy dostać, największe znaczenie ma dla ego. Zamiast myśleć o poziomach pomyśl o tym, co masz do zrobienia.

A odnośnie tego wywodu na temat wpływu KK, to mogę powiedzieć tyle: Znam i znałem wielu takich, którzy przyjęli sakramenty, związków z KK się nie wyparli, a pod względem jasnowidzenia, medytacji i innych umiejętności osiągnęli znacznie więcej, niż jest to osiągalne dla wielu obecnych na tym forum (również dla mnie, świadomość tego powstrzymuje mnie od wydawania radykalnych sądów). Swego czasu pewien wybitny olsztyński radiesteta, nieżyjący już, potrafiący bardzo wiele, przez samych księży był podawany jako przykład dobrego katolika, choć musieli znać jego przekonania bo on się z nimi nigdy nie krył. Polecam też przykład ojca Klimuszki, innych, kto zechce, ten znajdzie więcej. Jeśli coś przeszkadza w rozwinięciu świadomości, to znacznie bardziej, niż wpływ jakiegokolwiek kościoła, jest to nasza zapiekłość, czy wręcz nienawiść, jaką w sobie mamy. Tego trzeba się wyzbyć niezależnie od tego, ile zła nam wyrządzono. Zresztą po dobrym przeanalizowaniu tego i tak pewnie się okaże, że najwięcej zła wyrządziliśmy sobie sami.

31. Komentarze zamieściłam dla osób w sytuacji podobnej do pani Haliny • autor: Nierozpoznany#94262016-02-20 16:30:18

1) Poziomy rzeczywiście istnieją i zbawienne jest móc/ umieć z nimi pracować. 2) Fakt, że są myślący i/ lub medytujący funkcjonariusze KK, cieszy oczywiście, ale nie zmienia tego, że całość działań KK wywołuje destrukcyjny/ ograniczający rozwój wpływ na dusze wiernych. I to właśnie te działania/ zastraszanie/ techniki psychomanipulacji budziły moje obrzydzenie. Jeżeli ktoś nie doświadczył tego uczucia w kontakcie z KK, nie będzie miał potrzeby czytać powyższego artykułu i komentarzy pod nim. Ja swoje komentarze zamieściłam dla tych, którzy też poczuli, że ′coś tu śmierdzi′ i chcą pójść dalej.

32. KK gnoi swoje własne podwładne • autor: Nierozpoznany#94332016-02-22 00:36:41

[foto]

33. A ja wlaśnie... • autor: Roman Kam2016-02-22 01:55:05

... zacząłem praktykować w KK. Trwa to już prawie rok w realiach polskiej wsi. Przeszłość bywała różna. Ogólnie przez całe moje 56-letnie życie w KK mnie nie było. Jako dziecię trochę krnąbrne, już w wieku lat czterech lub pięciu wykrzyczałem swej Babci Leokadii: do diabła z tym kościołem! Znając jej głęboką religijność, wiedziałem, że  strzelam celnie. Oj! Nie było to fair. Potem miałem inne "strzały". Co mogę powiedzieć? Czerpię z tych praktyk wiele pożytków. Z przyjemnością odkryłem, że mogę brać z tej tradycji to, co mnie odżywia - jest "wodą zycia" jak nazywał to Jezus z Nazaretu. Nikt mnie do niczego nie zmuszał, nie czuję, by cała instytucja ze swą "władzą" usiłowała wywrzeć na mnie, jakikolwiek siłowy wpływ. Nie czuję, by to było w stosunku do mnie możliwe. Ze swej decyzji jestem ogromnie zadowolony. Tam jest tyle dobrego, można z tego korzystać i samemu coś do tego dobra dodawać. Nie trzeba wiele. Podanie ręki obcej osobie obok mnie, przyjazne spojrzenie sobie w oczy, możliwość i chęć przełamania bariery, kiedy tego chcę, bo przecież nie muszę. Drobiazgi. Łatwiejsza praca nad sobą, jakiś punkt odniesienia moralnego. Kościół jest dla mnie świetnym miejscem do medytacji. Nie chodzi tylko o muzykę i witraże - raczej o tradycję i czas tutaj, bardziej "historyczny". Rytuał nie jedzenia mięsa w piątki, bardzo mi odpowiada, przenosząc mnie zapewne z poziomu minus pięć do poziomu kauzalnego minus dwa. Współczesność w obecnym kształcie mocno redukuje refleksję. Według mnie, KK jest obecnie jedyną, istotną w skali społecznej instytucją, idącą pod prąd tego trendu, instytucją walczącą o refleksję nad swoimi wyborami, zachowaniem, relacjami, odpowiedzialnością itd. Mistycy KK nie są mniej czy bardziej mistykami, niż mistycy innych wyznań. W Biblii roi się od sprzeczności, ale też jest bezmiar tego, co ogólnie nazywamy "ludzką kondycją". Jest tam wiele wzniosłych świadectw zmagań ducha, piękna człowieka przejawiającego się w pielęgnowaniu wartości czy to dogmatycznych, czy własnych. 
Każdy może na wybranej drodze znaleźć to, czego potrzebuje. Nie ma dróg doskonałych. Każda ze ścieżek ma problem z przejawianiem się wysoko zaawansowanych uczniów. Raz na kilka pokoleń pojawia się ktoś rzeczywiście znaczący u Żydów, Muzułmanów, Hinduistów,  Buddystów, Chrześcijan. Zrozumiałem, że chociaż mnie ochrzczono w dzieciństwie (proszę nie mówić, że wbrew mojej woli, bo to śmieszne), to dzisiaj, kiedy jestem dorosły, jesteśmy tylko ja i mój Bóg. Jest tylko intymna z Nim relacja, wynikła z mojego i tylko mojego, wyboru. <tu przycięcie gaduły>

34. Franek • autor: Nierozpoznany#57362016-02-22 14:21:36

Kiedyś kiedy mocowałem do szczytu drewnianego domu znajomej "rece boga" wydłubane przeze mnie w lipowych deskach przyszła wlaścicielka - Katarzyna z dwuletnim Frankiem na rękach, stwierdziłem: "Franek taki usmiechniety i zdrowy pewnie dlatego, że nie chrzczony", pani Kasia odpowiedziała prosto: "jak trzeba być złym czlowiekiem by taką krzywdę robić swojemu dziecku". 

35. Sekta ujawnia swe prawdziwe oblicze gdy z niej wychodzisz • autor: Nierozpoznany#94262016-02-22 15:59:02

Romanie, zacytuję wypowiedzi BYŁYCH zakonnic z powyższego linku: "zakon to sekta", "pranie mózgu". Celowo podkreśliłam słowo ′byłych′ bo tak się składa, że osoby, które wciąż są w sekcie, nie WIDZĄ tego, że są w sekcie. Nie widzą np. że wciąż i bezustannie pozbawiani są mocy na poziomie czakry serca, gdy są zmuszani do odczuwania wyimaginowanej winy przez powtarzanie ′moja bardzo wielka wina′. Nie widzą również podobieństwa składania raportu ze swoich grzechów do składania tzw. samokrytyki w systemach komunistycznych, obecnie w Korei Północnej. Nie czują, że odbiera im się w ten sposób siłę i godność. Tak jakby mieli jakąś zasłonę na umyśle, nieprawdaż?
Jeżeli chodzi o medytację, to rzeczywiście są rodzaje medytacji dostępne dla ludzi KK (tu przyznaję się do wcześniejszego błędu, wynika to z tego, że od dawien dawna nie mam kontaktu z instytucjami KK). Jednak na pewno nie jest to taki rodzaj medytacji podczas której spada z oczu zasłona iluzji, po której widzi się rzeczy takimi jakimi są naprawdę i czemu to wszystko służy. A służy okradaniu/ podżeraniu/ osłabianiu duszy.
Widzę Romanie, że jak byłeś małym dzieckiem, to miałeś dużo lepszą intuicję niż teraz. Słusznie powiedziałeś ′do diabła z tym kościołem′, bo instytucji KK całkiem dobrze idzie nawiązywanie kontaktów z przestrzeniami szatańskimi (mafia watykańska, pranie brudnych pieniędzy, pedofile). Natomiast osób z przestrzeni wolnościowej/ lucyferycznej KK nienawidzi, bo z nic się z nimi nie da zrobić. Można je tylko spalić na stosie (co robiono w przeszłości), a ewentualnym popiołem z ciał czarownic posypać wiernym głowę...
Twój przypadek Romanie pokazuje paradoksalnie jak silna jest siła tej pieczęci na głowie, tej praktyki czarnomagicznej. Nawet po ponad 50-ciu latach można taką osobę przywołać...
Dla osób nierozumiejących o co chodzi z tzw. poziomami polecam http://www.taraka.pl/sztuka_snienia_zespolowa_interwencja . W tej historii wyraźnie widać, że kobieta z przeszkoleniem, umiejętnościami ale pracująca na niższych poziomach nie była w stanie wcześniej usunąć ducha opętującego, NIE WIDZIAŁA go. W celu usunięcia ducha konieczne było wejście na poziom 10-ty.
[foto]

36. Świadectwo byłego księdza. • autor: Jan Szeliga2016-02-22 16:58:00

Warto poczytać.
Uwaga - tylko dla osób o mocnych nerwach!

Byłem księdzem - 1
Byłem księdzem - 2
Byłem księdzem - 3

P.S. Są też tacy, którzy nie uwierzą nawet gdyby widzieli to na własne oczy.
Są też tacy, którzy nie chcą uwierzyć i przyznać rację.
[foto]

37. Przeczytałem dużą część wyznań... • autor: Roman Kam2016-02-23 12:56:08

...  księdza Kotlińskiego i muszę powiedzieć, że w kwestii mojej wiary mi pomogły, w kwestii mojego stosunku do KK natomiast, nic nie zmieniły. Wadą tych wyznań jest to, że ksiądz występuje tu w większości w roli reportera, do której wydaje mi się, niezupełnie przygotowany. Jest wielką słabością tych książek, że są to relacje tylko jednej ze stron. Jest to słabość niezawiniona oczywiście, być może jeszcze bardziej podkreśla tabuizację tematu przez KK - jednak ta słabość jest i jak dla mnie, utrudnia odbiór przesłania księdza. Współczuję ofiarom, żeby było jasne, znam wiele takich ofiar osobiście, ale teza, że winę za te czyny ponosi instytucja Kościoła, broni się tutaj moim zdaniem niedostatecznie. To zawsze są ludzie i ich czyny, za które powinni ponieść odpowiedzialność i na szczęście, ponoszą. Władza uwodzi, nie tylko ta duchowa, ale i świecka. Czyny ludzi władzy bywają nie mniej haniebne niż hierarchów Kościołów czy przywódców sekt. W zdecydowanej większości ich nie znamy. Większość nadal lubi Romka Polańskiego. Jak wygląda świat? Sonet LXVI Szekspira polecam.         

38. re 8. A ja nie wychodzę • autor: Przemysław Kapałka2016-02-16 19:21:05 • autor: Nierozpoznany#94362016-02-23 13:44:51

Pozwolę sobie Pana zacytować:

"Bo nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Z KK po prostu nie utrzymuję kontaktu i tyle.

Może do czegoś nie dojrzałem, ale nie sądzę, żeby fakt formalnego odejścia coś dla mnie zmienił."

Dla Pana może nie ma ale dla masońskiej sekty spod szyldu Krk ma jak najbardziej:

http://swieckapolska.pl/czy-spoleczenstwo-polskie-jest-katolickie/

"Manipulacje Kościoła katolickiego powodują rozpowszechnienie przekonania o znacznie większym od faktycznego poparciu dla tej organizacji. To z kolei pozwala nadal powielać mit o „katolickiej większości” i żądać dla niej specjalnych przywilejów.

Statystyczne kłamstwo wpłynęło na:

  • zniewolenie III RP umową konkordatową z Watykanem, mimo, że nie uzyskała ona w Sejmie większości wymaganej dla przyjęcia umowy międzynarodowej przekazującej niektóre kompetencje państwa obcej organizacji,
  • wprowadzenie religii do szkół, a później finansowanie jej przez państwo wbrew opinii większości obywateli,
  • gorliwe przekazywanie środków finansowych i nieruchomości w ramach spełniania wszelkich zachcianek kleru."

Myślę że ze względu na powyższe warto zaryzykować i się z niej jednak wypisać.


39. Absolut jest wszędzie, nie potrzebuje pośredników • autor: Nierozpoznany#94262016-02-23 17:14:06

Do Romana: Absolut jest wszędzie. Możesz go doświadczyć poprzez kontakt z przyrodą, chłonąc jej piękno lub przez działalność charytatywną. Natomiast przybytki kultu mafii watykańskiej posiadają bardzo silne pole egregorialne. To pole dopuści Cię nawet do pewnych przeżyć metafizycznych (limitowany dostęp do Absolutu), tak długo jak będzie mogło się pożywiać Twoją duszą. W przypadku osób, które nie zintegrują swojego Cienia (którego KK tak się boi) będzie to możliwe właściwie bez końca.
Naprawdę myślisz, że samokrytyka składana w czarnych boksach da Ci rozgrzeszenie i w ostatecznym rozrachunku zbawienie? (pyt. retoryczne)
[foto]

40. ad 39 joanna_w_tarace • autor: Roman Kam2016-02-24 01:08:32

Może ja otępiały jakiś jestem, ale naprawdę nic mi nawet w czarnych boksach nie przeszkadza. Tyle lat byłem całkowicie poza Kościołem, że naprawdę trudno mówić o indoktrynacji. Czuję się całkowicie wolny. Mój wybór praktyk w KK nie był spowodowany wyrzutami sumienia, niczego też nie oczekiwałem i niczego nie oczekuję. Przebywanie w kościele mnie odpręża, sprawia mi przyjemność, dostarcza radości. Przyjmowanie sakramentów wzmacnia. Nie wiem, czy Bóg mnie zbawi, czy potępi - nie mam na to zbyt wielkiego wpływu. Może będę zbawionym łotrem? Wróciłem i mam się lepiej, niż wtedy, kiedy byłem poza. W boksach zawsze jest szansa spotkać kogoś kompetentnego, z kim można otwarcie poruszyć każdą kwestię. Na kozetce trzeba za to słono płacić, a tu proszę, gratis. Kto chce mi wmówić, że KK jest drogi? Pięć stówek za pogrzeb, który masz raz w życiu? Na tacę rzucam piątkę jak mam pracę i dwa, jak nie mam. Na dach daję więcej, ale wiem, że mój proboszcz ten dach zrobi, a mój sąsiad z rady parafialnej, dopilnuje, oj dopilnuje, żeby się zgadzało. Świątynia, nawet tak pogańska na terenach Słowian, jak kosciół KK, moim zdaniem również zasługuje na ochronę, więc płacę i nie narzekam, bo chronię zabytki. Jak jestem w dobrej formie, doświadczam absolutu w kontakcie z naturą (szczególnie w sytuacji samotnej podróży), lecz kiedy jest kiepsko, kościół lub klasztor, jest zdecydowanie najlepszym dla mnie miejscem skupienia. Mi pośrednik w niczym nie przeszkadza, nie zawadza, bo ja wybieram z ciast rodzynki, bo jestem zafokusowany na Absolucie. Na mojej osobistej relacji z Bogiem. Możliwe, że jednostronnej, ale nawet to mi nie przeszkadza. Dodatkowo w KK zawsze spotykałem się z pomocą, byłem też i jestem świadkiem niesienia bezinteresownej pomocy. Spotkałem w swoim życiu bardzo pokaleczonych księży i siostry zakonne, ich historie, które miałem szczęście poznać, jeszcze bardziej mi uzmysłowiły REALNOŚĆ naszej egzystencji i wszechobecną nadmiarowość oczekiwań - także wobec KK, naszych, kolejnych guru, czy zwykłych ludzi obok nas. Owa nadmiarowość, to okropne chciejstwo bez żadnych hamulców, to jest dla mnie prawdziwa zaraza i źródło ludzkich cierpień.        
[foto]

41. ad 38 • autor: Przemysław Kapałka2016-02-24 13:49:17

1. Wszyscy wiemy, że kościelne statystyki nie oddają stanu faktycznego i nie powinno się ich traktować poważnie, a jednak są traktowane poważnie2. Przyjęcie do KK odbywa się z pominięciem woli zainteresowanego, a więc wbrew cywilizowanym zasadom3. Do opuszczenia KK sama wola zainteresowanego nie wystarcza, a więc dzieje się to również wbrew cywilizowanym zasadom.To znaczy, że nie w statystykach tkwi istota problemu, samo wystąpienie niewiele da, a KK jak zechce zmanipulować to zmanipuluje i zbajeruje w inny sposób. Trzeba wymyślić co innego.

42. Świadectwo Prawdy • autor: Nierozpoznany#94262016-02-24 16:42:26

Ta dyskusja uświadomiła mi jak silne jest pole egregorialne KK i jak wielopoziomowa (obejmująca różne poziomy struktur świadomości), wielostronna (przez wiele osób) i wieloletnia jest indoktrynacja KK.
Pani Halina podzieliła się swoim cennym doświadczeniem. Dała ŚWIADECTWO jak zachowuje się umysł osoby, która opuszcza sektę.
Dzięki temu wszyscy jesteśmy o krok bliżej PRAWDY.

43. re 41 • autor: Nierozpoznany#94362016-02-24 19:50:45

Co do punktu 3. to aktualnie dzieje się to nawet wbrew Konstytucji RP gdyż po zmianie władzy orzecznictwo WSA w sprawach apostazji zaczęło ją ewidentnie łamać:
http://swieckapolska.pl/czy-nsa-rozstrzygnal-ostatecznie/

"Art. 53 ust. 2 Konstytucji RP gwarantuje każdemu obywatelowi wyłączne prawo decydowania o przynależności do dowolnego związku wyznaniowego."

"Ocena mojej przynależności na potrzeby postępowania, dotyczącego ochrony danych osobowych, powinna być dokonana – jak słusznie podkreślał NSA w podobnych orzeczeniach – wyłącznie na gruncie przepisów prawa powszechnie obowiązującego. Powołując się na to stanowisko WSA wywodzi jednak, rozstrzygającą dla orzeczenia, ocenę przynależności z dyspozycji… kanonu 751 Kpk. Potwierdza tym samym tezę o bezpodstawnym zacieraniu granic porządków prawnych. Uzależniając realizację prawa do ochrony danych osobowych od spełnienia religijnego obrzędu – wyrzeczenia się wiary, łamie przy okazji gwarancje art. 53 ust. 6 Konstytucji („Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych”)."

Drogi Panie to właśnie dzięki dogmatowi o katolickiej większości Krk i biernej postawie ochrzczonych świeckich obywateli RP, Krk może liczyć na milione dotacje z budżetu państwa:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Pawel-Kukiz-Rydzykowi-nalezy-sie-dotacja-od-PiS-ale-nie-z-budzetu,wid,18136757,wiadomosc.html

Chce mi Pan wmówić że nie jest Pan katolikiem jeśli w rejestrach kościelnych występuje Pan jako katolik?
To jest sedno sprawy i nawet jeżeli wydaje się Panu że jest inaczej, oficjalnie jest Pan ochrzczonym katolikiem i Krk może wykorzystywać Pana członkostwo do swoich celów.

Będę się jednak upierał przy swoim i twierdził że domaganie się od księży aktualizacji swych danych to w tej chwili jedyna droga która umożliwia wystąpienie z Krk na kanwie prawa powszechnego.

Tu jest instrukcja jak tego dokonać:
http://swieckapolska.pl/akcje/wystap-z-kosciola/procedura/

Opłata skarbowa za skargę to koszt 10zł.

Jeżeli GIODO i w dalszej perspektywie sądy, zostałyby zalane np. 300 tys. skarg od osób którym ksiądź bezprawnie odmowił aktualizacji danych osobowych to prawdopodobnie aktualna linia orzecznictwa WSA uległaby zmianie.
[foto]

44. Przemku, Romanie • autor: Radek Ziemic2016-02-24 20:07:54

Przemku,
z tą wolą to jest bardziej skomplikowana rzecz, bo jak w wielu innych przypadkach decydują zazwyczaj rodzice. Oni wybierają nam szkołę itd. Zaczynam powoli dorastać do formalnego wystąpienia, jednak chciałbym to zrobić spokojnie. Nieformalnie wystąpiłem z kościoła w coraz bardziej odległej młodości, poszedłem "do księdza" i mu powiedziałem, że to pomyłka, że jestem w tym spisie. I poprosiłem, żeby dał znać "swoim", gdzie trzeba, że ja dziękuję. Ale z perspektywy lat widzę jedną rzecz: moje bycie poza kościołem nie było moim wyborem (tak jak bycie ochrzczonym). Tak się po prostu stało. Mogę to uznać. I uznaję. Spokojnie, bez egregorów, poziomów świadomości itp. Puszczam. :-) (BTW, Inqubus napisał piękny tekst o odejściu, o zmyciu z siebie chrztu.)

Romanie,
a czy tych wszystkich rzeczy nie mógłbyś robić nie będąc członkiem KRK? Ale dodam, że ja częściowo Twoją argumentację rozumiem. ŚWIAT NIE JEST TAKI PROSTY, jak niektórzy sobie życzą. Bardzo ważne są nie tylko formalizmy (i ich skutki, bo jednak "wojujący apostata" ma dużo racji (Radio Maryja dostanie teraz swoją kasę; religia jest w szkole (a nie ma filozofii i etyki itd.)), ale i emocje. Należy jednak unikać łatwych dwójkowych podziałów. Przy okazji, dziękuję za dobre słowa.

Postawmy zatem pytanie: NA CZYM POLEGA ZŁO KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO I CZY JEST ONO WIĘKSZE NIŻ DOBRO, KTÓRE TEŻ W NIM PRZECIEŻ JEST. (Od siebie dodam, że ta instytucja istnieje, bo ludzie chcą tego. Tak samo jest z McDonaldem.)
[foto]

45. Nieświadomość • autor: Jan Szeliga2016-02-24 21:08:58

Od siebie dodam, że ta instytucja istnieje, bo ludzie chcą tego. Tak samo jest z McDonaldem

Moim zdaniem jedna i druga instytucja istnieje tylko dlatego, że zasilający je ludzie żyją w głębokiej NIEŚWIADOMOŚCI tego czym są te instytucje i co im grozi w kontaktach z nimi!
[foto]

46. Ad 44 Czy mógłbym kontemplować, uczestniczyć w rytuałach... • autor: Roman Kam2016-02-25 00:15:52

... dotykać tajemnicy bez KK? Ależ oczywiście! Przecież to robiłem i robię. Sęk w tym, że jest to typowa zamiana siekierki na kijek. Co to za różnica, czy będę Buddystą, Chrześcijaninem lub Rodzimowiercą? Jaki jest cel tych dróg? On jest mniej więcej, wspólny. Wybieram to, co jest w tradycji mojej rodziny, co dla mnie bardziej dostępne, co mogę obserwować w poważnym działaniu, koncentrując wzrok bardziej na pożytkach i dobru, niż błędach i wypaczeniach. Każdy z nas jest błędem i wypaczeniem. Każdy. Czy coś mi broni przyjmować komunię? Czy coś mi broni wejść do szałasu potów, odbyć podróż przy bębnie, czy marsz transowy? Czy jak tu zyskam, to tam stracę? Faktem jest, że jedna duchowość wypiera we mnie inną, że one we mnie, jakoś nie umieją i nie chcą koegzystować, więc w końcu wybrałem jedną. Dobrze mi z tym, co mam powiedzieć. Religia nie jest dla mnie celem, praktyki, sakramenty, rytuały nie są dla mnie celem, to tylko narzędzia, ścieżki do Pana Boga, ale nie sam Bóg. Narzędzia szanuję, obchodzę się z nimi z reguły ostrożnie, troszczę się o nie, żeby nie zardzewiały, nie stępiały, nie straciły swej użytecznej dla mnie mocy. 

Nie uważam, za nadużycie fakt ochrzczenia mnie w dzieciństwie, jak nie uważam za nadużycie faktu, że rodzice mnie poczęli. Robili, jak umieli, że tak powiem - na moje szczęście :) Kocham ich. Może właśnie dlatego, że mój chrzest odbył się w nieświadomości, może właśnie to spowodowało, że dopiero po tak długim czasie wybrałem, mając na tej krętej drodze możliwość zapoznania się z inną niż chrześcijańska duchowością. Można chrzcić dorosłych - to niewiele zmienia i każdy logicznie myślący człowiek, w lot to zrozumie. Nie w tym rzecz kiedy to się odbędzie. Liczy się tylko jedno - czy szczerze pragniesz poznać Boga, dotknąć Absolutu, nawiązać z Nim kontakt duchowy. Wybierz dowolną ścieżkę, nie czyń zła świadomie, zajmij się sobą, a pomożesz światu nie kiwając palcem. Demonizowanie KK wydaje mi się jakieś traumatyczne i przerysowane, idealistyczne, przyznające prawo tylko bytom czystym, doskonałym. Rozglądam się dookoła od 56 lat i widzę jasno, że nic nie jest doskonałe. Coś się stłukło przy montażu. Zawsze czemuś oddasz duszę przyjaciółko, przyjacielu - nie widzę innej drogi, jeśli nie chcesz być żywym trupem. A skądże czerpiesz swą pewność, że dobrze wybrałaś/-eś i że ta pewność obdarza cię prawem do ocen tak skrajnych, jak mafia, złodzieje, zboczeńcy. Ludzie, bez przesady, to wszystko minie. Nawet Jezus miał wątpliwości, co zastanie po powrocie. Ja się nie dziwię :/ Chrześcijanie znów zejdą do podziemia, pewnie im to dobrze zrobi.

47. 3 cytaty z całej dyskusji • autor: Nierozpoznany#94262016-02-25 00:59:29

Cytuję siebie pkt. 35:

Twój przypadek Romanie pokazuje paradoksalnie jak silna jest siła tej pieczęci na głowie, tej praktyki czarnomagicznej. Nawet po ponad 50-ciu latach można taką osobę przywołać...

Cyt. Romana pkt. 46:

Może właśnie dlatego, że mój chrzest odbył się w NIEŚWIADOMOŚCI, może właśnie to spowodowało, że dopiero po tak długim czasie wybrałem (KK - mój dopisek), mając na tej krętej drodze możliwość zapoznania się z inną niż chrześcijańska duchowością.

Cyt. Jana pkt. 36:

Są też tacy, którzy nie uwierzą nawet gdyby widzieli to na własne oczy.
Są też tacy, którzy nie chcą uwierzyć i przyznać rację.

Nie mam już nic do dodania.

[foto]

48. Do wojujących • autor: Przemysław Kapałka2016-02-25 09:22:43

Szanowni Państwo, to, kim jestem, w największym stopniu zależy od tego, co robię, co mam w swojej świadomości, jakie deklaracje składam i składałem OSOBIŚCIE. To, za kogo mnie uważają inni, i do jakich rejestrów mnie wciągają, to sprawa zdecydowanie drugorzędna. Przecież równie dobrze ktoś mógłby mnie wpisać do rejestru, dajmy na to,  skośnoumysłych diabłów, na podstawie jakichś swoich kryteriów, i czy to znaczy, że skośnoumysłym diabłem jestem i mam to odwoływać? Miałem kontakt z bardzo wieloma religiami i ugrupowaniami religijnymi, odwiedzałem świątynie, brałem udział w różnych obrzędach. Jest prawdopodobne, że któregoś razu zrobiłem lub powiedziałem coś, co automatycznie uczyniło mnie jednym z nich. W dzieciństwie zapisałem się do ZHP i choć przestałem utrzymywać z nimi kontakt już po kilku miesiącach, to formalnie się nie wypisywałem więc pewnie jeszcze w rejestrach figuruję. W domu mam książeczkę zatytułowaną Siły zbrojne Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i, jeśli dobrze rozumiem, to choć w wojsku nie spędziłem ani dnia, w rejestrach figuruję jako potencjalny żołnierz. Przynajmniej raz składałem ślubowanie służyć socjalistycznej ojczyźnie. A kto jeszcze mnie wpisał w jakiś rejestr, o którym w swej nieświadomości nawet nie wiem, tego nie jestem w stanie stwierdzić, dziś, w czasach internetu i globalizacji, żyjemy w większej nieświadomości, niż nam się wydaje. I gdybym tak miał tropić, w jakich rejestrach figuruję, i spełniać idiotyczne procedury żeby się z nich wypisać, to bym od tego zwariował bardziej, niż od tych wszystkich egregorów. Nie sądzę, żebym przyczyniał się do uzyskania dotacji przez KK. Przy tych wpływach, jakie mają, z łatwością znajdą inny sposób uzyskiwania dotacji. A nawet gdybym się wypisał, to jaką mam gwarancję, że mnie wykreślą ze wszystkich swoich rejestrów i nigdy się na mnie nie powołają? Wy, wypisujący się mądrale, możecie być pewni, że KK w dalszym ciągu w jakiś sposób nie manipuluje waszymi danymi?A ślubowania służenia socjalistycznej ojczyźnie składali wszyscy, którzy są odpowiednio starzy, niektórzy kilkakrotnie. Niektórzy ślubowali stać na straży czegoś tam razem ze Związkiem Radzieckim. Uregulowaliście to? Myślicie, że to nie trzyma? Możecie być pewni, że trzyma. Wszyscy wiemy, że komuna ma się dobrze choć teoretycznie już jej nie ma, jakoś nie słyszałem, żeby ktoś biadolił, że ją podtrzymujemy tkwiąc w takich zobowiązaniach, które kiedyś złożyliśmy. Wszyscy rzucili się na ten Kościół Katolicki i w wypisaniu się z niego widzą jutrzenkę nadziei na lepsze jutro. To jakaś obsesja, nie wiem, czy nie bardziej szkodliwa niż bierna przynależność. A wy, wszyscy wojujący, przywołajcie swoją wiedzę szamańską, ezoteryczną i jaką chcecie jeszcze, i zastanówcie się, czy wojując nie zasilacie tego egregora bardziej, niż ja, który tylko figuruję w rejestrach.
[foto]

49. i tu Przemek ma rację • autor: Arkadiusz2016-02-25 09:47:38

Fanatyczni wyznawcy i zapiekli przeciwnicy w równym stopniu zasilają (oddając swoją energię) dany egregor (czy wahadło, jak Vadim Zeeland w "Transsurfingu rzeczywistości" nazywa te ogromne siły/pola/skupiska energii). Walcząc z danym wahadłem dalej go zasilamy. Trzeba poczuć pokój w sercu ;-) i pójść w swoją stronę, tam gdzie energia robi nam dobrze.
[foto]

50. Ad 47 Dlaczego paradoksalnie? • autor: Roman Kam2016-02-25 10:47:50

... mój przypadek pokazuje dosłownie. Jestem zaprogramowanym przez czarnych robotem. Niewolnikiem, który nigdy, gdyby było prawdą, to co mówisz joanno_w_tarace, nie zerwie się z łańcucha. Ta siła czarnej pieczęci jest jednak żadna. Kto chce, zrywa łańcuch bez żadnego problemu - znam mnóstwo takich osób. Pochrzczeni ateiści, buddyści, wyznawcy Krishny, homoseksualiści. Moi przyjaciele, jeśli nie sączą jadu, zapiekłej nienawiści, bo ta mnie truje i od takiej instynktownie uciekam. Nielogiczne w Twojej joanno_w_tarace postawie jest ignorowanie faktu, że jeśli chcesz w czymś być naprawdę, to się temu oddajesz. Ty oddałaś się swojej wizji świata, swoim przekonaniom składającym się na Twoją WIARĘ - ja w pełni świadomie oddałem się swoim. Różnica jest taka, że nigdy nie usłyszysz ode mnie, że należysz do sekty, że opętał Cię szatan itp. insynuacje. Różnica jest taka, że Ty wiesz, a ja otwarcie przyznaję, że nie wiem. Jednak i Twój i mój wybór jest ryzykiem. Każdy wybór jest ryzykiem. Dlatego ważne jest tylko to, czy masz odwagę zaryzykować aby żyć, czy pozostaniesz w pewnego rodzaju martwocie konsumpcji biernego życia. Reszta to dekoracje o drugorzędnym znaczeniu. Wiesz doskonale, jak szybko dekoracje się zmieniają, że zmieniają się stale. że tylko naśladują rzeczywistość.

Wczoraj bardzo mi się chciało do domu, zbliżał się wieczór, dojeżdżałem do ronda i walcząc z wahaniem, w końcu skręciłem w przeciwną stronę. DPS, w nim połamany, bezdomny chłopak potrącony na pasach, desperat, o którym wiem, że chce tak żyć. Ból mojej bezradności wobec tego, świadomość iluzoryczności większości prób tzw. pomocy, niemoc. Nieprzyjemny, odpychający zapach wnętrza, zapach starego człowieka, jak mawia zgryźliwie mój syn. Wyraźnie wyczuwalna, tłumiona irytacja i niechęć personelu, ich skorupa, skorupy pensjonariuszy lub ich radosna nieświadomość miejsca pobytu. Wszytko razem trudne i ciężkie. Chce się uciekać. Czy to miało sens? Zawiozłem to, co akurat, przypadkowo, miałem w aucie - śmietankę do kawy, żałosne. Chwilę porozmawialiśmy i tyle. Wybór.

Aby zrobić tak małą rzecz, potrzebowałem dużo większej od niej dozy akceptacji dla własnej bezsilności, marności mych wysiłków na rzecz innych, nieprzewidywalności skutków związanych z ryzykiem działania, odzwyczajania się od chciejstwa. Zarazem wiele się nauczyłem i o sobie, o stanie mojej wrażliwości, o mojej zdolności do miłości lub niepokojącym jej braku, i o ludziach. Dopiero suma wyborów prowadzi w jakąś stronę i wtedy wewnętrznie chyba każdy czuje, lub widzi naocznie - w dobrą, czy w złą?                 

51. re 48 • autor: Nierozpoznany#94362016-02-25 16:47:46

Nie z nami te numery Panie Przemysławie:
http://swieckapolska.pl/akcje/wystap-z-kosciola/procedura/#comment-1871

"Olo, w Polsce i tak każdy płaci na Krk, ale jeśli ateista pracuje w Niemczech (mnóstwo Polaków tam pracuje) na niemiecką umowę i ma do wyboru płacić podatek na ktoryś z kościołów albo na niereligijne cele, to oczywistym jest, że wybierze te niereligijne cele.
Można się zadeklarować jako ateista, ale urząd może to sprawdzić.
...
Był bardzo niemiły przypadek, kiedy to „katolicyzm” jednego z pracowników został ‚zweryfikowany’ i musiał (w każdym razie chcieli go zmusić) do opłacenia kościelnego podatku za „zaległe lata”."

Dopóki nie zmieni Pan swojego statusu religijnego, w świetle obowiazującego na terenie RP prawa jest pan katolikiem i jeśli płaci Pan podatki za granicami kraju i udaje Pan "ateistę", "poganina" czy niekatolickiego kogotambądź to po skontrolowaniu tego "ateizmu" musi się Pan liczyć z karami finansowymi za udawanie.
Jak Pan widzi wpisanie do rejestru Krk zobowiązuje :)

[foto]

52. re 51 • autor: Przemysław Kapałka2016-02-25 21:54:26

1) Jeśli w świetle prawa RP jestem katolikiem, to działania należy podjąć w tą stronę, żeby to głupie prawo zmienić, a nie spełniać te wymogi obwarowane szykanami (a więc w dalszym ciągu tańczyć tak, jak nam zagrali). 2) Proszę mi wyjaśnić, jaki jest status tych, którzy nie wypisali się z KK a zmienili religię lub wyznanie? 3) Ja słyszałem o innym przypadku: Za granicą nie płacił podatku na kościół przez czyste sknerstwo - była możliwość niepłacenia podatku to z niej perfidnie skorzystał. Potem po powrocie do kraju chciał wziąć ślub kościelny, to okazało się, że nie może - w świetle tamtejszego prawa wystąpił z KK i informacja o tym dotarła tutaj, i została potraktowana poważnie. 4) Jeśli będę miał się deklarować, to na pewno nie zdeklaruję się jako ateista. Nie wiem, jako kto, zależy jakie będą możliwości, ale na pewno nie jako ateista.

53. re 52 • autor: Nierozpoznany#94362016-08-29 16:31:57

ad 1)
Wycofuję się z tego co napisałem. W świetle prawa powszechnego obowiązującego na terenie RP nigdy Pan do Kościoła nie wstępował, bo jeśli był Pan chrzczony w wieku niemowlęcym, nie miał Pan zdolności do czynności prawnych. I skoro nigdy Pan do Kościoła nie wstępował nie jest Pan żadnym katolikiem. Tak to wygląda w teorii.

ad 2)
Nie jestem prawnikiem, ale jeśli ściśle trzymać się litery prawa to status osób które zmieniły religię lub wyznanie jako pełnoletnie osoby fizyczne a były chrzczone w wieku niemowlęcym, jest zgodny z oświadczeniem woli w którym określiły swoją przynależność wyznaniową.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zdolno%C5%9B%C4%87_do_czynno%C5%9Bci_prawnych

ad 3)
Niestety w Polsce podatek na kościelną mafię - https://www.youtube.com/watch?v=vpkCq3P6h5M, http://natemat.pl/120729,ksiazka-masa-o-pieniadzach-polskiej-mafii - płacą wszyscy (konkordat). Nienależący ale rozliczający się z polskim fiskusem też.

ad 4)
Ja też :)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)