Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

04 marca 2007

Mateusz Zięborak

e-tom: Rola muchomora...

Rola muchomora czerwonego w kulturach plemiennych dawnej Syberii
Praca licencjacka pod kier. dr G. Dąbrowskiego. WROCŁAW 2006

Kategoria: Szamanizm

  < poprzedni    1    2    3    4    (5)    6    dalszy >  

Uniwersytet Wrocławski, Wydział Nauk Historycznych i Pedagogicznych, Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej. Praca licencjacka napisana pod kierunkiem dr Grzegorza Dąbrowskiego. WROCŁAW 2006

początek | część II | część III | część IV | część V | część VI |


5. Społeczeństwo

Uważa się że większość, jeśli nie wszystkie spośród używających muchomora syberyjskich plemion, nie znało bądź nie stosowało oprócz niego żadnych innych używek. Stan taki utrzymywał się aż do czasu wprowadzenia alkoholu przez kolonizujących Syberię Rosjan [34].

Opierając się na dostepnej literaturze zakładać możemy, że użycie grzyba najbardziej intensywne było w plemieniu Koriaków, zamieszkujących najbardziej zalesione obszary Kamczatki, na których muchomor występował w wielkiej obfitości [35]. Prawdopodobnym wydaje się również, iż z tego obszaru pochodziła większość zapasów grzyba konsumowanych przez ich sąsiadów - Czukczów i Kamczadali. Musiała się zatem wykształcić jakaś forma międzyplemiennej dystrybucji używki. Jak podaje Lewin, w związku z ciągłym zapotrzebowaniem na muchomora istniał stały szlak handlowy między Kamczatką a półwyspem Tajgonos gdzie muchomor nie występował wcale [36].

Według Schultesa prawo do intoksykacji muchomorem przysługiwało jedynie mężczyznom i dotyczyło to wszystkich wymienionych wcześniej syberyjskich plemion. Wyjątkiem były rzadkie przypadki w których kobieta posiadała pozycję szamana [37]. W swej Encyclopedia of Psychoactive Substances Rudgley odnotowuje, że chociaż w większości społeczeństw w których grzyb był używany zażywali go wszyscy męscy członkowie plemienia, zdarzały się wyjątki - na przykład u Ketów i Samojedów zastrzeżony był on wyłącznie dla szamanów [38].

W związku z powszechnym spożywaniem grzyba, wprowadzano jednak pewne ograniczenia mające służyć zmniejszeniu ryzyka jego stosowania i zminimalizować możliwość wystąpienia niepożądanych skutków ubocznych. Po pierwsze, jeśli zażywająca go osoba była słaba, przyjmowała jedynie wywar, po drugie zwracano uwagę na to, by osoba doświadczająca odmiennego stanu świadomości nie była narażona na niepożądane kontakty mogące zakłócić jej "podróż" oraz nie wystawiała się na fizyczne niebezpieczeństwo. I wreszcie po trzecie - wyłączając późniejsze praktyki niektórych poddanych enkulturacji rosyjskiej plemion, nigdy nie mieszano muchomorów z alkoholem gdyż efekty działania tych substancji uważane były za skrajnie asynergetyczne [39].


6. Preparacja

Amanita muscaria nigdy nie była jedzona w stanie surowym. Przed spożyciem suszono ją - na słońcu lub nad ogniskiem. Niemiecki podróżnik Georg Heinrich von Langsdorf zanotował w 1809, że muchomory "zbierane w najcieplejszej porze roku, lipcu i sierpniu, rozwieszane są na nici w celu wysuszenia, inne zaś pozostawiane na ziemi by wyschły samoistnie. O tych ostatnich powiadają że są znacznie bardziej narkotyczne niż okazy sztucznie preparowane. Młode owocniki, o głębokim kolorze pokrytego białymi kropkami kapelusza, są również uważane za mocniejsze od większych o bledszym odcieniu. [40]"

M. Dobkin de Rios, powołując się na relację Jochelsona twierdzi, że prawo do zbierania muchomora czerwonego miały jedynie młode dziewczęta [41].


Metody zażywania muchomora różniły się u poszczególnych plemion. Według niektórych świadectw, u Koriaków, kobiety nawilżały i rozmiękczały suche kapelusze w ustach, a następnie formowały je ręcznie nadając im kształt małej kiełbaski połykanej w końcu przez mężczyznę [42]. Piekący, ostry smak grzyba często wywoływał wymioty. Starano się więc przełknąć go w całości, tak by nie zmarnować cennej substancji. Przeciętną dawką były trzy kapelusze - najczęściej jeden duży i dwa mniejsze, często jednak ilość ta wzrastała do dziesięciu a nawet dwunastu - zwykle wtedy gdy oczekiwano silnego, przedłużonego i mającemu służyć konkretnym celom efektu [43]. Inne plemiona dodawały muchomora do zup, sosów, zimnego lub ciepłego mleka reniferów, rozpuszczały w soku z owoców syberyjskiej borówki bagiennej (Vaccinium uliginosum) lub ziół (Epilobium angustifolium) [44]. O plemieniu Kamczadalów powiadało się, że fermentowało muchomory z borówkami i ledwie mikstura zdążyła się wyklarować zapraszali wszystkich przyjaciół do wspólnej konsumpcji [45].

W czasach późnej kolonizacji rosyjskiej zdarzało się niekiedy dodawanie muchomorów do wódki, a nawet robienie nalewek intensyfikujących oszałamiające właściwości grzyba [46], ten jednak zwyczaj śmiało uznać możemy za wyraz rozkładu syberyjskich kultur plemiennych. Rdzenni mieszkańcy Syberii nie znali przecież alkoholu, a kiedy zetknęli się z nim po raz pierwszy poprzez kontakt z napływającymi na ich tereny od 1589 Rosjanami, nie byli zachwyceni. W wymianie handlowej unikali wódki twierdząc, że boli po niej głowa i człowiek jest zatruty. Muchomora i wódkę uważali za swe całkowite przeciwieństwa a osobę znajdującą się pod wpływem alkoholu, w trakcie grzybowych wizji postrzegano jako postać groźną, o czarnej aurze [47].


7. Psychofarmakologia

Posiadamy bardzo różne informacje dotyczące długości muchomorowego odurzenia. Zależała ona w dużej mierze od warunków środowiska naturalnego grzyba, wpływającego na ilość zawartych w nim alkaloidów jak i poprawnej preparacji - kluczowej dla osiągnięcia pożądanego efektu. Innym, być może najważniejszym czynnikiem był tu zespół indywidualnych reakcji organizmu na główny psychoaktywny składnik Amanita muscaria - muscymol. Możemy jednak przyjąć, że farmakologiczny efekt spożycia trzech lub czterech wysuszonych okazów trwał od czterech godzin do całego dnia.

Jeżeli chodzi o fizyczne objawy występujące podczas odurzenia muchomorem, to w ciągu pierwszej pół godziny po spożyciu odczuwalne są nudności, skurcze, drżenie i zdrętwienie kończyn. Następnie, przez okres około dwóch godzin, występuje stan świadomego półsnu. Nadchodzą wówczas kolorowe wizje przy jednoczesnej świadomości dochodzących z otoczenia głosów, które jednak nie są w stanie poruszyć na wpół uśpionego. Po drzemce następuje przypływ energii, graniczącego z euforią podwyższonego samopoczucia oraz chęć ruchu i działania. Często znajduje on ujście w formie tańca lub śpiewu. W tym samym czasie doświadcza się subiektywnego wrażenia niezwykłej sprawności i siły fizycznej. Mogą napływać kolejne halucynacje. Przedmioty mogą wydawać się większe niż są w rzeczywistości - zjawisko to określamy mianem mikropsji lub mniejsze - mikropsji. Niektórzy odczuwać mogą przymus ujawnienia skrywanych uczuć. Osoba znajdująca się w tym stanie często rozmawia z wyimaginowanymi postaciami, naprzemiennie popada w stupor z wytrzeszczonymi oczami lub ulega silnemu pobudzeniu psychoruchowemu. Występują również stany uniesienia religijnego, nierzadko związane z przymusem niezwłocznej, publicznej spowiedzi. Rzadziej występują zachowania agresywne i ataki szału podczas których odurzony gwałtownie przewraca się i słania aż do momentu zupełnego fizycznego wyczerpania, zakończonego popadnięciem w głęboki sen [48].

Kraszennikow w swym XVIII wiecznym opisie Kamczatki tak charakteryzuje ten stan: "Osobę pod wpływem muchomora łatwo rozpoznać po drżeniu kończyn występującym po godzinie lub mniej od zjedzenia grzyba. Po tym następują wizje i halucynacje, jak w gorączce. Wizje są różne - przerażające i przyjemne w zależności od różnicy temperamentu. Jedni tańczą i śpiewają, inni płaczą i są przerażeni bo mała szczelinkę jawi im się wielka jak drzwi, a kubek wody głęboki jak ocean. Lecz dotyczy to tylko tych którzy stosują duże dawki, przy mniejszych doświadczają przedziwnej lekkości, radości, odwagi i przypływu energii" [49].

Jak podaje Palusiński "psychoaktywnymi substancjami które zawiera muchomor czerwony są: muskaryna, bufotenina, atronina, kwas ibotenowy, muscymol i muskazon. Dokładne badania wykazały jednak, że trzy pierwsze substancje występują tu w śladowych ilościach, w tym sama obecność bufoteniny i atroniny zdaje się być dyskusyjna. Kwas ibotenowy - jako psychoaktywny komponent Amanita muscaria został odkryty w 1967 r. w Zurychu przez P.G. Wasera. Zawartość kwasu iboteinowego stanowi ok. 0,03-0,1 % świeżej masy grzyba. Pięciokrotnie bardziej aktywny jest muscymol, którego struktura chemiczna wydaje się być głównym sprawcą halucynogennych efektów działania grzyba. Nieco mniej aktywnym, będącym tak jak poprzednie dwa związki pochodną izoksazolu, lub oksazolu jest muskazon [50]".


Ryc. 7 Wzory chemiczne ważniejszych alkaloidów występujących w Amanita Muscaria.

Kluczową rolę w procesie preparacji muchomora odgrywa suszenie - zawsze w wysokiej temperaturze - nad ogniskiem lub na słońcu dzięki któremu niestabilny, niezbyt efektywny i raczej niebezpieczny kwas iboteinowy przekształca się w stabilny i silnie działający muscymol. Dla nas interesująca będzie pewna wyjątkowa i rzadko spotykana cecha tego związku, o czym za chwilę.


8. Urofagia [51]

W wielu regionach Syberii, muchomor był artykułem tak rzadkim i pożądanym, że rosyjscy handlarze, którzy dotarli tam w XIX wieku, ilość futer o wartości odpowiadającej ówczesnym 20 dolarom wymieniali za jednego grzyba [52].

W dystrybucji międzyplemiennej często wymieniano okaz lub dwa za renifera i nie wydawało się to ceną wygórowaną, gdyż jak podają niektórzy z autorów cena muchomora dochodziła nawet do trzech lub czterech reniferów za sztukę! [53] Zazwyczaj związane to było z naturalnym brakiem grzyba w określonym habitacie jak również z sezonowością jego występowania [54]. Podczas długich syberyjskich zim, zamożniejsi członkowie plemienia mogli sobie pozwolić na gromadzenie z myślą o zimowej konsumpcji całkiem sporych zapasów tej oryginalnej używki [55]. Ich nie mniej żądni mocnych wrażeń, acz biedniejsi współplemieńcy, bywali rozżaleni ceną i ograniczonymi zapasami rośliny [56]. Nie od dziś wiadomo, że potrzeba jest matką wynalazków i być może właśnie to rozżalenie doprowadziło ich do niezwykłego odkrycia: biedniejsi członkowie syberyjskich plemion odkryli w jakiś sposób fakt, że mocz osoby poddanej działaniu muchomora, wypity przez kolejną osobę, jest w stanie wywołać u tej ostatniej stan równie intensywnego odurzenia. Co więcej, również jej mocz zachowuje podobne właściwości i wypity przez następną osobę wywołuje u niej podobny efekt. Dzieje się tak dzięki owej, wzmiankowanej wcześniej specyfice zawartego w grzybie związku - muscymolu. Otóż muscymol przechodzi przez organizm człowieka nienaruszony, niezmetabolizowany i w ilości niemal pozbawionej zmian! [57] Dzięki temu odkryciu, praktycznie cała społeczność plemienia mogła wprowadzać się w odmienny stan świadomości przy pomocy niewielkiej ilości grzybów i pozostawać w tym stanie nawet do kilku dni [58].

W jednym z najwcześniejszych opisów tej kuriozalnej praktyki sporządzonym przez angielskiego pisarza Olivera Goldsmitha w 1762 r czytamy:

"kiedy [Koriacy] świętują, zalewają wodą grzyby i gotują je. Następnie piją ten odurzający wywar. W tym czasie biedacy których nie stać na zgromadzenie zapasów, czatują wokół namiotów bogaczy czekając aż któryś z gości wyjdzie by oddać mocz. Nadstawiają wtedy drewniane misy, by go zebrać i chciwie piją stając się również pijanymi" [59].

Pity był mocz nie tylko innych osób, lecz również własny, najczęściej jeszcze ciepły. Służyło to przedłużeniu działania grzyba i wielokrotnemu powtarzaniu efektu [60]. Niektórzy z Koriaków zabierali nawet własny mocz na wędrówkę związaną z wypasem reniferów by jak najdłużej doświadczać działania muchomora [61].


Ryc. 8 Współczesne przedstawienie mieszkańca Syberii pijącego mocz z drewnianej misy.


Przyczyny picia moczu osoby poddanej działaniu grzyba, nie zawsze były natury ekonomicznej. Jak sugeruje Furst w swej klasycznej już pozycji Hallucinogens and Culture, funkcjonalna czy ekonomiczna wykładnia genezy tego zwyczaju, choć do pewnego stopnia właściwa, pozostaje jednak niepełna. Zauważa on, że szaman dzieląc się płynami swego ciała z pozostałymi członkami plemienia, poza możliwie najbardziej efektywnym wykorzystaniem zgromadzonych zapasów cennej używki, dąży do symbolicznej unifikacji uczestników rytuału. Unifikacja ta zachodzi tak pomiędzy poszczególnymi uczestnikami ceremonii jak i mocą ducha grzybów ucieleśnioną w halucynogennym moczu, pełniącym tu rolę sakramentu [62].

Dodatkowe światło na pochodzenie tego niezwykłego obyczaju rzuca po raz kolejny farmakologia. Zawarta w muchomorze czerwonym muskaryna, choć występuje w ilościach niemal śladowych, to przy spożyciu większej dawki grzybów, ilości te stają się znaczące. Muskaryna jest substancją wysoce toksyczną, wywołującą min. obfite pocenie, osłabienie, ślinotok, swędzenie i zaczerwienienie skóry. Powyższe objawy może wywołać już 0,01% muskaryny obecnej w spożytym grzybie a 300 mg jest dawką śmiertelną [63].

Muskaryna przechodząc przez organizm podlega częściowej neutralizacji w wątrobie i z moczem wydalana jest znacznie mniejsza jej ilość. Jak wspominałem wcześniej zasada ta nie dotyczy muscymolu przechodzącego przez organizm człowieka w zupełnie nie zmienionej postaci. Wynika z tego, że osoba spożywająca grzyba jako pierwsza może stanowić swego rodzaju "żywy filtr" a wydalany z jej ciała specyfik pozbawiony jest niemal zupełnie niepożądanych efektów ubocznych. Zdaniem Fursta odkrycie tych oczyszczających własności ludzkiego organizmu mogło stać się z jedną z ważniejszych przyczyn decydujących o ustanowieniu tej niezwykłej praktyki [64].


Domniemuje się, że odkrycie niezwykłej stabilności muscymolu, dokonało się za pośrednictwem reniferów, z którymi mieszkańcy Syberii byli niezwykle zżyci i nieustannie obserwowali ich codzienne zwyczaje [65]. Jednym z nich jest zadziwiające upodobanie reniferów do picia ludzkiego moczu - dzieje się tak szczególnie wtedy gdy zwierzęta spożywały wcześniej porosty [66]. Według Wassona, każdy koriacki mężczyzna posiadał wykonany z foczej skóry, przyczepiony do pasa niewielki pojemnik do zbierania swej własnej uryny, bardzo pomocnej w przywoływaniu reniferów. Renifer był w stanie przybiec do obozowiska z odległego pastwiska, tylko po to by zjeść nasączony ludzkim moczem śnieg, będący najwyraźniej jego wielkim przysmakiem [67]. Muchomor czerwony, Amanita muscaria, działa również na renifery, które przypadkowo zjadając go popadają w stan charakterystycznego odrętwienia i zapadają w sen. Steller pisze nawet o związanym z tym specyficznym zwyczaju: kiedy Koriak napotka takie zwierzę, wiąże jego nogi i czeka z zabiciem aż renifer wytrzeźwieje; gdyby ktoś zabił odurzone muchomorem zwierzę, efekt grzyba odczuwalny byłby przez wszystkich którzy spróbowaliby jego mięsa [68].

Tak więc, upodobanie reniferów do ludzkiej uryny oraz ich wrażliwość na psychoaktywne składniki muchomora, musiały prowadzić do przypadkowego odurzania się tych zwierząt ludzkim moczem, które to zjawisko na pewno nie umknęło uwadze obserwujących swe trzody pasterzy [69].


[34] Albert Hoffman, Richard Evans Shultes, Plants of the Gods: Their Sacred, Healing and Hallucinogenic Powers, Vermont 1992, s.83 ; Richard Evans Schultes, The Plant Kingdom..., www.leda\lycaeum.org\Documents. {niedostępne? - przyp. Taraki}

[35] Richard Evans Schultes, The Plant Kingdom..., www.leda\lycaeum.org\Documents. {niedostępne? - przyp. Taraki}

[36] Por. Louis Lewin, Phantastica: Narcotic and Stimulating Drugs, London 1964.

[37] Richard Evans Schultes, The Plant Kingdom..., www.leda\lycaeum.org\Documents. {niedostępne? - przyp. Taraki}

[38] Richard Rudgley, op. cit, s. 104.

[39] Ibidem, s. 104.

[40] [za]: Gordon Wasson, Soma: Divine Mushroom..., s.246-51.

[41] Marlene Dobkin de Rios, Hallucinogens..., s. 31.

[42] Richard Evans Schultes, The Plant Kingdom..., www.leda\lycaeum.org\Documents. {niedostępne? - przyp. Taraki}

[43] Ibidem, www.leda\lycaeum.org\Documents.

[44] Ibidem, www.leda\lycaeum.org\Documents

[45] Ibidem, www.leda\lycaeum.org\Documents

[46] Ibidem, www.leda\lycaeum.org\Documents

[47] Richard Rudgley, op. cit, s. 104.

[48] Por. Robert Palusiński, Przewodnik po narkotykach, Kraków 1994, s. 83; Albert Hoffman, Richard Evans Shultes, Plants of the Gods..., s. 84 ; Richard Evans Schultes, The Plant Kingdom..., www.leda\lycaeum.org\Documents;

[49] [za]: Richard Rudgley, op. cit, s. 105.

[50] Robert Palusiński, op. cit., s. 81; wnikliwą analizę chemiczną i farmakologiczną aktywnych składników Amanita muscaria odnajdzie cztelnik w Daniel H. Efron, Bo Holmstedt, Nathan S. Kline [red.], op. cit., s. 415- 439; zobacz także Albert Hoffman, Richard Evans Shultes, Plants of the Gods..., s. 85; Richard Evans Schultes, The Plant Kingdom..., www.leda\lycaeum.org\Documents {niedostępne? - przyp. Taraki}; Richard Evans Schultes, Hallucinogenic Plants, Racine 1976, www. theforbidenfruit.com\articles {niedostępne? - przyp. Taraki}; Józef Burda, Zatrucia ostre grzybami i roślinami wyższymi, Warszawa 1998, s. 66-67.

[51] Urofagia [gr. ouron `mocz` i gr. phagein `pożerać`] - chociaż nie spotkałem się z tym terminem w dostępnej mi literaturze, wydaje się on skonstruowany poprawnie i zręczniejszy w użyciu niż np. "picie moczu".

[52] Richard Rudgley, op. cit, s. 108.

[53] Por. Richard Evans Schultes, The Plant Kingdom..., www.leda\lycaeum.org\Documents; Richard Rudgley, op. cit, s. 104.

[54] Richard Evans Schultes, The Plant Kingdom..., www.leda\lycaeum.org\Documents.

[55] Ibidem, www.leda\lycaeum.org\Documents.

[56] Ibidem, www.leda\lycaeum.org\Documents.

[57] Por. Ibidem, www.leda\lycaeum.org\Documents; Daniel H. Efron, Bo Holmstedt, Nathan S. Kline [ed.], op. cit., s. 437 i inni.

[58] Por. Peter T. Furst, Hallucinogens..., s. 91-92.

[59] [za]: Richard Evans Schultes, The Plant Kingdom..., www.leda\lycaeum.org\Documents

[60] Ibidem, www.leda\lycaeum.org\Documents

[61] Ibidem, www.leda\lycaeum.org\Documents.

[62] Peter T. Furst, Hallucinogens..., s. 94. Jeśli teoria ta jest prawdziwa to, jak słusznie zauważa Furst, trudno nie dostrzec pewnych zbieżności pomiędzy strukturą rytów wywodzących się z archaicznego szamanizmu syberyjskiego a obrzędowością starych tradycji kompleksu pejotl-jeleń-kukurydza rozpowszechnionych na obszarze mezoameryki. Na zakończenie corocznej pielgrzymki po pejotl, meksykańscy Huichole przekazują sobie nawzajem po kawałku halucynogennego, uznawanego przez nich za symboliczne ucieleśnienie "Starszego Brata", kaktusa - umieszczając go wprost w ustach kolejnej pielgrzymującej osoby. Taka "komunia" powtarza się kilkukrotnie a przekazywanie kawałków pejotla odbywa się w ruchu przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Na zakończenie szaman śpiewa: "Dając i otrzymując ciało Starszego Brata wszyscy jesteśmy jednego serca i wszyscy jesteśmy jednością". Por. Peter T. Furst, Hallucinogens..., s. 94-95. Więcej o paralelach pomiędzy użyciem enteogenów w archaicznym szamanizmie syberyjskim oraz południowo i środkowo amerykańskim w dalszej części tekstu.

[63] Por. Józef Burda, op. cit., s. 37.

[64] Por. Peter T. Furst, Hallucinogens..., s. 94.

[65] Por. Marlene Dobkin de Rios, Hallucinogens..., s. 32.

[66] Ibidem, s. 32.

[67] Ibidem, s. 32.

[68] Ibidem, s. 32.

[69] Jeśli uważnie wgłębimy się w ustalenia etnofarmakologii obejmujące relację człowieka z psychoaktywnymi roślinami na przestrzeni nie mniejszej niż ostatnie 10 000 lat, to przekonamy się, że tego rodzaju zaskakujących odkryć jest więcej, a farmakologiczna i botaniczna wiedza naszych "prymitywnych" przodków wydaje się wręcz niewiarygodna.

początek | część II | część III | część IV | część V | część VI |





  < poprzedni    1    2    3    4    (5)    6    dalszy >  

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)