Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

28 stycznia 2015

Małgorzata Ziółkowska

z cyklu: Nieustający proces (odcinków: 30)

Roraima a sprawa dinozaurów w moich snach

Kategoria: Podróże i regiony
Tematy/tagi: regionysen

« Jak powstaje rodzinne uwikłanie w sprawach seksu Walka z wampirami »

Wygląda na to, że dinozaury w moich snach odgrywają niebagatelną rolę. Kiedyś śniło mi się, że idę ścieżką wzdłuż jeziora. Spojrzałam w głąb czystej wody, a tam dostrzegłam kości, ale nie zwyczajne. Były to bialutkie kości dinozaurów wystające z wody. Poszłam dalej i zobaczyłam mały domek. Mieszkała w nim staruszka. Urządzała właśnie kawiarnię, więc pomogłam jej. Myślę, że kawiarnia to porządkowanie własnego wnętrza przy pomocy staruszki, kobiecej mądrości. A te kości? Czyżby to tyło coś, co dociera do samych podstaw naszego istnienia? Kości we śnie oznaczają zarówno śmierć, jak i wewnętrzną pustkę? To drugie stało się moim udziałem. Pustka, brak ludzi wspierających, brak tych, którzy idą dobrym kierunku ze mną. Woda to emocje.

Spokojnie godziłam się na to. Brałam pod uwagę, że ludzie mają swoje życie i problemy. Ale to oni się nie zgadzali. Chcieli, żebym niosła ich ciężary lub po prostu uciekali.

Kilka miesięcy temu we śnie nagle znalazłam się w Mongolii. Zastanawiałam się chwilę, z czym ten kraj mi się kojarzy. Pustka, jedziesz, jedziesz i tylko chmury, jurty konie, Mongołowie i góry. A w tych górach ślady dinozaurów. Ten sen miałam, kiedy nie zgodziłam się błagać o pomoc młodego człowieka, którego mamusia nie wychowała. A mamusia zorientowała się, że trzeba by do błędów wychowawczych się przyznać. Poszłam dalej samotnie, zostawiając kolejny cudzy problem za sobą, a własną sprawę niezałatwioną.

Trzeci sen z tym motywem w tle był kilka miesięcy temu. Miałam dwa bilety. Jeden na 19.15, a drugi wcześniejszy. Byłam już ustawiona na peronie na ten drugi pociąg. Nagle stwierdziłam, że może na ten pierwszy też zdążę.  Nie wiedziałam, jak to zrobić, bo do odjazdu było tylko parę minut, a ja nie  znałam wyjścia na peron. Zaczęłam wołać coś, co brzmiało jak "Roraima 4".

Wyszedł ociężale jakiś mężczyzna w czerwonej koszulce. Powiedział, że mi pomoże. Wsiadł do białego meleksa razem ze mną i miał mnie podwieźć.

Napisałam wtedy, zupełnie nie wiem jak, cztery teksty, mając zapalenie zatok.

A Roraima? W miejscu gdzie styka się Wenezuela z Gujaną i Brazylią, leży olbrzymi masyw gór stołowych nazywany w ten sposób. Jego wysokość to 2800 m. Płaskowyż liczy 300 tysięcy lat i stanowił niegdyś dno płytkich jezior. Według legendy, to była kraina dinozaurów. „Biało-czerwono-czarne warstwy ścian Roraimy wskazują na powstawanie skały piaskowej w morzu lub jeziorze, a ich struktura wskazuje na powstanie zanim na ziemi pojawiło się życie. Kolor białawo czerwony to efekt odkładania się piasku, a kolor czarny to niebiesko-zielone algi. I cyjanobakterie żyjące niegdyś na porowatej powierzchni skały. Wewnętrzne siły oddzielające dwa kontynenty od siebie pozwoliły ukształtować przyszłą formę tepuy. Erodująca góra pod wpływem ruchów tektonicznych w ziemi wypiętrzyła się ponad poziom morza, a odseparowane w ten sposób bloki skalne tworzą dzisiejsze tepuy. 3-4 miliony lat temu tepuy wyglądały tak samo jak obecnie."

Nawet chwilowy pobyt w tym miejscu sprawia wrażenie bycia na innej planecie. Pieczary, wodospady, rzeka. Nic dziwnego, że Indianie wierzą w zamieszkujące tę krainę duchy.

W czasie jednej ze zorganizowanych przeze mnie wypraw dotarłam właśnie tam. Do tajemniczej krainy do której dostać mogliśmy się, jedynie lecąc małym samolotem. Przechodzenie pod wodospadami, spływ rzeką i spanie w hamakach. To po prostu inny świat. Czy naprawdę żyły tam kiedyś dinozaury? Czy my naprawdę chcemy dobrzeć do ich krainy? Jeśli o mnie chodzi, to tak. A towarzysze wyprawy pewnie się jednak znajdą, podobnie jak wtedy. Gdy siedzimy w fotelu, przekroczenie naszych wygodnych granic wydaje się nie możliwe.

Gdy jednak ruszymy w drogę i pozwalamy pojawić się snom, intuicyjnym odczuciom i wewnętrznej prawdzie do krainy dinozaurów, z niewielką pomocą przyjaciół docieramy bez trudu. A ta kraina od tysięcy lat wygląda tak samo. Więc jeśli nie zniszczymy pozornie zaginionego świata, każdy go może odnaleźć. Na początek jak zwykle przy rozpoczynaniu wyprawy bierze się mapę, układa się szkicowy plan, a drogowskazem jest własne serce…

 

Małgorzata Ziółkowska

Mount Roraima is located in Venezuela

Trekking na Roraimę

Korekta przez: Radek Ziemic (2015-02-01)



« Jak powstaje rodzinne uwikłanie w sprawach seksu Walka z wampirami »

komentarze

[foto]

1. Jako enneagramowa czwórka • autor: Radek Ziemic2015-02-01 13:33:21

często czegoś komuś zazdroszczę. Tym razem symbolicznych snów, które nie zdarzają mi się w ogóle. Sami znajomi, łatwo wytłumaczalne sytuacje. Nie za bardzo wiem, co to znaczy, takie odsymbolicznienie snów. Ale zazdroszczę też ludziom łatwości w przemieszczaniu się. Te góry robią ogromne wrażenie. Taka utima thule (w metaforycznym sensie: ostatnia stacja) przed siedzibami bogów. 

2. No to już... • autor: Nierozpoznany#15472015-02-01 18:46:41

No to już wiadomo dlaczego ludzie mi zazdroszczą;) Mam to nie mam czego innego :(  Ale innym się nie chce w moje buty wchodzić. Wchodzenie w cudze buty powinno iść w dwie strony. tak mi się wydaje.

3. wiatr w zaglach cie prowadzi • autor: Nierozpoznany#80032015-02-04 02:20:01

Lubie jak piszesz. sama mam sny , prowadza mnie i informuja gdzie jestem.Chwytam wiatr w zagle ,  zeby robic co robie  i jeszcze bardziej  byc,,,Radka Royall


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)