zdjęcie Autora

21 listopada 2012

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Rozmowy podsłuchane

Kategoria: Twórczość

« Kwiecień w Paryżu Ubezpieczenie od ognia w spodniach »

Podsłuchiwanie cudzych rozmów lub czytanie cudzych listów często bywa zajęciem pouczającym. W dzisiejszych czasach nie stanowi jakiejś specjalnej niedyskrecji, ponieważ posiadacze telefonów komórkowych wszem i wobec trąbią o swoich sprawach. A że nieraz są śmieszni i nadają się do dowcipów – to już inna sprawa.

         Ktoś opowiada o znajomych:

         — Rodzina była głęboko skonfliktowana; matka miała objawienia religijne, a ojciec kochankę.

         Małżeństwo rozmawia o kafelkach, które układa w ich domu majster. Żona zastanawia się, które szafki zabierze ze starego mieszkania, a które dokupią. Wątpliwości pojawiały się przy wiszącej narożnej szafce  — stwierdziła, że wolałaby taką z kręconą półką, bo łatwiej sięgać po rozmaite przedmioty. Ale jednak szafki narożne są drogie, więc chyba zabiorą tą, która już jest... Na to mąż wybucha oburzeniem:

— Ty chyba jesteś idiotką! Lepiej myśl o tym jaki kolor fugi kupić do tych kafelków, a nie zawracaj głowy szafkami. Myśl teraz o tym, co najważniejsze.

Żona przez łzy:

— To już nawet nie wolno mi myśleć, o czym chcę?

Na to mąż:

— Oczywiście, że nie wolno, bo głupio myślisz!

Pewien pan tłumaczy się ze swojego niezbyt chwalebnego postępowania:

— No wiesz, w nocy krytycyzm spada...

We wczesnych latach sześćdziesiątych pracowałam w pewnej instytucji która zmuszona była zatrudniać mało inteligentne panie – żony oficerów wysłanych do Wietnamu jako doradcy wojskowi. Panie te raczej nie nadawały się do robienia czegoś sensownego, zazwyczaj więc siedziały i opowiadały sobie filmy. Przebojem sezonu były wówczas francuskie filmy z cyklu o markizie Angelice. Piękna markiza wskutek dworskich intryg straciła majątek i musiała ukrywać się wśród Cyganów i żebraków. Wyszła za mąż, ale męża jej bodajże spalono na stosie (o tym, że przeżył nie wiedziała oczywiście) Ją zaś porywano kilkakrotnie, sprzedano jako niewolnicę, w końcu trafiła do haremu sułtana. Wśród tych nieprawdopodobnych przygód urodziła kilkoro dzieci (nie tracąc oczywiście smukłej figury) i szczęśliwie nie musiała się nimi przejmować, bo zawsze znaleźli się dobrzy przyjaciele, którzy w tym obowiązku ją zastąpili.

Pewnego dnia wspomniane panie opowiadały sobie treść „Angeliki wśród piratów”. Jedna z nich, pełna współczucia dla bohaterki opisywała jak okrutnie potraktował ją mąż – kiedy się już odnalazł – gdy dowiedział się, że ona z sułtanem, tego, wiecie co... (to były pruderyjne czasy, o tych rzeczach nie mówiło się wprost). Sułtan (może nawet Brunei) rzucał bogactwa do jej stóp nie mogąc zrozumieć, że ona kocha jedynie utraconego męża – pirata.

Na to inna westchnęła, a reszta pań poparła ją w jej refleksyjnej diagnozie:

— No, bo wiecie, takie jest życie!

Jeśli chodzi o sprawy męsko damskie, pewna dziewczyna na porodówce tłumaczyła mi, dlaczego uległa chłopakowi i zaszła w ciążę:

— No bo wie pani, wszystko odbyło się w pościeli i w ogóle... Jak mogłam odmówić? Miała 15 lat i była optymistką. Powiedziała, że cieszy się z tego, że będzie miała dziecko, ponieważ teraz matka już nie będzie mogła zabronić jej chodzić na zabawy, ponieważ stała się dorosła.

Od rozmów podsłuchanych niedaleka droga do czytania cudzej korespondencji. W zaraniu swojej kariery zawodowej pracowałam jako archiwistka w PZU. Do moich obowiązków należało wyciąganie akt spraw, w których poszkodowani odwoływali się od urzędniczych postanowień (wówczas brzmiało to groźniej – „decyzji”).

Pewien człowiek nie był zadowolony z faktu, że przyznano mu zaniżony – jego zdaniem – procent utraty zdrowia. W odwołaniu napisał więc: „ W wyniku wypadku jestem tylko w 30 procentach mężczyzną, o czym może zaświadczyć moja żona i wszyscy sąsiedzi”

Inny niezadowolony, rolnik, którego krowę przejechał pociąg, skarży się na liczne klęski, które go dotknęły wskutek tego wypadku. Pisze więc nie owijając w bawełnę: „Wskutek tego wypadku nie tylko straciłem Krasulę, która była jak domownik, ale i córka panną być przestała i zaciążyła i nikt się nie chce z nią ożenić” Zaciekawionej, jaki był związek przyczynowo – skutkowy z wypadkiem krowy wypasanej na kolejowym nasypie, ów rolnik wyjaśnił:

— Krowa była posagiem córki, a kto ją teraz weźmie bez krowy i z dzieckiem?

Ostatnio podobny przykład tego, co robią seriale z umysłem wykształconej i skądinąd kiedyś rozsądnej kobiety miałam możliwość zaobserwować na działce, kiedy namiętna oglądaczka tych filmów zrobiła dziką awanturę synowi, że poszedł z żoną i ze swoim czteroletnim synkiem do wiejskiego kiosku na piwo, pozwalając dziecku oglądać innych piwoszy. Kiedy koleżanka dała spokój synowi, wzięła się za synową, że mu na takie coś pozwala, że nie żąda przez to szacunku dla siebie, co zaowocuje porzuceniem jej z dzieckiem i tak dalej. Oraz za sąsiada, ponieważ się podśmiewał. I za mnie ponieważ jej nie poparłam.

Nie przeszkodziło to jej jednak następnego dnia temu samemu wnusiowi dać pół szklanki piwa, którym ją poczęstowałam. Dobra babcia dzieli się z wnukiem. O częstowaniu piwem nie było mowy w serialach, skąd więc biedna miała wiedzieć, że dzieciom się alkoholu nie daje?

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Kwiecień w Paryżu Ubezpieczenie od ognia w spodniach »

komentarze

[foto]

1. Też widziałem • autor: Przemysław Kapałka2012-11-22 12:29:59

Też widziałem kilka pism w sprawie płacenia należności. Na przykład czterostronicowy elaborat, w którym było chyba 8 cytatów z poezji - Kochanowski, Słowacki i nie pamiętam kto jeszcze. Podobno najwięcej takich pism wysyłają ci, którzy nie chcą płacić.


Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)