TARAKA
zdjêcie Autora

26 stycznia - 2 lutego 2004

Piotr "¦pi±cy Nied¼wied¼" Jaczewski, Wojciech Jó¼wiak

Rozpoznawanie ducha huny

Wywiad z Piotrem Jaczewskim "¦pi±cym Nied¼wiedziem"

[Wojciech Jó¼wiak] Na pocz±tek prezentacja: Gdzie mieszkasz?

[Piotr Jaczewski] Mieszkam w Warszawie, na Ursynowie.

[WJ] Ile masz lat?

[PJ] 26.

[WJ] Czym zajmujesz siê "w cywilu"? - A mo¿e raczej "w realu"?

[PJ] Zawodowo pracowa³em g³ównie jako informatyk, w tej dziedzinie studiujê. Obecnie wolny strzelec - taki go¶æ, co siedzi i medytuje i pisze w internecie zamiast udawaæ, ¿e pracuje od 8 do 16. Docelowo planujê realizowaæ siê w dziedzinach (para)psychologicznych. Na razie poza praktykami staram siê ¿yæ normalnie.

[WJ] Mam wra¿enie, ¿e znam ciê od bardzo dawna, ale zdaje siê pierwszy raz co¶ robili¶my razem podczas zimowych warsztatów na Otrycie w 2000 roku, na ¦wiêto Nied¼wiedzia? Czy tak by³o?

[PJ] Tak. Pierwszy raz spotkali¶my siê fizycznie na Otrycie. Przyznaje, ¿e wcze¶niej s³ysza³em o tobie, obserwowa³em twoje poczynania, pisanie, wiêc mo¿liwe, ¿e w wymiarze energii lub snów spotkali¶my siê i wcze¶niej.he, he... A troszkê powa¿niej i troszkê filozofuj±c zdradzê, ¿e czasami towa¿yszy mi dziwne poczucie, ¿e urodzi³em siê kilkana¶cie lat za pó¼no w stosunku do moich dawnych duchowych przyjació³.

[WJ] Nie lubiê mówiæ o czyim¶ wieku, porównywaæ ludzi starszy-m³odszy, bo ostatecznie to rzecz przypadkowa, ¿e jedni siê rodz± w tym pokoleniu, a inni w nastêpnym. Chodzi mi o co¶ innego: ¿e mimo ró¿nicy pokolenia, jaka jest miêdzy nami, bywa³o jednak tak, ¿e to ty wystêpowa³e¶ jako nauczyciel, a ja jako twój uczeñ. Na przyk³ad w zesz³ym roku, kiedy twój artyku³ o pracy z wewnêtrznym przewodnikiem zastosowa³em jako instrukcjê i jako lekturê wstêpn± na moich warsztatach w sierpniu 03. Mo¿e wiesz, sk±d to siê u ciebie bierze?

[PJ] Pewnie z dwóch powodów: Po pierwsze pisz±c staram siê wybieraæ tematy bêd±ce odpowiedziami na moje w³asne dylematy, na to czego sam nie mog³em odnale¼æ. A po drugie staram siê pisaæ w transie medytacyjnym, jako swoistego rodzaju przekaz i wskazówki dla siebie samego. Je¶li to tobie pomog³o, to ja siê z tego bardzo cieszê. Zw³aszcza, ¿e ja te¿ korzystam dla swoich potrzeb z twojego pisania i aktywno¶ci.

[WJ] Du¿o piszesz - na temat huny, na temat pracy nad sob±. I to co piszesz, zawsze ma bardzo praktyczny charakter. Czy planujesz zebraæ swoje artyku³y w ksi±¿kê-przewodnik?

[PJ] Tak. Ju¿ moje pierwsze artyku³y zebrane w przewodnik, ksi±¿kê o hunie czekaj± w³a¶nie na wydanie w Studiu Astropsychologii w Bia³ymstoku. Powinny ukazaæ siê w tym roku pt "Huna - na tropie tajemnicy"

[WJ] Jak siê zaczê³a twoja fascynacja hun±? Od ksi±¿ek, czy od spotkania mistrza?

[PJ] Zdecydowanie pierwsze by³y ksi±¿ki. Tak jak sobie teraz przypominam, to pierwsz± styczno¶æ z tekstami hunopodobnymi mia³em w wieku ok. 11 lat - by³y to materia³y z kursu Doskonalenia Umys³u Lecha Stefañskiego. Pó¼niej w liceum mia³em okres czytania literatury ezoterycznej, a¿ na zakoñczenie szko³y stwierdzi³em ¿e trzeba wzi±æ siê za praktykê. A dalej to jako¶ samo wysz³o... By³y kursy Reiki, bioenergoterapia, nauka medytacji itd. Takim prze³omowym punktem by³ kurs Serge'a, po którym po raz pierwszy zaczê³o mi siê to wszystko uk³adaæ w sensown± spójn± ca³o¶æ i pewnie dlatego podpisujê siê pod tym systemem.

[WJ] ...Ale mam te¿ wra¿enie, ¿e w tym co robisz i czym siê interesujesz, wykraczasz poza hunê i to daleko. Znasz astrologiê i mogê powiedzieæ, ¿e pod pewnymi wzglêdami wszed³e¶ w tê dziedzinê g³êbiej ni¿ ja, ostatecznie praktyk z dwudziestoletnim do¶wiadczeniem. Czy potrafi³by¶ okre¶liæ, na czym polega twoja Droga i co siê na ni± sk³ada?

[PJ] Tak, wykraczam poza hunê, a traktuje j± jako pewnego rodzaju ¼ród³o jêzyka i inspiracji, pozwalaj±ce opisaæ czê¶æ mojego podej¶cia do ¶wiata, oraz rozwin±æ kilka wewnêtrznych umiejêtno¶ci. Natomiast je¶li mia³bym sam okre¶laæ swoj± osobist± ¶cie¿kê i jej idee, to nazwa³bym to "walk± o przytomno¶æ" z wykorzystaniem wszelkich mo¿liwych ¶rodków i metod - jestem bardzo eklektyczny, choæ równocze¶nie staram siê mo¿liwie nie mieszaæ wszystkiego w g³upi sposób. Pewn± podstaw± jak± przyjmuje w praktyce jest samoobserwacja i analiza z Przewodnikiem tego, co robiê (lub co robi± inni). Dodatkowo dochodzi do tego do¶æ swobodna praca z wizj± - przechodz±ca pomiêdzy czyst± medytacj± z przepuszczaniem wszystkich wra¿eñ a aktywnym uczestniczeniem w nich - wêdrówk± szamañsk±. A astrologiê i inne dziedziny ezoteryczne, psychologiczne i religijne traktujê jako dostarczycieli tre¶ci, symboli i archetypowych map po wewnêtrznych krainach. Nijak nie zgodzê siê z powiedzeniem, ¿e wszed³em w astrologiê g³êbiej ni¿ ty - po prostu i lubiê i æwiczê intuicyjne interpretacje archetypowych symboli czy bezpo¶rednie wizyjne z nimi spotkania - to czasami mo¿e dawaæ pozory g³êbi, ale nie zast±pi d³ugoletniej pracy nad badaniem, porównywaniem i interpretowaniem horoskopów.

[WJ] Jeszcze poproszê o ci±g dalszy autoprezentacji. Jaki jeste¶ znak zodiaku - tzn. gdzie masz S³oñce? Ksiê¿yc? Ascendent?

[PJ] Znak s³oneczny - Bli¼niêta, Ksiê¿yc w Raku, ascendent w Skorpionie.

[WJ] I który typ enneagramu?

[PJ] Mediator-Dziewi±tka. Chocia¿ czasem zastanawiam siê, ¿e mogê byæ Dawca-Dwójka. Podobno ³atwo te dwa typy pomyliæ, a ja nie siedzê w tym systemie.

[WJ] Mo¿esz byæ typem mieszanym, które - przekonany jestem - istniej±, chocia¿ teoria enneagramu temu zaprzecza. A wracaj±c do twojej drogi...

Czy s± jakie¶ praktyki, które wykonujesz codziennie lub w inny sposób regularnie?

[PJ]Tak. Jest to... ¶piewanie mantr po³±czone z medytacj± nad nimi (tak jak to opisywa³em). Jakich mantr? To niech pozostanie moj± tajemnic±.

[WJ] Wróæmy do huny. Jakich masz mistrzów w tej sztuce? A je¶li mistrz to zbyt górnolotne s³owo, to kto w hunie wywar³ na ciebie najwiêkszy wp³yw, komu najwiêcej zawdziêczasz? Zarówno przez lektury, jak i przez osobisty kontakt?

[PJ] Je¶li chodzi o czyst± hunê zdecydowanie Serge. Stylem my¶lenia, sposobem prowadzenia zajêæ i w³a¶nie sam± filozofi±. Chcia³bym umieæ poprowadziæ zajêcia w ten sposób. Je¶li chodzi o w ogóle moje nastawienie do praktyk i filozofii duchowych - to lista zas³u¿onych (osób, które wp³ynê³y na mnie wiedz±c o tym, lub nie) jest ca³kiem d³uga.

[WJ] A dlaczego w³a¶nie huna? Przecie¿ mamy w czym wybieraæ: zen, wad¿rajana, joga, Indianie, sufizm, ró¿okrzy¿owcy, wicca, asatru, rodzima wiara s³owiañska, Crowley, Gurd¿ijew, NLP, POP, magia sukcesu, a Ablito zapisa³ siê nawet do wudu. Co ciebie przyci±gnê³o w³a¶nie do huny?

[PJ] Czê¶ciowo ju¿ odpowiedzia³em. Chyba szalê na korzy¶æ huny przewa¿y³a prostota, nastawienie na praktykê, bardzo pozytywne nastawienie do ¿ycia i ludzi oraz dodatkowo swoboda - bo huna tak, jak j± odbieram, jest raczej zbiorem wskazówek i technik jak pracowaæ nad sob±, ni¿ ¶ci¶le okre¶lon± struktur±. W inne systemy nie wszed³em nie dlatego, ¿e nie interesowa³em siê nimi, ale raczej przez to, ¿e dostrzegam nich wady i nie czujê, ¿e poprzez nie móg³bym siê zrealizowaæ. Huna ma te¿ swoje wady, ale po prostu wydaje mi siê najsympatyczniejsza.he, he...

[WJ] W dzisiejszych czasach chyba wszyscy wiedz±, co to jest huna... Ale za³ó¿my, ¿e to czyta kto¶, kto jeszcze nie wie. Jakby¶ krótko zdefiniowa³ hunê?

[PJ] Huna ("tajemnica") to polinezyjski system wiedzy tajemnej, zbiór idei tamtejszych szamanów. To, co istotne w hunie, da siê uj±æ w stwierdzeniu, ¿e nasze my¶li, uczucia i odczucia wp³ywaj± na ¶wiat wokó³ nas. A ca³± resztê huny da siê ju¿ wymy¶leæ na tej podstawie z ¿ycia i wewnêtrznych obserwacji i analizowania. Oczywi¶cie jest trochê gotowców - sugestii, zasad czy wskazówek, jakkolwiek by to zwaæ. Spora czê¶æ takich idei by³a/jest skryta w wieloznaczno¶ciach jêzyka hawajskiego. Czê¶æ z nich wydedukowa³ Max Freedom Long i to g³ównie on spopularyzowa³ hunê na zachodzie, jako ¼ród³o metod tzw. skutecznej modlitwy, s³u¿±cej osi±ganiu materialnych rezultatów. Bo to dzia³a i przyci±ga ludzi zafascynowanych tak± form± splataj±c± w jedno duchowo¶æ i magiê. MFL odwali³ kawa³ dobrej roboty, je¶li chodzi o odzyskiwanie wiedzy z jêzyka i popularyzacjê huny, ale przyznam szczerze - moim zdaniem przeniós³ w swoje odkrycia ca³± masê europejskich przekonañ, trochê u³atwiaj±cych zrozumienie dla osób z naszej kultury, a trochê zamazuj±cych obraz tych nauk.

[WJ] Kilka razy wymieni³e¶ imiê Serge. Masz na my¶li - domy¶lam siê - Serge Kahili Kinga? Opowiedz o nim.

[PJ] Tak, to o nim mówi³em. To Bia³y adoptowany przez Hawajczyków i bezpo¶rednio nauczany w rodzinnej tradycji, w dodatku aktywnie rozpowszechniaj±cy tê wiedzê. Barwna postaæ je¶li chodzi o ¿yciorys, mówi±c w skrócie, droga jego wiod³a od wst±pienia do marines do s³u¿by w Korpusie Pokoju w Afryce, od studiów archeologicznych poprzez nauki u plemiennych szamanów po doktorat z psychologii, od prywatnej praktyki psychologa po budowê organizacji rozpowszechniaj±cej nauki huny. W tym, czego naucza, widaæ tê drogê i widaæ jego osobiste do¶wiadczenie - po prostu potrafi to wszystko prosto i zrozumiale uj±æ. W jego ujêciu huna to szamanizm ³owców przygód, system bazuj±cy na duchowej komunikacji ze ¶wiatem wewnêtrznym i zewnêtrznym, po¶wiêcony uzdrawianiu, harmonizowaniu siebie i otoczenia, rozwijaniu ducha Aloha, czyli po prostu mi³o¶ci do ¿ycia, ¿yczliwo¶ci w podej¶ciu do siebie i otoczenia. Ten Duch Aloha to taka wizytówka rdzennej huny, bêd±ca jednocze¶nie ¼ród³em mocy - na przyk³ad zak³ada siê, ¿e wszystko wewn±trz i na zewn±trz nas jest chêtne i gotowe do wspó³pracy, trzeba tylko rozwin±æ umiejêtno¶ci porozumiewania siê. Chêtnych do dowiedzenia siê wiêcej zapraszam na stronê www.huna.cb.pl do dzia³ów "pocz±tki" i "artyku³y", gdzie znajduje siê ca³y cykl wyk³adów Serge'a na ten temat.

[WJ] Czy pozna³e¶ go osobi¶cie? Jaki on jest? Jakie zrobi³ na tobie wra¿enie?

[PJ] By³em na kilku warsztatach prowadzonych przez niego tutaj w Polsce. Trudno mówiæ o osobistym poznaniu, zamieni³em kilka s³ów pytaj±c o interesuj±ce mnie kwestie - odpowiedzi jakie uzyska³em by³y ca³kiem satysfakcjonuj±ce. Serge wygl±da na rasowego Irlandczyka, w dodatku sympatyczny, b³yskotliwy i pewny siebie w tym, co mówi.

[WJ] A jeszcze wracaj±c do pytania, czym jest huna. Co siê z hun± robi: "wyznaje siê" j±? (Jak religiê?) A mo¿e "æwiczy"? (Jak jogê?) Mo¿e siê do niej "nale¿y"? (Jak do jakie¶ organizacji?) Mo¿e siê j± "uprawia" jak sport? albo "stosuje" jak np. dietê? Jakby¶ to okre¶li³?

[PJ] Oj, to trudne pytanie. Jest to swoista "praktyczna filozofia", któr± po prostu stosuje siê, przy czym zakresem tego stosowania mog± byæ pojedyncze problemy, a mo¿e byæ i ca³e ¿ycie. S± æwiczenia, które pomagaj± dostrzec niektóre rzeczy, s± takie, które rozwijaj± pewne umiejêtno¶ci, s± równie¿ dzia³ania bêd±ce metodami uzdrawiania lub samouzdrawiania. Czê¶æ technik bazuje na wierze, czy wrêcz na jej rozwijaniu - huna by³a kiedy¶ religi± Hawajczyków, mia³a te¿ wiele cech magii, uwa¿a siê j± za tamtejszy szamanizm - ale praktykowanie huny niekoniecznie oznacza przyjêcie panteonu hawajskiego. Form praktykowania huny jest wiele i raczej zachêca siê do samodzielnej eksploracji i odkrywania metod pracy nad sob± czy z lud¼mi lub ze ¶wiatem. W my¶l has³a "skuteczno¶æ jest miar± prawdy" - je¶li co¶ dzia³a i przynosi Ci skutki, to jest to huna.

[WJ] Wyobra¼ sobie, ¿e masz przed sob± kogo¶ zupe³nie pocz±tkuj±cego, kto przeczyta³ parê ksi±¿ek i artyku³ów o hunie i czuje, ¿e to jest jego droga. Co by¶ mu radzi³? - Co ów pocz±tkuj±cy ma zrobiæ, wed³ug ciebie?

[PJ] Zacz±æ od przetrawienia tego, co przeczyta³, prze³o¿yæ to na swój jêzyk i do¶wiadczenia, ustaliæ swoje cele (co chce siê osi±gn±æ dziêki hunie), a pó¼niej æwicz±c, albo po prostu stosuj±c swoje wnioski, sprawdzaæ, czy to dzia³a. No i pamiêtaæ, ¿eby nie traktowaæ wiedzy ksi±¿kowej lub do¶wiadczenia innych jako dogmatu, a raczej widzieæ w tym wskazówki warte zastanowienia; i podobnie traktowaæ w³asne prze¿ycia i wnioski z praktyk i æwiczeñ. Je¶li do wiedzy ksi±¿kowej, a nawet do w³asnych prze¿yæ zwi±zanych z t± wiedz±, podejdziemy z dystansem, szybciej zauwa¿ymy rzeczy istotne - te, które dzia³aj± i nam osobi¶cie pomagaj±.

[WJ] Czy "bycie-w" hunie wymaga uroczystego przyjêcia do pewnej organizacji lub grupy? Czy wymaga akceptacji przez przywódcê lub mistrza, guru? Czy trzeba siê jako¶ przypodobaæ kolegom "wspó³-hunowcom"? Czy jest praktykowany jaki¶ rodzaj rites-de-passage, rytua³ów przej¶cia, tak jak chrzest w chrze¶cijañstwie albo Przyjêcie Schronienia w buddyzmie? Czy w ogóle jest jaki¶ formalny moment przy³±czenia siê do huny - czy te¿ niczego takiego nie ma?

[PJ] My¶lê, ¿e jest to po prostu moment stwierdzenia, ¿e to dzia³a i ¿e chce siê korzystaæ z tego dalej, badaæ ten temat i stosowaæ w praktyce. W staro¿ytnych Hawajach wygl±da³oby to pewnie inaczej, by³oby to co¶ w rodzaju pozwolenia na praktykê otrzymanego od nauczyciela albo rytualnego przekazania mocy lub atrybutów, którymi nauczyciel siê pos³ugiwa³ np. przy uzdrawianiu.

[WJ] Czy w Polsce s± ludzie, mog±cy kogo¶ innego (powiedzmy, tego pocz±tkuj±cego) wprowadziæ w hunê? Przekazaæ mu jej metody? Czy s± u nas nauczyciele huny? Czy organizuje siê jakie¶ kursy lub warsztaty?

[PJ] Tak, s± ludzie prowadz±cy kursy i warsztaty, jest kilka takich osób, nawet sam prowadzi³em i zamierzam to robiæ w przysz³o¶ci. S± równie¿ organizowane przyjazdy zachodnich nauczycieli, raz, dwa razy w roku kto¶ siê trafia, z tego co kojarzê jedynie Martyn Carruthers, ten od Soulworku, regularnie bywa³ w Polsce (nie wiem jak teraz)...

[WJ] (S³ysza³em niedawno, ¿e Martyn Carruthers na sta³e mieszka w Polsce.)

[PJ] ...¦rodowisko "hunowe" w Polsce jest do¶æ rozproszone, raczej tworz±ce niewielkie grupki wsparcia czy samopomocy wokó³ osób aktywnych, ni¿ jakie¶ du¿e organizacje.

[WJ] Istnieje organizacja Aloha International kierowana przez Kinga. Czy ta organizacja jako¶ ogarnia hunê jako ruch w ¶wiecie?

[PJ] Raczej nie. Jest kilka organizacji zachodnich rozpowszechniaj±cych hunê, je¶li dobrze kojarzê np. Ma-uri Institute, prowadzi zajêcia z huny. S± i chyba dwie organizacje longowskie, ba, nawet wyros³y po Longu "Ko¶ció³ Huny". W mojej opinii huna sprzyja indywidualnemu zajmowaniu siê sob± i dbaniu o bli¿sze i dalsze otoczenie, choæ oczywi¶cie s± ludzie, którzy czuj± siê na si³ach dzia³aæ dopiero bêd±c w jakim¶ zrzeszeniu lub organizacji.

[WJ] Czy huna nale¿y do New-Age'u?

[PJ] Zada³e¶ strasznie rozmyte pytanie. Je¶li mówi±c o New Age'u mamy na my¶li nasilenie ruchów i idei duchowych, ekologicznych itp, to pewnie tak. Je¶li mówimy o oczekiwaniu na Now± Erê lub o widzeniu w obecnej sytuacji na ¶wiecie czego¶ szczególnego, to raczej nie. Po prostu huna jest zbyt praktyczna: je¶li chcemy nowego, to po prostu to zbudujmy, zamiast rozwa¿aæ spiskowe teorie dziejów.

[WJ] Faktycznie, moje pytanie by³o rozmyte, bo i sam New Age jest czym¶ rozmytym. Tak, chodzi³o mi o to, czy "huni¶ci" oczekuj± na jakie¶ wielkie przemiany w ¶wiecie, na powstanie nowego, uduchowionego cz³owieka, powszechnego pokoju, ¶wiatowej mi³o¶ci czy czego¶ takiego? Czy w krêgach hunowych jest co¶ z takich millenarystycznych nastrojów?

[PJ] Nie s±dzê. Mit osobistej przemiany i dzia³ania dla pokoju oczywi¶cie funkcjonuje - to s± bardzo silne wizje, daj±ce wiele wewnêtrznej si³y. Ale je¶li patrzymy na to jako na milenarystyczne przekonania, to po prostu nie ten kalendarz; millenium to problem naszej cywilizacji, a nie tradycji Hawajów.

[WJ] Czy s± jakie¶ praktyki obowi±zkowe w hunie? To znaczy jakie¶ æwiczenia, dzia³ania, mo¿e modlitwy, które nale¿y robiæ, bo maj± podstawowe znaczenie? Pytam o to dlatego, ¿e powiedzia³e¶ ju¿, ¿e do huny nie trzeba siê specjalnie zapisywaæ - ale chyba w jej ramach co¶ trzeba ROBIÆ?

[PJ] Dlaczego trzeba? Mo¿na, i owszem, ale nie trzeba.he, he... To zale¿y od tego, co chcesz uzyskaæ i w jakiej wizji ¶wiata chcesz siê poruszaæ. Je¶li twoim celem jest zostanie szamanem lubi±cym przygody, czyli chcesz siê nauczyæ uzdrawiania, harmonizowania siebie i ¶wiata, to owszem, praktyka - medytacja, praca z energi±, lub duchowe wêdrówki - s± pewn± konieczno¶ci±, choæ i tak nie do koñca, bo równie dobrze mo¿na doj¶æ do tego samego, nie poruszaj±c siê celowo w odmiennych stanach ¶wiadomo¶ci, ale rozwijaj±c po prostu wiarê w siebie, zaufanie do w³asnych si³ oraz tkwi±ce w nas zdolno¶ci samouzdrawiania lub prawdopodobieñstwo zaistnienia pozytywnych zdarzeñ. Po prostu chodzi o zgromadzenie wystarczaj±cej ilo¶ci energii (many), by¶my mogli bardziej skutecznie dzia³aæ. A na to jest wiele sposobów, na przyk³ad twoje warsztaty.he, he...

[WJ] Wracaj±c do Serge'a Kinga, bo on wydaje mi siê tu najbardziej prominentn± postaci±: czy jest w Polsce - a tak¿e u naszych s±siadów w Europie - kr±g jego uczniów, zwolenników? I czy on otacza siê swoimi "gruppies"?

[PJ] Oj, przyznam ¿e u nas to widzia³em jednego gruppie je¿d¿±cego z Serge'm - to by³a jego ¿ona. W rdzennym ¶rodowisku Serge'a nie widzia³em, wiêc trudno powiedzieæ, co on na Hawajach wyczyniahe, he....

[WJ] Zgodzisz siê (pewnie) ze mn±, ¿e ka¿dy ruch spo³eczny, a nawet ka¿da subkultura, ma swojego ducha. Jakby¶ okre¶li³ ducha huny?

[PJ] Tak jak na to patrzê, to trudno uj±æ hunê w kategoriach ruchu spo³ecznego, podobnie jakby chcieæ nazwaæ "subkultur±" osoby zainteresowane psychologi±! Duchem huny jest aloha, radosne dzielenie siê energi± ¿ycia. Ale ¶mia³bym twierdziæ, ¿e tutaj nie doro¶li¶my jeszcze do tego, tak ¿e w duch huny w Polsce to by³oby kala - przywracanie ¶wiat³a, wydobywanie go z g³êbin.(;-))

[WJ] Przyjrzyjmy siê szczególnie wyrazistym subkulturom. Punki - a mo¿e 'punkowie'? - to istoty uraniczne, czyli nosz± siê i zachowuj±, jakby wszyscy mieli Urana na ascendencie: nerwowi, sztuczni, dziwacznie upozowani, dra¿ni±, szokuj±. Dawni hippisi byli pod wp³ywem Neptuna: powiewni, pow³óczy¶ci, wyluzowani, jakby p³ywali lub unosili siê w powietrzu. Harleyowcy: ¿eby ich opisaæ, trzeba siêgn±æ do enneagramu: to jeden w drugiego same Ósemki enneagramowe czyli Szefowie-Twardziele. Wiêc jakby¶ mi³o¶ników huny opisa³ w terminach astrologicznych lub enneagramowych? Kogo ta "nauka" przyci±ga, jaki typ cz³owieka? I odwrotnie, jaki typ najchêtniej wyra¿a siê przez hunê?

[PJ] My¶lê, ¿e w kategoriach astrologicznych wizja huny - to by³by uk³ad Neptun-Jowisz: z jednej strony duchowa wizja i kontakt z niefizyczn± stron± bytu, czyli Neptun, z drugiej strony Jowisz, jako wy¿sze ja albo dawca sukcesu, a za nim wizja spokojnego rozwoju. A ca³a reszta to ju¿ bardziej kwestia osobistych zabarwieñ i preferencji. Je¶li siê nad tym zastanowiæ, to bez wyra¼nego powodu i na d³u¿ej huna przyci±ga g³ównie dwa typy ludzi: tych zainteresowanych praktyczn± duchowo¶ci± i bezpieczn± magi±, czyli tych, którzy szukaj± duchowo¶ci nie zmuszaj±cej do wyrzeczeñ, oraz tych, co po prostu chc± u³atwiaæ sobie ¿ycie. Czyli by³yby to w kategoriach enneagramu typy numer 4 i 7, Tragiczny Romantyk i Epikurejczyk. No i trzecia kategoria, ci którzy chc± uzdrawiaæ, a huna przyci±gnê³a ich ze wzglêdu na spodziewane efekty - w¶ród nich chyba najwiêcej jest Dawców. No i s± po prostu ludzie w trakcie choroby lub ciê¿kiej sytuacji, szukaj±cy uzdrowienia, czy ci, którzy w jaki¶ sposób do¶wiadczyli na sobie dzia³ania tych technik i chc± wiedzieæ wiêcej.

[WJ] Mnie siê raczej wydaje, ¿e huna jest g³ównie dla Dawców i dla Epikurejczyków. Czytaj±c S. K. Kinga wrêcz widzê przed sob± agituj±cego mnie Epikurejczyka-Siódemkê: ¶wiat nie ma przed tob± ograniczeñ, za chwilê czeka ciê ekscytuj±ca przygoda, wszystko jest arcywspania³e. Ach i och. A z drugiej strony zauwa¿y³em u "hunistów" tê charakterystyczn± dla Dwójek-Dawców gotowo¶æ do pomagania i do tworzenia krêgów i sieci: razem, wespó³, ja ci co¶ u³atwiê, a ty mnie. Duch Tragicznego Romantyka zupe³ni mi tu nie pasuje: nie widzê, ¿eby huni¶ci np. spierali siê z Bogiem, wahali siê nad ostatecznymi decyzjami, medytowali o ¶mierci albo traktowali swoje ¿ycie jako odwleczone samobójstwo. To wydaje mi siê ca³kiem nie w stylu huny!

[PJ] Nie twierdzê, ¿e huna to filozofia Tragicznych Romantyków (Czwórek enneagramowych), a tylko, ¿e ich poci±ga. Byæ mo¿e widz± w niej mo¿liwo¶æ wytchnienia od w³asnej batalii, a byæ mo¿e szukaj± bezpiecznego wej¶cia w "energiê trikstera" pomagaj±c± im dalej walczyæ.

Co do enneagramowej epikurejsko¶ci huny, takiej, jak± przekazuje Serge... Hm, trochê w tym jest prawdy, przynajmniej w po³owie: co do tej czê¶ci stawiaj±cej na optymizm, to siê zgodzê, ale jest i druga strona stawiaj±ca na realizm i skuteczno¶æ w dzia³aniu.

Oj Wojtku, co¶ mi siê widzi, ¿e postrzegasz hunê jako strasznie matrix'owy system. Tymczasem to po prostu "zestaw narzêdzi" - i w któr± stronê bêdziesz chcia³ siê udaæ, tam z hun± lub bez niej mo¿esz i¶æ. To, co jest matriksowe, to co najwy¿ej nagminne operowanie mitami Hawajów ("utraconego raju"), cudownych mocy kahunów ("Stary Mêdrzec"), czy jakie¶ sztuczne próby dowarto¶ciowania huny np. pseudo-unaukowienie, czy pseudo-uduchowienie. Przy czym to nie jest raczej kwestia samej huny, lecz osób, które pod szyldem huny sprzedaj± swoje jazdy - a te niestety zdarzaj± siê chyba wszêdzie, gdzie mo¿na spotkaæ siê z w³asnym wnêtrzem. Choæ z drugiej strony przyznajê, ¿e praktykowanie huny jest spraw± indywidualn± i ka¿dy, kto jej naucza, ma w³asne "koniki" wynikaj±ce z w³asnych do¶wiadczeñ i filozofii ¿yciowej, albo z tematyki zajêæ.

[WJ] Czy nie wydaje ci siê, ¿e huna szczególnie spodoba³a siê Niemcom? ¯e oni do niej lgn± i ¿e huna jako¶ dobrze wyra¿a niemieckiego ducha?

[PJ] Nie, nie s±dzê. Po prostu Niemcy jako kraj siê starzej±, a dodatkowo ich sytuacja ekonomiczna robi siê niepewna, a to wzbudza zainteresowanie duchowo¶ci± oraz metodami uzdrawiania lub magii sukcesu. (Zreszt± tak samo jak skrajnymi ruchami spo³ecznymi.) Skojarz to z tym, ¿e Niemcy na emeryturze czêsto podró¿uj± po ¶wiecie, a Hawaje s± znan± atrakcj± turystyczn±, i to daje pewne powody do przypuszczeñ, dlaczego europejskie centrum "Aloha International" jest w Niemczech. Tak¿e, z naszej polskiej perspektywy, mo¿e istnieæ podobieñstwo obrazów Niemca, jako pewnego siebie, bogatego i jednocze¶nie perfekcjonisty - i wyobra¿enia kahuny w biznesie, o ile hunê zrównaæ z magi± sukcesu.

[WJ] Jak podoba ci siê taki pogl±d, ¿e huna - nie mówiê o praktykach rdzennych Hawajczyków, tylko o tym, co posz³o w ¶wiat - jest w istocie MAGI¡ SUKCESU? ¯e jest to sztuka przygotowywania sobie powodzenia w ¿yciu?

[PJ] Magia sukcesu to dobre zastosowanie tej wiedzy we wspó³czesnym ¶wiecie, przynajmniej tej aktywnej, mêskiej czê¶ci mocy. Ale jest i druga strona huny, ta ¿eñska, bardziej zwi±zana ze sposobem prze¿ywania ¶wiata oraz inspirowaniem siebie i otocznia do podejmowania w³asnych wysi³ków. (Ta odmiana równie¿ jest nauczana, tylko mniej o niej s³ychaæ). Je¶li siê nad tym zastanowisz w kategoriach szamanizmu, to magia sukcesu, udanych polowañ, pomy¶lnych zbiorów, wystêpuje w prawie ka¿dej kulturze. A ta czê¶æ huny, która jest uniwersalna w tym wzglêdzie, jest tak± dlatego, ¿e np. stara siê odpowiedzieæ na pytanie na pytanie JAK to za³atwiaæ z gór±, z si³± wy¿sz± czy ze ¶wiatem, zamiast zajmowaæ siê kwesti± religijn±: z KIM to za³atwiaæ.he, he...

Tak na marginesie: ta czê¶æ huny zwi±zana z magi± sukcesu zosta³a szybko wch³oniêta przez inne nurty. Np. z tego, co mi wiadomo, Silva korzysta³ z wiedzy M.F. Longa, a jedna z do¶æ popularnych technik NLP - praca z lini± czasu - jest prawie ¿ywcem zer¿niêta z Hawajów. Tak samo hunê w kawa³kach spotyka siê na kursach tzw. prosperity.

[WJ] ...A nawi±zania do dawnej kultury Hawajów s± w istocie drugorzêdne?

[PJ] Nie ¿yjemy na Hawajach. Musz± byæ drugorzêdne, inaczej korzystanie z tego by³oby raczej karykaturalne. Ale do¶æ ³atwo jest przet³umaczyæ (z hawajskiego na nasze) rzeczy takie, jak nastawienie, niektóre przekonania, podej¶cie do ró¿nych spraw lub po prostu techniki koncentracji, medytacji czy pracy z wizjami. Choæ przyznajê, zainteresowanie siê kulturow± czê¶ci± huny pozwala g³êbiej spojrzeæ i zrozumieæ ca³± hunê, oraz do pewnego stopnia wewnêtrznie nawi±zaæ kontakt z lini± przekazu i dalej uczyæ siê intuicyjnie, czy te¿ jak to robi³ Long - szukaæ wskazówek poprzez odszyfrowywanie tajemnego kodu jêzyka hawajskiego.

[WJ] Ciekawi mnie fakt, ¿e jako¶ nie s³ychaæ, ¿eby huny nauczali sami - rdzenni - Hawajczycy? Mnie, ma³o wtajemniczonemu, z hun± kojarz± siê g³ównie dwa nazwiska, zreszt± obu tych ludzi ju¿ wymieni³e¶: Max Freedom Long i Serge Kahili King. Dlaczego nie ma hawajskich nauczycieli?

[PJ] S± hawajscy nauczyciele huny. Z tym, ¿e raczej nie ruszaj± siê z Hawajów, trudniej do nich dotrzeæ i przez to ma³o o nich s³ychaæ. Huna w swojej czê¶ci szamañskiej, stawiaj±cej na niezale¿no¶æ, d³ugo by³a wiedz± zakazan±, prze¶ladowan±, oczernian± (podobnie jak wudu na Haiti) i chyba ten nawyk nie wychylania siê tamtejszym szamanom pozosta³. To takie moje prywatne zdanie. Choæ wystarczy odrobina inwencji i nawet w internecie mo¿na ich namierzyæ: widaæ, ¿e s± i ¿e nauczaj±.

[WJ] Wracam do pytania, które zadawa³em, a ty uporczywie nie chcesz odpowiedzieæ. Co siê ROBI w hunie? Na czym polegaj± jej praktyki? Tylko nie mów, ¿e ka¿dy robi to, co chce, wed³ug w³asnego uznania. Musi byæ jaki¶ elementarz dzia³añ, co¶, co znaj± i co robi± wszyscy, o których siê mówi, ¿e stosuj± hunê? (Bo czym¶ siê musi huna ró¿niæ od czegokolwiek innego, prawda?)

[PJ] Nie, nie musi siê wcale ró¿niæ. Ludzie w wiêkszo¶ci przypadków s± w miarê podobnie zbudowani - esencja tego co dzia³a i im pomaga równie¿ musi byæ podobna. S± pewne standardowe idee, dzia³ania w hunie. Pomijaj±c idee Aloha, g³ówny nacisk k³adzie siê na kontakt z Wy¿szym Ja oraz wzmacnianie zasobów energii - na jedno wychodzi, szczerze mówi±c. Tylko to mo¿na robiæ na wiele sposobów. Np. kontakt z Wy¿szym Ja, mo¿na rozwijaæ przechodz±c od technik wró¿enia, poprzez wêdrówkê szamañsk± czy praktykowanie medytacji otwartej a na w³a¶nie na wzmacnianiu energii koñcz±c.

[WJ] Wspomnia³e¶, ¿e w hunie wchodzi siê w stany zmienionej ¶wiadomo¶ci. Na czym to polega?

[PJ] Po prostu przenosisz uwagê na ¶wiat energii, na wewnêtrzn± wizjê lub wkraczasz w stan jedno¶ci z czym¶ - to s± trzy ró¿ne od zwyk³ego "¶wiaty", a raczej punkty widzenia. Opiera siê to na zdolno¶ci skupiania uwagi i wbrew pozorom jest ca³kiem proste. Wystêpuje to w niektórych technikach niejako w sposób ukryty (np. otaczanie siê ¶wiat³em dla ochrony - to wywo³uje przej¶cie w wymiar energii, czy "uzdrawianie symboliczne" - na poziom wizji). Mo¿na równie¿ wykorzystywaæ te punkty widzenia bezpo¶rednio - np. obserwuj±c i zmieniaj±c aurê, albo wchodz±c w wêdrówkê szamañsk±.

[WJ] Czy do tego s± konieczne pewne specjalne, rzadkie umiejêtno¶ci? - Takie jak np. uzdolnienia muzyczne lub matematyczne?

[PJ] ¯eby to dzia³a³o, nie trzeba specjalnych umiejêtno¶ci. Choæ jak wszêdzie do osi±gniêcia mistrzostwa w tych dzia³aniach, talent przydaje siê.

[WJ] Hunê (czêsto) uto¿samia siê z szamanizmem, bywa okre¶lana jako "hawajski szamanizm" - sam u¿y³e¶ tego okre¶lenia. King zatytu³owa³ nawet swoj± ksi±¿kê: "Szaman miejski". (Nawiasem mówi±c, angielskie s³owo urban u¿yte w jej tytule - "Urban Shaman" - znaczy trochê co innego, ni¿ nasze "miejski".) No wiêc mnie siê wydaje, ¿e stawianie znaku równo¶ci miêdzy hun± a szamanizmem jest mocno na wyrost. Bo w hunie nie widzê tego, co jest istot± szamanizmu, czyli techniki wchodzenia w trans, czyli przechodzenia na drug± stronê, w za¶wiaty, najogólniej mówi±c. Brakuje mi te¿ drugiej cechy szamanizmu: tego, ¿e praktyki szamañskie i osoba szamana by³y otoczone lêkiem, boja¼ni±, to by³a osoba trochê ¶wiêta, trochê przeklêta. A w hunie wszystko jest takie... wesolutkie i beztroskie. Sam sukces, ¿adnych przykro¶ci. Wiêc jak siê ma huna do szamanizmu, wed³ug ciebie?

[PJ] Wojtku, wydaje mi siê, ¿e wci±¿ sugerujesz siê wizj± Longowsk± lub wizj± huny jako magii sukcesu.

[WJ] Ca³y czas mi chodzi o uchwycenie i o nazwanie ducha huny. Dlatego staram siê j± porównaæ z rzeczami, których ducha czujê lepiej.

[PJ] Ja sam preferujê w³a¶nie szamañsk± wizjê huny - widzenie w niej drogi szamañskiej - z naciskiem na zdobywanie wiedzy, mocy i rozwój zdolno¶ci za po¶rednictwem pracy w OS¦. Serge naucza np. o podró¿ach do trzech ¶wiatów jako metodach uzdrawiania i o specjalnych miejscach, z których siê korzysta w wizjach. Ba, do¶æ du¿y nacisk k³adzie na rozwijanie ¶wiadomej komunikacji z przyrod±, zarówno w celu pobierania nauk, gromadzenia mocy, jak i nak³aniania duchów do wspó³pracy. Tylko to wszystko jest podawane w sensie mo¿liwo¶ci i ma czemu¶ s³u¿yæ np. rozwijaniu ¿yczliwego podej¶cia do ¶wiata. Natomiast nie jest konieczno¶ci±, wprost przeciwnie, z samych siedmiu zasad huny nauczanych przez Serge'a p³ynie wniosek, ¿e to samo mo¿na robiæ na wiele sposobów.

Co do "¶wiêto¶ci" i "przekleñstwa" bycia szamanem, to wydaje mi siê, ¿e to jest do¶æ subiektywna definicja. Choæ i pod ni± huna podpada, gdy¿ d³ugo, chyba nawet do dzi¶, tamtejsi szamani byli uto¿samiani z czarownikami u¿ywaj±cymi "modlitwy ¶mierci". Ponoæ do dzi¶ s³owo kahuna jest u¿ywane jako okre¶lenie z³ego czarownika, nie wiadomo tylko, ile w tym propagandy z czasów ewangelizacji, a ile pozosta³o¶ci po jaki¶ wewnêtrznych sporach.

[WJ] Wracam do kwestii, w której uporczywie nie chcesz powiedzieæ nic konkretnego: Co siê szczególnego ROBI w hunie?

Powiedz, nawet gdyby¶ czu³, ¿e to du¿e uproszczenie. Ja podam swoje przyk³ady: w zen siê siedzi w lotosie i skupia na pustce. W wad¿rajanie wizualizuje siê bóstwa (czyli buddów jak kto woli) i odmawia mantry. W szamanizmie (tym syberyjskim) siê "kam³a" czyli wchodzi w stany wizyjne przy bêbnie. W chrze¶cijañstwie siê modli. W islamie te¿, tylko piêæ razy dziennie. W jodze przyjmuje siê pewne dziwaczne pozycje cia³a. W tai-czi wykonuje siê ruchy w powietrzu w zwolnionym tempie. W wudu przywo³uje siê bóstwa, ¿eby w nas wstêpowa³y. Co siê robi w hunie?

Jeszcze jedna uwaga. Ja w tym wywiadzie przyjmujê rolê rzecznika czytelnika, wiêc programowo siê niczego nie domy¶lam, jestem programowo niewtajemniczony, laik. Co siê robi w hunie?

[PJ] Wiesz, gdybym szed³ ¶ladami MFL odpowied¼ by³aby prosta: "oddycha siê g³êboko i posy³a energiê Wy¿szemu Ja" - i tworzy to formê skutecznej modlitwy w której prosi siê o inspiracjê lub o urzeczywistnienie dla nas pewnej formy przysz³o¶ci. Natomiast u Serge'a, oprócz dzia³añ w duchu Aloha, faktycznie wyró¿nikiem huny jest zajmowanie siê kreacj± marzeñ. Nawet mo¿naby powiedzieæ, ¿e specjalno¶ci± huny, ogólnie, s± cuda w naszym ¿yciu - to, co gdzie indziej traktuje siê jako specjalne siddhi czy ³askê, tutaj jest uwa¿ane za normalno¶æ, a wrêcz siê uwa¿a, ¿e pomy¶lno¶æ, zdrowie i szczê¶cie to naturalny stan cz³owieka. Tylko w tym podej¶ciu do huny nie ma okre¶lonego dzia³ania, owszem jest rytua³ Haipule, on i inne dzia³ania mog± przyjmowaæ ró¿ne formy, w zale¿no¶ci od twojego zrozumienia huny i siebie: mog± to byæ dzia³ania od masa¿u zaczynaj±c, poprzez afirmacje, b³ogos³awienie czy modlitwê i medytacjê oraz jogê, a na wizualizacji bóstw i rozmowach z nimi lub poddawaniu siê im skoñczywszy, a mo¿e to byæ... spotkanie siê ze znajomymi w barze czy pój¶cie do kina.

[WJ] U¿y³e¶ paru fachowych terminów hunicznych. Co to jest "mana"?

[PJ] To duchowa si³a lub raczej moc. Mo¿na j± okre¶liæ jako iloczyn zaufania (wiary, pewno¶ci siebie) i bioenergii (twojej zdolno¶ci jej wytwarzania, zapasów energetycznych, oraz jej przep³ywu miêdzy tob± a otoczeniem). Tu duch Aloha znajduje bezpo¶redni wyraz: im bardziej kochasz to, co robisz, jak robisz to, do czego d±¿ysz - co oznacza, ¿e jeste¶ z tym szczê¶liwy - tym masz wiêcej many, by to urzeczywistniæ.

[WJ] Co to jest "kala"?

[PJ] To jedna z zasad huny, t³umaczy siê j± jako has³a: nie ma granic, sami stwarzamy granice w³asnego do¶wiadczania. Jest to równie¿ wewnêtrzne ¶wiat³o, ¶wiat³o wystêpuj±ce jako cecha Wy¿szego Ja w medytacji. Nazywa siê te¿ w ten sposób proces uwalniania napiêcia: fizycznego poprzez relaks, emocjonalnego poprzez wybaczanie, mentalnego poprzez likwidacjê konfliktów przekonañ i duchowego poprzez b³ogos³awienie i kierowanie uwagi ku obecnej chwili.

[WJ] Co to jest "wy¿sze ja"?

[PJ] To nasza ja¼ñ, duchowy aspekt, tworz±cy dla nas nasz± rzeczywisto¶æ. Wewnêtrzne wy¿sze ja mo¿emy do¶wiadczyæ jako pewien stan poszerzonej ¶wiadomo¶ci, ale równie dobrze mo¿na powiedzieæ, ¿e wy¿sze ja manifestuje siê dla nas jako nasze ¿ycie, jest przep³ywem energii w nas, czy pojawia siê jako m±dro¶æ postaci w naszych snach lub wizjach.

[WJ] Co to jest Ma-Uri? (- Np. w nazwie instytutu.)

[PJ] "Ma-Uri" i "Lomi Lomi Nui" to mniej wiêcej synonimy (mauri jest maoryskie, lomilomi hawajskie) - to s± zbli¿one do siebie formy masa¿u, splataj±ce w jedno oddzia³ywanie dotykiem i duchowe, oparte na filozofii huny.

[WJ] Jak by¶ radzi³ Czytelnikom wizualizowaæ Wy¿sze Ja? Czy masz na to swoje "patenty"?

[PJ] Tak: Jeden z najlepszych patentów to wizja i odczucie jasnego ¶wiat³a przed twarz±, odczuwalnego w ca³ym ciele, naturalnie ³±cz±c to wyobra¿enie z oddechem i odczuwaj±c "¶wiat³o" w ca³ym ciele, Ta wizualizacja jest oparta na pewnej naturalno¶ci do¶wiadczeñ i sama potrafi siê rozwin±æ w niezwyk³e duchowe prze¿ycie. W tym kontek¶cie, ¿eby komunikowaæ siê wystarczy zwróciæ siê do tego ¶wiat³a. Je¶li trudno ci jest zwracaæ siê do ¶wiat³a jako takiego - mo¿esz sobie wyobraziæ, ¿e w ¶rodku stoi lub siedzi jaka¶ postaæ.

Drugie takie moje ulubione wyobra¿enie to Wy¿sze Ja jako aura, otaczaj±ca ciebie, tworz±ca co¶ w rodzaju du¿ej, parometrowej, mlecznej ¶wietlistej mg³y.

[WJ] Long zaleca³ wyobra¿aæ sobie Ni¿sze Ja jako kogo¶ w rodzaju wiernego s³ugi, gotowego na ka¿de skinienie. Czy tego wyobra¿enia, wg ciebie, warto siê trzymaæ? A mo¿e próbowaæ podej¶æ Ni¿sze Ja inaczej?

[PJ] My¶lê, ¿e najlepsze podej¶cie do wewnêtrznych postaci, to traktowanie ich jako przyjació³. I tak choæ teoretycznie NJa - cia³o - przypomina komputer programowany naszymi wyobra¿eniami i intencjami, to je¶li pozwolisz sobie na uznanie w nim specjalnego rodzaju inteligencji-m±dro¶ci, to czynisz tym samym cia³o ¼ród³em mocy i uznajesz w nim przejaw WJa.

[WJ] Czy nale¿y trzymaæ siê jednego ustalonego wyobra¿enia Ni¿szego Ja (i Wy¿szego te¿), czy mo¿e nale¿a³oby zró¿nicowaæ te wizualizacje i na ró¿ne okazje, np. kiedy chcesz osi±gn±æ cele w ró¿nych dziedzinach, pracowaæ z ró¿nymi formami Ni¿szego Ja? (Oraz Wy¿szego?) - Na przyk³ad w biznesie z jedn± form±, a w nauce jêzyka z drug±? Co¶ takiego, jak w wad¿rajanie, gdzie medytacyjne bóstwa wystêpuj± w ró¿nych formach?

[PJ] Je¶li pracujesz z trzema ja na poziomie wizualizacji, wszystkie niejako oddzielaj±c od wewnêtrznego obserwatora to trzeba pamiêtaæ, ¿e jest to praca symboliczna. To, co robisz wizualizuj±c, jest symbolicznym ukierunkowaniem wewnêtrznych procesów.

Jak w ka¿dej wizualizacji lub wizji, Wy¿sze Ja jest czym¶, co j± animuje, porusza, "nasyca znaczeniem"; ¦rednie Ja wyznacza jej kierunek intencj± oraz uwag±, a Ni¿sze Ja buduje jej strukturê, obleka w formê na podstawie pamiêci i innych wzorów, które przechowuje.

Kiedy pracujesz z modelem trzech ja, personifikuj±c wszystkie trzy w wizji, to raczej pozostañ przy tym modelu i nie wprowadzaj na si³ê podzia³ów, natomiast z powodzeniem mo¿esz pracuj±c pojedynczo (z ka¿dym Ja) prosiæ je o wy³onienie z siebie aspektu odpowiadaj±cego tematowi pracy. Czyli np. pracowaæ z aspektami twórczej energii (czyli Wy¿szego Ja) w danej dziedzinie, po prostu je personifikuj±c - w ten sposób pracujesz z duchem sukcesu lub np. duchem angielskiego, np. staraj±c siê z nimi zaprzyja¼niæ lub sk³oniæ je, by w okre¶lony sposób zachowywa³y siê w twoim ¿yciu. Odwrotna metoda, to nak³onienie Ni¿szego Ja, by odszuka³o w sobie, w pamiêci, taki aspekt osobowo¶ci, który ma zdolno¶ci jêzykowe i przekonaæ go, by by³ odwa¿niejszy w wyra¿aniu siebie oraz umówienie siê na sygna³, który to pozwoli uruchomiæ. A metoda po¶rednia, to wy³onienie takiej formy osobowo¶ci z ¦redniego Ja w postaci roli "Ja Angielskojêzycznego", nastêpnie nakazanie jej przemy¶liwania aktualnych problemów zwi±zanych z nauk± i poproszenie jej o nauczenie ciê wchodzenia w tê rolê.

[WJ] Czy Przewodnik, o którym pisa³e¶ w swoim artykule dla "Taraki", jest tym samym, co Wy¿sze Ja, czy to jednak co¶ innego?

[PJ] W zasadzie to samo. Choæ osobi¶cie, kiedy mówiê "Wy¿sze Ja", to mam na my¶li pewien aspekt wewnêtrzny, stan ¶wiadomo¶ci, proces wewn±trz nas, natomiast o Przewodniku staram siê my¶leæ jak o aspekcie zewnêtrznym. Mo¿e inaczej: w pewien sposób Przewodnik, to ta energia, te aspekty naszego Wy¿szego Ja, które s± odrzucane przez to, z czym aktualnie siê identyfikujemy: a tym bywa osobowo¶æ, cia³o, a nawet nasz odbiór tera¼niejszo¶ci.

[WJ] A czy Wy¿sze Ja (i Ni¿sze te¿) mo¿e siê przy¶niæ? To znaczy, w jakim stopniu postaci Przewodników, Mistrzów, Opiekunów lub Przyjació³ pojawiaj±ce siê w snach, pokrywaj± siê Wy¿szym lub Ni¿szym Ja huny?

[PJ] Tak, WJa i NJa mog± siê przy¶niæ.

O tym czê¶ciowo opowiada³em ju¿, mówi±c o wizjach. W zasadzie w ka¿dym ¶nie obecne s± wzory, informacje pochodz±ce od Wy¿szego i Ni¿szego Ja, czyli impulsy duchowe i cielesne, je¶li chcemy wprowadzaæ taki podzia³, spersonifikowane lub nie.

Ale z punktu widzenia praktyki w ¶wiecie symbolicznym, w tym wymiarze do¶wiadczania jaki oferuj± nam sny, jest pewien paradoks: postaci tam spotykane s± dok³adnie tym, czym je okre¶lasz, jak je odbierasz, lub jak pó¼niej interpretujesz. Innymi s³owy pomimo, ¿e TUTAJ ¶pisz i s± w tym momencie obecne twoje ja¼nie, generuj±c sen, to TAM mo¿e doj¶æ do ich spotkania jako trzech osobnych postaci. Mo¿esz prze¿yæ ca³kowite spotkanie z Wy¿szym Ja, np. jako Starcem, Mêdrcem, który wska¿e ci drogê, albo Królem lub ¯ebrakiem, który wzbudzi twoje emocje. Ni¿sze Ja czêsto wystêpuje w postaci gnomów, kar³ów, elfów, albo czêsto w naszej kulturze wskakuje w rolê Cienia-Sprzymierzeñca. ¦rednie ja: to s± zazwyczaj postaci w ¶rednim wieku, ale o podkre¶lonej roli spo³ecznej, to co gdzie indziej traktuje siê jako obrazy persony.

Innymi s³owy, ró¿ne ja, pomimo ¿e s± jedno¶ci±, maj± moc wcielania siê w twoje sny, a my ich nie rozpoznajemy w sennym zamroczeniu(. To nie jest w stylu naszego zwyk³ego my¶lenia o snach, ale z punktu widzenia "sennego ja" - to jest w³a¶nie to.

[WJ] A teraz, Piotrze, skup siê. Mam pewien pogl±d co do obrazu cz³owieka w hunie (i w ogóle, nie tylko w hunie), i ten pogl±d mo¿e okazaæ siê heretycki albo po prostu b³êdny. Wydaje mi siê mianowicie, ¿e okre¶lenia "wy¿sze" i "ni¿sze" w stosunku do Wy¿szego Ja i Ni¿szego Ja - tak jak przedstawia te "byty" huna - s± myl±ce i kieruj± nasze my¶lenie na fa³szywe tory. Przynajmniej mog± to robiæ. Bo jak siê mówi o "Ni¿szym" i "Wy¿szym" Ja i o "Ja ¦rednim" w ¶rodku, to w³a¶nie wynika z tych s³ów, ¿e moje zwyk³e, zwyczajnie ¶wiadome i mówi±ce ja, czyli ja taki, jakiego siebie znam, jest PO¦REDNIKIEM, MEDIATOREM pomiêdzy tamtymi dwoma skrajnymi ja. Tymczasem tak po prostu nie jest! Zwyczajne Ja nie jest po¶rednikiem, choæby dlatego, ¿e mo¿e wywieraæ wp³yw (co wcale nie jest ³atwe i wymaga specjalnego szkolenia, którego dostarcza w³a¶nie huna) na Ni¿sze Ja, ale z Wy¿szym Ja w kontakcie nie jest!

Ja bym to widzia³ i nazwa³ inaczej. Zwyk³a, "mówi±ca" ¶wiadomo¶æ, to jeden skrajny biegun "ludzkiego bytu", a drugim biegunem jest to, co Ian Wilson (i pewnie nie tylko on) nazwa³ "Superself", Nadja¼ñ - czyli twój osobisty bóg-cudotwórca, a zarazem twój osobisty Przewodnik lub Wewnêtrzny Mistrz. Zarazem ta istota jest, w jakim¶ stopniu, twórc± twojego losu. Mo¿na te¿ j± uwa¿aæ za osobistego geniusza lub dajmoniona. Ten drugi biegun, twój Duchowy Bli¼niak (te¿ tak go mo¿na nazwaæ) jest jednak od ciebie oddzielony, mianowicie barier± nie¶wiadomo¶ci. Nie¶wiadoma czê¶æ ciebie le¿y gdzie¶ pomiêdzy Ja Zwyk³ym a Nadja¼ni±. Na tê nie¶wiadom± czê¶æ ciebie - która mo¿e byæ identyczna z Ni¿szym Ja huny - dzia³aæ mo¿na tylko magicznie. Tak by to wygl±da³o.

G³ówna ró¿nica jest taka, ¿e w hunie mówi siê "ni¿szy-¶redni-wy¿szy", przez co powstaje z³udzenie, ¿e Ja Zwyk³e jest po¶rednikiem. W tym obrazie, który naszkicowa³em, s± dwa punkty skrajne, odpowiadaj±ce ¦redniemu Ja i Wy¿szemu Ja w hunie, a po¶rednikiem miêdzy nimi jest Ni¿sze Ja. Co o tym s±dzisz?

[PJ] Tak, nazewnictwo Ni¿szy-¦redni-Wy¿szy jest myl±ce, za chwilê do tych zwi±zków pomiêdzy nimi wrócê.

Zajmijmy siê t± biegunowo¶ci±, o której piszesz. Ten pogl±d siê zgadza z praktyk±, ale tylko w³a¶nie z perspektywy identyfikowania siê ze swoj± osobowo¶ci±. Jest to do¶wiadczenie zwyk³ego ja, psychologicznego "ego" patrz±cego na zewn±trz, do ¶wiata i w ten sposób te¿ odbieraj±cego ¶wiaty i do¶wiadczenia wewnêtrzne.

Inaczej natomiast jest, kiedy zwracasz uwagê - w medytacji czy w jakim¶ innym dzia³aniu - do wewn±trz, niejako oddzielaj±c siê od tego "zwyk³ego ja". Z tej perspektywy, wewn±trz odkrywasz, ¿e to, co by³o za barier± nie¶wiadomo¶ci i co przemawia do ciebie poprzez wydarzenia w ¶wiecie lub wciela siê w senne postaci, oraz to, co by³o (jest) ¼ród³em i procesem, polem kierowania uwagi - "esencjonaln± ¶wiadomo¶ci± istnienia" - to jest jedno i to samo.

To raczej trójk±t lub ko³o miêdzy trzema Ja, a nie odcinek z biegunami ¦rednie Ja - Wy¿sze Ja. Metafora jest odpowiednia, bo oprócz zwrócenia umys³u na samego siebie takim drugim punktem przej¶cia miêdzy ró¿nymi wizjami ¶wiata (zwyk³y podzielony - a po³±czony w jedno), jest wej¶cie w cia³o i osadzenie siê w ¶wiadomo¶ci sensorycznej, ale w praktyce to na jedno wychodzi.

Mo¿e to prze³o¿ê na szamañskie do¶wiadczenie "warsztatowe", bêdzie Ci ³atwiej zrozumieæ: wspomina³e¶ gdzie¶ w swoich tekstach o do¶wiadczeniu widzenia ¶wiata na powierzchni, z perspektywy zakopywania siê - to by³o w³a¶nie to odwrócenie siê do wewn±trz: widzia³e¶ to, co by³o na powierzchni. Mog³e¶, bo chwilowo BY£E¦ TYM, ale jedyna forma, w jakiej mog³o to odebraæ czy wspominaæ "zwyk³e ja" ze swoimi zwyk³ymi wzorami postrzegania, to by³o do¶wiadczenie widzenia: "St±d widzê tamto".

Teraz wróæmy do trzech ja. Taki pionowy rozd¼wiêk pomiêdzy nimi, to jest uwarunkowanie po czê¶ci zachodniej kultury (vide: rozd¼wiêk niebo, ziemia), po czê¶ci zwyk³ego sposobu postrzegania opartego na liniowym poczuciu czasu, gdy¿ to nasze "zwyk³e ja", tak jak je odczuwamy, bierze siê g³ównie z liniowego szeregowania wspomnieñ - jest to swego rodzaju nawyk we wspó³pracy ¦redniego Ja z Ni¿szym Ja. Tymczasem trzy ja s± funkcjami naszego bytu; mo¿na te¿ powiedzieæ, ¿e wspó³istniej± razem, np. kiedy sobie co¶ przypominasz, jak±¶ scenkê z ¿ycia: to ¦rednie Ja (TY w ogólno¶ci) kieruje uwag±, NJa (cia³o) reaguj±c na uwagê dostarcza wspomnieñ odtwarzaj±c fizjologicznie tamten stan, a Wy¿sze Ja jest obecne na wiele sposobów: jako ¼ród³o wspomnienia (by³y twórca zdarzeñ), jako sam proces wspominania (jako ¼ród³o zdolno¶ci, ¿ycie cia³a i jego zdolno¶æ do funkcjonowania) i jako obserwator (który to obserwuje w tle na niewerbalnym poziomie), oraz jako pewna zmiana twojej rzeczywisto¶ci, która w³a¶nie nastêpuje. To nie jest pe³ny obraz, ale oddaje ideê - jeden proces widziany przez pryzmat trzech funkcji. W tym uk³adzie komunikacja miêdzy ja¼niami zachodzi ca³y czas.

[WJ] Oj, chyba dojrzeli¶my do wy¿szego kursu fenomenologii do¶wiadczenia medytacyjnego! Ale mi³o¶nicy huny to zatwardziali praktycy i jeszcze gotowi nas zlinczowaæ za nasze przeintelektualizowanie. Proponujê wróciæ za jakis czas do tego tematu, ale ju¿ w perspektywie szerszej ni¿ tylko poczciwa huna. I jeszcze jedno pytanie na koniec: czy s± w hunie jakie¶ szczególne dzia³ania integruj±ce grupê? Bo to chyba nie jest co¶ tylko dla samotnych poszukiwaczy?

[PJ] Nie, huna nie jest wy³±cznie dla samotników, ale jak wszêdzie: grupê integruje wspólne dzia³anie w jednym celu. Z sympatyczniejszych procesów, które mo¿na w tym celu wymy¶leæ: najlepsze wydaj± siê byæ wzajemne u¶ciski na "misia" oraz szczere prawienie sobie komplementów, co mo¿na prze³o¿yæ na ¶wiat wewnêtrzny: wyobra¿aj±c sobie tworzenie krêgu, w którym wszyscy trzymaj± siê za rêce, z rejonu serca wysy³aæ mi³±, ciep³±, serdeczn± energiê.

26 stycznia - 2 lutego 2004

 

Autor, jego teksty
Aby pisaæ komentarze zaloguj siê lub zarejestruj.
drukujDrukuj

Promocje

Og³oszenia

menu ruchome
rozwiñ menu --»


© Copyright by Taraka. Prawo rozpowszechniania zastrze¿one.
wróæ na górê wróæ na górê
Logowanie:

- e-mail jako login
- has³o
Zaloguj
Pomiñ   Zapomnia³em/am has³a!

Zapisz siê (za³ó¿ konto w Tarace)