Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 czerwca 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Po co są małe narody?

Kategoria: Techniki rozwoju

« Trochę przemalowana Taraka Wartość wielkich i małych narodów »

Najpierw chciałem dać tytuł „Dlaczego Bóg chciał, że urodziłeś się Polakiem?”, ale raz, że ostatnio już za bardzo tym Bogiem szastam (np. „Czego chce Bóg?”, „Jezus ni bóg ni człowiek”), dwa, że takie spiętrzenie lepkich archetypów niepotrzebnie przywabi i rozdrażni tych Czytelników, którzy chętniej reagują niż myślą.

Słowo „narody” rozumiem w uproszczeniu: „naród” to ludzie posługujący się jednym wspólnym językiem czyli tzw. wspólnota komunikacyjna. Zamiast „naród” możemy mówić „język”. Kilka przypomnień:

Są wielkie języki, mega-wspólnoty komunikacji, czyli megajęzyki, języki klasy A. Mówi się nimi jako ojczystymi w kilku krajach. Poza tymi krajami języki te są uczone i mówione jako obce, służą do kontaktów międzynarodowych, czyli są tzw. językami wehikularnymi. To: angielski, chiński, hiszpański, portugalski, rosyjski, arabski, niemiecki, francuski.

(W klasie A należy wyróżnić jeden język, który sam tworzy osobną klasę 0 (zero), bo jest nadrzędnym językiem światowym: oczywiście angielski.)

Dalej są języki wielkie, ale dla siebie. Każdy obsługuje potężną i bogatą kulturę, niektóre całą cywilizację, ale są mało znane poza swoim krajem. To jest klasa B, tu należą japoński, hindi (i sanskryt?), włoski, perski-farsi. Być może niemiecki bardziej należy do B niż do A.

Na drugim końcu mamy języki klasy Z. To są lokalne języki niewielkich wspólnot, niektóre bez pisma i literatury. Wiele z nich zanika lub zanikło. Są ułomne, ponieważ nie każdą treść da się w nich wyrazić: np. kiedy trzeba mówić o programowaniu lub budowie silnika, użytkownicy przechodzą na inny język, powiedzmy hiszpański (w Meksyku) lub rosyjski (na Syberii). W naszej okolicy takimi są kaszubski i oba łużyckie.

Gdzieś pomiędzy tamtymi skrajnościami są takie jak szwedzki, fiński, estoński, łotewski, litewski, białoruski, czeski, ukraiński, węgierski... - i polski. Niech się nazywają klasą M. Są jednocześnie nie-ułomne (wszystko na każdy temat da się w nich powiedzieć), nieznane poza swoim krajem (prócz rzadkich specjalistów), nie są zagrożone zanikiem, oraz nie reprezentują jakiejś osobnej i szczególnie oryginalnej kultury ani tym bardziej cywilizacji. (Języki które wyliczyłem obsługują kultury, które są wariantami kultury Europy i przeważnie zawierają naśladowanie Francuzów, Anglików, Rosjan, Niemców.)

Wracam do początkowego pytania: po co są te małe lub średnie narody-języki?

Albo: czego od ciebie takiego chciało Przeznaczenie (lub nawet Bóg), że urodziłeś się w takim języku?

Co z tego dla ciebie (dla mnie) wynika?

C.d.n.

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



« Trochę przemalowana Taraka Wartość wielkich i małych narodów »

komentarze

[foto]

1. Dla mnie • autor: Przemysław Kapałka2013-06-05 13:52:41

Z punktu widzenia przeznaczenia dla mnie nie miało większego znaczenia, w jakim państwie się urodzę i jakim językiem będę się posługiwał. Znaczenie miało to, w jakim miejscu będę żył.

2. punkt odniesienia • autor: Krzysztof Zwolan2013-06-05 17:12:11

urodzenie sie w sferze danego jezyka pociaga za soba takie oczywiste konsekwencje jak psychologiczna konstrukcja systemu poznawczego, ktory narzuca ten jezyk. na przyklad do malego dziecka w Polsce powiemy 'udalo ci sie, brawo' gdy dokonalo jakiejs wyjatkowj rzeczy, natomiast Brytyjczyk powie 'you did it!'. Maly Brytyjczyk wie,ze to on dokonal tejze rzeczy swoimi wlasnymi silami, a zatem to od niego zalezy co osiagnie. W Polsce jednak, dziecko ma przeswiadczenie, ze oprocz jego wysilku wazny jest element fuksa, sprzyjania okolicznosci, udawanie sie rzeczy. Roznica niestety ogromna w podejsciu do rzeczywistosci. W moim przypadku, dwie rzeczy wynikaja z urodzenia sie w jezyku kategorii M i zawodowym poslugiwaniu sie jezykiem klasy zero. Po pierwsze moge dostrzec roznice w mentalnosci, takie jak przytoczylem, ktore bazuja na jezyku. To ulatwia samopoznanie. Po drugie, bycie jedna noga w jednym, a druga w drugim jezyku, daje nowy punkt odniesienia do rzeczywistosci. Bo jesli polskojezyczna struktura poznawcza uswiadamiana jest poprzez odroznienie jej od anglojezycznej, to powstaje pytanie o to, co we mnie jest nabyta struktura, a co jest czysta percepcja. Niektorzy twierdza ze nie istnieje nic takiego jak czysta percepcja, wszystko jest postrzegane przez medium jezyka (Lyotard, Derrida i inni) , ja jednak jestem gleboko przekonany, ze jest to jak najbardziej mozliwe. Zatem wydaje mi sie, ze los, rzucajac mnie w polska jezykorzeczywistosc, dal mi podarunek w postaci nowego punktu odniesienia do rzeczywistosci i do siebie samego. Jestem prawie pewien, ze gdybym najpierw urodzilsie w kraju jezyka zero, to nie chcialoby mi sie uczyc drugiego, tak jak nie chce sie wiekszosci native speakerow w Wielkiej Brytanii.
[foto]

3. Ciekawy komentarz.Ale szczególnie... • autor: Michał Mazur2013-06-05 19:56:37

Ciekawy komentarz.

Ale szczególnie zainteresowało mnie zagadnienie "czystej percepcji" - myślę, iż w codziennym życiu to raczej pewien nieosiągalny ideał - widzieć rzeczy takimi, jakimi są, bez żadnych iluzji (wzrokowych / myślowych - jakichkolwiek). Oprócz kategorii językowych (wynikłych nie tylko z odmienności języka, ale czasem też z działań różnych "zaklinaczy rzeczywistości") działają także bardziej ogólne kategorie poznawcze - gdybym miał je zdefiniować, to uczynił bym to w nawiązaniu do platońskich "idei". Mamy w umyśle ide takie jak np. człowiek, kot, krzesło itd, które ułatwiają nam funkcjonowanie w świecie, choć oczywiście spłycają odbiór rzeczy.

Kiedyś interesowało mnie zagadnienie, czy człowiek może widzieć rzeczy takie, jakimi są naprawdę - bez tych kategorii, uświadamiając sobie je bezpośrednio (tak jak część badaczy atrybuowała to np. zwierzętom). I przypadkiem doszedłem w swym życiu do momentu, w którym to zrozumiałem.

To jest możliwe - w głębszym transie. Wtedy kszesło straci swą "krzesłowatość", kot - "kotowatość" itd. Jednak działać to może w ten sposób, że drugi człowiek dla obserwatora znajdującego się w transie zatraca swą "ludzkość". Np. sparringpartner (lub ogólnie - przeciwnik) staje się jakby obiektem - i to może być niebezpieczne. Pewnie był to jeden z powodów, dla których różne praktyki transowo-ekstatyczne były stosowane także w sferze militarnej. 

Ogólnie rzecz biorąc majstrowanie przy kategoriach poznawczych przez nieodpowiednich ludzi u innych ludzi może być niebezpieczne - zwłaszcza w kontekstach jakiejś walki/ sporu. Nieważne, czy dehumanizuje się przeciwnika jedynie słownie (lub ogólniej - propagandowo), czy ucieka się do bardziej specyficznych technik.
[foto]

4. Languages A-Z • autor: Arthur Zielinski2013-06-06 00:37:56

Wojciech - a provocative question......

The question "Why was I born speaking language A or language Z ?" seems to me to presuppose some kind of sorting office, an "Urzad Jezykowy", that distributes languages and cultures to the about-to-be born, where,of course, mistakes are made, or when a mischievous bureaucrat deliberately mixes up the data......or we can say God did it, or Providence.....I think it is a question of/from childhood - easy to ask, but without any sensible adult answer.

Interesting commentary from Michal, but one I happen to disagree with. When you see a chair you don't say "This is a chair" or "To jest krzeslo" - you see the concept, and react with it appropriately. Higher mammals, close to us genetically don't have language as such - they use their sensory apparatus to establish what is there, and react to that object.  Meaning does not come from language - when we see a beautiful landscape, or hear a piece of music that moves us, the sensation is there first. We may subsequently react to these with words, or try to describe the sensations to someone else - then words are used. When we walk into a room with a hostile atmosphere, or where there is warmth and a welcome, we KNOW what is there - no words are necessary.

I think Krzysztof's attitude is the right one. First, accept your lot in life: second, use your learnt language to make comparisons - constructive criticism of our own and another culture will expand our knowledge base, and hopefully our wisdom.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)