Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 października 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 115)

Sarmacja niedokończona

Kategoria: Historia i współczesność
Tematy/tagi: Międzymorze

« Przerażająca plama mroku Myśleć o Międzymorzu »

Esej Bartłomieja Radziejewskiego "Sarmacja, niedokończona przygoda" jest na stronie Frondy z datą 12.07.2009, ale dotąd nie wiedziałem, że istnieje, przeczytałem go dopiero teraz (dzięki, Hard Chiefie!), po ponad 4 latach i w innej mikro-epoce, ponieważ w międzyczasie była Katastrofa Smoleńska (albo Zamach). Podobieństwa do tego, co pisałem, później i niezależnie w „Kolei W-W.” są widoczne – że aż szkoda, że ani te teksty ani ich autorzy nie spotkali się dotąd. I aż dziwne, że Radziejewski publikujący pod znakiem ultrakatolickiej Frondy i poganin Jóźwiak wygłaszają tak podobne treści.

Tekst Radziejewskiego dzisiaj też od razu czyta się tak, jakby był polemiką z późniejszą od niego książką Jana Sowy „Fantomowe ciało króla”, w której dowodzone jest, że I Rzeczpospolita-Sarmacja była tworem chybionym od początku, niemożliwym, nie do życia, od poczęcia zdeprawowanym (zdeprawowany nie znaczy „wyjęty spod prawa”, tylko „skrzywiony”, od łac. pravus: krzywy, pochyły) i w końcu – to ostateczna klątwa, jaką Jan Sowa rzuca na dawne polskie państwo – nierzeczywistym, pozbawionym rzeczywistego bytu.

Radziejewski przeciwnie, Sarmację afirmuje i widzi w niej niemalże „jedyną nadzieję Białych”, missing link Europy, ogniwo, którego w ciele-gestalcie Europy, więc właściwie: świata, zabrakło.

Sarmatia

Rzeczpospolita-Sarmacja upadła, pisze Radziejewski, nie z powodu swoich letalnych (skazujących ją na szybki niebyt) wad, niby letalne geny u jakiejś rasy zwierzęcia, ale dlatego, że nie zdążyła dojrzeć, że jako pewien projekt, nie została dokończona.

Kiedy zaniechano pracy nad tym projektem? Radziejewski wskazuje taki moment: był to okres kryzysu w Państwie Moskiewskim około 1610 roku, kiedy był realny i realizowany pomysł unii obu państw: Polski-Litwy – i Moskwy. Zastopował to przedsięwzięcie jeden człowiek, król-zdrajca Zygmunt Waza, który Rzeczpospolitej nie rozumiał i myślał swoimi szwedzkimi interesami. Z tym rozpoznaniem nie zgodzę się. Mimo pozorów potęgi, Polska-Litwa swój klimaks miała wtedy już za sobą, przede wszystkim dlatego, że dogasała polska reformacja i republikański, „egzekucyjny” ruch reform. Także Rosja Moskiewska, po szaleństwach Iwana Groźnego, była już źle obiecującym partnerem do ewentualnej unii.

Projekt Sarmacja, wg Radziejewskiego, wciąż czeka na reaktywację. Republika zbudowana na wolnościowych i racjonalnych (czyli nie-ideologicznych) zasadach stałaby się ośrodkiem, który by przyciągał innych i przez to stał się rdzeniem federacji wielu etnicznych narodów, które utworzyłyby jeden naród polityczny. To jest pieczęć, którą historia położyła na Polakach i której dotąd nikt z nich/ z nas nie zdjął. Jest tu podobieństwo do polskiej niepodległości; chociaż jej przez 123 lata nie było, to nie ustawano w próbach jej przywrócenia. Radziejewski potrząsa Polską-śpiochem, wołając: jest jeszcze DRUGA rzecz dawna, do przypomnienia i do zrobienia, do podjęcia przerwanego wątku: Sarmacja! Wolna federacja wolnych republik Międzymorza, brakujące ogniwo Europy, gdzie przy jego braku wciąż pomiędzy Dnieprem a Szumawą, Bałtykiem a Czarnym Morzem pustka zieje.

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.


« Przerażająca plama mroku Myśleć o Międzymorzu »

komentarze

1. dosć mądra koncepcja • autor: Jerzy Pomianowski2013-10-12 22:14:32

Ciekawy jest ten wspomniany  esej. Widzę jednak w nim pewną naiwność polegającą na częściowym utożsamianiu sarmatyzmu z globalizmem, a choćby tylko na niedostrzeganiu sprzeczności między tymi metodami organizowania społeczeństw.
Tak jakby jego autor chciał uspokoić międzynarodówkę bankierską, sugerując iż sarmacja w niczym jej nie zagraża.
Globalizm polega na tym, że władza nad zasobem siły roboczej przechodzi z rąk rządów w ręce koncernów i przede wszystkim  banków międzynarodowych, które uzyskują możliwosć legalnego okradania dowolnie oddalonego, byle słabego państwa.
Czyli globalizm i sarmatyzm nie tyle są sprzeczne, ile dotyczą zupełnie innych sfer życia.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)