Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

08 listopada 2010

Eryk Swarorzecki

Schizofrenik to złamany prorok

Kategoria: Antropologia

Ze schizofrenią mam ciągłą styczność od dzieciństwa, bo schizofreniczką była matka mojego przyjaciela. Zaczęło się od tego, iż zaczęła głosić w lewo i prawo, że "woda w Krakowie jest bardzo niebezpieczna i szkodliwa dla wszystkich, bo źli ludzie ją zatruli". Wskazywała na jej dziwny zapach i lekko żółtawy kolor. Ale kto by się w czasach stalinowskich przejmował takimi duperelami! Gdy zaczęła nachodzić różne instytucje i komitety partyjne, zakłócając spokój urzędnikom - wzięto ją w kaftan i zawieziono do znanej placówki w Kobierzynie...

Był to chyba początek lat 1950-tych, gdy wybuchła afera z fenolem. Fabryki w południowej Polsce spuszczały do Wisły tyle trujących związków fenolu, że Kraków przez pewien czas zdobył szyderczą nazwę Fenol Zdrój. Ale matka mojego przyjaciela nie zdawała sobie sprawy ze swojego triumfu, bo po serii elektrowstrząsów i końskich dawkach kardiazolu, z trudem wygrzebywała się ze stadium żywego warzywa.

Potem był przełom roku 1956 i nastały rządy Gomułki, a nasza schizofreniczka po paru latach wróciła do jakich takich sił i znowu zaczęła uświadamiać otoczenie, że "źli ludzie w ukryciu knują bardzo parszywe poczynania, a wkrótce będzie strzelał brat do brata i Polak do Polaka". Znowu trafiła do przysłowiowych czubków - a w Polsce nastał zamęt roku 1968, potem masakra w Gdańsku i Elblągu. Gdy powróciła do normalnego otoczenia, zapewne miała mózg tak wypalony elektrowstrząsami (w tych czasach była to podstawowa metoda psychoterapeutyczna), albo zatruty skutecznymi środkami chemicznymi, bo nic nie pamiętała, a może już miała dość naprawiania świata. Była dosyć wesoła, czasami nawet wymyślała dowcipy, z których się sama śmiała. Nie zdążyła wypowiedzieć się na temat upadku komunizmu, bo jej już wtedy nie było.

Wtedy właśnie przyszła mi do głowy dziwna myśl: "A może to cały Świat jest szalony, a schizofrenicy zbyt normalni i dlatego jest z nimi taki problem?" No bo rzeczywiście: cóż mądrego, poczytalnego i rozsądnego było w tych obu Wojnach Światowych? Czy rzeczywiście najpotężniejsi z mądrych i najmądrzejsi z potężnych musieli zaaplikować Światu Birkenau i Hiroszimę? A te wszystkie wcześniejsze wojny, pogromy, podboje, rewolucje, kontrrewolucje, feudalizmy, kapitalizmy i bolszewizmy skąd się wzięły? Dlaczego każda nawet najszlachetniejsza idea obraca się rychło w jej karykaturę, a potem w jej zaprzeczenie?

Matka przyjaciela oskarżała też o różne obrzydliwe rzeczy swoją rodzinę, co również było jedną z przyczyn jej hospitalizacji. Ale gdy doszły mnie plotki, że w tej rodzinie byli wyjątkowo bezwzględni szmalcownicy, już się nie dziwiłem niczemu. Wtedy właśnie zacząłem studiować psychiatrię (tak to trzeba nazwać, biorąc pod uwagę czynione obserwacje i poziom czytanej literatury). Wkrótce znałem wszystkie główne teorie, ale najbardziej olśnił mnie krótki cytat z książki Antoniego Kępińskiego. Nie pamiętam go literalnie, ale meritum było takie: "...Są na Świecie ludzie, którzy czują głębiej, widzą więcej i mówią niewygodne rzeczy, o których nie chce słyszeć bezwzględne otoczenie. Dlatego są prześladowani i niszczeni. Nazywa się ich schizofrenikami..." [1]

Ponieważ czytywałem też Biblię, od razu wyłapałem interesujące skojarzenie. Kiedyś w kameralnym towarzystwie dałem zagadkę: "Zagadnijcie, co to jest!" i zacząłem głośno cytować (stentorowym, unisonowym głosem) fragment Księgi Micheasza. Wtedy słuchaczy przeszły ciarki i ktoś krzyknął "Przestań już! Gadasz jak ten... czub, któremu się właśnie pogorszyło!" Nie chcieli uwierzyć, że to wziąłem z Biblii...

Ponieważ interesuję się też nowinkami z oficjalnej niwy naukowej, więc szybko dotarło do mnie powiedzonko ukute bodajże w KUL (Katolicki Uniwersytet Lubelski): "Gdy człowiek przemawia do Boga, to jest modlitwa. Gdy zaś Bóg przemawia do człowieka, to jest schizofrenia". Ale skoro Biblia jest tylko zbiorem "schizofrenizmów" - to jak mogli Żydzi na tym zbudować najżywotniejszą kulturę wszechczasów? Nie tylko przetrwali ponad trzy tysiące lat, ale do dziś są świetnie zorganizowani, zdyscyplinowani i piekielnie zdolni! Cała plejada wybitnych filozofów, naukowców, artystów, filmowców, bankierów i polityków - to fakty bezdyskusyjne.

Owszem, w czasach biblijnych nie istniała zaawansowana wiedza matematyczno-fizyczna i techniczna. Ale jeśli chodzi o głębię refleksji moralnych i znajomość szeroko pojętego wnętrza ludzkiego? Tu Biblia okazuje ponadczasowym "vademecum" ludzkich wad, zalet, błędów i genialnego doświadczenia społecznego! Kto ich ostrzegał i pouczał? A no tak zwani widzący - czyli ludzie o cechach matki mojego przyjaciela. Z tym, że w czasach biblijnych pozwano im się wygadać i spisywano ich wizje, ale w oświeconej epoce (chrześcijańskiej też!) - po prostu ich zamykano i niszczono...

To sobie uświadomiwszy, już nie lekceważyłem żadnych objawień, a nawet ukułem własne, autorskie powiedzonko, które jest zapewne jest już znane w środowiskach religioznawczych i psychiatrycznych jako dowcip: "Schizofrenik, to prorok, który się zakałapućkał - prorok, to schizofrenik, któremu się powiodło" (Jest to komponent do innego porzekadła: "Wielka religia - to sekta, której się powiodło".)

Ale dlaczego jednym schizofrenikom udaje się trwale zmodyfikować kawał Historii, a drugim nie? Oczywiście, znalazłem odpowiedź. Być może każdy schizofrenik ma w sobie coś z mrówki kalifornijskiej. (Dla informacji: mrówki kalifornijskie na dwa tygodnie przed trzęsieniem ziemi przenoszą jajeczka i larwy na powierzchnię gruntu.) Specyficzna wrażliwość powoduje, że u schizofrenika zachodzi coś, co można nazwać erupcją podświadomości. Z jego wnętrza wylewa się prawdziwa lawa wulkaniczna. W 99 procentach przypadków otoczenie odbiera to jako budzący grozę, ale całkiem absurdalny bełkot i stara się spacyfikować wizjonera od razu w pierwszym stadium, mimo iż początkowo wypowiedzi są dosyć logiczne, a czasem nawet aż do przysłowiowego bólu trafne.

Natomiast u Indian, Hindusów i pośród wielu innych ludów o odmiennej strukturze duchowej, tacy nawiedzeni są traktowani z szacunkiem i wysłuchiwani... No, może nie wszędzie tak było, ale na pewno dotyczy to Indian amerykańskich i nawet biali byli zaskoczeni dojrzałością i spójnością plemiennego prawa Irokezów. Mało kto wie, że na plemiennych prawach Indian została zbudowana Konstytucja USA i dlatego na kopule Kapitolu jest pomnik Indianina.

Czym się Żydzi różnią od innych nacji ziemskich? Otóż Żydzi różnią się tym, że przez długie wieki uważnie notowali wszystkie schizofrenizmy i wyczytywali z nich zbiorczy, ukryty sens i kontekst - nieczytelny dla reszty świata. Niejeden Żyd ocenia wszystko co robi w dwóch wymiarach naraz: cielesnym i duchowym. Dlatego miewa zadumane spojrzenie, a jego oczy wyglądają tak, jakby patrzyły "do wewnątrz". Ma też charakterystyczny sposób wyrażania się: symbolicznymi i dyskretnymi gestami wskazuje na ciężar gatunkowy konkretnego zdania: ironiczny dystans lub głębszy sens, a czasem apodyktyczny imperatyw - a gdy wstaje i mówi uroczyście, wtedy jego opinia przybiera cechy klątwy i przepowiedni.

Ale wróćmy do niecierpliwych, wiecznie sfrustrowanych, rozkojarzonych i agresywnych Europejczyków o chrześcijańskich korzeniach. Najgorzej jest wtedy, gdy nawiedzony przez dłuższy czas tłamsi w sobie coraz bardziej niepokojące skojarzenia i obsesyjnie powtarzające się treści. Czasem to zdarza się... nawet psychiatrom. Ale nie każdy psychiatra jest Carlem Gustavem Jungiem. Nie każdy potrafi na ileś tam lat przerwać karierę naukową i notować wszystko, co widzi i czuje. W tym kontekście Carl Gustav Jung był prawdziwym tytanem samodyscypliny: w tym stanie, z medycznego punktu widzenia schizofrenicznym, jako neutralny Szwajcar pracował w komisjach międzynarodowych, gdzie zajmował się statusem jeńców wojennych.

Drążąc temat, zacząłem się zastanawiać, czy każdy normalny człowiek jest naprawdę taki normalny, za jakiego się uważa? Amerykanie swojego czasu postanowili wytypować idealną dwudziestkę stuprocentowo zdrowych i normalnych ludzi, dziesięć kobiet i dziesięciu mężczyzn. Niestety, wszyscy okazali się straszliwie banalni, nudni, pozbawieni wyobraźni i inwencji. Ja taki na pewno nie byłem... a jaki byłem? Gdy podliczyłem wszystkie swoje szusy, ekstrawaganckie wystąpienia, dziwne zainteresowania, przekorę, ciekawość, upór, zuchwalstwo, spostrzegawczość - były to cechy bystrzaka-łobuza... Ale były też inne akcenty, raczej dla łobuza nietypowe: metafizyczny niepokój, rozmyślania o życiu i śmierci. Może nie od razu zdałem sobie z tego sprawę, ale już od najmłodszych lat ustawiałem się na przekór otoczeniu: rozważałem wszystko podwójnie: tak a tak postępuję ja - tak oni - a ja nie będę robił tego i tamtego, natomiast moim celem będzie to a to. Bardzo mocno contra byłem też w zachowaniach seksualnych - mimo iż miałem standardową orientację i gusty...

Byłem żywiołowym rozrabiaką i inicjatorem wielu wybryków klasowych i znanym chuliganem, ale często wpadałem w głęboką zadumę i często czułem dziwne mrowienie na karku i tak zwany "dreszcz śmierci"... A może to było pierwsze dotknięcie nieznanego? Nie chcę tu po raz drugi powtarzać wynurzeń, jakie już zamieściłem we wcześniejszej impresji pod przekornym tytułem "Księga Seksapokalipsy" Kto chce, niech przeczyta i zada sobie retoryczne czy tak reaguje przeciętny, seryjny sapiensiak?

Gdzieś na początku lat 1990-tych zacząłem powtórnie analizować swoje przeżycia dziecięce i młodzieńcze. Wtedy zaczęło narastać we mnie przeczucie, że to nie koniec, że będzie jakaś dokrętka i kwintesencja. Instynktownie starałem się nawet przyśpieszyć bieg Przeznaczenia. (Przykładem są moje teksty, jakie serwowałem podczas modlitw-medytacji. Patrz: poprzednie teksty.) Czy jestem schizofrenikiem? - chyba za dużo jest we mnie dystansu i samodyscypliny, jak na porządną psychozę. Czy się zakałapućkałem? To się obaczy... :)

Nawiązując do metafizycznego (albo jak kto woli, mistycznego) "tornada" - jakie przeżyłem w roku 1995, często zadawałem sobie pytanie: dlaczego nie wylądowałem wtedy w kaftanie i nie trafiłem do ośrodka wypróbowanego przez matkę mojego przyjaciela? (Bywałem tam w innych okolicznościach i z innych powodów. Może kiedyś do tego tematu powrócę, aby wyrównać pewne rozrachunki - to inna sprawa.) Teraz mogę tu zacytować bardo kompatybilny fragment autobiografii Carla Gustava Junga: "Dlaczego nie zniszczyły mnie przeżycia, które wielu tęgich myślicieli - jak na przykład Nietzsche - rozerwały na strzępy? Była chyba we mnie jakaś demoniczna siła, która pozwoliła mi zapanować nad tą rozpaloną magmą, dobywającą się z głębin mojego jestestwa. Miałem też żonę i pięcioro dzieci, za które musiałem czuć się odpowiedzialny..." Co tu mogę dodać? Może nie jestem facetami takiego formatu psychicznego (i fizycznego) jak Jung... Ale za to poczułem się odpowiedzialny dodatkowo za świat, w którym będą żyły moje dzieci i wnuki.

Carl Gustav Jung stwierdził, że po jakimś czasie te wszystkie hebrajskie i egipskie byty roztopiły się w jego osobowości i stały się jej integralną częścią. Tak się dzieje u zdrowych wizjonerów, którzy przez cały czas zachowują spójną osobowość i nie dają się ponieść i zniszczyć tej "lawie", która wydobywa się z dna ich jestestwa - a może pozostaje w synchronicznym rezonansie z Nieznanym? Dlatego po jakimś czasie tak zwane objawienia stają się coraz rzadsze i mnie wyraziste, choć wizjoner jest już całkiem innym człowiekiem. Bez wątpienia tak właśnie było ze mną...

Jak jest dziś? Czasem sobie generuję różne obrazy dotyczące Przyszłości. Nie są to logiczne (semantyczne i werbalne) spekulacje filozoficzne - tylko zbiory żywych obrazów oraz odnośne scenerie. Gdy czuję, że coś jest zimne i odpychające - wiem, że to się nie spełni, bo nie ma w tym ciepłych energii życia. Na pewno spełnią się rzeczy, które odbieram jako cieple i świetliste. A w tym wszystkim błyskają na przykład takie "print screeny", czyli myśli pochodzące co prawda z mojego wnętrza, a równocześnie stymulowane przez szeroko pojęte Nieznane, którego obecność wciąż czuję, choć od dawna nie odbieram tak efektownych filmów jak choćby tamte z "Seksapokalipsy" :) Oto jeden, który mi się regularnie powtarza. Mogę w nim robić drobną kosmetykę - meritum jest nie do ruszenia:

Owszem - w dzisiejszej dobie większość rodzaju ludzkiego pędzi ku samozagładzie - ale nigdzie nie jest napisane że nie ma żadnych szans na wielkie opamiętanie. Bez względu też na zagrożenia, przyszłość należy do życia. Pytanie tylko - do jakiego?

Idąc za tym, co sugerowali wspomniani wybitni psychiatrzy, tak podsumuję: Schizofrenicy cechują się umiejętnościami i właściwościami, których nie mają ludzie zdrowi, np. dar przewidywania lub wyczuwania przyszłości. Przez to że nowoczesne społeczeństwo ich izoluje, wszyscy tracimy zasoby, którymi oni dysponują. Przeciwieństwem tego są Żydzi, którzy uświęcili wypowiedzi schizofreniczne lub "schizo-podobne" i spisali je i przechowali w Biblii i dzięki temu ich kultura lub naród okazał się tak twardy historycznie i zdolny wydać tylu geniuszy. Obecnie, kiedy narasta niebezpieczeństwo światowej katastrofy humanitarnej i ekologicznej, warto wrócić do wewnętrznej wiedzy schizofreników i docenić ich specyficzną wrażliwość emocjonalną.

Na koniec zacytuję tu chyba najważniejszego z "Proroków Wielkich" - oto fragment Księgi Izajasza 24/4:

Żałośnie wygląda ziemia zmarniała, świat opadł z sił, niszczeje, niebo wraz z ziemią się wyczerpały. Ziemia została splugawiona przez swoich mieszkańców, bo pogwałcili prawa, przestąpili przykazania, złamali wieczyste przymierze. Dlatego ziemię ogarnia przekleństwo, a jej mieszkańcy odpokutowują, dlatego się przerzedzają mieszkańcy i mało ludzi zostało...


Eryk Swarożecki




[1] Porównaj dedykację wspomnianej książki:

"Tym, którzy więcej czują
i inaczej rozumieją
i dlatego bardziej cierpią,
a których często nazywamy
schizofrenikami"
- Antoni Kępiński, "Schizofrenia", PZWL, Warszawa 1972 (przypis wyd. Taraki).


komentarze

1. Do Kolegów Wizjonerów (Koleżanek również :)) • autor: Nierozpoznany#28612010-11-11 15:40:19

Ostatnio dostaję listy od Czytelników, którzy mają podobne doświadczenia – lecz krępują się nimi „przechwalać”. (Czasem mają też obawy na temat „prawdziwości” Personifikacji, z którymi się komunikują.) Nie chcę robić za „prywatnego guru” – a tym bardziej „przybocznego inkwizytora” – więc zamiast via priv rozdrabniać przysłowiowego „włosa na czworo” – wzywam niniejszym: ODWAGI PANIE I PANOWIE – PROSZĘ WYJŚĆ Z UKRYCIA!
[foto]

2. Uwaga kryptotechniczna • autor: Roman Kam2010-11-12 01:02:41

Panie Eryku, piękne wezwanie do odwagi i wyjścia z cienia, brzmi jednak niezręcznie z ust osoby piszącej pod pseudonimem :| Teza artykuliku "Żydzi naród wybrany, bo wysłuchali swoich schizofreników" trochę się kruszy, wobec braku współczesnych "wołających na puszczy", podczas gdy noblistów i tak przybywa. Jak Pan wie, mimo, że Jezus miał tylu znamienitych poprzedników, zastał fatalną sytuację, która po jego odejściu (chyba nie będziemy się kłócić, co do tego), mocno się pogorszyła. Źródła sukcesów nacji żydowskiej byłbym skłonny dopatrywać się w specyficznych regułach dotyczących odżywiania, praktykowanych przez kilkadziesiąt pokoleń.

3. To nie dieta! :) • autor: Nierozpoznany#28612010-11-12 05:57:13

Nie brakuje narodów i krajów, gdzie ludzie w świetnej kondycji i o jasnym umyśle dożywaja setki! Ale któryż to mały naród jest zdolny zdominiowac połowę Świata i wydac tylu geniuszy? (Interesuje mnieteż kwestia, której dotąd nie wyjaśnilem, bo nie mam danych: Czy są wśród Żydów HISPITALIZOWANI SCHIZOFRENICY???)

4. W imieniu CZaRka... • autor: Nierozpoznany#28612010-11-13 09:16:01

Kolega CzaRek upoważnił mnie do opublikowania swowjgo listu :) Poruszył w nim tak wiele kwestii, iż muszę się skupić nad wyważoną odpowiedzią - którą niebawem przygotuję:)_______________________________________________________________________ Hoh, przeczytałem ten artykuł, i poczułem że większość dotyczy również mnie. Ja czuję się w moim otoczeniu jak chory psychicznie, i nie najłatwiej jakoś się dzieje w moim życiu. Natomiast mam jedno ukryte miejsce, w którym zapisuję regularnie swoje "wizje". Wszystko się zaczęło, gdy spotkałem się z nieznaną siłą, najprawdopodobniej demonem, w wieku 16lat. Od tamtego czasu wszystko się zmieniło, a wydarzenia utkwiły mi na całe życie. Jakbym wiedział coś czego inni nie wiedzą.. ale po co się z tym nosić i chwalić? Czuję czasem jakieś nieskończone źródło wiedzy, takie z którego mogę skorzystać. Doszedłem ostatnio do opcji, jak można wytłumaczyć istnienie bogów, logicznie. Wszystko ok, ale na końcu wyszło, że jest ich nieskończenie wiele Sam doszedłem do takich rzeczy... Jeśli chodzi o tych bogów, to zacznijmy od takiej dziwnej sytuacji. Wyobraźmy sobie że jesteśmy w świecie dwuwymiarowym, i mamy tam znajomego, który chce wiedzieć jak to jest w trójwymiarze. Wytłumaczenie czegoś takiego, jest niemożliwe. On tego nie pojmie, przecież nieskończenie wiele dwuwymiarów "przechodzi" - przecina się jakby - przez nieskończoną liczbę dwuwymiarów... w każdym kierunku. To nie jest do ogarnięcia dla takiego "stworzenia?". I zawsze istnieje taki punkt, w którym przecina się nieskończona liczba dwuwymiarów. I teraz jeśli mamy czterowymiar, czyli 3 plus czas. To kolejnego tworu pięciowymiarowego nie możemy pojąc, tak jakby z definicji. I skoro czas jest integralną częscią naszego trójwymiaru, to piąty wymiar musi byc ponad czasem, co daje nam przestrzeń dla istnienia bogów. Taki "bóg" (albo raczej jakiekolwiek stworzenie w takim świecie - w sumie naszym tylko trochę "dalej"), miałby dostęp do całej linii czasowej, wszystkich wydarzeń które miały miejsce, od początku do końca. Jak dla mnie, należałoby tu zadać pytanie.. ale wobec czego miałoby istnieć takie coś? My istniejemy, jakby uzależnieni jesteśmy od osi czasu, indywidualnego spojrzenia,a bóg co? My sobie chyba możemy tylko wytłumaczyć, że on po prostu, z definicji, istnieje. I już, taka wszechwiedza w jednym punkcie.. Wszystko i nic. Zrozumienie miejsca skąd jesteśmy, i dokąd pójdziemy.

5. Odpowiedź dla CAaRka :) • autor: Nierozpoznany#28612010-11-13 13:17:16

Kolego CZaRku! Poruszyłeś takie mnóstwo problemów, że jestem w stanie odpowiedzieć tylko w kolejności -wedle wagi zagadnień: otóż metody „matematyczno-fizyczno-logiczne” są idealnie przydatne na przykład do astrofizyki, konstrukcji komputerów i wszelakich innych zagadnień technologicznych. Jeśli chodzi o CZŁOWIEKA – są nieprzydatne. Nawet jeśli prowadzą do słusznych wniosków – z powodu ogromu równań, logarytmów i wszelakich operacji „rożniczkowo-całkowych” – potrafią zniszczyć nawet bardzo mocny mózg ludzki (!) –przekonał się o tym Fryderyk Nietzsche (Polak pochodzący z rodu Nieckich). Tu trzeba patrzyć i oceniać SERCEM – albo jak kto woli: swoim WNĘTRZEM. _________________________________________________________________________ Prawdy o BOGU (jak również o innych Bytach astralnych, metafizycznych czy mówić trywialnie „spirytystycznych” i „okultystycznych”) – nie da się wydedukować z żadnych książek – a każdy „nawiedzony” człowiek spotyka Wyższa Istotę w formie niepowtarzalnej i zgodnej z WŁASNYM SUMIENIEM. Jej wiarygodność można ocenić tylko po OWOCACH: Jeśli stajesz się: Zdrowszy i silniejszy... Bardziej kontaktowany i interesujący w rozmowach... Jeśli na Ciebie Przeciwnicy-Adwersarze psioczą, ale słuchają ze zdwojoną uwagą... Jeśli odnajdujesz w sobie nowe zainteresowania i zdolności... Jeśli podejmujesz coraz bardziej trafniejsze decyzje i spotykasz coraz bardziej interesujących ludzi... Jeśli Ci idzie coraz lepiej praca... Wtedy znalazłeś właściwą inspirację do ROZWOJU OSOBISTEGO. Jeśli natomiast: Czujesz się coraz bardziej wyizolowany i samotny... Nie możesz spokojnie spać i wszytko Cię denerwuje... Zaniedbujesz pracę i podstawowe obowiązki... Czujesz się coraz bardziej zmęczony... Twoje myśli nie stają się coraz bardziej jasne i spójne – tylko gmatwają się w licznych wątkach nie do pogodzenia... Wtedy wydobądź z siebie tyle silnej woli, aby powiedzieć STOP! DOSYĆ! ___________________________________________________________________________ Nie wiem, kim jest Twoja „Nastolatka” i jest to mało ważne :) Liczy się tylko to, dokąd Cię prowadzi: jeśli Ci wskazuje drogę do życia ZDROWEGO, SPARWIEDLIWEGO oraz SZCZĘSLIWEGO – jest wszystko w porządku. (Jesli Ci przy okazji pomaga rozwiązać jakieś problemy intymne – jest JESZCZE BARDZIEJ W PORZĄDKU. Tylko nie zanudzaj jej drobiazgowymi analizami filozoficznymi, bo dziewczyny tego nie lubią! :))))))) ___________________________________________________________________________ Strzeż się takich bytów, które najpierw Cię czarują swoją wszechwiedzą, a potem na przykład doradzą samobójstwo lub coś gorszego. (Raz wlazłem w takie g... i potem postanowiłem „gadać” tylko z Wyższymi Bytami z przysłowiowo „Najwyższej Półki” :)))) – Czyli ODPOWIEDZIALNYMI ZA ŚWIAT I DO TAKIEJ ODPOWIEDZIALNOŚĆI WZYWAJĄCYMI :)

6. Sorrry CZaRku za gafę!!! • autor: Nierozpoznany#28612010-11-13 14:33:25

Nie wiedziałem,że ten 16-letni "demon" - to chłopak. Jako stary 70-letni "pryk" - któremu zawsze w przysłowiowy sposób "jedno w głowie" - od razu wyobraziłem sobie powabne dziewczę. (No bo skoro mnie się objawiła "Miram"...?) Prostuję więc nieporozumienie i podkreślam, że reszta odpowiedzi pozostaje bez zmian: ____________________________________________________________________ *****Nieważne, KTO jest twoim Przyjacielem: liczy się to, DOKĄD CIĘ ON PROWADZI*****

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)