zdjęcie Autora

21 października 2014

Anna Rataj

Ścieżkami Bogiń, czyli o wędrówce po spirali moich cykli

Zanurzam się czasem w mrok mojego ciała, czasem od niego uciekam. Odcinam się.
Znikam w bezpiecznej przestrzeni mojej głowy, gdzie słowa pomagają oswoić chaos tego, co z ciała wypływa. Oscyluję pomiędzy tym, co z wiedzy wypływa, tym, co poznaje moja głowa – a tym, co mówi mi inna mądrość: moje ciało, intuicja.

Lawiruję pomiędzy kolejnymi nurtami, unikam określenia, szukam autentyczności.

Sięgam po to, co racjonalne, sprawdzone. Ale to, co mgliste nieokreślone – powraca – jest odzewem na wołanie mojej duszy. Jest zgrane z cyklem mojego ciała, życia. Wciąż powraca.
Choć nasze cykle zagubiły się już dawno w labiryncie kultury i codziennego życia, to - co jakiś czas - spirala się odzywa. Powraca pod postacią trzech Bogiń. Każda z nich karmi inny aspekt mojego jestestwa, towarzyszy na innym etapie życia. Wspiera. Popycha do przodu. Wyprowadza na nieznane meandry mojej osobowości. Inicjuje, materializuje bądź zamyka wielkie procesy i etapy mojego życia. Oswajam powoli lekcje, które mi niosą, przedzieram się przez barykady mego ego. Łamię schematy, jakie sobie utarłam. Przecieram nowe ścieżki. Prowadzące do mojego ciała. Do siebie, do nich.

Podążam ścieżką Bogiń – tych, co szły przede mną.

Czas mroku – najlepiej uciec do głowy – racjonalizuję – szukam określeń na to, co ze mną się dzieje. Szukam odpowiedzi.
Bogini ciemności ma wiele obliczy.
Ciemno – ciepłe, otulające, dodające sił. Pra-macierz, z której wypływa wszystko. Dlatego kocham jaskinie – inicjują one we mnie ten właśnie proces zacierania się w mroku, w sobie. Wyłączają umysł. Zastygnięcie. Zasilenie. Ciało przejmuje prowadzenie. Osadzam się.
Wychodzę nowo narodzona. To oblicze czarnej bogini, matki, dawczyni życia.
Jednak, by mogło powstać życie, potrzeba uczynić przestrzeń, coś musi odejść, umrzeć.
Idea umierania, oczyszczania – jakże bliska kobietom. Odwieczna przemiana życia w śmierć, by powstało nowe życie, wpisana w nasz cykl comiesięczny.
A więc ja znów zakańczam, oczyszczam. Zamykam stary etap. Przyzywam czarną boginię, proszę o wsparcie.

Lęk przed zmianą zamraża. Proces zastyga. Tkwię. W niedokończeniu, niedookreśleniu rodzi się złość. Próżno szukać spokoju. Napięcie się nasila. Pomaga pójść dalej. Skupia na tym, co się dzieje. Podążam za tym.
Jakże ciężko żegnam to, co stare. Mam pamiętliwą głowę i pamiętliwe ciało. Oczyszczanie to podstawa mojej egzystencji. Na pomoc przywołuję żywioły:
– Ogień, z jego mocą spalania i transformacji tego, co zbędne,
– Wodę, z siłą rozpuszczania starego, obmywania ran. Oczyszczania i ożywiania,
– Wiatr, z darem rozpraszania, rozwiewania starych idei i schematów,
– Ziemię, z darem przyjmowania tego, czego sama już dźwigać nie mogę.


Ze światła w ciemność, z ciemności w światło.
Prowadzę nieustanną pielgrzymkę do ciemnego labiryntu mojego ciała. Przewodniczką mi Lilith.
Poszukuję tu odpowiedzi, tego co blokuje, emocji, które trzeba uzdrowić. Tu rodzi się uzdrowienie.

Tu, w mroku, powstaje idea, zalążek przyszłych działań. Rodzi się życie. Twórczość. Także tutaj poszukuję odpowiedzi, dlaczego niektóre idee nie mogą na światło dzienne wypłynąć.


Moc Czarnej Bogini:

– W rozproszeniu trwonimy energię, realizujemy nie swoje pomysły, tracimy kontakt ze sobą. Już nie wiemy, co czynić. Moc Czarnej przywołuje nas do centrum. Osadza w ciałach. W emocjach. W tu i teraz.
– Kieruje ona instynktami – pomagają nam one nie ulec dyktaturze głowy. Ciało nawołuje do kontaktu. Dzikie energie uwalniają się w nas i przywołują archetypowe moce.
– Czarna Bogini regeneruje nas i prowadzi – czasami bolesnymi ścieżkami – do uzdrowienia.
– Kontaktuje nas z mocą i mądrością przodków.
– Pomaga uzdrowić i oczyścić się z tego, co zbędne. Uwalnia od starych programów.
– Daje kontakt z emocjami społecznie nieakceptowanymi, takimi jak: gniew, agresja, żal, smutek, dzięki czemu wzbogaca Nas. Pomaga zintegrować nieakceptowane fragmenty siebie. Inicjuje przemianę i rozwój.
– Dzięki jej mocy wychodzimy poza schemat, daleko poza konwenans społeczny.


W tym cyklu osadzam się, kiedy jestem zbyt daleko od siebie. Kiedy gnam bez celu. Ciało przywołuje mnie do środka. Czarna Bogini przybywa. Proces z nią, jak zwykle, wzmacnia. Wycisza. Teraz szukam inspiracji na to, co dalej.


Korekta przez: ()


komentarze

1. Tak • autor: Nierozpoznany#75322014-10-28 14:56:38

Dokładnie tak jest, tak jakbym czytała siebie samą. Pozdrawiam serdecznie Panią i wszystkie tybetany bo one bardzo pomagają człowiekowi mocno osadzić się w sobie....

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)