Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

20 marca 2010

Katarzyna Klonowska

Ścieżki Dostępu czyli o tym, co znalazłam

Wróciłam przed chwilą z ponad miesięcznej włóczęgi po aśramach i retreatach Indii a obiecałam paru czytelnikom Taraki opowiedzieć o tym, co znalazłam :-)

Zacznę może od tego, czego szukałam:

Po co mi było jechać na drugi koniec świata, skoro wiem, że wszystko mam w sobie, i nic, tylko się dostroić do Oceanu a nie fali, do Prawdziwej Natury zamiast małego ego.


No więc szukałam ścieżek dostępu :-). Sposobów dostrajania się. Bram.

Całe życie ich szukałam, w naukach filozofów, praktyków, oświeconych, szaleńców, artystów i demonów. I znalazłam kilka, odliczając narkotyki - powtarzalnych sposobów dostrajania się do Tego Stanu. Szkoda, że nie działały zawsze i że tylko na mnie... A może dobrze? :-)

Są więc sposoby z drogi fakira, czyli wszelkiej pracy z ciałem, od sztuk walki po taniec brzucha; bramy drogi mnicha czyli rozwijanie miłości; ścieżki jogina czyli kiełznania umysłu; oraz wszelkie sposoby łączące te 3 drogi, od psychoterapii po szamanizm.

Przydatnym jest, by poznać chociaż kilka ścieżek dostępu na różne życiowe okoliczności. Są ludzie, którzy po 20 i więcej lat forsują jedną bramę (np. zenowego 'nie wiem') a nie stabilizują się. Jeśli udaje im się na krótkie chwile przeniknąć tę bramę, to tylko wtedy, kiedy nie ma zbyt silnych przeszkadzających emocji, problemów zdrowotnych, niskiego ciśnienia w portfelu itp.

Poznanie kilku 'bram' zwielokrotnia szanse wglądów w większym spektrum codziennych zawirowań :-). Bywa, ze głód miłości współczującej jest tak wielki, ze nie ma siły, trzeba pojechać do Sai Baby czy Ammy i zostać nią udławionym jak pisklak dżdżowniczką ;-)

Rozumienie intelektualne nie będzie też dostępne dla kogoś, komu dzieci umierają z głodu. Potężne cierpienie będzie się najpierw domagało zobaczenia z zewnątrz zanim odpuści, zrzednie na tyle, by światło akceptacji wyjrzało spoza chmur, ze środka...


Ale jak już wyjrzy.... jak je wtedy utrzymać?

Hmm, niech najpierw wygląda dostatecznie często, żeby zaczęło odgrywać ważną rolę w ciągu dnia, żeby stało się osią życia, a nie odosobnionym, niemal zapomnianym wglądem raz na ruski rok!

Mistrzowie i nauczyciele wskazują na życie medytacyjne z chwili na chwile. To świetna rada, tylko na ile skuteczna na każdy moment? Może by najpierw jakiś kop, zapalnik tego Stanu a po tym już tak samo...?

Wielcy Guru bywają takimi zapalnikami. Zatrzymują na chwilę gadający umysł a wtedy coś się wydarza. Coś się przejawia. Czasami. I bywa, że hipnotyzm tej ulgi 'bezumysłu' przywiązuje do Gurów na lata - ale brak zrozumienia wpędza biedne 'ja' w cierpienie oczekiwań na więcej i nie akceptację Teraz bez 'Tego'.

'Ja' nie rozumie, że to nie ono doznało Tego Stanu. Myśli, że musi coś zrobić, zasłużyć, męczyć się w niewygodnych pozycjach...

'Ja' nie zauważyło i nie wierzy, że Przebłysk przejawił się wtedy, kiedy ono przestało na chwilę jazgotać, nazywać, komentować, zasłaniać sobą To, co już tu Jest! Umysł nie wie, że musi się zatrzymać, nie przeszkadzać, odpocząć w Teraz...

Schodzi czasem do serca, rozpuszcza się, a wtedy... Coś-Nic czuje tę Jedność, kiedy patrzy na światło przykładu swego Guru. Ale za chwilę znowu pojawia się to 'ja' które powie, że to 'ono' coś poczuło, że to 'jemu' się przytrafiło...


A więc fajnie się czasem oprzeć, poddać oświeconemu Guru, który nie mówi ale poświeci przykładem, pobłogosławi, wrzuci w Doświadczenie...

Tylko, że najczęściej to nie wystarcza by je powtórzyć czy ustabilizować...

Ale :-)...

Zdarzają się na szczęście i Guru, którzy podpowiedzą, dorzucą ścieżkę rozumienia i pokażą jeszcze jak samemu wchodzić w Ten stan! Takie Gurusy rozdają wędki a nie ryby i to na dodatek za darmo!


Tak! Znalazłam to, po co pojechałam :-)!

Znalazłam takiego Mądralę, który przewertował jeszcze więcej szaleńców i filozofów niż ja, wykręcił ich porządnie ze zbędnego gadania i porobił z nich wędki :-)

Na dodatek nie dba o poklask i wyznawców, nie usechł jeszcze ze starości i radośnie tworzy mistrzów a nie uczniów swoich superszybkich dróg dostępu oraz... stabilizowania się w stanie sprzed umysłu!

Owszem, skutecznie.

Znam go ze zdjęć, zajęty był bardzo, szkoli setkami od policjantów po pielęgniarki, gawiedź codzienną i nauczycieli wędkowania.

Nie, wcale nie chodzi mu o niszczenie ego, ogłupianie się pustką czy pozbawianie smaczków emocji! Świadomość to stan, w którym życie rozkwita a nie gaśnie, spokój i zaciekawienie towarzyszy burzom codzienności ale serce pozostaje w stanie uniesienia! Cierpienie wywołuje miłość współczującą a potocznie rozumiana wymiana aprobaty zamienia się w miłość bezwarunkową. Pojawia się miejsce na myśli intuicyjne za którymi idzie właściwe działanie.


A więc co to za techniki, które wywołują tę Świadomość i pomagają ją zachowywać na dłużej? Wynotowałam 8 łatwych technik na 4 ścieżkach do celu. Była nas na 3-dniowym retreacie w Pune - kilkunastoosobowa grupa, w języku Hindi partycypują setki.

Przy ścieżce Medytacji - doświadczyliśmy tego Stanu czterostopniowo w ciągu 20-tu minut! Wszystko, czego się nauczyłam od Zenu, Vipassany, Maharishiego i więcej niż to - poprowadzone zgrabnie, szybko i skutecznie. Bez teorii, dodawania przekonań i wymagań intelektualnych.

Ścieżka karmy czyli działania to sprytne i proste przywracanie rozbieganego umysłu do 'teraz' i zabawa z nieetykietkowaniem. Tu obnaża się nieco sztuczki, jakimi umysł nas mami, ale w sposób, w którym sami musimy je zobaczyć raczej niż się ich wyuczyć :-)

Droga Rozumienia to bardziej przeglądanie na wskroś niż posługiwanie się logiką. Demaskacja 'szczęścia' pochodzącego z zaspakajania pragnień i odcinanie napięcia związanego z ich ważnością. Przejrzenie natury umysłu z wykorzystaniem zenu i nieco zmodyfikowanych diad komunikacyjnych (znowu z prawie 100% skutecznością w czasie nie dłuższym niż 20 minut). Medytacja trans-personalna wskazująca na czystą naturę Bycia zamieszkującą inne osoby/istoty po której z tym poczuciem Nieoddzielenia udaje się wyjść na ulicę :-).

Ścieżka oddania, poddania się (devotion) nie jest czołobitnością przed żadnym zewnętrznym agentem, bogiem czy Guru, ale poddaniem małego 'ja' temu czystemu Uniwersalnemu Ja, które się przez nas i wszystko inne przejawia. Prosta, krótka, skuteczna technika wystrzeliwania w Światło, radośnie, lekko...


A weryfikacja?

Minął miesiąc, wydarzyło się wiele straszliwych testów a Światło się przejawia. Nie, nie ciągle, ale częściej i bardziej niż przez ostatnich 20 lat moich duchowych poszukiwań...

Wady?

Nie wiem, ekscytacja odebrała mojemu 'ja' obiektywizm i zdolność krytycznej oceny, zostawię to innym...

Jak to innym?

'Po owocach poznacie ich' a więc 'właściwe działanie' to jedyny sensowny weryfikator.

Zaprosiłam już wstępnie czwórkę nauczycieli do Polski i przyjadą już wiosną o ile gleba okaże się żyzna, urodzi się potrzeba i nie nawalę z organizacją :-)

Przyjadą i dla 20 osób i dla 200, ale oszacować byłoby warto...

Ufam, że mogę policzyć na pomoc Taraki, że uda się Polskę nad morze zaprosić i wypełnię swoją misję domorosłego tłumacza zanim zdobędę uprawnienia nauczycielskie w Fundacji Tej Gyan (magicofawakening.com, www.tejgyan.org)


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)