zdjęcie Autora

27 kwietnia 2005

Danuta Pawłowska

Seksualność a rozwój duchowy
Czego w seksualności nie akceptujemy i co tak skutecznie zawstydzamy?

Kategoria: Tantra i seks
Tematy/tagi: Reichseks

Wydaje mi się, że nie jesteśmy w stanie zaakceptować orgazmiczności naszego ciała. ("Funkcja orgazmu", Wilhelm Reich.) Rozumiem przez to poddanie się (utratę kontroli) odczuciom rozpadu ciała w orgazmie. Zdolność do poddania się totalnemu drganiu organizmu (porównaj z atakiem epilepsji) budzi w nas strach przed rozpadem. Nie bez powodu Francuzi mówią o orgazmie - mała śmierć.

Nasza zwierzęca biologiczność tak jest skonstruowana, że jej podstawowym procesem jest seksualne pocieranie. Występuje to w całym królestwie zwierząt.

Trzeba zrozumieć fizjologię procesu ocierania członka i powierzchni pochwy. Powierzchnie dwóch ciał pocierają o siebie, powstaje pobudzenie biologiczne, któremu towarzyszy wypełnianie, wyciąganie, "erekcja". Napięcie seksualne odczuwane jest w całym ciele, jednak szczególnie silnie w obszarze serca i brzucha. Pobudzenie koncentruje się stopniowo na narządach płciowych. Napełniają się one krwią, a ładunki elektryczne docierają na ich powierzchnię. Wiemy z doświadczenia, że przy łagodnym dotyku pobudzenie seksualne obejmuje również inne narządy. W trakcie pocierania rośnie napięcie (bioelektryczność), pobudzenie. W końcu osiąga punkt szczytowy, orgazm, stan w którym pojawiają się mimowolne drgania mięśni i całego ciała. Wiemy, że drganie mięśni związane jest z wyładowaniem energii elektrycznej. Podczas seksualnego pocierania oba ciała gromadzą najpierw energię, której rozładowanie następuje w chwili orgazmu.

Orgazm nie może być niczym innym jak wyładowaniem elektrycznym. Fizjologiczna budowa narządów płciowych jest do tego dostosowana; obszernie ukrwione powierzchni, gęsty splot nerwów, zdolność do erekcji, układ mięśni ułatwiający pojawienie się spontanicznych drgań. Orgazmiczne drganie mięśni genitaliów jest tak silne, że przenosi się na całe ciało. Oczywiście, jeśli tego nie zahamujemy (lękiem).

Drugi obszar orgazmicznego odczuwania to serce, także jego funkcjonowaniem dyryguje proces powstawania napięcia - ładowania (bioelektryczność). Rozpoczyna się jako fala elektryczna w przedsionku, przebiegająca przez układ przewodzący aż do szczytu serca. Warunkiem pojawienia się tego drgania jest wypełnienie przedsionka krwią. Rezultatem procesu ładowania i rozładowania jest wypchnięcie krwi do aorty w wyniku skurczu serca. Pęcznienie działa na mięśnie niczym bodziec elektryczny, zaczynają się więc napinać i rozluźniać w falującym rytmie.

I tak np. pęczniejące leki (lub wypełnienie słoną wodą) pomagają się opróżniać jelitom, pęczniejący od płynów pęcherz zaczyna się kurczyć opróżniając swą zawartość. Pęcherz nie kurczy się po to, aby "wypełnić funkcję wydalania moczu" przy pomocy boskiej woli bądź nieziemskich biologicznych mocy. Kurczy się z powodu całkowicie nieboskiej zasady przyczynowości; w wyniku mechanicznego napełniania pojawiają się drgania.

Ludzie odbywają stosunki nie po to "aby płodzić dzieci", lecz dlatego, że napływ płynów ładuje bioelektrycznie narządy genitalne i zmusza do rozładowania. Jak widać to nie "seksualność służy reprodukcji" lecz reprodukcja jest niemalże przypadkowym efektem procesu napięcia-ładowania w obrębie narządów genitalnych. Reprodukcja jest więc funkcją seksualności. Podział komórki jajowej, tak jak każdy podział komórkowy, jest procesem orgazmicznym, którym steruje funkcja napięcia-ładowania. Nie można już traktować seksu jako dodatku do procesu zachowania gatunku.

Podział komórki następuje również z czterotaktową formułą orgazmu: napięcie - ładowanie - rozładowanie - odprężenie. Jest to najbardziej znaczący proces życiowy.

Dlatego formułę orgazmu można nazwać formułą życia.

Dla układu psychicznego (układ przywspółczulny i współczulny) jest to przyjemność i lęk. Skurcz i rozkurcz. Dla oddechowego wdech i wydech. Wznoszenie i opadanie, które można przedstawić w formie fali.

Seksualność będąca "formułą życia" ma przebieg fali. Jest nieustannym falującym życiem o ile tego orgazmicznego procesu nie zahamujemy lękiem. Zatrzymanie rozładowania napięcia, orgazmu, Wielkiego Wybuchu lękiem jest próbą uzyskania kontroli nad grożącym nam rozpadem w Chaos. Chyba stąd bierze się ten paradygmat ludzkości o sprawowaniu kontroli. Za wszelką cenę próbujemy zaprowadzić porządek w entropii.

Cykl orgazmiczny przyjemność i lęk, relaks i napięcie, ładowanie i rozładowanie kontrolowany lękiem nie pozwala naszemu ciału reagować spontanicznie zgodnie z formułą życia. Na tym podstawowym biologicznym (zwierzęcym) procesie, zahamowanym przez lęk powstają przekonania w wyżej rozwiniętych partiach mózgu, że nie zasługujemy na życie, na miłość, na szczęście, nie jesteśmy tego warci, jesteśmy ofiarami które nie sprostały życiu.

Nierozładowane, bo zatrzymane lękiem emocje towarzyszące dynamicznemu procesowi ładowania napięcia powierzchniowego (krawędziowego) są chyba tym listkiem figowym (wstydem) u Adama i Ewy po wygnaniu z kwantowego raju. ("Wiedza nie całkiem tajemna", Wojciech Jóźwiak.)

Jak to się ma do duchowości?

Jeśli świat duchowy, odpowiada prawom świata kwantowego, gdzie formą istnienia jest fala, to seksualność jako, że jest falą w swojej czystej postaci (nie zahamowanej lękiem) jest duchowością samą, formułą ŻYCIA. Od momentu, gdy starałam się zrozumieć emocje mam takie nieodparte przekonanie, że materię trzeba uduchowić a Boga zmaterializować.

Wydaje się, że seksualność jest ku temu najprostszą i naturalną dla nas drogą. Towarzyszyć jej musi bezwarunkowa miłość, rozwinięta w sercu agape. Tylko miłość jest koherentna, potrafi współistnieć, współodczuwać z innymi, a także jest w stanie zmieścić w sobie wszystkie emocje, także lęk. Przy pomocy energii miłości Bóg stworzył świat.

Miłość i medytacja są tym, na co nie mamy wpływu, co się nam tylko przytrafia. (Osho). Naszym fizycznym stanem przepływu jest seksualność (relaks), miłość jest stanem przepływu w sercu (zgoda), a medytacja jest stanem przepływu w ciele mentalnym(obserwator). Przepływ świadomości jest stanem pomiędzy nudą a napięciem, kiedy wszystko jest adekwatne, daje poczucie jedności z tym co jest.

Uzyskanie jedności na trzech poziomach może prowadzi do czwartego wymiaru?

Jeśli przestaniemy się życia tak kurczowo trzymać, to być może wyzwolimy energię która (paradoksalnie) pozwoli nam ŻYĆ.


Danuta Pawłowska
corkanieba@interia.pl

25 kwietnia 2005, w "Tarace" od 27 kw.





Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)