zdjęcie Autora

09 stycznia 2010

Maria Poziomska

z cyklu: Kamyki filozoficzne (odcinków: 19)

Sen o zabójcach papieży


« Skąd się biorą (niektóre) archetypy? W odpowiedzi Krzyśkowi Joczynowi Mężczyźni, kobiety i witaminy »

Moja znajoma poprosiła mnie o interpretację swojego snu. Ponieważ sen wydał mi się interesujący, postanowiłam go tu opublikować. Czynię to za jej zgodą. Tyle wstępu. Sen wyglądał tak:

"Jestem w podłużnym pomieszczeniu z ławami. Przy ławach siedzą i rozmawiają ludzie. Przy jednym ze stolików siedzi z dwoma mężczyznami Mehmet Ali Agca. Ma już długą siwą brodę. Zapewniono nas wszystkich, że jest już niegroźny. Mimo to, kiedy ci dwaj mężczyźni wyprowadzają go z sali zaczyna się strasznie szarpać. Nie ma już brody. Jest bardzo silny. Dwóch strażników z trudem próbuje go utrzymać. Agca dwa razy próbuje mnie uderzyć, za każdym razem zostaje w ostatniej chwili powstrzymany. Wreszcie podają mu coś w rodzaju papierosa. Od dymu wydzielanego przez tę rzecz Turek mdleje, po czym zostaje wyniesiony.
Jest tuż po śmierci Popiełuszki. W okolicy zaczęły się pojawiać zjawiska paranormalne. Zastanawiam się, czy nie są one tylko sfingowane, aby sprowadzić więcej turystów w miejsca gdzie przebywał ksiądz. Te zjawiska to bardzo piękne i realistyczne obrazy na szybach. Obrazy przedstawiają księdza Jerzego. Pojawia się też drżenie ziemi. Oprócz tego pojawia się ciemna postać prowadząca dziecko z długa siwą brodą."

Mamy zatem archetypicznego papieża w dwóch wersjach: charyzmatycznego Wojtyły i Popiełuszki. Papież, rzecz jasna w znaczeniu symbolicznym, to boski element na ziemi i dawca duchowego przekazu. We śnie może oznaczać rozwojową i boską część naszej duszy. W pierwszym obrazie niedoszły zabójca papieża wydaje się słaby i stary, lecz kiedy ma wyjść z sali, okazuje się niezwykle silny. Wygląda na to, że przeciwnik wewnętrznego „papieża”, czyli wyższego ja śniącej jest nadal niepokonany pomimo wrażenia, iż jest już niegroźny. Co więcej, atakuje, kiedy ma wyjść z sali, czyli ostatecznie opuścić umysł śniącej. Co to może być? Dodatkowa wskazówka jest taka, iż słynny zamach na placu św. Piotra był w 1981 roku czyli niemal 30 lat temu. Sprawa jest więc bardzo stara, zadawniona, w przypadku śniącej dotycząca wczesnego dzieciństwa. Wygląda na to, że na drodze jej rozwoju przyjedzie zmierzyć się jej ze starym przeciwnikiem, który zepchnięty do podświadomość, zdążył pokryć się grubą warstwą kurzu, lecz bynajmniej nie stracił sił. Jak wygląda postawa „śnicielki” wobec starego wroga? Niestety dość biernie. Narratorka snu pozwala aby strażnicy ochronili ją przed zamachowcem, ale sama w żadne sposób nie usiłuje z nim walczyć. Efekt? Wróg zostaje uśpiony i wyniesiony, ale wcale nie pokonany. Kiedy papierosowa narkoza minie, może w każdej chwili wrócić. Jakie zatem jest przesłanie snu? Kiedy pojawi się dawny wróg, chcący uderzyć w Twoją duszę, nie chowaj się za plecami innych, tylko sama staw mu czoła. Powodzenia.

Co mówi druga część snu? Opowiada o sytuacji bo by było gdyby wewnętrzny papież faktycznie został zgładzony. Co się wtedy dzieje? Zostaje zniszczona wiara i duchowość. Wokół pojawiają się piękne i tajemnicze zjawiska, ale są już dla nas niczym więcej jak tylko pozbawionym znaczenia przedstawieniem dla naiwnych turystów. Stajemy się jak przedwcześnie postarzałe dziecko, które nie idzie samodzielnie, lecz musi być prowadzone przez mrocznego przewodnika.



« Skąd się biorą (niektóre) archetypy? W odpowiedzi Krzyśkowi Joczynowi Mężczyźni, kobiety i witaminy »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)