zdjęcie Autora

23 listopada 2012

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Siedemdziesięciolecie

Kategoria: Twórczość

« Ubezpieczenie od ognia w spodniach Sprawozdanie z imprezy »

Poprzednie odcinki były wesolutkie. Teraz czas na sprawy poważne. Kończę 70 lat i podsumowuję swoje życie. Staram się to wtłoczyć w punkty:

1)     Podarowałam MZK pół roku i 20 zł. bowiem zapłaciłam za rok bilet na karcie miejskiej (od czerwca), a od 26-go listopada przysługuje mi bilet bezpłatny. Teorie spiskowe mówią, że raczej ludzie darują coś władzom niż władze ludziom, co się sprawdza. Także gdy komornik wchodzi na emeryturę – (za cudze długi) i lubi to robić przed świętami. Świat podarował mi wiele, ale część z tego nie było podarunkiem tylko kredytem z odroczonym terminem płatności.

2)     Słońce weszło w znak Strzelca, ale wolałabym urodzić się w lecie — ciepły wiatr bardziej sprzyja człowiekowi i jego stawom niż mgliste perspektywy i telewizyjne dzienniki poświecone gehennie pasażerów lotnisk. Co mi tam pasażerowie, gdy mnie nie chce się wstać, a muszę! Nadmierna uwaga poświęcana tym latającym wyjątkom mierzi mnie i niepokoi, bowiem stwarza stereotyp, do którego większość z nas nie potrzebuje, ani nie chce się dostosować. Jednak ich traktuje się jako ważniejszych! Nikt nie mówi w TVN 24 o panu Ziutku, który w takie dni od rana grabi liście, albo zaspanej pani Ani, która otwiera spożywczy kiosk i musi ważyć po pół kilo kartofli takim babciom, jak ja. Nie mogłyby kupić od razu pięć kilo! Tyle samo schylania, a zarobek większy.

3)     Czekała mnie nudna imieninowo-urodzinowa impreza. Stale te same osoby, te same opowieści, jak to dwadzieścia lat temu, jeszcze za komuny, na wczasach w Bułgarii dawali na śniadanie szynkę w majonezie. A w Soczi nawet wino. I ohydną kaszkę mannę polaną chłopkowym olejem (z bawełny). Postanowiłam więc przemieszać gości. Literaci, politycy, babcie i dziadki, młodzi zapaleńcy szukający swoich dróg, jasnowidząca sztuk jedna, biznesmeni sztuk 3, niektóre żony i krytycznie nastawione dzieci itp. Pomijam fakt, że w tym niewielkim towarzystwie jeszcze mieszczą się inne podziały prowadzące do polskich zadrażnień. Teraz nie mogę spać obawiając się, że może dojść do jakiejś awantury, ponieważ na co dzień te środowiska są od siebie skutecznie izolowane. Gdybym się tak nie bała, miałabym frajdę! A już gdybym była czarownicą, mogłabym doprosić jeszcze szatana. Nie zezwól Szanowny Panie Szatanie na rozmowy o Katastrofie!

4)     Niektórzy twierdzą, że powinnam zdać się na innych, niekoniecznie próbować żyć po swojemu. Słyszę to od co najmniej sześćdziesięciu pięciu lat i stwierdzam na koniec, że ilekroć ulegałam tym głosom, nic dobrego z tego nie wychodziło. Dlaczego nie chciały przemówić do mnie Prawdziwe Głosy?

5)     Wszelkie związki przyklepane prawem, biologią albo zwyczajem zawierały w sobie większą dawkę goryczy, niż chciałoby się znieść. Wszystko w życiu, co piękne, było ulotne. Nieokreślone spojrzenie, zanucona przy bridżu piosenka, oczy pułkownika wracającego z wojny w szaszłykarni w Taszkencie i wypite z nim piwo, parę słów zamienionych z lekarzem, który przyjechał do umierającego, upalna sucha trawa na bieszczadzkim wzgórzu, gdy zyskiwało się pewność, że przetaczający się po niebie chmur na pewno jest rodzaju męskiego, koźlaki czerwonogłowce na brzozowym bagienku, gdy usłyszało się czyjś niewyraźny szept: — jutro powiem ci coś bardzo ważnego  — i gorycz jesiennego dymu, gdy palono ziemniaczane łęty, a rozmowa na zwalonym drzewie oznaczała koniec rojeń o Avalonie. I pewne słowa czy frazy w tekstach osób, których się nie zna, ale które trafiają w czuły punkt. Nie będę wymieniała więcej. Tak czy inaczej ulotność tych chwil stanowiła o ich wartości. Kontynuacja niosłaby nieuchronne rozczarowanie, byłaby zapewne czymś w rodzaju szorowania twarzą po granitowej, chropowatej kolumnie w celu jej wygładzenia.

6)     Zobaczyłam w świecie coś, czego widoku dotychczas unikałam. Z rozpędu nazwałam to „ezoteryką”, ale nazwa w żadnej mierze nie oddaje tego, co zobaczyłam. Nie jest to ezoteryka, nie jest religia, nie jest to przekonanie o celowości wszystkiego, ani, tym bardziej, o tym, że światem kierują prawa stałe i niezmienne,  nawet nie jest to emocja czy rozumowanie. To coś mogę przybliżyć tylko w jeden, najbardziej nieokreślony sposób. Kiedyś we śnie doznałam uczucia, całkowicie oderwanego od kontekstu, najbardziej zbliżonego do uniesienia czy natchnienia, ale nie będącego żadnym z nich, ani nawet konkretną wizją. Mieściło się chyba, chociaż nie do końca, w kategorii „emocje”, ale nie dawało się nazwać żadnymi dostępnymi mi nazwami. Obejmowało także przekonanie, że wszystko wiem lub wiedziałam, ale zapomniałam. I może kiedyś sobie przypomnę. Możliwe, że to mój mózg pod wpływem zwiększonego ciśnienia krwi, które u babć jest najbardziej niebezpieczne tuż przed świtem, wyprodukował jakąś bzdurę i wdrukował ją w moją pamięć długotrwałą. Najważniejsze jednak, że przekonałam się, iż katalog naszych doznań nie jest zamknięty ani stały.

7)     I na koniec świadomość, że tyle lat zmarnowałam przez przesądy: obyczajowe, polityczne, społeczne i ekonomiczne, literackie. Może także astrologiczne. Wszak tyle planet mam w retro!

Trzymajcie za mnie kciuki! Tak bardzo chciałabym, żeby spotkanie się udało! Żeby ludzie wytrąceni ze swych codziennych szyn spojrzeli na siebie, przez chwilę poczuli satysfakcję z tego, że są odmienni dostrzegając urok tej ulotnej chwili.

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Ubezpieczenie od ognia w spodniach Sprawozdanie z imprezy »

komentarze

[foto]

1. Wszystkiego najlepszego! :) • autor: Piotr Jaczewski2012-11-23 09:04:25

Liczymy na minimum kolejną 70tkę w zdrowiu i z humorem. Obowiązkowo przeblogowaną! :)

2. Też wszystkiego najlepszego!! • autor: Barbara2012-11-23 13:23:48

Za Piotrem Jaczewskim - także liczę na kolejna (blogową) siedemdziesiątkę. Chociaż uważam, że po czterdziestce każda następna dziesiątka jest ( dla naszych następców) tak samo abstrakcyjna ( zresztą dla nas też).
I życzę radości z obserwowania urodzinowego "kociołka". Mam nadzieję na kolejne spostrzeżenia.:)
Samego najlepszego!
[foto]

3. Parę luźnych komentarzy • autor: Przemysław Kapałka2012-11-23 14:06:28

ad 1) Można do tego podejść inaczej – władza, w tym przypadku MZK, na 70-lecie podarowuje bezpłatne przejazdy, a Ty wielkodusznie zrezygnowałaś z części tego podarunku.

ad 2) Pół  kilo i  pięć kilo ziemniaków to nie jest tyle samo schylania. Spróbuj nałożyć 5 kilo schylając się tyle samo, co przy pół kilo! I oby nie skończyło się to jakimś urazem!

ad 4) Prawdziwe Głosy, cokolwiek by to znaczyło, na 100% chciały i przemawiały, tylko nie potrafiłaś ich usłyszeć. Na pocieszenie dodam, że mało kto je słyszy.

ad 5) Nie zgadzam się. Ale to długi temat i nie mam czasu go rozwijać.

ad 6) Gratuluję takiego przeżycia!

ad 7) Jednym słowem, życzeniem na 70-lecie jest to, żeby było dla innych a nie dla Ciebie, czyli  częściowo dalej dla tych przesądów i zdawania się na innych (patrz pkt 4)

A poza punktami to również wszystkiego najlepszego i następnych lat, nie będę precyzował ilu bo lepiej, żebyś sama to określiła.

 

[foto]

4. Niech Cię Urany prowadzą! • autor: Wojciech Jóźwiak2012-11-23 20:56:31

Wszystkiego Dobrego, Kasiu i niech Cię twoje horoskopowe Urany prowadzą! Vivat!
[foto]

5. Za przedmówcami - wszystkiego najlepszego! • autor: Michał Mazur2012-11-23 23:35:10

Zdrowia i szczęścia przede wszystkim - bo to jest najważniejsze! 
I czekamy na kolejne ciekawe teksty!

To jest ciekawe "Możliwe, że to mój mózg pod wpływem zwiększonego ciśnienia krwi, które u babć jest najbardziej niebezpieczne tuż przed świtem, wyprodukował jakąś bzdurę i wdrukował ją w moją pamięć długotrwałą. Najważniejsze jednak, że przekonałam się, iż katalog naszych doznań nie jest zamknięty ani stały" 

Takie zjawisko występuje nie tylko u osób starszych - ja sam czegoś podobnego już parę razy doświadczałem, a także kilku moich znajomych (w różnym wieku, ok 20parę - 40 lat). Wrażenia silnych emocji podobne, choć sny są oczywiście różne. Powiązanie ze zwiększonym ciśnieniem krwi wydaje się jak najbardziej poprawne - zwłaszcza jeśli ktoś wybudzi się z takiego snu nagle, to po prostu czuje, że serce wali jak młot, bo jego rytm się jeszcze nie zdążył ustabilizować - nieważne młody czy stary, tak samo może czuć z tego powodu zagrożenie. No i fakt, może być to lekko niebezpieczne, oczywiście bardziej dla ludzi starszych. Ciekawe, że może występować nie tylko w trakcie snu, ale także "na jawie" (choć de facto w stanie głębszego transu) - wtedy bywa odbierane jako brzęczenie - opis doznań MacEowena nie jest tu wyjątkiem. Niezależnie czy to trans szamański, czy np. trans bojowy (wbrew pozorom, jest dużo podobnych elementów).
Ogólnie temat wymaga dokładniejszego przeanalizowania.

Ok, znowu truję :)
Jeszcze raz - wszystkiego najlepszego!
[foto]

6. Podziękowania • autor: Katarzyna Urbanowicz2012-11-24 01:36:57

Serdecznie dziękuję wszystkim dobrze mi życzącym! Wasze słowa dodają mi otuchy!

Dziękuję Piotrze – byłeś pierwszy z życzeniami!

Tańcowały dwa Urany — Dziękuję Wojtku, mam nadzieję, że przynajmniej ten tranzytujący nie będzie sprawiał mi psikusów, skoro urodzeniowy bruździ mi od zarania.

Dziękuję Barbaro, w pełni zgadzam się z Twoim spostrzeżeniem!

Dziękuję Przemysławie, wiem, że ulotne chwile bardziej cenią kobiety niż mężczyźni, ale każdy człowiek rozsiewa ich trochę wokół siebie jako podarunek dla innych, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Są czasem jak ziarna dające początek czemuś nowemu, niezależnie od tego czy wydawały się przychylne, czy wręcz przeciwne. Dla twórców niezastąpione!

Co do ziemniaków to nie masz racji! Stawia się torbę na ziemi, przechyla skrzynię lub worek i łup! Kilogram czy pięć, idzie to za jednym schyleniem. Dopiero podnoszenie może być trudniejsze.

No i co do Głosów (Prawdziwych). Skąd masz tę pewność?

Dziękuję Michale za wyjaśnienia w sprawie możliwej palety emocji. Nie ukrywam, że wolałabym, aby nie pojawiały się za sprawą „chemii mózgu” To takie oklepane, gdy się słyszy (już nawet w reklamach), że emocje między ludźmi to chemia. Może prawdziwe, ale niczego sensownego na dobrą sprawę nie wyjaśnia – bo skoro (upraszczając) emocje zależą od różnych rodzajów neuroprzekaźników, to tylko wyjaśnia dlaczego ten konkretny samochód jedzie na tej trasie, a nie mówi nic o tym że widok zza okna podoba się pasażerowi mniej lub więcej. Nie mam szans bezpośrednio i osobiście zmienić składu krążących w moim mózgu związków chemicznych, chyba że sterując emocjami (np. podniecać się swoim gniewem lub złością). Zawsze wolę, gdy przypływają do mnie same. Wszak wspomniany przez Ciebie MacEowen podkreślał (w artykule w Tarace), że ważne jest odwoływanie się do „ran kulturowych, które wszyscy nosimy w naszych komórkach” Na nie także nie mieliśmy wpływu, jednak wiemy, że nie są jednakowe u wszystkich ludzi. No ale teraz to ja zaczynam truć...

Jeszcze raz serdecznie Wam wszystkim dziękuję. Nie mam zamiaru żyć aż 70 następnych lat, ale gdyby jeszcze z 15-16...

[foto]

7. Ja wiedziałem, że tak będzie.. • autor: Piotr Jaczewski2012-11-24 10:31:12

Takie fajne uparte typy zawsze się targują! Zgadzam się na kolejne 69 lat i 6 miesięcy:-) No dobrze, 60 lat, ale trzeba więcej pisać, za te 10 lat po 130stce odrobić..
Serdeczności,
Piotr
[foto]

8. No to odpowiem • autor: Przemysław Kapałka2012-11-24 18:35:21

Skoro zostałem wywołany...

Z tą ulotnością chwili to nie o to mi chodziło. Ale, powtarzam, to obszerny temat i nie mam czasu na jego rozwijanie.

Co do ziemniaków, to ja zazwyczaj widzę, jak nabierają szuflą. Fakt, że w większości przypadków wystarczy się schylić raz, ale pozostać w tym stanie trzeba odpowiednio dłużej i w sumie niewielka różnica.

Co do Głosów, to dla mnie jest oczywiste, a szamani chyba potwierdzą, że są przy nas różne Opiekuńcze Duchy, i cała sztuka polega na kontakcie z nimi. Niejeden z nas ma jakiś nagły przebłysk czy postępowanie pod wpływem impulsu, które później okazuje się tym najlepszym. To jest przejaw ich działania, niestety rzadki. Ja czasem te głosy (oj, żeby nie przeczytali tego psychiatrzy) odbieram i zazwyczaj potem dochodzę do wniosku, że mówili mi więcej, niż zrozumiałem. Mam też znajomego, który te głosy odbiera bardzo dobrze, a mimo to ma podobne konstatacje.


Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)