zdjęcie Autora

27 grudnia 2009

Maria Poziomska

z cyklu: Kamyki filozoficzne (odcinków: 19)

Skąd się biorą (niektóre) archetypy? W odpowiedzi Krzyśkowi Joczynowi


« Ostrożnie z aniołami. Sen o zabójcach papieży »
No właśnie skąd się biorą? Czytając o „archetypologii” często odnoszę wrażenie, że autorzy postrzegają archetypy wyłącznie jako wytwór „wyższego ja”, nadświadomości, etc. Tymczasem powszechność wielu (choć oczywiście nie wszystkich) pojęć i metafor w różnych kulturach uwarunkowana jest banalnie – czynnikami ewolucyjnymi oraz budową naszych mózgów.

Wiele metafor bierze się z ewolucyjnie uwarunkowanych skojarzeń z położeniem ciała np. góra – dobrze, bezpiecznie; dół – źle, przegrana, porażka. Wszak nasz praprzodek, dajmy na to homo habilis, z pewnością czuł się pewniej stojąc na wzgórzu niż leżąc na ziemi pokonany w walce z jakimś drapieżnikiem. Osobniki, którym góra kojarzyła się „dobrze” i co za tym idzie dążyły do tego, aby znajdować się wyżej, z pewnością były preferowane przez ewolucję, tj. posiadały większe szanse na przeżycie, dlatego też taki „mem” łatwo się rozprzestrzeniał. Inne metafory np. jasno – bezpiecznie, ciemno – niebezpiecznie wywodzą się z rozróżnienia na dzień/noc, kluczowego dla rozwoju naszego gatunku. Archetypy solarne swoje pozytywne znaczenie mogły brać stąd, że jesteśmy zwierzętami o dziennym trybie życia. Być może, gdybyśmy ewoluowali jako drapieżniki nocne, światłość i dzień kojarzyłyby nam się z czymś niebezpiecznym lub z porą snu.

Na bazie metafor może powstawać wiele archetypów, np. jungowski „Cień” jako element negatywny mógł narodzić się na bazie ewolucyjnego skojarzenia ciemności z czymś ukrytym i niebezpiecznym. Jeśli chodzi o wspomniane przeze mnie skojarzenie góra – dobrze, dół – źle, to znajdują one swoje odbicie w „położeniu” nieba i piekła w różnych kulturach. Piekło, Hades czy inne czeluście znajdowały się niemal zawsze pod ziemią, na dole. Krainy szczęśliwości wyobrażane były jako znajdujące się niebiosach. Góra w symbolice Tarota (na przykład na karcie VI) ma znaczenie o zabarwieniu Yang, jak wszystko inne co wypukłe i wystające. Wszelkie wklęsłości, dołki i podziemia, czyli to co na dole są, analogicznie, negatywne. I tak dalej, i tak dalej…

Podobieństwo mitów w różnych kulturach może wywodzić się stąd, że ludzi różnych krajów oprócz zdecydowanych różnic łączy też kilka podobieństw, także w sposobie myślenia i tworzenia narracji. Podobieństw te wynikają nie tyle z tajemniczej nadświadomości łączącej wszystkie ludy, co z podobnego trybu życia. Na przykład symbol szkieletu jako duszy i istoty człowieka występuje przede wszystkim u plemion trudniących się myślistwem. Myśliwi i ich żony zajmujące się zdobywaniem i przygotowywaniem mięsa postrzegali zapewne szkielet jako coś co nie podlega rozpadowi i jest w zwierzęciu najbardziej trwałe, dlatego skojarzyli to z istotą i tożsamością zwierzaka.

Archetyp wiedźmy, „Kapłanki” można by rzec, kobiety, która „wie” i „widzi więcej” także nie ma w sobie nic tajemniczego – wbrew pozorom. Kobiecy mózg jest lepiej niż męski wyspecjalizowany w odczytywaniu sygnałów niewerbalnych oraz percypowaniu szczegółów i wnioskowaniu na ich podstawie. To budowa układu nerwowego odpowiada za tzw. kobiecą intuicję, która wielu mężczyznom wydaje się tak tajemnicza. To, że kobieta od razu „wyczuje” iż koleżanka z pracy ma romans nie bierze się z magii, tylko z budowy spoidła wielkiego łączącego półkule mózgu. Taka właśnie może być geneza kojarzenia kobiecości z tajemniczą wiedzą i magiczną intuicją.

Studiując Junga i innych „archetypistów” warto pamiętać, że nad niezwykłymi i niezaprzeczalnie bardzo ciekawymi podobieństwami w mitach i symbolach wielu narodów przeważają ogromne różnice. Świnia, chiński symbol szczęścia, jest u nas synonimem brudasa i niechluja. Człowiek nazwany świnią zapewne nie będzie cieszył się z komplementu. Pies natomiast, zwierzę nieczyste dla wielu Arabów, jest u nas ulubieńcem dzieci i symbolem szlachetnego przyjaciela. Rytualne instrumenty z kości ludzi mogą nas szokować, podczas gdy dla Tybetańczyków nie ma w tym nic strasznego. Takie przykłady można mnożyć.

Jest takie stare powiedzenie, że jeśli ktoś całe życie się obijał i raz jeden zrobi coś pożytecznego to wszyscy będą chwalić go pod niebiosa. Natomiast jeśli szlachetny człowiek raz zrobi coś złego, to wszyscy będą mu to wypominać do końca życia. Dlaczego? Bo takie jest prawo kontrastu. Coś, co się wyróżnia od tła dostrzeżemy i zapamiętamy natychmiast. Dlatego właśnie na tle ogromnych różnic międzykulturowych pojedyncze podobieństwa tak bardzo rzucają się w oczy.


« Ostrożnie z aniołami. Sen o zabójcach papieży »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)