Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

17 sierpnia 2015

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia mniej ezoteryczna (odcinków: 82)

Skąd się wzięła prababcia mniej ezoteryczna?
Czyli tytułem wstępu słów kilka

Kategoria: Obserwacje obyczajowe
Tematy/tagi: ezoterykaregiony

Depresja Wisielca »

     Wszystko zaczęło się od „Astrologii samopoznania” Wojciecha Jóźwiaka. Skończyłam właśnie pisanie historii swojej rodziny i postanowiłam się zająć swoją osobą. Poczucie mojego ówczesnego JA było mgławicowo niedookreślone, a pewien biegły sądowy, kreśląc moją sylwetkę psychologiczną na potrzeby sprawy sądowej o odszkodowanie za wypadek, tak dał się mi podprowadzić, że przedstawił osobowość mało mającą wspólnych cech ze mną rzeczywistą. Jego zdaniem byłam konkretna, zorganizowana, ekstrawertyczna, ugodowa o zdolnościach przywódczych i tak dalej. Gdzie więc podziały się te moje noce pełne niepewności i wątpliwości, te ucieczki od ludzi w chorobie i depresji, ten lęk przed tłumem, czasem też nie wiadomo czym i dominujące poczucie, że jestem nie tu i nie po to... Ale właściwie po co?

         Dziesięć lat temu zapisałam się do Wojtka na kurs Tarota, ale z powodu mniejszej ilości chętnych Wojtek w zamian zorganizował kurs astrologii. Pieniądze już wpłaciłam i choć astrologia wydawała mi się nadmiernie trudna, postanowiłam spróbować i zostać. Szybko wydało się, że astrologia w Wojtkowym wydaniu pozbawiona jest tych dziwaczności w nazwach i skomplikowanych zależności matematycznych w rodzaju antiscii, via combusty, detrymentu, peregrinum, dekanatów i term, władców horoskopu dziennych i nocnych, translacji i kolekcji światła oraz całego tego skomplikowanego słownika, gdzie nawet polska, ładna nazwa, dla początkującego, nie wiadomo co oznacza. Na przykład: pusty bieg księżyca. Czy to jest to samo jak w wierszu Witolda Dąbrowskiego? :

         Wylazł księżyc z konarów krzywych,

         Pobłękitniał zmalał i ostygł,

         Leży pusta ścieżka w pokrzywach,

         Pusta ścieżka od ciebie do mnie.

                   Nauczono nas rezygnować,

                   A tęsknoty nie oduczono...itd.

Oczywiście nie! W czasie pustego biegu Księżyca nie tylko wciela się w życie praktyczne ćwiczenia z rezygnacji, ale także nie stawia się horoskopów horarnych; są zbyt niepewne – wiem to teraz. A dlaczego? Czy życzenia i pragnienia albo czyjeś rozkojarzenie zaburzają obiektywny ogląd rzeczywistości? Czy też i człowiek śladem Księżyca znajduje się na etapie wewnętrznej pustki i wydrążenia, od którego ma ochotę zawyć jak wilk w zimową, księżycową noc?

         A może w ogóle cała astrologia horarna jest przesądem? Jej ojciec Wiliam Lilly w swojej Astrologii chrześcijańskiej twierdził, że jeśli Księżyc jest w pustym kursie, sprawy rzadko idą do przodu. (Pustym biegiem Księżyca nazywamy czas, kiedy Księżyc przechodzi z jednego znaku do drugiego, nie tworząc wtedy żadnych aspektów). Logicznie rzecz biorąc, trudno sobie wyobrazić, że Księżyc, który w każdym znaku przebywa ok. 2,5 dnia, a czas jego przejścia 1 stopnia trwa ok. 2 do kilkunastu godzin, nie tworząc aspektów — w tak króciutkim czasie mógłby diametralnie zmienić swoje astrologiczne oblicze. Może dlatego należało coś wymyślić, żeby problem ten zaciemnić i znaleźć wyjaśnienie dla popełnionych błędów lub zastosowania reguły, która nie działa?

         Po pominięciu tychże pojęć i amputacji wielu rzeczy, które Wojtek uważa za astrologiczne przesądy, np. domów (w końcu jednak je poznałam, bo umarłabym z ciekawości, nie dowiedziawszy się, co oznaczają i po co są potrzebne) okazało się, że astrologia właściwie zajmuje się tym, co mnie najbardziej interesowało od chwili, gdy już szczęśliwie żywa i odrobinę uszkodzona wypadłam z wyścigu szczurów: dlaczego jestem taka, jaka jestem, dlaczego nie mogę się dookreślić i co w ogóle mogę ze sobą zrobić, żeby było mi na świecie lepiej, a przynajmniej znośnie?

         Okazało się to dobrym wyborem – Tarota nauczyłam się sama potem; był znacznie łatwiejszy niż astrologia i nie wymagał właściwie przewodnika i nauczyciela, bardziej własnej intuicji. Przez astrologię sama bym nie przebrnęła – odpadłabym zanim naprawdę czegoś bym się dowiedziała. No i nie umiałabym odróżnić rzeczy istotnych od bzdetów czy wręcz fałszywek. Potem Wojtek napisał „Astrologię samopoznania”, swego rodzaju kompendium wiedzy, którą zdobyłam, a jednocześnie podsumowanie jej sensu i idei przewodniej. Do oceny wartości astrologicznych praw potrzeba praktyki, której nigdy bym sama nie zdobyła.

         Po jakimś czasie zaczęłam pisać blog „Babcia ezoteryczna”. W kolejnych odcinkach omawiałam pojawiające się wspomnienia, doświadczenia i przeżycia. Kiedy już zgromadziłam zasób tych doświadczeń i przypomnień, w sezonie II „Babci” i w „Prababci ezoterycznej” zajęłam się swoimi uwarunkowaniami, przyczynami takiej, a nie innej mojej drogi życiowej, próbą porównania siebie z innymi ludźmi, ich doświadczeń ze swoimi. Czasami nawet zapędzałam się w sferę ideałów tamtych i obecnych czasów. Stąd nawiązania do PRL.

         Teraz przyszła kolej na ostatni etap – formułowania wniosków i szerszą perspektywę oglądu świata. Nie piszę wiele o astrologii, ale jest ona zawsze w tle wszystkich odcinków, jako zasada porządkująca mój kosmos. Pięknie o tym pisze w nowo wydanej książce „Głębia nieba” Steven Forrest, który jakby wyjął mi z ust:

„Astrologia to tylko palec wskazujący na rzeczywistość. Jak każdy inny język dostarcza jedynie sposobu w jaki możemy porządkować naszą percepcję. W najlepszym wypadku pomaga nam w widzeniu samych siebie w sposób bardziej szczery. W najgorszym spuszcza kurtynę pomiędzy nami a surowością naszego własnego doświadczenia. Żeby miała wartość, musi być nie tylko odbiciem tego, co się faktycznie dzieje. Musi ona ostrzyć grot na strzale naszego wzrostu. Jeśli astrologia nie dostarczy umysłowi najostrzejszego lasera i nie otworzy serca tak, że widać w nim gołe nerwy, to znaczy, że zawiodła.”

         W przeciwieństwie do wielu osób nie używam Tarota do wróżenia sobie co do przyszłych wydarzeń, podobnie jak nie sprawdzam tranzytów przed ich zaistnieniem (chyba, że czekają mnie wydarzenia bardzo ważne, co zdarza się bardzo rzadko), za to gdy w moim życiu wystąpią jakieś zawirowania albo nastąpi ciekawa sytuacja, sprawdzam tranzyty post factum. Często stwierdzam, że podjęcie jakiejś tematyki w pisanych właśnie odcinkach koreluje z układem planet w dniu, kiedy powstaje zamysł dokumentu.

         To właśnie jest fascynujące w astrologii, że działa ona niezależnie od stanu naszej wiedzy, chęci i świadomych zamierzeń. Po prostu jest. Jak zegar, który pokazuje godziny, minuty i sekundy niezależnie od naszej woli i chęci, ale są one wyłącznie umownymi jednostkami CZASU, nie rzeczywistymi godzinami i minutami. Także w moim odczuciu astrologia jest takim zegarem posługującym się znakami i planetami oraz ich związkami, jednostkami jak najbardziej umownymi, dla ukazania JAKOŚCI CHWILI. Rozumiemy to potocznie mówiąc: Przyszedł czas na...

Teraz uprzedzam pytanie: dlaczego mniej ezoteryczna?

         Pierwotna nazwa „Babci ezoterycznej” była swego rodzaju żartem. Nie znając dogłębnie znaczenia tego terminu wyobraziłam sobie, że jako przydomek oznacza tych wszystkich, którzy odwiedzają rozmaite strony o duchach, ufo, prekognicji, wróżbach, czarach – w znaczeniu wiedzy tajemnej, sekretnej, dostępnej tylko dla wtajemniczonych. Doczytałam się, że synonimów ten wyraz ma aż 42 – m. in: bajroniczny, baśniowy, dziwny, enigmatyczny, hermetyczny, janusowy, kabalistyczny, magiczny, metafizyczny, nieczytelny, niedocieczony, niedostępny, niedostępny zmysłom, niejasny, niejednoznaczny, nieodgadniony, nieogarniony, nieokreślony, niepojęty, niepoznawalny, nieprzenikniony, nierozstrzygalny, nieujawniony, niewiadomy, niewyjaśniony, niewyrazisty, niewytłumaczalny, niewytłumaczony, niezbadany, niezgłębiony, niezrozumiały, okultystyczny, osjaniczny, pokerowy, pozazmysłowy, sekretny, sfinksowy, skryty, tajemniczy, tajemny, tajny, zagadkowy — innym słowem taka dziwaczna Babcia Kasia.

         Że trochę ta nazwa do mnie nie przystaje okazało się, gdy na FB zechciały zawierać ze mną znajomość całe tabuny wróżek, wiedźm i czarownic — prawdziwych i urojonych oraz sformatowanych biznesowo. Ale cóż — nienazwane nie istnieje, jak powiadają.

         Nie uważam się też za astrologa. Aby nim być w pełni, należy żywić szacunek dla swojej dziedziny wiedzy, a ja taka nie jestem; traktuję całą tą wiedzę dość dowolnie, nienaukowo, często-gęsto skręcam na nieprawomyślne ścieżki i wyciągam nieuprawnione wnioski. Także nieraz myli mi się to i tamto albo wręcz o czymś zapominam — co uważam za niedopuszczalne przy uprawianiu każdego zawodu. Jednak astrologia porządkuje moją wiedzę o świecie, gdy wyrywa się ona nazbyt w jednostkowym, indywidualistycznym kierunku.

         Także oczywiście nie jestem żadną wróżką, choć czasem (rzadko) stawiam karty Tarota. Znacznie częściej wyciągam wnioski z otaczającego mnie świata, jakichś spotkanych lub ujrzanych rzeczy, lektur, które wpadły mi w rękę akurat, gdy były potrzebne, drobnych wydarzeń życia codziennego i snów, prawdziwych i na jawie.

         Tak więc nie chcę całkowicie zerwać z nazwą „ezoteryczna”, choć nadać jej nieco słabsze, bardziej odpowiadające rzeczywistości znaczenie. Nie jestem żadną nawiedzoną ezoteryczką, nie wierzę we wszystko, o czym słyszę czy czytam; moje zainteresowanie też nie zawsze jest jednakowo silne i stałe. A że, gdy ilość odcinków bloga dochodzi do 100, coraz trudniej się wśród nich obracać, sprawdzać co się napisało, a czego nie, dopilnować numeracji w swoim archiwum, postanowiłam jak wyżej. Zwłaszcza że, jak pisałam w odcinku 31 Czarny motyl (http://www.taraka.pl/czarny_motyl ), wiele znaków wskazywało na konieczność pewnej transformacji.

         Wkraczam więc na trochę inną ścieżkę, taką w której mniej zajmuję się sobą, więcej zaś jakością czasu, w którym zachodziły rozmaite wydarzenia i sama jestem ciekawa, co i czy coś z tego wyjdzie.

Korekta przez: Radek Ziemic (2015-08-18)



Depresja Wisielca »

komentarze

[foto]

1. Kasiu • autor: Bogdan Zawadzki2015-08-18 19:04:17


to bardzo piękne i mądre co piszesz ... mam (mamy) to szczęście, że chcesz się z nami tym dzielić ...

 

Pozdrawiam

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)