Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

07 września 2015

Przemysław Kapałka

Skrótowe studium radiestezyjne Pojezierza Zachodniopomorskiego

Kategoria: Podróże i regiony

Wstęp

W drugiej połowie lipca odbyłem wyprawę na Pojezierze Zachodniopomorskie. Jednym z jej głównych celów było zbadanie radiestezyjnych właściwości tego makroregionu geograficznego. Nie była to wyprawa ściśle badawcza; było to połączenie wyprawy badawczej z wakacyjną włóczęgą. Nie stawiałem też sobie za cel, by dokładnie zbadać radiestezyjne cechy tego terenu; na to, po pierwsze, potrzebowałbym więcej czasu, po drugie - potrzebny byłby mi samochód do swobodnego przemieszczania się. Poszukiwałem odpowiedzi na pewne dość ogólne pytanie.

W swojej pracy Radiestezyjne właściwości Mazur. Pierwsze studium radiestezyjnych właściwości Mazur i terenów przyległych zwróciłem uwagę na kilka czynników, z których najważniejsze są dwa. Po pierwsze, poszczególne jednostki geograficzne – makroregiony i mezoregiony – wykazują swoje specyficzne cechy radiestezyjne tak, że podział na krainy geograficzne jest również, po wprowadzeniu drobnych korekt, podziałem na krainy mające swoje radiestezyjne cechy. Po drugie, pas pojezierzy – Wschodniopomorskie (do którego, wbrew oficjalnemu podziałowi, zaliczam również Iławskie), Mazurskie i Litewskie - wykazuje wyjątkowe, wręcz mistyczne cechy. Pas tych pojezierzy nazwałem Pasem Wysokich Oddziaływań. Pojawia się więc pytanie, czy ten pas pojezierzy, charakteryzujący się szczególnymi cechami, ogranicza się do tych trzech, czy obejmuje ich więcej. I właśnie w ramach poszukiwań odpowiedzi na to pytanie podjąłem wyprawę na Pojezierze Zachodniopomorskie; celem było zbadania jego ogólnych właściwości radiestezyjncyh i stwierdzenia, czy również wykazują cechy umożliwiające zakwalifikowanie go to Pasa Wysokich Oddziaływań. Kilkanaście dni eksploracji uznałem za wystarczające, żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie.


Mapka obrazująca położenie i kształt Pojezierza Zachodniopomorskiego.
Źródło: Wikipedia.

Pojezierze Zachodniopomorskie, którego kształt i położenie przedstawia zamieszczona obok mapka, jest makroregionem trochę dziwnym. Przede wszystkim ze względu na jego nietypowy kształt, podłużny i powykręcany. Nie ma tam żadnego większego miasta, największe – Bytów, położony na jego skraju ma zaledwie 17 tysięcy mieszkańców. Nie ma tam żadnych większych ośrodków przemysłowych, naukowych, czy innych – wyjątkiem jest uzdrowisko Połczyn Zdrój i dosłownie kilka ośrodków turystycznych mających jakieś znaczenie. Układ komunikacyjny jest niewygodny do poruszania się po tym regionie; niby nie ma powodów, dla których miałby być, bo jego zadaniem jest łączyć ośrodki, a nie biec po jakimś regionie geograficznym, niemniej w przypadku innych znanych mi makroregionów idzie to jako tako w parze. W sumie całkiem nieźle się nadawał na wakacyjną wyprawę, ale jej przeprowadzenie nie było łatwe.

W ciągu jedenastu dni przemierzyłem więc Pojezierze Zachodniopomorskie od Bytowa po Myślibórz częściowo pieszo, a częściowo różnymi środkami transportu. Kilka razy dziennie zatrzymywałem się w celu przeprowadzenia analizy, jak odbieram miejsce, w którym się znajduję, także jego okolicę. Za ważne uznałem, by cały czas przebywać na terenie Pojezierza Zachodniopomorskiego, nie wychodzić poza jego teren nawet wtedy, kiedy byłoby to niewygodne i wymagało większych kombinacji. Z tego powodu ominąłem Szczecinek, który leży na granicy tego mezoregionu. Niestety, na koniec nie udało mi się zgrabnie przedostać z Ińska na południe (na autobus musiałbym czekać ponad pół dnia, a na stopa nikt nie chciał mnie zabrać), więc musiałem zrobić odstępstwo od tej zasady i pojechać przez Stargard Szczeciński.

Przed podjęciem wyprawy wrażenie najważniejszych mezoregionów Pojezierza Zachodniopomorskiego zrobiły na mnie Pojezierze Drawskie i Ińskie. Im też poświęciłem najwięcej uwagi i na ich terenie spędziłem najwięcej czasu (po 3 dni). Dwa dni spędziłem na Wysoczyźnie Łobezkiej. Przez pozostałe mezoregiony w zasadzie tylko się przemknąłem, ale każdy odwiedziłem przynajmniej na krótko (choć w jednym przypadku było to nieplanowane) tak, żeby przynajmniej się zorientować, na ile można na niego uogólnić dokonane obserwacje. Na koniec, dwunastego dnia, zatrzymałem się w Myśliborzu i tam na spokojnie podsumowałem całą wyprawę, i wyciągnąłem z niej ostateczne wnioski. Oczywiście mowy nie było, żebym w tym czasie i przy tych założeniach odwiedził wszystkie ważniejsze miejsca tego makroregionu. Dodatkowo trochę popsuła mi szyki pogoda – druga połowa lipca była przecież zimna i wietrzna, co odebrało mi znaczną część przyjemności wyprawy i w niewielkim, na szczęście, stopniu wpłynęło na jej wynik. Raz silna ulewa zatrzymała mnie na kilka godzin w zupełnie niemistycznym miejscu, jakim był przystanek autobusowy, i zmusiła do niekorzystnej zmiany planów na popołudnie i nocleg. Myślę jednak, że ten ogólny cel, jaki sobie założyłem, został osiągnięty, więc mogę przedstawić wyniki moich badań nad radiestezyjnymi cechami Pojezierza Zachodniopomorskiego.

Ogólne cechy radiestezyjne regionu

Główną cechą Pojezierza Zachodniopomorskiego jest jego sprzyjające działanie do uprawiania mistyki Natury – kontaktu z Naturą jako bytem, wgłębiania się w Nią i kontaktu z jej Duchami Opiekuńczymi. W poszczególnych mezoregionach przejawia się to w różnym stopniu i w trochę różny sposób, ale w mniejszym lub większym stopniu zaznacza się na terenie całego Pojezierza Zachodniopomorskiego. Mistyka Natury nie przejawia się tu sama z siebie – potrzebne jest do tego zaangażowanie i wysiłek, niemniej jednak tu warunki do uprawiania jej są szczególnie korzystne.

637
Jezioro Drawsko – widok z brzegu na północ od Czaplinka

Drugą cechą krainy jest jej oddziaływanie spokojem – zwykłym, prostym spokojem, korzystnym do wytchnienia od targających niepokojów i wątpliwości. Z drugiej strony spokój ten może prowadzić do stagnacji, co – moim zdaniem – widoczne jest w całym regionie.

Cechą szczególną, której nie spotkałem nigdzie dotąd, jest występowanie jakby centrum radiestezyjnego poszczególnych mezoregionów. Polega to na tym, że cechy poszczególnego mezoregionu w największym stopniu przejawiają się w określonym jego miejscu i w miarę oddalania się od niego słabną, choć dzieje się to nierównomiernie w różnych kierunkach. Nie jest to to samo, co występowanie miejsc mocy – miejsce mocy samo w sobie posiada pewną cechę szczególną, podczas gdy tu centrum kumuluje w sobie cechy całej krainy. Nie wiem, czy cechę tą przejawiają wszystkie mezoregiony Pojezierza Zachodniopomorskiego; przebywając na terenie niektórych z nich przez kilka godzin nie sposób było tego stwierdzić. W tych, które zbadałem dokładniej, stwierdziłem to na pewno.

Kolorem radiestezyjnym, typowym dla całego Pojezierza Zachodniopomorskiego, jest ciemna zieleń. W mniejszym stopniu odczuwałem kolor srebrny, który nie bardzo wiem jak interpretować. Inne kolory występowały w mniejszym stopniu i nie we wszystkich mezoregionach. Nie stwierdziłem fioletu ani bieli, poza kilkoma miejscami szczególnymi.

Teraz przejdę do krótkiego omówienia poszczególnych mezoregionów, poczynając od tych, którym poświęciłem najwięcej uwagi.

Pojezierze Drawskie: Tu mistyka Natury i możliwość kontaktu z organizmem Ziemi zaznacza się najsilniej, do jej uprawiania zdecydowanie należy wybrać właśnie ten mezoregion. Występuje tu najszersza gama kolorów radiestezyjnych i są one najkorzystniejsze. Spodziewałem się, że centrum radiestezyjnym okaże się tu jezioro Drawsko. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się jednak, że leży ono na zachód od tego jeziora. Nie miałem w planach badań tych terenów i nie przeprowadziłem ich, stąd też nie wiem, gdzie dokładnie to centrum się znajduje. Z testów nad mapą wyszło mi, że są to okolice wsi Warniłęg, ale tego nie jestem pewien.

637
Miejsce, które według mojego rozpoznania jest centrum radiestezyjnym Pojezierza Ińskiego. Jak widać, krajobrazowo nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Pojezierze Ińskie: Ten mezoregion z kolei przede wszystkim uspokaja i na przeważającej części jego terenu jest to spokój, który nie może zaszkodzić. Centrum radiestezyjne regionu znajduje się lekko na południe od Ińska. Wyczułem tam silne wibracje; przebywanie w tym miejscu wydało mi się korzystne dla tych, którzy chcą przemyśleć i przewartościować swoje sprawy. Nie zaznacza się to jednak w stopniu szczególnie dużym, jedynie w dość dużym. W okolicach Chociwla wyczułem możliwość doprowadzenia do stagnacji tych, którzy cech tej krainy nie wykorzystają w należytym stopniu.

Wysoczyzna Łobezka: Jest to mezoregion przyjazny, ale bez większego znaczenia. Jedynie jego południowa część (od Łobza do jej południowej granicy) wykazuje cechy korzystniejsze – jakby sprzyjające małej aktywności; takiej, która ma na celu odniesienie korzyści nie tylko materialnych, ale też duchowych. Ten mezoregion ma swoje centrum radiestezyjne, ale nie ma ono większego znaczenia.

Pojezierze Bytowskie: Zaznacza się tu mistyka Natury w mniejszym stopniu niż na sąsiednim Pojezierzu Drawskim. Wyczuwałem też związany z tym lekki niepokój, który nie bardzo wiem, jak interpretować.

Pojezierze Myśliborskie: Badałem je na końcu, kiedy byłem już zmęczony wyprawą i zajęty bardziej jej podsumowywaniem. Mogę powiedzieć tyle, że kryje w sobie jakąś cechę lekko korzystną.

Pojezierze Choszczeńskie robi wrażenie najmniej ciekawego ze wszystkich pojezierzy składających się na Zachodniopomorskie.

Wysoczyzna Polanowska również robi wrażenie krainy stosunkowo mało ciekawej. Wyczuwałem tu mniej więcej to, co na Pojezierzu Bytowskim, ale w jeszcze mniejszym stopniu.

Ogólnie Pojezierze Zachodniopomorskie jest makroregionem korzystnym. Jednak wszystkie jego cechy nie zaznaczają się w stopniu na tyle dużym, żeby jego oddziaływanie można było porównywać z trzema Pojezierzami wymienionymi przeze mnie na początku tego opracowania, czyli: Wschodniopomorskim, Mazurskim i Litewskim. Moim zdaniem nie można uznać, że Pas Wysokich Oddziaływań obejmuje i ten makroregion. Inaczej mówiąc – jest tu ciekawie i korzystnie, ale do rewelacji dość daleko.

Na koniec dodam, że mniej więcej to samo można powiedzieć o turystycznej stronie tej krainy – fajnie tu, ale na pojezierzach położonych dalej na wschód jest zdecydowanie fajniej i to pod każdym względem. A i życia tu niewiele, choć to na pewno nie wynika wyłącznie z radiestezyjnych cech krainy.

Miejsca szczególne

Zagadnienia miejsc szczególnych Pojezierza Zachodniopomorskiego nie mogłem w tak krótkim czasie przebadać dokładnie. Byłem co prawda nad dwoma najważniejszymi jeziorami tego makroregionu, byłem w jedynym znajdującym się na jego terenie uzdrowisku, ale nie byłem na jego najwyższym wzniesieniu, nie byłem na żadnym grodzisku. Stąd też zagadnienie to mogę omówić tylko fragmentarycznie, po prostu pisząc o tych miejscach, które odwiedziłem i które wyróżniają się albo pod względem geograficznym, albo radiestezyjnym.

Jezioro Drawsko, drugie pod względem głębokości w kraju, ku mojemu zaskoczeniu okazało się nie mieć żadnych szczególnych cech. Jedynie w miejscach jego głębi i w niektórych jego zatokach wyczuwałem jakieś ciekawsze oddziaływania. Dość znaczne miejsce mocy stwierdziłem w zatoce na południe od Starego Drawska, mniejsze na wyspie Bielawa na zachód od Starego Drawska.

Również Jezioro Ińsko nie ma w sobie szczególnych cech, może z wyjątkiem spokoju - większego niż w jego okolicy.

Pewne cechy miejsca mocy wykazuje Jezioro Wierzchowo na północ od Szczecinka. Tu w większym stopniu, niż wokół, czuje się moc Natury.

Najwyższe wzniesienie Pojezierza Drawskiego, znajdujące się na południe od Połczyna Zdroju, oznaczone na mojej mapie jako Wola Góra, również nie jest znaczącym miejscem mocy. Co prawda właśnie tu odebrałem przekaz od Duchów Opiekuńczych Ziemi, ale wydaje mi się, że było to związane z tym, że właśnie wtedy zbliżyłem się do centralnych rejonów tej krainy.

Warte zbadania jest natomiast grodzisko na półwyspie Jeziora Oparzno koło Łobza. Ponieważ jednak ja znajdowałem się po drugiej stronie jeziora, mogę tylko zasygnalizować zagadnienie jako interesujące. Niewielkim miejscem mocy jest zamek Drahim w Starym Drawsku. Inne, również niewielkie, stwierdziłem w dworku w Kamiennym Moście, między Chociwlem a Jeziorem Ińsko.

Miasta Pojezierza Zachodniopomorskiego są przeważnie sympatyczne, ale nie przejawiają swoich indywidualnych cech. Te większe robią wrażenie, jakby istniały dopiero od kilkudziesięciu lat, mimo obecności okazałych nieraz zabytków – tak jakby to, co było wcześniej, nie liczyło się. Wyjątkiem jest Myślibórz.

637
Na głównym deptaku w Połczynie Zdroju

Połczyn Zdrój zrobił na mnie wrażenie miejsca mającego korzystny wpływ na te choroby, na które ludzie przyjeżdżają się tu leczyć, ale w niezbyt dużym stopniu. Na moje wyczucie można tu przyjeżdżać w celach leczniczych, ale lepiej jest poszukać jakiegoś lepszego miejsca (mówię o cechach radiestezyjnych, na temat medycznych nie mogę się wypowiadać). Połczyńska woda mineralna nie zrobiła na mnie wrażenia mającej jakieś szczególne cechy.

Z pewnością istnieją tutaj miejsca mocy, do których nie dotarłem. Warto by też było wykryć centrum radiestezyjne Pojezierza Drawskiego i je dokładnie przebadać, może się bowiem okazać, że jest to miejsce warte tego, żeby specjalnie tam przyjeżdżać. Na podstawie moich badań mogę jednak stwierdzić tylko to, co tu napisałem.

Podsumowanie

Wyniki, które uzyskałem na Pojezierzu Zachodniopomorskim, wydają mi się dość dziwne. Na tyle, że po prostu nie jestem ich pewien. Najbardziej zastanawia mnie to, że przynajmniej niektóre jego mezoregiony mają swoje centra radiestezyjne. Jest to coś, z czym się jeszcze nigdy nie zetknąłem, a nie wydaje mi się prawdopodobne, żebym przeoczył tę cechę na moich terenach i zauważył ją dopiero tutaj. Nie podejmuję się snuć przypuszczeń, na ile jest to cecha powszechna, a na ile wyjątkowa, i w jakim stopniu stanowi o szczególności Pojezierza Zachodniopomorskiego. Prawdopodobnie znaczy to tyle, że zagadnienie radiestezyjnych cech krain radiestezyjnych wymaga jeszcze wielu badań; podczas ich prowadzenia czeka nas jeszcze niejedna niespodzianka. To, mam nadzieję, okaże się w przyszłości, ale na pewno nie będzie to przyszłość bliska.

Drugim, co mnie zastanawia, to niedostatek miejsc mocy. Nie stwierdziłem żadnych szczególnych cech w miejscach, w których logika kazałaby się ich spodziewać. Czy nie ma ich tam faktycznie, czy ja wykazałem się niewielką zdolnością ich odczuwania - to by musiał zweryfikować ktoś inny.

Jak więc widać - wątpliwości są duże.

Na pewno mogę stwierdzić to, że makroregion ten od strony radiestezyjnej jest ciekawy, jednak do tych najciekawszych mu daleko i do tego, co nazwałem Pasem Wysokich Oddziaływań, zaliczyć go nie można. A ponieważ było to główne pytanie, na które odpowiedź chciałem tutaj znaleźć, całe badania mogę uznać za ogólnie udane.

Dalsze zamiary

Po przebadaniu Pojezierza Zachodniopomorskiego rozważałem podjęcie badań nad innymi pojezierzami, znajdującymi się w zachodnich rejonach naszego kraju, albo też jeszcze dalej na zachód. Ponieważ jednak nie stwierdziłem tu żadnych nadzwyczajnych cech, a wcześniej nie stwierdziłem ich na Pojezierzu Chełmińsko-Dobrzyńskim, nie widzę dalszej potrzeby podejmowania dalszych wypraw na te tereny. Prawdopodobnie będę je badał przy okazji czegoś innego, ale specjalnych wypraw w tym celu nie przewiduję.

Widzę natomiast potrzebę przeprowadzenia takich badań w kierunku na wschód, na terenach położonych za Pojezierzem Litewskim, czyli na Białorusi. Ale ta wyprawa, żeby w ogóle miała sens, musi być dłuższa i solidniejsza, nie może być połączeniem badań z wakacyjną wędrówką, tylko badaniami, do których ewentualnie można doczepić coś jeszcze. Kiedy taką wyprawę przeprowadzę – nie wiem. Mam jednak nadzieję, że to nastąpi. Na razie temat Pasa Wysokich Oddziaływań uważam jeszcze za niedokończony.

Korekta przez: ()


komentarze

[foto]

1. jezioro Ińsko • autor: Teresa Kunka Teresti2015-09-10 10:49:30

Jestem mieszkanką województwa zachodniopomorskiego. Mam dwuhektarową działkę nad jeziorem Ińsko, na obszarze który nazywa się Natura 2000. Są tu obostrzenia dotyczące zabudowy, stosowania środków chemicznych, wycinki drzew i inne. Wiadomo, bo obszary takie znajdują się w całej Polsce.
Ale chcę nawiązać do artykułu. Dla mnie jest to miejsce mocy. Dla mojej rodziny, przyjaciół , dla wszystkich którzy korzystają z natury w tym miejscu. Jest to teren tzw. Wyżyny Ińskiej, ze swoistym mikroklimatem, gdzie zimą jest o kilka stopni zimniej i zwykle śnieg leży, kiedy w mieście go nie ma. Ja tu ładuję akumulatory i zawsze mnie zastanawiało czy można jakoś sprawdzić moc tego miejsca. Ludzie zachowują się tu inaczej, odpływa wszelki stres. A moja maleńka wnuczka o wiele lepiej śpi tu niż w domu. Kochamy to miejsce i każdy ma jakieś osobiste szczęśliwe chwile związane z tym miejscem, np oświadczyny.
Kiedyś na naszym pomoście spotkałam młodych ludzi, którzy podpłynęli łódką i przysiedli aby odpocząć. Powiedzieli mi , że zwykle wakacje spędzają na Mazurach, ale takiej ciszy i spokoju to tam nie ma. I tutaj jest czysto, można podpłynąć do brzegu i podziwiać stare buki, raki w jeziorze, posłuchać ptaków a wieczorem zapalić ognisko. Na jesieni są grzyby, bo całe jezioro otoczone jest zaroślami i lasami.
W sierpniu w Ińsku odbywają się festiwale filmowe pod nazwą Ińskie Lato Filmowe http://www.ilf.org.pl/42/index.php/festiwal/o-festiwalu, w tym roku odbył się już po raz 42. Wpisy gości do kroniki festiwalu, zwłaszcza aktorów i twórców przyjeżdżających tu po raz pierwszy są pełne zachwytów nad tym miejscem. Niektórych twórców gościmy tu niemal co roku, np Janusz Chabior, Ewa Kasprzyk, Maciej Drygas, Maciej Cuske, Dorota Kędzierzawska, Jacek Bławut, krytyk Andrzej Werner. Kilka razy był Feliks Falk, w tym roku był Waldemar Krzystek . Gościliśmy Ryszrda Bugajskiego, Roberta Więkiewicza, Ireneusza Czopa, Andrzeja Grabowskiego, Mariana Dziędziela, Eryka Lubosa, Arkadiusza Jakubika i innych. Mogłabym tak pisać i pisać, bo jestem kronikarzem festiwalu. Powstały już książki na temat tego festiwalu i tego magicznego miejsca: autor Bohdan Kowalski "Ińskie Lato Filmowe 1973-2007 - Gdzie woda czysta", czy ostatnia książka tego autora "Śladami dedykacji".
Jeśli ktoś chciałby się sam przekonać czy to jest miejsce mocy to zapraszam na moją działkę lub na przyszłoroczny festiwal filmowy :-)

[foto]

2. Nie upieram się • autor: Przemysław Kapałka2015-09-11 15:08:07

Jak już zaznaczyłem w artykule, nie jestem pewien moich wyników. Możliwe, że czegoś nie odczułem. Możliwe, że mieszkanie na Mazurach w jakiś sposób mnie wypaczyło i podświadomie szukam czegoś podobnego, a jak nie znajduję to wydaje mi się, że nie ma nic. I jeszcze - stwierdziłem w tej okolicy centrum radiestezyjne Pojezierza Ińskiego, na którym rzeczywiście czuję się szczególnie, więc może mówimy o tym samym tylko inaczej?

A co do spokoju, którego nie ma na Mazurach, to zależy, gdzie byli. Bo jeśli nad Wielkimi Jeziorami, to tam o spokój rzeczywiście trudno, chyba, że poza sezonem. Poza Wielkimi Jeziorami są miejsca ze spokojem wręcz nieziemskim, ale czy większym, niż nad Ińskiem, to się nie będę licytował :)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)