zdjęcie Autora

01 listopada 2012

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Skrzydło motyla

Kategoria: Twórczość

« Cmentarz w Moskwie Kandydatki na czarownice (1) »

Co jest przyczyną, a co skutkiem? Ze studiów pamiętam przykład na zawodność interpretacji badań statystycznych. Mianowicie w pewnej miejscowości, bodajże w Szkocji, badania wskazały na powiązanie statystyczne dwóch grup danych: populacji bocianów i urodzeń dzieci — obie grupy wzrastały lub malały w podobnym tempie. Nie należało z tych badań wyciągać wniosków, że zwiększenie liczby bocianów zwiększało wydajność ich populacji w przynoszeniu dzieci. Broń Boże! Chodziło ponoć o to, że miejscowość jako oddalona od „cywilizacji” była znakomitym miejscem życia dla bocianów, a  brak rozrywek mieszkańców skutkował tradycyjnym stylem życia oraz rodzeniem licznych dzieci.

 

Zafascynowała mnie też historia gdzieś przeczytana (ponoć autentyczna). Papież Borgia miał nieślubną córkę, która była całym jego szczęściem. Dziesięć lat przed omawianymi wydarzeniami tarociści przepowiadali mu klęskę, a właściwie klęskę całego rodu Borgiów. Po naradach z wróżbitami pewnego dnia, ni stąd ni zowąd, papież, który (podobno) tak bardzo trząsł się nad ową nieślubną córką, że po urodzeniu przez nią dziecka oddzielił ją od jej męża i nakazał zamknąć w komnacie przylegającej do własnej, pod konwojem odesłał ją do odległego zamku. (Nawiasem mówiąc świadczy to chyba o braku zaufania do jej męża a nie o trosce o córkę!) W tym czasie jej matka także spodziewała się dziecka, ale ona pozostała przy papieżu.

Pewnego dnia obie kobiety z dziećmi znaleziono martwe, córka papieża z dzieckiem leżała nieżywa na odległym zamku, jej matka w nocy urodziła martwe dziecko i umarła w pałacu papieskim, zanim ktoś się zorientował. Wydarzenia te wpłynęły tak na papieża, że otoczenie obawiało się o jego władze umysłowe, i w rezultacie nie sprostał wyzwaniom politycznym, które się pojawiły, przegrał kilka bitew i wojnę, aż wreszcie go zamordowano, co było końcem rodu Borgiów.

Co było skutkiem, a co przyczyną?   

         Pewna moja koleżanka toczyła spór ze swoim synem. Przez kilka dni gościła u siebie siostrzeńca i jego dziewczynę, co syn koleżanki uznał za zamach na swoje prawa, ponieważ utrudniło mu dostęp do takich dóbr jak telewizor i komputer (mają niewielkie, dwupokojowe mieszkanie i pojedyncze egzemplarze tego luksusu). Wyrzucając matce, że nie respektuje jego praw wyszedł z domu i upił się, po czym został napadnięty i obrabowany. Teraz do jego listy zarzutów przeciw matce doszedł jeszcze jeden: „swoim krytycznym podejściem do moich argumentów przedstawionych w sporze, odebrałaś mi pewność siebie, wskutek czego osłabiłaś moją energię życiową i dlatego spotkało mnie nieszczęście”

To wszystko przypomniało mi się podczas tego całego zamieszania w telewizji w związku z rzekomymi lub rzeczywistymi śladami materiałów wybuchowych. W Akademii Astrologii Wojciech Jóźwiak pod frapującym tytułem „Saturn atakuje Słońce Donalda Tuska” przedstawił horoskop premiera wraz z aktualnymi tranzytami. Tekst ten jest także w blogu Mesuranema i stale zamieszczane są na nim komentarze. Widać czytelnicy sprawdzają stale aktualną sytuację. Nie da się ukryć, że istotnie, Saturn tworzy trudne aspekty z całym układem planet Tuska. Istotnie, opozycja wyciąga przeciwko niemu mnóstwo argumentów, część z nich „ma ręce i nogi”, część zaś jest z gatunku argumentów syna mojej koleżanki. Ostatnio nawet sprawy zaszły tak bardzo daleko, że nie mogą być przez bohatera ignorowane. Chociaż, kto wie? Niezależnie od tego, jak potoczą się dalej wydarzenia: co będzie skutkiem, a co przyczyną?

         Wyżej przytoczone przykłady zdają się wskazywać na to, że szukanie przyczyn albo skutków jest stratą czasu.

         Dlaczego więc stale to robimy? Po prostu lubimy upraszczać rzeczy skomplikowane albo niezrozumiałe. Rzucił mnie, bo ma inną. Nie załatwiono mojej sprawy tak jak chciałem, bo nie dałem łapówki. Dziecko zachowuje się skandalicznie z powodu niskich kwalifikacji nauczycieli. Polakom żyje się coraz gorzej, bo Tusk już się wypalił. itd., itd....

         Myślące dziecko wychowane w atmosferze takich prostych prawdeczek raczej nigdy potem nie będzie wiedziało co jest przyczyną, a co skutkiem; czy gdyby nie było takiej czy innej wojny, łagodniej, czy przeciwnie, gorzej obchodzono by się z Albańczykami z Kosowa, Irańczykami, Syryjczykami czy inną nacją. Co było pierwsze: jajko czy kura, terrorysta czy służby?

Ja też nie wiem, czy gdyby Powstanie Warszawskie nie wybuchło, nie poznałabym bombardowań, nie zranił by mnie odłamek, nie otrzymałabym transfuzji krwi od mojej ciężarnej mamy bez badania czynnika Rh, aż wreszcie skutkiem tego moje dzieci nie urodziłyby się z konfliktem krwi. Pomyślcie tylko, wskutek wybuchu powstania w 1944 roku (i całej historii Polski, Europy, Świata, Ziemi, Kosmosu) zagrożone jest także życie dziecka urodzonego w roku 1966! Jest tylko jedno wytłumaczenie, niestety, też zbyt proste.

Motyl machnął skrzydłem...

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Cmentarz w Moskwie Kandydatki na czarownice (1) »

komentarze

[foto]

1. O motylu, który tupał nogą • autor: Wojciech Jóźwiak2012-11-02 18:23:53

Jest książ(ecz)ka Rudyarda Kiplinga pt. "Takie sobie bajeczki" (Just So Stories), w niej baśń (bajka? - na pewno story) pt. "O motylu, który tupał nogą". Treść jest taka, że przemądry i przepotężny, biegły w magii i rozumiejący mowę zwierząt król Sulejman ben Daud (czyli Salomon syn Dawida) rozmawia z pewnym motylem, który to motyl chce postraszyć swoją żonę, żeby skłonić ją do posłuszeństwa i uznaje, że to będzie dobre zabawa, bo wtedy za jednym zamachem również on, Salomon, postraszy i skłoni do posłuszeństwa swoje nieprzeliczone żony. Umawiają się, że kiedy motyl tupnie nogą, to wtedy Salomon rozkaże "dżinom i afrytom", żeby wyrwały z ziemi i uniosły w powietrze jego pałace wraz z ogrodem. I tak się dzieje.

Ale po co to piszę? Katarzyna napisała: "Motyl machnął skrzydłem." Skąd ten motyl? Przypowieść o "chaotycznym motylu", który gdy machnie skrzydłem, wywoła tajfun, wygłosił Edward Norton Lorenz. Ten badacz wcześniej odkrył atraktor Lorenza, czyli zbiór stanów do którego dąży chaotycznie zachowujący się układ. Atraktor Lorenza na wykresie ma kształt motyla.
Ale 60 lat wcześniej niż Lorenz ściśle, Kipling poetycko pisał o procedurach zmieniających świat "regularny" w "chaotyczny" i TEŻ użył metafory motyla.

Coś te motyle mają z chaosem.
[foto]

2. motyl • autor: Katarzyna Urbanowicz2012-11-02 19:13:21

Czasami mi się wydaje, że chaos jest porządkiem, którego nie jesteśmy w stanie dostrzec. Nie miałam pojęcia o Kiplingu - to niesamowite jak fantazja pisarzy spotyka się czasem z myśleniem naukowców. Co do motyla - to czy nie można go też w jakimś sensie nazwać "zwierzęciem mocy" )(działającym poprzez pozorną niemoc). Jak w piosence: "Motylem jestem..."

Dziękuję za komentarz.

3. zwierzęcie mocy-motyl • autor: Nierozpoznany#35272012-11-02 20:04:21

Ciekawy pomysł ze zwierzęciem mocy- motylem :). Mimo, że to są tylko owady, a nie zwierzę to uważam, że motyle też mają w sobie moc np: przemiany no i dla mnie są symbolem wolności. 

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)