zdjęcie Autora

04 września 2014

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia ezoteryczna (odcinków: 94)

Ślad stopy na piasku

Kategoria: Pytania i granice

« Niesłuszne kampanie w słusznych sprawach Sigurdsristningen – najstarszy komiks nordycki »

Kiedyś przypadkowo (bowiem nigdy nie interesowałam się judaicami) usłyszałam w telewizji czyjąś opowieść o obchodach Bar Micwa w Polsce. Nie miałam najlepszego zdania o polsko-żydowskich neofitach od czasu, gdy wracając z pogrzebu męża na cmentarzu na Bródnie autobusem 500, wysłuchałam nauk młodej rodziny udzielanych chłopcu w przeddzień tej uroczystości i nauki te tak były odległe od mojego poglądu na to, czego należy uczyć młodych ludzi wchodzących w życie, że zastanowiłam się, czy moja otwartość na odmienność nie jest po prostu naiwnością.

         Jednak rabin, który w telewizji opisywał znaczenie tej uroczystości, mówił zupełnie inaczej i to, co mówił, trafiało wprost do mojej wrażliwości. Rabin opowiadał o Jahwe, który objawił się Mojżeszowi, wręczając mu tablice w przykazaniami, a Mojżesz przyjął je, jako wyraz największej mądrości Tego, Którego Imienia się nie wymienia przez szacunek i adorację. Pan kazał Mojżeszowi zamknąć oczy i ten to uczynił, żeby nie zostać oślepiony przez Najwyższy Majestat. Kiedy już je otworzył, nikogo nie zobaczył, ale na piasku rysował się ślad stopy — identycznej jak ludzka. I wówczas Mojżesz zrozumiał, że człowiek istotnie został stworzony na Boskie Podobieństwo.

         Tego Boskiego Podobieństwa szukamy wszędzie: w oficjalnej religii (religiach), własnych konceptach czy naukach różnych guru.


Szukamy go w poezji. Literaturze i sztuce oraz w ezoteryce oczywiście. Szukamy, penetrujemy różne sfery duchowości i co najczęściej znajdujemy — piasek bez żadnego śladu boskiej stopy. Wydaje nam się, że Bóg uczynił człowieka na swoje podobieństwo, ale to tylko złudzenie; w praktyce to my za każdym razem stwarzamy Boga na nasze podobieństwo. Przestrzeń pełna fruwających aniołów nam jest poddana, boska duchowość przemawia przez nas, choć jakoś po drodze od Niego do nas karleje, niejednokrotnie staje się śmieszna albo wręcz żenująca.

         Czyż więc nie byli bardziej uczciwi bogowie starożytni na przykład, otwarcie objuczeni ludzkimi błędami, niedoskonałościami, a czasem i złą wolą i brakiem sprawiedliwości? Parys uznając za beneficjentkę zawodów Afrodytę i nagrodzony przez boginię za ten wybór Piękną Heleną, postąpił samolubnie i nie za bardzo starał się być sprawiedliwym, a bogini przyjmując ten wybór postąpiła wręcz niepolitycznie, powodując tym długą i wyniszczającą wojnę. Hefajstos ośmieszył żonę i jej kochanka i jakkolwiek można zrozumieć jego złość, chyba powinien zdawać sobie sprawę z jej charakteru i nie mieć zbyt wielkich złudzeń co do niezbyt mądrej ślicznotki. Kronos od zarania był mordercą, skoro obciął sierpem jądra własnemu ojcu i pożerał po kolei własne dzieci, więc nie był w niczym lepszym od polskiej nieszczęśnicy, która swoje dzieci zamarynowała w beczce po kapuście. Zeus, choć mądrzejszy od ojca i lepszy władca, też miał swoje za uszami. Wprawdzie jego zadaniem było utrzymanie sprawiedliwości na świecie, ale gdy w grę wchodziły romanse, z tą sprawiedliwością było trochę gorzej. Wystarczy przykład jego pierwszej małżonki – Metis – zgwałconej, a gdy zaszła w niewygodną dla Zeusa ciążę – połkniętej wraz z nienarodzonym dzieckiem, czego zapewne nauczył się od ojca – Kronosa. Także z Ledą, mężatką i matką dzieciom nie postąpił zbyt ładnie. Przykłady można by mnożyć, ale nie o nie chodzi.

         Konkluzjami, jakie można wyciągnąć z mitologii, jest rzeczywiste podobieństwo bogów i ludzi, ani odrobinę nie lepszych od ich wzorców. Bogów mitycznych można było nienawidzić, schlebiać im, kłócić się z nimi i targować — a więc wobec nich człowiek nigdy nie czuł się całkowicie bezsilny i pozbawiony możliwości wyboru bardziej mu odpowiadających dróg.

         Wobec jedynego Boga, najwyższego, mimo oficjalnych prób dzielenia jego istoty (trójca św.) człowiek nie ma najmniejszych szans. Czy zgodnie z aktualną polityką duchowieństwa ma się go bać czy też kochać, wolna wola pozostaje dziecinnym sprzeciwem w rodzaju „na złość mamie odmrożę sobie uszy”.

         Dlatego nie możemy się dziwić, że ludzie stwarzają sobie nowe bóstwa, ale posłuszni oficjalnym wytycznym panującej religii nazywają je zupełnie inaczej, sugerując tymi nazwami, że bynajmniej nie ma miejsca tu żaden kult. No i oczywiście dlatego nie przeszkadza im, gdy bóstwa te lądują w więzieniach za gwałcenie dzieci, ograbianie wiernych z majątków lub mniej wyraziste czy oczywiste przestępstwa. Każde zdanie wypowiedziane przez tych guru jest traktowane jako święte słowa, choćby były bzdurnym zlepkiem bezsensownych majaczeń. Niestety, fantazja starożytnych była bardziej widowiskowa — ich bogowie nie wygłaszali specjalnie mądrych sentencji, za to w ich obecności oj działo się i działo! No i oczywiście, jak na bogów przystało, byli bezkarni.

         Kiedy znajdziemy się latem na plaży, zazwyczaj okazuje się, że nikt nie ma szans zostawić na dłużej swojego śladu na piasku. Albo zmyje go fala, albo zadepczą inni plażowicze. Żaden Bóg nie stąpa samotnie — natychmiast znajdą się inni wołający „Jestem Bogiem” i zadeptujący każdy, najmniejszy jego ślad. Pozostają tłumowi w miejsce zadeptanych własne koncepty.

stopa na piasku

Korekta przez: Radek Ziemic (2014-09-04)



« Niesłuszne kampanie w słusznych sprawach Sigurdsristningen – najstarszy komiks nordycki »

komentarze

1. pomyłka? • autor: Nierozpoznany#85072014-09-04 21:49:14

Tablice z przykazaniami z tego co wiem, dostał Mojżesz, a nie Abraham...
[foto]

2. Jasne! • autor: Katarzyna Urbanowicz2014-09-04 21:54:58

Istotnie coś mi się przestawiło. Już poprawiam. Dzięki.

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)