S³owo o¶wiecenie jest niefortunne. Uwa¿am, ¿e np. w buddyzmie nie powinno byæ w ogóle u¿ywane, bowiem Budda, jak ten tytu³ wskazuje, by³ Przebudzonym (od sanskryckiego budh), a nie O¶wieconym. S³owo o¶wiecenie niesie w sobie konotacje zwi±zane ze ¶wiat³em i z mistyka ¶wiat³a, a chodzi, owszem, o ¶wiat³o przytomno¶ci, które nie jest odrêbne od ¶wiat³a dnia, lecz lepiej jest siê budziæ ze snu do ¶wiat³a dnia, ni¿ marzyæ o jakich¶ nadprzyrodzonych ¶wiat³ach i ¶wietlanych wizjach. S³owo wgl±d (insight) jest powszechnie u¿ywane w buddyzmie therawady ( w pali vipassana), ale równie¿ w mahajanie.
Natomiast je¶li chodzi o dialog miêdzy nauczycielem a uczniami to jest to po nauczaniu milczeniem i w kazaniach podstawowa forma. W³a¶ciwie poprzedza kazania. Jeden z g³ównych zbiorów sutt (sutr) w jêzyku pali to Dialogi Buddy "Digha-nikaya". Budda pytany wyja¶nia. Nauczyciel uczy dopiero jak zostanie zapytany, st±d na przyk³ad tytu³ innych kazañ Buddy "Pytania Króla Milindy (Menandra)".
Zapytywanie (sanskryckie vicara) jest jedn± z najstarszych form medytacyjnych, zarówno w wedancie jak w buddyzmie. ¦ri Ramana Maharshi nazywa je atma-vicara (samozapytywaniem lub pytaniem o ja¼ñ). Zaleca³ pytanie "Kim jestem?" lub "Czym jestem?", podobnie jak ¦ri Nisargadatta Maharaj, drugi wielki nauczyciel wedanty naszych czasów. Wed³ug nich pytania te nie mog± byæ mechaniczne jak w niektórych szko³ach zen gdzie stale pyta siê "Kim?" regularnie na wydechu. Wolê tych, którzy uwa¿aj±, ¿e najlepiej jest postawiæ pytanie i poczekaæ, uwa¿nie nas³uchiwaæ/wypatrywaæ, a nastêpnie ponawiaæ jak siê wik³amy w my¶li czy wyobra¿enia i tak a¿ nie wyczerpie siê ca³y ruch my¶li. Sta³e kwestionowanie wszystkich "odpowiedzi" i realno¶ci tego kto pyta jest tu jedyn± zasad±. Jak siê w czym¶ utknie (lêk, depresja, nuda czy stan ekstatyczny) to zrêczne pytanie nauczyciela mo¿e pomóc. Taka medytacja to sztuka stawiania pytañ. Sta³e kwestionowanie siebie pytaj±cego.
Enlightenment Intensive praktykowane w tzw. diadach, podczas których obie osoby intensywnie zapytuj± siê nawzajem "Kim jeste¶?", pochodzi chyba z Ameryki gdzie wszyscy chc± mieæ szybkie rezultaty (instant coffee, instant soup, instant sex, instant satori). Poniewa¿ jeste¶my bardzo werbalnie pobudzani przez media i przez st³oczenie w miastach to takie przepytywanie ma nam pomóc. Owszem jeste¶my tak pe³ni s³ów i zwi±zanych z nimi emocji, ¿e czasem przed medytacj± dobrze jest sobie g³o¶no popaplaæ: "Bla, bla, bla, bla...", ale tak by nikomu nie przeszkadzaæ. Mo¿na sobie mówiæ w wymy¶lonym jêzyku, nawet wyg³osiæ ca³e kazanie, przy czym jak w sytuacji jakiego¶ warsztatu s± s³uchacze i chce siê jak±¶ my¶l czy emocjê wyraziæ w nikomu nieznanym jêzyku mo¿e to byæ bardzo wyzwalaj±ce i aktorsko ciekawe. Mo¿e te¿ uwalniaæ wiele uczuæ a tak¿e prowadziæ do improwizacji poetyckiej, wpierw d¼wiêkowej a potem czasem s³ownej. Dobrze jest po czym¶ takim przej¶æ do medytacji nad jakim pras³owem (dla mnie takim by³o s³owo jar, Jary³o, etc. , które pojawi³o siê w czasie pracy poetyckiej, vide poemat "Raróg") a nastêpnie do medytacji nad samog³oskami. Podstawowa samog³osk± jest A i jest to ¼ród³o ca³ej mowy ludzkiej bez wzglêdu na jêzyk. O A sporo pisa³em w "Rozprawie z Rarogiem" - zwi±zana z sercem, inicjalnym d¼wiêkiem stwórczym, piorunem, rozb³yskiem mocy. Sanskryckie Aham (jestem), awestyjskie Ahmi, hebrajskie Jahweh (Jam jest który jest), polskie Jam (jest), nastêpnie Amen i Aum, dalej Adam jako pierwszy cz³owiek, Abraham jako pierwszy patriarcha, ab – ojciec, pierwsza litera alfabetów, aleph, alfa etc. etc). Nie napisa³em wtedy, ¿e jest to nasz pierwszy okrzyk po urodzeniu siê. Jest tak dlatego, ¿e chodzi o maksymaln± ekspresjê energii przy ca³kowicie otwartej g³o¶ni i ustach. Zreszt± matki te¿ krzycz±: A! Podobny okrzyk wydajemy podczas ekstazy mi³osnej i czasem jak umieramy w walce. St±d wojenne "Hurra!". Samog³oski mo¿na zobaczyæ w medytacji a nie tylko us³yszeæ. A jest centralna. Taka medytacja to jednak nie koniec. Sk±d wyp³ywa to A? To Cisza jest ¼ród³em wszystkiego. Milczenie jest z³otem, ale przebudzeni jak s± zapytywani to ze wspó³czucia dla naszej niewiedzy, owocuj±cej cierpieniem, otwieraj± usta, a poniewa¿ s± nastrojeni na najlepszy akord wydaj± z siebie wspaniale d¼wiêki, które dziêki rezonansowi budz± je w nas. Mia³em od 1975 r. szczególn± okazjê tego do¶wiadczaæ, jako ¿e by³em t³umaczem wielu nauczycieli medytacji.
Medytacyjne zapytywanie w miarê medytacji przestaje byæ s³owne. Umys³ staje siê tak subtelny, ¿e pytanie s³owne znika a jednak zostaje stan dziwienia sie, zdumiewania siê, takie???????????????????????
Co do dialogów medytacyjnych miêdzy medytuj±cymi, to mog± byæ na poziomie jak ju¿ jest jaki¶ g³êbszy wgl±d. Zazwyczaj jednak s± albo sformalizowane i schematyczne jak czêsto w zen albo refleksyjno-filozoficzne jak w buddyzmie tybetañskim lub ca³kiem chaotyczne, mimo ¿e przynosz±ce ulgê. Medytacyjne zapytywanie, zarówno wewnêtrzne jak miêdzy dwiema czy wiêcej osobami, wymaga kolosalnej otwartej uwagi. Sta³ego wychodzenia od tu i teraz. W Polsce rzadko siê to udaje, bo u nas mowa to bardziej ekspresja emocji ni¿ precyzyjne przekazywanie refleksji. Nasza kultura s³owna polega na przegadywaniu siê. W towarzystwie ludzie mówi± naraz, nie s³uchaj± siê, króluje szybka riposta i popisywanie siê, ale wszyscy po takim seansie s± zadowoleni, bo dali upust emocjom, choæ nie poznali zdania innych.
Moim marzeniem od 1988 r. by³o kontynuowanie medytacyjnego zapytywania jakie zawsze udawa³o nam siê w obecno¶ci Toni Packer, Dagmar Apel czy Stephana Bielfeldta, który teraz co roku przyje¿d¿a do Polski (w tym roku bêdzie prowadzi³ medytacje od 1 do 7 czerwca), ale wiêkszo¶æ ludzi po krótkich medytacjach nie bardzo ma ochotê "mówiæ medytacyjnie" i ja to rozumiem. Dialog medytacyjny jest czym¶ trudnym. Zreszt± w naszej kulturze nie uczy siê nawet debatowania w szkole, ani uwa¿nego s³uchania, ani wystêpowania w rolach obroñcy, oskar¿yciela i sêdziego jak np. w Anglii i ludzie siê wstydz± mówiæ. Mnie na razie takie diady medytacyjne typu Enlightenment Intensive nie ci±gn±, wolê w wiêkszej grupie osob ju¿ od jakiego¶ czasu medytujacych lub sam na sam z kim¶ kto ma wgl±d jak np. z Aleksandra Porter, która jest kwalifikowanym mistrzem zen w linii Soen Sa Nima Seung Sahna tradycji koreañskiego buddyzmu szko³y Kwan Um. Uwa¿am, ¿e to najbardziej kompetentna osoba w¶ród Polaków i Polek ucz±cych buddyzmu w Polsce. Znam ja od 1978 r. i powiem tylko tyle, ¿e jej s³owa s± zgodne z czynami. A to jest wielka rzadko¶ci±.
Reasumuj±c. kto pyta nie b³±dzi, a wiêc pytajmy i szukajmy. ¯yczê powodzenia na Enlightenment Intensive czyli sesjach medytacyjnego dialogu czy te¿ medytacji dialogicznej zorientowanej na wgl±d. Z tym, ¿e to ostatnie okre¶lenie jest bardzo niebezpieczne, bo kusi celem i nagrod±, mo¿e mniej ni¿ o¶wiecenie, ale zawsze. Toni Packer zamiast s³owa wgl±d, czy przebudzenie, u¿ywa s³owa opening, czyli otwarcie, st±d nazywam cowtorkowe medytacje u mnie na Nowym Mie¶cie "otwarta medytacja bez premedytacji i interpretacji" co oczywi¶cie nie wyklucza dialogu medytacyjnego, czy rozmowy jak kto¶ naprawdê zechce. Nie chcê jednak nikogo zmuszaæ i stawiaæ w sytuacji, ¿e po trzech rundach siedzenia jest zawsze rozmowa medytacyjna. Na razie mamy rozmowy przy herbacie w których czasem, spontanicznie pojawia siê wspólne medytacyjne zapytywanie.
Jacek Dobrowolski
jdobro@wp.pl
Autor, jego teksty
Aby pisaæ komentarze zaloguj siê lub zarejestruj.
Udostêpnij:

Drukuj
wróæ na górê