Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

18 listopada 2014

Maciej Szymczak

Sny
Czym jest sen?

Kategoria: Sny i wizje
Czym jest sen? Czy tylko zbiorem przypadkowych myśli krążących bezładnie po królestwie nieświadomości? Czy są to przypadkowe obrazki wyjęte z naszego codziennego życia, objawiające nam się co noc bezpośrednio lub pośrednio za pomocą zakodowanych symboli? Czy w marzeniach sennych ukazują się nam tłumione, cenzurowane popędy, które umysł nasz świadomie wypiera? A może czasami w snach otwierają się wrota ku innym światom, innym rzeczywistościom? Czy istnieją sny prorocze, sny wyjątkowe, w których objawia się nam wiedza płynąca z innych wymiarów? W religiach pierwotnych sen był często uważany za świat duchowy, rozmaite wyrocznie wieszczyły, interpretując mary senne. W folklorze ludowym istnieje tradycja interpretowania marzeń sennych za pomocą konkretnych symboli. Być może spotkaliście się w swoim życiu z tzw. Sennikiem i niejednokrotnie tłumaczyliście swoje widzenia senne, opierając się na jego regułach, bądź też słuchaliście porad osób starszych, niejednokrotnie znających się na snach. W mojej rodzinie, zwłaszcza starsze pokolenie, zaczynało dzień od omówienia nocnych mar. Ciotki, babki, dziadkowie poważnie podchodzili do tego, co zostało im w sennej rzeczywistości ukazane, a wiedzę tą zapewne sami odziedziczyli po swoich dziadkach, babkach. Owa obsesja interpretowania snów spłynęła także na mnie, w czym dużą rolę miał mój dziadek, posiadający uzdolnienia w tym kierunku. Jego senne intuicje wobec rzeczywistości prawie zawsze się spełniały. Jako mały chłopiec słuchałem go z zapartym tchem i jakby ta umiejętność przeszła na mnie. Od tamtej chwili doświadczyłem wielu proroczych widzeń sennych, zazwyczaj skodyfikowanych za pomocą określonych symboli sennych, ale zdarzały się także bezpośrednie czytelne wizje. Nie mam na nie absolutnie wpływu, nigdy nie wiem, kiedy doświadczę tego właśnie wyjątkowego marzenia sennego. Zazwyczaj owe wyjątkowe mary pojawiają się w ważnych chwilach mojego życia, są to ostrzeżenia i wskazówki przekazywane… No właśnie przez kogo? Dopuszczam do siebie także możliwość, iż trafność tych wizji jest po prostu moją subiektywną nadinterpretacją lub szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Być może zdolność wieszczenia ze snów jest naturalną umiejętnością ludzką, ale większość z nas nie zdaje sobie sprawy z takiej umiejętności? Ostatnio zaskoczyła mnie moja 5-letnia córka, która opowiedziała mi swój sen. Spotkała moją babcię - swoją prababcię, której nie znała, gdyż ta umarła, gdy moja żona była w ciąży. W tym śnie babcia pokazywała mojemu dziecku ryby i pouczyła ją, iż niewolno tych stworzeń krzywdzić. Nie byłoby w tym marzeniu sennym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że znakiem zodiaku mojej babci była ryba, o czym moja córka, z racji wieku, kompletnie nie miała pojęcia. Zaskakujący zbieg okoliczności? Wracając do mojego dziadka, który był wyjątkową osobą w moim życiu, w przeddzień jego śmierci miałem interesujący symboliczny sen. Wyciągnąłem z błota, a raczej smoły, amulet przedstawiający wizerunek Świętowita. Mała drewniana figurka o czterech twarzach, cieszyłem się z jej odnalezienia, tak jakbym ją kiedyś zgubił. Błoto lub smoła zawsze w widzeniach sennych mojego dziadka zwiastowało śmierć lub chorobę. Wizerunek Świętowita oznacza stwórcę. Interesujące zestawienie symboli. Świętowit pojawił się zresztą i w innych moich snach. Dwa lata temu mieliśmy kwarantannę w domu. To było pechowe lato, przeziębienia, grypy i w końcu ospa. Dwoje dzieci jednocześnie zachorowało na tą zakaźną chorobę. Ponieważ to małe dzieci, nie znosiły dobrze dokuczliwego swędzenia, każdy kto ma dziecko przechodzące ospę wie, co to za udręka. Byliśmy z żoną tym wszystkim przytłoczeni i zmęczeni. I wtedy nawiedził mnie ciekawy sen. Znalazłem się w brudnym walącym się domu. W mroku czaiło się wiele nieprzyjaznych, złowrogich postaci. Przywołałem imię Świętowita i nagle wstąpiła we mnie wielka moc, wielka siła. Poczułem się wszechmocny. Wszystkie wrogie postacie umknęły, a ja rozświetliłem budynek światłem emanującym z mego wnętrza. W rogu ściany dostrzegłem małego robaka, który to w tym śnie był odpowiedzialny za wszelkie nieszczęścia i choroby, jakie ostatnio spotykały nas w życiu. Skierowałem na niego ognisty promień wydobywający się z mojej dłoni i robak został unicestwiony. Następnego ranka sprawy miały się o wiele lepiej, dzieci przestały płakać, krostki przestały swędzić, najgorsza faza choroby minęła. Znowu zaskakujący zbieg okoliczności. Ale dlaczego Świętowit? Jego imię oznacza: Święty / Silny Pan. Silny należy rozumieć nie jako tężyznę fizyczną, ale moc duchową. Tak samo świątynia w swym pierwotnym znaczeniu, jest to miejsce, skąd człowiek czerpie energię, nabywa mocy. We snach moich ukazał się on jako moc sprawcza, która obdarza człowieka mocą potrzebną do konfrontacji z rzeczywistością. Jest on być może przewodnikiem dusz, być może twórcą świata i ludzi, skoro jego podobizna symbolizowała śmierć mojego dziadka. Tak naprawdę możemy tylko dumać, jakie atrybuty posiadał ten starożytny słowiański Bóg. Innym razem odwiedziła mnie we śnie tajemnicza postać. Zapamiętałem tylko wycinki z tego, co chciała mi przekazać. Miedzy innymi, iż będę żył jeszcze parę razy, nim dostąpię wieczności, absolutu? Nie wiem jak to mam rozumieć, w każdym razie istota powiedziała, iż zobaczymy się niedługo, gdyż czas wielu żyć, które przyjdzie mi przeżyć, jest tylko mgnieniem oka w stosunku do wieczności. W tym samym śnie istota mówiła o lamparcie jako przewodniku dusz. Każda cętka na jego futrze to jedna dusza, którą przenosi on do kolejnego życia. Co to wszystko ma właściwie oznaczać? Po co mi ta wiedza? Co o tym wszystkim myślicie? Czy doświadczacie czasem podobnych wizji? Czy podzielacie moje zdanie, iż w snach kryje się coś więcej, a one same są czasami bramą ku innym światom? Podobnych przykładów z mojego życia mógłbym jeszcze wiele przytoczyć. Co ciekawe, interesując się tym tematem coraz głębiej, zauważam, iż ciekawych marzeń sennych doświadczają moi bliscy i przyjaciele, tylko odrzucają je, przekonani, iż nie są niczym wartościowym. Abstrahując od tego, czym rzeczywistość senna jest naprawdę, czy realnością podlegającą nauce psychologicznej, czy czymś więcej, nie ulega wątpliwości, iż sen może być skutecznym lekarstwem na jawę. Pozdrawiam wszystkich „śniących”.

Korekta przez: Radek Ziemic (2014-11-21)


komentarze

1. Nie nałykałam się... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-19 12:52:34

Nie nałykałam się teorii na temat snów. W mojej rodzinie pomimo że dużo śniono, kontaktowano się z duchami i leczono ludzi, umiejętność tłumaczenia wizji została zagubiona. Dopiero ja po wielu latach własnych poszukiwać wróciłam do odnajdywania  znaków w snach. Robię to po swojemu mieszając różne szkoły związane ze snem. Dzisiaj stwierdziłam, że to co robię jest bardzo bliskie Tybetańskiemu podejściu. Uwazam, ze jest to skarbnica najgłębszej duchowej wiedzy i wskazówek dotyczących życia codziennego. Na głębokim poziomie pokazują one stan śniącego. Doświadczyłam, już tego, nie tylko w swoim przypadku , iż po ustawieniu systemowym , gwałtownie kierunek snów się zmienił.  To co wykorzystywano od wieków, ja zauważam idąc nowymi metodami leczniczymi. Zastanawiam się tylko czy to ja coś takiego powoduję? Czy to jest sprawa normalna. Zarażam śnieniem? Czy zawsze tak jest?
[foto]

2. Nie miewam właściwie • autor: Radek Ziemic2014-11-21 00:46:40

snów symbolicznych, o proroczych nawet nie wspominając. Są w nich zazwyczaj moje tęsknoty, lęki, nie zawsze też sny pamiętam. Oczywiście, mają i one, te moje "zwyczajne" sny, przynajmniej często, wyjątkową aurę. Nierzadko jakiś przedmiot, zdarzenie sytuacja po przebudzeniu, w trakcie dnia przypomina mi mój sen. Ale może to nie zdarzenie przypomina sen, tylko pamięć sennej aury każe świadomości zwrócić na nie uwagę? Mam nawet książkę o aborygeńskim śnieniu na jawie i śnie jako podstawie (chyba także w ontologicznym sensie) rzeczywistości. Ale kiedy ja ją przeczytam?
[foto]

3. Maćku • autor: Bogdan Zawadzki2014-11-21 06:20:17

podobnie jak Ty... ja również zadaje sobie te same pytania dotyczące natury snów. Podejrzewam (a w zasadzie wierzę w to) że niektóre z nich są "bramami" do innych światów ("wymiarów", "poziomów egzystencji" itp. ?) inne zaś (jak piszesz) to przypadkowe obrazki z naszego życia (wyrzucane przez podświadomość tak jak w związku z robieniem porządków wyrzuca się śmieci i niepotrzebne rzeczy...to taki reset ). Podobnie jak różna jest natura i pochodzenie snów, tak samo różna musi być ich interpretacja. Wspomniałeś, że w sennych wizjach Twojego dziadka "błoto", "smoła" były zapowiedzią choroby lub śmierci. Natomiast w sennych wizjach mojej córki taką zapowiedzią są spadające z drzew suche liście... tego, że znajdowało to potwierdzenie w realnym życiu nie muszę nawet dodawać ...  

Cóż, mógłbym się jeszcze rozpisywać, ale Ty zrobiłeś to lepiej i dużo ciekawiej ...


Pozdrawiam

4. Leśny Duch / Boruta • autor: Nierozpoznany#86002014-11-21 15:16:44


Dzięki za miły komentarz. W sumie coś nas łączy mój pseudonim to : Leśny Duch, twój Boruta, a to dwa imiona / przydomki jednej tej samej istoty. Leszy, Borowiec, Dziad Borowy to starosłowiańskie bóstwo lasu, pan przyrody i dzikich zwierząt(odpowiednik celtyckiego Cernunnosa) Bezlitosny dla kłusowników i tych którzy nie szanują sacrum przyrody, pomocny dla tych wędrowców którzy w lesie zachowują się jak "należy". Do dzisiejszych czasów przetrwał właśnie jako diabeł Boruta w folklorze ludowym. Pogański Leszy - Chrześcijański Boruta :)  pozdrawiam

5. do Marcin Kotasiński • autor: Nierozpoznany#86002014-11-22 12:30:20


" Równocześnie symbole takie jak Światowid, albo Matka Boska, czy inne, to uosobienie pewnych pragnień "duchowej siły, podniosłości, dojrzałości". To uosobienie, do którego jesteśmy przyzwyczajeni żyjąc w danej kulturze nie innej, interesujący się nią nie inną. Tymczasem ta Żywa Podstawa wszystkiego, Ten kto instruuje nas w śnie jest ponad tymi wszystkimi symbolami religijnymi, jest super-realny i super-nadrzędny. To jest interesujące :) "

Bardzo ciekawe spostrzeżenie! Ciekawe kim jest owa realność? Czy Absolutem? Czy może to posłańcy, duchowi przewodnicy, przypisani danej jednostce, odpowiedzialni za nasz rozwój, kontaktują się z nami poprzez sny? Zapewne nigdy się tego nie dowiemy, chyba że wiedza ta jest ukryta głęboko w nas. Kiedyś jako młody chłopak, śniło mi się iż podróżowałem przez kosmos. W końcu dotarłem do jego głębi, gdzie w próżni stała przedziwna maszyna, trochę jak statek kosmiczny. Wfrunąłem do środka. I wtedy się wszystko rozjaśniło, zostałem olśniony wiedzą. Tajemnice stworzenia przestały mi być obce, poznałem sens egzystencji. Po przebudzeniu się cała ta wiedza i towarzysząca jej radość umknęła ze mnie. Nie byłem w stanie nic sobie przypomnieć. Czy to podpowiedź, że wiedza ta jest ukryta głęboko wewnętrzu własnego ja? Szukaj prawdy w sobie samym? Niedawno miałem kolejny symboliczny sen. Oglądałem siebie, swoje ciało unoszące się próżni kosmicznej. Toczyłem bój jakby z natura istnienia. Me ciało gniło, podlegając procesom śmierci, po czym odradzało się na nowo emanując potężnym światłem. I tak w kółko. Po czym usłyszałem głos Boga. Przekazał mi iż jest on tożsamy z naturą wszechświata, w istocie samym wszechświatem. Podobnie jak kosmos narodził się on ale i umrze kiedyś. Teraz on/wszechświat jest w stosunkowo młodym wieku, ale w końcu skończy się jak wszystko co podlega prawom istnienia. Jednakże narodzi się ponownie i ponownie umrze, i tak w kółko, odwieczny powtarzający się cykl narodzin i śmierci. Zatem ja sam istniałem i będę jeszcze istnieć nieskończoną ilość razy uwięziony w wiecznie powtarzającym się cyklu narodzin? Ciekawe tylko czy możemy nasze życia za każdym razem inaczej przeżywać.... A może to symbolika reinkarnacji?

[foto]

6. Dziękuję Maćku • autor: Bogdan Zawadzki2014-11-23 16:21:47


i raz jeszcze Pozdrawiam

 

Boruta

7. sny • autor: Nierozpoznany#57362014-11-25 09:38:33

Sny to była przestrzeń, której nikomu nie oddałem. W zasadzie w moim dzieciństwie pozabierano mi wszystko co ważne ze świata duchowości (ta przestrzeń była taka inna i obca dla rodziców, niezrozumiała), ale nie sny. Uczyłem się je rozróżniać, klasyfikować.Do pierwszej kategorii zaliczyłem sny prorocze. Silne i wyraźne. Przeważnie pojawiały się tam postacie podobne do ludzi, przeważnie mężczyźni, ale również bywały kobiety.Chociaż niczym nie przypominały anioła stróża z babcinego obrazka nazwałem je aniołami. Wszystkie te postacie miały podobne swoiste cechy zachowań.Sny prorocze miały swój cel. na początku chciałem z nich korzystać, później wpływać na zmianę rzeczywistości w przyszłości. Jednak odnaleziony przeze mnie cel pokazywania mi przyszłości mojej, innych osób, wielkich wydarzeń na świecie zmieniających jego losy był zupełnie inny. Doszedłem do miejsca, w, którym stwierdziłem, że scenariusz przyszłości jest ogólnie rzecz biorąc niezmienny. Niby zmiany mogą wystąpić, ale i tak finalnie rzeka wracała do scenariusza wyznaczonego wcześniej. Dla mnie, który wyrósł z przekazem "nadkontroli" wymagało to maksymalnej pokory i pokłonu do samej ziemi. Od mojego uznania istnienia "scenariusza" sny prorocze prawie wogle się nie pojawiają lub bardzo rzadko. To również podpowiedź by z ludźmi być w ich problemach, nie pomagać dając, to było chyba najtrudniejsze i dalej czasami mam z tym "problemik". Sny z przeszłości,lub rzeczywistości równoległej (trudno mi tu posługiwać się czasem, nie wiem czy inne wcielenia są tu i teraz i równolegle, czy dzieje się to kiedyś czy w przyszłości, ale to nie ma znaczenia). Te sny mogą pomagać w uporządkowaniu teraźniejszości, małe pytania życia codziennego dlaczego tak się dzieje nie inaczej, skąd biorą się ludzie z naszego otoczenia lub spotkani w supermarkecie (no nie wszyscy), których twarz wydaje się nam znajoma. te sny maja jeszcze inna wartość. Czasami dążymy do czegoś czego nie znamy, np. może to być ....wewnętrzna jedność, stan głębokiego uporządkowania. To w tych snach poszukuję czegoś takiego, wskazówek jakiejś rzeczywistości. To tam znajdują się rozwiązania, wskazówki, podpowiedzi, wszystko już się działo lub będzie dziać wystarczy tylko odbyć odpowiednią podróż.To te światy mówią mi dlaczego mój sąsiad jest taki, a nie inny, dlaczego jestem z ta, a nie z inna kobietą, mogą mi też powiedzieć co zrobiłem, że wracam do tej samej sytuacji i osób i umożliwiają mi podjecie innych decyzji by nie popaść w kolejną pętle karmiczną (ale pokora jest i wiem, że kolejne pętle karmiczne nie są niczym złym - są). Dla

8. cd. • autor: Nierozpoznany#57362014-11-25 09:50:25

cóż ginący niedopisany tekst, popróbuję coś sklecićtak więc...Dla wielu osób nie jest możliwe powrócenie do stanu sprzed. NP. ludzie wciągnięci do sekt mogą wrócić do "stanu sprzed" ale zindoktrynowani religijnie od urodzenia nie maja już tej możliwości - podróże senne do ich innych światów dają tę możliwość. Terapeutyczne poszukiwanie "dobrostanu", jakiegoś wzorca, przykladu czasem jest możliwe tylko w snach.Sny uporządkowujące, dające jasny obraz i rozwiązania. Stan umysłu podobny do tego co pojawia się we właściwej podróży przy bębnie, w Szałasie Potu, przy grze  na drumli itd.- budzisz się i Wiesz.Lubie taki sposób życia. 

9. A ja nie... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-25 13:44:22

A ja nie rozróżniam do końca, które sny są naprawdę ważne prorocze a które nie. Dla mnie wszystkie są wskazówką. Pokazują w którym miejscu jesteśmy i co dalej możemy zrobić z naszym życiem. Jak gdyby pokazują możliwe wybory. Słynne jest już moje śnienie na temat ewentualnego związku. Wyświetla mi się film możliwości związanych z daną relacją. Gdy sytuacja się zmienia np ta druga osoba coś zrobi w swoich sprawach mam drugi film wyświetlający się we śnie. Po prostu widać zmianę.Dla mnie, jest to uciążliwe bo trudno mi wejść w związek. Za dużo wiem :( Ale może w ten sposób jestem chroniona, przy mojej olbrzymiej wrażliwości.Podobny proces zauważyłam u koleżanek. Doradzam im, żeby się nie zafixowywać na konkretnej osobie tylko na tym w jakiej relacji się chce być. Wygląda, że to działa. Na razie nie u mnie, ale obserwuję procesy pojawiające się we śnie.Sprawa zresztą nie dotyczy wyłącznie związków. Uważam, że możemy pracować z naszą rzeczywistością obserwując sen.

10. Poza tym, nie... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-25 14:46:07

Poza tym, nie wiem czy można w stary sposób spoglądać na nasze sny. Nasz mózg posiada dużą neuroplastyczność i zmienia się. Może użyteczność naszych snów   również zmienia się.  Być może będziemy je mogli wykorzystywać do kształtowania naszej rzeczywistości. Tak to widzę. Właściwie coraz bardziej tak to widzę.
[foto]

11. Nie mam niestety • autor: Radek Ziemic2014-11-25 14:54:21

snów proroczych i symbolicznych, zazwyczaj rozumiem to, co mi się śni, jest to związane z moimi emocjami, dawnymi lub obecnymi. I nawet jak dzieją się rzeczy nierealne, to są one w jakiś sposób zwyczajne. Cudowność snu polega u mnie natomiast na swoistej aurze, która zdaje się zastępować symboliczność. Kto wie, może jest tak dlatego, że również "na jawie" jestem bardzo sceptyczny w stosunku do wszelkich wyjaśnień symbolicznych, wierzę natomiast, a właściwie odczuwam, swoistą aurę tajemnicy, właściwą światu jako całości, jak i jego poszczególnym elementom. I jeszcze: nie twierdzę, że, na przykład, proroczość snu nie jest możliwa, ale nigdy jeszcze nic takiego mi się nie przydarzyło. Trochę tego nie rozumiem, nie wiem, co to jest. 

12. Z tym, że... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-25 15:05:13

Z tym, że sny są związane z emocjami jak najbardziej się zgadzam. Wg mnie sięgają one jednak do jakiegoś ukrytego źródła i ukrytych możliwości. Mnie najwyraźniej podpowiadają. Pytanie czy chcemy z takich podpowiedzi korzystać. Dla mnie jest to zapomniany język podświadomości, który w tych czasach krętactw i naszego pogubienia pozwala odnaleźć właściwą drogę. Nie możemy osiągać nowych rezultatów, drepcząc starymi ścieżkami naszego umysłu.
[foto]

13. @ Wed • autor: Bogdan Zawadzki2014-11-25 18:27:12

jestem pod wrażeniem tego co napisałeś...(w dużej mierze tak właśnie rozumiem znaczenie i rolę jaką pełnią ludzkie sny)

Sam miewałem (miewam?) sny prorocze (niejeden z nich zmaterializował się w "realnym"? świecie) ale teraz nie o tym chce powiedzieć ...

Od pewnego czasu wydaje mi się, że żyję tutaj i tam ... w wymiarze "snów" (nie wiem jak to nazwać...?) żyję jakby równolegle... podobnie jak tutaj ale nieco inaczej, w podobnych ale nie identycznych miejscach, z niektórymi ludźmi nie spotkanymi jak do tej pory w realu. Ale to co je wyróżnia to stała "atmosfera" takie dziwne, stałe (nawet "przyjemne") uczucie, które wydaje się jak najbardziej realne ...Chociaż każdy kolejny sen, to nowe wydarzenie wciąż jednak wydaje mi się, ze to ciąg dalszy tego co było w poprzednim . Odnoszę wrażenie, że  ów "świat" (poziom snów) rządzi się swoimi prawami, że na swój sposób jest "realny" ale to nie jest taka sama realność jak ta tutaj, bo i "prawa" chociaż konkretne są "inne"...

Myślę, że My, na Tarace (niezależnie od wyznawanego światopoglądu) poważnie traktujemy nasze "sny" ... i dobrze robimy!


Pozdrowienia dla Wszystkich 

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)