zdjęcie Autora

31 grudnia 2012

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Sny o mamie (2)

Kategoria: Twórczość

« Sny o mamie (1) Piękni i brzydcy »

Piotr Jaczewski w dzisiejszym odcinku blogu pisze m.in. o snach:

"To tylko sen - sny można przekształcać i interpretować - co się objawia w tym śnie?
To tylko duch - z duchami można się zaprzyjaźniać i porozumieć - czego chce ten duch?"

Takie proste pytanie, a taka trudna odpowiedź!

         „Sny można przekształcać i interpretować – co się objawia w tym śnie?”

To właśnie czynię. Ale czego chce ten duch? Postaram się to odgadnąć, choć nie jestem pewna, czy z duchem mam do czynienia. Ale skoro we śnie objawił się pani Janinie, niezależnie od mojej woli i poglądów (a wierzcie mi, to była naprawdę trzeźwo stąpająca po ziemi kobieta!), to pewnie jest to jakiś duch, jak by nie rozumieć to pojęcie.

         Wracając do snów z moją mamą.

Sen o Mamie z 13 kwietnia 2000

Zobaczyłam dzisiaj we śnie moja mamę, poznałam ją po okularach. Sylwetka w ciemnym płaszczu była w cieniu, także twarz, jedno oko widziałam zza okularów. Wyglądała jak wtedy, gdy była już stara. To ja, a nie ona, próbowałam zatrzymać jej rękę w czarnym palcie, by nie odchodziła. Odpowiedziała mi uściskiem przez materiał, ale przesunęła się dalej, za moje plecy i znikła. Czy miała mi za złe, że opowiadałam o tym, że rodzina wyrządziła mi krzywdę. Nigdy do tego nie chciałam się przyznać, ale wiele lat w młodości uważałam się za skrzywdzoną. Uważałam, że rodzina nie udzieliła mi wsparcia (nie chodziło o sprawy materialne), a przeciwnie, nie akceptując mnie i mojej osobowości zmusiła do borykania się na własną rękę z losem, a tym samym i do decyzji życiowych nazbyt pochopnych.

         Dzisiaj myślałam: Czy moja mama mogła postąpić inaczej? Ją też zostawiono bez opieki i wsparcia, musiała sama sobie dać radę. Czy to dziwne, że swoje córki chciała uodpornić? Chciała dobrze. A że moja wrażliwość przeszła jej oczekiwania? Czy to jej wina? Nie była wykształcona, nie wiedziała nic o psychologii, urodziła nas późno, jej przekwitanie zbiegło się z naszym dojrzewaniem. Dlaczego więc w głębi duszy ciągle mam żal? Czy dlatego, że mimo wszystko była mi najbliższa?

         Czy dlatego mi się przyśniła, żeby w innym świetle okazać mi problem moich dzieci? Że ja przegięłam sprawy w przeciwną stronę i to też wcale nie było dobre. Czy może chciała dać mi do zrozumienia, że już niewiele czasu mi zostało?

Sen o Mamie z 1996 roku

W okresie przekwitania dla osób chorych na serce (sądząc po sobie) najgorsze są napady lęku przed śmiercią. Kiedyś, na działce, obudziłam się w nocy z bólami serca (albo zdawało mi się, że takie bóle czuję), nie wiedziałam czy budzić męża, czy jeszcze poczekać. Pojawił się lęk przed śmiercią, zaczęłam się modlić, ale że słów modlitw pozapominałam, szło mi to niesporo. Pełna poczucia winy i strachu leżałam i czekałam aż przyjdzie świt.

Wtedy zasnęłam i drugi raz przyśniła mi się moja mama. Śniło mi się, że czekałam na nią w jej dawnym mieszkaniu, lekko zniecierpliwiona, gdzie mogła sobie pójść. Do czasu wypadku samochodowego w mieszkaniu tym mieszkał syn i we śnie umeblowanie tego mieszkania było takie jak obecnie, nie jak za czasów mamy (po śmierci mamy zrobiliśmy remont zmieniający całkiem ustawienie, z jednego pokoju zrobiliśmy dwa, wnękę kuchenną połączyliśmy z jednym z pokojów, słowem to było już zupełnie inne mieszkanie niż za czasów Mamy). Patrzyłam na legowisko mojego syna, na którym leżał jego charakterystyczny niebieski rulon maty do spania, fioletowy plecak, śpiwór, kurtka i menażki, niecierpliwiąc się gdzie to też mogła pójść moja mama. Nagle mama pojawiła się i powiedziała, że teraz nie jest tu, tylko gdzie indziej. Spytałam ją, czy mogę ją odwiedzić, ale ona odpowiedziała mi tylko coś w tym sensie, że na razie tylko mogę zerknąć okiem, jak jej jest. Muszę podkreślić, że we śnie miałam głębokie przekonanie, że żyje i ani w głowie mi powstała myśl, że mogłaby już nie być na tej ziemi. Poszłam za mamą kawałek korytarzem i mama pozwoliła mi zajrzeć do pokoju, w którym mieszkała. Siedziała przy okrągłym stole z jakimiś nieznanymi mi ludźmi, jakby była gdzieś w gościach. Kazała mi wracać do domu i powiedziała: nie martw się o syna, niedługo wróci.

         Obudziłam się w dobrym nastroju, po moim lęku nie pozostał ślad. W pierwszym odruchu pomyślałam, że mama chciała mnie przekonać, że nie warto martwić się i bać się śmierci na zapas, nie jest ona niczym strasznym, spotykamy się z innymi ludźmi, rozmawiamy, mamy jakieś absorbujące nas sprawy i nie odczuwamy żadnych dramatów z tego powodu. Potem jednak pomyślałam, że Mama mówiła coś o synu, więc ponieważ akurat miał wyjechać na Ukrainę z nieznanym mu zupełnie klientem - Rosjaninem (prowadził wtedy jednoosobową firmę transportową) zadzwoniłam do niego i prosiłam, żeby bardzo uważał. Wrócił wtedy bez problemu, ale w dwa tygodnie później miał wypadek, w którym doszczętnie uległ zniszczeniu samochód, a syn miał połamane oba kolana. Kiedy pojechaliśmy z mężem na parking policyjny odebrać jego rzeczy z rozbitego samochodu, właściciel parkingu przyniósł duży karton, na wierzchu jego leżały te same rzeczy, które przyśniły mi się, i w tym samym ułożeniu, to jest niebieski rulon maty do spania, plecak, śpiwór, kurtka i menażki. Co więcej, uświadomiłam sobie, że tamten sen był czarno-biały, jakiś zamglony, a tylko rzeczy te były kolorowe, bowiem to niebieski kolor maty i fioletowy kolor plecaka spowodowały zwrócenie na nie uwagi.

Sen, a właściwie działkowe sny o mamie

         W pierwszym śnie, króciuteńkim, mama stała naprzeciw mnie, niezbyt wyraźnie widoczna, ale w i e d z i a ł a m, że to mama i powiedziała do mnie z gniewem i oburzeniem: Nie przestrzegasz przepisów! Ten gniew i oburzenie było takie silne, że natychmiast obudziłam się pełna poczucia winy. O co mogło mamie chodzić? O tego kotleta schabowego zjedzonego w Wielki Piątek? O poczucie złości wobec wszystkich dookoła spowodowane moimi problemami małżeńskimi? O to, że nie poszłam w niedzielę Wielkanocną, jak początkowo planowałam, na grób mamy, tylko zgodziłam się wyjechać z mężem na działkę? O to, że nie będąc w niedzielę Wielkanocną na cmentarzu, nie zapłaciłam za opiekę nad grobem? Potem zaczęłam rozważać, dlaczego użyła takich, a nie innych słów. Nie chodziło jej na pewno o jakieś moralne sprawy, bo powiedziałaby na przykład: nie postępujesz słusznie czy nie przestrzegasz zasad religii. Ale dlaczego ma pretensję o ten kotlet schabowy (do niego najbardziej pasowało Jej powiedzenie) skoro dopiero w wyniku jego zjedzenia i późniejszych rozmyślań poczułam pewność, że wznowię praktyki religijne. To właśnie zjedzenie kotleta schabowego w Wielki Piątek uświadomiło mi, że nie będę w zgodzie ze sobą, jeśli nie podejdę do praktyk religijnych poważnie, a więc powinnam być raczej za to postanowienie pochwalona, a nie zganiona. W dodatku byłam przekonana, że ten sen jest bardzo ważny. choć mama była wierząca, ale do kościoła nie chodziła, a raczej chodziła jeśli już musiała).

         Wśród tych rozmyślań zapadłam w sen i przyśnił mi się drugi sen o mamie. Ten był dla odmiany bardzo realistyczny, choć przedstawiony świat odbiegał od obrazu codzienności. Tonacja była szaro bura, obraz siermiężny, z jakiejś odległej przeszłości. Sen przedstawiał dworzec i mnie wśród tłoku oczekującą na podstawienie pociągu. Tutaj muszę zaznaczyć, że temat „dworzec” zawsze towarzyszył mi w chwilach ważnych. Będąc młodą dziewczyną malowałam dziesiątki dworców, usiłując na swój sposób odkryć, co w nim takiego ważnego, ale nie udało mi się i karierę malarską zakończyłam, gdy uświadomiłam sobie, że nie można być malarzem jednego tematu, choć jeden z moich dworców zdobył wyróżnienie na wystawie EXPO 58 w Brukseli (miałam wtedy 14 lat) Tak więc od początku snu miałam przekonanie, że jest on ważny, więc zwracałam uwagę na szczegóły.

         Śniło mi się, że moja mama, już stara i z trudem się poruszająca, ma jechać do Moskwy. (może tu chodziło tylko o odległość, była to najdłuższa podróż pociągiem jaką odbyłam – wskutek opóźnienia pociągu jechałam dwie doby z hakiem). We śnie pociąg wyglądał raczej jak kolejka wąskotorowa, ławki z drewnianych listewek, wąskie i niewygodne, choć w przeciwieństwie do normalnych pociągów siedziska były ustawiane rozmaicie, wzdłuż i w poprzek pociągu, jak popadnie, bez większego ładu. Powiedziałam mamie, żeby czekała na peronie, a ja zajmę jej miejsce. Udało mi się dostać przed wszystkimi do wagonu i zająć jej jedno z najwygodniejszych miejsc. Peron opustoszał, a mamy ani śladu. Musiałam więc zostawić to zajęte miejsce i pójść poszukać mamy, choć nie miałam pewności, że miejsca nie zajmie ktoś inny. Znalazłam ją na końcu pociągu. Przyczepiono tam dziwaczny wagon, zupełnie odkryty (deszcz siąpił z góry) w dodatku mający zamiast podłogi tylko jakąś metalową kratownicę i dwie czy trzy ławki. Mama siedziała na najmniej wygodnym miejscu, a jej nogi zwisały między prętami kratownicy. Chciałam ją przekonać, żeby przeniosła się do wagonu, ale nie reagowała na moje prośby. Wreszcie, widząc, że gdy pociąg ruszy, nogami może zawadzić o skraj peronu widoczny pod kratownicą, poustawiałam jej nogi na prętach kratownicy martwiąc się, czy długo w tej pozycji wytrzyma. Nogi miała grube, jak słupy, tak jak w ostatnich latach życia, spuchnięte i z widocznymi wylewami, prawie bezwładne, więc ugięcie ich w kolanach i ustawienie w bezpiecznej pozycji zajęło całą moją uwagę. Nie rozmawiałyśmy ze sobą, tylko ja pamiętam swoje duże zmartwienie.

         Nagle zobaczyłam ją z daleka, jak pociąg zaczął oddalać się, wstała opierając się na prętach i machając ręką na pożegnanie. Byłam zdziwiona, że wstała, że raptem zrobiła się zupełnie szczuła. Już z tyłu widziałam, że nogi miała szczupłe a na nich buty na obcasie. Sukienkę miała jasną, letnią, ale z tyłu mocno poplamioną na żółto (to pierwsze kolory w moim śnie). I tak znikła z moich oczu.

         Obudziłam się drugi raz, nadal księżyc mocno świecił mi w oczy, a ja leżałam i myślałam, co ten sen mógł oznaczać. Wiem, że był bardzo ważny, ale jak go zrozumieć? Że to już ostatnie spotkanie Mamy ze mną, teraz na tym świecie, we śnie. Że życie wieczne, to młodość, jasna sukienka, zdrowe, szczupłe nogi? Ale co oznaczały te plamy na sukience? I dlaczego mama wybrała ten karkołomny sposób podróżowania, zamiast normalnego wagonu?

Moskiewski temat snu wyjaśnił się pół roku później – było to ostrzeżenie, że kontynuacja pewnych przedsięwzięć mojego męża rozpoczętych w Moskwie zaczyna mi on zagrażać. Wiele zdrowia kosztowały mnie anonimowe telefony, które odbierałam w dzień i w nocy do czasu, aż nie zmieniłam numerów telefonów. Policja nie chciała mi w tej sprawie pomóc, otoczenie też uważało mnie za panikarę.

 

Każdy z opisanych snów (łącznie ze snem opisanym przy okazji karty Tarota Umiarkowanie”) chciał zwrócić moją uwagę na problem, który ujawni się w przyszłości. Problemy były rzeczywiste, konkretne, niemal namacalne. Jednak ja ich nie dostrzegałam dotknięta dziwaczną ślepotą. Nie mogę też zapomnieć snu rok przed śmiercią męża, gdy mama na moje nalegania oświadczyła mi, że nie może się ze mną spotkać, ale wcześniej spotka się z moim mężem „służbowo”. Zastanawiałam się, co to oznacza. Mama nigdy nie pracowała, jak więc mogłaby spotykać się z kimś „służbowo”?

Taka czy inna interpretacja była doraźną oceną znaczenia snu. Ale idąc śladem rozważań Piotra Jaczewskiego zadaję sobie pytanie: Czego chciał ten duch?

Pozornie miał całkiem przyjazne zamiary. Chciał mnie ostrzec, uspokoić ale i zaintrygować. W końcu to nie była to jednak moja Mama. Moja Mama nie znała się na kartach Tarota i zapewne odżegnywałaby się od nich. Moja mama patrzyła prosto na mnie i moją siostrę surowym wzrokiem, a nie zerkała jednym okiem zza okularów. Moja mama nie znała pojęcia, że coś może odbywać się „służbowo”. Moja mama przestrzegała tradycji, ale nigdy nie była jej maniaczką. Z rzeczy, na które nie miała wpływu, rezygnowała i nie przejmowała się nimi. Nigdy nie zarzuciłaby mi, że nie przestrzegam jakichś przepisów. Uważała je zawsze za uciążliwość, a zaprawiona w bojach z Opieką Społeczną, Ligą Kobiet i innymi instytucjami opiekuńczymi PRL rozumowała w sposób właściwy prostym ludziom – jak się da, trzeba to znieść, ominąć, wyjść drzwiami, a wejść oknem,  pojęczeć i popłakać – co w danym momencie najkorzystniejsze.

Czego więc chciał ten duch?

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Sny o mamie (1) Piękni i brzydcy »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)