Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

20 grudnia 2017

Leszek Piliszewski

z cyklu: Sny: świadomość w innych przestrzeniach (odcinków: 3)

Sny: wyjścia świadomości w inne przestrzenie
Obrazy w formacie ileśD

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: odmienne stany świadomościsen

Sen równoległy trwający razem z jawą »

O teorii snów pisało i pisze wielu wielkich badaczy tej strony naszej świadomości, ja nie jestem kompetentny, by włączać się w merytoryczną naukową dyskusję. Korzystając z ich wiedzy, od ponad dwudziestu lat prowadzę swoje eksploracje świata snów. Napędza mnie ciekawość i dzięki swojej samodzielnej ścieżce pozyskałem wiele moim zdaniem, godnych uwagi spostrzeżeń i wniosków, którymi mam zamiar dzielić się z Czytelnikami.

Moje dotychczasowe eksperymenty, czy lepiej, bo poważniej brzmiące - prace poznawcze świadomego śnienia obejmowały dwa kierunki;

- pierwszy, to doskonalenie programowania tematyki snów, w czasie poprzedzającym sen,

- drugi, to praca z świadomym uczestnictwem we śnie, wpływania na akcję snu, cofania scenariusza i modyfikowania scen. Ten rodzaj świadomego snu nazywam śnieniem.

Proszę nie odbierać, że na pstryknięcie palcem manipuluję swoimi snami czy śnieniem. Efekty zależą od tak wielu czynników, że tylko niektóre z moich prób kończą się powodzeniem. Mogę przypuszczać, iż przyczyna tkwi m.in. w niewystarczającej sile intencji programowania a może i sile samego aktu woli programowania. Moje prace, z oczywistych względów nie ogarniają typowych snów, będących adresowanym do mnie ostrzeżeniem lub nie budzącym wątpliwości przesłaniem. W tej kategorii jestem wyłącznie bezwolnym odbiorcą. Również czym innym są prace z wejściem w wysokowibracyjne obszary świadomości, takie jak ciała mentalne czy astralne i samodzielne działanie świadomości poza ciałem fizycznym. Do takich przypadków zaliczam wcześniej publikowany opis doznań, który zatytułowałem „Moje narodziny”. Wcześniej nie dysponowałem właściwą wiedzą, pozwalajacą mi zrozumieć istotę formy przekazu i błędnie lokowałem owo przesłanie w kategoriach snu lub śnienia.

Pomijam sny, które zwykle odzwierciedlają myśli, problemy, trawiące mnie w ostatnim czasie. Takie sny po przebudzeniu, pośpiesznie ulatniają się, jak zwykle zamglone, trochę zamazane, trudne do posklejania w swoich scenariuszach. Czyli normalne “nieświadome”, ulotne sny, jakie wszyscy znamy. Choć takie sny, wymiatające, pełnią funkcję karaluchów naszej psychiki, zjadają zatruwające ją śmieciowe pozostałości.

Niedawno moje udane świadome sny i śnienia zmieniły się diametralnie.

W trakcie moich prac, jakby awansem, samorzutnie pojawił się trzeci kierunek, pojawiła się nowa forma projekcji, jakby już z lepszego pakietu operatora, uzyskanie dostępu do wspomnianych wcześniej poziomów mentalnych czy astralnych świadomości i jej wyjść poza ciało. Są to obrazy wyświetlane jakby w formacie ileśD i w innej, nieznanej mi dotychczas przestrzeni a ja już nie jestem w pozycji obserwatora, teraz czynnie uczestniczę w centrum akcji w tych przestrzeniach. „IleśD”, tak nazwałem przestrzeń w jakiej świadomie bywam w czasie tych sennych podróży. Nasza trójwymiarowa przestrzeń stanowi w nich tylko część składową, wtopioną w ogromną przestrzeń jakby powietrznych, rozciągających się po horyzont obszarów. Problem oddania słowem nowo poznanych obrazów przekracza moje możliwości, usiłuję opisać coś nieokreślonego, nieznanego, wymagającego użycia nieznanych mi określeń. Jak mam opisać obraz umiejscowiony w wielu wspólnych przecinających się wymiarach? Nasza wyobraźnia nie umie działać w próżni, nie może tworzyć w oderwaniu od doświadczeń własnych lub cudzych, gdyż ona musi mieć punkt zaczepienia. Natomiast obrazy w moich snach nie pasują do niczego wcześniej poznanego i określonego. Tym usprawiedliwiam swoją bezradność, będąc świadomym że zamieszczony opis właściwie nie stanowi opisu, który pozwoliłby zakotwiczyć się wyobraźni czytającego w znanej sobie materii. 

Chester, 29.10.2015

Programowanie? Nie pamiętam.

...rozmawiam z kimś w parku, wokół alejki, sąsiednie drzewa i przestrzeń za nimi. Ale to dzieje się w moim ileśD, wszystko co widzę, jest w zwielokrotnionych rozmiarach, czyli jest zarazem małe i duże, wszystko jest jakby ażurowe, jakby każdą cząstkę widzianego przedmiotu, każdy widziany piksel od drugiego piksela dzieliła pewna przestrzeń, takie są drzewa i wszystko wokół a do tego cała przestrzeń wokół jest bezgraniczna. Nie umiem jej opisać, gdyż moje doświadczenia w świecie realnym nigdy nie zawierały takiego wymiaru. Ta ogromna przestrzeń spotkania zawierała chmury i przestrzeń ponad nimi, również głębię przestrzeni pod nami, ale, paradoksalne,  r ó w n o c z e ś n i e   jakby w normalnych wymiarach widziałem siebie i rozmówcę.”

Opisana senna przestrzeń tylko nieznacznie może być porównywana z rozciągającą się w przestrzeni siatką kryształu ale do takiego obrazu trzeba dodać nakładanie się i przecinanie innych siatek z innych przestrzeni. Usiłuję nieadekwatnie zilustrować to w czym się pławiłem.

W takim świecie snów ileśD widać, że nie obowiązują reguły proporcji, znanych nam wielkości, wymiarów, logiki materii. W tych snach bywam czynnym uczestnikiem wydarzeń, mając równocześnie uczucie uczestniczenia we śnie świadomym i zachowując świadomość iż ja materialny, ja - jako fragment tego co nazywamy rzeczywistością, jestem tuż obok tych sennych projekcji. W czasie śnienia wielokrotnie kontroluję akcję, czasem w mojej głowie pojawia się pomysł dokonania zmiany w fabule i wprowadzam nowy wątek akcji, ale wiem i czuję, że to dzieje się z moim udziałem ale ja, jestem tuż obok, właśnie tak, obok. Nie gdzieś, daleko, nisko, wysoko. JESTEM NA ŁÓŻKU OBOK, czuję że leżę na łóżku, równocześnie wiem że śpię i że to w czym uczestniczę, to jest moje śnienie. Mój senny świat istnieje i żyje pełnią swojej ekspresji tuż obok mojego ciała, w odległości wyciągniętej ręki.

Te przeżycia, to był dotychczas nieznany mi poziom świadomości. Jak nazwać ten fenomen z poziomu rozważań o świadomości, czy może jest to rozdwojenie świadomości z zachowaną pełną kontrolą nad obydwiema jej postaciami? Czy może jest to jedna świadomość z dwiema formami manifestacji w oddzielnych wymiarach? W śnieniu uczestniczy moja świadomość, tego leżącego w łóżku, ale również tego drugiego, czyli uczestnika śnionych scen. Ja jestem świadom ich obydwu, czuję że jestem jednym i drugim, ale kiedy świadomość ta śniona nie radzi sobie w jakiejś sytuacji, wtedy ucieka po pomoc do tej pierwszej, tej w moim ciele materialnym. W takiej sytuacji śpiąc i śniąc, jestem świadom tej współpracy, tych konsultacji; jestem czasem biernym obserwatorem a bywa też że emocjonalnie angażuję się w bieg wydarzeń, wtedy WIDZĘ siebie a ściślej mówiąc, moje dwie świadomości w obydwu rolach. Użyłem świadomie sformułowania rozdwojenia świadomości a nie jaźni, jako potocznie stosowanego. Moim zdaniem, te harce moich dwu świadomości odbywają się za przyzwoleniem, a może i pod auspicjami samej Jaźni. A może uczestniczy w tym ego, ego w pojęciu – jako narzędzie Wyższego Ja?

Nie wiem, czy to, co napisałem jest zrozumiałe. Sam chwilami gubię się w tym. Dla zobrazowania powyższych słów, przedstawienia niezwykłości doznań jakimi dla mnie skutkują owe śnienia, opiszę ciąg dalszy poprzedniego snu, z nową scenerią i fabułą.

...byłem u kolegi z którym jeszcze rok temu prowadziłem wspólne interesy. Akcja snu fragmentami przebiegała w sposób dość chaotyczny aż wyklarował się obraz, kiedy zostawiłem mu auto (był to mini morris) do polakierowania. Odwiedziłem go w następnym dniu, lecz auto wyglądało jeszcze gorzej. Faktycznie ów kolega nie ma nic wspólnego z tą branżą i we śnie uświadomiłem sobie absurdalność scenariusza; postanowiłem więc nie śnić dalej tego wątku. Wtedy pojawiła się jego córka. Chciała kupić nowy telefon, spytała więc mnie jaki model ja używam. Zaczął się problem, ponieważ nie mogłem sobie przypomnieć marki i modelu mojego telefonu (to ta senna świadomość). Po paru bezskutecznych wysiłkach, włączyła się moja osobista świadomość. Jak? Otóż obserwując sen, postanowiłem pomóc tamtej świadomości w przywołaniu marki telefonu. Po chwili równie bezskutecznych prób, postanowiłem odwrócić się na prawy bok. Czyniłem to w stanie świadomym, celowo dotykając prześcieradło, poduszkę, by mieć pewność że przebudziłem się. Otworzyłem oczy, rozejrzałem się po pokoju lekko rozjaśnionym światłem ulicznej latarni i, już będąc przytomnym, wiedziałem że ta moja pierwsza świadomość też nie przypomniała sobie używanego telefonu. (Dobrze, uprzedzam pytanie; zbyt dobrze umiem rozgraniczyć sen od jawy). Trwało to może pół minuty, po czym uznałem że wracam do akcji dziejącej się w śnie. I włączyłem się w sen w miejscu akcji, w którym go opuściłem. Swoją drugą świadomość obarczyłem problemem marki telefonu a ona nie rozwiązawszy go, przeprowadziła akcję do następnego wątku...”

Te dziwne, świadome sny mają szczególną właściwość, której nie posiadają zwykłe sny; otóż zawsze po przebudzeniu ze snu ileśD, jeszcze przez kilka godzin ze szczegółami godnymi możliwości umysłu savanta, pamiętam ciągłość zdarzeń. Ponadto, na życzenie wyświetlają się one z akcjami chronologicznie uporządkowanymi, jak ogniwa w łańcuchu. To jest bardzo fascynujące, odtwarzam sobie w pamięci wyrywkowo fragmenty snu i zawsze w głowie pojawia mi się wielowymiarowa powtórka z kolorem i głosem. Taką projekcję mogę powtarzać wielokrotnie i zawsze jest ona wierną kopią poprzedniej projekcji. Dopiero po 4 - 6 godzinach wyraźne wspomnienie snu zanika, choć po paru dniach mogę już niezbyt dokładnie, ale jednak przypomnieć sobie poszukiwany sen. 

(Powyższe zapisy w zawężonej formie, były drukowane w n-rze 6/2017 Nieznanego Świata.)




Sen równoległy trwający razem z jawą »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)