Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 kwietnia 2019

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 189)

Snydera: Polityka wieczności przyszłością dla świata?


« Snydera, o polityce wieczności Piróga: o pisaniu dziennika »

Snyder (Timothy Snyder, „Droga do niewolności”) rosyjską putinowską politykę wieczności przedstawia jako przyszłościową: oto Rosja szybciej niż inne kraje i pierwsza przed nimi przeszła pewną drogę: „Rosja już tam jest”, dokąd kraje Zachodu najwyraźniej zmierzają. Myślenie w kategoriach wieczności (politykę wieczności) widzi u nacjonalistów takich jak Le Pen, Farage, partia AfD („Alternatywa dla Niemiec”); u polskiej prawicy jest jawne. Za przejaw tego uważa brexit, jako ucieczkę w mityczne stare dobre czasy, kiedy Wielka Brytania pozostawała w swojej dumnej izolacji niezależna od nikogo.

Myślenie wiecznościowe ma swoje charakterystyczne korelaty: jest ideologią, więc służy do przebrania rzeczywistości, do jej zamaskowania by stałą się jakoś wygodna; tu Snyder wskazuje, jaką nienawiścią rosyjscy wiecznościowcy darzą samo pojęcie faktu: kto mówi o faktach, ten nasz wróg. Zamiast faktów i ich wydobywania na jaw (jak w nauce lub w dziennikarstwie śledczym) jest narracja, gdzie rozmaite wariacje na pewien temat, np. „kto, jak i dlaczego zestrzelił samolot lotu MH17” są mielone, aż rzeczywistość rozpływa się i rozpada w „takie sobie bajeczki”. Korelatem jest masowa nie-sprawczość: „coś zrobić” może, owszem, lider państwa, ale przeciętny obywatel ma bardzo ograniczony przedział, w którym cokolwiek zależy od jego woli i pomysłu. Kapitał ani wolność gospodarcza są niedostępne, wybory są rytuałem, polityka spektaklem. Gdy Snyder o tym pisze, aż prosi się jako doskonały model polityki wieczności pokazać świat kibica sportu: który sam nie strzeli bramki ani nie skoczy na śniegu, robią to za niego herosi-reprezentanci, a sam ów kibic z największym natężeniem emocji przeżywa coś, co jest banałem i doskonale powtarzalnym produktem. W wariancie wiecznościowym polityka nie jest zbiorowym staraniem o wspólną przyszłość, tylko symulakrum podobnym do futbolu. Być może pierwszym objawem takiego zjechania z bruzdy jest stwierdzenie, że „ja nie mam na kogo głosować!” Ludzie-obywatele nie mają miejsca, gdzie mogliby być sprawczy, gdzie się samorealizować – pozostają im tylko gry-i-zabawy w wyznaczonym diapazonie.

Niestety, są co najmniej dwa potężne „materialne” czynniki – materialne lub raczej, odnoszące się do „rzeczywistego” (nie symbolicznego ani wyobrażeniowego; o triadzie Lacana myślę) – które promują politykę wieczności, sprzyjają jej. Pierwszy, to nadrozwój technologii, przede wszystkim systemów informatycznych, który tak przeraża Andrzeja Zybertowicza (znaczące, że intelektualistę-podpórcę PiS, formacji eternalistycznej), że ów postuluje zaprowadzić „Wielkie Spowolnienie”. Drugi, to antropocen, czyli załamanie klimatu połączone z Szóstym Wymieraniem, więc postępujące wyniszczanie zasobów Ziemi i jej zdolności do podtrzymywania życia, także ludzkiego i cywilizacyjnego, na co radą wydaje się tzw. zrównoważony rozwój, który najłatwiej obróciłby się w zatrzymanie rozwoju lub jeszcze chętniej w regres. Skoro rozwój technologiczny i dobrobytowy okazał się śmiertelną pułapką, alternatywą jawi się jakiś steady state, czyli cywilizacyjna staza, znana dawniejszym Chinom, Egiptowi lub Bizancjum. W stazie, podobnie jak w systemie chaotycznym w sensie teorii chaosu, istnieje ograniczony zestaw możliwych do wystąpienia wariantów zjawisk – „wszystko już było”, alles war, jak szydził Nietzsche jako Zaratustra. Obrazuje to Księga Przemian (Yijing) gdzie „wszystko” jest przed-ustawione, z góry dane, w sześciu liniach i 64 heksagramach. Historia nie jest rozwojem ani postępem, jest mieszaniem i tasowaniem tego z góry danego „wszystkiego”.

Gdy to wziąć pod uwagę, obserwowany dryf ku eternalizmowi (pozwolę sobie zaproponować ten termin) nie byłby przypadkowy, nie byłby fluktuacją bez przyczyny – byłby systemową prawidłowością.

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Snydera, o polityce wieczności Piróga: o pisaniu dziennika »

komentarze

[foto]

1. "aż prosi się... • autor: Mirosław Czylek2019-04-07 18:58:49

"aż prosi się jako doskonały model polityki wieczności pokazać świat kibica sportu: który sam nie strzeli bramki ani nie skoczy na śniegu, robią to za niego herosi-reprezentanci, a sam ów kibic z największym natężeniem emocji przeżywa coś, co jest banałem i doskonale powtarzalnym produktem. W wariancie wiecznościowym polityka nie jest zbiorowym staraniem o wspólną przyszłość, tylko symulakrum podobnym do futbolu"

Jakoś przedwczoraj przyszła mi do głowy myśl, że kreatywność to jest coś, co jawi się jako główne zagrożenie dla poczucia wspólnotowości. Kreatywność zakłada, że możliwe jest czerpanie radości poprzez odkrywanie i tworzenie nowych sytuacji dla siebie, a dopiero później "dla świata". Wspólnotowość idzie jakby w drugą stronę - najpierw robimy coś "dla ludzkości", a później człowieku ciesz się tym co z tego czerpiesz. A jeśli czerpiesz z tego za mało, to my tobie "wytłumaczymy" za pomocą idei, polityki lub reklam, z czego powinieneś się zacząć cieszyć.
No i status kibica to jest wypisz wymaluj to. Oczywiście idea ta potrzebuje odpowiedniej scenografii, więc sztuczne wywoływnie podziałów, gra na silne emocje, skandale i głos histerycznego komentatora robią kumulację.

Wówczas złośliwie piszę, że jest mi okropnie żal mieszkańców Luksemburga, którzy co prawda mają najwyższe PKB w Europie, ale nie mają Neymara i Pele. Jakoś tak się składa, że religia boska i religia sportu mocniej się mają w państwach, których obywatele nie za bardzo pławią się w luksusach. 
[foto]

2. Snyder: Putin ma dużą moc niszczenia, ale nie ma mocy tworzenia • autor: Wojciech Jóźwiak2019-04-07 20:29:10

Putin ma dużą moc niszczenia, ale nie ma mocy tworzenia -- Mówi Snyder w wywiadzie dla "Polityki". Polecam, oczywiście.
[foto]

3. Teorie spiskowe • autor: Wojciech Jóźwiak2019-04-07 21:54:24

Jest jeszcze jeden czynnik, który pcha ku myśleniu i polityce w kategoriach wieczności: to teoria spiskowa. Snyder o niej nie pisze, więc i ja w dwóch ostatnich tekstach "czytanie Snydera" nie pisałem. Obserwowałem, jak niektórzy moi znajomi, osoby z kręgu szeroko rozumianego New Age’u, przechodzili na pozycje "wiecznościowe", eternalistyczne, a niekiedy dosłownie pisowskie. Kiedy próbowałem dociec, co ich/je do tego skłoniło, wynikało mi, że najpewniej to: widzenia świata w kategoriach "potężnych tajnych sił", które wykonują swoje "niecne plany" zawładnięcia światem i "naszymi umysłami". Kiedy ktoś w to uwierzy, to koniec, wszystko staje się względne, nie ma faktów, są "narracje", które "potężni oni" urabiają jak chcą, czyli świat jest jednym wielkim mydleniem oczu. Ex falso, quod libet. Mógłby Snyder (lub ktoś inny) jednak o tym napisać, ponieważ stan docelowy, tamto "quod libet -- co komu pasuje" jest przecież tym, co chcą zaprowadzić polityczni eternaliści.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)