Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 marca 2005

Maria Kojota

Śpiewać zorzy
Relacja z warsztatow śpiewu archaicznego

Kategoria: Twarda Ścieżka

Tak śpiewały moje prababcie i pradziadkowie. To było ostre, jasne pierwotne brzmienie. Śpiewały tak, żeby głos niósł się po polach, stepach czy górach. Praprababcia wychodziła przed dom przed świtem i śpiewała zorzy. A tam gdzie słychać było jej głos, tam nie miały nad nią władzy żadne złe uroki i życzenia. Śpiewanie, magia i świat były ze sobą ściśle związane. Pieśnią trzeba było przywołać wiosnę i odprawić deszcz. Pieśnią usypiało się dziecko i żegnało zmarłych.

W tych pieśniach ciągle jest moc, którą błyskawicznie rozpoznaję jako coś bliskiego. Nie wiem czy chodzi o ich swobodę o dzikość, która się w nich kryje. Może to prawda, że takie śpiewnie, uruchamianie przeponowego oddechu, tak jak joga, dobrze wpływa na gospodarkę hormonalną. A może chodzi o to, że nie można tego zaśpiewać, jeśli się nie otworzysz. nie pokażesz kim jesteś?

Bo od razu widać, że ten tradycyjny styl śpiewania daje wrażenie zgodności między osobowością, zewnętrznym wyglądem śpiewającego, jego zachowaniem i głosem. I to jest zupełnie inne wrażenie, niż wtedy kiedy widzę jak scenę wychodzi drobniutka dziewuszka, albo i pięknie, mocno śpiewa arię Carmen, ale ja mam wrażenie, że ktoś jej podkłada ten głos zza kurtyny.

Jaka babka jest, jak chodzi, jak mówi, jak pracuje, tak śpiewa. Nie ma fałszu. Kiedy śpiewamy my z miast, widać jak wraz z głosem uruchamia się to co stłumione. Całe życie trzeba było mówić cicho, modulować głos, starannie dobierać słowa i dyplomatycznie przemilczeć wiele spraw. Nie dało się wypłakać, bo trzeba było się wziąć w garść ani wyśmiać, bo sytuacja była za poważna. Spada ta maska, którą trzeba nosić, wszystko się uwalnia, okazuje się pozorne i błahe. I nagle się okazuje, że ta przestraszona dziewuszka właściwie jest wysoka i wcale się nie boi, a tamten chudy, który mówił przepraszającym głosem jest łagodny, silny i wesoły. I słyszy się coś jeszcze, coś trudniejszego do nazwania.

No i śpiewa się razem. Głosy splatają się i tkają pieśń. Powszechne jest wrażenie jakby te pieśni już tu były, gdzieś w tkaninie rzeczywistości, gdzieś wokół i tylko się je podejmuje śpiewając, a potem one nadal są. Nie mają początku ani końca. A najlepsze jest to, że przekaz jest ciągle żywy. Można się tego nauczyć. Może każdy kto nie ma mechanicznego uszkodzenia słuchu czy głosu. Przecież na wsiach nie było podziału na wykonawców i odbiorców.

Maria Kojota



Zapraszam na warsztaty śpiewu archaicznego w Białymstoku w dniach 13-16 października 2005 r. W programie nauka emisji białego głosu w pieśniach ukraińskich, białoruskich i polskich.

Prowadzi Witold Kozłowski www.ovo.prv.pl.

Informacje i zapisy : bialyglos@gazeta.pl





Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)