Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

30 czerwca 2017

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Życie lokalne w okolicy Milanówka (odcinków: 36)

Sroka, jeż i atak wichury przy opozycji Marsa do Plutona


« Szukanie sensu na Korfu: Coccifera i Ilex Rębak czyli wielka destrukcja pod Marsem, Plutonem, Skorpionem »

Ktoś z kolegów-astrologów (czy nie Miłosława Krogulska?) napisał/powiedział o obecnym czasie: „ten Rak nas przeczołga”. Faktycznie, zacieśniająca się opozycja Marsa w Raku do Plutona w Koziorożca nie zapowiadała, że będzie miło, lekko ani wesoło. Pierwszym wskaźnikiem, że coś się dzieje, był wrzask srok któregoś dnia w okolicy letniego przesilenia. W naszym ogrodzie znalazły się co najmniej dwa nielotne pisklęta, a na zbliżanie się do nich stare sroki reagowały sroczą histerią. Jedno pisklę znalazłem w sośnie-bonsaju, który rośnie w donicy blisko domu. Wiatru w tamtych dniach nie było, więc to nie wiatr wytrącił je z gniazda. Może gniazdo było słabe, może zaatakował jakiś drapieżnik z góry? Co najmniej dwa razy chwytałem te pisklęta i przenosiłem je na koniec ogrodu, z daleka od psów. Wkrótce potem mieliśmy ognisko z przyjaciółmi; mała sroka – przynajmniej jedną widziałem – przeżyła tę imprezę w dobrej formie: nazajutrz znalazłem ją siedzącą na pnączach tuż obok miejsca ogniska, już jako prawie gotową srokę z dorosłym upierzeniem. Później już jej nie widziałem, pewnie szczęśliwie odleciała z rodzicami. Jedna lub dwie. „W Raku zawsze coś takiego się dzieje” – komentowaliśmy.

Tego wieczora, kiedy byli goście na ognisko, przyszedł do nas jeż. Było już ciemno, po 22-giej. Szedł przez trawnik, blisko domu. „On tu nie może być, psy, ludzie, tu jest dla niego zbyt niebezpiecznie.” Wziąłem jeżową kulkę, wyniosłem w daleki kąt ogrodu, gdzie jeże były przez nas widywane. Przecisnąłem go pod siatką na drugą stronę. Chwilę to trwało. Jeżowa kulka przetoczyła się po małej pochyłości. Po drugiej stronie siatki jest dzika działka, stare drzewa, zarośla, zarastający staw. Myślałem, że jeż będzie mieć mieć dobrze, zresztą pewnie stamtąd przywędrował na nasz trawnik.

Jeż myślał inaczej. Po pierwsze, jak wszystkie jeże, nie znosi być podnoszony i noszony, czy to robią ludzkie dłonie czy psie pyski. Owszem, tarcza z kolców chroni go – ale drugim źródłem ochronności jest ziemia. Jeż nie lubi tracić z ziemią kontaktu. Wściekłość, przerażenie, poczucie bezsilności i szykowanie się na śmierć, wszystkie te uczucia zlały się w jeżu w jedno. Gdy przyszedł do siebie, pozostał pełen gniewu i żalu. Krzywda, krzywda i niewdzięczność! Mają ci ludzie tyle przestrzeni, której nie używają, i nie chcą się nawet z jeżem podzielić. Przychodzę do nich w zaufania, a oni tak mi się odwdzięczają. Jeżowa dusza wołała o sprawiedliwość, o mstę. Jeżowy żal usłyszał, a raczej poczuł w sobie, jego chrzestny, Wiatr Południowy. Jeże są z Południa i z południowymi wiatrami pozostają w bliskich stosunkach. Tu jeszcze coś trzeba wiedzieć. Jeż to potężny pharmakos (a nawet φαρμακοσ!), a właściwie pharmakos i pharmakon w jednym, czarownik i lekarstwo zarazem. Lub medicine, jeśli ktoś woli. Najsilniejszą magią jaką znam, jest magiczne Działanie Przez Jeże. Do Jeży odwołujemy się w przypadkach pozornie beznadziejnych. Ale skoro Jeż potrafi odwrócić nieszczęścia, to również umie zadziałać w drugą stronę. Sprowadzając je. O ja nieszczęsny jeża wynosiciel!

Gniew i żal Jeża Południowy Wiatr czuł jak własne. Postanowił działać i tak pocieszył Jeża: Uderzę i ukarzę tego człowieka, który był dla ciebie niedobry. Wyrwę mu wszystkie drzewa, nie będzie się dłużej cieszył ze swojego koszonego trawnika, na którym nie pozwolił ci chodzić. Czy tak będzie dobrze? – Dobrze mu tak, potwierdził Jeż. Ale... – zawahał się – jego ogród jest też moim domem. Co będzie ze mną, gdy wytracisz jego drzewa? Południowy Wiatr myślał. Już mam! Wytracę jego drzewa, ale olchy pozostawię. Może tak być, Jeżu? Ty przecież najchętniej siadujesz pod olchami. Olchy zostaną. Zgodzili się. Gniew i żal małego jeża został teraz spotęgowany przeogromną energią nagrzanej letnim Słońcem, rozwibrowanej parą wodną masy powietrza nad Europą. Południowy Wiatr zwrócił się do swojego kolegi Boga Elektryczności. Kto chce i jest dość uważny, zobaczy go, jak swobodnie i niczym się nie przejmując przechadza się jak linoskoczek po liniach przesyłowych. Trzeba tylko umieć patrzeć w górę, a nie wciąż pod nogi lub koła. Elektrycy czczą go, pod takim lub innym imieniem, 20 stycznia każdego roku. Wiatr Południowy zawołał do Boga Elektryczności: ja temu człowiekowi, który skrzywdził... no właściwie nie skrzywdził, tylko zlekceważył – Jeża – zniszczę jego ogród. A ciebie poproszę, żebyś dodał mu jeszcze jakąś nauczkę, tak jak umiesz. Aha! Ucieszył się Bóg Elektryczności, będąc jak wszyscy bogowie lekko złośliwy. To proste – gdy ty poobalasz mu drzewa, ja mu, po prostu, wyłączę prąd. (Bóstwa i Zwierzęta porozumiewają się telepatycznie i intuicyjnie, i większość ich narady odbywała się poza słowami.) Wyłączę mu prąd na tak długo, aż zrozumie swój błąd i będzie gotów ogłosić swoją winę publicznie. Dam mu czas do namysłu. Ludzie najlepiej myślą pod ascezą. Mądrzeją, gdy im się zabierze światło w żarówkach, chłód w lodówkach, wodę w kranach, internet i facebooka na ekranach. I inne zabawki. Do dzieła, Południowy Wietrze. Zabawimy się! Jeszcze Bóg Elektryczności dodał: tamten człowiek, kiedy będzie odłączony od prądu, komputera i internetu, zajmie się czynnościami bardziej Materialnymi, np. sprzątaniem w pomijanych zwykle Starych Kartonach, i tam znajdzie Stare Książki, które przekierują jego umysł na ścieżkę Mitu i Magii. To mu pomoże zrozumieć.

29 czerwca 2017 w czwartek, po wczorajszych trzech burzach i ulewach wziąłem się za czyszczenie rynien przy dachach. Rozważałem przy tym, czy Green Lady jest enneagramową Czwórką czy może jednak Dwójką. Przygotowywałem też, co powiem wieczorem na webinarium dla Akademii Astrologii o zodiaku sabiańskim – bo taki temat zapowiedziałem. Przed dwunastą rynny były skończone, drabina złożona, śmieci zakompostowane. Słońce grzało cały czas, prawie 30 stopni, ale gdy zbliżało się południe, zaczęło się chmurzyć. Usiadłem do komputera, lecz nie działał, nie było jednej fazy. Przeciągnąłem przedłużacz z sąsiedniego pokoju, który chodzi na innej fazie. Kilkanaście minut po dwunastej zgasła również ta druga faza. Za oknem szybko się ściemniało. Wybiegłem, żeby schować do garażu samochód, który został przy ulicy. Stał pod dębami i w burzę coś mogło spaść. Nie zdążyłem. W ciągu kliku sekund wiatr zrobił się nie na ludzką siłę i miarę. Nie próbowałem nawet otworzyć bramy, bo jej połówki poleciałyby. Wiatr szedł wzdłuż ulicy Wojska Polskiego, od strony miasta, z południa. Lał deszcz, a drzewa gięły się. Wielkie dęby, które rosną u nas, były wygięte jak bumerangi. Zacząłem się o nie bać. Przeskoczyłem na drugą stronę domu, na stronę ogrodu. Zobaczyłem tam inny stan rzeczy niż dotąd. Świerk rosnący przed domem był urwany w dwóch trzecich, ścięty na wysokości dachu. Drzewa szalały, gnąc się jak miotły w deszczu prawie do ziemi. Ale większości z nich nie było! Zamiast ogrodu było koszmarne pobojowisko. Jak od bomb. Tu już nie było o co się bać. To już się stało. Była godz. 12:26, kiedy to się stało.

 


Deszcz przestał. Wyszło Słońce. Ale drzew już żadna kosmiczna siła nie ustawi z powrotem do pionu. Wichura uderzająca z południa przewróciła prawie cały południowy szpaler na działce: cztery sosny. Dwa modrzewie. Daglezję. I urwała górną część świerku. Osiem drzew. Posadziliśmy je na samym początku naszego mieszkania w Milanówku, 26 lub 25 lat temu. Zamówiłem pilarza. Przyjechał następnego dnia, tzn. dzisiaj. Zamiast powalonych drzew mamy teraz w ogrodzie chaotyczne kupy gałęzi i wykroty. Bardzo ich dużo. Inne zniszczenia też są, ale dosyć narzekania. Usunięcie szkód potrwa... nie wiem, może całe lato. Uderzenie wichury było prawie jakby adresowanie do mnie. U sąsiadów i dalej jakieś gałęzie poobrywało, sumaki, kruche, wywróciło – ale nie aż tak, jak u mnie.

Czego chciał ode mnie i wiatr, i to przejście Marsa i Merkurego opozycją do Plutona? Czyżby chodziło o jeża? Pewnym dowodem na to niech będzie fakt, że kiedy to mi przyszło do głowy, prąd włączyli. Po 31 godzinach.

Aha, i olchy przeżyły. Nawet jedna, dość młoda, która rosła między sosnami.

Życie lokalne w okolicy Milanówka: wstęp na końcu

Mieszkam w mieście, którego nie ma na mapie. Powstało ono przez zrośnięcie miast i zmiejszczonych wsi w Paśmie Zachodnim, w którym są Piastów, Pruszków, Brwinów, Podkowa Leśna, Grodzisk Mazowiecki i dalej Żyrardów, plus Nowa Wieś, Kanie, Otrębusy, Owczarnia, Żółwin, Jaktorów, Książenice, Czarny Las - nie wymienię wszystkich; bliżej Warszawy Michałowice i Reguły, bardziej z boku Nadarzyn i Janki, z drugiej strony Błonie, Leszno, może i Teresin. Na horyzoncie Skierniewice. Mieszka tu ze 200 tys. ludzi. O lokalnych sprawach tego mini-regionu mam czasem coś do powiedzenia.


« Szukanie sensu na Korfu: Coccifera i Ilex Rębak czyli wielka destrukcja pod Marsem, Plutonem, Skorpionem »

komentarze

[foto]

1. Współczuję.W ubiegłym roku... • autor: Jarosław Bzoma2017-07-01 00:12:33

Współczuję.W ubiegłym roku przeżyłem podobny kataklizm.

2. jeżyki • autor: Jerzy Pomianowski2017-07-01 01:13:27

Jeże są fajne. Tu gdzie mieszkam jest ich sporo, i lubią nocą tuptać przez jezdnię. Trzeba uważać.
[foto]

3. wstrząsające zdjęcia • autor: Arkadiusz2017-07-01 11:18:00

Żal tych drzew, nie mają dobrego czasu w Polsce. Wygląda to na jakiś szalony z ludzkiego punktu widzenia akt solidarności z ich strony w stosunku do tych wszystkich ścinanych w miastach i puszczach. Albo jakby natura chciała powiedzieć człowiekowi: to ja mam prawdziwą moc niszczenia. Ale co by tu nie pierniczyć to współczuję.

4. Olchy • autor: Nierozpoznany#2082017-07-01 19:16:56

Niewesołe. I to bardzo.
Jedyne pocieszenie, że teraz zostałeś Królem Olch : )

Ja z zainteresowaniem obserwoałem brzozy w czasie tych wichur. Był to przykład taoistycznej elastyczności w działaniu. Nic im się nie stało, chociaż szorowały liśćmi po ziemi.

5. takie nieszczęście i... • autor: Nierozpoznany#94442017-07-01 21:14:23

takie nieszczęście i straty a Ty Wojtku pomimo tego taki dzielny.Szacunek.
[foto]

6. Jeże są chtoniczne • autor: Jacek Dobrowolski2017-07-01 22:34:06

Wojtku, Bardzo współczuję Ci, że tyle drzew padło. U znajomego elektryka pod Grójcem wichura obaliła masę drzew owocowych, pół pobliskiego lasu i 10 słupów średniego napięcia. U Ciebie to nie była zemsta jeża, bo jeż jako zwierze chtoniczne symbolizuje macicę i nie ma komunikacji z męskimi bóstwami meteorologicznymi. 27.09.1985 roku jechałem z NYC do Ciotki na Long Island. W windzie budynku na Manhattanie jak wysiadałem mówiąc do kogoś gdzie jadę ktoś mnie zapytał: "Ma Pan randkę z Glorią?" Pomyślałem, że to pomyłka. Na Penn Station jak kupowałem bilet kolejowy na Long Island kasjer poinformował mnie, że huragan Gloria uderzy w Long Island za półtorej godziny. Obliczyłem czas i wyszło ze zdążę. https://en.wikipedia.org/wiki/Hurricane_Gloria Jak dojechałem niebo było czarne, zaczęły giąć się drzewa, patrzyłem na to przez okna zalepione na krzyż taśmami papierowymi. Ciotka powiedziała mi, że jakby towarzyszyły tornada to schodzimy do piwnicy. Na szczęście nie musieliśmy schodzić, a i żadne drzewo na nas nie padło. Na drugi dzień pojechałem z kuzynem samochodem po okolicy oglądać powalone drzewa. Wiele  rozwaliło domy. Wybraliśmy się na plaże. Ocean był biały po horyzont, wiatr był jeszcze tak silny, że nie mogliśmy dojść do oceanu na bliżej niż 50 m. To była walka centymetr po centymetrze jak na zwolnionym filmie i "leżeliśmy" na wietrze. My ludzie jesteśmy tylko pchełkami na tej ziemi, wirującej jak pyłek na krawędzi jednej z miliardów galaktyk. Pojawiliśmy i znikniemy. Nie będzie komu nawet skomentować. Już się z tym oswoiłem, szkoda, że nie wykorzystaliśmy takiej szansy. Degenerujemy się jako gatunek coraz bardziej. Pełzająca apokalipsa dla pewnej ekologicznej niszy, którą zaśmieciliśmy, a mogliśmy kultywować. Człowiek jest bezczelnym uzurpatorem i płaci za to.
[foto]

7. mit o jeżu • autor: Maria Piasecka2017-07-02 12:47:10

Pewien neurobiolog francuski twierdził, że sen i mit są jak cień, bez którego spaliłoby nas słońce jawy/rzeczywistości. Mit o jeżu odebrałam jako piękny literacki obraz.
[foto]

8. Bronię jeża • autor: Ela Bazgier2017-07-02 15:05:26

Każdy ma prawo do własnej wizji rzeczywistości, choćby była najbardziej absurdalna. Rozumiem, że literacki obraz, mit i sen, i bajka... Ale stanowczo sprzeciwiam się obwinianiu jeży za ten huragan. W Twojej wizji, Wojtku, jeż jawi się jako mściwy, bezwzględny i okrutny starotestamentowy bóg, do tego tępy i nie rozumiejący intencji człowieka. A Twoje intencje przecież były dobre. Chciałeś ochronić jeża przed psami. Nie wyniosłeś go na asfalt, tylko na teren pełen bujnej roślinności, rozległy, dziki. I jeż na pewno to zrozumiał. Teraz pora na Ciebie.    

9. O JEŻU!!!!... • autor: malgosia2017-07-02 16:27:52

O JEŻU!!!!
[foto]

10. Olchy, jeż itd., -- odpowiadam • autor: Wojciech Jóźwiak2017-07-02 18:18:28

Arkadiuszu: Ja to widzę jako jeden proces: ustawa wycinkowa i jej skutki, cięcie Puszczy Biał. przez Szyszkę i teraz te wichury powalające. Różne siły i przyczyny, skutek ten sam: drzewa są niszczone.

Inqbusie: Erlkönig... Tak. Zacząłem czuć szacunek do Olch.

Marysia Pokora: Dzięki.

Jacek Dobrowolski: Zgadzam się, że Jeże są Chtoniczne, chociaż z tą macicą to przesada :) Jeż to nie tyle macica, co embrion. Ale chociaż chtoniczne, to nie przeskadza im mieć związku z Południem, więc i z burzami przychodzącymi z południa. W kodzie Black Feet z kierunkiem południowym są związane "psotne zwierzęta", do których jeże należą. Chociaż Rdzenni Amerykanie nie znali jeży, bo ich w Ameryce nie ma i nie było.

Maria Piasecka: Dzięki. Ciekawe jestem, czy jeże do nas wrócą. Czy znów zechcą spacerować po trawnikach.

Ela: Jeż nie był mściwy. Tylko łaknął sprawiedliwości i przywrócenia równowagi. Jestem pewien że nie chciał tego, co się stało z jego i naszym ogrodem. Może nawet jest przerażony. Ale zbyt silnego i groźnego dobrał sobie protektora. (Południowy Wiatr mam na myśli.)

Małgosia: Czy znasz oniryczno-deliryczną wierszowaną baśń Jana Brzechwy (z pewnością pisaną w pijanym widzie) pt. "Baśń o stalowym jeżu"? Jak ja bylem mały i mama kupiła i przyniosła tę książeczkę (chyba bardziej z myślą o mojej siostrze,.3 lata młodszej wtedy, bo ja byłem "stare dziecko" i bajkami gardziłem) -- to odczytałem jej tytuł jako "Baśń o stalowym Jezu" i w głowę zachodziłem co jest grane!




[foto]

11. Wyłączenia prądu • autor: Wojciech Jóźwiak2017-07-02 18:22:32

Przy okazji: od tamtej burzy przez czwartek i piątek prądu nie było 31 godzin. Teraz, w sobotę i niedzielę, nie było przez 29 godzin.

12. jakaś niekosekwencja piewców prywatnej własności • autor: Jerzy Pomianowski2017-07-02 19:42:17

Szyszkozbrodniarz był inicjatorem akcji uwalenia flagowego projektu PO, czyli prywatyzacji lasów. Dlatego od tamtej pory jest znienawidzony przez miłośników wolności. Było parę nocnych głosowań, udało się zapobiec ustawie ledwo, ledwo, pięcioma głosami.
Nikt tego nie pamięta?
Mielibyśmy lasy ogrodzone siatkami, we władzy jakichś funduszy inwestycyjnych z dalekich krajów. Czyli dla deweloperki i jako lokata kapitału.
Ci sami piewcy prywatnej własności uważają teraz, że prywatne drzewo posadzone przy domu przechodzi na własność państwa gdy jego obwód przekroczy 50 cm.
[foto]

13. msta • autor: Ela Bazgier2017-07-02 20:28:16

Jak podaje https://pl.wikisource.org/wiki/M._Arcta_S%C5%82ownik_Staropolski/Msta msta to zemsta. Tak dla porządku sprawdziłam, bo przecież staropolski znam ;)

14. Dobrze że żyjecie • autor: Edynia2017-07-03 03:05:38

Dobrego 

15. a może... • autor: Nierozpoznany#99482017-07-05 11:28:43

...Pan Jeż sugerował sens skontaktowania się z arborystą, który odciążyłby drzewa i pozwolił im przetrwać, oszczędził kolejnych zadań?

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)