Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 czerwca 2007

Aleksandra Nimue Kosakowska

Sromotny wstyd
Kultura każe patrzeć na świat do góry nogami: tak jest w przypadku pochwy

Kategoria: Kobiece a męskie
Tematy/tagi: agresjasekswagina

Wygląda na to, że w obliczu przeciwności
kobieta powinna bez wahania podnosić spódnicę
Catherine Blackledge, Wagina

Nieustannie zadziwia mnie fakt jak wielką władzę miewa nad nami kultura i jak dalece potrafi zmusić nas do patrzenia na świat do góry nogami. Przypomina mi się w tym miejscu fragment opowieści Carlosa Castanedy, w którym czarownik don Genaro siada na głowie, próbując unaocznić naiwnemu adeptowi, że jego próba pojęcia wiedzy tajemnej przy pomocy pisania notatek jest równie nonsensowna jak siedzenie w tej właśnie pozycji[1]. Podobny punkt widzenia ma miejsce w przypadku pochwy.

Przez długi czas słowo "srom", określające zewnętrzne narządy płciowe kobiety, funkcjonowało w języku polskim także jako określenie wstydu, hańby, niesławy i gorszącego postępowania[2]. Do dziś zresztą pozostały w naszym języku dość powszechnie jeszcze używane zwroty takie, jak "sromotny wstyd" czy "sromotna klęska". Kulturowo ukształtowany sposób myślenia wciska nam ten wstyd do środka, każąc wstydzić się pochwy i trwać w przekonaniu, że haniebne postępowanie odnosi się nie do czego innego jak do aktu obnażania jej, zwracania na nią uwagi czy jakiegokolwiek sposobu ujawniania, że się ją posiada. W tym żałosnym zażenowaniu nigdy nie przyszłoby nam do głowy (na której bezsensownie siedzimy próbując umniejszyć znaczenie cipy), że mamy między nogami narzędzie o cudownej mocy zawstydzania tchórzostwa i nieprawości.

Istnieją kobiety, które wiedzą. Członkinie ludu Kom, żyjącego w zachodnim Kamerunie, są świadomymi strażniczkami zarówno własnego poczucia godności, jak też podstawowych zasad funkcjonowania wspólnoty. Jeśli którakolwiek z nich staje się świadkiem zniewagi innej kobiety, szczególnie starszej lub ciężarnej, kazirodztwa, czy przejawów agresji wobec słabszych, wydaje z siebie umowny piskliwy sygnał, zwołując tym samym inne kobiety do przybycia i zbiorowego zawstydzenia winowajcy. W ten sposób rozpoczyna się wielogodzinny rytuał anlu, podczas którego kobiety śpiewają improwizowane piosenki na temat haniebnego uczynku przestępcy, obnażają wobec niego swoje narządy płciowe, a ostatecznie - jeśli jest on gotów do skruchy - oczyszczają go z winy poddając rytualnemu obmyciu. W innym przypadku zostaje on wykluczony ze społeczności do czasu, aż nie zdecyduje się powrócić z przeprosinami[3].

Kobiety Kom nie są jedynymi, które mają świadomość, że wstydzić należy się nie pochwy lecz haniebnych czynów. Do XX wieku w wielu społecznościach Afryki, ale też Polinezji czy Dalekiego Wschodu, kobiety odpowiadały obnażeniem sromu na obraźliwe słowa i zachowania, przejawy nietaktu, agresji czy tchórzostwa. To samo robiły nasze przodkinie ze świata zachodniego. Mity i podania ludowe Greków, Celtów, Włochów czy Katalończyków wielokrotnie wspominają kobiety i boginie, które dumnie odsłaniając swą nagość zapobiegały agresji, nieszczęściom, odpędzały złe duchy i przywoływały dobrobyt. Jeden z tych aktów przeszedł do historii dzięki sprawozdaniu Plutarcha. W szkicu "Odwaga kobiet" opisuje on jak podczas bitwy z Medami Persowie stchórzyli i rozpoczęli ucieczkę z pola walki. Na drodze uciekającym mężczyznom stanęły jednak kobiety, które zadarłszy odzienie zaprezentowały wojownikom swą nagość, zawstydzając ich tym samym i zagrzewając do powrotu na pole bitwy i walki aż do zwycięstwa[4].

Świadomość istnienia tego typu zdarzeń każe przypuszczać, że nadanie słowu "srom" znaczenia "wstyd" oraz powstanie wspomnianych zwrotów takich, jak "sromotny wstyd" czy "sromotna klęska" miało początkowo na celu opis sytuacji męskiego tchórzostwa i hańby na tyle niegodnych, że zasługujących na zawstydzenie ich przez kobiety aktem obnażenia sromu. Potem dopiero, wraz z postępującym procesem potępiania kobiecej (i wszelkiej) seksualności przez pruderyjną moralność chrześcijańską, znaczenia te zostały obrócone przeciwko nam[5]. Do czasów nastania religii chrześcijańskiej wagina stanowiła w kulturze świata zachodniego, podobnie jak w wielu innych przestrzeniach globu, symbol życia i płodności. Jej odsłonięcie było aktem przypomnienia o świętości życia i nieuchronności śmierci, było przywołaniem pamięci o miejscu, przez które wszyscy przyszliśmy na ten świat. Miejsce to otaczano poważaniem, bo to właśnie w tym miejscu między kobiecymi nogami zapisana została zarówno godność istnienia każdego z nas jak też przekaz nauczający, że godne istnienie oznacza szacunek wobec życia i odwagę w obliczu śmierci.

Między nogami

Muszą więc istnieć jakieś "drzwi" prowadzące ku górze,
przez które bogowie mogą schodzić na Ziemię,
a ludzie - symbolicznie wstępować w Niebiosa
Mircea Eliade, Sacrum, mit, historia

To, co pomiędzy zawsze stanowi tajemnicę i wyzwanie. Między słowami, między nami, między światami - zawarte jest coś niewyrażalnego i podniecającego jednocześnie. Słowo "między" pochodzi od rzeczownika miedza, określającego pas niezaoranej ziemi pomiędzy dwoma polami[6]. Jest rzeczą ciekawą, że z ekologicznego punktu widzenia tradycyjne miedze uznaje się za cenne źródło różnorodności ekosystemu - to tam rozwija się żywiołowo naturalna roślinność, ptaki zakładają swoje gniazda, a dzikie zwierzęta przychodzą się pożywić. Likwidacja miedz z myślą o tworzeniu wielohektarowych monokultur rolniczych postrzegana jest w tym przypadku jako destrukcyjne działanie, prowadzące do zubożenia środowiska naturalnego[7].

Miedza to zatem dzikie bogactwo, przestrzeń nieokiełznanej przyrody, kwitnącej w radosnym nieładzie pomiędzy tym, co kulturowo uładzone. To także przestrzeń graniczna - oddzielająca sąsiadujące ziemie, a pogranicze stanowi zawsze obszar niebezpieczny. W tradycyjnej wizji świata obszary graniczne takie, jak skrzyżowania dróg, ugory czy ziemie niczyje, uznawano za siedziby demonów i czarownic, ale to tam właśnie trzeba się było udać, by rzucić zaklęcie czy wyprosić błogosławieństwo - przestrzeń graniczna jest bowiem przestrzenią napełnioną mocą niedostępną obszarom życia codziennego. Granica zapowiada transgresję - jest miejscem pomiędzy światami, nie tylko je oddzielającym, lecz także otwierającym przejście z jednego w drugi. Ktoś, kto pragnie poznać tajemnicę, czy przekroczyć swoje naturalne możliwości, musi udać się do granic światów i nie zważając na niebezpieczeństwo czy groźbę śmierci, podjąć ryzyko przedarcia się na drugą stronę.

Pochwa to niewątpliwie obszar graniczny. Między kolumnami ud, które należą jeszcze do przestrzeni kulturowo u(po)prawnej, rozpościera się teren dzikiej nieokreśloności, budzący tak lęk, jak pragnienie penetracji. Jeszcze zewnętrze ciała, ale już zapowiedź wnętrza - tego, co ukryte pod skórą i budzące niejasne uczucia niepokoju, a często wstrętu - krew, żywe mięso, niepohamowane procesy biologiczne, przywołujące na myśl groźbę rozkładu, widok ciała bez powłoki - śmierć. Ale także wrota do świątyni życia - bo to tam, w głębi ukryta jest tajemnica jego początku i zapowiedź przedarcia się na zewnątrz tego, co ukryte.

Nie bez powodu w mitach wielu kultur pojawia się motyw vagina dentata - pochwy uzębionej, która strzeże swoich granic i odgryza męskość tym, którzy próbują wniknąć do jej wnętrza bez szacunku dla tajemnicy. Nie bez powodu obnażonej waginie przypisuje się władzę odpędzania demonów i nieszczęść. Ona sama jest bowiem siedzibą niepohamowanych mocy, drogą przejścia pomiędzy życiem i śmiercią, przestrzenią prowadzącą do nieziemskich rozkoszy i sprowadzającą na ziemię boskie istoty. Nietrudno pojąć, że widok takiego miejsca może zawstydzać tych, którzy występują przeciwko życiu lub tchórzą w obliczu śmierci, dla wielbicieli życia, szanujących jego tajemnice, jest to jednak symbol godności, nieokiełznanej rozkoszy i cudownego bezwstydu.

Boginie bezwstydu

Nazywam ją cipą. Odzyskałam "cipę". To słowo naprawdę mi się podoba.
"Cipa". Proszę się wsłuchać. "Cipa". C, C, Ce, Ce. Cela, cena, cacko, cudo, cymes...
górne C, dolne Ce... C.C. - Korpus Konsularny... dalej i... razem ci... jak ciało...
a zatem roziskrzone i... intryga, izba, izolatka, impuls, i-i-i... dalej p, czyli razem cip,
już brzmi swojsko... p... przytulisko, początek, prawda, przyjemnie, przyjemnie,
zawsze głębia, zawsze z namaszczeniem, przywołana cip-cip...
p jak rozedrgany, grzeszny prąd... pe [twarde, wybuchowe, dwuwargowe],
po czym miękkie p... ciepłe p... cip-cip, i wreszcie a... otwarte, absolutne, dźwięczne a... aksamit, akceptacja, altana, apetyt, ancymonek, akcja, aromat, arena, aleja,
powiedz, powiedz: "Cipa, cipa". Jeszcze raz, powtórz: "Cipa. Cipa".
Eve Ensler, Monologi waginy

Szereg maili, jakie otrzymałam w odpowiedzi na moje wcześniejsze artykuły dotyczące kobiecości, przekonał mnie, że wiele kobiet wstydzi się być kobietami, a wielu mężczyzn nie chce, by nimi były. "Przestań być kobietą, bądź człowiekiem" - to jedno z haseł, które w sposób dosadny i wielce trafny określa istotę problemu. Wiele kobiet chce być ludźmi i chce być traktowane po ludzku, bo wmówiono im, że bycie kobietą to coś gorszego i wstydliwego. Siadają więc na głowie i próbują udowodnić całemu światu, że one TEŻ mają rozum, TEŻ są kreatywne, TEŻ są inteligentne, TEŻ potrafią zarabiać czy TEŻ umieją dzierżyć kierownicze stanowiska. Nie przeczę - kobiety mają rozum, są kreatywne i inteligentne, potrafią zarabiać i dzierżyć kierownicze stanowiska, nie TEŻ jednak, lecz po swojemu. I tutaj kryje się druga strona zagadnienia - wielu mężczyzn woli, by kobiety pozostały ludźmi, bo uczłowieczone kobiety nie noszą nic groźnego między nogami, nie mają mocy zawstydzać swą kobiecością i czerpać ze źródła swojej godności, siły twórczej i instynktu, są bezpieczne.

Wstyd to uczucie obezwładniające i przytłaczające. Zawstydzone swoją kobiecością, swoją mocą, swoją seksualnością stajemy się ofiarami, którym byle kto może podnieść spódnicę, obśmiać cipę i wyzwać od głupiej pizdy. Tym samym stajemy się współtwórczyniami kultury pozbawionej szacunku dla życia i śmierci, promującej przekonanie, że do posiadania pochwy jawnie przyznają się tylko zepsute dziwki. Trzeba przy tym przyznać, że udział kobiet w zawstydzaniu siebie samych jest zdecydowanie równoważny udziałowi mężczyzn, choć odbywa się na innej zasadzie. Mężczyźni, chociaż potrafią gwałcić i wyśmiewać kobiecość, w większości przypadków są nią jednocześnie zafascynowani i noszą w sobie rozdarcie pomiędzy pragnieniem kontaktu z jej nieokiełznanym wymiarem a chęcią przejęcia nad nim kontroli. Zawstydzają nas zatem swoją agresją i brakiem szacunku, równocześnie sygnalizując jednak, że między nogami mamy coś cennego. Kobiety zawstydzają siebie same i siebie wzajemnie o wiele bardziej jednoznacznie, przede wszystkim godząc się na przyznanie, że jest się czego wstydzić. W stosunku do mężczyzn wydają się być często bardziej zdeklarowane przeciwko ujawnianiu swego potencjału mocy i seksualności. Trudno się zresztą dziwić - jego ukrycie to jedyny bezpieczny sposób na przetrwanie w kulturze, która każe milczeć, a odsłonięcie stwarza zagrożenie dla podstaw naszego istnienia. To żadna atrakcja zostać wyzwaną od kurwy i żadna przyjemność wylecieć z pracy za wysokie noszenie głowy. W najlepszej wierze zatem kolejne pokolenia matek uczą swe córki skromnie spuszczać wzrok i pilnować cnoty, przy pierwszej miesiączce wręczają im bez słowa paczkę podpasek a przy każdej lepszej okazji przypominają o tym, by nie przyniosły wstydu. W efekcie naga kobieta w damskiej szatni staje się obiektem zażenowania, ukradkowych spojrzeń i niemego zgorszenia a dziewczyny, które pragną poznać tajemnice swoich ciał dotykając wzajemnie swoich piersi czy badając pochwy uznaje się z miejsca za zboczone.

Nie ma innej przestrzeni, od której można by rozpocząć przemianę tego stanu rzeczy, niż ta między własnymi nogami. Jeśli zawstydzone ciało nie może uwierzyć w swoją godność, warto podsunąć mu wizerunki hinduskiej bogini Laija Gauri zwanej "bezwstydną" królową yoni (czyli pochwy), która "nie ma w sobie ani krzty poczucia winy czy wstydu i obnaża srom z godnością, a nie z zażenowaniem[8]." Warto przyjrzeć się też mezopotamskiej bogini-dziwce Isztar, rozmiłowanej w ekstazie cielesnej, rubasznej greckiej Baubo czy dzielnym kameruńskim kobietom, które wiedzą jaką moc kryje w sobie wagina. Nawet jeśli nie od razu otworzy nam to drzwi do poczucia pełni własnej godności, z pewnością pomoże sobie uświadomić, że czasem zamiast stawać na głowie lepiej jest zadrzeć kieckę i wypiąć dupę na tych wszystkich, którzy próbują nas upokorzyć czy zawstydzić.

Nikt nam tego nie powiedział, bo przecież nie wypadało, ale prawda jest taka, że akt wypięcia dupy zawiera w sobie ogromną siłę i wartość. Uczono nas być grzecznymi dziewczynkami, które siedząc trzymają kolanka złączone, nigdy nie drapią się po cipie, kulą ramiona by zasłonić piersi i nawet nie pomyślą, by wypiąć się na kogokolwiek. Stojąc w zawstydzeniu chciałybyśmy pozostać jedynie niewinnymi ofiarami, ale nie można dłużej ukrywać faktu, że to za zasłoną naszego skromnie spuszczonego spojrzenia rozgrywają się sceny przemocy, a nasze potulne kiwanie główką pozwala jej się rozwijać.

Podobnie jak kobiety Kom, syberyjska szamanka Anastazja uważa, że jedynym sposobem na wyhamowanie niszczycielskiej energii jest unikanie z nią intymnych związków - nie dopuszczanie do przeniknięcia jej w siebie ani w obręb otoczenia. Mówi ona: "Wszystkie kobiety muszą unikać intymnych związków z mężczyznami, których przeniknęła myśl rujnowania, aby znowu i znowu jej nie odradzać (...) jeżeli kobiety tak postąpią, nie będzie wojen na ziemi (...) Boginie! Kobiety boskiej ziemi! Otwórzcie w sobie swoją istotę boską! Ukażcie się całemu wszechświatu w pięknie pierworodnym. Jesteście stworzeniem doskonałym, z marzenia bowiem boskiego powstałyście. Każda z was jest zdolna poskramiać energie wszechświata. O, kobiety! Boginie całego wszechświata i całej ziemi[9]!"

Wizja Anastazji, choć być może dalekosiężna i z pozoru naiwna, zawiera jedno bezcenne przesłanie - mamy prawo nie godzić się tak na przemoc jak na zawstydzanie, a nasza osobista niezgoda przekłada się bezpośrednio na jakość relacji w naszej społeczności i w świecie. Świat będzie bezwstydnie poczynał sobie tak długo, jak długo my pozwolimy tłamsić się wstydem i nie uwierzymy w moc własnych, kobiecych działań. Nie zachęcam do publicznego obnażania cipek. Wszyscy wiemy, że w obecnej sytuacji społeczno-politycznej mogłoby się to skończyć podróżą za kratki (chociaż nie powiem, by wizja tysięcy kobiet unoszących spódnice przed gmachem na Wiejskiej nie budziła we mnie dreszczu euforii ;) Najważniejsze, aby każda z nas była bezwstydnie świadoma swojego potencjału na tyle, by umieć wypiąć się na sprawców chamstwa czy agresji, a decydując się rozłożyć nogi czyniła to z pełnym poczuciem własnej godności.

Ola "Zorka" Kosakowska
zorka.ja@interia.pl


Przypisy

[1] C. Castaneda, Odrębna rzeczywistość, Poznań 1998, s. 117.

[2] W. Boryś, Słownik etymologiczny języka polskiego, Kraków 2005, s. 573.

[3] C. Blackledge, Wagina. Kobieca seksualność w historii kultury, Warszawa 2003, s. 26-27.

[4] Tamże, s. 20.

[5] Potwierdzałby to także fakt, że większość słów odnoszących się do moralności i uczuć posiadało wpierw swoje znaczenie konkretne i cielesne, a wtórnie moralne, np.: studzić (chłodzić) > wstyd; dech (oddech ale i smród) > tchórz (śmierdziel) > tchórz (osoba pozbawiona odwagi); miękki > mięczak (j.w.); chylić (głowę w czci) > chwalić, chwała; słuchać > sława, sławny - za informację i przykłady dziękuję Wojtkowi Jóźwiakowi.

[6] W. Boryś, Słownik..., s. 327.

[7] Zob.: http://pl.wikipedia.org/wiki/Miedza

[8] C. Blackledge, Wagina…, s. 61.

[9] W. Megre, Anastazja, Księga IV - Stworzenie, Wyd. Dzwoniące Cedry Rosji, wersja elektroniczna, s. 20.


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)